-
Posts
1911 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by M@d
-
[quote name='Olivka']Jostra ! Niestety mój mąż opchnął koledze cyfrówkę , a jeszcze nie zdążył kupić nowej . Popstrykam analogiem i zgram na płytkę . Dzisiaj kupuję film i pstrykam obiecuję. Jest bardzo podobna do Waszych , tak mi się wydaje , przynajmniej jak oglądałam zdjęcia z wieku pieluchowego.[/quote] Jak macie kasę to kupcie Canona A95, rewelacyjny sprzęcik! Na Allegro są ok 200 zł. taniej niż w sklepach ... Pozdrawiam :wink:
-
Zanotowany rekord to chyba ponad 300 komend. Jak jednak patrzę na swojego potwora, który podsłuchuje nas i reaguje zgodnie z tym o czym mówimy między sobą, to sądzę, że granice psiej percepcji zależą od naszej cierpliwości i czasu mu poświęconego, oraz JEGO CHĘCI nauki... W każdym gatunku są "inteligenci" i "tępole" więc to też ma wpływ... Ostatnio uczę sie od żony j. francuskiego, bo niestety angielskie zamienniki używane w celu zmylenia psa, gdy mówimy o wyjazdach etc. już nie działają - pies je już zna :lol: A to oznacza nieprzespaną noc, bo przed wyjazdem podniecony pies łazi całą noc od łóżka do drzwi itd... :wink: Pozdrawiam P.S. Polecam "Mądrzejszy niż myślisz" Paul Loeb :wink: Jego pies sam robi zakupy w sklepie, a obsługa sklepu dopisuje to do rachunku właściciela :lol:
-
Co do uszu, to mnie się podobaja wszystkie odmiany. Ale co do ogonów, to u niektórych ras one nie pasują... Co do "okaleczanie" to jest to MAX HIPOKRYZJA. Psu wolno obciąć genitalia (bez powodów medycznych), ale nie wolno obciąć ogona ... co za brednia! W tych co obcinają ogonki, niech nie rzucają kamieniem ci co są za kastracją i sterylizacją :wink: Bo "nierozmnażanie mieszańców" też jest tylko podyktowane względami nie-medycznymi... A fakt, że schroniska nie mają kasy nie zmienia faktu, że to "okalecza psa" :wink: Albo wszystko albo nic ... :evilbat:
-
[quote name='Marmasza']M@d - masz dużo racji, ale pozwól, że wrócimy do tego tematu jak będziesz miał dzieci...[/quote] Słaby argument. :P Nie posiadam też motoru, co nie zmienia, że mam zdanie na temat jak powinien się na drodze zachowywać motocyklista :wink: A ty nie masz małego lękliwego psa ... :lol: No ale to nie na temat. Zresztą co miałem do powiedzenia, to już powiedziałem :D A skoro księża wypowiadają się o antykoncepcji, a 70-letni posłowie głosują ustawy o aborcji, pornografii itd, to czemu mnie uciszasz? :cunao: :cunao: :cunao:
-
Robin, Sznaucerki są bardzo inteligentne i mają niezależny charakter. Jak tu ktoś kiedyś napisał "ich wychowanie nie kończy się nigdy" Zacznij go wychowywać od samego poczatku (nie mówię o szkoleniu, ale wychowaniu). Nie dawaj sobie wejść na łeb, bo jak trafisz na "twardego zawodnika" to będzie potem kłopot. (JA TO WIEM Z AUTOPSJI) ZA DUŻO uwagi i zajmowania się psem, też jest szkodliwe, bo wyrasta w przekonaniu, że jest najważniejszy ... Trudno odmówić takiemu słodkiemu maluchowi, ale jak dzisiaj się nie opanujesz, to jutro czekać Cię może ciężka walka. Już od dzisjak ucz go, że na Twoją uwagę trzeba zasłuzyć, a to co i kiedy robicie zależy TYLKO od Ciebie. Nie mówię o "olewaniu" psa, ale jak przychodzi Cię molestować o zabawę, to każ mu poczekać, wyjdź do drugiego pokuju, wróć i zaproponuj TY(!) zabawę. JA o tym nie wiedziałem na początku i wychowałem sobie 8-mio kilogramowego miniaturowego "tyrana" ! Nie mówię, że wszystkie takie są, ale jak po 3 latach wyrosnie ci taki zbój to będzie trochę późno na refleksję i trzebab ędzie WIELE trudu aby to "odkręcić". Lepiej dzisiaj porobić TROCHĘ wbrew sobie niż później WIELE ... Czas szybko leci a pies dorasta w błyskawicznym tempie, to co zaniedbasz w pierwszych 6 msc. jego życia, odbić Ci się może czkawką, przez kolejne KILKANAŚCIE LAT waszego wspólnego życia... PIERWSZE KILKA TYGODNI JEST SUPER WAŻNE. Tu nie ma czasu odkładać na później. Jesteś w jednym z najważniejszych momentów wychowania psa!!! Teraz tydzień zaniedbań to później miesiące ciężkiej pracy. Siad, waruj, aport, możesz nauczyć psa nawet po kilku latach, ale to jak będzie traktował Ciebie, czy będzie się słuchał, jakie będą Wasze relacje ukształtuje się w ciągu KILKU NAJBLIŻSZYCH TYGODNI! Bywa tak, że wszystko się "samo układa" i bez wielkich zabiegów człowiek ma posłusznego psa, ale pytanie czy warto ryzykować?? Trzymam kciuki i powodzenia :-) Pozdrawiam
