Jump to content
Dogomania

M@d

Members
  • Posts

    1911
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by M@d

  1. Z prawnego punktu widzenia, na osiedlach z uregulowanymi sprawami własnościowymi, mieszkańcy są właścicielami gruntu na którym stoi osiedle (współwłasność w częściach ułamkowych) Przy współwłasności, posiadasz 1/n udziału we własności, ale że nie jest to wydzielone (jak to we współwłasności) to masz prawa należne współwłaścicielowi całego terenu... Co oznacza, że ten teren jest także TWÓJ! I co oznacza, że osoba spoza tego osiedla w przeciwieństwie do Ciebie nie ma żadnych praw do tego gruntu. Wartość ułamka jest nieistotna, czy jest to 1/2 czy 1/2000... Prawo nie "ułamkuje" proporcjonalnie wielkości prawa do użytkowania współwłasności ... Tylko opłaty z tego tytułu są proporcjonalne. :D Jak widzisz, że na osiedlu ktoś obcy wjeżdża ciężarówką z gruzem i wywala go na środku trawnika, to nie musisz zbierać 2000 mieszkańców, aby mu wygarnąć co o tym myślisz :evil_lol: Tak więc podobnie jak gdyby to była 1/2 (np. działka Twoi i rodziców/rodzeństwa itp) możesz reagować jako współwłaściciel. Gdyby na nieogrodzonej działce należącej do Ciebie i rodziców, ktoś wyprowadzał psy, żeby robiły kupy to chyba byś coś powiedziała ? ;)
  2. Lump jest leniem. 3-4 razy pobiegnie za patykiem a potem robi wszystko, żeby patyk "zgubić". Metoda 1 - nieść, a jak nie patrzą upuścić w trawę. Metoda 2 - cofnąć się 20 metrów i tam upuścić (może nie będzie im się chciało iść...) Metoda 3 - "niech Pan sam biega" - podejść do patyka "zapunktować nosem" i nie ruszając odbiec Metoda 4 - "głuchy i ślepy pies" - ty rzucasz, a on się stara patrzeć w inną stronę niż patyk i udaje, że nie widział :evil_lol:
  3. I jak tam dziewczynki? Dogadują się?
  4. Kot żyje, ale ma już wygryzioną "tonsurę" na łbie :roll: Niestety to chyba masochista, bo jak odganiałem od niego Mafię, to sam za nią leciał i ją zaczepiał :crazyeye: Jest taka prawnicza paremia "chcącemu nie dzieje się krzywda", więc jak sam za nią gania, to niech sobie sam radzi :eviltong:
  5. Ani my, ani my wtedy, oni innych zwierzaków nie mają, a buty my zdejmowaliśmy na wycieraczce poza mieszkaniem, a buty zamykane były w szafce. Ponadto mimo wszystko nawet kilka okruchów z buta stanowi mniejsze ryzyko niż polizanie obcej kupy, albo wylizanie łap po godzinnym spacerze - kwestia ilości zarazków i prawdopodobieństwa natknięcia się na coś paskudnego. Tak mi przynajmniej wet to tłumaczył ... Ale każdy robi co uważa za stosowne ... My w każdym razie najpierw naszego nauczyliśmy na gazetę i nikt z nim nie latał co 2 godziny na siku na zewnątrz. Nauczenie go załatwiania się potem na dworze też poszło szybko - zaczęliśmy od zlikwidowania gazety w domu, ale zachowaliśmy zasikaną i wynosiliśmy mu przez kilka dni na zewnątrz na trawnik ;)
  6. Na jakim spacerze ??? :smhair2: Tylu doświadczonych psiarzy i nikt nie reaguje? Niektórzy nawet na spacer wysyłają ... :crazyeye: Coś się zmieniło przez te kilka lat jak mi wet wbijal do łba przy moim szczeniaku zasady szczepień? Na dodatek psy z "pseudohodowli" rzadko kiedy W OGÓLE mają szczepienia (czasem tylko lewą pieczatkę...albo wpis o "surowicy"...) Żeby wypuścić na ulice psa musisz mieć 2 a najlepiej już 3 szczepienia zrobione, o ile pamiętam co 3-4 tygodnie każde.... (wet powie) Po ostatnim szczepieniu trzeba odczekac z 10 dni... W okresie zaraz po szczepieniu trzeba szczeniaka szczególnie chronić przed kontaktem z "ulicą"... Do 2 szczepienia to nawet chowaj buty,żeby pies ich nie wąchał/polizał,bo możesz coś przywlec z ulicy. Nie zapraszaj też lepiej znajomych ktorzy mają psy... 7 tygodniowego szczeniaka zabieracie na spacer na ulicę?? :shake: Chcecie żeby go parwo, albo inne świństwo zabiło? :roll:
  7. 1) Co do strony www - napisz w kontakcie jaki rejon "obsługujesz", bo trudno się zorientować, a zakladam, że nie dojeżdżasz na drugi koniec Polski... 2) Co do meritum, to moje doświadczenie z behawiorystką było pozytywne. Ale pewnie jak w kazdym zawodzie trafiają się lepsi i gorsi specjaliści ... Oczekiwania pewnie będą różne (włącznie ze wskazaniem przycisku na grzbiecie psa, który włączy lub wyłączy dane zachowanie :evil_lol:) Oczekiwania właściceli psów z problemami są dość jednorodne - oczekują pomocy w rozwiązaniu problemu/problemów. W zależności od ich "świadomości" są bardziej lub mniej skłonni pogodzić się z koniecznością włożenia pracy własnej i czasu... Będą też pewnie tacy, którzy będa oczekiwać tylko "pozytywnych metod", ale będą i tacy, którzy nie będą określać metody tylko oczekiwać wyniku. To wszystko zależy też od rodzaju problemu. Ja swego czasu miałem szereg problemów z psem, m.in. taki, że raz na jakiś czas potrafił zaatakować zębami rękę która podawała mu przysmak ... :roll:. Bez widocznej zależności - różni ludzie (także właściciel), różne sytuacje, brak ostrzeżenia...
  8. M@d

    jak oduczyć

    Był sobie taki naukowiec zajmujący się wychowaniem młodzieży i w swych książkach pisał, że autorytet polega m.in. na tym, aby nie zakazywać rzeczy, o których z góry wiadomo, że zakaz nie poskutkuje ... :diabloti: Czyli ... kocyk na fotel/kanapę i zapomnieć :evil_lol: Chyba, że podłączysz meble pod prąd kładąc na nie metalową siatkę, wysypiesz je całe pieprzem, albo podłązysz sensor naciskowy uruchamiający nagrany wrzask "WON Z KANAPY SIERŚCIUCHU!!!;) Podam Ci przykład: Jest ograniczenie prędkości, jak jest Policja, to wszyscy jadą zgodnie z przepisami, jak nie ma ... :eviltong:
  9. Mój Sznaucer olbrzym też ma w nosie aportowanie. Kwestia charakteru. Za to inne komendy wykonuje w mig. Za to mała Sznaucerka mini, przeważnie nie wykonuje komend, ale aportu nie musialem jej uczyć wcale - urodzona aporterka. Ma objawy jak ADHD i ciągle gdzieś biegnie. Rzuć jej coś, a natychmiast odniesie i rzuci Ci pod nogi prosząc o więcej rzucania :diabloti: i może tak w kółko, nawet jak ma jęzor do kolan, płuca grają jak miechy i zaczyna się słaniać :evil_lol: Jak właściciel nie przerwie, to jest gotowa dostać zawału, albo wylewy, albo zemdleć z niedotlenienia,a będzie biegała za aportem ... :roll:
  10. Witaj w klubie ;) Jako właściciel psa o podobnych "parametrach" pozwolę sobie uprzejmie nie zgodzić się z niktórymi teoriami moich szanownych przedmówczyń/przedmówców. U mnie np. z moja suczyną "zmęczenie" i wszelkie formy "agility" można między bajki włożyć... Trudno mówić o jakimkolwiek zorganizowanym treningu "agility" z psem, który nawet biegnąc po trzymany przez własciciela przysmak, za wykonanie (ojej wreszcie !! :multi: )"do mnie", na kilka metrów przed dobiegnięciem do nagrody, nagle "apomina"po co biegł, skręca za jakimś zapachem i ... tyle go widzieli (a ty sobie gardło zdzieraj do woli...). O jakim treningu można mysleć, jeżeli pies w trakcie biegu za lecącym patykiem, nagle "traci koncentrację" (3 sekundy to już za długo dla niej :evil_lol:) i zaczyna sobie coś wąchać ... O