-
Posts
3216 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Grażyna49
-
Boziu,jakie cudne pysiulki. Takie słodkie przytulaski. Całe szczęście ,że jest troszkę pozytywnych wiadomości i człowiek może się uśmiechnąć.
-
Masz rację,Izuniu. Adoptowali ,podpisali umowę,dobrze się opiekowali. Wiesz tylko niepokoi mnie,że sami do Ciebie nie zadzwonili. Gdybyś koleżanki nie wysłała nic byś o problemie nie wiedziała. W razie szybkiej decyzji o wyjeździe jesteś pewna,że Cię powiadomią? Oj,głowa mała.
-
O kurczę,to jest problem. Sunia się przyzwyczaiła,pokochała i teraz co ,znowu będzie się czuła porzucona. Z drugiej strony , przecież za granicą też mają psy :nonono2:
-
O rany.......Współczuję. Teraz musicie bardzo pilnować,bo jak raz zakosztował kąpieli błotnych to będzie chciał powtórki.
-
Sprawdziły się przepowiednie.. U mnie o 6 było -7 a ja chyba jestem bliżej stolicy więc cieplej powinno być. Chodzi mi o położenie geograficzne a nie o ciepło wydalane przez stołeczny gród. :megagrin: Drapanka dla psiaczków zostawiam i pędzę dalej. :kiss_2:
-
Cudne zdjęcia,szczęśliwy Rudasek. Jeszcze na pierwszym zdjęciu , tym w budce,oczka nie takie całkiem Rudaskowe,ale to normalne. Nawet do raju trzeba przywyknąć.
-
Witaj Irenko,po przymusowej przerwie. Ja już kociokwiku dostawałam. W którymś markecie sprzedają docinane tylko nie pamiętam czy w Castoramie czy Praktikerze Lecę na bazarek zobaczyć czy mnie nie przelicytowano.
-
Moja poprzednia czarna niufka taka wrażliwa na ogon była. Wszystko mogłam wyczesać poza ogonem /no...za uszami też był problem ale niewielki/ Ogon był nie do ruszenia. A wiadomo jakie puchate ogony mają niufki. Jak już tak całkiem pztrzyć nie mogłam to mąż się kładł na nią,pysk zajmował smakołykami a ja ogon strzygłam bo wyczesać to już się nie dało. Tora natomiast /ta biało/czarna z awataru/ kość dużą dostawała i wtedy wszystko mogłam z nią robić./ :nonono2: strasznie za nią tęsknię/
-
Super wieści z nowego domku. Wiadomo było,że miasto dla Rudaska to całkiem nieznana nowość. Myślę jednak,że mając swojego ukochanego ludzia,przyzwyczai się. O kurczę,faktycznie jak dwie krople wody. A może oni są w jakiś sposób spokrewnieni??? Mizianka zostawiam dla Rudaska i jego nowej Rodzinki.
-
U nas było piękne słonko od samego rana. Z wielki zdziwieniem oglądałam migawki ze stolicy zasnutej mgłą. Koło 9 i u mnie mgła niziutko zawisła,ale o 11 wróciło słonko i tak do wieczora. Ujemna temperatura była też na wsi mojej/-4/,teraz też już zaczyna skrzypieć pod nogami. Brrrr idzie zima.
-
Oj , jak dobrze,że już są wieści i to TAKIE wieści. Kilka razy post czytałam,bo za pierwszym razem tylko z wrażenia przeleciałam. Za drugim nie za wiele widziałam ,bo łzy szczęścia się lały/noooo głupie takie/ Jak poczytałam,że zaraz po wyjściu z samochodu nie chciał iść na spacer tylko za pańcią się rozglądał,aż mnie przytkało/ze szczęścia/ Wszystkiego najlepszego w nowym wspaniałym domku kochany mój maluszku. Usiatko,gdybym mogła to bym Cię uściskała. Aaaaa i bardzo mi się podobała wyprawka a najbardziej adresówka.
-
Tak,ja też zawsze zostawiam włączony tv jak z domu wychodzę. Światło też,zwłaszcza teraz jak jest tak mroczno,malutka ledowa żarówka się pali cały czas. Teraz to już nawet nie muszę,bo sama Rasti jest bardzo karna i grzeczna,nie broi,nie rozrabia. Wcześniej jak z Torą były zawsze coś było zmajstrowane. Tylko jak córci spanielka na dłużej przyjeżdża jest problem z tv. Pierwszy raz widzę pieska który autentycznie ogląda telewizję i reaguje na zwierzęta. Najbardziej ją denerwują zwierzęta w reklamach/skacze na telewizor/. Na przyrodniczych filmach reaguje głosem stosownie do akcji /piszczy,szczeka zawodzi , dyszy/ Coś niesamowitego. Owszem miałam kilka psów które od czasu do czasu spojrzały na ekran ,ale tak..... Rasti tylko na starą czołówkę M jak miłość reagowała.Po usłyszeniu pierwszych taktów muzyki wyła do samego końca czołówki. Teraz zmienili melodię i już nie wyje,
-
W koło dramat. Oglądałyście wczoraj uwagę na tvn. Pomiechówek , przeszło 100 psów i kobieta....... Gmina nic nie robi TOZ niewiele,aż do nieszczęścia dojdzie i pani straci życie. Kto będzie wtedy winny? Oczywiście niedożywione psy. Rozpacz ogarnia i ręce opadają.
-
Piękny,kochany Rudasku,dzisiaj ostatni dzień jesteś w Białogonkowie. Postaraj się mądry maluszku,zrozum powagę sytuacji i bądź grzeczny na ile potrafisz w nowym domku. Mocno,bardzo mocno kciuki zaciskam,żeby od pierwszego wejrzenia/poniuchania coś zaiskrzyło.
-
Masz rację Irenko,jest tyle schronisk,które potrzebują ludzi do pracy. Ja jednak mówię o tych przypadkach,kiedy już dochodzi do sądowej rozprawy. Kiedy ktoś ze szczególnym okrucieństwem potraktuje zwierzaczka/bez względu czy to jest pies,czy kot czy inne małe lub duże zwierzę/. To zazwyczaj są zwyrodnialcy,którym przebywanie z patologią i tak nie zaszkodzi. Wtedy to uważam,że powinna być kara bezwzględnego więzienia a nie zawieszenie czy kara pieniężna. Bo w/g mnie jeśli taki osobnik wyrzuci przez okno psa to za kilka dni może to samo zrobić z dzieckiem.
-
Ale cudna zabawa. Tosia bardzo delikatna a kocurek widać,zawzięty. Niby zły/widać po układzie uszu i ogonku/ale nie odpuszcza :megagrin: Uwielbiam takie scenki tym bardziej,że moje kolejne psiury genetycznie kotów nie znosiły.
-
Wiem Nutusiu,tyle nieszczęścia w koło,ale z drugiej strony ile zwierzątek ma szczęśliwe życie w dobrych domkach. Ja jestem strasznie zadowolona jak widzę w lesie ludzi spacerujących ze swoimi pupilami. Jedna pani z 4 pieskami na długich smyczach chodzi.Wiem,że nie jest miejscowa,więc widać regularnie z nimi przyjeżdża. Sąsiadka z pierwszej działki co też ze stolicy uciekła ma 6 piesków/wszystko znajdki różnej wielkości i koloru/i 13 kotów. Tak to jest są źli ludzie ,ale są też dobrzy. Gdyby można było tylko zwiększyć karalność tych złych ,może by się sprawy lepiej potoczyły.
-
Faktycznie źle zrozumiałam. Myślałam,że Szerloczek na noc jest przytulany przez Dziunię. Swoją drogą słyszałam jej powarkiwanie ale......diabeł Tasmański...no nie tego to sobie wyobrazić nie mogę. Dzisiaj rano u mnie było zaledwie 2 *C. Niby trzecia dekada listopada,więc nie powinnam się dziwić,ale tak jakoś zimą powiało. Musiałam w końcu hiacynty do ziemi wsadzić i mówiąc prawdę łapki mi bardzo zmarzły.
-
No coś Ty,Nutusiu. Wszystkie pieski u psiolubów mają bardzo dobrze,więc tylko pochwalne peany byśmy słyszały. Gdyby przemówiły te biedne źle traktowane ,to albo my byśmy usłyszeli,albo taką wiązankę by posłały,że tym złym w pięty by poszło. Czasami czytając o tych wszystkich tragediach mam takie marzenie,żeby te istotki psie/kocie i inne czteronożne , mogły się złączyć jak na filmach i akcję pomocową przeprowadzić mogły/jak na 101 dalmatyńczykach ,czy świnka z klasą......./
-
Marysiu O , tak samo mam ze swoją Rasti. Widzę,że potrzebuje wyjść "za potrzebą" drapie łapką w drzwi ,ja się kajkam z łóżka a ta głowę wychyli,widzi,że pada lub wieje i robi w tył zwrot. Chwilkę poleży ,ale pęcherz ma swoje granice rozciągliwości i znowu psica w drzwi drapie Wyskoczy tylko przed drzwi,nawet na trawnik nie przejdzie,zrobi siuuu i czym prędzej do domku. Oburzona otrząsa się i z mruczeniem w fotelu lub na kanapce w kłębek się zwija. To mój pierwszy pies taki wrażliwy na warunki atmosferyczne.Wcześniejsze /niufki i moskalka/mogły całą dobę na świeżym powietrzu przebywać. Siłą trzeba było do domku zapraszać.