Jump to content
Dogomania

eloise

Members
  • Posts

    7795
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by eloise

  1. już są, "mówią" po angielsku, polsku i rosyjsku, portugalski dopiero przed nimi :) jak i niemiecki, bo moja koleżanka większość życia spędziła w Niemczech, pracuje w międzynarodowej firmie i mówi biegle po angielsku, niemiecku i polsku... też zazdroszczę :) Dzieciom szczególnie, znajomości rosyjskiego :) - bo dla mnie ten język jest zupełnie obcy i niezrozumiały, a moje dzieci twierdzą, ze brzmi jak polski i dużo rozumieją :) Co do Anusiowych marzeń- dlaczego akurat ten wiadukt był jej wymarzonym??? Nie mam pojęcia :) Nas chcą zjeść komary! Brominy się rękami i ścierami- co wieczór urządzam polowania :) Dodatkowo używamy francuskich naturalnych produktów przeciw ukąszeniom i po ukąszeniu- Neobulle, olejki, które działają cuda i są w bardzo wygodnych opakowaniach, są niewielkie i poręczne, ale są strasznie drogie! Dlatego odkryliśmy inne sposoby- odstraszacz to olejek z cytronelli, śmierdzi, ale działa, a łagodząco ma działać połączenie olejku goździkowego i lawendowego, można rozcieńczyć wodą, albo pomieszać z olejem do masażu-słonecznikowym lub awokado, czy olejkiem z migdałów. To połączenie dopiero będziemy testować. Nie myślcie, że mi odbiło z tymi naturalnymi produktami, ale po tym jak Jonatan dostał rok temu duszności od środka przeciw komarom, staram się nie fundować mu już nic sztucznego, o ile to możliwe.
  2. O rety! to ciasteczka też upiekę! :) Ktoś jeszcze chętny na 6? :)
  3. Chcecie nas wszystkich przyjąć w jednym terminie?? Czy mamy się rozłożyć w czasie? :) Bo mnie ten 6 nawet pasuje :) Numer zapisałam, dziękuję, ale jak długo będzie siedział w moim telefonie- nie wiem ;)
  4. Ania ma "wakacje", czyli: jej przedszkole jest zamknięte przez 2 tygodnie. Na szczęście, może ze mną jeździć do pracy, na co nie narzeka :) Zresztą i tak miałaby kilka dni przerwy , bo złapała zapalenia ucha... Jak ją ze sobą zabieram, mamy ze sobą cały podręczny zestaw, żeby przetrwać, czyli dosłownie wszystko :) W poniedziałek pytała mnie, po co spakowałam jej zapasowe majtki i rajstopki. Wczoraj dowiedziała się po co ;D niestety majtki się przydały :) Przez ten remont torów mam mocno utrudniony dojazd do pracy, ale ANi to nie przeszkadza, dzielnie maszeruje obok mnie, a nawet biegnie goniąc autobus :) bo mamy przesiadkę a autobusy się nie zazębiają jak powinny, czasem udaje się złapać coś szybciej i Ania biega jak trzeba :) Wchodziłyśmy po schodach na wiadukt na przystanek a Ania: Mamo! Zawsze marzyłam, żeby tu wejść!!! ( nie pytajcie!) Na co ja: Cieszę sie, że mogłam ci pomóc w realizacji twojego marzenia. A dziewczyna przed nami trzęsła się ze śmiechu :) Jonuś powtarza każde zasłyszane słowo, wiec trzeba bardzo uważać, co się przy nim mówi :D Myślałam, ze to Jonka trzeba tłumaczyć na polski( Jelena-polski czy Polski???), bo gada nadal po swojemu, ale w sobotę odwiedziła mnie koleżanka z 2 synkami- ona jest Polką, mąż Portugalczykiem, a mieszkają obecnie na Ukrainie, gdzie mówią po rosyjsku, więc... zrozumieć jej dzieci :D to dopiero jest wyczyn :) autka to kary, drzwi-dory :) kosmos zupełny :) Jonuś niedawno przyniósł wieści ze żłobka: Stałem w kącie. Biłem Kinię. Antoś też stał. Miał karę, krzyczał bardzo głośno. Chyba mu się te krzyki udzieliły. Od kilku dni drze się jak opętany. Najgorsze sceny zrobił dzisiaj w nocy, zaczął mnie wołać, ale poszedł po niego Paweł, wyrywał mu się z rąk całą drogę. W końcu się do mnie przytulił i zawołał-piciu. Paweł wstał, poszedł po jego butelkę, która został w łóżku,a Jonek rzucił butelką, zaczął się drzeć: aloes,aloes,aloesu!!! Paweł wstał 3 raz, do kuchni nalać tego aloesu, a Jonek się darł i darł, w ogóle nie chciał usłyszeć, ze mówimy, że za chwilę aloes będzie... Nie wiem o co chodzi, mam nadzieje, ze to tylko wyrzynająca się piątka, bo wyczułam kolejną...
