Jump to content
Dogomania

twa1001

Members
  • Posts

    244
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by twa1001

  1. Marmasza nie będę się z tobą spierał o falę bo nie ma o co się spierać tak się składa że nie byłem i nie jestem jej zwolennikiem .choć przez 2 latka troszkę się opatrzyłem od środka . Co do Brzezichy no cóż ojciec kynologii polskiej i zawiódł ? Oj stare to metody były :D choć z pewnymi modyfikacjami można je doskonale wykorzystywać do dziś tylko kwestia tych modyfikacji - to jest problem dla przeciętnego właściciela psa . Wiesz mam problem co oznacza że twoje psy muszą zapracować na michę bo nie rozumiem tego ?? moje zawsze dostawały żarcie może nie o określonych porach ale mniej więcej zgodnie z rytmem dnia o dziwo wstawałem krótkie siusiu potem dawałem im żreć w między czasie moja toaleta one kończyły to ja szedłem do kuchni na śniadanko a potem na spacerek . Wiem ze zupełnie nie gra to z Fischerem ale moje psy nie zarabiały na żarcie w żaden sposób .wychodziliśmy na długi spacer po to by się wybiegały w zasadzie dla mnie pies ma umieć chodzić przy nodze na i bez smyczy wracać na komendę bez względu na okoliczności ma rozumieć komendę do ataku i odwołania bądź też zakaz ataku , w domu ma nie przeszkadzać nie zbliżać się do gości tylko dyskretnie obserwować sytuację , ma akceptować zabiegi higieniczno sanitarne jakie trzeba mu co jakiś czas przeprowadzić ma być pewny siebie i spoooookojny i chyba większych wymogów nie mam . Wszystkie elementy wykorzystuję na zwykłym spacerze ( poza atakiem oczywiście ) i mnie to wystarcza więc nie rozumiem co to jest zarabianie na michę . Na koniec powiem w ten sposób nie jest sztuką czytać z psa , sztuką jest być czytanym przez psa jeśli masz proste i jasne reguły postępowania i zawsze jednakowe to niema problemu zeby pies się podporządkował i dostosował do sytuacji. Od tego są szkolenia zeby wytwarzać sytuacje ekstremalne i psu pokazać czego od niego w takiej sytuacji oczekujemy a nie błądzenie ogródkami na około . co do nakłaniania rocznego dziecka miałem problem ale ostatecznie się udało po prostu nie było innej opcji bo tu wchodzimy na temat zdrowia i żaden humanitaryzm nie usprawiedliwi nie podania leku . najlepiej podaje się strzykawką chociaż się nie wylewa
  2. No to dołożę nie lubi myć zębów bo mu pasta nie smakuje :D miętowa jest the best tylko trzeba dobrze wcisnąć w szczotkę bo położona na włosach nie zdąży być użyta natomiast będzie psu służyła za super przekąskę :D odnośnie zachowań wyższych hmmm . Czy widział ktoś lub słyszał ktoś o psie który wchodziłby do ogniska ???? Natomiast o psach wchodzących w sam środek pożaru bo został tam człowiek już kiedyś chyba słyszałem . Ogień nie jest naturalnym żywiołem psa , wręcz przeciwnie . [quote name='"Marmasza"'] A jeśli chodzi o spełnianie potrzeb - nadmierne "rozpieszczanie" psa podobnie jak dzieci powoduje "znudzenie luksusem". Pies jest z natury przyzwyczajony do ciężkiej pracy w celu spełnienia swoich potrzeb (u wilków zaledwie 10% polowań kończy się sukcesem). Taki "pławiący się w luksusach" pies się nie rozwija i z nudów zaczyna "próbować różnych zachowań" - to trochę jak zjawisko fali w wojsku - żołnierze starszego rocznika z nudów zaczynają wymyślać "przyjemności" dla młodszych - z czasem staje to się ich nawykiem. quote] no to wydaje mi się , że to faktycznie można nazwać sednem sprawy . Czyżbyś jednak znał pojęcie dominacji tylko inaczej ujęte :P Jeśli już padło takie stwierdzenie i pies o którym mowa już się przyzwyczaił i ustabilizował w pozycji starego wojska no i wymyśla jak może , żeby zapewnić swojemu właścicielowi niezapomniane atrakcje . Bo jak wiem z autopsji to fala ma właśnie zdominować młode wojsko . Fala jak fala ma swoje dobre i złe strony , natomiast falujący pies już tych dobrych jest pozbawiony :P. I co dalej ???
  3. Hmmm po świętach ściągnę sobie psa to sprawdzę na razie to tylko żonie w oczy mogę patrzeć a ona jakby wzroku spuścić nie chce i długo tak może :D. Z tego co jednak pamiętam patrzenie w oczy też zależne jest od sytuacji czasami bawiłem się z psem w patrzenie z przechylaniem głowy nawet niezła zabawa była i dla mnie i dla psa ( ale była to zabawa w określonym czasie i warunkach ) natomiast nie zdarzyło się to na pewno - choćby po próbie wyłamania (wolał jeden z drugim łba nie zadzierać i mnie nie prowokować :P Co do materiału genetycznego wyjściowego i skutków powiem tak : Kiedyś jak ktoś zobaczył dzisiejszy wzorzec ON-a to stwierdzał że jest przekątowany i odwalał z hodowli a teraz to prawie każdy ON to mix owczarka z zającem . Winą tutaj znowu należy obarczyć człowieka jego chęć upiększania i ulepszania na zasadzie modyfikacja genetyczna a potem imbred/imbred /imbred aż dochodzi to stanu jaki mamy dzisiaj. Kiedyś ON był najbardziej odpornym na wszystkie choroby psem a teraz jak któryś nie jest alergikiem to święto lasu o reszcie nie wspomnę . Czyli M@d w swoim rozumowaniu pominąłeś czynnik ludzki , a człowiek wszystko spaprać potrafi :P w tej chwili jest tak jak dawno temu ze szlachtą – błękitna krew . A w końcu 30 lat to już jest kilka psich pokoleń
  4. ok ja nie klikam ja idę na spacer :P
  5. [quote name='"asher"'][ pierwszego w calosci odbytego przez Sabine w namordniku. ostatnio sporo z nia cwiczylam noszenie kaganca. nie wyuczylam jej co prawda do konca (doszlysmy raptem do kilku minut w zapietym kagancu), ale uznalam, ze trudno - nauczona, czy nie, kaganiec musi byc (oczywiscie w domu nadal bedziemy sie stopniowo przyzwyczajac). [/quote] nie to nie tak !!! namordnik równa się spacer spacer = przyjemność namordnik w domu = ????? dla mnie zakładanie namordnika w domu mija się z sensem chyba że właśnie wychodzisz z psem na spacer i zakładanie kagańca jednoznacznie będzie kojarzyć się ze spacerem tylko w takim wypadku pies nie będzie kręcił głową przy nakładaniu a wręcz sam pysk do kagańca wsadzi . Pawłow tylko troszkę inaczej
