-
Posts
6689 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by *Monia*
-
To dobrze :). W takim razie w sobotę Hexik będzie miała troszkę stresów.
-
W najbliższą sobotę najprawdopodobniej Hexolinę zachipujemy :multi:. Mój brat z meldunkiem warszawskim już namówiony :evil_lol: (opierał się trochę, bo po co niepotrzebnie psa kłuć :roll:). Chyba nie będą robili problemów, że pies ma kogoś innego wpisanego w książeczce? W sumie nazwisko mamy to samo :lol:. Bo jakby mieli robić problemy to nie będę niepotrzebnie stresować suńki :cool1:. Wścieklizna ważna do końca listopada :).
-
Ja przez długi czas robiłam tak, że jak widziałam innego psa nie zapiętego na smycz jak rzucałam Aresowi kijek, to zaraz zapinałam Resiaka i się zmywaliśmy. Teraz się przemogłam, bo stwierdziłam że mam dość ustępowania wszystkim. Ares nie zwraca uwagi na skaczące mu przed nosem psy dopuki jego kij lub ja nie jesteśmy zagrożeni :razz: więc przy innych odwoływalnych psach nie ma problemu. Jeżeli właściciel bezmyślny to niestety, ale ja nie będę Aresa łapać bo po pierwsze to wzmaga jego agresję, a po drugie nie chcę mieć rąk pourywanych. Ostatnio przez psa jakiegoś bezmyślnego kolesia Ares miał za uszami strupy :angryy:. W piątek na łące rzucałam Resiastemu kija i przyszedł koleś z dwoma suczkami. Miał do dyspozycji duużo miejsca, ale wybrał to tuż obok mnie i rzucał piłkę w moją stronę :angryy:, ale we mnie nie trafił, chociaż nie wiem czy nie miał takiego zamiaru. A Ares olał jego, piłkę i suki :lol:. Pan to zobaczył i poszedł sobie dalej. Mi się wydaje, że to niezbyt normalne zachowanie było :shake:, chyba pan zaczepki szukał.
-
Mi też ludzie socjalizowali Hexę na siłę. Pozwalałam jej na kontekty ze wszystkimi psami, ale zawsze pytałam właścicieli czy napewno pies się umie zachować (ja pierwsza nie podchodziłam). No i tylko w paru prxypadkach usłyszałam, że nie i psy się mijały. Ale w wielu przypadkach "łagodnych" psów, moja sunia uciekała z piskiem, bo pies nie umiał się obchodzić ze szczeniakiem. Podejrzewam, że przez jednego wyżła, który ją chciał pożreć jak była mała, ma teraz wielkie uprzedzenie do takowego i gotuje się w niej jak go widzi. Albo miałam "przyjemność" na spacerach kilka razy spotkać pana z rottweilerką. Pan był bardzo miły, uprzejmy i chciał, żeby nasze sunie się pobawiły. Ja nie byłam taka chętna, Hexa też niebardzo, ale pan suczkę puścił i stwierdził "Niech się pobawią" i nie słuchał mnie że ja tego nie chcę. Ja przezornie odpięłam smycz, żeby suńka mogła zwiać. No i oczywiście suka się na Hexę rzuciła z zębami. Hexa zwinna, a tamta zapasiona więc niuńka się wywinęła. Pan tylko stwierdził, że to zabawa :angryy: a ja to nie wiem jak agresja wygląda:crazyeye:. No to ja na "zabawy" z tą suczką nie pozwoliłam.
-
[QUOTE]"Jesteś za młoda zeby mnie pouczać dziecko idź do ksiązek a nie poczasz starsze osoby, brak szacunku"[/QUOTE] Ja mam 21 i pół i mnie gówniarą/dzieckiem nazywają :mad:. Co do zabawy dorosłych psów, moja sunia czasem lubi się poganiać, ale nie za długo, bo pańcia i patyczki czy smaczki ważniejsze. Ma kolegę prawie rocznego beagla i z nim najczęściej się gania, ale góra 5 minut, bo ona za poważna i ma swoje sprawy :lol:. Lepiej ogólnie z suczkami się bawi i dogaduje i agresji nie ma. Dopiero jak się patyk czy zabawka pojawi to się denerwuje. A do tematu to jeszcze są tacy co dla nich psiaki są fajne, ale z daleka (moja mama na przykład, chociaż teraz przez Hexiastą jej się zmieniło :) ) lub czyjeś bo sobie nie wyobrażają psa w domu (z rodzicami miałam to przez 18 lat :roll:).
