eloise
Members-
Posts
7795 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by eloise
-
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Ania straciła pierwszego mleczaka!!! Zaledwie wczoraj pokazała nam, że sie rusza a dzisiaj rozruszała go maksymalnie i pozwoliła dentyście wyrwać :) Tak sie złożyło, ze Jonatan na dzisiaj miał umówioną wizytę, bo on ma próchnicę i Ania przy okazji pokazał swoje ząbki. Pani doktor powiedziała, ze jest nieźle, a z jednym zebem lepiej niż było, więc mamy dalej o nie dbać i pokazać za kilka miesięcy. A wiecie, ze teraz jak wypadnie pierwszy ząb to przychodzi wróżka-zębuszka i zamienia ząbka na monetę ALBO myszka, która zabiera ząbek zostawiony w słoiczku i zastawia prezent???? My wiemy o tym od wczoraj ;) Ania czekała na wypadnięcie tego zęba jak na najlepszy prezent, wiec ktoś, kto wymyślił i myszkę i wróżkę- to geniusz ;) -
Młodziutka Al - we własnym domu ZDECYDOWANIE jest najlepiej :)
eloise replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
przyznam szczerze, ze ja chętnie dojechałabym 6-go w godzinach dopołudniowych- wtedy moje dzieci jeszcze zachowują się jak ludzie, są wyspane i uśmiechnięte ( zazwyczaj) ;) -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
U nas w sumie bez zmia- Ofik nadal jest grubasem, Paweł jest zdziwiony, ze ja mu wydzielam karmę- a dlaczego???? Retyyyyy!!!!! Oszaleję! Amelia przychodziw środku nocy mruczeć mi do ucha, czym mnie wybija ze snu, Ania kaszle w nocy, czym też mnei wybija ze snu, a Jonek sobie ubzdurał spanie z nami, kładzie się w poprzek, ja na brzegu łóżka, Paweł na ścianie, psy przyklejone do mnie, ja się gotuję, co też mnie wybija ze snu... Marzę o przespanych ciągiem 5 godzinach!!!! Jonek nie sika w nocy, trzyma jak należy, ale wczoraj miał kryzys i w dzień nie wołał, tylko sikał po nogach. Ania ma stałe kryzysy, doprowadza mnie do histerii, am ochote wyjśc i nie wrócić, po czym Ania się uspokaja i mówi, ze to tylko taki zarcik był... wtedy mam ochotę, wyć , krzyczeć i znowu wyjść i nie wrócić... Wróciła nasza ukochana ciocia Milenka, Ania dostała swój wymarzony zamek kucyków, który służy głównie Jonkowi, jako garaż dla samochodów, bo Ania bawi się przede wszystkim dwoma kucykami, które były w zestawie. W czwartek niemal potrąciłam debila na rowerze, który wyskoczył zza rogu, pędem dzikim, zza płotu zarosnietego krzakami i oczywiscie jechał chodnikiem. Musiałam sie dzieciom tłumaczyc, dlaczego nazwałam pana debilem i idiotą... Toczyłam się, bo jechałam nową drogą i szukałam ulicy... ale gdybym się wytoczyła 3 sekundy wcześniej to by głupek odbił się od samochodu i poleciał przez maskę. Wkurzył mnie ostro. -
gratulujemy nowego domownika :)
-
Olbrzym Lori - co może zdziałać morze miłości i ogrom cierpliwości...
eloise replied to Reno2001's topic in Już w nowym domu
cudny wyluzowany, miód na serce :) -
Wesoła, cudowna FRYZIA juz w swoim CUDOWNYM domku!
