-
Posts
1911 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by M@d
-
Kolejny spacerek :wink: [img]http://www.idz.pl/beksa/b10.jpg[/img] Ja chcę na rączki ... [img]http://www.idz.pl/beksa/b11.jpg[/img] Ale mnie pokręciło ;-) [img]http://www.idz.pl/beksa/b21.jpg[/img] Ja latam! [img]http://www.idz.pl/beksa/b22.jpg[/img] Artistique :wink: [img]http://www.idz.pl/beksa/b23.jpg[/img]
-
Na razie nowych więcej nie ma :-( Ale będą ... :lol: W moim podpisie jest link do starej galerii zdjęć Beksy (zapraszam) A teraz na osłodę ;-) ... [img]http://www.idz.pl/beksa/b9.jpg[/img]
-
Hejka. Właśnie nabyłem nową cyfróweczkę, więc będzie trochę zdjęć ;-) Poniżej parę ujęć Beksy złapanego "w ruchu" ;-P [img]http://www.idz.pl/beksa/b1.jpg[/img] [img]http://www.idz.pl/beksa/b8.jpg[/img] [img]http://www.idz.pl/beksa/b3.jpg[/img] [img]http://www.idz.pl/beksa/b4.jpg[/img] [img]http://www.idz.pl/beksa/b5.jpg[/img] [img]http://www.idz.pl/beksa/b7.jpg[/img]
-
No cóż. Przyłączam się do wyrazów współczucia. Ja mam w połowie opanowany problem, tzn. w miarę już kontroluję "ataki" mojego psa, ale bawić się z innymi psami, to on chyba nigdy nie będzie. Nawet zoopsycholog stała na stanowisku, że "nauczyć" się bawić z innymi psami to sie go nie da, można go tylko "odczulać", żeby nie okazywał im agresji... Jak ci sie chce duzo czytac, to moje przygody znajdziesz wchodząc w "profil" pod postem i tam "wszystkie posty". Może gdzieś tam w odpowiedziach znajdziesz coś dla siebie... Osobiście to wybrałbym się do zoopsychologa. Pozdrawiam
-
Pies od szczeniaka uważnie obserwuje relacje między członkami stada. Wie komu może "wejść na głowę" a komu należy się podporzadkować. Ja już jestem po wizycie ze swym psem u zoopsychologa i mam porównanie ... Moja rada: - kontakt z psem inicjujesz TY (NIE pies) - pies inicjujacy kontakt jest IGNOROWANY (a jak wskakuje na ciebie gdy siedzisz, to wstajesz i odchodzisz) - nie patrzysz ciągle na psa jak cię zaczepia, tylko ponad psem. - twoja uwaga musi być cenioną nagrodą za wykonanie jakiegoś polecenia. W praktyce - pies cię zaczepia, ignorujesz go, jest nachalny, wstajesz i wychodzisz - np. do WC. Wracasz i natychmiast wydajesz komendę, wykonał - ok jest zabawa, nie wykonał, ignorujesz/wychodzisz. Jeżeli ulegasz woli psa, to nie dziw się, że on nie zamierza wykonywać Twoich poleceń. (ja to już przerabiałem :P )
-
Oprócz Fe i zakończenia zabawy stosowałem swój własny "patent" - otóż zauważyłem, że mój pies chwycony za dolna szczękę zamiast zacisnąć zęby i odgryźć mi palce :lol: jest tak zdumiony, że tylko ciągnie do tyłu. Na dodatek wcale mu się to nie podoba... Tak więc jak zaczynał lecieć z zebami, to dawałem mu reke i jak chwycił, to ja tez chwytałem jego dolna szczękę, po kilku razach już nie próbował gryźć (oczywiście do następnego razu/dnia gdy zapomniał czym to się kończy). :wink: U mnie po jakimś czasie zadziałało... Sprawdź jednak najpierw ostrożnie, czy Twój nie odgryza palców :evilbat:
-
Niestety pies musi przywyknąć do samotności. Nasz (z musu) był zostawiany sam od 4 dnia swego pobytu w naszym domu. (w wieku 8 tyg) I nie ma z tym problemu. Zostawiaj mu zabawki, przeproś sasiadów i powiedz, że pies musi się przyzwyczaić. Metoda "popłacze i przestanie" przeważnie działa. A jak wszystko zawiedzie, to są urządzenia "bark controll" Jak pies zaszczeka/zawyje, to urządzenie wydaje wysoki dźwięk, pies przestaje szczekać, nasłuchując. Po którymś razie kojarzy nieprzyjemny dźwięk ze swoim szczekaniem i zwykle przestaje szcekać i wyć... Wychowanie i dziecka i psa to trud, znój, sukcesy i niepowodzenia, nikt nie obiecywał, że będzie łatwo... :wink: Powodzenia
-
[size=6]WOW![/size] WIELKIE GRATULACJE :thumbs:
-
Sorry za pytanie "ni z gruszki ni z pietruszki", ale może wiecie gdzie i za ile można kupić przyczepkę do roweru do transportowania psiaka? :)
-
Pies się trzęsie z powodu różnych emocji, nie koniecznie strachu. Jeżeli pies warczy bo oczekuje, że możesz chcieć wydawać mu polecenia, lub go zgonić z kanapy/łóżka to prawdopodobnie MASZ problem "dominacyjny"... Jeżeli doszło do tego, że BOISZ się własnego psa, to czas rozbić "świnkę" i skorzystać z porad fachowca ... Przeszedłem podobne objawy u mojego psa i u mnie JEST to problem dominacji... [to nie mój wymysł, a ocena specjalisty-behawiorysty] Jak nie masz na razie na fachowca to spróbuj tego: (wymagana jest tu konsekwencja i współpraca rodziny ...) Odgrywacie teatr pt. "Psa nie ma" Poza normalnymi codziennymi interakcjami (karmienie, spacer, zabawa) nikt nie patrzy na psa, nie mówi do niego ani o nim, nie dotyka - NIC! Uwagą nagradzane są WYŁĄCZNIE zachowania pozytywne. (NIE zwracamy psu uwagi za złe zachowanie, bo w pierwszej fazie pies może robic źle aby zwrócić na siebie uwagę!. MOŻE też nawet coś zniszczyć! ...). Jak coś zrobi dobrze, to go chwalimy, ale gdyby podbiegła aby go głaskać, to go ignorujemy. Głaszczemy go tylko gdy MY chcemy, a jak warknie to np. przez 2 godziny NIKT WOGÓLE na niego nie zwraca uwagi - nawet jak zrobi dobrze (psy są cwane)... Każde złe zachowanie - karny IGNOR 2 godziny - TOTALNY. Zabawy i spacery odrobinę skracamy tak abyśmy to MY kończyli i zostawiali psa w lekkim niedosycie.... Po kilku/kilkunastu dniach pies będzie MARZYŁ abyśmy go pogłaskali :-P Ta metoda to niestety nie na kilka dni, można ją złagodzić, ale z tego typu psem to już "walka na całe życie" i każde "poluzowanie" może przywrócić stan obecny ... Sorry, ale tendencja dominacyjna to rzecz charakteru i nie znika "ot tak" ... To tylko brzmi strasznie, ale po pierwszym intensywnym okresie i nabraniu przyzwyczajeń, to nie jest straszne. Poprostu robimy to co do tej pory, ale nie dajemy psu poczucia, że CAŁY czas jest w centrum uwagi! Mamy też wtedy czas dla siebie, a nie ciągłe przerywanie swych czynnosci, bo PIES ZECHCIAŁ łaskawie dać się nam pogłaskać ... NASZ ŚWIAT, NASZ DOM, NASZE WARUNKI KONTAKTÓW!
-
Mój sikał w domu na gazetę. Na pierwszych spacerach nie chciał za nic sikać, robił dopiero po powrocie - na gazetę. Więc zrobiłem 2 etapy: I - przez tydzień zabierałem na spacer gazetę i kładłem zawsze w tym samym miejscu na trawniku (mówiąc zawsze "siusiu tutaj") II - nie zabrałem gazety, poszedłem na długi spacer i gdy zdesperowany pies wracał do domu z "żółtymi oczami" zaprowadziłem go na to samo miejsce, nie połozyłem gazety i powiedziałem "siusiu tutaj". Pies chwilę patzrył na mnie z wyrzutem, że nie ma gazety, ale w końcu natura go zmogła i się wysiusiał. Był nieco przestraszony, ale masa pochwał i przysmaków upewniły go, że zrobił dobrze. Od tego momentu nie było problemów. Gazeta z domu zniknęła, a on zwsze czeka na nasz powrót i robi na dworze... Podrawiam
-
Psy są w swoim rozumieniu "porządne". Szukają miejsc, które już pachną odchodami i tam robią. Maja tez swoje dziwne preferencje. Mój robił na gazetę i to przyszło szybko, ale np. nie chciał robić do kuwety (a tego próbowałem go nauczyć PRZED "gazetą"...) Piasku i żwirku też nie lubi i też woli w trawę... Poza mieszkaniem trudno będzie namówić psa żeby robił na komendę w jedno miejsce (o ile sam tego miejsca nie wybierze).
-
No to źle zdefiniowałaś problem. Twój pies JEST nieufny i bojaźliwy ... To co robi to objaw strachu i postawa odpędzająca. (moim zdaniem) Pies pewny siebie jest ... SPOKOJNY... Na to nie pomogą rady z internetu ani tresura. Tutaj potrzebna jest pomoc specjalisty - behawiorysty, który zbada indywidualnie ten przypadek i podłoże takiego zachowania... Brzuch może boleć, bo się przejadłaś... albo może masz raka ... kto to wie ? :wink: Przez internet nikt nie oceni problemów psychicznych psa, nawet specjalista ...
-
Popatrz na ulicy na zachowanie dzieci idących TYLKO z jednym z rodziców, a na zachowanie dzieci idacych z dwojgiem lub więcej dorosłych ... To są 2 RÓŻNE sytuacje i każda wymaga odrębnego przeszkolenia ... Ponadto pies może chcieć zwrócić na siebie uwagę i będzie robił specjalnie takie rzeczy, żebyś zwróciła na niego uwagę... (choćby objawem tego było nawet FE!) Może jakbyś szła z kimś i chwaliła co jakiś czas psa za nie ciągnięcie to nie musiałby ciągnąć aby upewnić się, że o nim pamiętasz ? :wink: Psy często stosuja kontrowersyjną zasadę reklamy ... "nie ważne czy mówią dobrze, czy źle - byle mówili ..." :wink:
-
Mozna łączyć metodę ze smakołykami z metodą "znieczulania". Dzwonek oznacza OBCEGO i jest powodem do alarmu. Jest też czymś NIEZWYKŁYM. Zacznijcie więc WSZYSCY wchodzić do domu nie "kluczami" a domofonem, tak aby dzwonek był czyms codziennym i zwykle zwiastującym powrót domowników. Nawet jak nikogo nie ma w domu to dzwońcie, a potem wchodźcie "kluczami"... Mój tez tak reagował na domofon, ale go "znieczuliliśmy". Podobnie histerycznie reagował na wypowiadanie na spacerze "dzień dobry". Ale zaczęlismy chodzić i co kilka minut mówic w pustkę "dzień dobry" po tygodniu już nie reagował. Chociaż na początku zaczynał ujadać i kręcić się w kółko w poszukiwaniu "obcego". Potem patrzył na nas jak na wariatów (do kogo wy to mówicie?) :wink:
-
[quote name='doddy']Suka w wieku 9 miesiecy. Obawia się wszystkiego. Jej reakcje są dziwne. Wpada z jednej opsesji w drugą. Jednym razem atakuje pewna siebie przechodnia na ulicy, innym razem chowa się za własciciela. Boi się zamkniętych pomieszczeń. W domu bardzo pewna, broni. Z moich obserwacji przede wszystkim suka bardzo strachliwa, bardzo przywiązana do całej rodziny. Całą rodzinę zagania do kupy. Nastepnie broni jej. W sytuacjach stresowych całkowicie się wyłącza i wpada w panikę. I co tu zrobić, jak na nic nie reaguje.[/quote] Idź do behawiorysty i to szybko! Mój w tej chwili właśnie wychodzi (bardzo powoli) z tego stanu utrwalonego przez 3 lata ... U mojego problemem było to, że z jednej strony płochliwa natura, a z drugiej strony nieustanna uwaga domowników i dopieszczanie psa zrodziły u niego poczucie "wodzostwa" i "misji". Stworzyło to mieszankę wybuchowa, bo urodzony tchórz musiał udźwignąć brzemię przywództwa i obrony stada co owocowało histerycznymi "atakami prewencyjnymi" na wszystko co uważał za zagrożenie ( a prawie wszystko uważal za zagrożenie :wink: ) (włacznie z "samobójczymi" pozorowanymi atakami na Amstaffy, Pittbulle etc :lol: - a jak podzeszły blisko to ... "nie krzywdź mnie , jestem taki malutki" -> [url]http://www.idz.pl/sznaucer/slides/6.html[/url] ) Podobnie jak twoja intensywnie zajmował się "zaganianiem stada" i pilnowaniem jego członków.... Nie wiem jak jest z Twoja sunią, ale objawy sa podobne, więc radzę konsultację ze specjalistą - im wcześniej tym lepiej .... Pozdrawiam P.S. Podobnie jak Twoja był też w domu Lwem, a na zewnątrz Zającem ...
-
Zwykły i ultradźwiękowy to dla psa to samo. - zaletą ultradźwiękowego jest to, że nie hałasujesz i możesz go użyć spokojnie nawet cichą noca czy stojac tuz przy innych ludziach, nie wywołując oburzenia. - wadą jest to, że nie do końca masz pewnośc, czy on działa :-P Co prawda te co widziałem też wydaja dźwięk, tylko cichszy. Natomiast jak się je doreguluje żeby wogóle nie dawały dźwięku, to nie wiadomo czy rzeczywiście wogóle go wydają :evilbat: :wink:
-
Prawda i ... nieprawda ... (zależy od psa i wszytskiego INNEGO co robi właściciel) Mój przepuszczał nas w drzwiach, jadł po nas, wykonywał komendy itd i ... nadal uważał się ... za szefa decydując sam kto wróg a kto przyjaciel i kto może do nas podejść lub wejść do mieszkania. Jeżeli każesz psu przepuszczac się w drzwiach i jeść po tobie, ale jednocześnie pozwolisz mu aby decydował, kiedy się bawicie, kiedy jest pora na głaskanie etc. to uzyskasz tylko dokładnie to czego go nauczysz, czyli puszczania cię w drzwiach etc, ale NIE zostaniesz Przywódcą :-P BYCIE Przywódca nie polega na "wytłumaczeniu" ale na BYCIU nim. Jak napisałem "bycie przywódcą" to "droga życia" a nie "nauczenie". Sam zrozumiałem to dość późno ... niestety. Na przykładach: - pies bawi się wtedy gdy TY zadecydujesz, albo nie bawi się wcale. - pies jest przytulany gdy TY tak zdecydujesz, a jak nie, to wolna droga ... :-P i tak ZE WSZYSTKIM. Pies chcący wymusić coś na tobie jest ignorowany. Pies decydujący, że już nie bawimy sie zielona piłeczką, tylko pomarańczową marchewka kończy się bawić ... Pies wpychający się na ciebie i domagający pieszczot ląduje w swojej "budzie"... Bo jak pies SAM decyduje jak, gdzie i kiedy coś robicie to wszystkie inne "objawy Przywództwa" możesz sobie w buty wsadzić ... :-) Pomyśl, czy nauczyciel, ktoremu uczniowie się kłaniają, mówią "dzień dobry panie profesorze", przynoszą kwiaty na dzień Nauczyciele , ALE SAMI decyduja kogo i kiedy ma zapytać, kiedy i czy wogóle będzie klasówka itd MA autorytet ??? (mimo spełnienia pozornych objawów ?) On im "wytłumaczył" jak mają się wobec niego zachowywać, ale NIE uzyskał autorytetu i NIE jest ich "Przywódcą". Rozróżnij słowa "zwierzchnik" i Przywódca". Zwierzchnika słuchamy w takim zakresie w jakim musimy (bo nie da miski, albo da smyczą po grzbiecie :evilbat: ), a za Przywódcą idziemy bo [color=darkred][b]JEST[/b][/color] Przywódcą... (bez względu na to czy cos zyskamy na tym czy nie i czy za nieposłuszeństwo grozi kara) Czy zwolennicy Ghandiego dostawali od niego nagrody za posłuszeństwo lub byli przez niego karani za nieposłuszeństwo? A mimo to MILIONY Hindusów robiło to co powiedział ... Aby psa czegoś NAUCZYĆ używasz kar i nagród, ale jak później gdy już umie reaguje TYLKO gdy masz w ręku nagrodę, to znaczy, że Przywódca nie jesteś ... A jak nie potrafisz być Przywódca, to oczywiście możesz psu to "wytłumaczyć" skutecznie ... kijem ... :evilbat: Ale chyba nie o to chodzi ...
-
Nie ma reguł w 100% działających. ALE NA PEWNO 2-3 komendy nic nie zmnienią (chyba, że pies już wcześniej uznał człowiek za przewodnika,- ale wtedy i te 2-3 komendy są zbędne). Wykonywanie komend a przewodnictwo to 2 różne rzeczy. "Przywódca" to "droga życia" a nie "kierownik" któremu się podporzadkujemy ze strachu lub chęci zysku, ale którego zignorujemy gdy będziemy poza zasiegiem jego rąk lub gdy zysk z tarzania się w padlinie uznamy za większy niż jakiś przysmak w jego ręku. To wszystko zależy też od psychiki psa, jedne są uległe z natury, a inne mimo spełnienia książkowych kryteriów nadal się nie poddają (wiem, bo mój miał spełnione książkowe kryteria i nadal uważał się za szefa) Dopiero porady behawiorystki nieco zmieniły ten stan... Resume: pies może wykonywac 1000 twoich komend, a i tak olać cię gdy przyjdzie mu na to ochota lub skarcić cie zębami, jeżeli całym swym postepowaniem nie będziesz mu sygnalizować kto tu jest szefem. Jeżeli to on decyduje co i kiedy robicie, to mimo wykonywania komend, nigdy nie bedziesz dla niego Przywódcą.
-
Ja dzieliłem psu jedzenie na 2 części i jak zjadł i odszedł, to dokładałem 2 część i wołałem. Potem dokładałem już w trakcie jedzenia Robiłem tak od początku i teraz pies nawet W TRAKCIE jedzenia przerywa i odsuwa się od miski, jak ja się do niej nachylam, bo to dla niego oznacza, że do miski wpadnie więcej żarcia :-P Update : NIE MA zabawy jak pies czeka na żarcie!
-
Sorry, ale to o co pytasz to bezsens. Ja MAM płochliwego i nieufnego i MARZĘ o tym a by stał się pewny siebie (co nigdy nie następi) :-( Czy wiesz co oznacza to o co pytasz? - mój pies nie bawi się z innymi psami. (ucieka, omija) - na zbliżajace się psy reaguje agresją (próbuje je odpędzić szczekaniem) - jak pies podejdzie, to on się kuli, ale jak pies odwróci się "plecami", to mój odzyskuje "rezon" i rzuca się w jego stronę ze szczekaniem... TEGO CHCESZ???
