Jump to content
Dogomania

M@d

Members
  • Posts

    1911
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by M@d

  1. Podkręćcie jasność w ustawieniach kart graf. - u mnie zdjęcia są ok :-P
  2. Spox. Następna sobota, godz. 11.30 - ma już zamówioną wizytę ;-)
  3. Wiecie, "więź", "chęć zabawy" itd, to wszystko fajnie... Takim trybem idziemy od 3 lat ... Tyle,że wasze psy zdaje się nie zaczęły już was straszyć zębami ... a mój tak ... Nie wasze tylko mój warczą i kłapią wam przy ręku lub twarzy zębami... Nie Wasze mają takie huśtawki, że przychodzą się przytulić, chwilę później zaczynają warczeć, na pytanie Cooo??? podają łapę, a do wyciągniętej na zgodę ręki startują z zębami ... Ale to temat nie na Forum, ale dla behawiorysty, gdzie ten schizol wyladuje pewnie już w przyszłym tygodniu .... Na razie jeszcze nie przekroczył granicy TABU i nie ugryzł, ale nie zamierzam czekać na ten moment... Pisałem już o tym miesiąc temu, ale ponieważ temat nie był bulwersujący to przeszedł bez większego echa :P UPDATE: Sorry, ale to nie jest warunkowanie, ale nauka ... Na zapalenie się zielonego światła przechodzimy przez ulicę (odruchowo), ale jeżeli podejmiemu decyzję o nie przechodzeniu, to nic nas nie zmusi. Pawłow warunkował odruchy na poziomie braku świadomego działania i pies żeby nie wiem co, nie mógł sobie pomysleć - nie będę się ślinił :-) Ja po wrzuceniu 3 biegu, potem odruchowo wrzucam 4 bieg w samochodzie, jednakże gdy wyprzedzam i zobaczę samochód z przeciwka, to wrzucam 2 i daje gaz do dechy, żeby się zmieścić... Nie da się uwarunkowac kogos, żeby na "pip" wstał, załadował broń, wycelował i strzelił do kolegi, nie da się na "pip" uwarunkowac pracownika, żeby zamiast pójść o 17 do domu, to zawrócił i wziął nadgodziny ... Da się natomaiast na "pip" uwarunkować, aby np. zasłaniał głowę (odruchowo) :-P Wystarczy po każdym "pip" walić go w nią kijem :-P :wink: I z psem możesz np. warunkować siad, czy stój i on to wykona (oczywiście po kilku sekundach może zmienić zdanie :P ) Ale taką prostą komende można warunkować, ponieważ nie wymaga ona świadomego działania... Natomiast komenda złozona, typu wróć, wymaga szeregu czynnosci wymagających świadomego działnia psa, a nie tylko skurczu mięśni... wywołanego warunkowaniem ... :lol:
  4. Asher : "i co? dziala?" Hmmm, częściowo... Jak napisałem, chodzi między psami skulony i jak po polu minowym... Jak jakiś pies się gwałtowniej ruszy, to on podskakuje ze strachu... Dużym daje się powąchać ale skulony odchodzi, z małym stawia czoła, staje i szczeka... Po kilku minutach trochę się uspokaja. Ale jeszce po kilku następnych zajmuje stanowisko obserwacyjne, krążąc po obrzeżach terenu zajętego przez psy i biega na ścieżkę popatrując na nas znacząco (chodźmy stąd) Tak więc efekt jest częściowy. Ale pamietajmy o tym, że intensywną codzienną socjalizację rozpoczęliśmy po przeprpwadzce w okolice Pól - tj. miesiąc temu ... (a on ma 3 lata)
  5. NO I CO Z TYM BAROWANIEM W NIEDZIELĘ, ASHER? Spotykamy się na Polach? Gdzie i o której? Flaire, od 3 lat na ma zabawę, karmienie, rzucanie paty, piłeczki, trenowanie komend, trenowanie przychodzenia, na "do mnie", trenowanie przychodzenia na gwizdek itd itp. Jego spacery zajmują ponad 2 godziny dziennie... Do tego zabawy w domu ... On ma chyba za dużo przyjemności i we łbie mu się przewraca :wink: Jemu się chyba wydaje, że jest pępkiem swiata, bo tak go nauczyliśmy... :oops: CIĄGLE się nim zajmujemy ... Chyba doszedl do wniosku, że jestesmy jego służbą ... więc to on będzie rządził, a jak nie spełnimy jego zachcianki to nas pouczy warknięciem ...