eloise replied to sacred PIRANHA's topic in Już w nowym domu
Dzięki za fotki :) Fryziasta super dziewczyna :0 a jaka dystyngowana! Czy ona tak złagodniała, czy to tylko poza do zdjeć? :) -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
I jeszcze dodam, że jak wróciłam do domu, to było brudno, nic nie sprzatniete, kuweta kota wypełniona nie tylko zwirkiem, kurz, brudne naczynia... Czasem żałuję, że moi rodzice nie wtrącają się w nasze życie! Może jakby moja mam mu dzieńw dzień jęczała nad uchem, ze porządny mąż powienien to czy tamto to coś by zrobił... Jak mu raz zarzuciałam, ze kuweta cuchnie, to mi wyrypał, ze w tym tygodniu (czyli czasu spędzonego w szpitalu) byłam w domu wiecej niz on!!! A ja wpadałam na pruysznic, obiad, przytulic Ankę, wstawić naczynai do zmywarki, ciuychy do pralki i dalej w drogę powrotną... Przepraszam Was za wszystkie literówki, ale staram sie w krótkim czasi nadrobic zaległosci i palce nei nadążają za myślami... Z weselszych tematów: J: Cimaj (trzymaj-podajac mi swojego lizaka. E: Trzymam. J: Nie lizaj! J: Cimaj! ( podajac mi gumy dla ANi) E: Trzymam. J: Nie jedzaj! Jonatan wszedł w etap: a co to jest??? O wszystko pyta! o WSZYSTKO!!! Ania nie mogła dzisiaj zasnąć, bo... "cały czas myślę o Lenie i Maćku!" to w zwiazku z jutrzejszym powrotem do przedszkola. Nie wiem, co ona ma do Leny, bo jakis czas temu spędziła u Leny pół dnia, a drugie pół spędziły razem u nas i pięknie się bawiły, bez kłótni, sporów i fochów, co jej się nie zdarza z jej nalepsiejszą przyjaciółką Julitą... Mam juz mnóstwo zdjęć na serwerze, niedługo Was zarzucę :) Aha! Dzisiaj było trochę lepiej, bo Anię o 9 wyprawiliśmy do kościoła i wróćiła po 15, Pawła wyprawiłam na samotne zakupy, zostałam sama z Jonkiem i spokojnie go uśpiłam, robiąc sobie przestrzeń na kolejny etap odgruzowywania naszego mieszkania. Została "tylko " łazienka. I resztka prania ręcznego. Dzisiaj do zera wykończyłam prasowani, dzieci się niemal nie tłukły, po jak juz Ania wróciła, to bawiła się w swoim pokoju a Jonek siedział ze mną w salonie. Mam już dośc puzzli z dinozaurami i samochodzików, ale wolę to niż rozdzielanie ich w trakcie bójki... Ofik kocha dzieci i nie wiem jak mógł żyć bez nich, zanim mu je urodziłam :) Dokarmiają go, pieszczą, i cieszą sie jak je drapie, kicha na nie i kładzie sie na nie :) ja jestem mniejsza entuzjazstka tych wszystkich zabiegów... -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
cześć i czołem!!! Ze szpitala wypuścili nas w czwartek. Jonek w środę miał straszne przesilenie- bił mnie, kopał, gryzł- mam siniaki... nie chciał spać, nei chciał sikac, nie chciał myć zebów... totalny odpał. W czwartek o 11 już byliśmyw domu, wykąpaliśmy się, zrobiłam pranie,a dzieci prały... siebie nawzajem. I to jak! Z jaką siła, z jaką zawziętością... Myślałam, ze mnie trafi! Ubrałam je, spakowałam i powiedziałam, że idziemy na wycieczkę. Zapakowałam towarzystwo w pociąg, uprzednio zaopatrzywszy w jagodzianki i wio w drogę. Jonek zasnął, a raczej padł, hurra, więc obiecałam ANi zakupy w centrum handlowym i lody. Paweł do nas dołączył, Jonek się obudził i Paweł jeżdził z nimi 15 minut ruchomymi schodami, góra-dól, góra dół... Kupiliśmy im balony... a Ania i tak nam wykrzyczała, ze