  5. i ja się piszę :) nawet ciasto przywiozę :) oraz 2 napalonych na Wasze psy dzieci :) Ania od roku pyta, kiedy odwiedzimy ciocię Magdę, która uratowała sarenkę. Rok temu w czasie wakacji, kupiła kartkę pocztową dla Was, niestety wysłać jej nie mogliśmy, bo adresu nie mieliśmy, a jak chciałam wysłać sms z zapytaniem okazało się, ze numer do Nutusi dziwnym trafem wyparował z mojego telefonu... czyli, ze Ania go usunęła! Nie pytajcie jak i kiedy- moje dzieci co dotkną mojego telefonu, to coś zmienią lub usuną! A Kot jednym skokiem na laptopa zmienia rozdzielczość ekranu- do dziś nie znamy tego skrótu, który kot ma w jednej łapie ;)
  6. kontynuując: Paweł wziął samochód, podjechał do stacji i wsiadł w kolejkę... która wysadziła go na dworcu wschodnim i kazała poszukać sobie innego środka transportu w pożądanym kierunku, a to dlatego, ze... w sobotę rano zamknęli linię średnicową a razem z nią kilka miejskich stacji, niestety wszystkie te, z których oboje korzystamy! W końcu czymś Paweł dojechał na Centralną, co dało mu kolejne 10 minut... spaceru :D i do domu tą samą drogą :D wiec zamiast jechać 20 minut samochodem w 1 stronę, zafundował sobie 2-godzinną wycieczkę, ale rzeczywiście pouczył sie do egzaminu, z tym, ze w poniedziałęk zorientował sie, ze egzamin ma nie w środę a w czwartek- bo mu sie daty pomyliły... CZY ON KIEDYŚ SIĘ ZMIENI????????
  7. jak ktoś potzrebuje sie pośmiać- proszę bardzo Jak zwykle bohaterem będzie Paweł... Ostatni semestr na uczelni zakończył... uruchomieniem alarmu w sali,w której prowadził zajęcia ;) Zapomniał zabrać łądowarki od laptopa, wrócił na uczelnię po 22, ochroniarz go wpuścił, ale coś źle wcisnął i alarm wył :D To było w niedzielę. W sobotę natomiast, przypomniał sobie, ze nei zabrał z pracy protokołów i że bez nich zginie przy zaliczeniach. Wymyślił więc, że po nie pojedzie, ale nei samochodem tylko kolejką, bo szybciej i na luzie i poczyta do egzaminu, który będzie zdawał w środę...
