-
Posts
6689 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by *Monia*
-
Ja nigdy smakołykami nie machałam w takich sytuacjach, bo co z tego że zje jak skojarzy smakołyk z darciem paszczy. Młodą oduczałam mówiąc do niej cicho i spokojnie "ciiii/ciiicho" i jak tylko zamilkła (zainteresowanie czego ja chcę) to pochwała/nagroda. Jak się na nią krzyknie to szczeka głośniej, bo przecież trzeba przekrzyczeć osobę krzyczącą :diabloti: (TZa dopiero niedawno uświadomiłam dlaczego ona olewa jego prośby i groźby żeby się uciszyła i dalej się drze :evil_lol:). Uczyłam ją od początku nie wrzeszczenia non stop, ale to typ szczekający więc podstawą musiało być zamilczenie na komendę i nie dopuszczenie do rozszczekania się. Z Hexą miałam trudniej, bo to uparte stworzonko i do niej trzeba głośniej rozmawiać, ale ją też da radę uspokoić ;).
-
Szczeniak śpi sam w łazience? Może sikać ze stresu. A w dzień chociaż przebywa z ludźmi? Może i się czepiam, ale u mnie żaden pies nie był na noc izolowany i od zawsze spały sobie wszystkie wedle uznania - na łóżku, podłodze, materacu psim czy gdzie tam sobie chciały. Jak miałam z młodą problem z nocnym załatwianiem to przeniosłam się do drugiego pokoju (mniejszego) i od tamtej pory nie ma sikania czy kupkania w 'swoim' miejscu w nocy [SIZE=1](TZ na początku się bulwersował, ale jakoś udaje mu się przeżyć mieszkanie w oddzielnych pokojach ;)).[/SIZE] Może też pomóc klatka, ale tylko w tym samym pokoju co śpi ktoś, bo w razie problemów z żołądkiem może być rano nieciekawie :roll:. Ile ta 'noc' psiaka trwa? Jak często wychodzi? Ile psiak ma obecnie? Może ma pęcherz przeziębiony? Na smród pomaga płyn do higieny intymnej - ostatnio młoda miała niestrawność (pobyt u rodziców i smakołyki różniaste ze stołu :mad:) i nim szorowałam podłogę, pomogło :razz:. Do tego jest dobry na psiaka upapranego kupą - sprawdzone przez kilka osób na dogo i sama też kiedyś musiałam użyć na Hexolinie i jej obroży :roll:.
-
Młoda zaczęła na zwykłej smyczy, bo Hexa miała flexi i chodziła daleko, a ona biedna na zwykłej smyczy szalała :roll:. Na szelkach nad Hexą mi trudniej zapanować jak się przestraszy czy kota zobaczy - trudniej zwrócić jej głowę na mnie i usadzić na doopsku. Na linie biegają na szelkach, bo ciągłe przydeptywanie i ściąganie przez to głowy w dół może być denerwujące.. Wstawię później fotki psiaka, który chwycił mnie za serce i trzeba będzie mu pilnie szukać DT/DS bo marznie maluszek ;(. Wątek też mu założę (jak jeszcze nie ma), tylko jakoś trzeba go nazwać. Jest czarny, kosmaty i ma białe skarpetki :loveu:. Ja niestety po zostawieniu sobie Shinulca dostałam warunek że już żadnego psa do domu nie przyniosę... A maluszek jest rozkoszny, śliczny, terierowaty i bardzo kontaktowy :loveu:. Jest jeszcze pies, który podobno jest agresywny i o dziwo po wzięciu na spacer, zakładaniu kubraka, sesji zdjęciowej i dokładnym jego obejrzeniu jeszcze żyjemy :razz:.