  6. [quote name='"Marmasza"'] Widzisz, to jest zachowanie z typu - za diabła nie wiem o co suce chodziło, ale nie przejmuję się tym. [/quote] znowu muszę się z tobą zgodzić ja też za diabła nie wiem o co jej chodziło . siedzieć można i różne rzeczy przy okazji robić o tv nie pisałeś jak napisałem dośpiewałem sobie miałem prawo do błędu
  7. [quote name='"Marmasza"'] Widzisz Twa1001 - w szkoleniu psów jest podobnie jak w nauczaniu dzieci - o metodzie decyduje cel jaki nam przyświeca - przez wieki celem było wychowanie posłusznego poddanego a później robotnika, który bez szemrania będzie wykonywał monotonne czynności wymagające niewielkiej wiedzy. Ale te metody zawodzą przy próbie wychowania osobnika kreatywnego z inicjatywą i szybko nabywającego nowe umiejętności. Od jakiś dwudziestu lat pedagogika ludzka zrobiła ogromne postępy, podobnie jak psychologia i neurologia - obecnie wiemy o funkcjonowaniu mózgu znacznie więcej niż 20-30 lat temu. Nie widzę powodu aby nie czerpać z tej wiedzy tego co przyda mi się w pracy z psem. Tak naprawdę mózg psa funkcjonuje podobnie do naszego...[/quote] Marmasza to nie chodzi o wycieczki . Co do szkolenia z wygaszaniem ujemnym hmmmm. Wiesz miałem w sumie 6 psów wszystkie były szkolone metodą kontrastową . 2 ON-y przejmowałem w wieku 7 lat . 1 ON-a przejmowałem w wieku 3 lat tu niestety muszę przyznać do porażki choć nie w pełnym zakresie no i 2 sunie i 1 psa od szczeniaka problemy z tymi przejmowanymi były gdybym inaczej powiedział to bym skłamał . Natomiast tylko 3 latek sobie pozwolił na pozostawienie mi pamiątek na rękach dlaczego ?? odpowiedź jak dla mnie jest zupełnie prosta . Zanim trafił do mnie to już miał kilku właścicieli ( wszyscy zaznaczeni :) ) pies był po szkoleniu we Francji bo tam był wychowywany jednak huśtawka po szkoleniowa spowodowała takie zmiany w psychice psa że on nie przyjmował do wiadomości że ktokolwiek może być nad nim. Kiedy podawałem mu komendę równaj na środku 2 pasmówki to wiązało się z tym że musiałem go znieść z jezdni bo wisiał mi na plecach . Brak stanowczości i konsekwencji załatwił tego pieska na cacy :(. był to naprawdę spokojny i słodki psiak tylko że w sytuacjach stresowych liczyć na niego byłoby stanowczym błędem trochę czasu trwało zanim się sprawy wyprostowały . a i to jeszcze nie w pełni W sumie poza szczeniakami nie miałem łatwych psów wszystkie były wymagające i zmuszony byłem do przyjęcia ich reguł gry . Dlatego właśnie twierdzę że wygaszanie pozytywne jak najbardziej ale nie w sytuacji kiedy jesteś atakowany przez własnego psa . W tym przypadku twoje pozytywne bodźce odbierane będą jako twoja słabość i objaw uległości . Nie wszystkie psy reagują na szkolenie pozytywne jeśli tak się zdarzy że jeszcze jesteś niekonsekwentny a mimo wszystko używasz tylko bodźców pozytywnych to jest naprawę kwestią czasu moment kiedy pies wejdzie ci na głowę kiedy juz bodźce pozytywne nie będą wystarczającą atrakcją i co dalej ?? jeśli spaprałeś juz psa ale : jeśli masz zamiar nad sobą popracować i wyrobić u siebie konsekwencje oraz stanowczość to ewentualnym ratunkiem jest wygaszenie bodźcami negatywnymi z pełnym wachlarzem bodźców pozytywnych bo na tym właśnie kontrast polega . Z tą metodą są również związane pewne niebezpieczeństwa w postaci : wygaszenia psa tak jak piszesz - ewidentny błąd szkoleniowy jeśli zaś po użyciu metody kontrastowej pozwolisz sobie jeszcze na niekonsekwencję to juz lepiej od razu do lecznicy jechać i psa uśpić bo 3 krotne dominowanie i odpuszczanie psu oraz pozwolenie na jego powrót do wcześniejszej pozycji w stadzie powoduje takie wzmocnienie psychiczne psa że już później do zdominowania się on nie nadaje . W tej czy w innej metodzie szkoleniowej najważniejsza jest konsekwencja stanowi ona podstawę posiadania psa . Problemy z psami zawsze wynikają z niedopasowania metod szkoleniowych do danego osobnika lub z braku konsekwencji tak czy inaczej z winy właściciela i to nie ulega wątpliwości . Na temat zdobyczy psychologii i pedagogiki już wypowiedział się M@d więc uzupełnię tylko że niestety czasami nie ma innej metody niż przepompowanie oleum które spłynęło na zbyt niski poziom z powrotem do głowy . Nader często mam okazję oglądać młodzież wychowywaną bezstresowo tylko tu jest jeden problem młodzież faktycznie stresu nie ma a co z rodzicami ?????????? pozwalanie 4 letniemu dziecku obijać się wieszakiem w czasie ubierania i sygnalizowanie ze to boli a jednocześnie nie danie możliwości sprawdzenia jak to boli jest dla mnie idiotyzmem a nie wychowaniem po 2 zwróceniu uwagi zabrałbym smarkaczowi ten wieszak i na (_!_) połamał tak dla zasady . Niestety nauczenie kogoś wolności oznacza również nauczenie go że nasza wolność jest ograniczona wolnością innych i tu czasami samo tłumaczenie nie wystarczy więc musi być jakaś alternatywa. Co do szkolenia maszy to twierdzę że idiotyzmem jest zmiana metody tylko dlatego ze szkolisz klikierowo . Jeśli metoda się sprawdza w tym przypadku w 100 % to konia z rzędem temu kto zrozumie chęć pokazania innej metody – jest to dla mnie bezsens totalny i to faktycznie proste :P [quote name='"Marmasza"'] Ale wracając do psów - z moich blisko trzydziestoletnich obserwacji (zwykłych codziennych dokonywanych na spacerach z kolejnymi moimi psami) wynika, że populacja psów u nas w Polsce wyraźnie się pogarsza pod względem psychiki. Coraz częściej widać osobniki słabe psychicznie, nerwowe i tchórzliwe a przez to agresywne. I nie ma znaczenia rasa czy fakt posiadania rodowodu. Moim zdaniem przyczyn może być kilka: 1. Niestety cechy psychiczne (przynajmniej na poziomie skłonności i predyspozycji) są dziedziczne. Co więcej cechy "złe" takie jak tchórzliwość, nerwowość czy skłonność do agresji są silniejsze od pozytywnych (ze skojarzenia zrównoważonego i odważnego psa z nerwową i tchórzliwą suką większość szczeniaków będzie nerwowa i tchórzliwa niż zrównoważona i odważna). 