-
Posts
1033 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Nor(a)
-
[quote name='Esfera']ciekawi mnie fakt, że przez ponad rok nie odkryłam żadnej fobii u mojego psiaka. poprostu nie ma rzeczy, zjawiska ani sytuacji w której odczuwa lęk. uwielbia fajwerki - czasami spekulujemy, że sam mógł by je puszczać ;) burza, rowery, samochody, ludzie, tłumy, nic. znajomy nazwał go żartobliwie - 'drewno' ;) [/quote] Mam podobnie bezproblemą gordonkę..My mówimy .."beton" :p Druga (ruda) boi się miarki do mierzenia..(nie wiem dlaczego :roll: )
-
[quote name='basia'] Poza tym zimą psom jaśnieją nosy i tak naprawdę najlepszego i jak sądzę najszybszego efektu należy się spodziewać teraz wiosną no i latem :multi:[/quote] No własnie to zauważam ostatnio u rudej. Nosek zimą zjaśniał tak, że az mówiliśmy "świński nosek". Nie robiłam z tym nic, trudno taki jej urok ;) ..A w ciągu ostatnich dni zauważam, że robi się ciemna obwódka, sam środek nosa też przybiera nieco inny kolor (na tyle to szybko postępuje, że zdarzały mi się próby wycierania nochala myśląc, że się ubłociła albo co :lol: ). Jest szansa że za jakies 2 miesiące nosek będzie ładny czarny. Niestety pewnie na dość krótko :roll:
-
[quote name='marlena924']Nie wiem, czy był może już taki temat, ale zaryzykuje i napiszę nowy. Jakie Twój pies ma zachowania/cechy najbardziej zbliżone do człowieka?:lol: [/quote] czasem myślę, że więcej ma z człowieka niż z psa :roll: ..Śpi na wznak z głową na poduszce, z obrzydzeniem się odwraca na widok surowego mięsa, ciągnie bardziej do ludzi niż do psów. Nie wejdzie na za-qpiony trawnik, nie napije się wody w której coś pływa (woda w misce musi być b. często zmieniana) i wiele, wiele innych, których sobie teraz nie przypomnę. No i ten wyraz pyszczka, po którym widać wszelkie nastroje (łącznie z tworzeniem się pionowej zmarszczki na czole). Mowa o rudej, bo czarna dla kontrastu jest w 100% psia jeśli nie powiedzieć wilcza :roll: , z całą gamą pierwotnych zachowań. Nie mam żadnych wątpliwości, która by dała radę przeżyć w naturze, a która nie :p
-
[quote name='fila']W Olsztynie na Kortowie w poliklinice nie dają ani głupiego jasia ani nic na uspokojenie, a bylam tam już z kilkoma psami. Po prostu stoisz razem z psem w takim dzikim fartuszku i trzymasz tak jak ci każą. [/quote] i każdego psa każdy jest w stanie tak utrzymać? :roll: Za daleko mam do Olsztyna ale chciałabym zobaczyć jak szybko p. doktor daje coś na uspokojenie/zwiotczenie mojej gordonce..(chyba, że w założeniu tylko te spokojne są tak prześwietlane na "zywca").
-
[quote name='LeksA']widzialam jeszcze inne rozwiazanie..dobre dla kilku psow , lub dla wiercipiety ktory albo wylazi z szelek albo sie plata ... to byla taka mini kratka przypinana do zaglowkow przednich..czyli rozpinana miedzy siedzeniem kierowcy a pasazera. uniemozliwia psu przedostanie sie do przodu , [/quote] Takie coś widziałam chyba kiedys w punto jadącym obok..Z tyłu był seter dlatego zwróciłam uwagę. Nie była to na pewno typowa krata na stałe, nie sięgała samego sufitu w aucie, kończyła się trochę niżej, ale wystarczająco, żeby pies się do przodu nie przedostał. Wyglądało mi to na plastik, ale głowy nie daję. Sprytne tak w ogóle. :roll:
-
[quote name='Klaudia:-)']Jeżeli Wasze psy nie szczekają gdy widzą piłke,smakołyk to może poskutkowałaby inna metoda. Jak pies szczeka poprostu powiedzieć głos i nagrodzić po pewnym czasie powinien skojarzyć tą komende ze szczekaniem,można też zaaranżować sytuacje w których pies szczeka sam z siebie i chwilkę wcześniej powiedzieć komende.[/quote] to też było próbowane :roll: ..Łapałam moment gdy po moim wejściu do domu jej gardłowe warczenie (tak..tak..ona "warczy" jak się cieszy ;) ) przechodziło w takie lekkie szczekanie. Ni diabła... Tak jak pisałam na początku..nie jest to jakaś rzecz bardzo, bardzo ważna, ale mnie zastanawia skąd taki opór (szczekanie zarezerowane na specjalne, sobie znane psu okazje?....)