-
Na szelkach ogólnie nie lubię psów prowadzać, bo mam mniejsze panowanie nad nimi i boję się że się któraś wywinie :roll:. Nie wiem jak to jest z uczeniem ciągnięcia, ale z doświadczenia mojego z Shinulcem mogę powiedzieć że ona się nauczyła ciągnąć na zwykłej smyczy a na flexi chodziła całkiem ok (teraz ma jakiś trudny wiek i szaleje, podskakuje, nagle się rozbiega i szarpie, na flexi udaje mi się ją bardzo często zastopować głosem zanim smycz się skończy). Na spacery bez puszczania wolę flexi niż długą linkę, bo po ostatnim spotkaniu z glebą mnie trochę tyłek bolał, a od flexi jedynie rękę mogę mieć wyrwaną jak się zagapię :roll:.
-
Tą linę 10 m mamy chyba 2cm taśmę z karabinkiem jak do wspinaczki, bo Hexa rozwaliła zapięcie jak się rozpędziła :roll:. Za flexi nie muszę łapać, bo sama się wsuwa jak pies podbiega, przegryzać żadna na spacerze nie ma głowy, więc bez problemu ;). Na cieczkę cały sprzęt już będziemy miały w następnym tygodniu, więc pozostanie tylko czekać i oglądać młodą codziennie czy nic się nie zmienia. U Hexy początek pierwszej cieczki przegapiłam i dowiedziałam się jak znajomy pies zaczął ją napastować na spacerze :shake:. Na szczęście był śnieg i Hexolina miała gdzieś jakiekolwiek kontakty z psami :razz:.
-
Wzięłam jednak linkę, bo jak zobaczyłam wielkość i grubość taśmy to zwątpiłam :roll:. Mam linkę 5m już jakieś 3 lata i świetnie się sprawuje u obydwu psów, a używana jest intensywnie z porządnymi pociągnięciami. Byłam cały czas na taśmę nastawiona, ale jednak zrezygnowałam.. Linę 10m do tego się dopnie i 18 metrów luzu szceniucha będzie miała :razz: (oczywiście na polu, bo w lesie się o drzewa pozabijamy ;))
-
Doradźcie mi, bo mam dylemat :roll:. Jaka flexi (8m) będzie lepsza - linka czy taśma? Na cieczkę chcę, żeby młoda mogła spokojnie iść w krzaczki zrobić siusiu/kupkę bez wciągania mnie ze sobą i żeby sobie mogła trochę pobiegać za zabawką pod pełną kontrolą. Już się zakręciłam i nie wiem która lepsza..
-
Ja bym udusiła jak by mi pies ujadał na balkonie :mad:. Moje obydwie suńki lubią sobie wyjść na balkon i poobserwować co się wokół dzieje, ale za każde rozdarcie paszczy jest powrót do domu. Nie wypuszczam za każdym razem kiedy im się zachce, wychodzą wtedy kiedy JA chcę żeby wyszły. Na skakanie na drzwi, piszczenie i kręcenie się przy drzwiach balkonowych nie reaguję i dzięki temu tak nie robią. Młoda skakała na drzwi od balkonu jak chciała siku i wtedy od razu na spacer ją zabierałam bo inaczej by zrobiła w łazience. Bieganie i wietrzenie tyłka jest na spacerze a nie na balkonie, szczekania nie ma bo nie lubię i za każdym razem uciszam. Jak się pies nudzi to dobre są różne zabawki, gryzaki, itp. U nas sprawdziła się kula smakula - psiak sobie trochę zje i się zmęczy, bo trzeba ją turlać. Jak sunia ma siłę jeszcze prosić o wyjście na balkon to znaczy że spacery nie są dla niej zbyt męczące - za mało zmęczenia fizycznego i psychicznego. Moja szczeniucha po spacerze 3-godzinnym pada na 8 godzin i nawet nie ma siły myśleć o głupotach. Ale spacer nie jest bezmyślnym bieganiem z psami, tylko dodatkowo wykonuje jakieś zadania, szkolimy się.
-
Hexa zostawia tylko kawałki kości cielęcej, a tak to wszystkie kości i okruszki musi zjeść. Ona jak zjada to zjada wszystko co akurat dostanie. Kości wieprzowych nie ma :-o. U nas na każdym kroku takie rzeczy dostać można.