  8. rano to ja mam niemały problem ze sciągnięciem Anki z łóżka! Dzisiaj ma w przedszkolu dzień piracko-indiańsko-kowbojski. Przebrałą się za piratkę, zrobiłam jej makijaż- panie jej nei poznały ;) Rano zastałąmw łązience mydło nadziene na patyczek po lizaku :D zgadnijcie- czyja to robota??? Ofik wczoraj się w czymś wytarzał, nie wiem w czym, ale kąpiel była konieczna, inaczej moglibyśmy nie dotrwac do rana ;)
  9. dzisiaj miałam dzień bez pracy. Daleka estem od stwierdzenia, ze miał to być dzień wolny, bo planów miałam dużo :) Przed wszytskim zaplanowałam wycieczkę do mojej siostry, zeby zdjąć hybrydę z paznokci. Nic sie z nią nie działo, ale tak na wszelki, postanowiłam się jej pozbyć. Polecam Wam funpage mojej sis na fb, nawet jesli ktoś nie maluje paznokci- to co ona maluje, robi wrażenie :) Ania rano jęczała, że nie chce iść do przedszkola, bez wyraźnego powodu, a że szłam na ploty a nie do pracy... pozwoliłam jej ejchać ze mną, zabrałam jeszcze koleżankę z mini-synkiem, cała drogę Natalia narzekała, że Jasio taki jęczący, z kolką i mało śpi... no, to Jasio dał popis- spał jak zaczarowany, ani razu nie jęknął, beknął, piernął i zasnął na mej piersi przywiązany chustą, omotałam się z nim i szerzyłam chustonoszenie, bo oprócz Natalii była tam jeszcze koleżanka w ciąży, więc było komu pokazać :) dziewczyny od razu uwierzyły w magię noszenia :) Anka ma pomysły nei z tej ziemi-jak ja dzisiaj goniłam do ubrania sie, założyłą majtki, wsadziła w nie pawie pióro, latałą po domu i darłą się, ze jest pawiem a to jej piękny ogon... Od kilku wieczorów Ania nie położy się spać, zanim nie obłoży się pluszakami. Dzisiaj mówię do niej: idź ukłądaj zabawki. A: Mamo tylko jedną, daj spokój! Szkoda, ze nie powiedziała mi-wyluzuj bagietę stara... ( serio-słyszałam dzisiaj taki tekst: wyluzuj bagietę!!!) :D
  10. Strasznie mi przykro :( wiem, że pożegnaliście członka rodziny i przyjaciółkę Hani :( Jak Hania to przyjęła?
  11. dzisiaj w nocy, muszę to przyznać, bardzo wygodnie spało mi się z moimi chłopakami. Rano zobaczyłam, ze nawet Paweł z nami spał i wcale a wcale nam nie przeszkadzał! ;) Dzieci łaskawie przespały całą noc w swoich łóżkach, ale nie mogłam spać tak długo jakbym chciała, bo była taaaaaaka burza z piorunami, że mnie obudziła! Jak wstał Jonuś, poszliśmy poleżeć razem na łóżku, ku nadspodziewanej radości Ofika- wylizał nas, zbiczował swoim przydługim ogonem, podrapał mi cały dekolt a Jonkowi przebiegł po twarzy. I oboje byli uhahani.