2. Kwitnąca od jakiś 20 lat hodowla "na wygląd" z zupełnym ignorowaniem cech psychicznych psów. Niestety tutaj przodują hodowcy popularnych ras - między innymi, to hodowcy zniszczyli pod względem psychicznym pogłowie owczarka niemieckiego w Polsce. 3. Hołdowanie modzie bez względu na przydatność psów danej rasy. Chyba rozumiesz co mam na myśli... 4. Mentalność większości posiadaczy psów zwłaszcza ras obronno-stróżujących (nie wspominając o rasach bojowych) hołdujących zasadzie, że tylko agresywny pies może być dobrym stróżem czy obrońcą. 5.Wręcz skandalicznie niska wiedza z zakresu hodowli, wychowania czy szkolenia psów w społeczeństwie. Wiedza w dużej mierze oparta na mitach i przesądach. [/quote] i tu nie sposób się z tobą nie zgodzić idiotyczne podejście do tematu hodowli ale to też juz swego czasu ustaliliśmy ze w tym zakresie nasze stanowiska są zgodne [quote name='"Marmasza"'] 6.Wręcz obowiązkowe wychowanie i szkolenie łańcuszkowo-kolczatkowe. Niestety w 90% na pytanie o obroże dla boksera w dowolnym sklepie z akcesoriami zoologicznymi otrzymuję ofertę łańcuszkowo-kolczatkową. Nie wspominając o tym, że do niedawna łańcuszek był obowiązkowy podczas egzaminu PT. [/quote] Moje psy nie zdawały PT więc się nie wypowiem natomiast co do proponowanej kolczatki czy łańcuszka w sklepie to dziwi mnie twoje zdziwienie skoro 90 % właścicieli przychodzi do sklepu i się skarży że pies im rękę wyrywa to po prostu już się nastawili i nie muszą za każdym razem wysłuchiwać analogicznej historii [quote name='"Marmasza"'] Drugą stroną medalu jest fakt iż organizacje kynologiczne w Polsce do niedawna zupełnie ignorowały te zagadnienia (psychika psów w hodowlach, szkolenia, szerzenie wiedzy wśród swoich członków nie wspominając o reszcie społeczeństwa). [/quote] Marmasza ale to nie jest kasa to nie przynosi zysku zrozum ze mało jest idiotów podchodzących do psa tak jak osoby wypowiadające się tu w tym temacie zwłaszcza jeśli prowadzą hodowlę. Oświecenie społeczeństwa oznaczałoby problemy ze sprzedażą psów z wadami czy to psychicznymi czy fizycznymi wnętry dysplazja itd. Co więcej owczarki wcale by się nie sprzedawały bo to rasa pozbawiona obronności organizmu niby zwykły deszczyk a pies chory i łysy bo alergii dostał . Jednym słowem kasa kasa kasa [quote name='"Marmasza"'] I na koniec - gdy trzydzieści lat temu borykałem się z problemami z moją pierwszą suką, to nikt nie słyszał w Polsce o teorii dominacji i co ciekawsze nikt nie używał kolczatek. A jakoś wtedy nie spotykało się tylu agresywnych czy tchórzliwych psów co teraz... Ale fakt psów było dużo mniej (przynajmniej w miastach). [/quote] również niebyło ustawy o ochronie praw zwierząt i psa chodowano głównie ze względu na hobby nikt się nie zastanawiał jak szkolić psa jeśli warczał na właściciela reakcja intuicyjna . Co do nie uzywania kolczatek to sądzę że to chyba nie do końca prawda choć miałem wtedy 6 lat i nie pamiętam w końcu mnam prawo :P [quote name='"Marmasza"'] No cóż, rada z "głęboką wodą" może być o tyle ryzykowna, że suka trafi na taką, która "na ostro" używa zębów i bez szycia się nie obędzie... [/quote] Marmaszanie przesadzajmy z tą głęboką wodą może i zgoda że zbyt duży skrót zastosowałem więc teraz inaczej : moje psy w sytuacji kiedy na horyzoncie pojawiało się cokolwiek przywoływane były natychmiast i wydawałem komendę równaj i szliśmy tak sobie na spotkanie z nieznanym przed samym zbliżeniem się do nieznanego wydawałem komendę nie rusz myślę że tak raczej dla zasady ale wydawałem po minięciu nieznanego pies dostawał komendę luz z pokazaniem kierunku do przodu . Nie przypinałem smyczy pilnowałem tylko właściwego wykonania komendy równaj ( drapiąc co jakiś czas za uchem :P ) i tyle . I w takim znaczeniu pisałem o głębokiej wodzie jeśli zostałem odebrany inaczej to przepraszam wyraziłem się nieprecyzyjnie. Nie miało to oznaczać totalnej zlewki na agresję psa tylko wyprzedzenie tej agresji [quote name='"Marmasza"'] Jeśli chodzi o linkę - można nieźle się naciąć (to wie każdy, kto próbował "ręką zatrzymać" psa pędzącego przez jakieś 5-10 metrów) a psu można zrobić krzywdę. Ja zrezygnowałem z linki jak moja suka (około 25-26 kilogramów wagi) zerwała karabinek smyczy jednym silnym szarpnięciem (o dziwo wytrzymała i obroża i smycz). Od tego czasu używam sprawdzonej obroży trixie z taśmy i obroży z gumowym naciągiem (pozwala na "bezbolesne" wyhamowanie psa). [/quote] tu się zgadzam choć z innych powodów linka a zwłaszcza smycz automatyczna przyzwyczaja psa do ciągnięcia bo sama napina może nie jest to silne napięcie ale jest całkowicie wyczuwalne dla psa . Generalnie jestem zwolennikiem puszczania psa luzem na smyczy poleceń głosowych i oczywiście w namordniku . Do takiego właśnie prowadzenia psa wszystkich zachęcam bo to wielka frajda zwłaszcza kiedy w sytuacjach stresogennych można psa przywołać i bez przypinania przy nodze prowadzić – rewelacja dosłownie [quote name='"Marmasza"'] Pierwsza suka (niestety zachowywała się agresywnie w stosunku do ludzi) po takiej półrocznej kuracji chodziła bez kagańca (co wcześniej było nie do pomyślenia) a nawet przy małym nasileniu ruchu luzem. Suka zupełnie ignorowała ludzi. Tylko raz (przez dwa lata) odepchnęła pijaczka, który niespodzianie chwycił mnie za rękę, gdy go mijałem (suka skoczyła mu łapami na brzuch i ostrzegawczo warknęła w twarz). Dodam, że otrzymałem ją gdy miała 6 lat i wiele paskudnych nawyków. Według Twa1001 była wyjątkowo dominującym typem. [/quote] wcale nie koniecznie choć nie wykluczone mam wrażenie że w tym przypadku jednak inną diagnozę bym postawił ale to tylko przypuszczenie