jesteśmy dla niej niemili i zajmujemy się tylko Jonkiem... Wszystko opada w takich sytuacjach! Wszystko! W piątek było tylko gorzej, już o 9 rano miałam ich po kokardę :( Paweł był oczywiście w pracy, a ja zostałam bez samochodu, z dwójką lejących sie i wyjących dzieci oraz z za małą ilością anatybiotyku na przewidzianą kurację, więc musiałam rano biec do pediatry po receptę. Nasz pani doktor zupełnie nie mogła pojąc, po co nas aż 4 pełne dobyz anginą trzymali, jeszcze sobie spryciarze w wypis wpisali, ze czerwone gardło z nalotem zostało wykryte już przy przyjeciu do szpitala- myślałam, ze się posikam jak to przeczytałam!!!! Od pediatry poszliśmy na pocztę, do piekarni po kolejne jagodzianki, i choć Jonek nie moze ich jeść, to jego ukąłd pokarmowy pięknie je przyjął i wszyscy sa szczęśliwi i zadowoleni, a Jonek to na pewno :) A z poczty udaliśmy się na wyprawę do weterynarza po receptę dla Foxa. Weszłam do weta jak do pediatry z wózkiem i dzieckiem za rękę... Receptę dostaliśmy i udaliśmy się w podróż powrotną, a to nie byle jaka wycieczka, bo pół godzinyw każdą stronę. Jak wyszliśmy z autobusu i poszliśmy juz 2 raz tego dnia do apteki, Ania słaniałą sie na nogach. Ledwo doczołgałą sie do sklepu, który był po drodze do domu, a życzyła sobie żurek na obiad, wiec musiałam poczynić stosowne zakupy. Ania nie chciała wejsc do sklepu, tak byął padnięta. Ale jej przeszło padnięcie w mamencie, gdy odebrałam telefon od koleżanki i Ania usłyszała, ze ciocia i Nadia sa na placu zabaw... Wskoczyła do sklepu, przebiegła ze mną między półkami, zakupy zrobiła, jeszcze wybrałą zelki dla siebie i Nadii i popędziłą w drogę powrotną!! Prawie frunęła! Ponad godzinę biegały i wariowały, a jak odprowadziliśmy Nadię pod dom... nagle znowu opadła z sił... A była dopiero 12.30!!! Reszta dnai z dziećmi to byął prawdziwa męka... Sobota była nie lepsza! Ania ja ani Paweł nie mogliśmy sobie z nimi poradzić, tłukli się, kopali, szarpali... o 9 Paweł zabrał ich na spacer, wróćił dopiero koło 12 gubiąc Anię po drodze u kolegi, na jakieś 4 godziny. Ale marna to była pociecha, bo Jonek dawał czadu po całości :( Nie spał, jęczał i chciał dokłądnej odwrotności tego, czego chcieliśmy lub oczekiwaliśmy my... Ania wróciła koło 16 i wszystko zaczęło sie od nowa... Więc Paweł ich znowu zabrał na plac zabaw, zeby wyżyli sie na drabinkach i innych huśtawkach a nie na sobie i nas, ale to znowu nic nie dało! Wrócił przed 19, bo był wiatr straszny, dzieci były nieprzytomne, więc je szybko naszykowalismy do spania, Paweł ich wziął do sypialni... i dopiero się zaczęło! po prawie godzinie, dzieci wyskoczyły, biegały, skakały,mśmiały się, jadły naleśniki, przegryzały bobem, a my czekalismy końca tego koszmarnego dnia! W pewnym momencie Jonek zaczął krzyczeć: siusiak taty! siusiak taty! po czym dodał: siusiak mamy!susiak mamy! Znowu wszytsko nam opadło,a do tego zaczęłiśmy się śmiać jak idioci :D Jak juz zasnęłi, to siedzieliśmy i bez sensu gapiliśmy się w tv na durny film, mało z niego rozumiejąc, pijąc wino, ale przecież nie moge co wieczór sie upijać, zeby odregować dzień spędzony z moimi uroczymi dziećmi!!!!!!!!!!!!!!!! ;) -
Młodziutka Al - we własnym domu ZDECYDOWANIE jest najlepiej :)