  6. M@d

    Sznauceromaniacy!!!!

    Eee tam, privy dobra rzecz, człowiek poznaje prawdziwe poglądy ludzi, a nie te ugrzecznione "na pokaz" na forum :lol: Zdziwiłabyś się ilu ludzi nie mówi otwarcie co myśli :lol: :lol: Nawet na takim luźnym hobbystycznym forum jak forum o psach :wink:
  7. Na razie zaczęliśmy od wyrzucenia "fleksy" i poprawniejszego używania smyczy i kolczatki. Jest zdziwiony, ale posłuszniejszy :wink: Może krok po kroku dojdziemy do momentu, gdy on w końcu zrozumie "kto tu rządzi ..." :lol: I choć nadal uważam, że dla psa spacer przy nodze bez mozliwości zwiedzania okolicy i obwachiwania krzaczków to barbarzyństwo, to jeżeli w ten sposób odzyskam nad nim kontrolę, to trudno. Będzie miał "w plecy", i zero przyjemności ze spaceru :( ale sam sobie to zgotował ...
  8. Nie różnimy się aż tak od zwierząt ... i raczej nie sądę aby osoba broniąca swojej rodziny rozważała filozoficzno-moralne aspekty rzucenia się na tygrysa :wink: Matka zasłaniająca sobą dziecko przed zębami psa nie rozważa "tak powinnam zrobić, tak jest moralnie właściwie" :lol: :wink: Ja go puszczam wolno i włażę w środek gromady psów, poto aby mu pokazać, że psy nie stanowią zagrożenia i że się myli chcąc nas /siebie (wszystko jedno) bronić...
  9. Nie zgadniecie co jest nagrodą sla Beksy ... :lol: On je gotowane żarcie (bo ma problemy z nerkami i wet powiedział, że ma nie żreć gotowej karmy ze sklepu...) Otóż Beksa uwielbia ... kawałki suchej najzwyklejszej karmy dla psów :lol: :lol: :lol:
  10. Czekajcie, wpiszę Was do karnetu umówionych spotkań... :P Sobota już zajęta... co z niedzielą nie wiem, bo mam przyjezdniego gościa... Ale ok. 13 napewno na Polach będziemy, bo Beksa ma wtedy stały spacer , chętnie się spotkam... Jak tylko troche podpuścić ludzi, to zaraz są chętniejsi do pomocy :lol: (BTW, ja nie uważam o.e. za barbarzyństwo [w pewnych okolicznościach] i jestem gotów polemizować dalej, ale tak naprawdę to sądzę, że w przypadku Beksy jest nadzieja na inne środki) :lol: A wracając do tematu Tygrysa, to jakbyśmy nie dzielili włosa na czworo rozbijając analogiczną sytuację, to i tak kogoś, kto uważa, ze wymagana jest jego interwencja obronna, trudno odwieść od tego zamiaru "przysmakiem"... Natomiast problem z odległością jest taki, że nie istnieje stała odległość... Koło jednego psa przejdzie 5 m i jest spokój, a na widok innego, odległego o 50 m. rwie się do "ataku". Coś widocznie w psim "body language" go do tego skłania.... Jest też troszeczkę poprawy. Na polach, bo już się trochę oswoił z psami. NIESTETY ŻADNEJ poprawy na osiedlu ... :-( To dla niego 2 różne światy :-(
  11. No więc on PÓJDZIE do behawiorysty i zobaczymy co z tego wyniknie... Opisywany szczeniak, też miał jakąś ogromną chęć, dostał w papę od suki i mu przeszło ... :wink: bynjmniej nie metodą szukania przyczyny tego zachowania... Dzięki "podziemnemu" nurtowi tej dyskusji, mam narazie do wypróbowania nowy schemat szkolenia (bynajmnuiej nie z O.E.), więc budząć święte oburzenie cel swój osiagnąłem. A nawet wyciągnąłem niektórych na konsultacje w realu :D Chwilowo więc dyskuskja staje się bezprzedmiotowa :wink: Dzięki wszsystkim za wymianę poglądów i rady. Jakby ktoś miał jeszce jakieś rady to dawajcie na priv. :wink: Za jakiś czas dam wam znać jak się Beksa zachowuje, jak nie będzie poprawy, to chyba znowu zacznę jątrzyć o O.E. :wink: bo tylko tak Was można zmusić do konkretów. :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: Zobaczcie jak szybko skończył się temat gdzie prosiłem o poradę [url]http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=19617[/url] A jak lawinowo rozwinął się ten temat ... No cóż widać, że u ludzi pozytywna motywacja działa gorzej od negatywnej :wink: A ja naprawdę jestem zdesperowany... i szukam pomocy... No może nie aż tak, żeby mu zakładać o.e. ... ale ... nie bądźcie tego pewni ... :P :wink: Pozdrawiam
  12. M@d

    Sznauceromaniacy!!!!

    Dobre! :lol:
  13. :lol: Dostałem, odpisałem. Zresztą "pod powierzchnią" tej dyskusji płynie ciekawy drugi nurt - na privie... :wink:
  14. [quote name='donya'][quote name='M@d']Było trochę chętnych na 6.02. Tylko tym razem proponuję meeting w tej większej części Pól Mokotowskich - np. koło pomnika Szczęśliwego Psa... Tam jest mniej dzieci i większe przestrzenie i dalej od ulicy ...[/quote] Trzeba pamiętać, że jest zima i snieg. Na górce obok pomnika Szczęśliwego Psa jest teraz mnóstwo dzieci.[/quote] Ale to by był tylko charakterystyczny punkt zborny, ponadto górka obok tego pomnika ma jakieś 2 m wysokosci i nie cieszy znowu aż taką popularnością :-p A zaraz obok (100 m.) są duże przestrzenie bez hord dzieci... BTW ten teren ma ok 1 km długości i pewnie ok 400 m szerokości ... Na ok. 400 tys m. kw. zmieści się sporo psów i dzieci i nie będą sobie przeszkadzały :wink: Ja tam chodze ze szczekunem codziennie i NO PROBLEM :lol:
  15. Wspólny spacer, proszę bardzo, powiedz gdzie i kiedy (raczej weekend)... Smyczy nie odrzuciłem, bo używam na codzień, niestety jak napisałem słabo to wychodzi - jak masz sugestię, to pisz z detalami, albo pokaż na wspólnym spacerze ... Sama sugestia używania smyczy, mi nie wystarczy, bo jak już doszliśmy źle się z nią obchodzę :wink: Niczego nie odrzucam z góry, natomiast nie widzę sensu pokładania nadziei w czymś, co przez 3 lata nie dało skutku i czegoś co oboje stwierdzamy, że robię źle :wink: (przynajmniej do momentu aż ktoś mi nie wytłumaczy jak robic dobrze...) P.S. Twa1001 - priv nie doszedł ...
  16. Do Twa1001 No tośmy się nawzajem ... :lol: Co do treserki, to zakończyliśmy PT1 na jej wniosek (po przedłużeniu na nasz wniosek). Przy niej pies słuchał się w 100% i stwierdzila, że jak dla niej to pies już się niczego więcej nie nauczy. Zalecenia : stanowczość i konsekwencja. Konsekwencja obecna, (poza ostatnimi 2 msc - przeprowadzka), stanowczość obecna, ale nie brana na poważnie przez psa w sytuacjach ekstremalnych... :-? Jeżeli nie ma w pobliżu psa to nie ma żadnych problemów z wykonywaniem komend , a pies sam się pilnuje nas. Do mnie to jest do mnie, zostaw, to jest zostaw, siad to siad. Jedyny charakterystyczny problem, to 1-2 sekundowe zwloki w wykonywaniu... Szcególnie po "do mnie" pies przez chwilkę zamiera i się rozgląda .. (w poszukiwaniu zagrozenia lub powodu z którego moge go chcieć zapiąć na smycz...) I tak jest mimo tysięcy powtórzeń i nagród po przyjściu ... Trening posłuszeństwa prowadzony jest codziennie, konsekwentnie i wielokrotnie. Każdy przysmak, każda zabawa jest "dawana" psu po wykonaniu, siad, leżeć albo łapa. Pies je po nas, przepuszcza nas w drzwiach, musi zrobić siad na powitanie - inaczej jest ignorowany. NIE ma problemu z domownikami djacymi mu "luz" Nie wiem co ci jeszcze napisać. Zadaj pytania, a odpowiem szczerze nie ukrywając "porażek". BTW. Odstepstwem od F&F jest spanie psa w naszym łóżku i pozwlanie mu spania na kanapie - ale schodzi gdy któreś z nas chce się położyć ... Ostatnio po "poluzowaniu" podczas czasu przeprowadzki, czasami po wydaniu komendy wykonuje ja ale WARCZY... Reagujemy natychmiast karą ignorowania, pozbawienia psa przywilejów np. leżenia na kanapie lub karą odeslania do "budy". Jak coś robimy nie tak to pisz dlaczego. I nie martw się bezkrytycznym stosowaniem, bo jak do czegos nie będe przekonany to zapytam i podam dlaczego amm watpliwosci - biorac pod uwagę zachowanie psa... Pozdrawiam i oczekuję od Forumowiczów merytorycznej dyskusji, a nie "wycieczek osobistych", bo one nie zbliżają nas do celu i nie pomagają psu ... UPDATE: NA smyczy zachowuje się trochę inaczej niż bez smyczy. Jak jest luzem, to czasem reaguje, na smyczy nigdy... To też kwestia otoczenia i dystansu ... Na smyczy to on się zachowuje tak, jakby był to magiczny pancerz chroniący go przed każdym złem, nawet rozgladać mu się nie chce, "bo Państwo go chronią" Pomińmy więc kolejny wątek "nie umiesz używać smyczy etc" a przejdźmy do "spróbuj tak i tak..." Dodam, że nawet gwałtowne szarpnięcie o dużej sile nie robi na nim wrażenia. Ani przed ani w czasie "akcji" Może powinniśmy mu zafundować halti??? --- Co najciekawsze, gdy pies jest za płotem i ujada, to w 90% wypadków Beksa wogóle na to nie reaguje... :roll: ---- Aha, nadal uważam, że dla wielu z Was ten problem jest wirtualny, bo to nie wy musicie się na codzień zmierzyć z taką wizją ... Uwaga drastyczne, (ale to tylko obróbka graficzna) [url]http://www.idz.pl/sznaucer/death.jpg[/url] [podobno jeden obraz wart jest 1000 słów...]
  17. 1) Mój pies JEST napalony na zabawki i bawimy się dużo, niestety NIE w obecności innego psa.. 2) czytam ze zrozumieniem, a właśnie Ty przekręcasz to co napisałem ... JA: "(ale przecież wtedy [size=6]nie[/size] będę sprintował do niego ... )" Ty: "Po pierwsze - smycz. Po drugie, jak już Ci się coś takiego zdarzy, to nie "sprintował do psa" (Twój pierwszy krok w jego kierunku prawdopodobnie już go "wystartuje") ale "od psa". Sam napisałeś wcześniej, że Twój pies jest taki chojrak, jak jesteś obok niego." 3) mamy stan zastany - 3 letniego psa i oczekiwałem rad w stosunku do tego stanu, a nie teorii o tym jak się powinno psa wychowywać od małego. To sie przyda przy np. następnym psie, ale w tym przypadku, błedy już zostały popełnione i nie da się cofnąć czasu, wiec porady prosżę do teraz, a nie do "kiedyś". 4) Cieszę sie, że posiadasz wiedzę na ten temat. Szkoda tylko, że poza kilkoma ogólnikami nie chce ci się nią ze mną podzielić, bo jak widzisz, że ktoś sobie nie może poradzić, to ogólnikowe "trenuj" nie wystarczy... A komentarze typu "źle używasz smyczy", "nie wtedy co trzeba spuszczasz" itp itd nic mi nie daja, bo jak ŹLE używam, to znaczy, ze NIE WIEM jak używać i jestem tu na Forum nie po to aby się upewnić, że coś robię źle, ale po to aby ludzie z większym niż ja doświadczeniem poradzili mi JAK uzywać i JAK tresować. 4) Dziwi cię irytacja? Niedawno napisaliscie, ze do d... z taką tresurą gdy tylko psa karcisz za złe zachowanie, ale mu nie powiesz jak ma robić dobrze, a WY CO MI ROBICIE? To samo? I jak mam się nie irytować? Zacznijcie dawać konkretne rady jak robić dobrze to przestanę się irytować... EOT był na komentarze krytykujace i było oczekiwanie na komentarze jak robić dobrze... No to dostałem ... EOT i "Powodzenia" Dzięki :x 5) Jeżeli tresuję źle, to rady "tresuj dalej" są alogiczne! Nie oczekuję cudu w tydzień, ale skoro 3 lata były porażką, to dalsza tresura metodą prób i błędów bez czyjejś pomocy jest także skazana na porażkę... 6) Beksa na smyczy rwie się nieopanowanie do psów, , "luzem" mniej, wiec smycz go bardziej pobudza i zmiejsza chęć współpracy, to jak mam trenować na smyczy zachowania w sytuacji gdy jest "luzem" :-? RESUME: Wiem że to mniej zabawne niż przekomarzanie się z innymi lub stawianie na piedestale humanitaryzmu, ale jak macie jakieś doświadczenia i potraficie coś KONKRETNIE doradzić, to poswięćcie troche swego cennego czasu i zamiast szczegółowo informować mnie że to czy tamto robie źle, to napiszcie szczegółowo JAK ROBIĆ DOBRZE. Wbrew pozorom tak jest krócej i z większym pożytkiem dla psa... Pozdrawiam
  18. 1) OD PSA juz próbowałem - ale on jest tak skoncentrowany na innym psie, że to NIE DZIAŁA (do psa nie próbowałem, bo to bezsensu - ale tylko sprint DO psa umożliwiłby zapięcie smyczy :D - biegnąc OD psa nie da się zapiąć smyczy) 2) On właśnie dlatego spędza 90% swego życia na smyczy, a ja szukam NIE NARZĘDZIA KARY a raczej "rozproszenia" i nie w celu sprawienia bólu, a podania impulsu "przebijającego" się przez tą "koncentrację na celu". Jak już pisałem impulsy pozytywne nie sa wystarczająco atrakcyjne aby tego "rozproszenia" dokonać. A moja myśl o O.E. powstała dlatego, że będąc na smyczy nie oduczy się napewno agresji, a mnie go szkoda i chciałbym mu dać wiecej wolności (zachowując jednoczesnie choćby częściowa kontrolę) Jakbym miał to w (_!_) to MNIE wygodniej jest nie spuszczać go WOGÓLE ze smyczy... tylko JA uważam, że to większe barbarzyństwo niż O.E. ale TU widać się różnimy ... :-? Dla mnie to wy jesteście barbarzyńcami :P bo ja chciałbym aby pies właśnie NIE był na smyczy, mógł się bez smyczy poruszać bezpiecznie, uczyć nie reagowac na inne psy itd. A jak go mam uczyć, gdy go będę zapinał na smycz (przecież wiecie, że pies na smyczy reaguje inaczej). Bez o.e. lub innego doraźnego rozwiązania (propnujcie ...), to jest rosyjska ruletka, albo się zdąży nauczyć, albo go w końcu zagryzą - to jest ten Wasz humanitaryzm??? BTW wracając do tematu "już podjął decyzję" to chciałem przypomnieć, że napisałem Wam, ze na razie to w planach jest behawiorysta, a więc "long way" do EWENTUALNEJ o.e. Wam łatwo jest epatować "humanitaryzmem" bo jak się coś nie uda, to napiszecie "współczujemy ci straty psa" i wrócicie do własnych problemów, a ja stracę przyjaciela ... To nie Wam kilka razy dziennie zamiera serce w oczekiwniu "co będzie"... To nie Wy widzicie siebie niosących na rękach pokrwawione ciałko ... Czasem przypominacie mi zadowolonych z siebie animalsów wypuszczających na wolność lisy z hodowli, które potem zdychają z głodu bo nie umieją żyć na wolności. Irytuje mnie, że w podtekście wielu wypowiedzi macie mnie za potwora, a siebie za istoty o wielkim sercu ... Poczytajcie co piszecie, ludzie! Wasze rady (w przerysowaniu) sprowadzają się do 2 wątków 1) trzymaj go całe życie na smyczy 2) próbuj dalej - może go nie zagryzą... Dla mnie to dziwny "humanitaryzm" Na dodatek, tak naprawdę, poza tym co można wyczytac w pierwszej lepszej książce, nic mi nie doradziliście :( Bo to co radzicie już próbowałem... Ponadto sami sobie zaprzeczacie, bo z jednej strony twierdzicie, ze impuls elektryczny nie zatrzyma psa "w akcji" a z drugiej strony radzicie w tej sytuacji zainteresować go przysmakiem lub piłeczką ... :o (????) Więcej energii poświęcacie na negowaniu niż na doradzeniu sensownej alternatywy. Jak w Parlamencie... :lol: Sprowokowałem tą dyskusję aby przyciągnąć ludzi i zmotywować WAs do zastanowienia się, podzielenia doświadczeniami etc, ale wy wolicie "jechać" po człowieku niż pomyśleć jak mu pomóc. Przykre. Jeżeli macie jakieś inne pomysły, to chętnie posłucham, jak nie to dla mnie EOT (End Of Talk) Szczerze mówiąc jak wywoływałem tą dyskusję, to o.e. była raczej mglistą ideą niż realnym rozważaniem... bo liczyłem na Wasze doświadczenie i realną pomoc ... No nic, na razie behawiorysta, a jak nie pomoże, to co dalej nie wiem :( UPDATE: Sorry, za gorzki ton, ale zaczyna mi już siadać psycha, bo w przeciwieństwie do was dla mnie NIE jest to temat "wirtualny" a widmo jego pogryzienia towarzyszy mi co spacer i nie mam tego komfortu co Wy, żeby sobie teoretycznie podywagować, pobawić się w dowcipne przekręcanie wypowiedzi i proponowanie idealnych rozwiązań skutecznych za miesięcy lub kilka lat ... :( Wy gościowi umierającemu z głodu i proszącemu o bułkę, radzicie zrobić studia i znaleźć dobra pracę ... Rada dobra, ale on może nie dożyć tej chwili ...
  19. Możemy się umówić 15 minut wcześniej pod pomnikiem lotników (skrzyżowanie Wawelskiej z Żwirki i Wigury.) To chyba 3 przystanki od Jazdy Polskiej jadąc "Trasą" w kierunku Ochoty. A stamtąd to już kilka minut spacerkiem. :lol:
  20. A ty myślałaś, że jakbym miał o.e., to stałbym śliniąc się z radości patrząc jak zwierze wije się z bólu gdy naciskam raz po raz najwyższy stopień (ustawiony na "Bernardyn") :lol: :lol: :lol: :lol: Chodzi o to, ze jak on jest 20 m ode mnie i zobaczy psa, to staje, stroszy uszy, zamiera ... nie reaguje wtedy na komendy, jest skupiony na "celu" trwa to kilka sekund (ale przecież wtedy nie będę sprintował do niego ... :wink: ) Gdybym w takim momencie mógł mu "przypomnieć", że Pan ma "długie ręce" za pomocą choćby słabego mrowiącego impulsu to po kilku razach myślę, że dotarłaby do niego "nieopłacalność" tego zachowania. A on jak chce, to potrafi udawać, że nie widzi innego psa ... Niestety rzadko chce ... :cry: Żeby nie zostac zlinczowany chyba będe musiał używać procy... :wink: bo nie budzi tylu emocji. Tyle, że ta co ją dostałem od szwagra przebija metalowe puszki ... więc psa też może przebić ... :lol: No nie wiem czy to lepsze ... :wink: BTW- w ciągu 3 lat życia ten pies chyba tylko raz dostał paskiem od sukienki w tyłek. (takim ozdobnym a nie skórzanym). Myślałaś, że nie mam nic innego do roboty tylko znecać się nad zwierzęciem ?? :cunao:
  21. Było trochę chętnych na 6.02. Tylko tym razem proponuję meeting w tej większej części Pól Mokotowskich - np. koło pomnika Szczęśliwego Psa... Tam jest mniej dzieci i większe przestrzenie i dalej od ulicy ... [quote name='iwa'](Mam nadzieje, ze moj tez, tylko ze ja nie wiem czy moj sie kulil z zimna czy ze strachu :lol: - oto jest pytanie)[/quote] Ze strachu?? No co ty, widziałem jak wyskakiwał na 30 cm w górę, żeby zaprezentować swoje zęby na wysokość oczu CTR-a :lol: I poinformowac go, żeby się nie spoufalał ... :wink:
  22. No to jednak mój ma od średniego. Tak podejrzewałem. Nos chyba też pobrał w tej kolejce co uszy ... :lol:
  23. M@d

    Sznauceromaniacy!!!!

    Gratulacje, gratulacje :lol: :sweetCyb: :Dog_run: A co do ubranka, to te "sztywne" ubranka marnie leżą na psie. Pies wygląda jakby chodził w skorupie. Mamy takie jedno i podczas ruchu psa odstaje od grzbietu i słabo psa ociepla... Używamy go tylko jak mocno pada deszcz i robi ono bardziej za parasolkę, niz za coś co ma psa ocieplać ... Przyjrzyj się im - bardziej przypominają zbroję rycerską niż ubranie :-P Jak to ma przylegać do psa, jak ma taką dość sztywną formę :wink:
  24. I tu się mylicie :lol: Gdy podejmuje jakąś decyzję, to nie tracę potem czasu na jałowe dyskusje, czy "utwierdzanie się" :D Wtedy idę do sklepu i kupuje ... :P Dyskutuję sobie z Wami, bo chcę poznać Wasze zdanie i argumenty, czasem celowo przerysowuję, aby wywołać więcej argumentów :wink: Część z Waszych argumentów mnie przekonuje, część nie. Ale kuntynuujmy, bo to ciekawy temat :) Szkoda, że więcej osób nie włącza się do syskusji, bo zaczynamu krążyć w miejscu :roll: Co do Waszej tezy, że trzeba sprawić psu ból, żeby zareagował, to pozwolę się nie zgodzić. Niedawno rzuciłem w niego śniegiem i przestał szczekać i wrócił ... :lol: Wystarczyło "zdziwienie", że Pan, mimo ze jest daleko, to "sięgnął" psa... :wink:
  25. :lol: Mój ma silny instynkt posiadania i prywatnej własności :P
×
×
  • Create New...