  8. [quote name='"Marmasza"'] A na koniec zagadka dla Twa1001: jak zinterpretujesz takie zachowanie suki: siedzimy z żoną na kanapie, suka podchodzi i kładzie pysk na kolanach żony. Po chwili ładuje się przednią częscią ciała na kolana żony, przy czym cały czas patrzy mi w oczy. Patrząc na sukę powiedziałem, że jest wredną dominantką i jeszcze trochę, a spróbuje przegonić żonę z kanapy. Suka po chwili zeszła i wyszła z pokoju. I momentalnie wróciła z kością w pysku. Podeszła do mnie i położyła kość mi na kolanach a sama usiadła przede mną patrząc mi w oczy. Gdy wziąłem kość i zastanawiałem się głośno "co mogę z nią zrobić" suka spokojnie siedziała cały czas patrząc na moją twarz. Po stwierdzeniu, że nie potrzebuję kości oddałem ją suce, ta wzięła kość i położywszy się na swoim dywaniku spokojnie zaczęła ją gryźć. [/quote] Nim odpowiem na resztę postów to interpretacja o którą prosisz > bardziej odpowiada mi sposób relacjonowania zdarzeń stosowany przez M@ bo on nie skupia się na samym zajściu ale opisuje również sytuacje towarzyszące więc spróbuję sobie resztę dośpiewać. Siedzisz z żoną na kanapie i spieracie się o coś lub zona z jakiegoś powodu w czasie rozmowy podniosła głos choćby o ton lub zmieniła jego zabarwienie emocjonalne . W tym momencie zachowanie suki jest zupełnie logiczne i wynika z niego że ty jesteś przewodnikiem stada natomiast żona ręki do psów nie ma i w hierarchii pies odbiera ją jako ustawioną poniżej siebie . W bardzo elegancki sposób ucisza małżonkę włażąc jej na kolana następnie daje instruktarz z jakim szacunkiem należy zwracać się do alfy przynosząc i oddając ci kość . Zadziałało zona zszokowana zachowaniem psa zgubiła rezon ty oddałeś psu kość pokaz zakończony to można iść pochrupać :) ewentualna interpretacja laika w osobie mojej zony . Twoja żona kiepsko cię karmiła więc suka przyszła cię dokarmić :D
  9. [quote name='"Marmasza"'] Może warto nad tym się zastanowić zamiast szukać w zachowaniu psa przejawów "planowanego przewrotu pałacowego" czy szukać siłowych rozwiązań problemów behawioralnych.[/quote] słuchaj teoretycznie jak widać przygotowany jesteś zastanawia mnie tylko kilka spraw 1 na ilu psach opierasz swoje doświadczenia i opinie ?? 2 z jakiego powodu znajomi treserzy pokazywali Ci w jaki sposób inaczej prowadzić psa i demonstrowali to na twojej boksicy ??
  10. hmmm... faktycznie masz problem . ja najpierw zadbałbym o jej reakcje na smyczy na inne suki czy psy ogólnie oraz dopracował wracanie do nogi w warunkach wolnych od takich pokus wypracował automatyzm wracania . następnie rzucił psa na głęboką wodę i zobaczył co to dało i z zależności od efektów reagował . jak wiesz ja nie uznaję odmowy wykonania polecenia
  11. Asher proszę bardzo 1. spotkałaś się kiedyś z ludźmi którzy porywają innych do działania wcale nie muszą być najwięksi wcale nie muszą być najbardziej gadatliwi po prostu mają to coś . Przełóż to teraz na psy . 2. Podobnie jak są ludzie wpływowi u których każdy łoś może wpłynąć na zmianę zdania . Teraz połącz psa z nr 1 z człowiekiem z nr 2 i jest bomba zegarowa . To jest tylko kwestia czasu kiedy ten pies przejmie dominację w domu i w zależności od indywidualnego psycho będzie rządził według własnego uznania w ten czy inny sposób wymuszając na właścicielu respektowanie swoich praw . [quote name='"asher"'] [quote name='"twa1001"']Wszelkie próby jednoznacznego podważenia jego pozycji są kwitowane obroną tej pozycji . W pełnym wachlarzu sygnałów od warczenia począwszy poprzez kłapanie do gryzienia włącznie . Kwestia tylko jak bardzo udało nam się ugruntować psa w jego pozycji alfy jeśli jest bardzo pewien swego to nie odpuści i tutaj nawet metoda kontrastowa miewa problemy o barowaniu i warunkowaniu pozytywnym zapomnij po prostu pies ma cię w (_!_) i jak ma ochotę to do ciebie przyjdzie się pogłaskać jak nie ma ochoty to nie przyjdzie ( jest to najczęściej na zasadzie przyszedłem więc mnie głaszcz a nie proszę pogłaszcz mnie ) pies też potrafi rządzić w domu jeśli jest głodny a ty z jakichś powodów spóźniasz się z karmieniem to nie omieszka ci przypomnieć najpierw poprzez wskazanie miski lodówki czy szafki w której karmę trzymasz do ataku włącznie czysto książkowa dominacja obejmuje wszystkie zachowania psa od a do z on rządzi , [b]w życiu jeszcze nie spotkałem takiego psa[/b][/quote] no wlasnie... sa takie w ogole? :wink: [/quote] Co do książkowej dominacji to sądzę że takich psów może nie być natomiast łatwiej jest wymienić wszystkie po kolei niż tworzyć zestawy prawdopodobnych miejsc nie rusz bo zestawy są różne tak jak różne są psy natomiast takie które podchodzą na zasadzie przyszedłem masz mnie głaskać istnieją niestety [quote name='"asher"'] Jako dziecko stracilam psa pod kolami samochodu. Od tamtej pory mam uraz, dretwieje ze strachu, kiedy pies biega luzem w poblizu jadacego auta. Wiec chocbym nie wiem jak się starala zachowac spokoj, wolala je najslodszym glosem - one wyczuwaja, ze cos jest nie tak. I albo bardzo spowalniaja ruchy, albo wrecz zastygaja w miejscu i ruszaja się dopiero, gdy faktycznie ochlone. klasyczne proba rozladowania napiecia psim sposobem! [/quote] piszesz że chodzisz po drodze gruntowej najczęściej przy takich drogach są albo pola albo las więc czemu zamiast drętwieć nie weźmiesz nóg za pas i nie uciekniesz w bok to wystarczy za całe wołanie :P
  12. zamykanie drzwi przed psem na MOMENTY jest logiczne ale poza tym ??