eloise replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
kciuki się przydały??? -
Młodziutka Al - we własnym domu ZDECYDOWANIE jest najlepiej :)
eloise replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
[quote name='inka33']Z płatkami migdałów na wierzchu!!!!!!!! :facelick: :loveu::loveu::loveu:[/QUOTE] czekoladowe cudo będzie mieć płatki migdałowe :) planujemy przybyć 6 sierpnia :) -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Jonuś ma dzisiaj wspaniały dzień: 1. Wstał o 5.11 2. Od 6 biegał po moim łóżku, jak go Pan Bóg stworzył 3. O 7 zaczął robić fikołki 4. O 8 zaczął ćwiczyć ciosy karate ( serio, raz widział i często chce ćwiczyć...) ale na zajęcia mozemy zapisac go za rok. 5. O 8.30 biegając nadal po moim łóżku, zlał się na moje przescieradło. 6. O 9 darł się jak szalony uniemożliwiajac mi rozmowę z lekarzem. 7. Tuż po 9 wylał kawę z zamknietego kubka, zalewając 2 kołdry... 8. Padł dopiero o 10.30... Jutro idziemy do domu!!!!!! -
Młodziutka Al - we własnym domu ZDECYDOWANIE jest najlepiej :)
eloise replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Ciotki, co Wy z tymi ciastami? Miesza sie kilka skłądników,a ciasto samo sie robi :) Na zachętę: zrobię tradycyjną karpatkę, mniej tradycyjne ciasto czekoladowe- sam cukier i cholesterol- pyyyyycha!!!!!!!!!! oraz kruche ciasteczka, które nie są kruche, tylko bardzo twarde, ale przy tym pyszne- dzieci i psy rzecz jasna je uwielbiają!!! :) -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
zaczęłam łądowac zdjecia, ale zapomniałam je zmniejszyc... [IMG]http://i1249.photobucket.com/albums/hh520/ewafigat/_5151175_zps3e4aaf43.jpg[/IMG] Tak Jonuś pozuje dziadkowi do zdjeć: Jonuś, span przy choince! Jonuś, opalaj się, wystaw buzię do słoneczka :) nie ma rady! Musze zmniejszyć te fotki :( -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Jonek zasnął wczoraj o 19 i spał do 6 rano. O 22 miał podawany antybiotyk, pielęgniarka podawała lek a ja go trzymałam, a raczej próbowałam trzymać, ujarzmić dosłownie, tak sie rzucał, tak wierzgał całym sobą,a chodziło tylko o to, zeby przez minutę trzymał prosto rączkę z wenflonem... Krzyczał strasznie, a jak skończyłyśmy- położyl się na bok i spał dalej... co za typ! O 6 rano to samo- wojna, a potem sie położył i moze by spał, ale poczuł zapach kawy :) i usiadł stwierdzając: kawy chcę :D A dzisiaj pół godziny temu, tańczył, szalał, wstałąm a sekundę do szafki, odwracam sie a on leży i zasypia! po 2 minutach spał :D jeszcze czegoś takiego nie widziałam :D -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
postaram się odtworzyć to wczoraj napisałam... Persolen na oddziale jest bardzo zaangażowany, empatyczny i nastawiony na współpracę z rodzicami. Rodzic jest partnerem a nie wrogiem. Cały pobyt tutaj nie jest więc stresem, choć oczywiście wolałabym siedzieć w domu lub w pracy niż w kilkunasometrowym pokoiku z 2 łóżkami, wanienką, stolikiem i 2 szafkami- na podłodze zostaje niewiele miejsca :) Wczoraj oddział nie poszedł spac tak szybciutko jak w niedzielę, ale to chyba dlatego, że po 21 były 2 przyjęcia nowych dzieci, a to zawsze wywołuje zamieszanie. Patrzac na miny i ruchy rodziców od razu można powiedzieć, kto jest w szpitalu pierwszy raz... i bardzo żałuję, że ja mam za soba i pierwszy