Jump to content
Dogomania

mch

Members
  • Posts

    1617
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mch

  1. a ja dzis mialam lajcikowe wejscie spacerowe bo zabralam szczeniolsa zaprzyjaźnionego , takze tuptalismy nad spacerowym zalewem w zestawie 2 dorosłe on luzem i sczeniols on luzem . uwierzcie ze nie bylo osoby która by sie nie usmiechnela na widok mlodego :multi: dzielnie kroczącego miedzy dorosłymi psami . mijalismy quady , rowery , joggingującego sie z pancią lessi :razz: ,tabuny pieszych w wieku roznym i ogolnie bylo bosko . kurcze ale niedługo skonczy sie dobre :evil_lol: młody rosnie i bedą mnie wytykac palcami , i wyzywac od wariatek co z trzema onkami spaceruje :eviltong:
  2. tfu tfu zeby nie zapeszyc , chyba swiatelko w tunelu ,mam nadzieje ze po wizycie SM , natknelam sie na panne z suczą jazgotem NA SMYCZY BYŁ PIES , szok :crazyeye: , i na nasz widok b.szybko z psem ,oczywiscie jazgoczącym , ale NA SMYCZY poszla w swoją strone . zaciekłam sie , choc moze sytuacje nie warte tego ? a moze sam fakt ze sucz nie podbiegnie do innych psow , moze wlasnie lękliwych , a moze baaaardzo agresywnych , to juz coś . ja tam nie jestem radykalem , wszystko sie moze zdarzyc , mozna cos przegapic , czegos nie przewidziec ,cos nam umknie , zdarzy sie , przepraszamy i wyciagamy wnioski . a tu dobija mnie w pewnym sensie bezczelnosc ludzi , bo ja prosze i nic , prosze znow i nic , prosze przedstawiając złe scenariusze i na chwile cos ,ale tak w sumie to dalej nic . juliuszowa z tym łancuchem , koncepcja jest ok , nosze łancuszek w kieszeni , ale po pierwsze sucz pieknie obiega nas jazgocząc w odleglosci 5-6 m , zrecznie unikając przy tym rak własciciela , a po drugie , ja jestem spokojna ,psy sa spokojne . moje buurki pobudliwe , i to ze stoją i sie gapią to super , choc nie ukrywam ze ruda jest w pełni gotowa sie zabawic , a jest zajadła i wredna gdyby jej pozwolic i generalnie chyba by sie dobrze bawila . źabowski znów ,nie lubi psów jazgoczacych ,gdy mijamy np jakąs posesje z szczekaczem wzdłuz płota to on przechodzi czesto na strone ,,dalszą" . a ruda idzie niby obojetnie , a znam ją jak własna kieszen i widze ze jeden minimalny sygnal z mojej strony i dziewczynka wkracza do akcji ,ot tak o dla rozgrzewki . mijamy codzien iles tam psow bez smyczy ,co iles czasu którys doskoczy ,szczeknie , ale gdy widze dobrą wole wlascicieli , to nie mysle o jazgocie tylko ze jakas tam nauczka dla moich psow i dla mnie , i bardziej na nich sie skupiam wtedy chwaląc lekcewaznie wroga .mamy na osiedlu paru prawdziwych psich wrogów takich powaznych i swiadomi konsekwencji jestesmy w stanie sobie powiedziec dzien dobry , minąc w bezpiecznej odleglosci psy , i nawet jak sie któres zjezy czy szczeknie to normalne . nic, zobaczymy co przyniesie jutrzejszy dzien .
  3. [quote name='Juliusz(ka)'] [B]mch[/B] - se pogadasz z SM, se pogadasz z Policją - kasę i nerwy stracisz... Proponuję wycieczkę do marketu budowlanego, zakup 1m ciężkiego łańcucha, przetestowanie świgania (żeby Twoje futra nie reagowały) i sruuu suce pod łapy jak podleci następnym razem:mad:. Trzeba sobie radzić. Wielki ukłon w stronę Rudej i Źaby za OGROMNĄ cierpliwość:cool3:.[/quote] noo dzis zaczelam dzien od pogawędki z duzurnym SM, przedstawilam sprawe ,podalam adres uroczego pieska ,mają sie pofatygowac . a ja mam dzwonic ,czynni 24 na dobe ,jak tylko znow zobacze psa bez kontroli . i jakos nie uzalezniali niczego od podania nazwiska klienta , jak to pan policjant powiedzial ze doniesienie moge złozyc jak znam dane ludzi , a niby skąd mam znac nazwisko i imie . jak dzis wieczorem znów sytaucja sie powtórzy to albo sie polacze ze smiechu i bezsilnosci ,albo nie wiem co . ciekawe jest to , ze jestem przekonana ze jakbym ja tak swoje psy puscila miedzy blokami to w kwadrans pojawilaby sie sm, dzielnicowy ,policja , cbś ,pck, toz i nie wiem co jeszcze :evil_lol:.