  13. [quote name='asher'] jakies 4 miesiace? moze troche dluzej, moze krocej... nie pamietam dokladnie. a czemu pytasz? :wink:[/quote] to faktycznie jeszcze za krótko zeby polemizować na temat działania tego sposoby poczekamy jeszcze 8 i mam nadzieję że wtedy już zapomnisz o problemach ze swoim psem :D [quote name='Marmasza'] Z drugiej strony - jednym z "pierwotnych" instynktów u psa jest uległość wobec człowieka (tak, tak - to efekt udomowienia) - pies "godzi" się na wiele naszych zachowań wobec niego, co nie oznacza, że sprawiają mu one przyjemność. Jeśli przewodnik jest konsekwentny, to pies zawsze ustąpi - to się mu po prostu opłaca. Natomiast jeśli przewodnik jest niekonsekwentny, to pies w takich sytuacjach próbuje "przejąć" inicjatywę - bo to przynosi mu korzyść. Oczywiście są psy (to cecha dziedziczna) bardziej i mniej uległe. Te mniej są w mniejszym stopniu podatne na działania człowieka, które skutkują "utratą" u psa poczucia kontroli nad sytuacją, ale i je można nauczyć, że korzystnym jest dla nich "uleganie" naszym "zachciankom" (ale tylko metody pozytywne prowadzą do tego w sposób bezkonfliktowy). [/quote] pierwotnym instynktem dla psa jest wybieranie osobowości najsilniejszej na przywódcę stada problemy zaczynają się wtedy gdy alfą jest pies a betą czy omegą człowiek .jeśli masz pecha i trafiłeś właśnie na taki mniej uległy egzemplarz i do tego jeżeli w pierwszym okresie psiego życia spartoliłeś sprawy hierarchii ( bądź też twój charakter nie nadaje się na bycie alfą ) to tak nierzadko już zostaje i pies terroryzuje rodzinę . Wszelkie próby jednoznacznego podważenia jego pozycji są kwitowane obroną tej pozycji . W pełnym wachlarzu sygnałów od warczenia począwszy poprzez kłapanie do gryzienia włącznie . Kwestia tylko jak bardzo udało nam się ugruntować psa w jego pozycji alfy jeśli jest bardzo pewien swego to nie odpuści i tutaj nawet metoda kontrastowa miewa problemy o barowaniu i warunkowaniu pozytywnym zapomnij po prostu pies ma cię w (_!_) i jak ma ochotę to do ciebie przyjdzie się pogłaskać jak nie ma ochoty to nie przyjdzie ( jest to najczęściej na zasadzie przyszedłem więc mnie głaszcz a nie proszę pogłaszcz mnie ) pies też potrafi rządzić w domu jeśli jest głodny a ty z jakichś powodów spóźniasz się z karmieniem to nie omieszka ci przypomnieć najpierw poprzez wskazanie miski lodówki czy szafki w której karmę trzymasz do ataku włącznie czysto książkowa dominacja obejmuje wszystkie zachowania psa od a do z on rządzi , w życiu jeszcze nie spotkałem takiego psa , natomiast spotkałem już wiele psów mających swoje miejsca nie rusz. Wejście na ten teren wiąże się z czynnym protestem ze strony psa im niższa twoja pozycja względem psa tym zacieklejsza reakcja nikt nie lubi jak mu byle g podskakuje i taką dyskusję trzeba jak najszybciej ukrócić . Po przejęciu dominacji przez przewodnika nie ma znaczenia ile było takich miejsc ( nie rusz ) giną wszystkie . [quote name='Marmasza'] A tak na marginesie - czy potrafisz podać definicję dominacji? [/quote] czytaj wyżej [quote name='Marmasza'] Nigdy nie uwierzę, że pies (czy jakiekolwiek inne stworzenie) nie robi czegoś "dla zasady". Jest to cecha wyłącznie ludzka - a i tu można by się doszukiwać innych motywów. Zważ, że pies nie rozważa (przynajmniej nigdy się tego nie dowiemy) swoich zachowań (byłych i planowanych) w kategoriach "co mi to dało?". Pies owszem pamięta efekty swoich działań (w kategorii - korzyści), ale nie analizuje "co by było gdyby?". [/quote] hmmm ........ sądzę że gdyby było właśnie tak jak piszesz to nigdy nie doszłoby to takiego przełomu w taktyce polowania jak polowanie stadne gdzie każdy ma określoną rolę i jej pilnuje część nagania część osacza a część przypuszcza atak w odpowiednim momencie . Twój zarzut nie kojarzenia abstrakcyjnego ma się tu kiepsko bo polowanie jest z góry zaplanowane polega na zmęczeniu przeciwnika wyłuskaniu jednostki najsłabszej i ostatecznym jej upolowaniu czyli rozstawienie grupy w czasie polowania jest z góry zaplanowane część grupy nagania w określonym kierunku pozornie atakując część asekuruje po bokach a część w sporej odległości czeka na to aż tamte doprowadzą stado do właściwego miejsca aby rozpocząć właściwe polowanie . Wbrew pozorom tu niezbędna jest nie tylko abstrakcyjna analiza warunków wraz z wszystkimi bardzo skomplikowanym składnikami jak wiatr nawierzchnia rodzaj zdobyczy liczebność stada itd. Ale również niezbędna jest wyobraźnia przestrzenna w jakiej odległości od początkowego miejsca ataku wyznaczyć miejsce ataku właściwego aby członkowie stada nie stracili sił i w razie potrzeby mogli wspomóc atak natomiast by dystans był na tyle duży aby potencjalny łup już siły stracił . Więc sory podstawowa analiza metody zdobywania pokarmu świadczy o możliwościach analizy i przewidywania [quote name='Marmasza'] Ponadto zauważ, że watacha wilków (a o ile się nie mylę, to obserwacje zachowań społecznych wilków dały początek TD) w swoich działaniach opiera się na współpracy poszczególnych osobników, a nie "kierowniczej roli" osobnika alfa. Owszem alfa inicjuje większość działań, ale inne osobniki przyłączają się do niego gdyż to się im opłaca a nie dlatego, że "pan każe". Osobnik alfa (zarówno w wilczym jak i psim stadzie) nie jest w stanie niczego innym nakazać - może co najwyżej zakazać (przerwać jakieś zachowanie). [/quote] jeśli jakiś osobnik notorycznie się wyłamuje w czasie polowania czym zapewnia stadu głód to automatycznie jest wywalany ze stada i ginie . W społeczności uporządkowanej