-
U mnie najwyższym wymiarem kary jest IGNOR, a mam STRRRAASZNEGO uparciucha ... Do tego jednak potrzeba zdyscyplinowanych domowników. Przez kilka godzin, albo i dłużej (zalezy od wystepku) NIKT z domowników nie wchodzi w interakcje z psem (psa NIE MA!) Nie ma zabawy, nie ma przysmaków, nie ma mówienia do psa, nie ma reakcji na zaczepki, nie ma nawet KONTAKTU WZROKOWEGO. Nawet jak pies prowokuje skarcenie np. włażąc na krzesła, czy skacząc łapami, to nikt na niego nie zwraca uwagi. UWAGA: pies w pierwszej fazie będzie specjalnie robił źle, aby nas sprowokować do JAKIEJKOLWIEK reakcji... ;-P Potem zwykle wchodzi w fazę "idealny pies" ;-) Wtedy odczekujemy trochę i się z nim "godzimy" :evilbat:
-
Wszystko zalezy od kontekstu, ale zwykle wynika to z tego, ze pies to inteligentne zwierze. ;-) Skoro każesz mu podać łapę, aby coś dostał, to on kombinuje tak, że jak sam poda łapę, to da ci sygnał, że czegoś chce ... Mój jak jem owoce, to robi siad przede mną, a jak na niego spojrzę, to podnosi łapę. Pies NIE MÓWI po ludzku, więc stara się komunikować z nami zestawem wyuczonych gestów. :lol:
-
Gwizdek ma wiele zalet. - oszczędza gardło - ma większy zasięg - nie zdradza emocji tak jak głos - przywołasz psa nawet mając chore gardło :-P - nie zlewa się z komendami innych właścicieli (ton gwizdka można regulować, więc każdy może brzmieć nieco odmiennie - a pies ma dobry słuch i wyczuwa niuanse... - no i mniej jest kompromitujący (w przypadku nieposłuszeństwa) ;-P bo sąsiedzi nie słyszą ciągle powtarzanych po 10 razy komend "Azor do mnie" Ponadto zauważyłem, że mój pies na gwizdek reaguje znacznie szybciej i lepiej niż na komendy głosowe. Komenda musi być najpierw usłyszana, a potem "zrozumiana" (jako ciąg wyrazów). Gwizdek jest jednoznaczny. Obrazowo: od rozpoczęcia wypowiadania "do mnie" do pozytywnej reakcji psa upływa 2-3 sekundy, reakcja na gwizdek to ok. 1 sek. Może wydawać się wam to śmieszną różnicą, ale gdy pies biegnie to jest to różnica od kilku do nawet kilkunastu metrów ... (a jak np. pies dobiega do jezdni, to JEST różnica, czy zatrzyma się przy krawężniku, czy na środku jezdni ...) Pozdrawiam
-
Nie narzekaj na wetów, "ludzcy" lekarze tez czesto nie wiedza co jest grane. Podam 2 własne przykłady. 1- wracając z Włoch wylądowaliśmy w Austrii w szpitalu z ostrym zatruciem. Zrobili badania, przegłodzili nas na wodzie z solami fizjologicznymi 4 dni i powiedzieli ... że nie wiedzą co nam było, ale że juz jesteśmy zdrowi :-P 2 - miałem zapalenie nerwu szczękowego i prawie 2 miesiące się z tym mordowałem, bo na akademii medycznej gdzie pracował mój wujek zrobiono mi RTG i powiedziano, że to od któregos zęba napewno idzie, ale nie wiadomo od ktorego i albo mi rozprują wszystkie po kolei :-P (ale nie zalecaja tego manewru), albo poczekam sobie na prochach p-bólowych aż się coś "wyklaruje" :-P BTW - cieszę się, że piesek już wraca do zdrowia! Good Luck!