-
Od jakiegoś czasu intryguje mnie jedna rzecz..:roll: Moje psiaki opanowały w zasadzie wszystko co do tej pory założyłam. Za dużo tego może nie ma, ale podstawowych w zasadzie większość. Szło bardzo sprawnie ..jakoś tak przy okazji zabawy, nagród. Za wyjątkiem jednego.. Czarna nie jest w stanie nauczyć się komendy "głos"!. :roll: Niby średnio potrzebny "gadżet" jak 'podaj łapę', więc jakoś bez tego przeżyję. Ale nurtuje mnie dlaczego? To są już miesiące prób..Niby czasem jakby się przymierza, ale nie wychodzi i już. Próbowałam jak była sama (bez Vegi)..próbowałam jak była nakręcona na smakołyk i coś tam burczała pod nosem. Nadal nic. Jej siostra opanowała to w 5 minut, podobne Vega. Czarna niemową nie jest..szczeka basowo , ale raczej rzadko i w określonych sytuacjach (coś usłyszy za oknem, coś jej się nie spodoba). Zastanawiam się czy po prostu ten psi typ tak ma ..czy to ma jakieś głębsze podłoże..Czy są psy absolutnie oporne jeśli chodzi o jakąś komendę? :question:
-
[quote name='moth']Obieranie mięsa, mieszanie, pamiętanie o witaminach, dodatkach, robienie na zapas, pilnowanie aby sie nie zepsulo. grrrrr No i te qpy, tragedia. Niby mniejsze a jednak dużo gorsze. :roll: Muszę dbać o ogródek. ;)[/quote] obieranie z kości jest najgorsze :angryy: ..zwłaszcza dla osoby nie jedzącej mięsa. Vega rosła na filetach z kurczaka, ale w tej chwili przy dwóch psach to przegięcie kosztów by już było i fanaberia niepotrzebna. A z żarciem to chyba widać trzeba po prostu trafić pod konkretnego psa. Moje qpki na gotowanym mają idealne..;) , ale za to młodsza musi mieć wszystko miękkie i raczej rozdrobnione. Łyka wszystko w szybkim tempie, (nazywamy to w domu że "tankuje" :p) i zdarzało jej się zwracać kilka godzin później.
-
[quote name='moth']No tak. Nie jestem w stanie za 3,80 kupić mięsa, makaronu, zaplacić za zużyty gaz oraz wodę do umycia garów.[/quote] qczaki tanieją ;) ..tylko te gary codziennie, to największy ból :angryy: Przeliczyłam teraz mniej więcej gotowane żarcie dla czarnej (plus/minus bo jeszcze jakieś serki ..pierdoły wchodzą do tego..). Suche wg tego co podałaś bez porównania taniej.