-
Wiesz, ale jest kilka różnych kwestii. Cechy charakterologiczne psa, wielkość etc. Wielki spokojny, pewny siebie Dog może zignorować zaczepki 3 letniego dziecka sięgającego mu ledwo do piersi. Ale np. nerwowy Sznaucer miniatura juz inaczej zareaguje na 3 latka, który znacznie przewyższa go wzrostem... Zresztą zwróć uwagę, że intensywnie uczy się dzieci zachowania wobec samochodów i po każdym wypadku nikt nie postuluje zabronienia jeżdżenia samochodem po mieście. Nikt też nie usprawiedliwia matki, której dziecko wpadło pod samochód, że ona była zajęta bo szukała papierosów i nie patrzyła... Nasz świat ma wiele zagrożeń czychających na dzieci (samochody, prąd, schody, woda etc) We wszystkich tych kwestiach uczenie dzieci jak się zachować (z lepszym lub gorszym skutkiem) istnieje. Tylko temat psów pomijany jest ogólnym milczeniem. Jak dziecko wjedzie na staruszkę, to matka/ojciec/opiekun zwykle rozpływa się w przeprosinach, a jak na psa, to "trzymaj Pan/Pani tego kundla z dala od mego dziecka"... Świat nie jest idealny i nie kontrolujemy go w pwłni, więc założenie a priori, że kontrola nad psem należy do właściciela, a dziecko może wszystko jest mocno alogiczna. Równie dobrze moznaby powiedzieć, że kontrola nad pojazdem naley do kierowcy, a dzieci niech sobie biegają po ulicy... To jest absurd. BTW. Założenie, że pies prowadzony bez kagańca nie jest agresywny jest poniekąd słuszne, ale "nieagresywność" nie jest tożsama z nieodgryzieniem rączki po wsadzeniu mu palca w oko :wink:
-
Wszystko to prawda. Tyle, że nie kontrolujemy w pełni świata w którym żyjemy. Bywamy głupi lub bezmyślni a jak nie my to inni... - matka zostawia małe dziecko w towarzystwie Owczarków i wychodzi z domu - rodzice zostawiają psa z dzieckiem i odchodzą, pies atakuje inne dziecko - dziecko wchodzi na posesję strzeżoną przez psa i zostaje zgryzione Te i wiele innych przykładów zdarzyły się naprawdę i to całkiem niedawno. Piszesz, że TY socjalizujesz swoje psy, ale ja nie piszę tego wszystkiego do tych co socjalizują (bo po co?) ale do tych, którzy psy IZOLUJĄ. Nie ma między nami sporu, ty socjalizujesz, ja piszę, że trzeba socjalizować :-) Czasem wystarczy chwila nieuwagi, odejście 10 m, odwrócenie się w trakcie rozmowy telefonicznej etc. Gdy odwrócimy się plecami, to dla psa jest taka sama sytuacja jakby nas nie było, bo nie może patrząc na nas otrzymać uspokajającego sygnału "wszystko OK". Dla niego jak stoimy odwróceni plecami oznacza, że nie kontrolujemy sytuacji, musi więc działać sam. I włąśnie od prawidłowej socjalizacji zależy, czy podejmie właściwą decyzję (w ludzkim rozumieniu) czy też zareaguje instynktownie (słusznie w psim rozumieniu). A w jego rozumieniu naturalne jest zaatakowanie agresora zagrażającego ludzkiemu "szczenięciu"... Skóra dziecka jest delikatna i nawet ostrzegawcze zaciśnięcie zębów zostawia rany. Czy za coś takiego należy się psu Kara Śmierci? A w takich sytuacjach kilka ran po zębach jest traktowane jako "straszny atak" i pies czesto ląduje u weta na śmiertelny zastrzyk, nikt nie rozważa,że gdyby RZECZYWIŚCIE zaatakował, to nie skończyłoby się na kilku dziurkach w naskórku .... Ale to tez powinno działać w 2 strony. Bo spotykam się na codzień z taką bezmyślnością rodziców, że skóra cierpnie! Jeżeli stoję z psem na smyczy na ulicy, a matka pozwala, aby 3-4 letnie dziecko podjechało na plastikowym rowerku (prawie rozjeżdżając psu łapy) i sięgało rączką psu do pyska... to co się dziwić, że "psy atakują dzieci". A ja mogę w tym momencie się zamyślić, szukać po kieszeniach papierosów, patrzeć w inną stronę etc ...
