-
Posts
1529 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Saskja
-
Kilka pierwszych fotek: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img132.imageshack.us/img132/1063/caodi9.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img132.imageshack.us/img132/6500/bliskoni3.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img90.imageshack.us/img90/8761/bliejnj0.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img132.imageshack.us/img132/5449/1002291ba8.jpg[/IMG][/URL]
-
Szczenię z Polski jedzie za granicę- pytanie do hodowców
Saskja replied to Rybka.'s topic in Zakup psa rasowego
Ja wysyłałam szczenię z mojej hodowli na Cypr i niestety nic się nie dało obejść, trzeba było klasycznie zachipować, następnie zaszczepić, odczekac 21 dni kwarantanny (u mnie w hodowli, nie gdzieś tam w klatce, jak to jest w niektórych krajach) i dopiero maluch poleciał. -
U mnie chłopiec ułożony pośladkowo, ważący 560 g, urodził się dużo, dużo łatwiej niż dwie lżejsze panienki idące główkami. W poprzednim porodzie miałyśmy chyba ze cztery pośladkowo ułożone szczeniaki - wszystkie rodziły się bez problemów. Ja tam wolę pośladkowe ułożenie niż za wcześnie pęknięty pęcherz płodowy i poród taki "na sucho". Albo gdy błon jest kilka warstw i są jakieś takie grube...
-
Dzięki za gratki :-) Na szczęście nic się więcej nie wykluło :multi: i niech tak zostanie. Dziesiątka to i tak masa roboty dla takiej brzuchatej ciężarówki jak ja :evil_lol: Grzanuś nie urodziła niestety ostatniego łożyska i teraz się męczy, ma skurcze parte, ale nie może go wydalić. Wet powiedział, że podanie oksytocyny nie ma sensu; skoro skurcze są, to jest i naturalna oksytocyna... Z góry mi też zapowiedział, że nie będzie ingerował chirurgicznie w macicę, więc łożysko musi po prostu stopniowo wypłynąć w postaci "glutów"... Martwi mnie to, ale muszę mu zaufać. Maluszki są cudne, srebrniutkie, w prążki jak małe dziczki. Jutro postaram się o fotki, teraz idę runąć twarzą w pościel. I tak zmęczony łeb mi się będzie podnosił przy każdym piśnięciu, bo muszę pilnować - w takiej gromadce suka łatwo może kogoś przygnieść. To czyja teraz kolej na rodzenie?
-
Przepraszamy wszystkich odwiedzajacych za brak fotek i nowych opowieści, ale własnie rodzą się nam małe weimary i jesteśmy obie z Saskją piekielnie zajęte (nie mówię już, jak zajęta jest weimarka :-))
-
Meldujemy - jak na razie wynik 7:3 dla dziewczyn; obawiam sie jednak, że Grzanka nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Chociaz mam nadzieję, że powiedziała i że to tylko macica taka wielka w tym brzuszku. Liczyłam na niewielki miocik :roll: Padam na pysk, Grzanka też. Idę do niej, potrzymajcie jeszcze kciuki.
-
Cała noc bez zmian - drapanie, darcie na strzępy szmatek, które jej dałam do budowy gniazda, ziajanie, biegunka, siusiu co 2 godziny, popiskiwanie. Do tego objaw, którego wczesniej nigdy nie zauważyłam - lizanie wszystkiego. Wylizywała meble, moje nogawki, koc, moje ręce, szyję - jakby to były szczeniaki. Nic to, wytrzymamy. Temperatura dziś rano 37,4, myślałam, że wzrośnie bardziej. Idę dalej "rodzić".
-
No kobitki, prosimy o kciuki i ciepłe myśli. Grzanka przez cały dzionek miała 36 z groszami, teraz wieczorkiem odmówiła kolacyjki, drapie posłanie, zieje i popiskuje. Szykuje się interesująca noc i pewnie jeszcze kawał jutrzejszego dnia :roll:
-
Delay, cuda niewidy :loveu: :loveu: :loveu: Dziewczyny, co do jedzenia po porodzie, to chyba norma, że suki tracą apetyt, ja mojej musiałam beblać karmę w pasztecie dla ludzi, żeby w ogóle coś wzięła w zęby.
-
Magda, sądzę, że tego Ci nikt nie powie. Przecież każdy miot jest inny, nawet w obrębie jednej rasy są kolosalne różnice. U wyżłów np. zdarzają się mioty po 14 szczeniąt, ale czasem rodzi się jedno lub dwoje. Ma to przełożenie na zapotrzebowanie suki na jedzonko i na jej przybieranie na wadze.
-
Oczywiście Saskja też nie wyszła bez szwanku z tej potyczki, ale u Harleya bylo to bardziej widoczne ze względu na umaszczenie :-)
-
Irviers, bardzo pilnuj sutków, przystawiaj małą po kolei do wszystkich, niech po trochę ściąga; jeśli pozwolisz jej wybrac, wybierze ten, z którego najłatwiej się ciągnie, a reszta się przyblokuje. Gdyby suka ziała, kręciła się niespokojnie, gdyby sutek był gorący i twardy - trzeba szybko podac antybiotyk. Na kapustę bym za bardzo nie liczyła; skoro mleko sie wytwarza, to trzeba je stamtąd zabrac, innego wyjścia nie ma - a kapusta może usunąć obrzęk, nie mleko. Moja Grzanka to miała przy pierwszym miocie, a ja wiem, jaki to ból, bo też miałam przy pierwszym synku.
-
Finał był taki, ze Saskja przemogła lenistwo i przegrzanie organizmu, przystapiła do prawdziwego boju... [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img217.imageshack.us/img217/5686/90156736il7.jpg[/IMG][/URL] I Harley po dlugiej walce musiał się poddać, a pod jego oczkiem pojawiły się straszliwe ;) rany [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img90.imageshack.us/img90/448/bloodscarsandscabsxm4.jpg[/IMG][/URL]
-
A że jeszcze się kiepsko czuję, więc dziś tylko tylko ujęć z pewnej zabawy ręczniczkiem do rąk. Ukradł mi go Harley i triumfalnie zaniósł na balkon. Ale zauważyła to Saskja... [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img217.imageshack.us/img217/9747/56007020kx7.jpg[/IMG][/URL] i postanowiła, że musi go mieć [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img90.imageshack.us/img90/1152/97757062sq8.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img217.imageshack.us/img217/8046/26614775fr3.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img217.imageshack.us/img217/5592/39284173cy2.jpg[/IMG][/URL] ale było strasznie gorąco, więc żadne z nich nie miało siły na prawdziwą walkę, toteż leżąc na chłodnej podłodze, walczyli samymi pyszczkami [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img217.imageshack.us/img217/3060/13206661pu6.jpg[/IMG][/URL]
-
Dziękujemy za komplementy uszyskowe :lol:. A jakie te uszyska są milusie w dotyku! Teraz przez dwa ostatnie dni miałam grypę, Saskja właziła do mnie na kanapę, a ja sobie zakrywałam moje biedne chore oczy tymi jej chłodnymi aksamitnymi uszami - co za ulga... W ogóle Saskja "obsługuje" jako przytulanka wszystkich chorych, cała rodzina pozarażała się kolejno, więc nasza niebieska przylepa leżała z każdym po kolei, teraz ogrzewa nóżki najmłodszego domownika.
-
Kaladan, nie martw się, jeszcze tak nie było, żeby w końcu cieczka nie nadeszła :-) U Grzanki po pierwszej ciąży też się tak zrobiło, że na nastepną czekaliśmy ponad 9 m-cy, a później kolejna przyszła po 3 i pół miesiącach! I w sumie się wyrównało, więc krycie wypadło niewiele później, niż gdyby miała obie regularnie co 6 m-cy. A małe dożątko - słodziak, mniam.
-
U nas kompletnie nic. Ja - nadal grypa. Grzanka - nadal skoki temperatury. Dziś jakby troszkę może śluzu w sromie, ale tylko ciut. Lekkie rozwolnienie, mniejszy apetyt. Chyba jeszcze sobie poczekamy.
-
Basik, ja też wczoraj dostałam dwa potwierdzenia z Arad z 2007. Myślę, że robili porządek w papierach i wysyłali je wszystkim.
-
A u mnie szykują się ciężkie chwile - dopadła mnie grypa, kicham i smarkam, mam gorączkę, kaszel, brrr..., a u Grzanki 36,7 i drapanko posłania. Nie mogła sobie wybrać gorszego momentu... Zobaczymy, może to fałszywy alarm, może mądra suka poczeka, aż położna wyzdrowieje :cool3:
-
No widzisz, a w mądrych ksiegach piszą, że spada do 36 z groszami na [B]dobę[/B] przed, a potem wzrasta do 38 w czasie rozwieranie szyjki. Rzecz w tym, że gdy już porod ewidentnie trwa, żadna z nas nie mierzy temperatury, a to pewnie bylby ten wyraźny skok.
-
Padme jest śliczna i ma absolutnie najpiękniejsze imię świata!
-
Magda i Saga - brzuszek sie powiększa do końca, a w ostatnich dniach nieco się obniża, suka staje się bardziej ociężała, chodzi na szeroko rozstawionych nogach - brzuch tak nieco wisi. To jedna z oznak zbiżajacego się porodu, ale niestety, wcale nie jest łatwo to dostrzec, zwłaszcza przy rasach długowłosych. Temperaturę można mierzyc i przez 10 dni, tylko po co? Chyba tydzień przed planowanym terminem wystarczy. Inaczej wpada się w panikę przy każdym spadku, a takich spadków i spadeczków, i ponownych wzrostów jest sporo; to wcale nie przebiega książkowo. Dla przykładu - moja suka wczoraj całe do południa miała na zmianę 37,0 - 37,2- 37,4 - 37, 1; po południu wzrosło powyżej 37,7. Teoretycznie powinna dziś rodzić (59. dzien ciąży). Ale coś widzę, że ona nie ma takiego zamiaru. Temperatura dziś z rana 37,4. I bądź tu człowieku mądry.
-
Ale fajnie, rodzinka się spotkała. Co do Grandów, to ja też bardzo żaluję, że tak mało ich w Polsce. Piękne pieski.
-
Ależ śliczności te Wasze maleństwa. Buziaczki dla nich! U nas temperatura utrzymuje się ok. 37,2, ale nie widać, by się miało zacząć wczesniej niż jutro. Brzucho tak wielkie, że się obawiam inwazji szaraków. W zeszłym roku było 10 :cool3:
-
Później było oczywiście jeszcze wiele spacerów, ale nigdy już nie widziałam takie cudownej psiej radosci życia. Przyszła pora na zaznajamianie z lasem i jego zapachami: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img98.imageshack.us/img98/3885/14002109fv3.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img98.imageshack.us/img98/2848/33808748zs3.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img132.imageshack.us/img132/8425/45354424lu4.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img155.imageshack.us/img155/6229/47972461aw2.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img98.imageshack.us/img98/9835/34803257fc6.jpg[/IMG][/URL] I na koniec "papa" uszyskami:loveu: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img155.imageshack.us/img155/3262/86889210px2.jpg[/IMG][/URL]