-
[quote name='sylrwia']Dzieki Nor(a) za pocieszenie, choć i tak mam pietra.:roll:[/quote] Też miałam :smhair2:. Ale na ringu gr VII okazało się b. sympatycznie.. Powodzenia i przyszłych sukcesów życzę ;)
-
[quote name='Flaire']Mój pies nigdy się tak nie kładzie, a pomimo to, zdjęcie łatwo zrobione bez narkozyzy czy jasia. Z tego co zrozumiałam w tej lecznicy w USA, zdrowe psy powinno się dać ułożyć odpowiednio do zdjęcia bez problemu. [/quote] U nas odwrotnie..pies kładzie się na taką "żabę" że już większej "żaby" zrobić nie można..Łapki zupełnie (!) na prosto do tyłu i tak sobie leży, nic tylko zdjęcie cyknąć od dołu, bo pozycja idealna :roll: . Ale niemożliwością jest ułożenie (wiadomo wymuszone) do zdjęcia w lecznicy i przytrzymanie jej. Nie trawi tego rodzaju wymuszania i będzie się bronić za wszelką cenę (a siły ma naprawdę ogrom). Prędzej swoje łapy zostawi. Na głupim jasiu też się nieco wyrywała. Taka natura po prostu, nie lubiąca trzymania..brania czy innych tego typu praktyk.
-
[quote name='sylrwia']Nie wiem czy to realne. Czy realne jest to aby on sie wybiegał. Juz nie mowiac o tym czy ja znajde psa z samego rana aby moj sie choc troche wybiegał. On by biegał biegał i biegał :crazyeye: W niedziele byliśmy na wsi i on biegał, szalał z psem dziadków 4 godziny i jeszcze by mógł - to po prostu wyżeł:roll:. I nie ganiał dlatego, że w ciągu tygodnia nie jest wybiegany :shake: on chyba regeneruje się od słońca czy jak:cool1: . Mi nie przeszkadza to ze on jest taki zywy, jakby mi nie pasowało to nie brałabym wyżła ale ja sobie wystawy z nim nie wyobrażam.:placz:[/quote] Dasz radę na wystawie ;) . Mnie się też wydawało, że będzie tragedia z pełną energii i siły gordonką. Aż dziwne - było całkiem ok. Pies się po jakimś czasie po prostu znudził chyba tym tłumem. No może trochę "tragedii" było jak wyszla do porównania ze swoim bratem :diabloti: (wcześniej w swojej klasie na ringu byliśmy sami)
-
[quote name='Eurasierka']Tak? A czym nagradzasz psiutka w czasie szkolenia? :cool1:[/quote] W czasie innych ćwiczeń oczywiście dostaje małe co nieco ;) ..choc nie zawsze..(często tylko głaski). Postawa na smakołyk nie daje rady, bo tylko smakołyk jej w głowie :p , więc uczymy się na dobre słowa :lol: . Będą z niej "ludzie", ale za jakiś czas ;)..Poza tym nie chce żeby mi węszyła na ringu szukając co i gdzie mam do żarcia, a robi to dość ..wyraziście :roll:
-
[quote name='Gazuś']Ale większośc psów się CZEGOŚ boi - jak nie petard, top np. takiej spinki i są to jakieś strachy "nabyte". [/quote] Gazuś: jest sobie "irlandka" (ta w moim podpisie), której lęków nie jestem w stanie wyliczyć, choć pewnie bywają trudniejsze pod tym względem psy :roll: . Do dziś nie wiem dlaczego boi się...miarki..(takiej do mierzenia, metalowej wysuwanej). Nikt jej tą miarką, ani niczym podobnym nigdy krzywdy nie zrobił :roll: . Pierwsze spacery ponad 3 miesięcznego szczenięcia odbywały się na raty. Po paru dniach sukces, bo była w stanie obejść kwadrat ulic w spokojnej dzielnicy podmiejskich domów (pies szczekał gdzieś bardzo w oddali i to ją blokowało). Jako szczeniak nie była w stanie (wyraźny lęk) wyjąć zabawki, która wpadła do plastikowego kontenerka (wielkości skrzynki na pomidory). W Sylwestra w ogródku przed domem "nie dała