i 3 kolejne razy... Zastanawia mnie, czy u Jonka nie nałożyły się 3 sprawy: zęby, angina i to, ze Jonek postanowiłw końcu, po 14 miesiacach walki i wycierania podłogi zacząć sikać jak każdy normalny obywatel i zwyczajnie trzymać. Do tej pory trzeba było trafić z wysadzeniem, w nocy albo sikał, albo nie... ruletka. A od jakiegoś czasu noce są bez sikania, nie chce nawet zakładac pieluchy i sika 3 lub 4 razy w ciągu dnia. Moze jak mówi, ze nei chce mu się sikać, to rzeczywiście mu sie nei chce... Oszaleć idzie! Pisałam też o tym, że Ofik teraz jest w raju, bo może i za mna tęskni, ale karmi go moja mama... co oznacza, ze jest przekarmiony! I zadowolony. Ja mu wydzielam garstke dziennie, kupiłam mu jakąś nowość hill's metabolic i ma schudnąć baryłą jedna! Fox choc chudy jak przecinek, to też chce tą karmę jeść. Ofik wczoraj rano wlazł na Anie i ja obudził. Chyba zmarzł biedaczek,bo on nawet w upały jest podkołdernikiem. A jak on wejdzie na człowieka... nie dość, ze cieżki, to parzy tym swoim futrem. I obudził Anie, pewnie biedna nie mogła pod nim oddychać, albo walił ogonem w jej łóżko i ja lizał po twarzy :) W czwartek rano powinniśmy iść do domu :) -
moje dzieci marzą o takim dużym "pieseczku" :D
-
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
retuyyyyy!!! opisałam sie i mi wcięło... gr!!!!!!!!!!!! -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
W piątek odebrałam telefon ze żłobka, że Jonek gorączkuje. No dobra, zdarza się, pomyślałam. W sobotę wstał opuchnięty i narzekał, ze bolą go zęby i gardło. No to o 7.30 wsiadłam w samochód, pojechałam na dyżur, pewna, że dziecko ma anginę, dostanie antybiotyk i załatwimy szybko cały problem. Tylko że... gardło miał według pani doktor blade, a gorączkę mieliśmy obserwować. Zaobserwowaliśmy przy okazji gorączki, że Jonek sikać nie chce. W niedzielę rano dużo wysiłku mnie kosztowało, żeby z niego wydusić to upragnione siusiu, a jak już się udało, pojechaliśmy znowu na dyżur, tym bardziej, ze temperatura skoczyła mu niemal do 40 stopni, mimo podawania środków zbijających. Czegoś podobnego jeszcze nie przeżyliśmy. Do przychodni weszliśmy o 7.50, i zostaliśmy poinformowani, że o 8 zmienia się ekipa lekarzy, wiec chwilę trzeba poczekać. Ta chwila trwała do 8.15. Powiem Wam, ze pojęcia nie mam, co tak długo "ekipy" omawiały! Pani doktor, na którą trafiliśmy, albo jest lekarzem za karę, albo... nie znajduję innego wytłumaczenia! Była tak niemiła, tak opryskliwa i tak wyraźnie dała nam odczuć, ze ją nudzimy i jej przeszkadzamy, że i mnie i Pawła zamurowało. Nie zareagowaliśmy. Po prostu nas wbiło w ziemię. Wykrzyczała nam, ze mamy jechać do szpitala, mówiąc, ze jej jest obojętne, do którego!!! Może jej obojętne, ale mnie nie... Po czym wydała dosłownie rozkaz, że mamy jechać na Niekłańską. Pojechaliśmy do domu, po jakiejś godzinie dopiero opadł z nas szok wywołany zachowaniem tej wrednej baby. Spakowaliśmy się i pojechaliśmy na Szaserów :) Mamy za sobą już , niestety, pobyt na pediatrii na Niekłańskiej i na Szaserów. Nie ma żadnej płaszczyzny, na której te oddziały dałoby się porównać. Nie ma. Zero. Zostaliśmy przyjęci miło, ze zrozumieniem i wyjaśnieniem, że cokolwiek mu nie dolega, żeby zlecili badania, muszą nas przyjąć