-
Posts
2270 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Szamanka
-
Słuchajcie, na weterynarii jest bardzo ciekawy ale też pilny temat: [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=21770[/url] Kobieta potrzebuje pomocy behawiorysty z Gdyni. Czy ktoś z was jest z tamtych okolic i mógłby coś pomóc lub doradzić?
-
Ehh... z tego co piszecie pies zaatakował pierwszy raz,gdy miał rok. W zasadzie gdy husky kończy 6 miesięcy zaczyna sprawdzać na ile może sobie w domu pozwolić, czyli ustala swoją pozycję w domowej hierarchii. Z pewnością ugryzienie dziecka wydaje się dla wszystkich niedopuszczalne. Ale trzeba pamiętać, że pies to pies. Jak pisałam wcześniej mojemu też zdarzało się skakać do twarzy - ale nigdy nikt przy tym nie ucierpiał, a nawet nie był skaleczony. Skoro właścicielka jest przekonana, że nie chce psa oddać ani tym bardziej uspać (chwała Ci za to kobieto !! :multi: ) to nie pozostaje nic innego jak [B]znaleźć behawiorystę[/B], który pomoże znaleźć przyczynę problemu. Być może stwierdzi, że pomocne będzie szkolenie, a może wystarczy wprowadzić parę zmian i zasad w waszym domowym życiu. Ja prawdę mówiąc nie wierzę, że po szkoleniu na psa towarzyszącego husky stanie się uległy jak ON. Husky to specyficzna rasa, trudna do ujarzmienia, bardzo niezależna. [B]Kastracja.[/B] Ja chyba na miejscu właścicielki zaczęłabym od tego. Jeżeli nie ma planów hodowlanych względem tego psa - to zdecydowanie nie ma czego żałować. Zwłaszcza jeśli to może wpłynąć na jego zachowanie. Trzecia rzecz jaka przychodzi mi do głowy - [B]ruch[/B]. Ile ten pies ma ruchu? To wbrew pozorom bardzo ważna kwestia. Niewybiegany husky, to złośliwy i nieszczęśliwy husky. A pies który ma odpowiednią ilość ruchu i wysiłku, zmęczy się i w domu staje się o niebo spokojniejszy. Mój np. po porządnym wysiłku śpi ;) Jak wiadomo husky powinien mieć znacznie więcej ruchu niż inne rasy.To też sprawi, że pies może zmienić swoje zachowanie. Wybór kolejności powyższych argumentów dowolny... uffff...ale się napisałam ...
-
Ja makarony kupuję różne, i dla psów, i dla ludzi. Ten psi, który kupuję jest ciemniejszy, bo jest z różnych zbóż. Ale generalnie jest OK. Zaznaczam, że to zwykły makaron do gotowania, nie jakiś instant. To po prostu zwykły ale psi.
-
Dokładnie, kocia karma jest zupełnie inaczej zbilansowana i nie powinno się nią karmić psa. Moje koty też mają miski na parapecie. Ale u nas jest podział: kot je suchą karmę, kotka puszki, a pies gotowane. Najbardziej z tej trójki cwana jest kocica :cool1: najpierw zjada swoje, potem się odwraca - i wsadza mordkę do suchej karmy kocura, a potem zeskakuje z parapetu i idzie sprawdzić michę psa czy czasem czegoś nie zostawił :lol:
-
Mój ze średnim apetytem wcinał kurze serduszka. Kiedyś kupiłam mu płucka...o matko, co za ohydztwo...wcale się nie dziwię, że nie chciał tego jeść. [B]Basia[/B], wspomniałaś o rybach. W jakiej postaci je dajesz? Bo mój tata jest wędkarzem ;) ale że my za rybami nie przepadamy to złowione najczęsciej oddaje znajomym ;) a tak to może zagospodarowałabym jego zdobycze :lol: Bo jak mój psiur czuje wędzoną rybę to pokroić by się za nią dał..:cool3:
-
Jestem z leksza wstrząśnięta pierwszym postem. [B]Bonia1966[/B], ja też mam psa husky. Ma 1,5 roku i jest strasznym dominatorem. Ponieważ w domu był czesto strofowany - nie próbuje dominować ludzi, natomiast w kontaktach z psami próbuje zdominować każdego. Mój miał taki głupi zwyczaj, że jak się rozbrykał to skakał do twarzy. Strasznie nas to wkurzało i po takim wyskoku zawsze był skrzyczany, a zabawa kończyła się natychmiast. Nie wiem na ile agresji było w zachowaniu Twojego psa.Może po prostu chciał się bawić? A że huskie rzadko bawią się delikatnie to inna rzecz...:roll: Nie jestem przekonana co do zakładania psu kagańca w domu. To na pewno też wpływa na niego frustrująco. Wiem, że mój np. kagańca nienawidzi i jak widzi go na horyzoncie to rezygnuje z kazdego najulubieńszego spaceru. Kastracja z pewnością jest jakimś rozwiązaniem. Pies powinien stać się spokojniejszy, ale czy tak na pewno będzie - trudno powiedzieć. Możesz też udać się do behawiorysty..czyli po prostu zawalczyć o psa... Cokolwiek się stanie - nie usypiaj go. Tylko oddaj komuś uprzedzając o jego zachowaniach. Tu na Dgm, w Grupie V - czyli psach zaprzegowych jest dział, gdzie możesz zamieścić ogłoszenie, że chcesz go oddać.. Oczywiście w ostateczności. Pomożemy znaleźć mu dom. ale nie usypiaj go... :shake:
-
Że tak zapytam zbaczając trochę z tematu: jak można zgubić najważniejszy dokument psa - czyli metrykę, na podstawie której wystawia się rodowód ??? :crazyeye:
-
Danek, a czy zimą jeździsz na rowerku? Jeśli tak - to czy masz jakieś specjalne opony? Bo ja się też nad rowerem zastanawiałam, tylko bałam się po tym zmrożonym sniegu jeździć.. Teraz to już w ogóle mi się wszystkiego odechciało po 3 razy dłuższym powrocie z pracy do domu..:mad: Zaczynam tęsknić za wiosną...