-
[quote name='bonsai_88']Birma po ponad 2 godzinach jedzenia zmęczyła się i zrobiła przerwę - właśnie leży obok klatki [na panelach chłodniej ;)] i ziaje ze zmęczenia [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/icon_biggrin.gif[/IMG]. Ale jak tylko wstaję to leci do nogi, żebym jej nie zabrała [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/icon_smile.gif[/IMG][/QUOTE] Shina też czasem po jedzeniu jest zmęczona, a Hexolina to by musiała z pół dnia jeść żeby się zmęczyć ;). Z niejadkiem miałam do czynienia trochę (Ares), ale ja się jemu nie dziwię bo ile to można wcinać to samo :roll:. Żadne karmienie na spacerach nie wchodziło w grę, bo on nawet szynki nie brał wtedy, a w domu też na wiele sposobów kombinowałam i nie zawsze skutkowało :shake:. [quote name='bonsai_88']Melduję, że Birma od 8 rano na nowo ciamka nogę [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG].... Wolniutko jej to idzie - przynajmniej ma zabawę dziewczynka [/QUOTE] Bardzo długo ją męczy :-o. Hexa nigdy na tak długi czas sobie jedzenia nie rozkłada, bo jeszcze by się zmarnowało :evil_lol:. Jedynymi kośćmi, które przetrwały dłużej niż 1 dzień (z wyjątkiem prasowanych) były takie wielkości połowy mojej nogi :razz:.
-
Z Hexą nigdy nie miałam większego problemu z jedzeniem, bo jest odkurzacz :cool1:. Nie chciała tylko ruszyć pedigree (racja :lol:) i dawno temu surowego pysznego posiłku zmielonego przeze mnie (za to byłam zła, bo mięcho wylądowało w koszu :mad:). Shinulec za to się lubi pomodlić przed zjedzeniem, ale zjada bez większego marudzenia to co dostanie.
-
Trzymam kciuki :kciuki:. Chemii nigdy nie lubiłam :roll:
-
Mnie by moje suczydła oskarżyły o znęcanie się jak bym im serwowała 1 posiłek dziennie :evil_lol::evil_lol:. Jutro może jakieś zdjęcia będą :razz:. Nie wiem czy moich psiorów, ale pewnie jakieś będą ;).
-
Chcę jej dawać 3 razy dziennie, bo jak dostaje czasem 2 razy to się upomina o żarcie i jest przy tym bardzo upierdliwa.. Shinulec dostaje mniej więcej równe porcje i różnie wychodzi - czasem więcej wieczorem, czasem rano, po południu zwykle jest mniej bo to czas albo zmęczenia po spacerze albo jeszcze przed długim spacerem. Hexa jak u nas była to też dostawała 3 posiłki, bo jak młoda jadła to i jej trzeba było coś dać żeby się nie wkurzała i nie marudziła. W takim razie Shina zostanie przy swoich 3 posiłkach :). Tylko mnie trochę martwi, bo dzisiaj była tylko 1 kupa rano (jakaś nieciekawa) i od tamtej pory były 2 spacery 'bezproduktywne', czyli śniadanie jeszcze nie wyszło. Zaraz ostatni spacer i mam nadzieję że coś zrobi, bo w nocy mnie nie dobudzi (zbyt dyskretna jest - stuka w drzwi, a ja nie słyszę zwykle albo się budzę i zaraz zasypiam). Hexa przynajmniej chodzi, piszczy i się tuli żeby pańcia zauważyła że coś jest nie tak ;). Wczoraj u weta miałam okazję zauważyć ogromną różnicę w ich zachowaniach - Hexolina spokojna, stała i czekała co się wydarzy i co będą z nią robić tym razem, na siad reagowała automatycznie, na wagę weszła bez problemu i od razu usiadła, a Shina musiała