warknięcie postawionego wyżej w hierarchii stada jest wystarczającym argumentem bo za tym argumentem stoi cos w postaci skarcenia poprzez kłapnięcie dziobem co wcale nie od razu musi powodować atak tego o pozycji niższej wręcz przeciwnie . [quote name='Marmasza'] Wilk (a i pies) nie jest w stanie zmusić innego aby "został na waruj" - efektem próby takiego wymuszenia byłaby najpewniej walka i poważne rany obydwu osobników (owszem w przypadku osobnika omega, dużo słabszego od alfa, może by nie doszło do walki, ale alfa cały czas musiałby stać i pilnować czy aby omega nie wstaje, choć bardziej prawdopodobnym byłyby ciągłe próby ucieczki omegi). Tak więc znając układ "dominacji-podporządkowania" nie widzę w nim niczego co mógłbym wykorzystać w szkoleniu psa. [/quote] święta racja wilk żadnego z członków nie zmusza do wykonywania swoich zadań jednak w przypadku kiedy zachowanie jakiegoś członka stada wykracza poza normy to zwracają mu uwagę psy o niższej od wodza pozycji a ostatecznie sam alfa ale to rzadko bywa. Ty proponujesz szkolenie tylko na zasadzie pozytywnej i w twoim miejscu nie ma miejsca na bodziec negatywny w żadnym wypadku w naturze bodźce negatywne też występują w celu zmobilizowania niesfornego osobnika wiadomo ze pewne zachowania nie w porę mogą zniweczyć plany śniadaniowe całego stada [quote name='Marmasza'] W zamian stawiam na kooperację i współpracę w układzie "pies-człowiek" - przy takim podejściu obydwie strony odnoszą korzyści (a niestety układ "dominacji-podporządkowania" oparty na konkurencji jest "grą" o zerowej sumie wygranych - jeden korzysta, drugi traci). W układzie kooperacji moim zadaniem jest inicjowanie działań i przekonanie psa, że współpraca przyniesie mu korzyść. Jeśli to zawodzi, to wina jest po stronie człowieka - oferta była za mało atrakcyjna, aby pies z niej skorzystał. Zakładając, że to ja "rozdaję karty" (dysponuję żarciem, zabawkami, spacerem, itd.) nie widzę powodu aby pies nie skorzystał z mojej propozycji. W ostateczności mogę uciec się do metody "spalonej miski", w której to pies musi zapracować na codzienną porcję żarcia.[/quote] no a z tą zerową suma wygranych to się zdecydowanie nie zgadzam jeżeli każdy z członków stada wykona to co do niego należy to wygrywają wszyscy jest papu jeśli któryś zawiedzie to tracą wszyscy papu nie ma . Zdecydowanie podporządkowanie się jednemu osobnikowi ułatwia zdobywanie pokarmu bo on decyduje kogo w jakiej roli ustawić i czego od niego wymagać dzieje się to raczej troszkę inaczej niż u ludzi bo człowiekowi jak nie wytłumaczysz jak chłop krowie na miedzy to zawsze wszystko spapra kooperacja jaka proponujesz jest dobra właśnie dla człowieka bo może pokalkulować co mu się bardziej opłaca i jakie będą późniejsze następstwa jakiejś decyzji psi świat jest prosty cos jest albo dobre albo złe jeśli jest złe to jest warknięcie jeśli jest bardzo złe to jet kara w postaci przegonienia pod presją zbliżających się kłów lub ostatecznie ugryzienie czyli występują dwa środki marchewka i kij a nie sama marchew . Co prawda przykład z myciem zębów do najlepszych nie należał ale : [quote name='Marmasza'] To podobne jak przekonanie psa, który boi się huku do wyjścia na spacer o północy w Sylwestra i nakłonienie do grzecznego chodzenia przy nodze. Czy też powiesz, że ten pies świadomie jest nieposłuszny i nie chce iść przy nodze - nie bo nie? [/quote] zdaje się ze tu troszkę mylisz pojęcia . Strach przed atrakcjami nocy sylwestrowej a nie wykonanie komendy siad w ciągu normalnego dnia pasują do siebie jak do świni siodło . Takie odczulanie psa na sylwestra w zależności od przypadku może się udać choć w cale nie musi i tu jest bardzo daleka droga do sukcesu natomiast wykonanie komendy siad jest czymś co pies musi bo taka padła komenda jeśli nie chce tego zrobić za smakołyk to niestety trzeba mu pomóc bo to ty wyznaczasz psu rolę jaką ma pełnić w danym momencie . To nie jest wolne ruszenie ze każdy robi co chce to jest zespół w którym głową ma być przewodnik a ręką pies nie odwrotnie . Zakładając że twoja boksica pójdzie na obronę i złapie pozoranta i nie da się odwołać co zrobisz dasz jej ciasteczko ?? a jeśli nie daj Boże analogiczna sytuacja zdarzy się gdzie indziej niż na placu szkoleniowym i złapanym będzie nie pozorant tylko lump który usiłował od ciebie wymusić papierosa kiedy ty nie palisz co zrobisz pozostawisz lumpa na pastwę psa czy psu ciasteczko zaoferujesz jako zamiennik ?? jena komenda jedno wykonanie tego oczekuje się od ludzi w wojsku i tego samego oczekuje się od psa nadmierna inwencja twórcza jest tu niewskazana .siad znaczy siad a nie rusz znaczy nie rusz .zakładam że gryziony widząc cię z ciasteczkiem wabiącym pieska żeby już przestał gryźć mógłby się przekręcić ze śmiechu szybciej niż z obrażeń doznanych w czasie pogryzienia a przynajmniej zimą :D
  14. [quote name='asher'] naprawde uwazasz, ze pies jest w stanie robic cos (badz nie robic czegos) "dla zasady >nie bo nie<"? [/quote] tak właśnie uważam i doskonale znam sytuacje kiedy wydaje polecenie równaj na środku 2 pasmówki po czym niosę psa na 2 stronę jezdni [quote name='asher'] a moze po prostu to, co jest psu w nagrode dawane, wcale dlan nagroda nie jest? moze "to cos" co uzyskuje nie wykonujac polecenia stanowi dla psa wieksza nagrode, niz to, co dostalby wykonujac ja? ja, zanim wzielabym sie za "dominowanie dominanta", pokombinowalabym najpierw z nagrodami. nagradzanie to tez sztuka, ktora trzeba opanowac :wink: [/quote] asher sory ile czasu barujesz swoja sunię ???