-
Ano próba nie wyszła.. Znajomy z którym miałam pojeździć niestety dotarł do mnie zbyt późno wieczorem, a po 2 godzinkach i tak musiał jechać do domu, więc debiutu nie było. a czy ktoś z was próbował?
-
Ja mojego psa karmię gotowanym. Dostaje makarony z mięsami różnymi, przeważnie kurak, indyk, oraz jakieś warzywka +siemię lniane. Gotuję np.skrzydełka- obieram je do makaronu, a kostki z nich mi zostają.Tylko że niektórzy twierdzą, że nie powinno się dawać psom kości drobiowych bo kruszą się w "drzazgi". Ale skrzydełka dają czasem całe, surowe. Wiec dawać czy nie dawać? moja znajoma np. nie daje psu ani grama kości drobiowych..
-
Oj, [B]SH[/B], kto by tam wzorzec czytał ;) Pies ma wyglądać jak pies...;) i mnie się zadek wydawał za chudy, zwłaszcza, że mój pies ostatnio naprawdę dietę odchudzającą sobie zrobił...:roll:
-
Heh..a wracając jeszcze do tej chudości psiego kupra ..;) ja ostatnio doszłam do wniosku, że mój psiur ma większe karczycho niż zadek.. i też się zastanawiałam czy aby wszystko z nim OK.. Wiesz [B]Danek[/B], strasznie wielki ten Twój pies... mój waży coś koło 22 kg a mierzyć go nie mierzyłam..
-
Wiesz, ja bałabym się 2 psy do roweru podpiąć...więc może nie przypinaj sobie obu na raz idąc na narty, bo będę miała wyrzuty sumienia, jeśli coś Ci się stanie (tfu tfu tfu).. przez moje posty...:roll: Spróbuj z jednym, a potem z drugim...ale pliiiissss... nie z dwoma na raz....:roll:
-
Usia, spox, nieważne czy masz psa zaprzęgowego, czy kundelka ;) Każdy który wykazuje chęć ciągnięcia nadaje się do takich sportów..;) a już jak go przypniesz i zaczniesz biec (jeśli Ci się to udana nartach :evil_lol: )i jeszcze wołać "Go! go! go!" to z pewnością szybko zajarzy ;) Myślę, że kijek nie będzie potrzebny..;) zawsze możesz zabrać ze sobą "zająca" :lol: czyli kogoś, kto będzie biegł przodem i np.wołał psa...;) powodzonka ja może zadebiutuję w piątek :eviltong:
-
Suczka Siberian Husky 8 miesięcy - czy ona się dobrze rozwija?
Szamanka replied to obsession_one's topic in Siberian Husky
No to chyba jest faktycznie nieźle zapasiony...:razz: -
[B]Tomlem[/B], mam wrażenie, że piszesz o moim psie ;) Jest chudy, wściekle linieje i nie chce jeść. Niestety w jego przypadku metoda "15 minut" nie działa. Nie będzie jadł i kropka. A ja co kilka dni wywalam nietknięte lub tylko liźnięte miski z mięskami i makaronami...ech.. A już tak pięknie było niedawno, wcinał aż miło popatrzeć.. one po prostu tak mają... i nie ma się co łamać i im wymyślać.. wiem, że żal łapie za serce, ale jeszcze się nie zdarzyło by jakiś pies sam się zagłodził. Wiem - sama to sobie codziennie powtarzam..:p Mój też linieje strasznie, można go normalnie skubać. Z każdego szczotkowania mam kilka pełnych szczotek sierści, w domu fruwają całe kawałki takich kłaków... No ale trzeba to jakoś przeczekać...