jakim "zmęczeniu" możemy dyskutować, kiedy po pół godzinie rzucania patyka (WOW nic akurat nie było ciekawszego!) pies ma jezor do pasa, kładzie się, a po 5 minutach jak już chcesz wracać i zapinać smycz, odzyskuje pełnię sił i pędzi gdzieś na zatracenie głuchnąc profilaktycznie ;) Nawet jakbym wstał godzine wcześniej i godzine jej rzucal patyki przed wyjściem do pracy, to zmeczę ją na 5 minut, a zanim wyjadę samochodem z osiedla, to ona będzie gotowa do dalszej zabawy/niszczenia... :diabloti: BTW - nie wiem jak u Twojej, ale u mojej to na pewno nie była kwestia "stresu". Gnojówa to z nudów robiła i tyle (mimo, że w domu jest drugi pies i kot, ktory sie z nią bawi) :mad: Wielomiesięczne "pozytywne szkolenie" miała w (_!_), ale trzeba było tak czy siak poświęcić czas na zdobycie pewności, że już WIE ... czego robić nie wolno... Dopiero jak zaczęła tracić różne przywileje na których jej zależało to zaczęło docierać do łebka, że "się nie opłaci"... No ale próbuj różnych metod i napisz co pomogło. (bo nie ma uniwersalnej metody i każdy pies zareaguje trochę inaczej) Ja uciekam, bo zaraz tu będzie lincz ;) I będą mi tłumaczyć, że pies po podetknięciu mu poraz 50. pod nos pogryzionej książki, obślinionej jego śliną przez podczas godzinnego przeżuwania, "nie ma pojęcia o co mi chodzi" ;) Może i nie ma :roll: skąd mi (i im ?) to w końcu wiedzieć - nikt z nas nie jest przecież psem. :evil_lol: (ta dyskusja trwa od lat, więc nie będę poraz kolejny jej toczył :diabloti:) Czegokolwiek jednak nie zastosujesz i cokolwiek Ci pomoże, to życzę powodzenia i SUKCESU!! (ale uzbrój się w cierpliwość, bo to pewnie potrwa...)
  11. Ludzie nie garną się do porad w takich sytuacjach, bo to nie siusianie na dywan... Tutaj nietrafiona porada, nie poskutkuje tylko praniem dywanu ...:roll: Ja osobiście obserwuję podobny fenomen w moim "stadzie", ale inne są uwarunkowania i problem mniejszy. Dokooptowana do Sznaucera olbrzyma (ze schroniska) i kota, młoda Sznaucerka mini (ze schroniska) usiłuje się rządzić. Wyjada wszystkim z misek, kotu potrafi zabrać z pyska, ale warczy na inne zwierzaki i przegania od swojej miski. Podobnie z głaskaniem (głaskanie to też dobro deficytowe podobnie traktowane jak miska, tyle ze miska można się najeść i mieć dość, a głaskanie sie nie nudzi :eviltong:) Co ciekawe najpierw w ogóle nie chciała sie głaskać. Widac źle traktowana starała sie trzymać poza zasięgiem rąk i nóg człowieka... Ale jak już "zaskoczyła"', ze głaskanie jest fajne, to jak głaskana jest na kanapie, to jak olbrzym wskakuje na kanapę, to ona się zrywa i warczy mu w pysk usiłując zepchnąć 5x (wagowo) większego od siebie psa i go odpędzić... Na szczęście olbrzym to siła spokoju i poprostu ja ignoruje, a ona nie ma odwagi na nic więcej poza warczeniem ... Jakby były podobne wagowo, to pewnie też by "pierze" poszło ... :roll: Co można poradzić nie będąc behawiorystą... (?) Można co najwyżej zasugerować pewne próby, ale ocenę czy je zastosować nalezy zostawić opiekunce znajacej sytuację ... Zaryzykuję pewną próbę, choć nie jest ona zgodna z "kanonem" i zaraz pewnie ktoś się na mnie wyżyje :eviltong: Skoro jednoczesne głaskanie nie wyszło, bo mając obie ręce zajęte nie da się kontrolować zachowań zwierząt, a one bedąc w bezpośredniej bliskości mają motywację do "walki", to [B]MOŻE[/B] trzeba spróbować inaczej. Widać że jest tutaj silny element rywalizacji o pewne "dobro", więc jednoczesne głaskanie nieco przypomina danie jeść w jednej misce... [B]MOŻE[/B] w tej konkretnej sytuacji trzeba zwierzaki "rozdzielić" na czas "konsumpcji tego dobra"? Przyjąć równe "dawki" np. 5 minut i najpierw wziąć na kolanka jedną i głaskać, a potem drugą (?) [na fotelu, żeby ta nie głaskana nie miała możliwości "wpychania się"] I albo [B]MOŻE[/B] dla dobra "stada" i zlikwidowania napięcia trzeba usankcjonować starszeństwo Imbirki i głaskać ją pierwszą odbierając jej motywację do "walki" o miejsce w stadzie? Szczeniak powinien to bez problemu zrozumieć, że starszy pies jest wyżej od niego w hierarchii... szczególne, że dostanie to samo i tyle samo, tylko w drugiej kolejności... (i raczej z tego powodu nie zaatakuje :eviltong:) A MOŻE trzeba WYPRÓBOWAĆ też inną kolejność? Najpierw Dodi, a jak Imbirka grzeczna, to potem Imbirka? (u mnie akurat ta kolejność jest lepsza, ale u mnie duży jest starszy, a agresor mniejszy, młodszy i przyszedł później) Może ktoś miał podobne sytuacje i poradzi? A moze trzeba poprostu próbować ? :roll: A może właścicielka zobaczy jeszcze inne sposoby... [B]Generalnie, jeżeli mają dalej być razem, to przynajmniej na tym etapie, starał bym się wyeliminować te sytuacje, w których starszy pies, do tego ze schroniska widzi konieczność walki o wyższą pozycję niż szczeniak[/B]... "Na wolnosci" właśnie taka hierarchia by się ustaliła, a próby jej odwrócenia przez człowieka mogą prowadzić własnie do "jatki"... Szczeniak też będzie szczęśliwszy mając niższą, ale ustaloną pozycję, niż hipotetycznie wyższą, ale drżąc w oczekiwaniu na atak. Co do jedzenia, to zdrowy fizycznie pies nie zagłodzi się na śmierć ;) Psy nie jedzą bo są w stresie. Imbirka, bo jest w trakcie ustalania swej pozycji w nowym stadzie, a Dodi prawdopodobnie zapamiętała, że podejście do Pani mającej jedzenie w ręku może skończyć się atakiem Imbirki i nie je bo się boi ataku. Trudno na tym etapie JA bym postawił michy na całe popołudnie (tak żeby trochę przynajmniej mieć kontrolę kóra ile je i z której miski ;)), w pewnym oddaleniu od siebie i niech jedzą kiedy chcą - jak zgłodnieją to zjedzą :evil_lol: Wiele tu "może", ale jak napisałem wcześniej, należy to co napisałem traktować jako materiał wyjściowy do prób opracowania własnej metody, niż literalnie jako gotową do zastosowania receptę ... Każda kolejna próba to określone ryzyko, ale kazde wyjście na spacer i spotkanie obcego psa to tez ryzyko ... Bez ryzyka nie rozwiąże się tej sytuacji. Izolowanie zwierząt na dłuższą metę nic nie da, a co najwyżej pogłębi problem. Należy je kontrolować, ale nie izolować. Sąsiad ma 2 Husky. Na początku jeszcze czasem latały luzem (po podleśnej polanie). Kilka razy spotkały się z moimi psami (luzem), cośtam sobie szczeknęły na siebie, powachały się i spokój. Jak zaczęły sąsiadowi uciekać, to od miesięcy chodzą tylko na smyczy. Na smyszczy wyrywają się, szczekaja, warczą. "skłóciły się" już ze wszystkimi psami na osiedlu, a jak się kiedyś jeden wyrwał zza ogrodzenia, to pogryzł innego psa. Zaczynam się ich bać i sądzę że miesiące izolacji, gdy nie mają kontaktu z innymi psami spowodowały to, że dzisiaj gdyby spotkały sie luzem z moimi, to mogły by zaatakować ... Są niewybiegane i w wieku kilku miesięcy zostały odcięte od jakiegokolwiek kontaktu z innymi psami. Potężne psy rwące się na smyczy, warczące i pokazujące zęby każdemu napotkanemu psu... A mieliśmy z nimi na początku takie dobre sąsiedzkie relacje... a teraz na widok moich psów usiłują roznieść płot ...
  12. Sorry, dubel...
  13. Na drugi raz zostawcie jej zapasowego pilota przyczepionego do obroży, żeby nie musiala łapkami po przyciskach macać :evil_lol: BTW - też nie wiem o co chodzi ale... DAWAJ ŚWINIĘ!!! :lol:
  14. Tu nie tylko chodzi o rasę, grupę itd. Liczą się cechy osobnicze danego psa. Małego Sznaucera majacego tendencje tzw. "dominacyjne" wychowywałem zgodnie z TD, tylko ze on chyba nie czytał tych książek :diabloti: i nie potrafił powiązać przechodzenia w drzwiach i czekania na obiad, z innymi objawami "brania decyzji w swoje łapy" :evil_lol: Mam teraz Sznaucera olbrzyma i w ogóle zapomniałem już o TD. Śpi z ludźmi, my nie kladziemy się na jego posłanku, bo w ogóle go nie używał i poszło na strych :eviltong: Jak podchodzi i prosi o głaskanie, to jest głaskany (jak mamy czas) i w przeciwieństwie do poprzedniego, który mimo szkoleń, behawiorysty itd. słuchał się jak miał ochotę, to obecny w 98% wykonuje komendy natychmiast i starannie... 1% zostaje na znalezienie chleba, na punkcie którego ma fioła i czasem na inne "ciekawe psie znaleziska" :mad: Ostatni 1% to są okresowe napady przytulactwa gdy poprostu nie daje się przegonić, ale że 1,5 roku spędził w betonowym boksie w schronisku, to mu to wybaczamy ;)
  15. Jak to różnym ludziom różne rzeczy sprawiają radość lub zmartwienie :diabloti: Na szczęście moje psy nie przepadają za wodą i nie zamierzam tego zmieniać, bo 90% dostępnej nam wody to zagloniona, pokryta rzesą śmierdząca mulista breja. Nie będę potem latał do weta leczyć skórnych chorób psiurów po takim "czymś" :evil_lol:.
  16. Pies nie robi bąka, żeby przegonić (jeżeli juz to chyba ... przywabić :diabloti: ) No bo skoro kupa i padlina to najlepsze psie perfumy ... :evil_lol: Raczej chyba ma wzdecia, a jak ktoś podchodzi to pies chce zmienić pozycję, albo podnosi łeb, napisna mięśnie i ... fffrrrr ... uchodzi z niego gaz :lol: Psy dość często zabawnie reagują (szczególnie na głośne bąki). Mój pierwszy Sznaucer mini, którego nikt nie karcił, jak zrobił głośnego bąka to się zrywał, odbiegał kilka kroków i patrzył na nas z niesmakiem - Kto to zrobił? Kto to takie dźwięki wydaje? Czemu mnie straszycie? :evil_lol: Mój obecny Sznaucer Olbrzym też jak zrobi głośnego to się rozgląda pytająco: Co to za dźwięk??? :eviltong:
  17. [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Niestety urzędnicy zbyt często „teoretyzują”…[/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Takim przykładem są np. „psie toalety”. Pomijam fakt, że nieliczne i trzeba by prowadzić psa czasem kilka kilometrów (albo wozić samochodem :D ) to jeszcze jak zmusić psa, żeby poczekał aż dobiegniemy do toalety, albo namówić żeby zrobił na komendę akurat jak tam jesteśmy …Stać tam i czekać godzinę aż się zdecyduje? A JAKBY już nawet wszyscy tak zrobili, to jaka była by kolejka, jak to jest zwykle kilka metrów kwadratowych na kilka tysięcy psów z okolicy![/FONT][/SIZE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]W Warszawie w większości miejsc kilometrami idziesz i nie ma śmietnika, a jakiś bałwan w Parku Saskim wyrobił normę za całe miasto i postawił specjalne pojemniki na psie kupy co 20 metrów! Na małym terenie stoi tam pewnie ich ze setka albo lepiej…[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]No i oczywiście modne biodegradowalne pomysły… Ciekawe, że opakowania po milionach batonów/lodów/napojów/itd zjadanych dziennie, biodegradowalne być nie muszą, ale torebka na psią kupę, a nawet wyłożenie pojemnika na śmiecie w który się ja wrzuca, to już musi …[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]A psie „wybiegi”?[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Ja jeszcze się nie spotkałem z takim wyznaczonym miejscem, a powinno być ich co najmniej kilka lub kilkanaście – w zależności od rozmiaru miasta… (co najmniej 1 na dzielnicę)[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Powinny być ogrodzone, a przy wejściach powinny być tablice informacyjne o tym, że np. wprowadzanie dzieci, jazda na rowerze itp. Jest NA WŁASNE RYZYKO…[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Parki miejskie to często dziesiątki lub setki hektarów, skoro zidentyfikowano „psi problem” to może choć raz zamiast papierowych zakazów, ktoś pokusił by się o realne rozwiązanie![/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]BTW – Może czas się zebrać i zacząć zaskarżać do sądu każdy samorząd wydający przepisy nakazujące prowadzanie psów na smyczy, a nie zapewniający wyznaczonych miejsc gdzie psa można spuścić ze smyczy… :roll:[/SIZE][/FONT] [B][FONT=TimesNewRomanPS-BoldMT][SIZE=3][FONT=Times New Roman]USTAWA [/FONT][/SIZE][/FONT][/B][B][FONT=TimesNewRomanPS-BoldMT][SIZE=3][FONT=Times New Roman]z dnia 21 sierpnia 1997 r. [/FONT][/SIZE][/FONT][/B][FONT=Times New Roman][B][FONT=TimesNewRomanPS-BoldMT][SIZE=3]o ochronie zwierząt[/SIZE][/FONT][/B][B][FONT=TimesNewRomanPS-BoldMT]1)[/FONT][/B][/FONT] [B][FONT=TimesNewRomanPS-BoldMT][SIZE=3][FONT=Times New Roman]Rozdział 1 [/FONT][/SIZE][/FONT][/B][B][FONT=TimesNewRomanPS-BoldMT][SIZE=3][FONT=Times New Roman]Przepisy ogólne[/FONT][/SIZE][/FONT][/B] [B][FONT=TimesNewRomanPS-BoldMT][SIZE=3][FONT=Times New Roman]Art4[/FONT][/SIZE][/FONT][/B] [FONT=TimesNewRomanPSMT][SIZE=3][FONT=Times New Roman]2) „humanitarnym traktowaniu zwierząt” – rozumie się przez to traktowanie[/FONT][/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman][B][U][FONT=TimesNewRomanPSMT]uwzględniające potrzeby zwierzęcia[/FONT][/U][/B][FONT=TimesNewRomanPSMT] i zapewniające mu opiekę i ochronę;[/FONT][/FONT][/SIZE] [FONT=TimesNewRomanPSMT][SIZE=3][FONT=Times New Roman]Ponadto trzymanie całe życie psa albo w mieszkaniu, albo jak już wyjdzie to na uwięzi może podpadać pod :[/FONT][/SIZE][/FONT] [FONT=TimesNewRomanPSMT][SIZE=3][FONT=Times New Roman][B]Art6[/B][/FONT][/SIZE][/FONT] [FONT=TimesNewRomanPSMT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][FONT=TimesNewRomanPSMT]14) [B][U]trzymanie zwierz[/U][/B][/FONT][B][U][FONT=TimesNewRomanPSMT]ą[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]t na uwi[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]ę[/FONT][/U][/B][FONT=TimesNewRomanPSMT][B][U]zi, która[/U][/B] powoduje u nich uszkodzenie cia[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]ł[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]a lub[/FONT][/SIZE][LEFT][SIZE=3][/SIZE] [SIZE=3][FONT=TimesNewRomanPSMT]cierpienie oraz [B][U]nie zapewnia mo[/U][/B][/FONT][U][B][FONT=TimesNewRomanPSMT]ż[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]liwo[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]ś[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]ci niezb[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]ę[/FONT][/B][FONT=TimesNewRomanPSMT][B]dnego ruchu[/B];[/FONT][/U][/SIZE] [FONT=TimesNewRomanPSMT][SIZE=3]Tak na marginesie, to łamanie tej ustawy może skutkować odebraniem psa, temu kto respektując przepisy samorządów "nie uwzględnia potrzeb zwierzęcia"[/SIZE] :diabloti:[/FONT] [/FONT][/FONT] [/LEFT]
  18. Trudna sprawa. Ja bym jeszcze poszedł do innego weta i wykluczył powody "chorobowe". Jak rzeczywiście zdrowy, to zostaje stres i "tęsknota". Kotka mojej matki po odejściu za TM jej brata po 14 latach wspólnego mieszkania, też zachowuje się inaczej. Brakuje jej chyba towarzystwa innego kota i garnie się do ludzi... Jeżeli jeszcze widział śmierć suczki, to może mieć jakąś traumę, bo on nie bardzo rozumie co się stało, a nieznane bądź niezrozumiałe jest najbardziej przerażające ... To tak na chłopski rozum, ale to oczywiście tylko przypuszczenia... :roll: A lizanie się to może być właśnie objaw stresu ... podobnie jak niespokojny sen i nachalne garnięcie się do ludzi ...