  12. Tak jak pisałam, zamiast "otwórz" Jonus mówi- otiś. Kosiarka to sisiarka :) Koparka-kopala.
  13. nie miałam okazji napisać, ze wyjazd na wesele, na które ostatecznie pojechaliśmy, do końca stał pod znakiem zapytania, bo Jonatan dostała okrutnego kaszlu, nie spaliśmy kilka nocy, przynajmniej ja i Jonatan ;) Codziennie byliśmy w przychodni, raz Jonuś szedł do żłobka, raz nie, i ten ostatni raz nie poszedł w piątek 14.06. A ja miałam na ten dzień setki rzeczy do zrobienia. O 8 byliśmy w przychodni,a jakże, o 9 byliśmy w galerii handlowej na ekspresowym przelocie po kilku sklepach- drogeria, czapka dla Jonka, bo słońce smaży a on z gołą głową i jeszcze takie bzdurki. O 10 byłam umówiona z moja siostrą na paznokcie, w końcu na wesele trzeba jakoś wyglądać. Po paznokciach pojechałam z Jonkiem na zakupy do marketu,uwielbiam tam jeździć o 13- jest pusto i biegusiem ładuję do koszyka to, co potrzebne, podjeżdżam do pustej kasy i uciekam do domu pustą drogą. A Jonek w nosidle, rety! jaki był dzielny! Po zakupach padł w samochodzie i spał, póki nie dojechałam do domu i nie opróżniłam bagażnika, więc nie była to krótka drzemka :) Po obiedzie zapakowałam go znowu do samochodu roztaczając przed nim cudowna wizję wycieczki do rossmanna, po Anię do przedszkola i po tatusia na stację, na co Jonek zawołał: Nie chce klepu! nie chcę Ani! Nie chcę tatusia! CHCĘ DOMKU!!!! Mamusiu! Domku! :) Biedne dziecko! Jak jechałam po Anię- pękł mi sandałek- kupiłam niedrogie, plastikowe sandałki, piękne kolory miały i spodziewałam się po nich jakości- zasugerowałam się ładną stroną www i tym, że wystawiali się na Moustache Yard Sale, ale rozczarowałąm sie na całęgo. Musiałam wymienić buty, zostawiłam dzieci w samochodzie, poprosiłam tatę, zeby stanął przy płocie i po prostu na nie zerkał, ale słyszałam jedynie jak musiał na nie krzyczeć, a ta szurnięta Anka i tak otworzyła drzwi i wypuściła Jonatana. A Jonatan wpatrzony w nią jak w obrazek, zadowolony jak nie wiadomo co... Pozbierałam towarzystwo z ulicy, zapakowałam pojechaliśmy po Pawła, zapakowaliśmy Pawła i pojechaliśmy do kosmetyczki, wysiadłam, trzasnęłam drzwiami i powiedziałam: won mi z oczu :) Paweł zabrał ich do domu,a ja wróciłam na nogach, krokiem niestety śpiesznym, bo musiałam zrobić jeszcze milion rzeczy przed spaniem, a byłą już niemal 19... Paweł spacyfikował towarzystwo a ja szukałam butó, w których mogłabym isć na wesele, bo plan zakładał, ze ja załóżę włąśnie owe pęknięte i wywalone do kosza z odrazą i jednak smutkiem wielkim sandałki. Nie mogłam znaleźć butów, zadzwoniłam do mamy, pytałam Pawła...w końcu stała się rzecz niesłychana- MÓJ MĄŻ JE ZNALAZŁ!!! Nie zgubił, a znalazł- świat zwariował- mówię Wam! Dzieci spacyfikowane, mąż zagoniony do naszykowania tego, co na wesele chce zabrać, o 22 zaczęłam... prasować nasze ciuchy... a pociąg rano był o 7, więc z domu musieliśmy się wydostać już o 6.30. Oprócz prasowania zrobiłam jeszcze obiad dla dzieci na sobotę, zrobiłam rozpiskę, co , kto, o której, a czego nie i dlaczego... i do dziś dnia nieodespałam tego Jonkowego kaszlu, tego wesela i ostatniego tygodnia, kiedy to trafiły nam się odwiedziny Pawła siostry z rodziną...