wszystko obejrzeć, była w ciągłym ruchu, na wadze się kręciła i miejsca nie mogła znaleźć żeby doopsko posadzić, na 'siad' udawała że mnie nie słyszy i stała gapiąc się w przestrzeń :mad:. Na dotykanie weta zareagowała na szczęście tak jak Hexa - bezruch i zero kontaktu :roll: (obawiałam się protestu przed czym weta ostrzegłam - był ten który kiedyś stwierdził że Hexa to agresor :angryy:). Musiałam wziąć obydwie ze sobą, bo Hexolina nie chciała zrozumieć, że ona ma zostać sama jak z młodą pójdę. Wcale się nie ucieszyła jak zobaczyła gdzie poszłyśmy i chyba żałowała swojej decyzji :evil_lol:
-
[QUOTE]No ale jak jej rzadziej będziesz dawała, tym bardziej bedzie "głodna"[/QUOTE] I dlatego pewnie jeszcze długo będzie jadła 3 razy dziennie :roll:. No chyba że będę miała tyle wolnego żeby pół dnia spędzać na spacerach i tak wymęczyć psa żeby nie myślał o jedzeniu :razz: (ostatnio po 3-godzinnym bardzo intensywnym spacerze przespała 8 godzin, bez obiadu ;)). [QUOTE]Moi też mi nie chcą oddac Kluchy ;( [/QUOTE] Córeczki się z domu wynoszą to trzeba im psy pozabierać za karę :evil_lol:. Moi nawet nie chcą słyszeć o zabraniu im Hexoliny. Jak brat zapytał mamę czy odda Hexę to nie usłyszał żadnej odpowiedzi :evil_lol:. I pomyśleć, że 6 lat temu jeszcze moi rodzice byli przeciwko psiakowi w domu, a później jeszcze narzekali na łobuza :razz:. Teraz mojej mamuśce nawet wszechobecne kłaki nie przeszkadzają, co wszystkich dziwi ogromnie [SIZE=1](moja mama się psów w domu brzydziła i jak była w ciąży z bratem to wymiotowała jak tylko babci pies przeszedł obok niej :roll:)[/SIZE]. Wczoraj mamie opowiadałam co ja ciekawego w dzieciństwie z psami wyprawiałam i nie wiem dlaczego zrobiła wielkie oczy i jakieś przerażenie w nich zobaczyłam :diabloti:.
-
Shinulec od wczoraj w domu i już swoje porządki wprowadziła :evil_lol:. Wieczorem jak jedliśmy kolację to wylądował mi w kanapkach sznurek, bo szczeniątko chciało się bawić a ja chciałam akurat jeść w nieodpowiednim jej zdaniem czasie :mad:. Teraz po zabawie maskotką stwierdziła że kość prasowana nadaje się jednak do jedzenia (po miesiącu chyba) i właśnie ją wcina. Godzinę temu zjadła całą michę podrobów z warzywami, więc to na pewno nie z głodu. Psiak w tym wieku (ponad 6 miesięcy) chyba powinien 2 razy dziennie już jeść, tak? U nas chyba taka opcja na razie w grę nie wchodzi, bo nam młoda zacznie zżerać wszystko co przed nią nie ucieka :shake:, taki żarłok z niej jest niesamowity.. Hexa wczoraj chciała z nami jechać, ale rodzice nie chcą jej oddać :-(. Ona tam ma raj, bo nikt jej do niczego nie zmusza, wychodzi kiedy chce i nikt jej po głowie nie skacze całe dnie. Stwierdziłam, że po prostu będziemy jak najczęściej jeździć do niej i Shinulca od czasu do czasu zostawiać rodzicom (wyjazdy czy jakieś dłuższe nieobecności w domu). Tatę Shina wielbi i wpatrzona w niego prawie tak jak we mnie, mimo że go widziała z 5 razy :razz:. Tata Shinulca sobie oswoił i nawet może już ją głaskać bez biegania za nią po całym domu - sama do niego przychodzi. Z mamą Shina zawarła