na oddział. Wczoraj trzymaliśmy sie teorii zapalenia dróg moczowych, ale badanie moczu wszyło w normie. Zero odchyleń. Krew też wyszła w normie, z podwyższonym tylko ob, co przy gorączce jest zrozumiałe. Dopiero dzisiaj mieli zacząć sie zastanawiać, co dalej z nami począć. Wczoraj oczywiście Jonek został obejrzany i zbadany i tez nic nie znaleźli... aż dzisiaj przyszedł lekarz, zajrzał w gardło i... stwierdził, ze jak się ma taka anginę, to się gorączkuje. Bo gardło jest całe czerwone i z grudkami ... Ręce mi opadły! 2 dni z rzędu lekarze oglądali jego gardło, dziecko się uskarżało, nikt anginy się nie dopatrzył. Ja nie jestem szczególnie przewrażliwioną matką, moje dzieci piją wodę z psiej miski, Jonek zjadł ostatnio psie ciasteczko płacząc, że to dla niego, a nie dla psa, jak im coś upadnie na podłogę, to podniosą i zjedzą, mogą się pobrudzić, zedrzeć kolana... Ale jak dziecko płacze i mówi, ze boli je gardło, to ja mu wierzę i oczekuję pomocy. Z samą anginą może by nas puścili do domu, ale panu doktorowi nie podoba się zaczerwieniona pupa Jonka, wczoraj nawet padła teoria, ze winne jego problemom są pieluchy jednorazowe, więc pól oddziału już wie, że pupa Jonka nie zna jednorazówek i wie już, co to są wielorazówki ;) Zlecił nam badania na pasożyty i jeszcze jakieś tam choroby układu pokarmowego, więc nas tu przytrzymają... Gdyby to wszystko wydarzyło się w tygodniu a nie w weekend, całej sprawy by nie było. Mamy cudowna panią doktor, która zna moje dzieci na wylot i stawia trafne diagnozy, ale w weekendy nie przyjmuje i koniec. Nie pozostaje nam nic innego jak czekać na wyniki badań, które, mocno w to wierzę, będą wszystkie negatywne, a czerwona pupa przy tej pogodzie może zdarzyć się nawet dziecku nie noszącemu pieluch :) Tak byłam skoncentrowana na gorączce, zębach i pilnowaniu sikania, ze do pupy zapomniałam zajrzeć :) -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Wiecie, skąd do Was pisze? Nie wiecie! To ja Wam powiem, ze szpitala :( Znowu. Znowu z Jonatanem. :( Jutro napiszę więcej, bo chybamam dość wrażeń dnia dzisiejszego i skorzystam z okazji, że Jonuś śpi i też pójdę spać. A że jesteśmyw szpitalu, gdzie pracują kulturani ludzie, to już od 21.30 na korytarzu jest zgaszone światło, a pielęgniarki po cichutku, na paluszkach roznosza lekarstwa. -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
aaa! dzisiaj był ciąg dalszy Pawła-kibica! E: Co to za mecz? P: Półfinał kobiet. E: Lisicki gra? P:Tak, ta co ograła Radwańską E: To chyba finał! Włączam inormacje o oglądanym programie-finał E: Przecież Radwańska odpadła w półfinale. P: (Patrząc na mnie spojrzeniem pt: ty głupia kobieto! co ty wiesz o sporcie!) : Radwańska odpadła w cwierćfinale. Poszłam, wszystko mi opadło!!!! -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