  19. M@d

    Stop łowiectwu

    Ja nie rozważam, czy żabie sprawia frajdę zżeranie larw komarów. Zmniejsza ich populację i o to chodzi... To o czym piszesz, to patologia, ale fakt że co jakiś czas łapią Policjanta na łapówkarstwie lub popełnianiu przestępstw nie skłania mnie do nawoływania do likwidacji Policji ;) Leśnicy określają ile, czego, w jakim wieku itd. wolno odstrzelić. Reszta to kłusownictwo (które i tak istnieje i należy je ścigać bez względu na to kto to robi!) Ja pisze o tym, że bez selektywnych odstrzałów należało by chyba truć zwierzynę, aby zachować odpowiednią liczebność ... Pierwsze z brzegu cytaty z googlowania "regulacja populacji zwierzyny łownej" [I]"Duża liczebność zwierzyny cieszy i może wbijać w dumę mieszkańców regionu, jednak z niepokojem patrzymy na wzrost powodowanych przez nią szkód. – mówi Edward Balwierczak, dyrektor RDLP w Krośnie. – W przypadku zwierzyny łownej mamy możliwość regulacji tego stanu w drodze odstrzałów i w procesie planowania podjęto już adekwatne do sytuacji decyzje."[/I] Albo wzięto pod ochronę wilki i co się dzieje? [I]Poziom szkód dokonywanych przez wilki wśród zwierząt gospodarskich [FONT=Symbol]-[/FONT] głównie owiec, wyraźnie wzrasta w województwie podkarpackim w ostatnich latach (średnio o 30%). Przyczyn tej tendencji można dopatrywać się nie tylko w powoli powiększającej się liczbie owiec ale także w zaniechaniu polowań na wilki i pogorszeniu się naturalnej bazy pokarmowej wilka oraz fragmentacji siedlisk leśnych i wynikającej z tego łatwej dostępności zwierząt hodowlanych. Zwiększenie poziomu szkód, liczne przypadki zabijania psów domowych oraz pogarszająca się kondycja finansowa lokalnych kół łowieckich sprawiają, że nastawienie do wilka, a raczej do jego ochrony, staje się coraz bardziej negatywne.[/I] [I][/I]BTW - gdyby myśliwi nie mieli z tego "frajdy", to trzeba by im płacić [I];) [/I]
  20. M@d

    Stop łowiectwu

    sorry dubel ...
  21. M@d

    Stop łowiectwu

    Nie jestem myśliwym, ale miałem znajomego leśnika i sporo rozmawialiśmy i o lesie i o zwierzynie i o myśliwych. Otóż liczba danego gatunku zwierzyny w danym nadleśnictwie nie jest dowolna. Są określone maksymalne limity i gdy jakaś populacja je przekroczy, to nadwyżka jest "eliminowana". Można to TEORETYCZNIE robić na kilka sposobów. - podawać antykoncepcję - ale to powoduje "starzenie się" populacji i nie może być realizowane na dłuższa metę, oraz jest bardzo nieprecyzyjną metodą mogącą zachwiać równowagą a nawet zagrozić populacji. (np. po pewnym czasie może być zbyt mało samic w wieku rozpłodowym aby utrzymać liczebność populacji). - truć - mało humanitarne i też nieprecyzyjne (można wytruć młode i zdrowe, a zostawić stare i chore). Trucie jest przecież "losowe"... - strzelać - ale jak nie myśliwi, to kto? Służby leśne nie dadzą rady wziąć na siebie tego obowiązku. Trzeba by zatrudnić firmy zewnętrzne. Firmom zapłacić. A kto by strzelał dla tych firm? Kto ma broń i uprawnienia?... ... myśliwi ... :roll: I kółko się zmyka... BTW - przy antykoncepci i truciu, kto będzie zbierał tony padłych zwierzat (ze starości lub trutki) ? Tez mi się kiedyś wydawało - proste! Zakazać strzelania! Tylko trzeba jeszcze myśleć co potem ... :roll:
  22. We wnętrzu domu nie ma powodu aby w "kocich drzwiczkach" istniała plastikowa klapa zamykająca. Usunięcie jej zwykle jest dość proste. Otwór bez klapy nie powinien sprawiać żadnych problemów kotu. Nasze zwierzaki przyuczaliśmy do korzystania z "drzwiczek" do ogrodu blokując w pierwszej fazie drzwiczki w pozycji podniesionej. ;)
  23. Niestety Mafie po ponad miesięcznym okresie absolutnego spokoju, znowu miewa "nawroty" ... Wiele wskazuje na to, że zrobi zanim pomyśli, a jak narozrabia to się ukrywa :roll: Może z wiekiem "zmądrzeje" :cool1: Ostatnio wynalazła nową zabawę i maltretuje kota... Chwyta go zębami za ucho i wlecze leżącego na grzbiecie i wierzgającego łapami po kilka metrów po podłodze/ziemi/betonie :roll:
  24. Specjalnie z myślą o Twoich standardowych komentarzach Puli napisałem ostatni akapit poprzedniego postu, ale albo nie czytasz tego co komentujesz, albo nie zrozumiałaś... Trudno.
  25. Widzę Puli, że jesteś zwolennikiem teorii, że pies jak nie chce aportować i bawić się z człowiekiem zabawkami, to nie jest nastawiony na współpracę z człowiekiem :lol: Otóż mój bardzo spokojny i bardzo posłuszny pies (uwielbiajacy głaskanie) NIE aportuje, nie bawi się zabawkami (no może 2 razy w miesiącu po 5 minut). W domu jako wyłączną rozrywkę traktuje głaskanie i drapanie i nie ma nigdy dosyć, co bywa uciążliwe, bo poluje na każdą chwilę gdy usiądziesz i nic nie robisz ... a za taką chwilę uznaje także pobyt człowieka w WC :evil_lol: Na spacerach też nie zawsze jest posłuszny. Możesz go odwołać od psa, biegacza, rowerzysty, kota itd, ale nie odwołasz gdy wyczuje gdzieś chleb (może być spleśnialy). Kość mu zabierzesz, chleba nigdy - takie ma "hobby" ;) Ja nie wyczytałem jakiegoś wielkiego nieposłuszeństwa tego psa. [I]"w sumie tylko ja (i rano dziadek albo babcia) chodze z nim na spacery, w zasadzie tylko ja go szkole, ale slucha sie wszystkich, komendy sa wypowiadane takie same[/I]" A jeżeli RZECZYWIŚCIE okaże się, ze ten pies jest typem samotnika i wystarczy mu głaskanie jednej osoby, to może trzeba się z tym pogodzić? Warcząc uprzedza, że nie życzy sobie pchania rąk do niego. Mój pierwszy pies też nie lubił głaskania , tyle że odchodził, a nie warczał.(za to aportował i lubił się szarpać zabawkami :eviltong:) Zamiast na siłę przekonstuowywać coś co być może leży głęboko w naturze TEGO psa może trzeba to uszanować i wtedy przestanie warczeć ... :roll: Gdzie jest napisane że KAŻDY pies MUSI lubić bycie traktowanym jak pluszowy misiek i zabawka do macania, głaskania i szarpania?? Mój pierwszy pies nienawidził dotykania jego łap i pokazywał zęby. Więc go nie braliśmy za łapy - no bo niby czemu mamy robic mu na zlość jak nie lubi? :roll: Jedyne z czym się "dogadaliśmy" to wycieranie łap, nie lubił, ale znosił i stał spokojnie. Czy musimy pokazywać naszą "wyższość" zmuszając zwierzęta do czynności o których wiemy, że nie lubią, ale "my im pokażemy kto tu rządzi" i będą musiały ... (szczególnie przy czynnościach, które nie są konieczne) Aby uprzedzić różne "podchwytliwe" pytania typu "A jak piesek będzie chciał gryźć rowerzystów, to też mamy mu pozwolić?" To odpowiedź jest NIE, ale między godzeniem się na wszystkie kaprysy psa, a nie ingerowaniem w jego "prywatność" gdy sobie tego nie życzy jest spora różnica...
×
×
  • Create New...