  14. retyyy, co tu się działo przez ostatnie 3 dni! Jonek na widok granatu: tata! galant! jemy! otwórz-otiś
  15. biedna Mała... daj znac Murko, co wet powiedział nt ranki
  16. wczoraj, jak byłam w pracy, przyszła do mnie Ciotka-Klotka! I zapytała, czy znam zespól Fasolki!!! Czy znam???? Codziennie przerabiam jakąś piuosenkę :) Fasolki obchodzą 30-lecie i wydają jubileuszową płytę :) Już nie mogę się doczekać!!!! Całuy dzień byłam wczoraj podniecona, uśmeichnięta i nuciłam szczotka psata... :) Dzień wcześniej był Rysiek z Klanu- o czym przypomniałam sobie dopiero jak opowiedałam Pawłowi i Ciotce- Klotce :) ALe jemu powiedziałam, ze była Ewa Chotomska, a on pomylił z Ewą... Chodakowską :D
  17. Mamy taką jedną bardzo stałą klientkę, która przychodzi codziennie podczas spaceru z wnuczką, opowiadałam jej o krnąbrności Ani,a ona na to- nie moge się doczekać, kiedy Franka taka bedzie. Bo ja miałam to w domu naraz, z dwiema córkami i chcę, zeby zobaczyły jak to jest ;D
  18. ale numer :) życzymy jak najszybszego powrotu do zdrowia! I podpisuję się pod słowami Reno ;)
  19. Dzisiaj rano-Ania wzięła mój biustonosz. A: Jak się zakłąda te cycki? Dziś w przedszkolu.17.30. E: Ania, nie zabieraj do domu czapki z daszkiem, nie bedzie ci potrzebna, a przynajmniej nie zapomnimy jej jutro z domu. A: Ale ja chcę zabrać. E: Nie zabieraj, zostaw. A: Chce wziąć! E: Dobrze, weź. Pamiętaj- nei zapomnij! A: NIe!! Chcę zostawić! E: Zabierz! A: Nie!!! Musi zostać!!1 I tak jest ze wszystkim.... Najnowsze pożegnanie Ani i Julitki: miłego siusiaczka...
  20. hahahahaha :) no to nieźle :D mam w zanadrzu niezłą historyjkę, ale kurczę, nie nadaje sie ona chyba do druku :D Jelena, bo mi się przypomniało- już nie mozesz nabijać się z rozmiaru mojego biustu. Wrócił do stanu sprzed ciąż, jak patrzę w dół to muszę się mocno skoncentrować, zeby w ogóle ten biust dojrzeć :D
  21. wiecie jak leniwy jest Ofik??????? Dziś rano, czyli przed chwilą, nakładałam psom jedzenie do misek- nie zrobiło to na nim wrażenia- śpi w łóżku. Na ich karmę, nałożyłam makaron. Wstał Fox, zaczął jeść- to też go nie ruszyło. Otworzyłam drzw, wołam gada- spojrzał na mnie, jego wzrok powiedział mi- kobieto, jest 5.30, zamknij te drzwi i nie otwieraj przed 7.00! Makaron polałam olejem konopnym, więc Fox bedzie nie tylko najedzony, ale też piękny i gładki :) Ani dzisiaj odwaliło i wstała o 4.30, zaraz potem Jonatan płakał, więc przyniosłam go do naszego łóżka. I w Anię wstąpiła jakaś zla moc- Paweł wyskoczył z łóżka jak na sprężynie i pół minuty zamontował ją przed telewizorem. Wstałam do niej, bo on pracował do póóźna a ja padłam o 22 i pewnie lepiej dla mnie gdybym wstała o 6 niż o tej zbrodniczej 4.30, ale cóż zrobić... Postanowiłam zrobic jej czapkę krasnala, bo za 2 dni ma występ w przedszkolu ale ona mi cyrki urządza, ze nie chce czapki, bo ona na głowie lubi nosić tylko... opaski :D I jeszcze o jednym wspomnę: sobota i niedziela należały do mnie i do Pawła :D ZOstawiliśmy dzieci z dziadkami i śmignęliśmy na wesele do Częstochowy. Tańczyliśmy do białego rana, dosłownie, zdziwiłam sie, że o 4 juz jest jasno ;) Jak wracaliśmy do Warszawy, jechał z nami Pawła tata, żeby odwiedzić dzieciaki. Opowiadałam mu różne historyjki, min. o Ani grze w szachy. Powiedziałam:i wszystkie dzieci potrafią ustawić członki na szachownicy... Od razu poprawiłam sie na pionki, ale mój mąż skomentował: nie zapomnij, kochanie, napisać o tych członkach na dogomanii, co też, niniejszym, czynię :D