rady", choć wcześniej wydawała mi się pod tym względem odporna. Wzięta jest z domu, gdzie na pewno tych lęków nie nabyła (spokojna rodzina, babka nie pracująca..w domu niemowlę). U nas tym bardziej nie nabyl. Zakładam, że taka po prostu jest..taka się urodziła :roll:. Mocno przypadkowe skojarzenie rodziców :shake: . Zaczełam to wyraźniej widzieć obserwując drugiego (młodszego) psa, który ruch miejski w centrum miasta zobaczył po raz pierwszy w wieku 5 miesięcy. Nie zrobiło to na niej żadnego wrażenia. W Sylwestra stała 5 metrów od wybuchających fajerwerków i musiałam trzymać, bo chciała bliżej. Głośna hala wystawowa pełna ludzi i psów również nie zrobiła wrażenia (pierwszy raz w takim tłumie). A to pies urodzony w zasadzie na wsi, a wychowujący się na spokojnych przedmieściach. No chyba, że jest ...głucha :diabloti:
-
[quote name='Eurasierka']Mam do Was pytanie: czy są to smakołyki w kieszeni, czy może piszcząca piłka w ręku? [/quote] wyrwała by mi z ręki uzywając wszelkich możliwych sposobów :diabloti: Szczerze mówiąc nie ucze na smakołyki :roll: ..ona ma stać jak posąg bez względu na wszystko (ideał dla mnie nie podtrzymywana za łeb). Inna rzecz, że dużo czasu minie zanim tak będzie. Póki co cieszę się z małych sukcesów..pies NARESZCIE zaczął ładnie kłusować przy nodze, a nie wbiegać mi pod nogi ciągnąc jak czołg :roll:
-
[quote name='moth']Najgorsze, że to nie koniec, bo ciągle doszukuję się nowych. :placz: Mam wrażenie, że chodzą mi po pościeli i zjedzą mnie w nocy. :shake:[/quote] jak je znajdujesz? na sierści?..skórze? :roll: Przejrzałam swoje..i mam nadzieje, że źle nie szukam (z czarną gorzej w tych kudłach). Niby nic nie ma. Przeraziłam się solidnie :roll:
-
[quote name='Greven']Między palce wata, na to - dookoła łaki - gaza, to wszystko takim miękim bandażem (nie wiem, jak to się nazywa),[/quote] zwracaj uwagę czy się odparzenia nie robią mimo tego :roll: ..Naszej gordonce się takie porobily (szycie łapy po paskudnym rozcieciu skóry miedzy poduchami). Wata między palcami się wysuwała pod opatrunkiem (dość solidnym i grubym), to wszystko ściśnięte..Zaogniło się to na tyle, że po paru dniach musieliśmy zrezygnować z tego pancerza na łapie (efekt: po 10 dniach tylko jeden szew do zdjęcia..zamiast trzech :diabloti: ..ale wszystko pięknie się zagoiło).
-
[quote name='moth']Ja dziś, po spacerze w lesie, ściągnęlam z mojej suki ze 20 kleszczy. :angryy: [/quote] ileeeee ??????? :crazyeye: :crazyeye: o rany..muszę przejrzeć swoje ..właśnie dopiero co wróciliśmy z pól :shake:
-
[quote name='itab']Nor(a), MateuszCCS to ja zapytam gdzie robić albo nie robić rtg w Łodzi, my juz jesteśmy po jednym zdjeciu - zalecona pectonectomia, drugi wet stwierdził, że pies krzywo leżał, nie zalecił drugiego zdjęcia (pies ma 9 miesięcy) tylko wzmacniamy dietą i lekami stawy, ale wiem że kiedyś trzeba będzie zrobic prześwietlenie, polecicie gdzie?[/quote] PW ;) ..bo nie chce rzucać antyreklamą imienną [B]puli:[/B] mnie zastanawia jedno..Przeglądając rodowody na stronach (w swojej rasie, ale nie tylko) [B]wszystkie[/B] psy mają ideał stawy - czyli "A". Przeglądam strony zachodnich hodowli i znajduję bardzo często "B" (np. 3x world champion, jeden z najlepszych gordonów na świecie ..pradziadek Blue zresztą ;) )..mało tego "C" też się trafia (psy też z tytulami) :roll:
-
[quote name='zaba14']pies uczony od małego jezdzenia na kanapie, czy na ziemi nie wskoczy nagle na właściciela... :roll: nie bądź tego taka pewna osoba moze np. zasłabnąć i już nie ma pilnowania. Poza tym nie utrzymasz psa na rękach w czasie zderzenia czołowego. Jak sie policjant uprze (będzie złośliwy albo bardzo służbowy :roll: ) to chyba lepiej negocjować niż udowadniać że pies ma dobre zabezpieczenie (bez zabiezbieczenia)
-
domową decyzją na szybko - również się zgłosiliśmy :painting:
-
[quote name='Flaire'] Tak więc ja do diagnozy dysplazji jednostronnej, szczególnie przy braku objawów, podchodzę z wielką rezerwą. Zainteresowanym polecam [URL="http://www.leerburg.com/hipart.htm"]ten artykuł[/URL] (po angielsku).[/quote] Feralne, pierwsze zdjęcie Blue było wykonane właśnie w ten sposób jak na fotce z tego artykułu (to z czerwonym napisem "poor positioning"), z tym że łapa była JESZCZE bardziej! pod kątem (do środka), dając efekt fatalnego wystawania główki kości. Ja na to nie zwróciłam w pierwszej chwili w ogóle uwagi. Nie "pasowało" mi co prawda trochę, że przy tym orzeczeniu ciężkej dysplazji główka kości nie jest spłaszczona, a panewka ładnie wykształcona (porównanie ze zdjęciami Vegi sprzed operacji), ale nie kombinowałam sama dalej pozostawiając to specjalistom. :roll:
-
[quote name='Elitesse'] lub wlaza na polke jesli nie mam zalozonej akurat kratki, [/quote] :smhair2: ..nigdy żaden nie zleciał przy np. nieco mocniejszym hamowaniu? Powiem, że moje psy też nie jeżdżą bezpiecznie (dla nich). I trzeba chyba nad tym pomyśleć :roll: O ile młodsza (czarna) przeważnie leży jak placek na tylnym siedzeniu śpiąc, lub jeżdzi w sposób jaki "opracowała" sobie jeszcze jako szczeniak - na podłodze wciskając się między przedni fotel a tylną kanapę (ledwo się już mieści), o tyle ruda siedzi sztywno z łbem przewieszonym między dwoma przednimi fotelami (musi patrzeć do przodu inaczej się ślini) i tą jako pierwszą należało by jakimiś pasami przypiąć w końcu :roll:
-
[quote name='maga18']a jakie choroby mozna wykluczyc robiac przeswietlenie? dysplazje? i co jeszcze? grzywacze w sumie nie są narazone na choroby stawow, ale za granica robia takie badania, a w Polsce nie...[/quote] tu masz zagrożenie dysplazją wg ras ;) [URL="http://www.offa.org/hipstatbreed.html"]http://www.offa.org/hipstatbreed.html[/URL] (można sobie posortować malejąco czy rosnąco) Wg tego seter gordon jest bardziej zagrożony niz labek.:roll:
-
[quote name='Jureja']To ortopeda,u którego ja bylam był świetny on zalecil tylko wycięcie główki kości:crazyeye: (przy umiarkowanej HD:roll: :shake: ).[/quote] nam też to w zasadzie powiedziano w przypadku Vegi..zasugerowano, że podcięcie mięśni, a potem prędziej czy później też się skonczy to resekcją :roll: [quote]Czyli zrobicie trzecie RTG i ponownie określicie stan stawów Waszej Blue?(tylko,że tym razem oceni go dr.Narojek,a nie lekarze bez uprawnien do wpisu:roll: ). Dajcie znac jak będzie juz po wszystkim,jestem ciekawa czy dr Narojek jest równie dobry jak lekarze z SGGW,ktorzy stwierdzili HD u Vegi. [/quote] dr Narojek jest z SGGW ;) Zdjęcie z wpisem do rodowodu będzie Blue miała we wrześniu...chce żeby to było jak zupełnie zakończy wzrost (18 miesięcy) ;)