pakt o nieagresji i już na siebie nie warczą :evil_lol:. Brata Shina widywała częściej we wczesnym szczenięctwie, więc z nim problemu nie było. Dzisiaj nawet Shinulec wpuścił koleżankę Krzyśka do domu i obyło się bez moich interwencji - zaczyna się Shinulec bardziej socjalny robić :cool3:. Wczoraj cioci astka chciała mi zjeść młodą :mad:. Na szczęście Hexa postanowiła jej bronić i Shinie nic się nie stało (Fiona ma szacunek dla Hexy, bo ta ją ustawiała jak Fiona była mała, a do tego Fioniak do nas na podwórko ostatnio przyszedł i się bawił ładnie z Hexoliną - mało zawału nie dostałam jak mi rodzice powiedzieli). Później znalazła sobie nowy cel i zwiała za inną suczką przez co miałyśmy czas na ewakuację (uciekła z podwórka i wujek ją ganiał po ulicy). Mam nadzieję, że Shinulec nie nabawi się urazu do bulowatych, bo ma super kolegę staffika i nie chcę żeby go znielubiła (jak foksterierkę z którą walczą przy każdym spotkaniu, zaczyna tamta i Shina ostatnio już nie reaguje na zaczepki - chyba zdaje sobie sprawę że silniejsza już jest ;)). Tak w ogóle to zaczynamy się powoli do cieczki przygotowywać - wyciągnęłam linę 10 m i młoda z nią biega, szukam flexi 8 m w przystępnej cenie, majty Hexoliny stare odszukałam, tabletki chlorofilowe zakupione, spray również mamy i zaczynam się nastawiać psychicznie na ten paskudny okres. Chyba jeszcze jakiegoś kija i gaz sobie sprawię, bo jak nas wielki pies napadnie to marne będą moje szanse :roll:. Z Hexy zdejmowałam zwykle znajome psy, więc wiedziałam na co delikwentów było stać, a tu to już się przekonałam jak się niektóre miłe pieski na smyczach zachowują, a właściciel goowno sobie może i to ja muszę psa odciągać :angryy:. Krzyśka też uczulam na wszystkie możliwe sytuacje, ale on miał też już doświadczenie z Hexą i wie, że trzeba wiać przed adoratorami i im pokazać że nie wolno się zbliżać. Tylko ona ma łatwiej bo jego psy się boją, a mnie jakoś nie... No to nabazgrałam sobie trochę, wypracowanie mi wyszło :lol:. Zdjęć nowych nie mam, bo aparatu nie wzięłam ze sobą :roll:.
-
Ok, znalazłam Twój numer :). Napiszę jakoś wieczorem, bo Krzysiek wraca koło 17 z uczelni i wtedy powinien wiedzieć czy w końcu jego mama przyjeżdża czy jednak nie. Shina waży 15.6 kg, czyli przybywa jej kilogram na 2 tygodnie :). Myślałam że przez chorobę schudła, ale jednak nadal 'tyje' mi maleństwo. Od czasu kiedy zamawiałam klatkę (niecały miesiąc temu) urosła w górę około 4-5 cm :razz: (sprawdzę z ciekawości ile i w jakim dokładnie czasie).
-
[quote name='Onomato-Peja']Są już na pelnej misce lupiny puppy love i drapper dog da dużych ;)[/QUOTE] Do mnie nowy Lupinek (puppy love) dojdzie pewnie w następnym tygodniu :loveu:. Dostawa od 15go grudnia była na ocleniu i dopiero w tym tygodniu dotarła do sklepów. Juz się doczekać nie mogę aż suczom przymierzymy :). Do tego zamówiłam jeszcze adresówki z pleksi fioletowe i koniec psich zakupów na długo ;).
-
Gratuluję anglika :multi::multi:. Trzeba było powiedzieć to bym pojechała i zdała go za Ciebie :razz:. Co tam u Birmy i Smoka?