-
W tym okresie szczeniak mało wychodzi na dwór. Mało też prawdopodobne, aby ludzie mający jedno dziecko mieli wtedy czas i pomysł, aby organizować dla psa spotkania swego dziecka z innymi dziećmi (a nawet jak zorganizują, to nie koniecznie w tych warunkach dzieci zachowają się tak jak czasem w piaskownicy czy na placu zabaw) A gdy na placu zabaw dorosły zostawi na chwilę dziecko i psa, a obce dziecko walnie jego dziecko plastikowa łopatką w głowę (częste) to pies może zareagować nadmiernie i zaatakować. Mówię o tego typu nieporozumieniach... Pozdrawiam
-
Gumy były "pasją" mojego mniej wiecej do 1 roku, z żarciem (głownie chleba) :o na spacerze walczyliśmy nieco dłużej. A z "innej beczki", ja nic nie słyszalem o szkodliwości winogron i rodzynek, wet mówił tylko o czekoladzie ... Mój w zyciu wepchnął juz tyle winogron i rodzynek, że :o a jednokrotne spożycie już wiele razy kilkukrotnie przekroczyło podaną dawkę śmiertelną ... Ja nie wiem jakie mają Amerykanie winogrona i jaką chemią je faszerują, ale te kupowane w Polsce, jeszcze mi psa nie zabiły .... Niech ktoś to na boga zweryfikyje, bo zaczynam się bać... Szczególnie, że pies od dzieciństwa (jeszcze nim jadł winogrona) ma zalecenie diety bezsolnej bo ma slabe nerki (tym bardziej powinien się pochorować, a on NIC) Coś tu nie gra ... (!?) On ma 8 kg. czyli 16 szt. powinno go zabić, a on zżera po 20 i więcej i żyje ... :crazyeye:
-
Ok. dzięki, a co do łbów, to jak są mocno zarośnięte, to g... widać :-) Szczególnie, że są czarne ... i widać tylko kulę włosów :-D
-
Albo moda się już rozniosła, albo to wasze 2 CTRy widziałem (identycznie ostrzyżone) ostatnio na Polach Mokotowskich :lol: BTW - czy nikt nie potrafi podać optycznych różnic "dla laika"? np: "CTR ma gęstsza sierść od Sznaucera, bardziej kręcooną, a także ... " Coś takiego, żeby laik mógł rozróżnić co widzi na spacerze ... :-(
-
W temacie "rozdzielania" mogę coś powiedzieć :lol: Psy i ludzie mają inny "body language" - co nie jest chyba dziwne :lol: Warto niektóre gesty ludzkie psu "wytłumaczyć" Mój nie rozumiał np. czemu ludzie mówią sobie "dzień dobry" . Wymyślił sobie, że skoro tak mówimy przy zblizaniu się obcego, to należy nam "pomóc" i obcego obszczekać. Już tak nie reaguje. "Odczulanie" polegało na chodzeniu na spacer po pustym polu i powtarzaniu co kilka minut "dzień dobry", pies zaczynał szaleć, przybiegał do nas, zajmował pozycje obronne, szczekał kręcąc się w kółko, szukając "wroga". Po kiluset powtórzeniach i "zrobieniu z siebie wariata" pies przestał na to reagować. Aktualnie pracujemy nad podawaniem ręki i obejmowaniem się. Bo w ciągu ostatnich miesięcy coraz gwałtowniej zaczął na to reagować (wpada między nas, szczeka, skacze do góry, czasem chwyta za rękaw ubrania) Pies jest na "siad" my wykonujemy te niepokojące go czynności i gdy tylko drgnie, spokojnym głosem mówimy mu "zostaw, siad, wszystko w porządku" to słowa, które zna, wy możecie używać innych (zrozumiałych dla waszego psa) Z dnia na dzień jest coraz lepiej. Nie tylko my musimy zrozumieć psa, musimy też spowodować, aby on rozumiał nas. Pies, który nie rozumie przyjaznego gestu może w słusznych zamiarach popełnić straszny błąd ... Niedawno pisali, że pies bez powodu zaatakował dziecko bawiące się z jego "małym panem". W takich sytuacjach zawsze zastanawiam się co to znaczy "bez powodu". Ludzie nie zauważają/ignorują gesty typu machanie jednego dziecka