-
Hexa też bardzo lubi suchy chleb i bułki. Najbardziej o 6 rano, bo wtedy może mnie obudzić i się podzielić tym co dostała od taty. Ostatnio ukradła świeże bułki, które jej chyba nie smakowały, bo zostawiła na moim łóżku dwie i czekała aż wstanę i je sobie wezmę. I do tego spryciula jedną sobie ukryła gdzieś i zjadła wieczorem jak już trochę podeschła :lol:.
-
No i brit okazał się porażką :-(. Suńka ma jakieś problemy z kupami, łupież i nawet schudła (ale to może przez większą ilość ruchu ), a dostaje trochę więcej niż w tabelce+ jakieś ciacha na spacerach. Co prawda bąków nie ma, ale te kupy :roll:... Niby nie duże, ale hmmm... no dłużej jej zajmuje załatwienie się niż po innych karmach. Siemię lniane pomaga na to trochę, ale Brita na przyszłość odrzucamy.
-
Gdzieś czytałam, że nie powinno się mieszać karm, ale nie wiem gdzie :roll:. Ja się teraz zastanawiam między proformance, nutrą a acaną (tą ostatnią to chyba nie bo Hexa średnio już pod koniec worka jadła). Teraz mamy brita L&R i psisko mi straszliwie zmarniało :shake:. Możliwe, że jakieś uczulenie na jagnięcinę czy coś.. Nie pamiętam jak proformance i nutrę przyswajała więc się zastanawiam, która byłaby lepsza? (oczywiście z kurczakiem)
-
Ja dawno z Hexoliną awaryjnego przywołania (czyli "do mnie") nie ćwiczyłyśmy, bo jakoś u nas na polu nie mamy takiej potrzeby i tylko mówię/krzyczę chodź. No i dzisiaj mi suńka wystartowała do zabawy z psem i dzieciakami, którzy byli z 50 metrów od nas i po drodze jest czasem uczęszczana przez samochody polna uliczka. No to ja najpierw krzyczę stój (nie do końca opanowane), a suńka nic. Później wrzasnęłam do mnie, a moje słoneczko zawróciło :loveu: w połowie drogi i przybiegło. Na szczęście, bo widziałam że właściciele raczej nie życzyli sobie kontaktu mojej niuńki z ich psiakiem i dziećmi. Hexa ma dobrą pamięć i wie za co są najlepsze przysmaki (psia kiełbaska) i na do mnie przeważnie reaguje.
-
[QUOTE]jak zrobic to na prawde dobrze, zeby ZAWSZE przyszla.[/QUOTE] Ćwiczyć przywołanie. Psiak musi wiedzieć, że przyjście do właściciela jest bardzo opłacalne (smakołyki, ulubiona zabawka czy kijek jak jest u nas obecnie). A do tematu, dzisiaj rzucając kijek Aresowi zobaczyłam pana z labradorem na smyczy, więc zaczęłam się odsuwać dalej od nich. Pan na nasz widok odpiął labkowi smycz i ten podleciał do Aresa. Wiedziałam jak to się skończy i go zawołałam ale niestety psy miały spięcie :shake: bo labek za nim poszedł. Jak pan to zobaczył to odwołał psa i stwierdził, że myślał że to suczka (może z Hexą go pomylił :cool1:) i się pobawią. A ja się pewnie odsuwałam jak najdalej pewnie dla zabawy :angryy:. Wiem że Ares bywa agresywny więc unikam najczęściej innych psów, chyba że je znamy i wiem że są bezpieczne. Dzisiaj na przykład dwa szczeniaczki bawiły się niemalże na nim, a ten miał kija i one sobie mogły ganiać w kółko. Suczka mu nawet kijka zabrała :lol:.
-
Mi się kiedyś wydawało, że Hexa do niego wystartowała bo do wózka podszedł. Ale później pokazała, że ona sobie wogóle nie życzy jego widoku nawet bez wózka czy kija. No cóż, na szczęście tylko jeden wróg taki straszny. A ta karma to cenę ma niezbyt ciekawą :roll:. Dzisiaj upiekłam pyszne psie ciasteczka z rybą :lol:. To są ciastka z rodzaju mix bo dodałam do nich to co akurat podeszło mi pod rękę, a Hexiastej bardzo smakują i cały spacer spędziła przy mnie :) (również ze względu na jakieś wystrzały :roll:). Nawet aportowanie jej ładne wychodziło :multi:.
-
Jaka chudzinka fajniusia :loveu:. Na tym ostatnim zdjęciu bardzo "hexiasty" jest :lol:. Hexolina bieganie jakieś charcie ma. Dzisiaj dwie godziny biegania z trzema dosyć krótkimi odpoczynkami miała i po przyjściu do domu zamiast, jak przystało na grzecznego pieska, się położyć to ta wariatka reklamówki wyciągnęła i skakała z nimi po kanapach :angryy:. Ona chyba dziecinnieje :shake: i robi się coraz bardziej szalona. Do tego ma jakiś odchył, bo nienawidzi bardzo bardzo jednego przerośniętego wyżła. Jak go widzi to aż się gotuje i nie wiem dlaczego, bo jakoś tylko do niego ma taką aż nienawiść. Za każdym razem jak go widzę to łapię Hexiastą, a on podchodzi dosyć blisko (bo nie prowadzają go na smyczy) i ta się wścieka. Czasami mam ochotę ją udusić bo muszę na polu uważać tylko na tego psa (no i na potencjalne ofiary, ale to normalne).
-
Dzisiaj upiekłam Hexie ciasteczka warzywno rybne i baardzo jej posmakowały :lol:. Miałam dużo przepisów na psie pyszności, ale wymyśliłam sama i trafiłam w dziesiątkę, bo suńka nie odstępowała mnie na krok na spacerze ;).
-
Trucizny (rodzynki, winogrona, cebula, czekolada i inne)
*Monia* replied to basia's topic in Domowe jedzenie
[QUOTE][B][COLOR=#8b0000]jaka to jest dawka śmiertelna? funt, buszel, wiadro ??[/COLOR][/B] [/QUOTE] No może nie śmiertelna ale toksyczna :roll:. [QUOTE]Dawka toksyczna wynosi 11,5 grama rodzynek na kilogram masy ciała.[/QUOTE] Hexa zjadła 250 gram, a waży ok 23-24 kg. Też kiedyś dawałam Hexolinie winogrona, ale jak się dowiedziałam, że są niezdrowe to przestałam. I widzę, że dużo niezdrowych rzeczy jest w tych, które niby powinny być zdrowe (tzn warzywa). -
Trucizny (rodzynki, winogrona, cebula, czekolada i inne)
*Monia* replied to basia's topic in Domowe jedzenie
No właśnie dokładnie nie wiadomo jakie :cool1:. Moja sunia jakieś parę dni temu zjadła śmiertelną dla siebie dawkę rodzynek :placz: i to do tego w czekoladzie :placz:. Muszę chyba jej badania krwi zrobić, żeby się upewnić że wszystko w porządku. -
Chciałabym, żeby Hexa wrzucała papierki Do kosza, a nie odwrotnie. W wyjmowaniu śmieci jest mistrzynią (papierów szczególnie żeby je podrzeć :angryy:), a wyrzucić do kosza to ja muszę. Ach te błędy wychowawcze :oops:. Dzisiaj wyklikałam wrzucanie piłki do miski :razz:, ale tylko jak piłka jest blisko i pokazuję palcem co suńka ma dokładnie zrobić. Z papierkami kiedyś próbowałam i wyszła porażka :shake:.
-
No to teraz wiem za co Hexa króliczki kochała taką wielką miłością :mad: i tak rozpaczała jak ich zabrakło :placz:.
-
Denerwują mnie ludzie, którzy myślą, że są idealni :cool1: i obgadują na głos innych (bez względu czy to człowiek czy pies) :angryy:.
-
O, widzę że Ariula postępy robi :lol:. Popatrzyła, że inni kopią to co gorsza ma być ;)? I jaki fajny zadek wystaje z nory :evil_lol:. A kolor Ariuli nie trafiony przez faceta :cool1:. Z Aresem byłam o 14 i przeżył :) ;).
-
Hexa w tym wieku też nie ciągnęła ([SIZE=1]bo bez smyczy chodziła najczęściej :roll:), [/SIZE][SIZE=2]dopiero później się zaczęło, a ja przegapiłam to :placz:. Ale klikamy intensywnie i już nawet przy nodze potrafi trochę chodzić :), fakt że wchodząc pod nogi, ale przynajmniej nie wariuje (moje kochane ADHD :loveu:).[/SIZE]
-
Ja żałuję że tak późno "zaprzyjaźniłam" się z klikerem :shake:. Myślałam o tym dużo wcześniej, ale jakoś nie byłam przekonana. A teraz kliker towarzyszy nam codziennie. Gdybym wcześniej się wzięła za klikanie to zapewne uniknęłabym wielu problemów z suńką, jak na przykład szaleńczy bieg na łąkę nie zważając, że ja jestem na końcu smyczy :cool1:.
-
Nadgorliwy psiak :evil_lol:. Hexa jak się uczyła ładnego przynoszenia zabawki to potrafiła we mnie poprostu nią rzucać i zawsze cała brudna wracałam do domu. Dzisiaj żeby usłyszeć kliknięcie chciała ugryźć kliker :diabloti: ale się nie udało. Mój kochany żarłoczny psiul..
-
Hexa już umie zrobić trzy kroki do tyłu :multi:, jestem z niej baardzo dumna :loveu:. A wystarczy że usłyszy albo zobaczy, że biorę kliker do ręki i już jest gotowa do pracy :multi:. Już też prawie mamy opanowane ładne aportowanie zabawki w domu, ale z kijkami nam nie idzie bo one to są do obgryzania a nie do przynoszenia :evil_lol:. Cuciola, baardzo mi się podoba zamykanie drzwi i śliczny piesio :loveu:. Muszę z Hexą popracować, bo ona nigdy za sobą nie zamyka :mad:. Otworzyć to paskuda umie bez względu czy drzwi otwierane do wewnątrz czy na zewnątrz, a zamykać to ja muszę :cool1:.
-
My po skończeniu drugiego worka acany przeszłyśmy na brita l&r. Hexa wybiera najpierw brita a później znika dopiero acana z miski ;), bo przecież się zmarnować u mojej psiulicy nic nie może :lol:. Niestety też zauważyłam cuchnące bąki, i cała rodzina robi po jednym takim ewakuację z pokoju :evil_lol:, a Hexa za nami. Kupki jak narazie w normie ;). Więcej po trzech dniach stosowania nie jestem w stanie powiedzieć. Ale podejrzewam, że wrócimy do acany po tym worku. A i jeszcze zapach niezbyt przyjemny jak na mój gust.Chociaż Hexie bardzo odpowiada. ylko że jej jedna jedyna karma tylko nie pasowała już jak mała była- pedigree, i miała rację.
-
[QUOTE]Pies sie na twoje burki - absolutnie spokojne - rzuca, a ty dostajesz zjebkę za psy bez kagańca?[/QUOTE] Ja kiedyś dostałam ochrzan za psa bez kagańca jak szłam sobie ulicą na spacer z bullowatą sunią mojej cioci i dzieckiem wtedy ok. 4-letnim. Nagle z otwartej bramy wyskoczyła suka wielkości i postury mniej więcej drobniejszego goldena i ze szczekiem mi wystartowała do dzieciaka. Saba odrazu zareagowała agresją (warczenie) ale ją trzymałam i odganiałam się i dziecko od tamtej. Właściciele nic nie zareagowali. Później suka rzuciła się na Sabę i się zaczęła wojna. Właściciel zobaczył, że jego sukce może się coś stać i zaczął wrzeszczeć. Ja Sabę odciągałam ale tamta agresorka nie dawała za wygraną. W końcu facet z łopatą wpadł między psy i swoją zagonił na podwórko. Właścicielka która się temu przyglądała zaczęła się na mnie wydzierać, że nie można chodzić z psem tutaj (:crazyeye:), że kaganiec, że głupia jestem i jak sobie z psem nie radzę to żebym go nie wyprowadzała :cool1:. Ja psa miałam na smyczy i to my zostałyśmy zaatakowane, ale babka tego nie przyjęła do wiadomości. Jak by mi suka dziecko ugryzła to bym tą babkę... nie darowałabym. Ale na szczęście nikomu się nic nie stało.