-
Jak Krzyśka mama nie przyjedzie do nas to chętnie się wybiorę :). Shinulec bardzo mojej przyszłej teściowej nie lubi i jak się zdecyduje przyjechać to będę uziemiona niestety, bo Krzysiek sobie z małym szatankiem nie umie poradzić jak ta próbuje jego mamę nadgryźć :roll:. Mnie przy tym jak podobno ugryzła nie było i nie wiem ile w tym prawdy..
-
Ja brałam psiego aniołka - nic w domu nie niszczyła, spała czasem ze mną pół dnia i oczywiście całą noc, potrafiła przespać całe zawody agility na krześle za moimi plecami (pełno psów i ludzi, tłok i wrzawa wokół), zero nakręcenia na zabawki, ale za to posłuszeństwo, miłość i wpatrzenie we mnie perfect - za to głównie została :razz:. Do tego jest jedynym psem, którego Hexa całkowicie zaakceptowała pod swoim dachem (jak widać na zdjęciach). Rodzice polubili i zaakceptowali ją tak na prawdę dopiero kilka tygodni temu i teraz właśnie sobie u nich odpoczywa od nas ;). Tatę kocha niemalże tak jak Hexolina - cieszy się jak mały głupol na jego widok, a tata chodzi i kombinuje co pieskom dać ciekawego do jedzenia i jak sprawić żeby było sprawiedliwie ;). Tak to właśnie bywa z tymi tymczasami :p. Prawda? :eviltong:
-
Absolutnie Ciebie o to nie podejrzewałam :p. Mam dla suczydeł koszulki i kamizelki odblaskowe, więc mi więcej na razie nie potrzeba ;). Nową obróżkę zamówiłam dla Hexoliny - Puppy Love Lupina :loveu:. Będą miały po dwie porządne obroże i starczy nam na najbliższy rok psich akcesoriów (nie będę liczyć ile wydałam na nie w ciągu ostatnich 2 miesięcy bo się załamię :roll:). No chyba że Shinulec zeżre ostatnią normalną smycz spacerową, to wtedy będę szukała grubego krowiego łańcucha :diabloti:.
-
Hexa z wyblakłymi łapskami :-o. Rzeczywiście podobny duet :razz:.
-
Ale mamy cicho i pusto w domu :shake:. Jak weszłam do mieszkania to czekałam aż mi ktoś reklamówkę zabierze, a tu doopa i sama musiałam sobie z jej położeniem poradzić :cool1:. Suńki u rodziców obydwie, narzekań nie słyszałam, a my się nudzimy i nawet nie mam kogo poochrzaniać za wieczorne rzucanie kością :evil_lol:. Ale jutro w końcu tupot krzywych łap będzie i podwójne darcie pysków na mój widok :loveu:. Dwa dni bez psa żadnego i stęskniona jestem niesamowicie... [QUOTE]Ostatnio wchodze w jakis temat i już chciałam pisac, co zrobiłas Hexie, ze jej tak łapy zbrazowiały - a to nie Twoje suki.... nłudzaco podobne połączenie ;)[/QUOTE] Chciałam mieć dwie czarne, ale coś mi nie wyszło ze szczeniuchą ;). Hexolinie łap nie mam zamiaru farbować, Shinulca też raczej nie, chociaż jak mnie zdenerwuje to czemu nie :diabloti: :evil_lol:
-
I na koniec pochwalimy się uzębieniem - wszystkie mleczaki wypadły i urosły nowe, bieluśkie, ostre zębiska :lol: (ta z tyłu to ja zaraz po przebudzeniu z popołudniowej drzemki ;)) [img]http://images5b.snapfish.com/232323232%7Ffp63264%3Enu%3D4696%3E832%3E258%3EWSNRCG%3D3262347745349nu0mrj[/img] Pozdrawiamy wszystkich dzięki którym mam tego małego diablika :loveu: