-
Posts
1911 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by M@d
-
Sznaucery to ona widziała :wink: i nie mówiła, że pierwszy raz widzi, tylko, że "dawno nie widziała..." Chodziło raczej o błyskawiczne zmiany metod i szybkość akomodacji do zmiennych warunków oraz szeroką paletę zachowań manipulacyjnych w celu uzyskania pożądanego rezultatu - a więc o NASILENIE zachowań a nie o zachowania jako takie... A ponieważ mieliśmy nie zwracać na niego uwagi, to dał popis, że ohoho... :wink: Zresztą trudno mi wątpić w jej fachowość, bo przepisana terapia daje piorunujące efekty... Zresztą z własnych obserwacji w ciągu 2 godzin wysnuwała wnioski zgodne z jego realnymi zachowaniami obserwowanymi przez nas przez lata ... Wybaczcie znowu użyję ludzkiego porównania (ale tylko dla lepszego wyjaśnienia). Otóż z Beksą jest problem o PODOBNEJ NATURZE jak z rozpieszczonym dzieckiem i nie była rozwiązaniem eskalacja nagród w celu uzyskania pożądanych zachowań, ale przekonanie go, że dziecko jest dzieckiem, a rodzice rodzicami i z tej relacji wynika posłuszeństwo, a nie z atrakcyjności nagrody, którą można zaakceptować bądź nie. Według własnego widzimisię... (co bynajmniej nie oznacza konieczności użycia siły- są bardziej wyrafinowane i dotkliwsze dla tyrana metody :-)) Bo cóż może być bardziej dotkliwego dla "pępka świata" niż ... brak zachwycającego się nim audytorium? :lol: Dostaliśmy "przepis na ciasto" - co , jak, kiedy, czego nie, czego ile i na jakich warunkach i piesio jest w ciężkim szoku :-P Tutaj przypomina mi się niedawno zasłyszana opowiastka z jakiegoś urzędu - po godzinach przyjęć interesantów wparowuje facet i chce coś załatwić, urzędniczka mówi, że już po godzinach, facet się napusza i mówi "ale ja jestem X", urzedniczka: no to co, że X ?. No Pani mnie nie poznaje? Ja gram w Y jestem znanym piłkarzem! No to co?Ja nie oglądam piłki, a przyjęcia interesantów sa jutro od 8.00 ... :lol: Z gościa zeszła cała para i powiedział niepewnie ... no to ja ... przyjdę .. jutro ... do widzenia ... :lol: UPDATE: ASHER. Tylko,że może Twój nie próbowałby może "ustawiać" behawiorysty zębami ... A mój został poddany testowi i go "oblał" po 5 sekundach... Nawet nie zdążyłem zauważyć co się stało, jak się "odwinął" i ręka behawiorystki znalazła się w jego pysku i zaliczyła potrójne zaciśnięcie ... (obyło się bez ran itd, bo do tego jeszcze nie "dorósł") Na co pani się wyprostowała, uśmiechnęła i zażartowała "no tak ..., znaczy się mamy jasność - piesek już wie do czego mogą służyć ząbki i jest gotów ich użyć..." I jeszcze jedno! Pani stwierdziła, że widziała już nadpobudliwe sznaucery, gdzie następowała wręcz fizjologiczna niemożność pohamowania. Beksa nie ma tej przypadłości, bo jak chce to się powstrzyma. Natomiast, jeżeli chodzi o szczekliwość jako taką, to jej całkowite wygaszenie nie jest możliwe, bo ... to ... Sznaucer :wink: Ale ja tego od niego nie wymagam :wink: , może sobie szczeknąć, ale niech reaguje ... No i wczoraj już zaczął reagować i się powstrzymywać !!! CUD!!! :evilbat:
-
W dużym skrócie: Diagnoza: - pies ponadprzeciętnie inteligentny. - bardzo spostrzegawczy i umiejący ze swych spostrzeżeń korzystać ... - chrakter dominujący - bardzo rozwinięte metody manipulacji właścicielami [!] [ocena na podstawie zachowań w trakcie wizyty] - bardzo wysoki stopień dostosowywania się do warunków i zmiany metod. - szeroki wachlarz sposobów koncentrowania na sobie uwagi - "bardzo trudny pies, dawno takiego nie widziałam, macie Państwo duży problem" Duży potencjał własny psa, a rozwinięcie tych cech jest zasługą i... [b]winą właścicieli[/b]. Zbytnie koncentrowanie się na psie rozwinęło wprawdzie silną więź i dobry kontakt z psem, ale dało psu mylne wyobrażenie o własnej pozycji. [czego nie negowałem pisząc wcześniej "jak się psu pozwoli, to pies weźmie..."] :evilbat: Kuracji nie udostępnię, gdyż nie jest "idiotoodporna" i tyczy się tego konkretnego przypadku... Uspokoję jednak wszystkich - nie polega na użyciu przemocy fizycznej. Tym nie mniej sądzę, że Beksa chyba wolałby newet ... O.E. :P Ogólnie: Problemy NIE wynikają z NIEZROZUMIENIA komend, ale z CELOWEGO ich MYLENIA w celu zachowania własnej dominującej pozycji i ustanawiania dominującej relacji "na własnych warunkach". Pies nie wykazuje agresji, dopóki udaje mu się "oszukać" właścicieli i zadawalają się częściowym wykonaniem, co w pojęciu psa daje mu wygraną. -------- Komentarz odautorski: Jak widzicie W TYM przypadku mówimy o czymś innym niż problemy tresury na pioziomie "biedny głupi piesek nie wie czego od niego wymagają i się stresuje". Na początku wizyty udawał "grzecznego pieska" i wykonywał bezbłędnie komendy behawiorystki ale jak zobaczył, że nie rzucają łańcuchami tylko karmią Eukanubą czy czymś w tym stylu, to zaczął gwałtownie głupieć i głuchnąć ... i zamiast poprawnie wykonywanych komend zaczął "ofiarowywać" inne zamienniki... A więc zamiast proponowanego przez was "Wielkiego Żarcia" pies otrzymuje "Zmierzch Bogów" i "Rewolucję Październikową" :wink: Jednak jego gwałtowne "nawrócenie" rodzi mój niepokój w świetle powyższej diagnozy. Zobaczymy co dalej ... Na razie pies "przypomniał" sobie prawie wszystko czego go uczyliśmy przez 3 lata ... np. wczoraj wychodząc z bramy na widok rwącego się na smyczy i szczekającego psa, szczeknął 2 razy i wyrwał w stronę przeciwną (a był na smyczy). Trochę się boję .... :o :o :o P.S. Na koniec cytat z soboty, który możnaby uznać za "złoty środek" łączący i wypośrodkowujący nasze sprzeczne stanowiska... "...niektóre Sznaucery w swej niezależności potrafią być najmniej psie z wszystkich psów ..."
-
EUREKA. Przewrót Pałacowy dokonany! Uciskane masy obaliły Tyrana :lol: Bezkrwawa rewolucja w toku ... Tyran ma taką myślówę pt. "co poszło nie tak...", że zapomina szczekać na psy :-) Niech żyją behawioryści! 2 dni i JUŻ widać postępy ... :P UODATE: Nie obraziłem się, a tymbardziej NIE za "laika", którym jestem i czego nie ukrywałem. Uraziły mnie przymiotniki "napuszone teorie" oraz nieusprawiedliwiona ocena "ale nie chcesz sie niczego nauczyc". Bo fakt, że się z kimś nie zgadzam nie oznacza, że nie chcę się niczego nauczyć. BTW. wasze teorie o biednym nic nie rozumiejącym piesku, którego nalezy tylko karmić i zachęcać nie sprawdziły się W TYM przypadku i nie mają być stosowane w proponowanej przez was formie ... Rozwiązanie polega na czymś zupełnie innym ... A tak wogóle, to dopiero teraz możecie zacząć mu współczuć ... (co nie oznacza, że ma o.e. lub jest bity :wink: - chociaż on pewnie wolałby o.e. .... :P ) P.S. Twa1001 - TD :lol: true, true ... :wink:
-
Hmm, jeżeli współczujesz Beksie, że siedzę spokojnie na podłodze z przysmakiem w jednym ręku a szczoteczką w drugim i go grzecznie namawiam do podejścia (czasem kilka minut), i umycia zębów, jeżeli współczujesz mu tego, że po każdorazowym podejściu i poddaniu się nieprzyjemnej czynności jest chwalony, karmiony sernikiem, twarożkiem albo innym przysmakiem, że po tym wszystkim jako dodatkową nagrodą jest zabawa piłeczkę i że ten straszny przymus jest silnym w strząsem dla jego psychiki i biedny pies musi od czasu odreagować pokazując mi zeby, to FAKT, BIEDNY PIESEK ... Może zaproponujesz mniej stresogenny sposób, bo ja nie bardzo mam pomysł ... bo jak do tej pory przez 3 lata nie użyłem fizycznego przymusu a tylko czasami gdy opór się przedłużał podchodziłem sam, siadałem obok i używam bardziej stanowczego tonu, żeby ZOSTAŁ, a nie odchodził i chował się np. za kanapę... Karmić go w trakcie mycia raczej nie będę, bo połknie płyn z żarciem zamiast nanieść na zęby ... Zasugeruj coś. UPDATE: Już rozumiem, czemu tutaj kwitnie PRIV. Jak ktoś podejmie dyskusję i chce porozmawiać, ale nie godzi się pokornie z "jedynie słuszną linią" ale wyraza swe wątpliwości to jest napuszonym tępakiem, który się nie chce niczego nauczyć :lol: Faaajnie... Dzięki! Wybaczcie, że zakłóciłem wam spokój i ośmieliłem się wyrażać swe wątpliwości. Skoro zaś zjeżdżamy na poziom "ad personam", to rzeczywiście nie ma sensu dalej tego ciągnąć... Szczególnie, że godziny tylko pozostały do wizyty u specjalisty.
-
Dużo tamatów, więc odpowiem blokami tematycznymi. Ja nie neguję, a raczej rozszerzam. I niczego z teorii popędów nie odrzucam... Poprostu uważam, że wiekszośc teorii to uproszczenia sprowadzające psa do prymitywa działającego na kilku popędach i koniec... A sądzę, że pies jest bardziej skomplikowany... A co do samorealizacji i warstwy "wyższej" to choc NAPEWNO nie ma co porównywać do ludzkiej, to chęć zdobycia pozycji dominujacej przez psa, ktorego wszelkie potrzeby są zaspokojone ociera się o tą właśnie cechę... Może właśnie to jest przyczyną rosnącej liczby "nieposłusznych psów" ? Wzrastająca liczba kanapowców, sytych, zadbanych nie muszących myśleć o potrzebach fizjologicznych może prowadzić do ich rozwoju w kierunku zaspokojenia innych potrzeb :wink: Dokładnie jak w cytowanej przez was teorii o chęci zaspokajania kolejnych szczebli potrezb w miare zaspokojenia niższych... :P --- Nie miałem też na myśli że ZUPEŁNIE BEZ POWODU odmawia mycia zębów, tylko to, że odmawia z powodów błachych "bo MI się nie podoba, nie lubię jak mi grzebiesz w pysku" Co innego jest odmowa skoku na bangee (strach) A co innego odmowa założenia czapki (bo fason nie modny) Jak wyrywa się przed zastrzykiem u weta, to nie wściekam się i nie dziwię że "pies taki niegrzeczny i nie stoi spokojnie" Ale jak mi pokazuje zęby na "siad" to już inna kwestia ... I tłumaczenie go np. że on to traktuje jako przejaw dominacji dla mnie go nie usprawiedliwia... A jak nie lubi dominacji ... to dochodzimy może do sedna problemu ... :wink: --- Psa do cyrku nie oddam, ale sądzę, że gdybyś konsekwentnie informował psa, że jutro weźmiemy koszyk i pojedziemy do rodziców na wyżerkę, to po N powtórzeń następnego dnia pies przynosiłby ci koszyk ... A to równałoby się zrozumieniu abstrakcji i upływu czasu ... I nie byłoby w tym "magii" My co sobota jeździmy do rodziców, bo mama lubi coś upichcić i nam dać. I pies CO SOBOTA ok 15.00 zaczyna wariować, latać od koszyka do nas itd ... I to nie jest na zasadzie "pierwszy wolny dzień" bo jak w środku tygodnia wypada święto np. w piątek to on NIE lata do koszyka... --- Teoria "czystego egoizmu" WOGÓLE do mnie nie przemawia. Wg. tej teorii powinno byc tak, że jak jesteś bogaty to pies jest z tobą, a jak zbankrutujesz i wylądujesz pod mostem w kartonie, to pies Cie opuści (czy tak rzeczywiście jest???) Czy jak Cie ktoś zaatakuje, to pies widząc beznadziejność walki ucieka zostawiając cię na pastwę wroga (po co ryzykować?) Ile psów przez tysiąclecia oddało swe psie życie w obronie właściciela ...? Na co liczyły? Na pośmiertny order Lenina? Na pomnik? Na wzmiankę w encyklopedii? Gdzie był INTERES? Jaki to "popęd" czy "instynkt" jest silniejszy od najsilniejszego z instynktów - samozachowawczego? Ponadto ja ZASPOKAJAM WSZYSTKIE JEGO POTRZEBY a on NIE ofiaruje mi za to posłuszeństwa, wręcz odwrotnie im lepiej zaspokajam jego potrzeby tym mniej jest chętny do współpracy... Zato jak mnie kiedyś wkurzył do białości i nie dostał raz posiłku ... o jejku, jaki on był wtedy skłonny do współpracy !!! --- I u ludzi i u zwierząt przyciski u jednych działają u innych nie. Tysiące niewolników diałało "na przyciski" ale Spartakus nie ... Jak jakaś reklama nie działa, to nie działa... a wy radzicie ją puścic głośniej lub częściej nie rozpatrując dlaczego nie działa i nie rozważając zmiany reklamy ... Rodzeństwa wychowywane tak samo przez tą samą matkę potrafią wyrosnąć na skrajnie różne osobowości, czyli metoda ta sama efekt zdumiewająco odmienny... Ludzie, którzy wychowali bez problemu 2 psy, nagle przy trzecim przestają sobie radzić ... itd itp... --- A z behawiorystką bede szczery do bólu, bo zgodnie z teoria strat i zysków bycie sczerym może dać nagrode w postaci rozwiązania problemów, a nieszczerym wydane na darmo pieniądze i nierozwiązanie problemów... Nagroda jest zbyt kusząca ... :wink:
-
O! I zaczynamy zbliżać się do sedna. Jak widać nasza osłąwiona komunikacja czasem zawodzi i trzeba długich dyskusji aby się zrozumieć :lol: Nie jest to TO SAMO stanowisko, ale okazuje się, że nie tak bardzo odległe jakby się na poczatku wydawało :wink: Mniej więcej zgadzamy się (choć nie we wszystkich szczegółach) z tym że: - pies ma podobną do naszych gamę emocji ( o zakochaniu nie zacznę dyskusji bo zajęłaby tu zbyt wiele czasu, a szukanie i cytowanie artykułów rozbijających "miłość" na pociąg seksualny, wpływ feromonów itd jest w tym topicu bez sensu i odarłoby to uczucie z otaczającej je "magii", a mając w tle Walentynki nie zamierzam zostać zlinczowany :lol: :wink: ) Ponadto "uczucie" jest pewna kombinacją emocji, bo nie ma uczucia bez emocji, a jezeli są emocje to nie można wykluczyć uczucia, ale dajmy sobie z tym spokój :-p) - pomimo podobnej gamy uczuć występują różnice gatunkowe, więc nie można tego traktować jak 1:1 (co nie daje jednak assumptu do ignorowania ich posiadania przez psy) - ze wzgledu na trudności w komunikacji werbalnej pewien poziom abstrakcji i porozumienie na tym poziomie jest niemożliwe (co jednak wg. mnie nie wyklucza brania tego pod uwagę) - pies to NIE człowiek (co nie oznacza, ze porównania pewnych PODSTAWOWYCH zasad dzialania jest absurdalne) - pies nie zna wielu pojęć (ale może je częściowo zrozumieć poprzez doświadczenie. Mój nie zna się na zegarku, ale po "zaraz wracam" czeka pod drzwiami, a po "idę do pracy" nie czeka ... - sprawdzone po kilku zawróceniach gdy czegoś zapomniałem) Mój zna już też pojęcie "jutro" przynajmniej w takim sensie, że to NIE dzisiaj :-P Zna też pojęcie "niedługo ..." Zna też pojęcia "najpierw" i "potem". Jeżeli zmienimy tą kolejność nie omieszka wyrazić swej deaprobaty szczekaniem ... :wink: RESUME- pies nigdy nie będzie człowiekiem, ale to że czegoś nie zaobserwowaliśmy, lub że wygląda nieco inaczej nie oznacza, ze możemy autorytatywnie stwierdzić, że tego NIE MA - bo NADAL zbyt mało wiemy o jego życiu psychicznym :wink: Najbliższym wspólnym stanowiskiem mogłoby chyba być stwierdzenie: że chociaż pies nigdy nie będzie człowiekiem, to posiada potencjalnie podobne nam cechy i choć nie można ich traktować jak coś identycznego, to należaloby brać ję pod uwagę w sposób zmodyfikowany do psiej mentalności i sposobów komunikacji :-) Ufff- prawie jak komunikat prasowy o spotkaniu prezydentów :wink:
-
:lol: :lol: :lol: Nie przesadzajmy z tym "człowiek w skórze psa" ... Napisałem: "Ja traktuję psa, człowieka itd jako istoty wyposażone w te same cechy, a różniące się tylko w takim stopniu w jakim różne są warunki w ich bytowaniu." Biorę więc poprawkę na to, że komunikacja jest ograniczona, zestaw "wartości" jest inny, sposób wyrażania emocji i zachowań stadnych jest odmienny itd. Ale nie odmawiam psu stanów emocjonalnych podobnych do naszych... Miłości, zazdrości, lubienia/nielubienia (kogoś/czegoś), itd itp. Nie denerwuj się :wink: Ciekawie się z Tobą rozmawia, a fakt że mamy odmienne zdanie powoduje, ze ta dyskusja jest interesująca, bo gdybyśmy się zgadzali, to po co dyskutować ? :wink: Być może dopiero przy "psie z problemami" ludzie dostrzegają w nim "człowieka" :wink: , bo posiadacze posłusznego psa nie bardzo maja okazję to dostrzec, gdyż ich pies przypomina w zachowaniu automat a nie żywą istotę ... (naciskasz "zielony przycisk", pies przychodzi, naciskasz "żółty", pies robi siad... itd gdzie tu miejsce na dostrzeżenie "wolnej woli" i innych indywidualnych cech... Dopiero gdy "naciśniecie przycisku" nie wywołuje pożądanej reakcji przychodzi refleksja DLACZEGO? Jak samochód działa, to nie pobudza nas do zastanawiania się, dopiero gdy się zepsuje zaczynamy zastanawiać się "jak to do diabła działa", "co tam jest w środku" , "DLACZEGO nie działa jak powinno".... :lol: To jakby całkowicie normalne... Być może się mylę, ale to że głoszę obrazoburcze tezy niezgodne z tym co piszą w książkach to nie argument, że zwariowałem :wink: Przez wieki w książkach pisano, że Ziemia jest płaska... :lol: :wink: Zresztą jak doskonale wiesz jest wiele metod szkolenia, wiele teorii dominacji, wielu autorów piszących rzeczy ze sobą sprzeczne, tak więc nawet "autorytety" w dziedzinie szkolenia i wychowania psów nie mają jednej spójnej teorii, co oznacza, że wszyscy nie mogą mieć racji, ergo wszyscy po części się mylą... A skoro errare humanum est, to traktowanie wiedzy książkowej jako dogmatu, samo w sobie zawiera już ziarno błędu :wink: Co nie oznacza, że uważam że "tylko ja mam rację" a raczej to, że poddaję pod ogólną dyskusję swe przemyślenia (być może błędne) w celu poznania WASZEGO zdania a nie teorii z książek, bo te już w pewnej części znam. Problem zaczyna się gdy te teorie w większości opisane jako niezawodne "tu nacisnij a wyskoczy ci to" w pewnych przypadkach zawodzą. Oczywiście można zbyć to "źle nacisnąłeś" ale czy tak wielka liczba tych "co nie umieją naciskać" nie daje powodu do zastanowienia... czy problem leży TYLKO w nieumiejętności "naciskania"... ? A może zwierzę (w tym wypadku pies) jest bardziej skomplikowany niż chcieliby nam to przedstawić twórcy teorii ? Pozdrawiam i "No hard feelings" :wink: UPDATE: "dogadanie się z psem jak chłop z chłopem" musiałoby się odbyć na poziomie takim jak byli ludzie nie znający języka... Albo jak np. robią to obecnie małpy... Albo tak jak swe konflikty rozwiązują nadal dzieci ... - Nie rozumiesz po dobroci, to dawaj idziemy za szkołę na "solo" :P Jest to język uniwersalny, zrozumiały dla każdego zwierzęcia na tej planecie i tutaj rzeczywiście jest różnica i ten "czysto ludzki" element - brak skomplikowanej komunikacji werbalnej, którą górujemy nad zwierzętami - ale na poziomie czysto "technicznym" a nie na poziomie uczuć, emocji, czy WRODZONYCH zdolności. Tyle, że to jest NAUCZONE a nie wrodzone! Dopóki człowiek się tego NIE NAUCZY to jak można zobaczyć w każdej piaskownicy pierwszym odruchem jest prawo silniejszego poparte w ostateczności prawem pięści (ew. łopatki :P ) :wink: Zresztą jak dowodzi historia, oraz fakt, że od zakończenia II W.Ś. na tej planecie NIE BYŁO ani JEDNEGO dnia BEZ WOJNY, nawet rozbudowany system komunikacji werbalnej nie wyplenił z nas zastosowania prawa pięści w przypadku gdy metody werbalne zawiodą :-? Tyle, że dzięki "cywilizacji" juz się nie gryziemy, tylko zrzucamy na siebie bomby, ale to tylko niuans "techniczny" a nie zasadnicza różnica... :wink:
-
Głupie, bo on robi tyle niewłasciwych rzeczy, że jak ich nie zrobi, to dostaje przysmak, a zatem dziennie dostaje przysmaków kilkadziesiąt. Jeżeli mija dziennie 30 psów, to jak dostanie 20 przysmaków za spokojne przejście, to na 10 może sobie poszczekać ... :-( Solaris, jak i większość innych dzieł Lema czytałem... Ale pies nie jest oceanem ani inną ZUPEŁNIE odmienną formą życia. Brak zrozumienia niektórych zachowań i sytuacji jest spowodowany barierą językową (indianin też by ci nie zdołał bez słownika wytłumzczyć, że masz sobie przeciąć skórę na plecach i powiesić się za nią na rzemieniach w celu udowodnienia swej "meskości") Ty też nie zrozumiesz dlaczego Japończyk wrzeszczy na Ciebie i nie odgadniesz, że właśnie pokłócił się z żoną, a teraz tylko ogólnie jest wk...wiony Co nie znaczy, że posiadają oni cechy Tobie niedostępne... Z kolei ty nie wytłumaczysz konieczności mycia zębów Aborygenowi ktorego jezyka nie znasz a ktory nie widział nigdy szczoteczki, ale nie jesteś przez to na wyższym poziomie rozwoju psychicznego... Co do walizek, to na widok pakowanych walizek Beksa nie chce się bawić, jeść, idzie do budy i tępo gapi się w ścianę.... 2 razy po tym zostawal bez nas ... To jest oznaka abstrakcyjnego myślenia i przewidywania (lub jak kto woli wyuczony odruch) Nie pokażę ci psa używającego narzędzi, bo musiałbym transplantować psu chwytne dłonie, ale bez problemu pokażę ci małpy używajace narzędzi, albo sam zapoluj na taki film na Discovery lub Animal Planet. Mogę ci też pokazać psa, ktory stawia pionowo dentarask trzymając go łapami, żeby móc łatwiej go gryźć ... Przywoływanie różnych kultur ma na celu pokazanie, że moralność, etyka itd to cechy "wytresowane" a nie immanentna cecha "wylacznie ludzka". Bo w tym rozumieniu umiejetność prowadzenia samochodu też nią jest, a nieprowadzący nie są traktowani jako pozbawieni niektorych cech ludzkich :wink: Brak możliwości komunikacyjnych nie przesądza o posiadaniu cech... Zresztą pod tym względem psy znacząco nas przewyższają!!! Ja swojego oceniam na znajomośc ok 100 słów (z czego wiekszości sam się nauczył podsłuchując) a byc może i wiecej ... Ja natomiast nie rozumiem ani jednego jego słowa ... :lol: Rozróżniam ton ale nie znaczenie... a urządzenie dog bark translator tłumaczy tych słów na ludzki ponad 100 ... A idę do behawiorysty, bo jak już wielokrotnie pisałem, mój pies ROZUMIE co do niego mówię, ale ODMAWIA WYKONANIA! Psa, który NIE ROZUMIE prowadzi się do TRESERA, a nie behawiorysty... I znowu ludzkie porównanie (sorry) Ale dzieci do psychologa prowadza się nie z powodu tego, że nie rozumieją języka i "polecenia "nie kradnij", "nie bij kolegów" tylko DLATEGO że one NIE CHCĄ się PODPORZĄDKOWAĆ! :wink: Jakby ktoś na prośbę "podaj mi chleb" dał ci w nos, to raczej wysłałbyś go do psychiatry, a nie na lekcje polskiego :lol: To nie problem na poziomie komunikacji werbalnej, lecz "wady zachowań" I na koniec, nie uważam się za zadnego eksperta, ale uwaznie obserwuję zachowania mojego psa i ich powtarzalnośc daje mi pewne podstawy do wysnuwania własnych wniosków...
-
My się chyba nie możemy dogadać, bo wy opisujecie sytuacje w której biedny piesek nie opanował komendy a jakiś sadysta (ja) chce go za to karać, a ja opisuję sytuację, w której piesek (wcale nie biedny) DOSKONALE zna komendy, wie czego nie wolno, w przypadku "siad" wykonywał ją poprawnie setki razy TYLKO ICH NIE WYKONUJE bo ON nie chce. JA mówię o oporze i ignorowaniu ZNANYCH komend. Nie wmówicie mi, że wasze psy po 2 latach powtarzania kilka razy dziennie komendy nie są w stanie jej zapamiętać ??? Zrobiłem test. Kilka dni temu zacząłem go uczyć komendy aport na spacerze. Rzucałem piłeczkę tenisową. On NIE chciał oddawać zabawek i patyków na spacerze (w domu też niechętnie). Po 2 spacerach BEZBŁEDNIE oddawał piłeczkę na hasło APORT. Minęło kilka dni i albo ma tą szkoleniową "blokadę" następująca po kilku dniach, albo już zaczyna mnie "sprawdzać". Np. pobiegnie po piłeczkę, ale upuści ją w połowie drogi i przybiega po nagrodę ale bez piłeczki ( a sam idź i sobie przynieś) ... :wink:
-
UPDATE: Asher Myję zęby, żeby mi nie wyleciały. Pracuję za pensję, ale i z powodu widma surowych konsekwencji np. wylania z roboty. W przypadku gdyby była tylko pensja bez konsekwencji wielu ludzi pracowałoby znacznie mniej wydajnie ... Co do przysmaków po spacerze to i ty i Beksa doskonale mnie rozumiecie ( a teorię 2 sekund to możesz stosować do NOWYCH sytuacji, a nie znanych od lat komend) Jak jest OK. to on leci do miski i czeka z podnieceniem, jak było szczekanie, to podchodzi do miski ze spuszczonym łbem tryka w miskę, patrzy na mnie i dokonuje "samoukarania" idąc do budy. Więc jak mi chcesz wmówić coś o biednym nic nie rozumiejącym piesku, to i tak nie uwierzę :-P BTW podczas spaceru jest karmiony na bieżąco, a końcowa nagroda jest "za całokształt" bo on potrafi przejść grzecznie, wziąć przysmak i już z odległości rozedrzeć ryja . (maksymalizacja korzyści 1) dostał przysmak 2) i tak sobie poszczekał) Albo 5 razy nie szczekać a jak się nażre, to rozedrzeć ryja... Ponieważ za każdym razem nie dm mu MISKI przysmaków, dlatego MISKA jest nagrodą finalną Ja, pies, jaszczurka itd działamy na tej samej zasadzie - bilansu strat i zysków. Jeżeli jednak ciągłe kładzenie na szali nowych zysków nie bilansuje równania, to widać, że potencjalne straty są zbyt małe. W wilczym stadzie Alfa nie dokłada do zysków, tylko zwiększa straty... Alfa nie prosi, nie bada nie nagradza, alfa ma autorytet oparty na swej sile i pozycji, a jakoś nie słyszałem o masowych samobójstwach wilków spowodowanych rostrojem psychicznym. To prawda, że na mnie spoczywa obowiązek czytania i zagłębiania się, ale na psie spoczywa obowiazek współpracy. Jak w KAŻDEJ dwustronnej relacji. np. uczeń-nauczyciel (nie wiem skąd taka obawa przed porównaniami? Uraża Waszą ludzką dumę? Uważacie psa za idiotę?) JA go mogę poznawać, uczyć i nagradzać, jeżeli jednak mimo tego, że dołożyłem starań aby go nauczyć i on JUŻ UMIE, ale mu się nie chce, bo nagroda jest ZA MAŁA, to mamy już inną sytuację... To już nie jest kwestia nieumiejętności za co kara jest bez sensu, to jest kwestia braku chęci współpracy... NIGDY nie ukarałbym psa za to, że się za wolno uczy, myli, nie rozumie... Ale nie zamierzam zwiekszać nagród w momencie gdy psu obecne nie wystarczają i uznaje, że może na mnie warczeć - STOP! I znowu do ludzkich porównań wócę (trudno) - synku wyrzuć śmieci - nie chce mi się - dam ci 10 zł - nie - a za 20? - nie - no to dam ci 100! - no dobra, ale tylko dzisiaj ... Czy to nie paranoja?? Dopiero po dyskusji z wami dociera do mnie absurd mojego dotychczasowego postępowania... Ciagłe zwiększanie bodźców pozytywnych i ciągłe powiększanie się problemu. Im bardziej go nagradzam i hołubię, tym gorzej on mnie traktuje... Najpierw było tylko wrr, potem wrr i pokazanie zębów, teraz już kłapie na mnie zebami, jeszcze chwila będzie mnie karał ugryzieniem za zachowania mu nie pasujące... On jest poprostu przekarmiony przysmakami (dopiero sobie uświadomiłem ile on tego zżera, za byle co) Nic dziwnego że jest to mało atrakcyjne... Jak mu behawiorystka nie pomoże, to podpowiedzieliście mi świetną metodę (spalonej miski). Oooo wtedy to mu NAPEWNO ZACZNIE ZALEŻEĆ ... :lol: To było głupie! Karać odebraniem przysmaku psa nażartego po dziurki w nosie ... Dzięki za uświadomienie mi mej głupoty ....
-
Może i błądzę, ale na jakiej podstawie wysnuwasz wniosek o "czysto ludzkich cechach"? Co to jest "moralność", "etyka" itd jak nie zbiory pożądanych zachowń, obecne także w wilczym stadzie (tylko inaczej egzekwowane) Czemu to niby pies nie może być złośliwy, fałszywy i uparty ( a osioł np. może być "uparty") :o Czemu pies ma być pozbawiony jednych emocji/zachowań a inne może mieć? Kto to arbitralnie ustalił? Czemu "czysto ludzkie cechy" pryskają jak bańka mydlana w sytuacjach gdzie "przymus państwowy" przestaje istnieć?? Kilka lat temu na Bałkanach zgwałcono kilkadziesiąt tysięcy kobiet, a fizyczną niemożliwością jest aby akurat tego wyczynu dokonała tylko maleńka grupka zwyrodnialców (zakłądając, że nie byli to supermeni zdolni gwałcić po kilkadziesiąt razy dziennie). Gdzie wtedy były te "czysto ludzkie cechy" ... czy aby nie okazało się że są tylko nabytą cienką skorupką pod którą czai się ego działąjące na tej samej zasadzie co psie ??? Prawdą jest że nie jestem ekspertem w dziedzinie psów, co nie oznacza, że obserwując psa mam posługiwać się schematami "książkowymi" W których przejawy ludzkiej pychy każą autorom szukać wyrazów bliskoznacznych na nazwanie tego samego tylko inaczej (np. INSTYNKT macierzyński) I co? Pies nie umie kochać, przyjaźnić się, myśleć abstrakcyjnie itd itp...?? To ciekawe, bo mój nie lubiąc psów jako całosci znalazł 2 PRZYJACIÓŁ wśród psów. Dostając WIĘCEJ żarcia u moich rodziców, mając więcej "luzu" i mając tam ogrodek nie chce tam zostać tylko biegnie za nami gdy wychodzimy ... (aha -pewnie użyjecie kolejnego "wytrycha" - PRZYWIĄZANIE) itd itp A czymże różnią się te słowa "wytrychy" mające ominąć "czysto ludzkie" ich znaczenia? Podajcie definicje "czysto ludzkich" słów i definicje ich zwierzęcych odpowiedników!!! Małpa - nasz protoplasta też ich nie ma? A co PSTRYK i nabyliśmy coś niezwykłego z niczego? :lol: Nie chcecie przyjąć do wiadomości, że zwierzę może różnić się od Was tylko tym, że to my (dzięki chwytnym rekom) stworzyliśmy cywilizację materialną i PISANE prawo, to nie... To nie mój problem... Jak nie zaobserwowaliście jak wiele wspólnego ma zachowanie psa i kilkuletniego dziecka ... no to się przyjrzyjcie ... Ja traktuję psa, człowieka itd jako istoty wyposażone w te same cechy, a różniące się tylko w takim stopniu w jakim rożne są warunki w ich bytowaniu. To, że pies nie rozumie teorii względności Einstena, to żadna ujma (ilu z nas ją rozumie do końca i potrafi objaśnić???) :wink: Moralność? Prawo? Arab może mieć kilka żon a Koran mówi, że zabicie niewiernego to nie grzech ... A np. w głębi lasów Amazonii naszymi Kodeksami moglibyśmy sobie tylko ognisko rozpalić ... Zresztą moralność , etyka, prawo itd. ewoluują przez wieki i są tylko spisem praktycznych rad aktualnych TU I TERAZ a nie ius universalis. 200 lat temu panna w bikini nie przeszłaby po ulicy 100 metrów ... Jest to moje prywatne zdanie i nikomu go nie narzucam, myślcie co chcecie, ale traktowanie zwierząt jak prymitywne organizmy o kilku prostych popędach jest WEDŁUG MNIE błędem. I osobiście po 3 latach obserwacji mojego psa więcej ufam tym obserwacjom niż książkom - szczególnie , że nawet na tym forum spotkałem się ze zjawiskiem "politycznej poprawnosci" gdzie na priv. ludzie wygłaszali poglądy, których woleli nie publikować wszem i wobec. Wiec prywatnego zdania autorów książek nie poznamy nigdy. Istnieje cień szansy że posiadam mutanta przewyższającego kilkukrotnie uczuciowością i inteligencją wszystkie inne psy, ale szczerze w to wątpię ... Jak znajdę i przeczytam "Mądrzejszy niż myślisz" to przedstawię wam poglądy oparte nie tylko na własnych obserwacjach... Jak ktoś to ma, to dajcie znać...
-
Powiedz to mojemu psu... Wieczorny spacer jest w porze gdy wychodzi sporo psów. Lata temu wprowadziliśmy mu 3 posiłek (mały ale złożony z przysmaków) po tym spacerze. Przysmaki dostaje zawsze gdy jest grzeczny (nawet gdy psy były tak daleko, że nie istniało prawdopodobieństwo że zaszczeka) No i nieuchronnie i konsekwentnie nie dostaje ich gdy szczeka. Efekt - ŻADEN. Tzn. szczeka, nie dostaje (z informacją - Beksa szczekał, przysmak nie ma), idzie obrazony do budy by zrobić "psa w depresji" i nastepnego dnia ... znowu szczeka (mimo przypomnień przed spacerem - "jak będziesz grzeczny to dostaiesz przysmak") i tak ... juz ponad 2 lata .... Jak sądzisz ile lat potrzeba, żeby to zrozumiał ?? Dodam, że są to jego ulubione przysmaki.... Może mam mu kupować kawior i łososia (o ile je polubi) aby sprawić, że pies łaskawie zechce mnie się słuchać ??? :o To może trzeba mordercy wypuszczonemu z więzienia płacić 1000 zł za każdy dzień gdy nie zabije, a jak zabije to wtedy ukarzemy go nie wypłaceniem za ten dzień nagrody :o Uczniom płaćmy za to, ze przychodzą wogóle do szkoły.... :o To jakaś paranoja, żeby człowiek miał zabiegać o to, żeby jego pies normalnie się zachowywał lub np. go nie pogryzł... :o :o To jakby w firmie szef latał z kawką i ciasteczkiem i plikiem banknotów w ręku aby jego pracownicy łaskawie przyszli o czasie i wykonali swoją pracę ... Kocham swego psa, ale to nie oznacza, że jest on centrum mego życia i mam je spędzić na rozważaniach co by tu fajnego mu zaproponować , że by zrobił siad lub nie rzucił się na mnie z zębami...
-
Zgoda, ale to kwestia Darwinizmu. Kiedyś jak któryś był nie odporny, to nie wytrzymał na łańcuchu pierwszej zimy i po kłopocie... :wink: Cechy fizyczne można łatwiej spaprać niż psychiczne (genetycznie) Ale nawet 100 lat temu nie mordowano natychmiast każdego psa sprawiającego problemy ... Ponadto od strony fizis, to wpływ ma także "zahartowanie", którego nie doświadczają psy śpiące pod kołdrą i faszerowane antybiotykami przy byle katarze ... Gdyby te alergiczne huhra od małego spały na dworze to najsłabsze by zdechły, ale większość byłaby zdrowymi, silnymi psami. Z psyche jest trochę inaczej (od strony genetyki). Bo nawet nie dominujący pies, jak mu się pozwala na wszystko może wziąć to co nie jest pilnowane ... ALE CZYNNIK ludzki jak napisałem JEST tu kluczem. Jeżeli POZWALASZ psu bezkarnie zajmowac coraz większą "przestrzeń" to pies ją zajmie ... Najwięksi tchórze będący popychadłami w pracy i w towarzystwie często odreagowują to na bezbronnej rodzinie i wyzywają się na żonach i dzieciach ... Mój się boi ratlerka, pani treser, ucieka ze szczekaniem gdy ktokolwiek na ulicy spojrzy na niego i cos powie, ale w domu jest wreszcie "macho" i nie boi się kłapnąć mi w twarz zębami ... Zatrzymaj się, spójrz na niego i powiedz "o jaki ładny piesek" a usłyszysz szał histerycznego ujadania ... (mimo, że słowa te jak najbardziej rozumie, a ton jest wybitnie przyjazny) Przypomina mi bardzo typ tchórza opisywany powyżej, który zgrywa hojraka TYLKO gdy jest PEWNY BEZKARNOŚCI ... UPDATE: Nadal będe się upierał, że z 90% dobrego materiału genetycznego NIE da się PRZYPADKOWYMI krzyżówkami w ciągu 4-5 czy nawet 10 pokoleń "wyprodukować" 90% złego materiału. To statystycznie niemożliwe ... (W SKALI CAŁEJ POPULACJI) Trzebaby SPECJALNIE rozmnażać TYLKO psy z wadami, kastrując jednocześnie wszystkie dobre :lol: Da się to oczywiście zrobić wadliwymi metodami wychowawczymi - czyli CZYNNIK LUDZKI (fakt) Gdybym od szczeniaka, zamiast tylko nagradzać i słabo karać, postawił Beksie zdecydowane VETO i nieprzekraczalne bariery (zamiast "przysmak niema" , lub "buda") to teraz byłby to pewnie zupełnie inny pies, a ja bym tu nie musiał pisać ... U ludzi ustępowanie wrednemu tchórzowi tylko go ośmiela, dla takiej osobowości liczy się tylko (co i kto mi moze zrobić). Tacy ludzie wyżywają się na ludziach dobrych i nie wadzących nikomu, a są przyjaźni i ulegli wobec podobnych sobie, którzy odpowiadają na zaczepki metoda oko za oko .... Myślę, że u psów jest podobnie ... Do pani treser, pani fryzjerki, pani opiekującej się nim podczas naszego wyjazdu Beksa był poddańczo uległy i BARDZO go chwaliły ... :o A jak mówiły "że dawno nie widziały tak grzecznego psa" to się zastanawiałem czy aby mówimy o tym samym psie ... (i sprawdzałem, czy nie mi czasem przypadkowo psa nie podmieniły... ale nie to TEN SAM Beksa, tyle, że w warunkach niepewności, "co mu mogą zrobić" ... :-? Czytając posty na Forach coraz bardziej się upewniam, że to jest charakterologicznie wredny tchórz, o sporej inteligencji, bezczelnie wykorzystujący naszą miłość do niego i świadomośc realnej bezkarności (bo to co my nazywamy kara jest pewnie dla niego wręcz śmieszne) Jakby w naszym świecie karą za kradzież było pozbawienie deseru, a za zabójstwo 1 wieczór "aresztu domowego" to strach byłoby wyjść z domu, a i w domu trzebaby siedzieć z siekierą w ręku ...) :-? I nawet przy takich karach, część ludzi mogłaby się pochwalić sukcesami (moje dziecko nie kradnie i nie zabija) tyle, że mnie interesuje co zrobić z tą drugą częścią, dla której "FE" i deser nie są wystarczająca "motywacją" ...
-
[quote name='Marmasza']Ale wracając do psów - z moich blisko trzydziestoletnich obserwacji (zwykłych codziennych dokonywanych na spacerach z kolejnymi moimi psami) wynika, że populacja psów u nas w Polsce wyraźnie się pogarsza pod względem psychiki. Coraz częściej widać osobniki słabe psychicznie, nerwowe i tchórzliwe a przez to agresywne. I nie ma znaczenia rasa czy fakt posiadania rodowodu. Moim zdaniem przyczyn może być kilka: 1. Niestety cechy psychiczne (przynajmniej na poziomie skłonności i predyspozycji) są dziedziczne. Co więcej cechy "złe" takie jak tchórzliwość, nerwowość czy skłonność do agresji są silniejsze od pozytywnych (ze skojarzenia zrównoważonego i odważnego psa z nerwową i tchórzliwą suką większość szczeniaków będzie nerwowa i tchórzliwa niż zrównoważona i odważna). 2. Kwitnąca od jakiś 20 lat hodowla "na wygląd" z zupełnym ignorowaniem cech psychicznych psów. Niestety tutaj przodują hodowcy popularnych ras - między innymi, to hodowcy zniszczyli pod względem psychicznym pogłowie owczarka niemieckiego w Polsce. 3. Hołdowanie modzie bez względu na przydatność psów danej rasy. Chyba rozumiesz co mam na myśli... 4. Mentalność większości posiadaczy psów zwłaszcza ras obronno-stróżujących (nie wspominając o rasach bojowych) hołdujących zasadzie, że tylko agresywny pies może być dobrym stróżem czy obrońcą. 5. Wręcz skandalicznie niska wiedza z zakresu hodowli, wychowania czy szkolenia psów w społeczeństwie. Wiedza w dużej mierze oparta na mitach i przesądach. 6. Wręcz obowiązkowe wychowanie i szkolenie łańcuszkowo-kolczatkowe. Niestety w 90% na pytanie o obroże dla boksera w dowolnym sklepie z akcesoriami zoologicznymi otrzymuję ofertę łańcuszkowo-kolczatkową. Nie wspominając o tym, że do niedawna łańcuszek był obowiązkowy podczas egzaminu PT. Drugą stroną medalu jest fakt iż organizacje kynologiczne w Polsce do niedawna zupełnie ignorowały te zagadnienia (psychika psów w hodowlach, szkolenia, szerzenie wiedzy wśród swoich członków nie wspominając o reszcie społeczeństwa). [/quote] Śmieszna zbieżność - wczoraj zrezygnowałem z podobnej analizy, bo pomyslałem, że może idealizuję wspomnienia z dzieciństwa. Jednakże skoro nie tylko ja mam takie wrażenie to odniosę się do Twego postu. Wg. znanych mi zasad genetyki, prawdopodobieństwo, że populacja zwierząt, w której jest 90% białych a 10% czarnych w ciągu 20-30 lat nie może zmienić się w populację o zdecydowanej przewadze czarnych (chyba, że zostanie to skoordynowane celowo na skalę globalną populacji. A więc, albo materiał wyjściowy był dobry i genetycznie psy sa OK, a tylko spaprane sa totalnie metody wychowania, ALBO materiał genetyczny populacji był do bani, ale wtedy (wiele lat temu) metody wychowania były lepsze i powstrzymywały psy przed ujawnianiem wad charakteru ... Jeżeli tysiące lat przypadkowej hodowli nie spaprały im charakteru (a nie premiowano wtedy spokojnych "kanapowców" to nie bardzo wierzę, że spaprano to w 20-30 lat (w skali populacji)... To co mogłoby się udać przy celowym działaniu w jednej hodowli jest prawie niemożliwe do uzyskania w skali populacji (bo "zły" materiał jest ograniczony) - Przy założeniu, ze wcześniej był w większości dobry... Byłby to casus przełomowy w historii genetyki ... Jeżeli dobrze się nad tym zastanowić, to "coś nie tak" jest raczej z ludźmi i ich metodami wychowawczymi a nie z psami od strony genetycznej ... Ponadto w tych dyskusjach abstrahujecie od punktu odniesienia... Mimo całej miłości do psów, traktowanie wychowania psa w kategorich "on jest taki jaki jest, a TY się zmień i dostosuj" jest nieco nierealne i irracjonalne, bo to nie my jesteśmy ich służbą i własnością... Jak ide do pracy to nie wymagam, aby szef zmienił swe metody, bo mi nie odpowiadają, a na odwrót - to ja się dostosowuję, a jak nie to ponoszę konsekwencje... BTW- wychowując psa nie mamy na celu stworzenia poety, noblisty, czy genialnego malarza, a raczej towarzysza na którym będziemy mogli polegać i który oprócz oddania i miłości zaoferuje nam współpracę i posłuszeństwo... Za ludzkiego przyjaciela mogę mieć ekscentrycznego artystę lub nawet lekkoducha, który nigdy nie przychodzi o czasie na umówione spotkanie, ale pies to nie człowiek i stawia mu się INNE wymagania... De facto celem jest wychowanie posłusznego poddanego - patrz PT, agility etc. IDEAŁEM jest żeby robił to z własnej woli, jednakże gdy uporczywie nie chce to byc może trzeba zastosować inne metody ... Fennell opisuje przypadek, gdy włąściciele musieli na czas karmienia wychodzić z domu i dzwonić dzwonkiem, aby pies zechciał jeść ... a to chyba nie tędy droga :wink: Nalezy tez brać pod uwagę "stan zastany" czyli psa sprawiajacego problemy, który ma ileś lat i ma pewne nawyki - nawet jezeli spowodowane BŁĘDAMI właściciela, to i tak JUŻ JE MA i odnośmy sie do tego, a nie do sytuacji gdy "JA OD MAŁEGO NAUCZYŁEM ..." bo ten pies już ma inną historię i psychikę niż Wasz... Na koniec mały test. Napiszcie ile czasu wasz pies jest w stanie wytrzymać Wasz wzrok zanim spuści oczy. Poobserwujcie w różnych sytuacjach - np. gdy odmówi wykonania komendy ... Mój nigdy od razu nie spuszcza wzroku... W sytuacji "normalnej" to trwa min. 1 minutę, średnio (w różnych sytuacjach) trwa to od 2 do 3 minut, rekord (z zegarkiem w ręku) minut 7 (!) A były chyba dłuższe, tylko wtedy nie spojrzałem na zegarek ... Jak zupełnie nie wie o co mi chodzi, to owszem, sam zrobi siad, leżeć, poda łapę - ale wzroku NIE spuści... Jak wie o co chodzi, to trwa w bezruchu i twardo patrzy mi w oczy ... UPDATE: Pytania: 1) Dziecko bije wieszakiem, zabieramy mu i mówimy,że nie wolno (w 90% skutkuje) jednak 10% bije nadal, 50-ty raz zabieramy i mówimy "nie wolno" a ono 51 raz bije nadal ... kontynuujecie metodę czy zmieniacie ? 2) Dajecie nastolatkowi 50 zł kieszonkowego, a on wybija szybę i kradnie radio, zwiększacie kieszonkowe do 100 zł (atrakcyjniejszy bodzieć pozytywny) a on bije szybę i kradnie radio... zwiększacie kieszonkowe do 200 zł/ tydz. czy siadacie i zastanawiacie się nad zmianą metody ... ? 3) Pies ugryzł Was gdy kazaliście mu zrobić siad, zaczynacie karmić go najlepszymi kaskami gdy czasem Was nie ugryzie przy siad, staracie się przy siad miec zawsze smaczną nagrodę w ręku itd czy zastanawiacie się nad inną metodą. To oczywiście przerysowania, ale mowimy tu o sprawach zasadniczych i o idei jako takiej, więc tylko rozpatrywanie ekstremów moze nas zbliżyć do ustalenia stanowisk i granic przyzwolenia/ignorowania a nie jakieś tam zwykłe "nie przyszedł gdy zawołałem", bo rozpatrywanie ekstremalnych metod nie ma sensu dla nie ekstremalnych przewinień a my nie rozpatrujemy w tym watku przewinień typu "dziecko nie powoedziało dzień dobry, więc mu wlejmy, a co, niech sobie nie myśli ..." :-D My tu rozpatrujemy sytuacje typu "nastolatek podbił matce oko, bo nie chciała dać na kino ..." I odpowiedź typu "dawać szybciej i więcej na kino" nie do końca mnie satysfakcjonuje :wink:
-
[quote name='malawaszka']hahah M@d nie wiedziałam, że Beksa bez osprzętu :lol: :lol: :lol:[/quote] A co miał się "meczyć" chłopak... Nierodowodowca od handlarki :-( nie będę rozmnażał... Szczególnie z jego "charakterkiem" ... A tak przynajmniej mniejsza szansa na raka prostaty ... Powinienem dostać dożywotnie zwolnienie ze skłądek i kar :-D
-
JA osobiście poczekam jeszcze ze 2-3 miesiące i kupię Canona A95 (jak jeszcze stanieje) Na Allegro, bo tam firmy oferują go 200-300 zł taniej niż w sklepach ... Dużo ustawień manualnych, dobra automatyka, przyzwoity ZOOM (3 krotny) Dość tanie karty pamięci (to ważne bo w standardzie producenci dają mało) I obracalny "monitorek" więc można go trzymać zamknięty "do środka" gdy się nie używa aparatu ..., co dla mnie dość ważne, bo obecny mi zgnieciono, a wymiana kosztuje 1/2 wartości aparatu i wolę kupić nowy .... Natryca 5Mpix daje możliwość zrobienia dodatkowego "ZOOM" w postprodukcji- wycinasz mały kawałek zdjęcia, powiększasz do rozmiaru odbitki i w przyzwoitej jakości masz sztucznie zzoomowany fragment zdjęcia... :wink:
-
Sądzę, że największym naszym problemem w porozumieniu się, są różne doświadczenia z różnymi psami i różnymi psychikami... Tak jak jest 13 teorii dominacji, tak jest nascie teorii szkolenia. Każda z nich mówi o sukcesach (raczej nie przyznając się do porażek...). A wierzę, że każda z nich zanotowała nieopisane w książkach porażki ;-) Tak jak u ludzi - jednym wystarczy wskazać cel, dać nagrodę i pozwolic się rozwijać (i z nich wyrośnie elita społeczeństwa) , inni przy takiej metodzie zostają znanymi gangsterami ... Metodą nastawioną na "posłusznego robotnika" w tych pierwszych "zabijemy ducha" ale z tych drugich jest szansa zrobić tzw. "porządnych ludzi". Wychłostanie delikatnego osobnika może przynieść załamanie nerwowe, lękliwość etc. i efekty odwrotne od zamierzonych, które DOSKONALE osiągniemy metoda lagodnej perswazji i nagradzania. Niestety łagodna perswazja i nagradzanie są mało skuteczne w wypadku "trudnej młodzieży" a nawet pobudzają do czynów godnych potępienia typu włożenie kosza na śmieci na głowę nauczyciela ... ( a nie było to w poprawczaku ...) Poddaję więc pod rozwagę wyrażanie sądów, że taka i taka metoda jest ZAWSZE skuteczna i stosowanie innej jest bez sensu, a brak skuteczności jest wyłączną winą osoby, która źle ją stosuje ... Rosnąca od lat przestępczość nieletnich rodzi pytanie czy aby "postępy nowoczesnej pedagogiki" idą we właściwym kierunku i czy jej zdobycze tak cenne i skuteczne w stosunku do większości populacji da się stosować do CAŁEJ populacji z równie doskonałym skutkiem ... Na dodatek ostatnie obserwacje mojego nowego miejsca zamieszkania, gdzie jest więcej psów na mniejszej powierzchni dają mi do myślenia, gdyż 80-90% psów robi to samo co mój, tzn. rzuca się na siebie ze szczekaniem. A w przeważającej większości są to psy łagodnych emerytów ... (więc raczej trudno sobie wyobrazić, ze szkolą je oni specjalnie w celu agresji...) Najposłuszniejszym psem jest duży pies faceta wyglądającego na tzw. "silnego mężczyznę"... Czy aby przekładając nowoczesne teorie predagogiczne na szkolenie psów (i odnosząc je w jednakowej mierze do WSZYSTKICH psów) nie popełniamy gdzieś kardynalnego błędu?? Do każdej czynności mamy specjalistyczne narzedzie, do tej czynności doskonałe. Ale profesjonalnym młotkiem trudno porąbać drzewo, a profesjonalny śrubokręt zawiedzie przy wbijaniu gwoździ... Nawet teorie motywacji pracowników WYRAŹNIE mówią o tym, że DLA JEDNEGO motywacją sa pieniądze, dla DRUGIEGO pochwała, ale TRZECIEGO należy poprostu "trzymać krótko" i nadzorować ... nie dając marginesu na swobodną interpretację poleceń w sposób wygodny dla niego i umożliwiający "miganie się" od roboty ... (oczywiście nie wyczerpałem tu typoszeregu zachowań i działań motywacyjnych ;-) ) (mówię tu o konkretnych szkoleniach prowadzonych przez praktyków, którzy (co zabawne) tą część szkolenia proszą zachować dla siebie ...) :-) Czyżby obok "oficjalnej" propagandy istniał "podziemny" nurt do którego nie jest "trendy" się przyznawać...?) Było to na zasadzie "teraz nie notujemy, ale ... gdyby wszystkie wcześniej wymienione metody zawiodły, to ..." [BTW- byłem na takim szkoleniu dla kadry menedżerskiej... Prowadziła je znana i szanowana firma consultingowa] :-P
-
Witamy, witamy :lol: Do zdjęć mojego nierodowodowego i niereproduktora (brak osprzętu) jest link w podpisie :wink:
-
Tamto łyse i chude, wbrew powszechnemu mniemaniu jest ciepłe i suche w dotyku (w domu oczywiscie, a nie po wyjęciu z zimnej mokrej trawy) :lol:
-
Pies bojący się huku nie robi tego raz tak, raz tak... A Beksa raz przychodzi a raz nie... Nigdy nie był zmuszany siłą, co nie znaczy, że robił to z ochotą i bez presji psychologicznej ... Huk jako czynnik nieznany wywołuje stany lękowe. Mycie zębów nie boli... raczej też nie wywołuje strachu ... :wink: To samo z zakładaniem polarku gdy jest zimno... Jeżeli dziecko nie chce iść do dentysty to mogę zrozumieć starch przed bólem. Jeżeli nie chce iść do szkoły to byc może ma fobię szkolną i potrzeba psychologa. Jeżeli nie chce myć zębów lub ubrać czapki, to taki przypadek kwalifikuje się dla mnie właśnie do kategorii "nie bo nie" I nie mówię o irracjonalnym uporze dla samego uporu, ale o niewykonaniu polecenia NIE z powodów zasadniczych, ale dla własnej wygody. Czyli o płytkim posłuszeństwie tylko wtedy, "gdy MI pasuje" i odmowie posłuszeństwa "gdy MI nie pasuje". A teraz do konkretów: - jak ma wyglądać "odczulanie" psa, który (mimo, że po każdym myciu dostaje przysmaki) za którymś razem ma w (_!_) przysmak i postanawia że NIE umyje zębów ??? Może poprostu ZA DUŻO przysmaków i "pozytywnego warunkowania" ??? Przestać karmić przysmakami spryciarza i dawać raz na kilka dni z okazji mycia?? Bo TERAZ to on ma nas gdzieś (i tak coś dostanę następnym razem, za coś co będzie wymagało mniej "wysiłku") Jakbym mu obciął racje żywnościowe do 1/2, a na resztę kazał "zarobić" posłuszeństwem, to kombinowanie która nagroda się opłaci, a która nie by się skończyło .... :evilbat: :wink: O dziecku z takim podejściem powiedzianoby rozbestwiony, rozkapryszony gówniarz ... :lol: I pewnie mniej by było watpliwosci co do metod wychowawczych koniecznych do zmiany tego stanu ... :lol:
-
A to są zdjęcia tanią "idioten-kamerą" (3 Mpix) ale z balansem bieli i po lekkim retuszu w Photoshopie :-P (podbicie kontrastu) Niestety nocą z tego aparatu wychodzi ... hmmm Zresztą nawet przy dość dobrym świetle sztucznym zdjęcia wychodza ciemne i zaczynają się pojawiać "szumy" (niska jasność obiektywu / czyłość matrycy)... :-( [img]http://www.idz.pl/sznaucer/i230.jpg[/img] [img]http://www.idz.pl/sznaucer/i270.jpg[/img] Sporo informacji jest np. tutaj : [url]http://forum.swiatobrazu.pl/foto/[/url] Kupujesz aparat, ktory NIBY ma podobne parametry jak ten drogi ... a różni się tylko NIBY detalami, a potem w jasno oswietlonym pokoju robisz zdjęcie... patrzysz na wynik i oczom nie wierzysz... Zdjęcie poniżej jest zrobione w JASNO oswietlonym pokoju (niestety matryca i obiektyw nie są przedniej jakości/jasności/czułości) :-( [img]http://www.idz.pl/sznaucer/i020.jpg[/img] KAŻDYM aparatem zrobisz przyzwoite zdjęcie w dzień... schody zaczynają się, gdy chcesz zrobić zdjęcie w słabszych warunkach oswietleniowych ... A jak aparat ma robić TAKIE zdjęcia (to z aparatu Medion - nie moje) to szkoda kasy ... lepiej zrobić "zwykłym"...) [url]http://www.dfoto.pl/galeria/uzytkownicy/jan_2/photos/niebo4.jpg[/url]
-
Większość cyfrówek ma cos takiego jak "balans bieli" i tym można operować... W ostateczności post factum zdjecie mozna obrobić w programie graficznym (często dodawane do aparatu) regulując brightness/contrast. W zaawansowanych cyfrówkach (a teraz już nawet w coraz tańszych) istnieje mozliwość ingerowania w dominację przesłony lub czasu naświetlania... W zależności od zasobności porfela można się zainteresować np. Canonami A 75 lub A 95 (zoom optyczny 3x) No chyba, że zalezy nam na UZ (Ultra ZOOM- np. do 10x ) to mogą być np. Minolty. Ale UZ ma większe zniekształcenia w rogach zdjęć przy fotografowaniu "bez zoomu"... Warto też zaopatrzyć się w specjalną szmatkę do przecierania obiektywu, bo na wielu zdjęciach widze plamki (prawdopodobnie pozostałość po wyschniętych kroplach) Żeby nie było - to dobre rady, a nie złośliwe czepianie się :-) Podkreślam to, bo w zalewie złośliwości naszego życia, czasem te rzeczy są mylone :-P Przed zakupem aparatu warto odzwiedzić fora dyskusyjne, ja np. zastanawiałem się nad HP 945 ale po obejrzeniu nocnych zdjęć robionych tym aparatem zrezygnowałem (mimo atrakcyjnej ceny i 5 Mpix.)
-
NA liście "top 10" przysmaków Beksy, SERNIK zajmuje NUMBER ONE :lol: Niestety wczoraj ani sernik ni nic innego nie przekonywało psa, aby wyszedł z budy na mycie zebów (na widok znajomej butelki uciekł do "budy" i koniec....) Więc było "nie bo nie" (bo mi się nie podoba ....) Nie chciałem używać siły, więc spędziłem 5 minut (!) na "przekonywaniu" i używaniu "głosu". (tzn, stanowczych komend wydawanych basowym głosem)... Uległ dopiero presii psychicznej - stałem nad nim, wpatrywałem się w niego i wskazywałem ręką na środek pokoju (po wcześniejszych komendach "wyjdź z budy, myjemy zęby"...) Niestety trudno mi sobie wyobrazić, że piesek nie ma pojęcia o co chodzi i paniczna ucieczka do budy nie była związana ze znaną mu doskonale butelką z płynem do mycia zębów. (nigdy nie lubił, ale tylko czasem urządza takie cyrki). BTW. po każdym "wyjdź z budy" patrzył żalośnie i podawał łapę :-P ) Mówcie co chcecie, ale ja uważam psy za znacznie mądrzejsze niż to chcą nam wmówić książki... UPDATE: Pies jak każde zwierze ma wolną wolę i nie zawsze działa zgodnie z wyuczonymi schematami i/lub pędzi za przysmakiem/zabawką bez względu na okolicznosci. Gdyby zwierzę nie potrafiło kalkulować strat i zysków oraz nie posiadało zdolności abstrakcyjnego myślenia (na swoim poziomie, a nie "teorii względności) to by nie przeżyło w "stanie dzikim". Ergo - zdolnosci posiada także w stanie "niewoli" tylko rzadziej z nich korzysta i w stopniu zależnym od nasilenia "osobowości niewolnika". Mimo setek lat niewoli, zawsze znajdzie się jakiś "Spartakus" nie poddający się schematom i nie odnajdujący w roli niewolnika ślepo wykonujacego rozkazy... :-D --- Zastanawiam się kto tu jest sprytniejszy... :-D I ile prawdy jest w dowcipie: Spotkają sie dwa psy i jeden mówi do drugiego: - wiesz nauczyłem moich państwa fajnej sztuczki - jakiej? - jak podnoszę łapę, to oni się cieszą i przynoszą na tą komendę przysmak .... :wink:
-
My zrezygnowalismy z takiej z węzłami, bo... nasz spryciarz zębami supły rozwiązywał :-( (i też zżerał nitki) Teraz ma taką "ósemkę" i nie ma jak się dobrać do końców :lol: Co do piłek, to lubi mniejsze. Jak kupiliśmy taką, że nie może jej w pysk chwycić, to strajkuje jak ją bierzemy, a jak strajk nie pomaga, to się wkurza i nas obszczekuje za głupie dowcipy :-P
-
Hmmm... słaba więź, nieufność???? Wg, Was na co to poniżej wygląda? :-P [img]http://www.idz.pl/sznaucer/9.jpg[/img] [img]http://www.idz.pl/sznaucer/27.jpg[/img] [img]http://www.idz.pl/sznaucer/20.jpg[/img] [img]http://www.idz.pl/sznaucer/12.jpg[/img] Więcej w linku w podpisie ... UPDATE: Stress, to on może miał w czasie szkolenia PT1, i może teraz, jak chodzimy między psami ... Ale oprócz tego , to jedynym jego stresem było, czy dostanie przysmak :-D I jakoś tą metodą bezstresową, nie chciał współpracować ... ;-) No ale dobrze, mielismy teoretyzować, więc teoretyzujmy :-) Pozwolicie jednak ;-) , że przypuszczenia typu np. że alienujemy sie od psa (być może trzymając go w schowku na szczotki zdala od nas) :-) lub że pies się nas strasznie boi/nie ufa (być może bity codziennie :-P ) bede jednak dementował. [Wiem przerysowałem - CELOWO] ;-D Co do strachu przed psami, i histerycznego charakteru to zgoda, ale co do strachu/ nieufnosci wobec nas, to raczej odwrotnie - wlazł nam na łeb i NICZEGO się NIE BOI :-P [img]http://www.idz.pl/sznaucer/8.jpg[/img] Lista rzeczy, których mu NIE WOLNO w domu: - żebrać o jedzenie jak jemy (włazić łapami) - warczeć gdy chcemy go ubrać w polarek/umyć zeby/uszy/brodę etc - kłapać na nas zębami, gdy wydajemy mu komendę, żądamy zejścia z łózka etc - natarczywie domagać się zabawy, gdy jesteśmy zajęci, a niedawno bawił się z nami pół godziny ... To dużo? Mamy mu pozwolić na wszystko??? :-D