-
Posts
1911 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by M@d
-
Wiesz, schronisko, to nie sanatorium.... Mało kasy dużo psów ...:roll: Lump dostawał pewnie jakąś paćkę kaszową albo coś w tym stylu i z braku ruchu (15 msc.) utył. A paćka była na tyle mało odżywcza pod innymi względami, że miał anemię... (pierwszego dnia po schronisku robił kupę jakąś taką biało-beżową półpłynną "pastą") Tak więc piłeczka i patyki to troche mało, żeby go odchudzić i "rozruszać"... ;)
-
Witam [IMG]http://images25.fotosik.pl/181/687f72cc5a9ccff9.jpg[/IMG] Mam pytanie. Mam Sznaucera Olbrzyma (wabi się Lump ;)), który wymaga trochę odchudzenia i wzmocnienia kondycji. Był on jakiś czas bezdomny, potem 15 msc. w schronie, a u nas jest od jesieni 2007 r. Wiek - ok. 5 lat. Po schronie miał anemię i nie chcieliśmy go "obciążać". Potem przyszła zima... Ale teraz już jest w pełni "sprawny" i czas troszkę zgubić zbędny tłuszczyk (36 kg. przy 65 cm wzrostu) Lump miał robione EKG, serce ma w porządku, a nawet vet określił je jako "serce sportowca" - prawdopodobnie sporo sie ruszał w przeszłości.... (być może także w okresie bezdomności) Pytanie: [B]Jakie dystanse na rowerze z psem pokonujecie, jakim tempem, co ile robicie przystanki, co ile dajecie mu pić i jak go "przyzwyczajaliście" - chodzi mi o stopniowe nabranie kondycji, żeby nie przesadzić na początku, ale też żeby nie "pieścić się" zbędnie.[/B].. Łażenie łapa za łapą z nami na spacer + trochę rzuconych patyków schudnięcia i kondycji mu raczej nie zapewni... Ponadto widać, że chłopak sie nudzi łażeniem ciągle tymi samymi trasami, a w nowych miejscach nabiera energii, wigoru i chęci na dalszy spacer ... Dodam, że nie zamierzamy go ganiać po betonie, tylko po piaszczystych dróżkach leśnych... (przeczytałem ok 20 stron z tego tematu i nie znalazłem żadnego info - przyznaję, całości jeszcze nie miałem czasu przeczytać) Na razie był na kilku wypadach, ale na krótkie dystanse, częste odpoczynki i raczej powoli ... Codziennie robi z nami jakieś 2-4 km, a w weekendy ma podwójną dawkę spacerów. Tak więc nie jest jakiś zupełnie "zastały", ale przydało by mu się więcej ruchu... Tak wygladał w schronie: [IMG]http://images28.fotosik.pl/83/1c169903efc82fb4.jpg[/IMG] A tak teraz: [IMG]http://images27.fotosik.pl/182/0ef845cf76ffc373.jpg[/IMG] [IMG]http://images29.fotosik.pl/182/37f1fc9363019bec.jpg[/IMG] [IMG]http://images13.fotosik.pl/93/86e095fb980e4db9.jpg[/IMG] UPDATE: [B]Patiszon[/B] - ostatnio w markecie widziałem bezprzewodowy licznik, wyglądający na dość solidnie wykonany, za ok. 50 zł ... ;)
-
;) Eee, tylko na początku, trochę się "usztywnili" jak go zobaczyli szczekającego. W końcu tylko ja wiem jak on "naprawdę" szczeka, jak się wkurzy (ma takiego jednego ujadającego za płotem "ulubieńca" z którym sobie czasem coś "wyjaśniają" :evil_lol:)
-
Hej, Mam pytanie. Czy ktoś z Was jeździ na rowerze w towarzystwie psa (interesuje mnie sznaucer olbrzym). Jakie dystanse pokonujecie, jakim tempem, co ile robicie przystanki, co ile dajecie mu pić i jak go "przyzwyczajaliście" - chodzi mi o nabranie kondycji. Lump musi trochę schudnąć i nabrać kondycji. Łażenie łapa za łapą z nami na spacer tego mu raczej nie zapewni... Ponadto widać, że chłopak sie nudzi łażeniem ciągle tymi samymi trasami, a w nowych miejscach nabiera energii, wigoru i chęci na dalszy spacer ... Dodam, że nie zamierzamy go ganiać po betonie, tylko po piaszczystych dróżkach leśnych... Na razie był na kilku, ale krótkie dystanse, częste odpoczynki i raczej powoli ... UPDATE: Tych, co nie znają historii Lumpa informuję, że był on jakiś czas bezdomny, a potem 15 msc. w schronie, a u nas jest od jesieni 2007 r. Miał anemię i nie chcieliśmy go "obciążać". Potem przyszła zima... Ale teraz już jest w pełni "sprawny" i czas troszkę zgubić zbędny tłuszczyk (36 kg. przy 65 cm wzrostu) Lump miał robione EKG, serce ma w porządku, a nawet vet określił je jako "serce sportowca" - prawdopodobnie sporo sie ruszał w przeszłości.... (być może w okresie bezdomności) [IMG]http://images27.fotosik.pl/182/0ef845cf76ffc373.jpg[/IMG] [IMG]http://images29.fotosik.pl/182/37f1fc9363019bec.jpg[/IMG] [IMG]http://images13.fotosik.pl/93/86e095fb980e4db9.jpg[/IMG] [img]http://images27.fotosik.pl/200/4ccd5485ca37eb62med.jpg[/img]
-
W niedzielę mieliśmy gości - znajomi z dwiema córkami (jedna 5 lat, druga niecały rok). Przywitaliśmy ich z Lumpem poza ogrodzeniem, ale Lump był silnie podekscytowany gośćmi i trochę poszczekał i pomruczał (co z początku zostało wzięte za warczenie). Spytałem gości, czy może ich powąchać, to sie uspokoi. Goście się zgodzili, ale tak duży pies kręcący się wokół nich i poszczekujący budził pewną "niepewność". Jak się okazało najmniej zestresowana była 5-latka, która w pewnym momencie zaczęła się śmiać. Okazało się, że w tym kręceniu się i zamieszaniu, nikt nie dostrzegł pewnego drobnego "incydentu" :cool3: Dopiero kiedy mała zawołała "Mamo, a on mnie polizał po ręku" atmosfera się "rozluźniła". Jak widać Lump wykonywał dwojakiego rodzaju zabiegi. Starszym gościom szczekaniem przekazywał informacje: - [I]"NO! Tylko bez numerów, ja tu wszystkiego pilnuję!!" :mad:[/I] A jednocześnie po cichu i ukradkiem starał się młodym gościom zdradzić swój sekret: - [I]"Spoko, ja tak muszę z obowiązku, ale bez stresu, jestem przyjaźnie usposobiony..." ;)[/I] Wizyta odbyła sie bez dalszych ekscesów (nie licząc incydentalnych prób wymuszeń pokarmowo-pieszczotowych - oczywiście z nieodłącznym pchaniem mokrej brody na kolana gości :evil_lol:) W pewnym momencie podczas "zbierania się" gości Lumpowi udało się "dobrać" do najmłodszej latorośli postawionej przez chwilę w nosidełku, na ziemi :eviltong: Oczywiście poza powąchaniem i szybko udaremnioną próbą lizania, nie doszło do żadnych innych ekscesów ;) No a po dobrze spełnionym obowiązku, Lump został zaproszony na rowerową sesję odchudzającą (to znaczy my byliśmy na rowerach, a Lump się odchudzał ...:evil_lol:) [IMG]http://images33.fotosik.pl/227/2f05cc9bd8c73399med.jpg[/IMG] Zdrojka - zwierzaki wychowując się ze sobą, podpatrują swoje zachowania i zwyczaje ... Nasze oba Sznaucery Lump i poprzedni - Beksa) spały z łbami na poduszkach, a Beksa to jeszcze właził pod kołdrę :D To raczej nie jest typowe zachowanie odziedziczone po przodkach-wilkach :D No i patrz nasz kot, który wychowujac się od małego z psem, jest nieco "zpsiały" :p
-
[B]Gościnność, czyli obcy na moim terenie... [/B]W tym tygodniu nasi sąsiedzi wyjechali i zostawili nam opiekę nad ich kotem. Kot ma u nich wejście do garażu, ale trzeba było go karmić. Kot szybko sie zorientował w miejscu i porach karmienia, ale obawialiśmy się, że Lump może go wyganiać. Czasem gdy ten kot bywał u nas w ogrodzie, Lump potrafił go pogonić. Nie bardzo gorliwie, ot taka demonstracja, "kto tu rządzi"... Na czas karmienia kota staraliśmy się Lumpa czymś zająć, ale któregoś dnia poszedł za Panią i zobaczył jak tamten kot dostaje miskę w ogrodzie. Stanął w otwartych drzwiach werandy i zaczął się przyglądać. Patrzył jak Kamyk podjada razem z tamtym kotem z jednej miski i nie wchodził do ogrodu, tylko patrzył. Trwało to ok. 5 minut... Dopiero jak koty skończyły i tamten kot poszedł do siebie, Lump wyszedł do ogrodu, obwąchał wszystko dookoła i ... zjadł z miski to co zostało :lol: No jak tu nie kochać tego zwierzaka ...
-
No przecież nie w lato ... Nawet jesienią stawiamy w podziemnym parkingu z uchylonymi oknami i z miską wody... Zresztą z tą "godziną" to przesadziłem, bo to zwykle kończy się ~ 30 minut (jeżeli to całotygodniowe zakupy). A on woli z nami jechać niż zostać w domu. Wystarczy powiedzieć "zakupy" a on goni pod drzwi ... ;) Teraz zresztą zaczęliśmy robić zakupy po pracy, żeby nie było mu żal ... Chyba nie sądzicie, że zostawiam psa na słońcu w samochodzie z zamkniętymi szybami :crazyeye: Już by go z nami nie było jakbym tak zrobił ... Jak było ciepło, a jechaliśmy przed zachodem słońca, to albo zostawał w domu, albo z nim zostawałem w samochodzie i otwierałem drzwi, a co jakiś czas się przeszliśmy... (o ile jechaliśmy po zakupach gdzieś dalej). Zresztą zwykle na zakupy jedziemy po obiedzie i po spacerze ok. 20.00, więc przez większą część roku jest już po zmroku ... ( w sobotę w południe mamy ciekawsze rzeczy do roboty niż stawianie psa w słońcu w samochodzie ... :D )
-
BLUES-piękny młody pies-MUSI IŚĆ DO SCHRONU??? Zostaje w domu :)
M@d replied to an1a's topic in Już w nowym domu
Nie znam odpowiedzi na wszelkie pytania, dlatego sam je zadaję i się zastanawiam. Ty również nie do wszystkich zagadnień się ustosunkowałaś ;) Ale fakt zrobiliśmy przydługi :offtopic: więc pora kończyć, szczególnie że możemy tylko snuć domysły ;) -
Mój polubił chrupać jabłka. Co prawda na początku naszej znajomości, jak dostał jabłko, to popatrzył jakbyśmy mu zaproponowali grzechotnika w sosie żurawinowym :evil_lol: "[I]Że niby co ja mam z tym zrobić??[/I]" I odszedł... Ale jak zobaczył, że MY jemy, to teraz na samo słowo "jabłko" to mu ślina cieknie. A teraz je owoce, warzywa i inne "wynalazki"... Przyzwyczajamy go, bo np. dzięki takiemu przyzwyczajeniu, nasz chory Beksa jakoś przeżył 1,5 roczny całkowity brak mięsa w związku z jego chorą wątrobą...
-
Kończą mi się powoli tematy. Rozwinę więc jeden poruszany już gdzieś indziej... [B]Eliot Ness, czyli nieprzekupni... [/B] Wydawało by się, (tak wielu twierdzi) że pies jako zwierzę posiada tylko proste instynkty... Że można go "kupić" za kawałek dobrego żarcia. W wielu sytuacjach to prawda, ale nie reguła! Lump jest w pełni szczęśliwy tylko gdy Pan i Pani są w domu i stado jest w komplecie. Gdy stado gdzieś chce wyruszyć, to Lump jest zawsze gotów i zajmuje strategiczne pozycje, aby przypomnieć, że on także jedzie ... [IMG]http://images24.fotosik.pl/197/fd16a1e9c65efe27med.jpg[/IMG] Czasem jednak musi zostać. Próbuje więc czasami stosować strajk okupacyjny i czaić się przy drzwiach, żeby go jednak zabrać. Na początku robił to często, ale teraz przekonał się, ze to nie działa i tylko od czasu do czasu jeszcze próbuje... Na początku sądziliśmy, że da się go "przekupić". Tak więc gdy usiadł pod drzwiami poszedłem po jego ulubione herbatniki i wołam go znaną mu "komendą" - "Lump ... herbatnik"... a tu NIC. Wrzuciłem mu je do miski i ... NIC. OK, myślę, trzeba wzmocnić bodziec. Poszedłem po żwacz, na punkcie którego ma bzika... "Lump ... żwacz" ... NIC. (zna to słowo) No więc wzmacniamy dalej - podchodzę do psa i macham mu 3 cm przed nosem ... i co? Nawet łbem nie poruszył :crazyeye:, tylko patrzy mi prosto w oczy ... ([I]"Chyba zwariowałeś jak myślisz, że zamienię Wasze towarzystwo za żwacz!"[/I]) No cóż myślę, trudno, skoro nie da się przekupić, to z przykrością, trzeba będzie zrobić to "brutalnie" :sad: No i padły komendy, "do mnie", "siad", "zostań w domu"... Lump ugiął się pod poczuciem obowiązku i usłuchał, cały smutny... [IMG]http://images30.fotosik.pl/196/ec9af414e7710baamed.jpg[/IMG] Dałem mu żwacz i wyszliśmy. Po powrocie zastaliśmy żwacz nietknięty! Dopiero po powitaniu nas Lump rzucił się na żwacz i pochłonął go w 2 minuty ... :evil_lol: Podobne akcje są gdy jedno z nas wychodzi a Lump jest np. w trakcie przeżuwania cielęcego ucha. Porzuca przysmak, czeka pod drzwiami i zjada je dopiero jak wszyscy są w domu... [IMG]http://images31.fotosik.pl/219/1d5375e05128494emed.jpg[/IMG] To jest po prostu reguła! Nawet jak czeka na nas pod sklepem w samochodzie i dostanie ucho (lub wyjdzie z nim z domu w trakcie przeżuwania) to w czasie gdy jesteśmy w sklepie, ucho jest nieruszone. Jak idziemy do sklepu, to widzimy w oknie samochodu pysk siedzącego przy szybie psa. Gdy po godzinie wracamy z zakupów, pies siedzi nadal przy oknie wpatrując się w miejsce w którym mu zniknęliśmy ... Mam wrażenie, że spore znaczenie może tu mieć jego pobyt w schronisku i wcześniejsza utrata "stada"... ciąg dalszy (pewnie) nastąpi - jak sobie coś przypomnę, albo Lump coś fajnego zrobi ... ;) UPDATE: Dodatkowo: Fotoreportaż z życia stada Dział: "palimy w kominku" Tytuł odcinka: "Pomocnicy" ... [IMG]http://images24.fotosik.pl/197/eb62ae1fbabea7a4med.jpg[/IMG] I tak jest ciągle, gdy siądę zapalić, czytać, albo napalić w kominku ... :niewiem: Jest oczywiście kilka wyjątków. Np. gdy siedzę przy komputerze, wtedy wiedzą, że nie wolno..., ale wystarczy, ze zrobię sobie przerwę na papierosa, a już słyszę pędząca karawanę ośmiu łap ... ;)
-
BLUES-piękny młody pies-MUSI IŚĆ DO SCHRONU??? Zostaje w domu :)
M@d replied to an1a's topic in Już w nowym domu
[quote name='jo_ann'] czy nie lepiej jasno psu powiedziec, co jest ok, a co nie jest? [/quote] [quote name='jo_ann'] (...) wlasnie o tym rozmawiamy, czy pies oby na pewno wie, ze to jest zle zachowanie:eviltong:[/quote] :hmmmm: Tiaa, jest oczywistym, że gdy chodzi o komendy, to pies wie co jest ok. Jest też oczywistym, że psu da się wytłumaczyć że: robić kupę na dywanie źle, robić na zewnątrz dobrze (to rozróżnia) ;) Jednakże już rozróżnianie : gryźć papier źle, nie gryźć dobrze - jest poza zasięgiem jego zrozumienia i pamięci ... :evil_lol: Jak w ogóle te biedne tępe psy uczą się komend? Bo mnie się wydawało, że za pomocą odróżniania dobrze/źle Po komendzie WRÓĆ - powrót-dobrze (właściciel zadowolony :multi:), pobiec sobie gdzieś dalej - źle (właściciel niezadowolony :mad:) :confused: UPDATE Lump gryzł patyki na dywanie, pokazaliśmy na dywanie - źle, na werandzie - dobrze > gryzie na werandzie - zrozumiał (a może na werandzie mu sie bardziej podoba :confused:) Lump kradł w domu żarcie , pokazaliśmy, ze kraść-źle, nie kraść-dobrze > zrozumiał nie kradnie (albo przestało mu smakować :confused:) Lump gryzł papier , pokazaliśmy, że gryźć-źle, nie gryźć-dobrze > gryzie nadal - pewnie nie odróżnia dobrze/źle, albo ma słabą pamięć ...:confused: :evil_lol: -
BLUES-piękny młody pies-MUSI IŚĆ DO SCHRONU??? Zostaje w domu :)
M@d replied to an1a's topic in Już w nowym domu
To było zbiorcze podsumowanie kilku dyskusji które toczyłem na dogo. Nie warto do tego wracać ;) Co do odwrotnych obserwacji, to się nie spieram, bo nie widziałem. Natomiast jak napisałem, różne psy mogą różnie reagować na tą samą metodę. Co do pamięci pozwolę sobie pozostać przy własnym zdaniu, bo byłoby dziwne, gdyby psy (oba) będące po kilku miesiącach drugi raz w Lublinie u teściów perfekcyjnie pamiętały drogę, a nie pamiętały swoich czynów sprzed godziny. Jak funkcjonowało by stado gdyby pies każdego dnia musiał ustalać od nowa relacje z każdym członkiem, nie pamiętając czy go lubi, czy się z nim pogryzł wczoraj, lub czy zarąbał mu mięcho i teraz mają na pieńku... :cool3: Taka wybiórcza pamięć musiała by być potwornie skomplikowanym tworem przyrody - "pamiętać wszystko, oprócz własnych złych zachowań" ... Ale zostawmy to. Grunt, że Blues nadal ma dom!!! :multi: -
BLUES-piękny młody pies-MUSI IŚĆ DO SCHRONU??? Zostaje w domu :)
M@d replied to an1a's topic in Już w nowym domu
OK, MAjka teraz to jasne. Jo ann "to jest sytuacja typu pies wraca po dlugim wolaniu i dostaje smycza przez tylek " Nigdy tak nie robiłem i szczerze mówiąc nie bardzo widzę analogii... Zawsze po dobrze wykonanej komendzie dostawał chrupkę i pochwałę "dobrze". A ze potem była zjeba za szczekanie, to inna bajka.. Zresztą po zjebie jeszcze kilka razy trenowaliśmy różne komendy, także "siad" i było ok Zaparł się dopiero pod drzwiami... Co zaś do reszty dyskusji o "romantycznych wizjach" , to stwierdzam, ze ma strasznego pecha! - jak mówie o obserwacjach, to mnie odsyłają do książek - jak mówię o książkach to mi mówią, one nie zawsze mają rację i tzreba opracować własne metody. - jak mówię o własnych metodach, to mnie odsyłają do specjalistów. - Jak powołuję się na specjalistów, to znowu nie tych co trzeba, bo trzeba się opierać na specjalistach i doświadczeniach. - jak opisuję doświadczenia, to okazuje się, że to nie były doświadczenia i eksperymenty, ale "romantyczne wizje" ;) BTW - jak mówimy o pamięci, to mówicie, ze pies ma krótką (<aksjomat książkowy> -hmmm... z tych samych książek, co nie zawsze mają racji, prawda?) Należy dziękować Stwórcy, że na Paluchu Lump miał codzienne zajęcia obedience, bo po 15 miesiącach z pewnością już nie pamiętałby tych wszystkich komend co je pamięta....;) BTW2 - To co nie udawało się z Beksą, bez trudu udaje się z Lumpem. Lump nauczył się nowych komend, np. "smycz" (oznacza : wróć + siad) Lump gryzł patyki na środku pokoju, po kilku pokazaniach, ze patyki w domu gryzie się na werandzie, Lump - gryzie patyki na werandzie ... Itd itp - samo pozytywne szkolenie, zero stresu, zero kary ... ;) -
BLUES-piękny młody pies-MUSI IŚĆ DO SCHRONU??? Zostaje w domu :)
M@d replied to an1a's topic in Już w nowym domu
Jo ann. Wyjaśniam "siad". Beksa przez otwarciem drzwi wracając do domu miał zrobić siad. Robił to wielokrotnie. Pewnego dnia postanowił, że nie wykona polecenia* (sztywne łapy, łeb do ściany, spuszczone uszy i nagła "głuchota") No więc staliśmy pod tymi drzwiami 55 minut, aż mu łapy zdrętwiały i zrobił to "siad". (miał wtedy 6 msc.) Pół godziny wcześniej dostał zjebkę za rzucenie się na przechodzącego obok, obojętnie psa... Być może było to z tym związane... (być może w związku z moimi wizjami, zapamiętał mi to ? ;-) Kazałem mu wtedy zrobić "siad" i po raz kolejny powiedziałem, że "zły pies, nie wolno, itd" -
BLUES-piękny młody pies-MUSI IŚĆ DO SCHRONU??? Zostaje w domu :)
M@d replied to an1a's topic in Już w nowym domu
Odpowiem w 3 punktach odnosząc się do Twojego postu. 1) Jeżeli poczułaś się urażona czymś co napisałem, to nie było to moim zamiarem. Jak zauważysz nie było tam słowa o jakiejkolwiek ocenie ... 2) Jeżeli nie interesuje Cię co mamy do napisania, to dla mnie to EOT (End Of Topic), mam ciekawsze rzeczy do zrobienia niż zastanawianie się do 3 nad ranem co tu zrobić aby Wam pomóc (to jest mój <foch>) 3) Na postawione przez Ciebie pytanie nie znam odpowiedzi, bo aby na nie odpowiedzieć musiałbym tam u Was być przez dłuższy czas. Sama musisz to ocenić. A to niełatwe. Czemu niełatwe? Przykład1: Mój mały kot łazi po Lumpie, wyjada mu z miski, chwyta go łapami za pysk, gryzie go w łapy, jak zaczyna skakać po Lumpie na łóżku, to Lump schodzi z łóżka i zostawia je kotu. Lump nigdy go nie ugryzł, ani nie próbował. Czy to znaczy, że 8 miesięczny, 1 kilogramowy kotek jest "autorytetem" dla ~6 letniego, 36 kilogramowego Sznaucera olbrzyma? Przykład 2: Masz nauczycielki, których się słuchasz, bo lubisz jak stawiają 6 a nie lubisz jak stawiają 1 - czy wszystkie są dla Ciebie autorytetami? Przykład 3: Beksa wykonywał siad, leżeć, łapa, mogłem mu umyć zęby, tyłek, grzebać w misce itp. Ale gdy przychodziło do obrony stada lub domu, całkowicie ignorował moje zdanie. Nigdy niestety nie mogłem powiedzieć - "jestem dla niego autorytetem" (choć chodził za nami krok w krok ...) Tym nie mniej, niezależnie od tego co myślisz o tym co napisałem, z całego serca trzymam kciuki aby Wam OBOJGU się udało! Powodzenia! -
BLUES-piękny młody pies-MUSI IŚĆ DO SCHRONU??? Zostaje w domu :)
M@d replied to an1a's topic in Już w nowym domu
Romas przeczytaj pierwsze linijki mojego postu! " [B]To co teraz napiszę proszę traktować jako moją interpretację, a nie jako poradę. Jest to materiał do przemyśleń na podstawie bezpośrednich obserwacji psa i ew do konsultacji z behawiorystą...[/B]." Podkreśliłem to - że jest to materiał do przemyśleń na podstawie obserwacji poczynionych przez właściciela. Też nie jestem za bezkrytycznym stosowaniem porad "netowych" bez konsultacji ze specjalistą! Co do okrucieństwa kary Ignora, to zgadzam się o tyle, że to jest bardzo silna kara, ale też nie mówimy tu błahych przewinieniach. Na dodatek alternatywą dla poskromienia złośnika karą typu Ignor jest schronisko...(!) Rzuć na wagę ignora i schronisko i odpowiedz sobie co bardziej będzie okrutne ... Nie jestem zwolennikiem stosowania Ignora za byle co! Ale przy poważnych sprawach lub niereformowalnej recydywie odnosi on zwykle pożądany skutek ... Co do krótkiej pamięci psa, to moje obserwacje tego nie potwierdzają (a i coraz więcej badań naukowych obala mit psa-sklerotyka-idioty, który minutę po fakcie już nie pamięta a złości właściciela w ogóle nie pojmuje... Post wcześniej przedstawiłem efekty drobnego eksperymentu nie potwierdzającego tezy o sklerozie. Dodam jeszcze, że 6 msc. temu była u nas pewna Pani. 2 tyg. temu przyszła drugi raz - Lump natychmiast ją poznał ... (nie taki sklerotyk co? ;)) Co do decyzji o zatrzymaniu psa to mam mieszane uczucia. Starałem się w tej materii nie zabierać głosu, ale powiem coś niepopularnego... IMHO - Gdybym był zależny od rodziców i miał taką sytuację, że w każdej chwili pies może zostać jednak oddany do schroniska, to nie rezygnowałbym z ogłoszeń - choćby po to żeby się zorientować w sytuacji. I gdyby ktoś po kilku miesiącach się odezwał, to zrobił bym analizę co w tym momencie jest dla psa bezpieczniejsze i lepsze... Ponadto miałbym argument dla rodziców - np. "zobaczcie tyle miesięcy nikt się nie zgłasza! Oddając go skazujecie go na dożywocie w schronisku!" -
BLUES-piękny młody pies-MUSI IŚĆ DO SCHRONU??? Zostaje w domu :)
M@d replied to an1a's topic in Już w nowym domu
LEPIEJ! O NIEBO LEPIEJ! Gdyby Lump był moim pierwszym psem, lub miał bym same "Lumpy", to podpisałbym się pod tym czterema łapami! Ja mu mówię, że LEPIEJ jest zrobić "leżeć" czekając na obiad - on robi "leżeć", ja mu mówię, żeby nie reagował, na głupie szczekające kundle, on nie szczeka itd. SUPER! Tylko co gdy przez ok. 4 lata kilka razy dziennie powtarzasz w kółko psu co jest "lepiej" a on ma swoje zdanie? Zaczyna sie w wieku 6 miesięcy, gdy spędzasz 55 minut (!) przed drzwiami domu, bo piesek któregoś dnia postanowił nie wykonać "siad" przed drzwiami, a ty nie chcesz mu odpuścić, żeby nie nabrał złych nawyków... ??? Idziesz z nim (rocznym) na PT, a on uczy się tylko tego, ze ta przerażająca obca pani treser ma zawsze rację i wykonuje wszystkie komendy dopóki treser jest w zasięgu wzroku (nawet nie szczeka na obce psy).... A 5 minut po odejściu treserki sytuacja wraca do stanu wyjściowego! ??? Bierzesz indywidualną tresurę. W końcu słyszysz, że pies już wszystko umie, zna komendy, nie żre na ulicy, nie ciągnie, nie szczeka na obce psy i że dalsze szkolenie to strata naszych pieniędzy... A ty wiesz, że jak tylko Pani treser sobie pójdzie to będziesz w punkcie wyjścia z czasu przed PT... ??? Poświęcasz mu z dnia na dzień coraz więcej uwagi, pracy, czasu, a jest coraz gorzej... W końcu dostrzegasz, że 99% tematów w domu obraca się wokół psa.. ??? Co zrobić gdy kochany pies zaczyna Cię boleśnie kąsać i gdy wyciągając do niego rękę z przysmakiem zaczynasz zaciskać zęby żeby nie okazać strachu, zastanawiając się - weźmie delikatnie i poliże, czy ukąsi? ??? Przez te lata zapełniasz kolejną półkę książkami o metodach wychowania psów, piszesz setki postów o radę. Studiujesz zapomniane języki psów i inne 100% skuteczne metody. Kupujesz kliker i literaturę, zaklikujesz się bezskutecznie na śmierć... Marudzisz ludziom aby się spotkali i pochodzili z tobą twoim psem i swoim psem w celu socjalizacji... Zakupjesz skomplikowane konstrukcje, kantarki itp, żeby chociaż dla zachęty odnieść malutki sukcesik z ciągnięciem * i ... NIC, nothing, niente, ZERO! ... * Sposób Beksy na kantarek? Proste, gdy chciał pociągnąć to przerzucał nad łbem smycz na przeciwną stronę niż ty idziesz - kantarek ze smyczą przerzuconą przez szyję słabo działa - chyba, że bardzo chcesz ukręcić psu łeb i tak osiągnąć sukces ... A po poradach behawiorystki po raz pierwszy zaczęły się postępy w posłuszeństwie... Jak sądzę nie ma JEDNEJ - JEDYNIE SŁUSZNEJ metody wychowania psa. Np. w przypadku Lumpa metoda zastosowana do Beksy była by bezsensowna, a może nawet szkodliwa! To tak jakby szarpać na kolczatce posłusznego ratlerka... UPDATE: Jo ann, w pewnych kwestiach sie pewnie nie zgodzimy. Szczególnie pewnie w opieprzaniu po czasie. tyle że i Lump i Beksa lubili sobie czasami pogryźć papier toaletowy w łazience, a ja przeprowadziłem choćby w tej jednej kwestii szereg eksperymentów. (w kilku innych też...) Z tą różnicą, że Beksa 2 razy w miesiącu, a Lump ostatnio raz na kwartał z tendencją zniżkową :smile: (mimo nikłych restrykcji - zwykła nagana słowna) Ostatnio była taka dyskusja i nie ma co do niej jakoś specjalnie wracać, bo stanowiska są znane :smile: Jednakże zastanowił mnie jeden argument z tej dyskusji, że pies nie kojarzy co zrobił, tylko boi sie kombinacji porwany papier + Pan = awantura. No więc ani Lump ani Beksa jak pogryzą papier, to nie przychodzą na wołanie, a jak już przyjdą to za nic w świecie nie wejdą do łazienki gdzie leży porwany papier. A na widok Pana z tym papierem w ręku usiłują "zniknąć". No więc przyszedłem ostatnio do domu. Porwałem papier toaletowy i rozrzuciłem go w łazience, jeden kawałek wziąłem do ręki i wszedłem do pokoju gdzie był Lump (zero strachu - podbiegł radośnie), groźnym głosem zawołałem "chodź" i poszedłem do łazienki (poszedł za mną). Wszedłem do łazienki (on też).. Wskazałem na porwany papier i groźnym głosem spytałem jak zwykle "CO TO JEST!" Lump podszedł (! - nigdy w życiu nie podszedłby gdyby to on porwał - zaraz by gdzieś "zniknął")[I], [/I]powąchał i spojrzał na mnie zdziwiony[I] ( - Tak na mój nos to sam żeś porwał ten papier - to co się głupio pytasz???[/I]) Reakcje diametralnie różne od sytuacji gdy sam ten papier porwie ... BTW - Beksa pod koniec życia czasami nie wytrzymywał i zdarzało się, że zrobił siusiu, kupę lub się porzygał w domu. NIKT NIGDY NIE POWIEDZIAŁ MU NA TO ZŁEGO SŁOWA! Mimo to gdy mu się to zdarzyło, nie wychodził witać nas w przedpokoju, tylko leżał w budzie ze zwieszonym łbem i odgrywał "pies w depresji" :smile: Chwilę później już raźnie skakał - jak posprzątaliśmy i nic nie powiedzieliśmy... IMHO jak coś wygląda jak jabłko, smakuje jak jabłko i pachnie jak jabłko, to dla mnie jest to jabłko, dopóki ktoś czarno na białym za pomocą dowodów nie udowodni mi że jest inaczej :smile: -
BLUES-piękny młody pies-MUSI IŚĆ DO SCHRONU??? Zostaje w domu :)
M@d replied to an1a's topic in Już w nowym domu
Dobrze, mam chwilowo znowu net więc trochę moich uwag i obserwacji. To co teraz napiszę proszę traktować jako moją interpretację, a nie jako poradę. Jest to materiał do przemyśleń na podstawie bezpośrednich obserwacji psa i ew do konsultacji z behawiorystą.... Jaka jest prawidłowa odpowiedź na pytanie czy zwierzaki lubią głaskanie: - nie - tak - zależy z kim i kiedy - zalezy w jakim towarzystwie - zależy w które miejsce ciała ? IMHO - WSZYSTKIE są prawdziwe. Przykłady: - Beksa (Sznaucer mini) pozwalał wywalać się na plecy i głaskać po brzuchu głównie jak żona była z nim sama! Jak byliśmy oboje, to głaskany potrafił odejść od żony ze spuszczonym łbem i na sztywnych łapach ... Ze mną lubił się bawić w szarpanie zabawką, a z żoną nie bardzo. Jak byłem z nim sam, to przychodził z kolei do mnie na głaskanie ... - Lump (Sznaucer olbrzym) lubi pokazywać brzuch i jest nienasycony w głaskaniu. Jeżeli jednak w pobliżu jest kot, to Lump nie lubi pokazywać brzucha... - Kot notorycznie głaskany przez żonę, gryzie ją i drapie. Ja go głaszczę tylko jak się tego domaga, więc mnie nie drapie, tylko włazi mi sam na kolana i domaga głaskania ... Blues na głaskanie ciotki zareagował zesztywnieniem ( w jego pojęciu "ostrzegł" że nie chce). Nie posłuchano, to wzmocnił argumentację ... Więc może nie "zaatakował bez ostrzeżenia" a z "nie zrozumianym" ostrzeżeniem ... (?) Behawiorystka w sprawie Beksy sugerowała, że jest to związane z utrzymywaniem pewnej pozycji w stadzie. (może i u Bluesa tak jest?) Długo nie mogliśmy Beksy oduczyć np. samobójczego rzucania się na inne psy (np. Pitbull, Rottweiler itd) a także "karcenia" nas zębami za zbyt wolne podawanie przysmaków. Po poradzie zaczęliśmy uzyskiwać spore postępy. Nie zgadniesz jaka była rada! - Przestać poświęcać zbyt wiele uwagi psu! :smile: Do psa się mówiło, na spacerze nie spuszczało z niego wzroku itd. i pies ubzdurał sobie, że jego pozycja musi być w stadzie bardzo wysoka ... Po odebraniu większości uwagi pies "oklapł" przestał się rzucać na inne psy i starał się zasłużyć z powrotem na naszą niepodzielną uwagę ... Nie wiem jak by to się w końcu skończyło, bo czyniliśmy spore postępy, ale "wychowanie" zeszło na dalszy plan po tym jak dostał "wyrok" - ok. 3 msc. życia ... Kto by karcił, ganił i "tresował" psa, któremu zostało kilka miesięcy życia? Wywalczyliśmy mu prawie 18 miesięcy, ale w końcu jego osłabione i wyłysiałe ciałko się poddało... IMHO Blues nie "atakuje" on "karci" zbytnią "poufałość" gdy ma jej już dość... Jemu chyba też chyba brakuje "silnego przewodnika". Niestety zwierzęta (szczególnie samce) są słabo zorientowane w aktualnych trendach równouprawnienia :smile: i instynktownie upatrują przywódcy w najstarszym samcu w stadzie. (no chyba że kuli on ogon pod siebie przed ludzką samicą - wtedy zmieniają front i uznają prymat samicy-przywódca- jak wilki prymat wadery...) Dlatego chyba w proces określania reguł powinien intensywnie włączyć się Twój ojciec... Przykład: Ja jestem bardziej stanowczy do zwierzaków niż żona i oszczędniej szafuję pieszczotami. Efekt: Jak żona idzie na werandę zapalić, to przeważ nie nie drgnie żadna łapa. Jak ja idę to za mną pędzi Lump i podstawia gardło do drapania, a za nim pędzi kot i z miauczeniem wskakuje mi na kolana, żeby zebrać ochłapy głaskania po Lumpie ... :smile: Zachowania Bluesa "śmierdzą" mi czymś związanym z "syndromem schroniska" - tęsknota za ludzkim towarzystwem (niszczenie) i ustalaniem hierarchii stadnej (karcenie zębami) [B] CO JA BYM ZROBIŁ?[/B] A) Niszczenie Przyzwyczajanie - sporo krótkich wyjść i chwalenie po powrocie gdy jest wszystko OK. Gdy są zniszczenia (lub są inne negatywne zachowania) to krótka zjebka (co pies zrobił? Zły pies! Kara - IGNOR!!! ) i/lub doprowadzenie do miejsca zbrodni na zjebkę. Po tym zapada w domu "cisza" NIKT nie odzywa się i nie dotyka psa przez 24 godziny (behawiorystka uprzedzała że może niszczyć lub robić inne rzeczy, bo woli "łomot" niż IGNOR! - należy usunąć z zasięgu pyska wszystkie cenne przedmioty, których nie możecie poświęcić (lub bez słowa odebrać)) BEZ WZGLĘDU na to co zrobi pies, nikt się nie odzywa i nie patrzy na psa. Jeżeli chcesz wiedzieć co robi, to "patrzysz przez psa" - nad nim, ale nie nawiązując kontaktu wzrokowego! W tym uczestniczy CAŁA rodzina, bez zabawy w "kto jest lepszy - tatuś czy mamusia". Rodzina musi się też obserwować i korygować odruchowe głaskanie psa i inne takie gesty u innych. (Uwaga: pies będzie szukał "najsłabszego ogniwa" - być może będzie to Twoja matka, w celu znalezienia "adwokata" ...) :smile: Pies dostaje jeść, spacer i ma wykonywać komendy - jedyny wyjątek gdy można krótko pochwalić (nagrodą może być pogłaskanie (!) pod szyją - podczas IGNORA wyda mu się to niebiańską nagrodą (i może trochę odczuli na zasadzie odruchu Pawłowa...)) Ale TYLKO za "rozkazane" komendy, a nie wykonane coś bez rozkazu ... B) Kąsanie. (IMHO pomoc behawiorysty nieodzowna, ale i ja z moich doświadczeń coś zasugeruję) - Jak wcześniej pisałem - nikt nie głaszcze i nie obejmuje psa z własnej inicjatywy. Pies ma marzyć po nocach aby ktoś wreszcie go pogłaskał! O głaskanie pies ma SAM prosić! Wtedy można pogłaskać, ale WYŁĄCZNIE strefę pod brodą i pierś. Głaskanie głowy jest gestem protekcjonalnym i dominacyjnym, na który może zezwalać z musu, ale nie mieć ochoty! Obejmowanie od tyłu może być odczytane jak "kopulacja" psa z psem - to nie objaw homoseksualizmu, ale ustalenie hierarchii - "zcwelony" (jak w więzieniu) traci na ważności w hierarchii! :smile: NIE pozwalać głaskać dalszym członkom rodziny i innym gościom. Gdyby kiedykolwiek powtórzył kąsanie dać mu IGNORA na np. 48 godzin (wymagana współpraca całej rodziny i KONSEKWENCJA) C) Autorytet. Pies musi mieć w domu "ostateczną instancję" kogoś o niekwestionowanym autorytecie u psa. Sugeruję współpracę samca - ojca. Lub matki - o ile wyraźnie dominuje w "stadzie". Ta osoba powinna raz dziennie wybrać się na powiedzmy 15 minut na spacer z psem (15 minut dziennie ojca nie zabije :smile:). Pies ma iść przy nodze i być bezwzględnie korygowany. Parę komend, oszczędne pochwały i powrót do domu. (raz czy dwa "nagrodą" może być tylko kilkusekundowe pogłaskanie pod szyją i ustna pochwala) Lepiej by ta osoba raczej nie miała zwyczaju "czulić się do psa" - to pies powinien "błagać" ją o chwilkę czułości... Lump za taki autorytet w domu uznał mnie. Jak nie chce usłuchać żony i np. zejść z kanapy gdy ona ścieli, to ona wola mnie. I choć nigdy nie tknąłem palcem tego psa, to w większości przypadków wystarczy, ze stanę w drzwiach i spojrzę, a pies schodzi sam ... Pewnie dlatego, że od żony prawie wszystko można dostać "gratis", a u mnie trzeba zasłużyć... :smile: (oczywiście nie zawsze jest tak słodko i czasem się "zaprze" - wtedy muszę użyć "broni ostatecznej" - spryskiwacza do kwiatków :smile:) Blues jest już "wyszkolony" teraz powinien zostać "wychowany" :smile: -
BLUES-piękny młody pies-MUSI IŚĆ DO SCHRONU??? Zostaje w domu :)
M@d replied to an1a's topic in Już w nowym domu
Jeszcze jedna uwaga wysnuta z obserwacji moich sznaucerów, rozmów z behawiorystką i przeczytanych książek - uzasadnienie później. - Wprowadź globalny rodzinny zakaz INICJOWANIA kontaktu fizycznego - obejmowania (szczególnie obejmowania!), głaskania etc. (ZERO!!!!) Gdy pies SAM zainicjuje "przytulanki" stosujcie tylko głaskanie pod szyją i po piersi psa (żadne głaskanie po łbie, brzuchu lub od tyłu etc.) -
BLUES-piękny młody pies-MUSI IŚĆ DO SCHRONU??? Zostaje w domu :)
M@d replied to an1a's topic in Już w nowym domu
Nie jestem ekspertem, ale IMHO PT nic nie wniesie psu, który jest posłuszny i świetnie wyszkolony. (mogę oczywiście się mylić) NA PT nie uczą psa nie gryźć właścicieli i nie szukają przyczyn takich zachwań (chyba że macie jakieś specjalne PT (?)) IMHO to robota dla dobrego behawiorysty, a być może także dla veta (szukanie przyczyn psychosomatycznych). Uzasadnię ten punkt widzenia wieczorem (jak będę miał net) - teraz nie mam więcej czasu aby pisać. Sorry. -
BLUES-piękny młody pies-MUSI IŚĆ DO SCHRONU??? Zostaje w domu :)
M@d replied to an1a's topic in Już w nowym domu
Jestem Malawaszko, ale mój "marketing" w tym przypadku chyba na niewiele się zda... Ale spróbujmy zgodnie z wcześniejszym założeniem założeniem, że czytający mnoży i wyolbrzymia... więc nie należy zostawiać zbyt wiele jego wyobraźni... (sorry, ale wczoraj miałem zwiechę netu i nie mogłem zamieścić) Tak więc spróbuję coś pomodyfikować, aby właścicielce pomóc znaleźć mu dom... Uwagi: 1) przeszedł kaszel kenellowy - skoro przeszedł - to zbędne - mało kto wie co to jest, a pomyśli "chory" 2) Kiedy wzielismy go do domu okazało sie, ze pies nie do końca jest zsocjalizowany (szczekał na kosze na śmieci, ludzi zachowujacych sie 'dziwnie' [np. odśniezajacych auto]). - większość znanych mi psów szczeka na dziwnie zachowujących się ludzi... dostatecznie dużo ma wad aby dopisywać rzeczy dość powszechne. 3) Blues równiez potrafi używac swoich zębów i to bez wyraźnego ostrzezenia- ugryzł ciotkę - jakby UGRYZŁ, to by palce po podłodze zbierała ...- i tak pomyśli czytający, który nie czytał pamiętnika. - bardziej zgodne z prawdą jest :chwycił za rękę i zadrapał do krwi... 4) pies rzucił sie na znajoma - j.w. (czytając to oczyma duszy widzę strugi krwi i otwarte rany) - za mocno - Punkty 3, 4 i resztę tematu "zębów" proponuję opisać zwięźle bez "postanowień" itd. > np. "Pies niestety potrafi podczas głaskania chwycić boleśnie zębami i zadrapać do krwi." 5) Blues dewastuje wszystko co sie da kiedy jest sam w domu. Zmienić na: Pies źle znosi samotność w domu i gryzie różne przedmioty - wymagany byłby intensywny trening przyzwyczajający psa do tego faktu. (to w większości wypadków daje się zrobić - a w domu z ogrodem może zajmie się patykami...) 6) ...z tym samym psem potrafi sie jednego dnia bawic drugiego z nim pobic. - Co znaczy pobić? Zagryza, czy warczy? Leje się krew? To istotna różnica, a czytający zwykle wybierze to pierwsze... Należałoby sprecyzować ... 7) Jest wielkim zarłokiem, zbiera wszystko co sie da na spacerze Zmienic na: Sugerujemy karmić psa przed spacerem, bo to żarłok i nie najedzony będzie zbierał żarcie z ulicy. 8) Poszukuje dla niego domu, w którym bedzie mial zapewnione: duzo kontaktu z człowiekiem duzo wysilku (zarówno fizycznego jak i intelektualnego) duzo czasu poswieconego mu. NA: W związku z tym, że rodzice nie wierzą że potrafię go oduczyć złych nawyków poszukuję kogoś z doświadczeniem w wychowaniu psa i dobrymi warunkami lokalowymi, kto oduczył by go tych złych nawyków i zyskał przyjaciela tak dobrze wyszkolonego pod innymi względami. Pies potrzebuje dużo ludzkiego towarzystwa oraz ruchu. Reasumując coś w tym stylu: ----------- Witam, Z wielkim żalem jestem zmuszona oddać w dobre ręce mojego psa Bluesa. Blues urodził się około września 2006, w lipcu 2007 trafił do krakowskiego schroniska, tam mieszkał prawie 2 miesiące i został wykastrowany. Pod koniec sierpnia 2008 wzięłam go ze schroniska. Zaczęłam z nim szkolenie (co zaowocowało nauczeniem go: siad, waruj, stój, równaj, noga, aport (formalny, egzaminowy), na "bierz go" bawi się zabawką, wprzód, prawa na smyczy (przechodzi przed właścicielem na prawo), lewa na smyczy, luźna/nie ciągnij na smyczy, puść, slalom między nogami, ósemka między nogami, miejsce, do siebie. Tutaj filmiki ze szkoleń: [URL]http://youtube.com/user/majkakopka[/URL] ) Niestety pies ma także kilka złych nawyków, których mimo starań nie udało mi się wyplenić. W związku z tym, że rodzice nie wierzą że potrafię go ich oduczyć poszukuję kogoś z doświadczeniem w wychowaniu psa i dobrymi warunkami lokalowymi, kto oduczył by go tych złych nawyków i zyskał przyjaciela tak dobrze wyszkolonego pod innymi względami. Złe nawyki: - Pies niestety potrafi podczas głaskania (szczególnie po brzuchu i od tyłu) chwycić boleśnie zębami i zadrapać do krwi (zrobił to kilkukrotnie - co jest powodem decyzji rodziców o oddaniu psa). - Źle znosi samotność w domu i gryzie różne przedmioty - wymagany byłby intensywny trening przyzwyczajający psa do tego faktu. - Należy także karmić psa przed spacerem, bo to żarłok i nie najedzony będzie zbierał żarcie z ulicy. - Potrafi czasem warczeć na psy (z kotem mieszkał i dobrze się bawiły) Ten pies potrzebuje dużo ludzkiego towarzystwa oraz ruchu. On tak ciężko pracował i tak wiele się chciał nauczyć, nie dajcie mu "zgnić" w schronisku , tylko dlatego, że mnie być może zabrakło doświadczenia, a i mieszkanie na niezbyt wielkiej powierzchni w bloku mogło wywoływać u dużego psa frustracje! [URL]http://hovawarty.fotosik.pl/albumy/256058.html[/URL] W sobotę (tj. 10 kwietnia 2008) [COLOR=darkred](?? to jest ... środa...)[/COLOR] pies trafi do Krakowskiego schroniska. Kontakt: Majka Kopka, [EMAIL="m.kopka@yahoo.com"]m.kopka@yahoo.com[/EMAIL], 608772827 ----------- Trudno, jak chcecie uratować psa, to część winy trzeba wziąć na siebie i rodziców ... (wiem, to niesprawiedliwe po tym ile dla niego zrobiłaś, ale cóż ... albo to, albo prawdopodobnie wieczny schron...) Może ktoś z dużym doświadczeniem znajdzie powody i je wypleni (?) Nowe środowisko może też pozwolić ustanowić nowe zasady... Jak czegoś nie wiem, czy przeoczyłem - poprawcie. BTW - mój nie żyjący już Beksa (Sznaucer miniatura) miał takie "napady" podczas karmienia z ręki. Czasami podczas podawania mu przysmaku coś mu "odbijało" i gwałtownym atakiem z histerycznym warknięciem rzucał się na rękę (a w zasadzie wydzierał z niej siłą żarcie). Parokrotnie nas pokrwawił. Przyczyna mimo starań nie została ustalona. Specjaliści podejrzewali jakieś zaburzenia psychosomatyczne, co po jakimś czasie częściowo się potwierdziło - chora wątroba, 5 krotnie przekroczona norma amoniaku we krwi, (a to atakuje układ nerwowy). Odszedł w wieku 5 lat, po 1,5 rocznej walce o przedłużenie mu życia... Robiliście kiedyś Bluesowi kompleksowe badania? Mój Lump też usiłował na początku brykać, ale wzięty w karby od pierwszej minuty dał sobie spokój... I też miał na koncie "chwycenie" teścia do krwi ... [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=108265&page=3[/URL] -
14-letni SZNAUCER ŚREDNI już za TM :(
M@d replied to maciaszek's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Aaaa... no to już wiadomo skąd to "smutne" spojrzenie :eviltong: ;) -
[quote name='magdyska25']no właśnie coś Go kojarzyłam ale pewna nie byłam:):):)[/quote] Jak chcesz dowiedzieć się więcej o jego dalszych losach to zapraszam tutaj: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=108265[/URL] ;)
-
Nasz Beksa, który odszedł przedwcześnie za Tęczowy Most w wieku 5 lat, też z nim biega ... Wiem jak to boli... Trzymaj się :calus:
-
14-letni SZNAUCER ŚREDNI już za TM :(
M@d replied to maciaszek's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Trzymam kciuki za dziadka :kciuki: ;)