mówiąc najogólniej-mam po kokardę mojego męża w roli "kibica sportowego" Jonek zjadł wczoraj psie ciasteczko i jak mu tłumaczyłam, ze to dla psa to szybciej wpychał do buzi i zjadł. Nie wypluł. Ofik wlazł w nocy na Jonka a Jonek przez sen płakał: Ofik, Ofik! Zejdź!!!! Całą noc budziłam się do gorączkującego i jęczącego Jonatana ORAZ to, żeby skopywać z łóżka psy, które na siłę się do nas pchały, i za nic miały nasze gadanie,ze nie chłodzą a dogrzewają, co nie jest ostatnio pożądane! Anię ostatnio na dworcu Warszawa Wschodnia wzięło na wspomnienia: jechaliśmy stąd od Czestochowy, jechaliśmy kiedys z tatusiem,a raz pojechałaysmy same... I ja wtedy bardzo teskniłam za tatusiem! E: przez półtorej doby??? A:Tak!!! Bardzo bardzo! E: A za czym tęskniłaś? A: Bo nie mogłam sobie pograć w gry... E: Tęskniłaś za tatusiem czy jego komórką???? A Paweł w roli kibica prezentuje się tak: Wczodze wczoraj do domu, z Anią, po 19, bo uciekł nam pociąg i musiałysmy jechac na stojąco w wyładowanym pociągu, a obok nas chłystkiz piwem i straszne wulgarnym językiem. Oczywiście na mnie padło zwrócić im uwagę, bo ja jechałamz dzieckiem a inni po prostu udawali, ze nei słyszą. Dobra, wchodzimy do domu, a w tv widze mecz. Tenis. Pomyślałam sobie: rety! Paweł znowu udaje, ze interesuje się sportem! Nie powiem, cieszę sie, ze Polakom się powiodło na WImbledonie, kocham tenis, marzę o dniu, w którym wróćę na kort, tak samo jak o dniu, kiedy znowu stanę na nartach na stoku, uwielbiam i tesknie, ale nie udaję, że jestem kibicem :) Z ciekawosci zapytałam: długo grają? P: Dopiero zaczęli. E: Kto wygrywa? P: Janowicz wygrał pierwszego seta. E: (myślę i pytam): Seta, czy gema? P: Seta podchodze do telewizora E: Gema. I tłumaczę mu ile trzeba wygrać gemów, zeby wygrać seta i ile setów, zeby wygrać mecz. Usiadła obok mnie Ania. Kibicka niczym tatuś. A: Nasi wygrali? E: nie nasi, a nasz, jeden zawodnik. A: a wygrał? E: jeden punkt,a dokładniej 15. I tłumaczyłam, jak zdobywa się punkty w gemie :) Wiedziałam, ze nei zapamięta, ale nienawidzę zbywania dzieci słowami: i tak nie zrozumiesz. W końcu zapamięta. Tylko nie mogła zapamietac, który to nasz na ekranie i po 5 minutach miałam dość pytań: Nasi wygrali? Nasz? A czemu nie nasz????? W połowie meczu Jonek oglądał z Pawłem i Paweł mu tłumaczy: to jest nasz zawodnik, a ten drugi pan jest z Ameryki. Stanęłam, nie wierzyłam własnym uszom. E: SZKOTEM!!!! P: Szkotem? Myślałem, ze ze Stanów... Nie wytrzymałam: Paweł, czy w ogóle wiesz, który to jest Janowicz???????? Według Pawła tiebeak to TIMEBREAK. I tak jest zawsze!!!! CZasem ogląda piłkę nożną, czasem siatkówkę, ale przy siatkówce przynajmniej głupot nie gada! Jonuś nadal ma temperaturę, nawet powiedział, ze trzeba jechać do szpitala, bo go boli ząbek- idą mu 2 piątki i chyba stad ta temperatura, byłamz nim rano u lekarza, anginy nie ma, nie kaszle, nie ma kataru, uszy go nie bolą... oby szybko minęło! Cały tydzień chodziłam do pracy i zajmowałam sie Anią, przy tym: sprzatałam, gotowałam, prałam, prasowałam, układałam, zbierałam, zmywałam, wycierałam, podawałam leki, byłam u lekarza, jeździłam na zakupy i codziennie odwoziłam Pawła i Jonatana i był w domu porządek- dzisiaj, właściwie od wczoraj wieczora jest w domu Paweł: nie moge opanować bałaganu i haosu, który tu wprowadził!!!!!!!! niecała doba! a ja nie moge poznać własnego domu!!!!!!!!!!!! -
MOJRA CZYLI SŁODKA BUŁKA - ułożona przyjazna amstafka ZNALAZŁA DOM!:)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
i jakie uhahane jęzory!! :) -
Zalękniona Maja z Mielca - KONIEC TUŁACZKI! ZOSTAJE Z NAMI.
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
i aparat na słoneczku mniej straszny :)