łopatką przed twarzą drugiego dziecka. Jednakże zostawienie w takiej sytuacji psa jako jedynego "obrońcę" to proszenie się o tragedię... Weźcie to pod uwagę, jeżeli macie i psa i dziecko! Brak waszej obecności powoduje, że pies nie może "skonsultować" swych odczuć patrząc na waszą reakcję, a więc podejmuje się własnej oceny i używa wszelkich dostępnych środków aby zapobiec wyimaginownemu zagrożeniu. (a potem często jest za to zabijany) Nie wiem CO powinno się zrobić aby pies rozumiał pewne sprawy. Może powinno się aranżować "zapasy dzieci" w kontrolowanych warunkach w obecności dorosłych i psa trzymanego na smyczy, uspokajając go i karmiąc????? Aby kiedyś gdy zobaczy, że obcy maluch "rzuca się" na "naszego" nie zareagował pogryzieniem?? Nie wiem, to pytanie raczej do zoopsychologa, ale uważam, że to temat pod rozwagę. Pomijając dewiacje psychiczne psów, to sądze, że przyczyny pogryzień leżą w przeważającej większości w niezrozumieniu nawzajem swoich intencji. Niestety pies nie może zeznawać, a przeważnie wtedy brak świadków, lub są to świadkowie ktorzy albo nie dostrzegli wcześniejszego "nieporozumienia" albo przybyli już w trakcie "bezpodstawnego ataku"... Osobiście kilkukrotnie w życiu wyszedłem nie drasnięty (choć obśliniony) ze spotkania z psem, któremu wydawało się że jestem "wrogiem". Metoda "słup soli" + "obserwowanie chmur" zniechęciły psy do konfrontacji, chociaż nie ukrywam, że zęby kłapiące 10 cm od mojej twarzy bardzo korciły mnie do panicznej ucieczki :-D Zachowanie spokoju kosztowało mnie wiele wysiłku, kilka siwych włosów i mocno przepoconą ze strachu koszulę :lol: Jednakże sadze, że każda inna reakcja kosztowałaby mnie znacznie więcej - np. sporo szwów i to bynajmniej nie na ubraniu :wink:
-
Ara, musisz koniecznie napisać, że chcesz kupić jej obrożę elektryczną, albo że zapisałaś psa na szkolenie za pomocą pejcza... Inaczej temat "przepadnie". Ludzie są jak psy, jak bodziec jest niewystarczająco atrakcyjny, to nie są skłonni do wysiłku ... :lol: Ileż ja już na różnych forach się napisałem postów ... i wszsytkie szybko "przepadały"... Więc zacząłem pisać w tematach o O.E. i pomogło :wink: Ale ty piszesz w dobrym temacie, ale nie dorzuciłaś odpowiedniego "bodźca" i temat "umarł" :roll: :evilbat: Musisz użyć zwrotu " Chyba kupię O.E. bo już nie mam zdrowie..." albo coś w tym stylu, wtedy się odezwą. Nawet jak Ci nabluzgają, to i tak lepiej, bo coś z siebie wyduszą :wink:
-
[quote name='madzior_ka'] [quote name='M@d']Powiem ci, że po "przewrocie" znacznie mniej histerycznie reaguje na obce psy i znacznie łatwiej jest go odwołać.[/quote] to by się Denisowi przydało, ale powiedz mi ogólnie co zmieniliśmcie w jej wycjhowaniu? chodzi mi o praktyke bo teorie to ja znam z dziesiątek przeczytanych ksiażek, bo Denis czasami głuchnie zawąchany w akieś trawy jak go spuszczam, dlategpo go nie spuszczam i ciągnie do pśów bardzo.... a wydaje mi się że jest traktowany jak pies i nie dominuje nami ani nic więc nie wiem....[/quote] Wiesz, każdy przypadek jest inny. W naszym przypadku problem leżał w tym, że ZA BARDZO zajmowaliśmy sie psem, poświęcając mu całą wolną uwagę i ciągle zwiększając nagradzanie w celu uzyskania pożadanych zachowań. Tak więc rady "standardowe" nie dawały efektu, bo zagłaskany na śmierć i przekarmiony nagrodami pies "robił co chciał". [Beksa - to samiec, tyle że kastrowany... :wink: ] Kluczem było NIE zwiększanie atrakcyjności nagród, a odebranie mu sporej części naszej uwagi, aby zaczęło mu zależeć na naszej aprobacie... To inteligentna bestia i gdy przestał być ciągle w centrum uwagi, zaczął się starać aby ją odzyskać ... :wink: Genialne w swej prostocie :lol: :multi:
-
Miałem podobny kłopot. Beksa przez kilka miesięcy miał przezwisko ZELMER. Bardzo powoli zmieniał przyzwyczajenia. Był szkolony, że jak zostawi, to dostanie przysmak. W końcu nie wiem, czy się nauczył, czy poprostu "wyrósł" bo ta "zabawa" trwała tak z pół roku ... Treserka na PT1 powiedziała, że pies poznaje świat przez węch i smak. A młody pies jest ciekawy świata ... - Zabroń dziecku rozglądania się ... :wink: powodzenia ... :P Opowiadała, że ktoś kiedyś tak oduczał swego psa jeść z ulicy (używając do szkolenia rozrzuconego sera) , że całkowicie oduczył psa ... jedzenia SERA! :lol: Co do kup, to sprawa wydaje się być złożona i nie podyktowana tylko jednym motywem. - pozostałe w pamięci obrazy matki sprątającej "gniazdo" przez zjadanie kup szczeniaków - brak bakterii potrzebnych psu do trawienia pokarmu - "zapoznawanie" się (takie posunięte dalej wąchanie) - przetrawiona celuloza dla oczyszczenia przewodu pokarmowego (końskie) itd itp... Jaka jest przyczyna u Twojego pieska, hmmm, to temat dla specjalisty. BTW- pies je patyki, trawy etc. aby "przeczyścić" przewód pokarmowy, czasem właśnie PO TO aby spowodować wymioty... więc nie jestem przekonany, czy oduczanie "jedzenia patyków" jest słuszne...
-
Ja tam nie wiem, jestem laikiem. Tyle, że na logikę, to OGÓLNE izolowanie dzieci od psów, a psów od dzieci to wg. mnie złą metoda. (pomijam oczywiste przypadki psów ewidentnie agresywnych do dzieci ...choć i tutaj raczej warto by popracowac nad psem zamiast poprostu całkowicie izolować). Potem spotykają się one w niekontrolowanych przez dorosłych sytuacjach i nieszczęście gotowe... Córka mojej kuzynki jak do nas przychodzi, to czai się na psa od tyłu, skrada tak aby nie widział, gwałtownie wyciąga reka, głaszcze, a jak pies zaskoczony się odwróci, to gwałtownie cofa rękę i odskakuje, czasem z piskiem. A ona ma już 13 lat (!) Na nic tłumaczenia, że w końcu psa wkurzy i się doigra... Biega też i wykonuje gwałtowne ruchy w pobliżu psa, a jak pies zareaguje, podbiegnie i szczeknie, to podnosi ręce do góry i piszczy... Gdyby to sfilmować, to jedyny tytuł jaki można dać to "Jak NIE zachowywać się w kontaktach z psem" (!) Ponadto nie zdefiniowano w tym starym temacie kwestii "ugryzienia" Pies nie ma rąk, więc jak coś chce chwycić to używa zębów, jak mu się to wyrywa, to automatycznie zaciska zęby .... Jak słusznie zauważył Marmasza, pies doskonale panuje nad swym pyskiem, ale należy też zwrócić uwagę, że skoro panuje nad pyskiem, a obrażenia dziecka były powierzchowne, to znaczy, że zamiarem psa nie było zmasakrowanie dziecka, bo gdyby było, to szczęka średniej wielkości psa w konfrontacji z rączką dziecka zostawiłaby walające się po podłodze paluszki, a nie nie kilka kropel krwi ... :wink: Nam też zdarza się złapać kogoś za rękę tak nieszczęśliwie, że paznokciami zedrzemy jego naskórek do krwi, i nikt nas nie posądza o świadomy atak i wrogie zamiary ... :lol: (a naskórek dziecka jest sporo delikatniejszy...) Jak już napisałem, nie chcę wypowiadać się na temat konkretnej sytuacji i nic nie doradzam, poddaję pod rozwagę tylko pewne spostrzeżenia, Wam samym pozostawiając ich ocenę i wnioski...
-
Nie. Na razie karmienie w trakcie wizyty osób obcych daje mizerne efekty, ale może po "przewrocie" coś się zmieni, to dopiero 3 dni... jeszcze nie mielismy okazji sprawdzić ... Zresztą my nie oczekujemy, że nagle bedziemy mieli innego (idealnego) psa, chodzi o to, żeby reagował na to co się do niego mówi... Powiem ci, że po "przewrocie" znacznie mniej histerycznie reaguje na obce psy i znacznie łatwiej jest go odwołać. Kilkukrotnie zadziwił mnie tym, że zamiast rzucić się na smyczy i zawisnąć w nieopanowanym szale na widok psa koło domu, szczeknął 2 razy i skierował się w strone przeciwną niż pies... Zaczął też reagować w takiej sytuacji na FE, na co do niedawna był totalnie "głuchy"
-
Tiaaa, tylko, że inteligencja połączona z chęcią przewodzenia to uciążliwa kombinacja u psa... A poprzez CIĄGŁE zwracanie na niego uwagi i mówienie do niego, daliśmy mu podstawę do przypuszczenia, że to ON jest szefem a my jego służbą... A poleceń służby się nie wykonuje... Na dodatek doszedł do wniosku, że jesteśmy całkowicie niegroźni i bezbronni, więc to on zajął się obroną stada, jego mienia i terytorium ... :evil: UPDATE: Nasz już 3 razy został jak jechaliśmy na urlop - więc teraz na widok walizek ma "depresję" albo pakuje ... się sam do walizki :cunao:
-
Niecałe 24 godziny ... trochę się boimy, bo zoopsycholog oceniła bardzo wysoko jego zdolności adaptacyjne... i inne cechy... "dawno tak trudnego przypadku nie widziałam..." :( Ale jak przez 3 lata pies jest traktowany "jak człowiek" z którym się rozmawia, opowiada co się robi i co się będzie dalej robić, to potem się ma MUTANTA, przy którym trzeba gadać ze sobą po angielsku, żeby nie rozumiał np. że następnego dnia jedziemy razem z wizytą, bo ci przez cała noc spać nie da łażąc pod drzwi :-? Do niego można mówić pełnymi zdaniami i łapie ich ogólny kontekst, ale co gorsze wyłąpuje ten kontekst ze zdań, które mówimy do siebie... Jego zdolność rozumienia słów oceniamy na ponad 100 i to wcale nie jest śmieszne... bo to nie cyrk tylko normalne życie i posłuchujący wszystko agent w domu jest czasem zabawny, ale częściej meczący ... :wink:
-
Nic MU nie "zrobili"... :lol: Dali "instrukcję obsługi" tego specyficznego modelu sznaucera... Był łaskaw coraz bardziej olewać komendy i kierować się tym co JEMU pasowało.... Ponieważ doszliśmy do momentu, gdy praktycznie ciągle był nagradzany a i tak lał na nas, więc potrezbna była konsultacja specjalisty. I zamiast WIĘCEJ, to dostaje MNIEJ (naszej uwagi, nagród etc) No i ZACZĘŁO mu ZALEŻEĆ :lol: Odzyskał pamięć, słuch i inne zmysły... Nagle okazało się, że wszystko dobrze pamięta, nic mu się nie myli i SŁYSZY jak się go woła :lol: A co najważniejsze "spuścił zdecydowanie z tonu"... A robiło się nieprzyjemnie, bo ostatnio pokazujące się oznaki niezadowolenia w postaci warczenia, pokazywania zębów i kłapania zębami w naszym kierunku nie mogły być tolerowane ... :evilbat: Piesio się rozbrykał i koniecznością stało się poinformowanie go, ze bardzo się myli, jeżeli chodzi o swoja pozycję... I to nie wg. F&F bo na to nie regował, tylko na bardziej podstawowym poziomie. Poprostu rozpuścilismy psa i ponieśliśmy tego konsekwencje. A wizyta u specjalisty była konieczna bo "standardowe" metody nie działały w tym przypadku... NO FEAR - zero przemocy :wink: Macie Sznacery, to wiecie jakie to sprytne psy. A teraz przemnóżcie cechy przez 2 i uzyskacie obraz naszego potwora - 8 kilo dominacji :lol: - wysoka inteligencja - szeroki wachlarz metod manipulacji właścicielami - szybka reakcja na sytuacje zewnetrzne i szybka zmiana metod - wysoce rozwinięty zmysł obserwacji połączony z umiejętnością wykorzystywania tych obserwacji + - właściciele poświęcający psu zbyt wiele uwagi - reagujący na bodźce psa = Mieszanka wybuchowa (to on nas tresował, a nie my jego) :lol: W ocenie specjalisty sami wychodowaliśmy potwora nadmiernie rozwijając jego już i tak wysoki wrodzony potencjał.
-
Daj bateriom przysmak, może się zaczną słuchać :lol: A jak nie to je PRĄDEM... :evilbat: A tak wogóle, to chciałem podzielić się z wami swoją radością!!! :B-fly: Tyran Beksa OBALONY! :snipersm: Uciśnione masy świętują! :BIG: Nieposłuszny indywidualista od kilku dni chodzi w ciężkim szoku :eek2: i przeżuwa gorycz porażki. :stupid: :WTF: Nawet się zaczął słuchać... :modla: 3 lata walki wydają się odchodzić w zapomnienie ... :scared: 1 wizyta u zoopsychologa przyniosła rewolucyjne zmiany. :2gunfire: :boom: Pierwsze ZDECYDOWANE zmiany nastąpiły już po 24 godzinach... :crazyeye: CUD!!! :multi: :drinka:
-
Justa... Spojrzenie "spodełba" jest mi skądś znajome hmm... Może stąd? :lol: [img]http://www.idz.pl/sznaucer/14.jpg[/img]
-
Dzięki wszystkim :-) Jest już znacznie lepiej. Tzn. ZNACZNIE LEPIEJ w stosunku do NAS, trochę lepiej w stosunku do psów (reakcje na psy) i sporo lepiej do psów (reagowanie na odwoływanie). Mniej szczeka na psy, zaczął po szczeknięciu oddalać się w przeciwnym kierunku A PRZEDE WSZYSTKIM stał się bardziej "sterowalny"... Zmartwiła mnie tylko agresja (po pewnym czasie wyciszenia) w stosunku do bulldoga francuskiego, który podbiegł gwałtownie i został agresywnie przegoniony ... ale żona była bliżej i mówiła, że coś tam ten bulldog burczał i chyba tak było, bo 30 sekund później ten bulldog podbiegł do innych psów i zaczęła się straszna jatka z warczeniem, skakaniem i bulldog wylądował "kołami do góry" wytytłany przez dużego psa, który prawie na nim "usiadł" (bulldog znalazł się pod stojącym nad nim psem). Więc chyba problem leżał w tamtym psie. (I HOPE) Co do problemu Ary, nie mogę nic radzić, bo sam mam podobny :-( Jednakże dodam uwagę ogólną, a właściwie truizm: Pies na smyczy przeważnie jest bardziej agresywny niż bez smyczy. Dodam też (z autopsji) że osoby mające problemy z psem POWINNY zasięgać rad fachowców, bo błądzenie samemu latami po omacku, to żadna frajda (uwierzcie mi - JA TO WIEM) :lol: UPDATE: ARA - zestaw pytań pomocniczych Ja zacznę a niech inni rozwiną... :wink: - zachowania/wielkość psów na które reaguje a na które nie reaguje. (daj więcej detali) - określenie "momentu bez powrotu" czyli do którego momentu pies jest "sterowalny" (daj więcej detali) - pozycja psa w waszym domu (wszystkie detale) [weź pod uwagę, że w moim przypadku na zachowanie psa wpływało ZBYT wielkie poświęcanie mu uwagi i ZBYT częste nagradzanie... przez co stworzyliśmy psa, który uważał się za "pępek świata"] - historia psa - wszelkie charakterystyczne zachowania i ważne momenty (np. okazywanie nieposłuszeństwa) + przebieg szkolenie/wychowania/tresury - inne problemy wychowawcze... nawet te nie związane z psami ... - historia relacji z innymi psami - konflikty, pogryzienia etc.... O! Już masz temat na wypracowanie na kilka stron :-P :wink:
-
OK. Ja też się cieszę. :wink: Co do twoich rad to były one jak dla mnie zbyt ogólnikowe. Np. I tutaj proponuję stare sprawdzone zasady: 1. Zamiast oduczać psa (wykorzeniać nawyki) określić "co ma robić", nauczyć tego i konsekwentnie wymagać. 2. Wprowadzić program "nic za darmo" - jak czegoś oczekuje, to ma na to zapracować. Ale bez musztry - to powinna być raczej "luźna propozycja" z prawem psa do odmowy (ale w konsekwencji "odejście z kwitkiem"). Np. chce się bawić, ok, ale najpierw przynosi i grzecznie podaje piłkę. A skoro pokrywały się z tym co robiłem 3 lata, to powiedzenie rób to lepiej nic mi nie daje, skoro 3 lata robię źle, to znaczy że nie umiem lepiej... Skoro więc próbowałem tego 3 lata, to nie mów, że nie spróbowałem ... :wink: Jeżeli 3 lata pokazywania co dobre, nagradzania itd. nie przyniosły skutku to mam podstawy twierdzić, że JA tą metodą nic nie wskóram i że kontynuowanie jej "better, harder , faster" prowadzi mnie do nikąd. BTW. opuszczanie się w nauce i sprawianie "kłopotów wychowawczych" jest opisane w wielu podręcznikach psychologii dziecięcej jako chęć zwrócenia na siebie uwagi... :wink: A celowe mylne wykonywanie poleceń kogoś komu nie możesz stawić czoła bezpośrednio, a uważasz go za "gorszego od siebie" jest obecne tak w wojsku (głupi sierżant, czemu ja tego głupka muszę słuchać) jak i w biurach (co ten buc gada, to ja powinienem być szefem a nie on) :wink: :lol: Ale rzeczywiście zapędziliśmy się już ... Czas kończyć :wink: NO HARD FEELINGS :wink: Pozdrawiam i dziękuję wszystkim!
-
[quote name='Marmasza'][quote name='M@d']Ogólnie: Problemy NIE wynikają z NIEZROZUMIENIA komend, ale z CELOWEGO ich MYLENIA w celu zachowania własnej dominującej pozycji i ustanawiania dominującej relacji "na własnych warunkach". Pies nie wykazuje agresji, dopóki udaje mu się "oszukać" właścicieli i zadawalają się częściowym wykonaniem, co w pojęciu psa daje mu wygraną. [/quote] M@d - rozumiem, że usłyszałeś to co chciałeś usłyszeć (brawo dla pani behawiorystki za umiejętności manipulowania ludźmi) i dlatego jesteś zadowolony. Powodzenia w terapii, tylko jeśli prawdą jest to co ta pani powiedziała, to za miesiąc-dwa pies odnajdzie się w nowych warunkach, dostosuje i znajdzie na Ciebie receptę :([/quote] Ja jestem zadowolony ze SKUTKÓW terapii, a nie z tego czy ktoś się ze mną zgodził, czy nie. Gdyby to co Ty proponowałeś odnosiło taki skutek, to też byłbym zadowolony, bez względu na to czy się z Tobą zgadzam, czy nie... Bo widzisz, celem tego co pisalem nie było odniesienie sukcesu towarzyskiego, ale znalezienie metody, która mi pomoże opanować psa... Ty jednak chyba straciłeś z oczu cel w ogniu dyskusji i okazujesz niezadowolenie, że pomogło coś innego niż Ty radziłeś ... Wyluzuj! Jak będziesz się dąsał i uważał że ja jestem głupi, twa1001 jest głupi , a teraz behawiorystka jest głupia/chytra (pewnie chciała wyciągnąć kasę ?) to daleko w tej dyskusji nie zajdziemy. Tyle, że ona nie umówiła się z nami na następne spotkanie, więc gdzie tu jej korzyść? Dziwi mnie rozdrażnienie w tonie Twej wypowiedzi, a może nawet nuta żalu, że są jakieś sukcesy i prorokowanie "i tak ci nie wyjdzie"... Asher, choć się za mną nie zgadzała, to się ucieszyła, że jest lepiej ... Przykro mi, że traktujesz to jak osobistą krucjatę... No cóż, może i Beksa znajdzie nowe metody, ale jak napisała DorotaK : "Wychowywanie sznaucera nigdy się nie kończy. Nie można sobie powiedzieć "mój pies już jest wychowany, nie muszę już na niego zwracać uwagi". Chwila takiego "niezwracania uwagi" i pies przewraca wszystko tak, jak mu wygodnie." A skoro kiedyś postanowiliśmy, że właśnie ten Sznaucer będzie nam towarzyszem, to tak będzie. To jest umowa dożywotnia. Prorocze okazują się słowa behawiorystki na temat dyskusji na forach... "każda rasa jest trochę inna, a jest kilka ras zupełnie specyficznych, między innymi Sznaucery. Więc nie oczekujcie państwo zrozumienia u właścicieli innych ras, bo oni patrząc przez pryzmat własnego psa i jego rasy, nie wiedzą o czym wy mówicie"