  22. jakis czas temu, siedzielismy z dziećmi na trawie i zleciało się mnóstwo owadów- nie wiem co to było, bo było małe, latało tuż nad trawą, rozbijało się o nas i buczało jak chrabąszcze- moze to były małe chrabąszcze własnie? Nie wiem, ale Dżek zjadł kilkadziesiąt i o dziwo się nie porzygał :) Moja mama do Ani: Jak przyjdzie dziadek, to go zapytamy, co to jest. Ania: O, to dziadek się zna na urodzie? Nastała niezręczna cisza... Mama: Na urodzie... A: Bo pani Ela sie zna- zna różne owady i kocha psiaki Mama: Dziadek się trochę zna na PRZYRODZIE Aniu. :D
  23. Jak wychodziłam wczoraj z domu, widziałam podjeżdżający eko patrol- przyjechali furgonetką :D I pierwsze pytanie- ma pan jakiś karton/pudełko, w którym możemy zabrać tą żmiję???? Śmiech na sali! Była to ich pierwsza żmija i powiedzieli, ze muszą się zastanowić, gdzie ją wywieźć, i że pewnie gdzieś niedaleko, tata poprosił, żeby jednak zabrali ją dalej niż bliżej i podał im świetną lokalizację- mnóstwo wody i las, bo jak na nich czekał, to oczywiście zgłębił wiedzę na temat gada i stwierdził, że pewnie zapędziła się do nas w poszukiwaniu zbiornika wodnego, bo żmije uwielbiają wodę i w ogóle chyba jest już gotowy co najmniej rozprawkę napisać na temat żmij :D Tak więc- żmija usunięta, ale wrażenia zostały ;) Ania jeszcze przed snem płakała i pytała, dlaczego do nas akurat ta żmija przyszła, a po co, a dlaczego żmiję mogą ukąsić... itd...
  24. na piórniki nie wpadłam, tylko torby widziałam Tata wypadł z domu i nakrył tego gada pojemnikiem, obejrzeliśmy stwora i wyszło nam, ze to żmija zygzakowata. Niestety, nie zaskroniec. Rzucała i się i syczała jak jakaś wariatka. Zadzwoniłam do weta, zapytać, czy pies naładowany adrenaliną szybko odczułby skutki ewentualnego ukąszenia, zostałam zapewniona, ze natychmiast, wiec spokojnie wróciliśmy do swoich zajęć, to znaczy-dzieci się darły: żmija, mija! Psy szczekały, ujadały, rzucały się na drzwi, Tata gadał i gadał, a ja popędzałam Pawła, bo trza było jednak z domu wyjść. Jak mijaliśmy żmiję, zauważyłam roztropnie, ze ona gotowa jest ten pojemnik podnieść i zwiać, ale zostałam zakrzyczana przez mężczyzn, ze gdzie tam, a niby jak, a co ja gadam itedesy i itepesy. Paweł, żebym się odczepiła, postawił na pojemniku- gumowego, nicnieważącego klapka mojej mamy. Parsknęłam i poszłam. Jak wróciłam, patrzę,a tata stoi obok w kaloszach po kolana- domyśliłam sie, ze mu dziad zwiał i miałam rację- zmija sobie pojemnik podniosła i wypełzła, wiec tata ją przykrył pudłem i postawił na nim 5 litrowy baniak płynu zimowego do spryskiwaczy :D Bo zapomniałam napisać, ze w tym całym zamieszaniu i szaleństwie porannym zadzwoniłąm do SM z pytaniem, co mamy zrobić, a oni grzecznie przyjęli zgłoszenie i powiedzieli, ze za godzinę przyślą patrol :)
×
×
  • Create New...