  15. widziałaś pisał w sobotę na 11:30 behawiorysta
  16. [quote name='Marmasza']OK, przekonałeś mnie M@d, wycofuję nieufność/brak więzi i wprowadzam niekonsekwencje w postępowaniu/nieuporządkowany domowy "świat". Pies nie bardzo wie co mu wolno a czego nie. Inaczej mówiąc "dziś wolno a jutro nie". W tym świecie pies zaczyna sam się "ustawiać" i traktować pewne "przywileje" jako zdobycze. I niestety zdobytych przywilejów bronić. A poza tym, czy w pewnych sytuacjach (np. podczas zakładania polarku) nie traktujesz go zbyt przedmiotowo?[/quote] czyżby dopuszczenie do głosu TD ?? [quote name='Marmasza'] I tutaj proponuję stare sprawdzone zasady: 1.Zamiast oduczać psa (wykorzeniać nawyki) określić "co ma robić", nauczyć tego i konsekwentnie wymagać. 2.Wprowadzić program "nic za darmo" - jak czegoś oczekuje, to ma na to zapracować. Ale bez musztry - to powinna być raczej "luźna propozycja" z prawem psa do odmowy (ale w konsekwencji "odejście z kwitkiem"). Np. chce się bawić, ok, ale najpierw przynosi i grzecznie podaje piłkę. [/quote] Marmasza czytaj w poprzednich postach że metoda nic za darmo jest obecna u M@d . zakładając że oczywiście jest zdrowy to raczej brak mu troszkę dyscypliny i określenia granic wolności . Z opisów przedstawianych przez M@d wyciągam wnioski iż właśnie jest to piesek który umie wszystko czego się od niego żąda tylko nie zawsze ma ochotę to wykonać – tak dla zasady nie bo nie . Biorąc pod uwagę że od 3 lat jest prowadzony za pomocą smakołyków i innych nagród to troszkę twoje zalecenia biorą w łeb , nagrody go i owszem interesują ale nie do tego stopnia żeby coś zrobić kiedy tego nie chce jeżeli oprzeć ten przypadek o TD jest to wszystko bardziej zrozumiałe psiak na początku zniewolił swojego właściciela za pomocą czy to chorób czy innych okoliczności ( zaczęli się z nim ciaćkać ponad miarę ) i teraz skrzętnie to wykorzystuje co więcej wszelkie sprawy nakazowe traktuje jako odebranie ciężko wypracowanej wolności ( czytaj dominacji w stadzie ) i tego broni [quote name='Marmasza'] Tutaj należy wyraźnie określić granicę pomiędzy 1. a 2. 2 - to stopień swobody psa w ramach, którego ma prawo do inicjatywy. 1 - to nasze wymagania - tutaj nie ma dyskusji.[/quote] zgadzam się co do celu natomiast metodę wybrałbym odwrotną najpierw zdominować dominanta potem wzmacniać pozytywnie zachowania pożądane . Zakładam ze już w tym momencie zachowań negatywnych brak lub są na tyle słabe że wystarczającą reakcją ze strony właściciela jest komenda Fe
  17. To sikanie może mieć podłoże w psychice psa została ukarana bo zbroiła i jest w szoku boi się i sika objaw nerwowy teraz na spokojnie bez krzyków musisz ją z tej nerwówki wyprowadzić jednocześnie konsekwentnie niepozwalając na zachowania niepożądane ot i cała tajemnica wychowania
  18. [quote name='Dorota_64']. Tofcia spędziła drugą noc w przedpokoju. Wybrała miejsce na wycieraczce i nie zaskomlała ani razu. Gdy zamykałam drzwi od swojego pokoju miała takie spojrzenie... Tylko nie myślcie, że się poddam. Pozdrawiam[/quote] Jeśli wolno zauważyć nie branie psa do łóżka i ewentualne zwalanie go z tego łóżka jest zupełnie czym innym niż zamykanie psa na noc w innym pomieszczeniu . Wczoraj dobrze się złożyło pies ugryzł kara odosobnienie . W praktyce należy unikać sytuacji odosabniania psa . Rozumiem ze istnieje ryzyko ze pies ci do łóżka wskoczy ale zawsze z tego łóżka można go wyprosić i dopiero wtedy go odizolować . Skomplikowana rola psa nie znosi sytuacji kiedy nie ma możliwości sprawowania opieki nad stadem do którego należy . Czyli nie spanie z psem w łóżku - tak zamykanie w innym pomieszczeniu - nie
  19. A tak poza tym chciałbym zauważyć że rozmowy troszkę zeszły z tematu : mamy stosunkowo niewielki gabarytami przypadek ale tak czy inaczej trzeba coś z tym zrobić i na bazie tego konkretnego przypadku proponuję pofilozofować bo ostateczna interpretacja zachowań i tak do behawiorysty będzie należeć . Tak czy inaczej mamy możliwość sprawdzenia prawidłowości wystawiania opinii w oparciu o relacje wirtualne . Postarajmy się udowodnić że coś nasza wiedza jest warta i chociaż w części jesteśmy w stanie zbliżyć się do diagnozy faktycznej . Zamiast omawiać teorię warunkowania . Tak czy inaczej M@d uwarunkował nas dość mocno poprzez samo rozważenie użycia oe . Skoro tak to pobawmy się w „ doktora „ :D moje typy są takie : biorąc pod uwagę zaistniały kiedyś atak padaczki oraz podduszenie się psa na łańcuszku widzę możliwość lękowych objawów obronnych po chwilowej czy jak kto woli migawkowej utracie świadomości ( niespójność i niekonsekwencja ataków agresji ) Ponadto piesek niepozbawiony jest według TD zapędów dominacyjnych o czym nie zapomina informować właściciela za pośrednictwem warknięć i kłapania zębami w bezpośredniej bliskości w/w ( podnoszenie psa jest nierealne jak również wywalenie psa kołami do góry stanowi problem ) no i proszę o następne typy jak i zalecenia dla M@d wiadomo ze brak kontaktu i możliwości oceny bezpośredniej psa już jest błędem z samego założenia możemy jednak nie obawiać się tego błędu gdyż wizyta u behawiorysty jest już przesądzona pozdrawiam :D
  20. [quote name='Marmasza'] Nie tylko - na przykład moja suka w takich przypadkach stawia bierny opór albo próbuje uciec - te przypadki zostały sprawdzone i to w wykonaniu doświadczonych szkoleniowców, którzy próbowali przekonać mnie do zmiany metod szkolenia (na jak to określasz kontrastową). W pierwszym przypadku Masza zareagowała próbą ucieczki (zaczęła się wyrywać) i być może gdyby nie znała instruktorki, to może by zaatakowała ją. W drugim po pierwszej korekcie położyła się i ... to był koniec ćwiczenia - instruktor oddał mi smycz ze słowami - "cholera, przecież z nią nie można nawiązać kontaktu - jak Ty w ogóle panujesz nad nią?". [/quote] Marmasza zauważ że ja nawet nie mam ochoty wpływać na twój sposób szkolenia ani nawet nie mam ochoty udowadniać Ci że metoda kontrastowa jest lepsza . Ta metoda jest po prostu uniwersalna i w zależności od psa przybiera formy od warunkowania bodźcami pozytywnymi w przypadku wypłosza do użycia bodźców negatywnych przy psach krnąbrnych czyli takich które nie mają ochoty się podporządkować . Jak wcześniej pisałem kontrastówka wymaga wiedzy i dużego wyczucia bo łatwo przegiąć np. W przypadku wypłosza . W sumie nie dziwi mnie zachowanie twojej suni skoro pies jest przyzwyczajony do innego traktowania to ktoś obcy nie jej pan w ramach popisówki nie powinien zmieniać tych zasad . W przypadku zmiany przewodnika nie było by problemu i to zasadniczo rzecz biorąc jest pewne. Bierny opór nie jest najgorszym problemem z którym sobie kontrast radzi . Jak już kiedyś ustalaliśmy tam gdzie metoda bodźców pozytywnych nie ma nic do powiedzenia tam jeszcze nadal kontrastówką można pracować (w skrócie nie jest warunkiem niezbędnym chęć psa do pracy ). rozmawiałem również z doświadczonymi szkoleniowcami i wiem że oczywiście głównie pracują na warunkowaniu pozytywnym bo łatwiej jest to przyswoić właścicielom niemniej jednak kontrast jest w podorędziu jeśli trafi się egzemplarz naprawdę zdecydowanie zorientowany na brak chęci do podporządkowania się