  4. no i jestem po drugiej rozmowie z panem dzielnicowym, chyba bylo szkoda impulsów :angryy:. po pierwszej (po południu) obiecal ze jeszcze dzis wybierze sie tam ,pouczy itd wykazal zrozumienie bla bla . wracam ze spaceru wieczornego z psami ,,i co ? .... ano piesek tradycyjnie luzem na nasz widok dopada w nasze okolice z jazgotem , pan tradycyjnie próbuje odwolac bla bla . pierwszy raz podnioslam glos i bez słow obelzywych ale se wygadalam troche wkurzenia . zaproponowalam tak na szybko ze skoro jego suczka ,,tylko szczeka" to moja suczka sie ,,tylko zabawi" (dodam ze oba moje psy stały nieruchomo bez nawet mrukniecia) w koncu odłowil psa . wracając juz do domu zadzwonilam znów do dzielnicowego (ma dzis dyzur do 24) powiedzial ze taaaak ,byyył , i juz lekko prawie rozbawiony zaproponowal złozenie doniesienia na komendzie jesli tylko znam nazwisko . powiedzialam ze skoro jego interwencja o ile byla jest tak nieskuteczna to z pewnoscią to uczynie ,a nazwisko to on powiniem znac skoro tam byl , ja wiem jaki adres ,jaki pies ,nie znam danych soobowych . noz kurcze , szlag mnie trafia . najskuteczniej chyba sprawe by zalatwila moja suczka ,no ale po co ma zdolowac te sucz ?? cały problem tkwi dla mnie absolutnie nie w naszym bezpieczenstwie , bo w zadnym stopniu ta sucz nie jest w stanie im zagrozic ( jest troche wieksza od belga gronka ,umaszczenie i futro gronkowate) , zrobic krzywdy , ale ja tak nie chce by one sie zauczaly ze co pies to jazgot . i tak juz tyle znosza w milczeniu,sama sie dziwie . problem jest dla mnie w totalnej głupocie ludzi . za mila bylam ? i dlatgeo tak luzacko podchodza do tematu ? nie pozwolilam zadnemu swemu psu pokazac tej suczce ze to tak nieladnie sie rzucac do nas ? i dlatego problem dla nich nie istnieje ? kiedys im ta sucz jazgoczac za skuterem wbiegla na ruchliwą dwupasmówke :crazyeye:, to tez ich niczego nie nauczylo . ' jutro dzwonie do sm , niech mi powiedza co w takiej sytuacji . no bo ok, dzwonie do nich , ale jak przyjadą pies bedzie juz na smyczy albo w domu . a moze dzwonic do administracji osiedla ? a moze klarce odpiąc smycz ?
  5. wprawdzie mam niskie cisnienie wiec skok mi nie zaszkodzil ,ale jednak na chamstwo trza chamstwem .jeszcze niedawno pisalam ze udalo mi sie zalatwic sprawe z wlascicielami suki gronkowatej , która notorycznie nas atakuje na osiedlu, po paru zwroceniach uwagi gdy prosilam spokojnie o zajecie sie psem ,a nie randeczki za rogiem i piffko z kumplami a pies biega i robi co chce , wydawalo mi sie ze trafilam w koncu argumentem ze moje psy nie sa z kamienia i kiedys zrezygnują ze stoickiego spokoju i wpatrywania sie w jazgota na konto aktywnego kontrataku . i efekt byl - jak sie okazalo nie na długo, na przestrzeni paru ostatnich dni dopadla do nas 3 razy , za kazdym razem czy to panna czy chłopak lezacy czy stojący gdzies nieopodal zajeci byli to pisaniem semesa , to rozmową przez tel. to pogaduszki z towarzystwem . i przed chwilą to samo ,sucz mi sie juz jeżyc zaczela dzis ,wiec nastepnym razem mniemam ze sie wkurzy juz i sie nie zdziwie .a o ile jest kontrolowalna i posłuszna , jak sie juz zexli na jakiegos psa to na amen ,a takie ,,zaproszenia" do awantury ?? ooo to miód na jej serce i zeby . jutro zaczynam od tel. do dzielnicowego , niech sie okresli , czy mam dzwonic do sm za kazdym razem ,czy zajmie sie sprawą . ja na prawde nie czepiam sie dla kaprysu , mijamy niejednego psa który łazi bez smyczy po osiedlu ,dopoki jest pod kontrola wlasciciela , jest czyms zajety ,albo sobie po prostu patrzy to co ja sie bede czepiac . ale ci przeginają , po prostu poklady dobrej woli sie skonczyly mi i tyle . fajnie tak: naiwna idiotka prosila spokojnym głosem ,pilnuje swoich psow to okazuje sie ze i motywacja krótkotrwala byla . a jak bede chamem co bedzie wydzwanial i skarzyl to bede chamem ale moze poskutkuje ? bo jakos mimo przewagi przewidywalnej mojej suczy nie mam serca i sumienia w ten sposob im pokazac (dac sie zabawic dziewczynkom) ze ich postepowanie jest beztroskie i niebezpieczne dla ich psa . po prostu pustaki , totalne pustaki :crazyeye:.
  6. tłum owczarków mialam w domu w weekend [IMG]http://img217.imageshack.us/img217/879/wok043so3.jpg[/IMG] a co jedno ro bardziej głodne :crazyeye: debesiowy mlody [IMG]http://img217.imageshack.us/img217/4702/ok038az1.jpg[/IMG] [IMG]http://img185.imageshack.us/img185/8287/ok037ab5.jpg[/IMG] [IMG]http://img185.imageshack.us/img185/5381/ok003oj2.jpg[/IMG] [IMG]http://img211.imageshack.us/img211/4416/ok014lh2.jpg[/IMG] [URL]http://img217.imageshack.us/img217/4585/ok015uv5.jpg[/URL] [URL]http://img217.imageshack.us/img217/1464/ok016nz6.jpg[/URL] [URL]http://img211.imageshack.us/img211/6113/ok058la8.jpg[/URL] ruda za to szczypanie byla juz mocno podkurzona , ciekawe ze sama jak szczypiącą jest to taka fajna zabawa :evil_lol:
  7. z kaloryferem ? taka tfffarda ? da rade ? :evil_lol:
  8. oj ayshe , rozumiem ze wlasne buurki trza wyprowadzic itd ,ale kursanci cie powinni pogonic jutro ! albo profilaktycznie o swicie ktos cie powinien przykuc do kaloryfera ! zapalenie płuc to nie przelewki . mozna sobie walczyc ze reka boli, ze psychiczny dól, ze sie nie chce , ze to czy tamto ,ale to juz powazna choroba , i moze jutro przetrwasz ,ale za 10 lat ci wyjdzie bokiem ,a przeciez zyc z onkami chcesz jeszcze 1000000000000000 lat ,nie? :evil_lol::loveu:. ja przy swoich niuskach chorowalam powazniej dwa razy , za kazdym razem grypa żołądkowa dolegliwa strasznie ,jak tylko moze byc . za pierwszym razem powalilo mnie tak ( i juz nawet nie posiedzenia na czy nad .... :evil_lol:) ale goraczka itd ze zostawilam psy w pracy na dobe , tam mialy wikt , wyprowadzenie 3 razy na terenie ogrodzonym znanym sobie ,traktowanym w sumie jak swój. za drugim razem bylam umierająca ale nie tak diametralnie jak za pierwszym a niuski sie tak lepiły do mnie ,ze zostaly w domu ze mną , wyprowadzacze znajomi sie nie sprawdzili (tzn chetni i zwarci ale niuski koncentrowaly sie li i jedynie na KIERUNEK DOM PANCIA , wiec w koncu w ich towarzystwie zwklekalam sie z wyrka czy łazienki (zalezalo od godziny :evil_lol:) i towarzyszylam niuskom na krótkich pochodzeniach i posikanikach . reszte czasu dzieci lezały przy mnie dogorywającej ,niech im tam , skoro tak wolaly . zdrówka zycze !!!
  9. [quote name='DuzyTomek2007']Poważnie wyprowadzacie swoje psy tylko na smyczy?! A co z ruchem, zabawą, socjalizacją itp.? Ja mam 2 sznauce mini i nie wyobrażam sobie wlec ich cały czas na smyczy. Idę chodnikiem jakieś 20 m a na łące je puszczam luzem. Większość ludzi z mojego osiedla robi tak samo. Oczywiście zdarzają się zgrzyty ale generalnie psy się bawią, właściciele rozmawiają i spacer upływa w miłej atmosferze. A wieczorkiem do Parku Psów gdzie biega czasem 20 (!) psów- od westa czy sznauca mini po dobermany czy dogi- i przeważnie nic się nie dzieje! Jak ktoś ma agresywnego psa, który nie toleruje innych to nie przychodzi i już. Widzę czasem takich zestresowanych ludzi wlokących swoje psy na smyczy koło Parku podczas gdy cała sfora je obszczekuje :lol: Spacer ma być przyjemnością zarówno dla mnie jak i dla psa. A większość tutaj traktuje wyjście jak 3 wojnę - oczy dookoła głowy, kopanie psów (!) itp. A z tego co widzę psy na smyczach są najbardziej agresywne- bo skoro pies czuje że właściciel się boi zaczyna go bronić. Puszczony luzem jest dużo spokojniejszy.[/quote] jasne ze nie , moje psy sa na smyczy tylko w obrebie osiedla ,tzn jesli musimy gdzies tam dojsc ,przejsc . 95 % czasu na spacerach są bez smyczy .
  10. [quote name='zerduszko']Wszytsko fajnie, tylko rozwiązywanie problemów, to nie jest "pstryk" i już, a kazdy podbiegajacy pies cofa nas na strat. O ile agresja mojego psa jest moim problemem, to wszytsko co mi ten problem przeszkadza rozwiązać również jest?? W normalnym świecie, to ja mówie do człowieka, weź swojego psa - bez podawania powodów. Część ludzi sie stosuje część nie. Ci, którzy sie nie stosują, czesto po prostu nie są w stanie przywołać swojego psa, a przecież piesek musi sie wybiegać, więc lata samopas ;) I to już nie jest mój problem. Ja się w kotłujące sie psie sfory nie pcham, ale od bloku do miejsca odludnego i odpsionego dojść jakoś muszę. Jesli nie chcę pogłębić agresji mojej suce, to pod zadnym pozoerm nie pozwalam na atak, czyli sprawe muszę rozwiązać ja. Jak pies odbiera Twojemu piłeczkę, to atak jest ok, ale jak narusza jego przestrzeń osobistą, skacząc i ciorając po ziemi, to nie jest dobry powód??[/quote] ale ja przeciez pisze , ze jesli jakis pies idzie sobie luzem i popatrzy na nas, zamerda ogonem , zauwazy , a moje psy okazałyby złe zachowania to wtedy , problem jest w moich psach i we mnie .jesli na sile bedzie chcial sie witac ze ,,stadkiem" jakie moje dwa psy tworzą , a te dostana ode mnie pewnie podswiadomy sygnal ze tego nie chcemy ( nie lubie takich sytuacji) to nie uwazam by warkniecie bylo czyms nagannym . my podnosimy głos czasem, denrwujemy sie , dajmy prawo naszym psom zyjącym w zapełnionych najczesciej mocno psio okolicach prawo do zachowania odrobiny własnego ,,ja" . natomiast jesli pies mi sie zacznie rzucac i startowac do kazdego psa który sie pojawi na horyzoncie to ewidentnie bede szukac sposobu ,problemu w nas , nie w tym ze sa inne pieski w okolicy . i nie teoretyzuję , przerabialam to . moze byc oczywiscie ze posiadając psy ON , jest łatwiej mi , bo znajdując jakąs tam metode , trafiam w koncu do psa skazanego wrecz genetycznie na wspolprace z przewodnikiem ,aport, wiecznie nie najedzonego itd . swiadoma tego nie neguje z miejsca wszystkich podbiegaczy i ich wlascicieli . kazdy pies jest inny, czasem wymaga twardszej reki , nie oszukujmy sie , a czasem kontroli do konca zycia i kazdy spacer staje sie koszmarem a nie przyjemnoscia .
  11. zbójini i jak tam ??? u nas nadal ok , tfu tfu zeby nie zapeszyc , ogrodzenie cale , psy cale i na miejscu :lol:
  12. :evil_lol:hmmm tak lekko do tematu podbiegaczy itp moze pdochodzic tylko ktos kto ma lajtowego pieska który podbiega do innych lajtowych piesków :evil_lol:. ja np pozbylam sie jednej atakującej nas notorycznie suczki (tzn wreszcie jest pod kontrolą wlascicieli) gdy zapytalam tychże czy sądzą ze moje psy nie sa w stanie w koncu sie wkurzyc :evil_lol: . następnych (od jeszcze mniejszej suczki) zapytalam czy wyobrazają sobie zabawe dwóch psow duzych ( w avatarze) pełnych nawet dobrych checi z ich sarenką i zapewnilam ze za operacje kregosłupa np nie zwróce za chiny . ze swojej strony zas oferuje im pelną kontrole nad swoimi psami , mogą nas mijac bezpiecznie , nic sie na nich pOczwrakowatego :evil_lol: nie rzuci . z drugiej strony mam za sobą 2-3 podbiegniecia sprzed jakiegos dawnego czasu niekontrolowane niestety przeze mnie , moj pies który kocha wszystko co psiomałe zwłaszcza , i nie macham nogami na lewo i prawo i nie kopie ,bo wiem ze wszystko sie moze zdarzyc . jesli moje psy warkną na podbiegacza z dobrymi intencjami to ja widze problem w nich , w sobie , w ułozeniu , pod warunkiem ze podbiegacz zachowa jakis tam dystans . nie bede kamienowac kazdego psa który idzie sobie luzem i zamerda na nasz widok i popatrzy ,tylko dlatego ze sprowokowal moje psy do warczenia dajmy na to . to moj problem , sprawa do rozwiązania . ale jesli takowy piesek spróbuje zabrac mojemu pilke to dostanie łomot i nie ode mnie i nie bede zbytnio reagowac . duzy wybieg - park psi ? jestem za ,nie bede wreszcie profilaktycznie w bilansie miesiecznym musiala uwzgledniac mandatu ewentualnego za bytnosc na boisku szkolnym gdzie jedyny teren w miare oswietlony ,bez szkiel ,i mozna z psami pocwiczyc , pobawic sie . natomiat absolutnie nie widze sie z psami w miejscu gdzie odpinamy smyczki i teraz piesie sie maja wybiegac same , awantura gotowa , daje swoim kwadrans :evil_lol:
  13. ci co mają takie doswiadczenia z dzikami to pewnie juz nie bedzie dane im sie dzielic z nikim nigdy :evil_lol: , sorry za zart . jak one tak blisko ludzkich domostw brykają to nie powinny chyba reagowac panicznie strasznie . gorzej jesli suka chcialam napisac , to dzikowa dziewczyna ma mlode , to chyba wtedy jak kazda matka niemka zabije w okolo wszystko w obronie dziecióffffff . ruda !!! czym ty sie chwalisz , ja mam za sobą niedziele z trzema booorkami :loveu:
  14. mch

    Ksieciunio

    wszystkiego smacznego dla bolsa :multi: , i jeszcze paru latej w takiej formie i taką pancią :lol:
  15. jesli praca z wlasnym psem to za malo, mozna pracowac jeszcze z czyims psem np . kursa korespondencyjne czy obóz praktyczny ,ok ,b.fajnie jak sie ma finanse na zbyciu . ale czy to akurat az takie rozwijące ,zwlaszcza ta czesc korespondencyjna :crazyeye:
  16. no tak ,po co sie czlek jakis plącze po cwiczaku bez psa lub bez rekawa , tacy przeciez tam tylko przeszkadzaja :evil_lol: .
  17. :evil_lol: haha ,ale to temat jak zmeczyc onka i przezyc !! bardzo wazne ,,przezyc" :evil_lol:
  18. mch

    jaka kupa taki pan

    ,,my" kopsamy zazwyczaj dwa razy dziennie , przy zmianie karmy niedawno na koebersa pojawiala sie czasem kopka dodatkowa u psow obu . ale wszystko wrocilo do normy . wielkieee kopy samiec mial po bricie bodjaze ,wiec zrezygnowalismy . jesli sa kosci w jadłospisie , u samca bez zmian , u suczki kopki bobkowane białawe ,widac ze sie musi starac zeby zrobic . smierdzące kopki z daleka , zauwazylam u obu psow ,gdy dostaną psią karme mokrą znaczy puszke . mysle ze moge spokojnie powiedziec ze na przestrzeni polrocza 95 % kopeczek mamy idealnych , ciemniejsze niz jasniejsze ,zwarte ,bez zadnych widocznych elementow skladowych . dodam ze psy jedzą : sucha karme (cibau, koebers, ostatnio belcando) ,surowe mielone mieso jakosci ostatniej , wywary roslowe , surową marchew ,kefir no i co tam wysepią :evil_lol:
  19. [quote name='gops']moze nie o chamstwie ale o glupocie wam powiem wracalam wczoraj wieczorem z polany ,rozejrzalam sie i nikogo nie widze to puszczam psy pod blokiem no i moja suczka (nie lubi suk i wiekszych psow , o kotach nie wspomne) podbiega gdzies tak 20m odemnie i sie cieszy (merda ogonem kladzie sie i skacze) ja podlatuje mysle ze zrobila cos zlego ze tam jakis kot czy cos i sie cieszy a ona podleciala do pani z amstafem na smyczy taki z 4 miesiace moze mial i z 10 kilo mial w kazdym razie mniejszy niz moja Misia a wlascicelka odrazu do mnie "wezmie pani tego kundla bo moj ja zagryzie ,zobaczy pani spuszcze go" :evil_lol: ja tylko spojzalam na nia jak na idiotke bo pies ewidentnie chcial sie bawic i piszczal z radosci ;) zabralam moja sucz i poszlam do domu i mysle ze jesli ta kobieta tak postepuje i nie pozwala na zaden kontakt tego psa z innymi psami,to za jakies pol roku rzeczywiscie bedzie agresorem :roll:[/quote] taaaa jak do nas podbiegaja to agresorzy i wlasciciele chamy nie kontrolujące psow , ale jak nasze podbiegają to tylko zeby sie zabawic i jest słodko ,i taką szanse na socjalizacje swoich psow ludzie tracą , noooo :evil_lol:
  20. ja dzis doczytalam na tabeli u weta ze moja sucz ma w przełozeniu na ludzkie lata okolo 50ki :crazyeye:, chcialabym byc w jej formie w tym wieku . wg tabelki za jakies 1,5 roku zaczyna nam sie okres starzenia ,boje sie ,choc siwą brode niuska ma juz od dawna . ze zgryzoty pewnie ,ze taki ciezki zywot i trudy i znoje :evil_lol: same po drodze .
  21. haha, a od dwoch sa lepsze trzy :evil_lol: ,ja na swiąteczny weekend bralam szczeniolsa onka , i walczylam z trzema gangrenami :evil_lol: , i cos mi sie wydaje ze jeszcze młodziak spedzi znów z nami jakis dzionek niedługo , bo kochany strasznie .a ja uwielbiam obserwowac psie zachowania rozne w rozniastych sytuacjach .
  22. jesuuuu to ja kozla 650 g przez przeszkode metrowke raz raz tak rzucilam ze prawie mi na glowe spadl , a ty mowisz hantle przez palisade 4 kg :crazyeye: . no ale trening czyni mistrza , uczylam sie plucia baleronem przez m-c to sie i naucze dobrze rzucac kozla ,a jak sie tak rozkrece to i hantle zorganizuje :evil_lol: i poooooszeeeedł :eviltong:
  23. jesuuu jaki hardcore :evil_lol::crazyeye: , moje psy i owszem aportowały 3 kg kozla i młotek ,ale zeby hantle 4 kg trzymac ? a jak sobie na łapecke upusci ??? albo mi na stope ?:crazyeye:
  24. no i juz mamy wlasciwe ph sikania . czyli sprawa opanowana , sikamy tez juz w normie ilosciowo i na chłopaka :evil_lol:. mam dawac 1/5 tej urinary jeszcze z m-c i zbadamy czy wszystko nadal bedzie ok . wet powiedzial tez ze ze wzgledu na to ze ruda kastratka powinnam i jej dodawac troszke tej karmy ze względu na te zakwaszania . o co to moze chodzic ?
  25. nono , jak wino i skrzypce :cool3: im starszy ...
×
×
  • Create New...