  21. [quote name='Romas'] Ale co bedzie jak nasz pies bedzie wazyl tyle co my i bedzie mial paszcze pelna krokodylich zebow? [/quote] a jaka to rasa ?? a tak na poważnie : [quote name='Romas'] Dlatego wydaje mi sie ,ze wszelkie rozmowy o karaniu psa ,wszelkie teksy tego typu na publicznym formu ,gdzie czyta to wiele osob ,moga byc wrecz szkodliwe . Podobnie jak zachecanie do uzywania o.e bez konsultacji ze szkoleniowcem .Tego akurat nie pisze do Ciebie twa, tylko ogolnie. Kara czy tez bodziec negatywny jest bardzo szkodliwym i precyzyjnym narzedziem.Dlatego stosowanie tych pomocy musi byc sprzegniete z duza wiedza o tym co robimy i dlaczego. [/quote] Romas masz rację przyznaję się do gafy .moja wypowiedź faktycznie nie była idioto odporna – przepraszam już zmieniłem . I zgadzam się również z tym że trzeba wiedzieć żeby zrobić , a nie uczyć się na psie [quote name='Romas'] W przypadku kiedy pies ma rozchwiana psychikę i jego wlasciciel( a takich jest wiekszosc) blednie odczytuje sygnaly plynace od psa ,proponujac silne kary mozna byc posrednim sprawca tragedii. [/quote] też się zgadza tylko małe ale : ja cały czas zwracam uwagę na potrzebę konsultacji z doświadczonym szkoleniowcem lub behawiorystą bo faktycznie precyzja w tej sytuacji zalecana jest wręcz chirurgiczna [quote name='Romas'] Jako osoba majaca przyjemnosc obcowania z duzymi molosami moge powiedziec ,ze kwestie kar spokojnie mozna odlozyc do lamusa.Albo pokona sie te psy za pomoca mozgu albo jest sie w rekach psa. [/quote] Romas ale to troszkę inna charakterystyka psa i to nie ze względu na gabaryty tylko ze względu na psychikę
  22. cierpliwość stanowczość i konsekwencja :P
  23. [quote name='Marmasza'] 2. Kara nie usunie przyczyn (źródła) zachowania psa. Emocje (albo popęd) nadal będzie motywował go do działania (a raczej stres, który w takim momemcie powstaje), co więcej kara spowoduje wzrost stresu. Pies nie mogąc rozładować stresu (zakładam, że zastosujesz bodziec na tyle silny, że przerwiesz zachowanie psa) wpadnie w frustrację, czego skutkiem może być depresja (zupełne wygaszenie psa) i utracisz z nim kontakt. Może również dojść do niezwykle silnego ataku agresji, ale tym razem skierowanej przeciw dowolnie wybranemu obiektowi (inny pies, człowiek). Pies może np. w zupełnie niegroźnej sytuacji konfliktowej mocno pokąsać Ciebie lub Twoją żonę. Nie twierdzę, że tak się stanie, ale powinieneś wziąć to pod uwagę. [/quote] [quote name='M@d']Do Twa1001 Ostatnio po "poluzowaniu" podczas czasu przeprowadzki, czasami po wydaniu komendy wykonuje ja ale WARCZY... Reagujemy natychmiast karą ignorowania, pozbawienia psa przywilejów np. leżenia na kanapie lub karą odeslania do "budy". [/quote] sory Marmasza ale wydaje mi się że ta część wypowiedzi umknęła twojej uwadze . To przed czym przestrzegasz to nie jest jakaś tam przyszłość to jest fakt prawie dokonany . Bo od warczenia do gryzienia jest tylko kwestia odpowiednio silnego bodźca nawet niezwiązanego z działaniami przewodnika w postaci kary . W związku z tym że zaczynamy krążyć w kółko pozwolę sobie na usystematyzowanie wiadomości o tym psiaku i podanie wam ich w zwartej formie: sznaucerek wiek lat 3 pochodzący od handlarza problemy z agresją od zawsze .(pierwsze objawy w wieku 8 miesięcy ) potrafi pobudzić się do tego stopnia że może się udusić na obroży samo zaciskowej (fakt ) Za radą lek wet. Wykastrowany po szkoleniu PT 1 w czasie szkolenia zdominowany przez treserkę po 1 rzucie łańcuchem na placu szkoleniowym ćwiczący na żyletę poza placem zlewający właściciela nie szkolony metodą bodźców negatywnych przez właściciela agresywny do innych psów bez limitu odległości rozrzut od 2 do 100 metrów jednorazowy atak padaczki ok 1,5 roku temu w ostatnim czasie zaczął warczeć przy wykonywaniu komend na właścicieli tak z grubsza to chyba wszystko . Wiem że jestem jednym z nielicznych którzy dopuszczają do siebie istnienie Teorii dominacji , ale czy na to właśnie tu nie wygląda ? Być może jest to jeden z psów które kastrowane być nie powinny niestabilny przed kastracją zrobił się jeszcze bardziej niestabilny po ? A teraz po usystematyzowaniu wiadomości M@d oczekuje na dalsze porady biorące pod uwagę całość zagadnienia , a nie tylko wybrane jej fragmenty . Pozdrawiam wszystkich
  24. Szkolenie pod okiem specjalisty polecam dlatego ze jeśli ktoś ma talent do układania psów to mu i książki nie są potrzebne jeśli zaś talentu komuś brak to może przeczytać wszystkie i i tak nie będzie w stanie wyszkolić swojego psa . Skoro 5 miesięczniak juz rządzi w domu to niestety zaliczasz się do 2 grupy więc logicznym by było zobaczyć i zostać nauczonym a nie tylko poczytać i metodą prób i błędów próbować naprawiać swojego psa . Bo możesz nie trafić i jeszcze bardziej go popsujesz . Czyli na skróty do szkoły z łobuzem i koniecznie niech córa z z nim chodzi i będzie ok
  25. Słuchaj widzę że idzie na ostro więc nie czekaj aż się pogłębi bo albo będziesz musiała oddać psa albo go uśpić . Wywal te parę złociszy z 5 miesięcznym już nie musisz iść do przedszkola możesz od razu na szkolenie zmieniły się metody i bariera się obniżyła a im szybciej poznacie praktycznie zasady posiadania psa tym lepiej dla was i dla niego a z łóżka to go wywal w tempie expresowym po prostu kopa i koniec nie ma wstępu i już a nie jakieś wielkie przygotowania i zbieranie się w sobie na pewne rzeczy reaguje się natychmiast a nie po czasie
×
×
  • Create New...