-
[quote name='ewelinabuck']malamuty maja jakby wrodzona agresje do psow dlatego aby jej nie budzic trzeba od samego poczatku zwracac uwage na dobra socjalizacje a jezeli jest to piesek ze schroniska to trudno bedzie poskromic jego agresje . sprobuj ze smakolykami odwracac jego uwage jak jakis pies przechodzi kolo was . moze najpierw sprobuj zsocjalizowac go ze szczeniakami . malamuty z natury sa dominujacymi psami w stosunku do innych psow dlatego taka socjalizacja moze okazac sie najlepsza jezeli bedzie to ulegly szczeniak [/quote] Ciekawe czy mówisz o socjalizowaniu szczeniaka czy większego psa...Bo mój 1,5 roczny pies paskudnie potraktował 3-miesięcznego boksera i ja zdecydowanie nie polecam socjalizacji na szczeniakach...:roll:
-
Ja też obawiałam się jazdy na rowerze z psem (dlatego na poczatek zawsze warto się zaopatrzyć w kask) Ale okazało się, że wcale nie jest tak źle. Fakt, że na poczatku cały czas jechałam na hamulcach :evil_lol: a psiak ciągle mi się zatrzymywał na siku. Ale generalnie naprawdę nie jest tak strasznie, a pies szybko łapie o co chodzi. Takie przejażdżki to świetna zabawa :) Ja jeździłam po lesie i bardzo mi się podobało. Gleby nie zaliczyłam ;)
-
Wiecie gdzie przeniosłam ;) ... Na Off zapraszam w celu kontynuowania dyskusji..;)
-
Paulinka18, bo szkoda mieć psa zaprzegowego i żadnych sportów zimą nie uprawiać :lol: Śniegu pod dostatkiem więc wypadałoby to jakoś wykorzystać :lol: Nie mam kasy na sanie za 1000 zł więc kombinuję coś innego ;) Ale z tego co pamiętam - na tych małych czerwonych plastikowych nartkach nie czułam się zbyt stabilnie :evil_lol: mając tych kilka latek.. no ale zobaczymy...;) Manu, bardzo dziękuję za wyczerpujące info. Brzmi to całkiem podbudowująco ;) zwłaszcza, że ja też nie mam się od kogo uczyć.. Mam nadzieję, że zapału mi nie braknie ;) bo rodzinka jakoś dziwnie na mnie patrzy jak słyszą o tym pomyśle :lol:
-
Wcale nie namotałaś, Manu ;) każda rada mile widziana. Ja kompletnie nie znam się na nartach. Ze sportów zimowych wolałam kiedyś łzyżwiarstwo ;) Patrzyłam na allegro ale nie wiem, które z nart ewentualnie by się nadawały. Zwłaszcza, że ja niziutka jestem ;) tylko 160 cm ;) Manu, a ile wyniósł Cię taki cały zestaw? Możesz mi napisać na priv jakby co ;) A w ogóle to jeździsz na tych nartach? ;) a jeśli tak - to jak Ci idzie? :lol:
-
Dziwne to, co piszecie. Mój pies jest rasowy, ale nigdy nie miało dla mnie znaczenia czy bawi się z rasowymi czy nie. Pies to pies, a papiery mają znaczenie przecież tylko na wystawach..:roll: Heh... aczkolwiek mnie zdarzyła się kiedyś sytuacja, gdy weszłam na pocztę z psem (a jest on rasy husky) i pewien paskudny babsztyl zwyzywał mojego psa od kundli ;)
-
Ostatnio tak sobie pomyślałam, że mimo iz posiadam psa zaprzęgowego, to nie za bardzo mogę z nim trenować, bo np. nie mam sań. Wpadłam więc na pomysł, by zakupić sobie narty i pobawić sie trochę w skijouring, zwłaszcza że, jak widać za oknami - zima nie zamierza za szybko odpuścić. Jest tylko jedno "ale" - ja kompletnie nie umiem na nartach jeździć :evil_lol: Ostatni raz miałam na nogach takie malutkie plastikowe dla dzieci, gdy miałam kilka latek ;) W ogóle ciekawa jestem ile osób tutaj uprawia ten sport. Tak więc z racji mego zainteresowania takim tematem byłabym wdzięczna za podstawowe informacje typu: 1. Jak się kupuje narty - znaczy jaki rozmiar? zgodnie ze wzrostem i wagą czy jak? 2. Czy są to narty biegowe czy jakieś inne? 3. Ile mniej więcej kosztuje taki sprzęt? będę bardzo wdzięczna za wszelkie informacje :)
-
Widzę, że dyskusja rozgorzała na dobre. Ale czy ktoś mi może powiedzieć jak tak naprawdę zakończyła się ta historia z Dąbrowy Górniczej? Co stało się z psami?
-
Mój husky też miał taki zabieg, w wieku ok. 5-6 miesięcy. Nie wypadł mu mleczny kiełek na dole i trzeba było usuwać, bo stały już zaczął rosnąć. Ząbek siedział mocno i nie było mowy o rozruszaniu go. Mój pies dostał narkozę, zabieg trwał krótko, ale psa oddali mi nieprztomnego wciąż, miał się zbudzić po 3 godzinach. Tak też się stało. Kosztowało mnie to ok. 80zł. Po przebudzeniu zachowywał się normalnie, zero jakichś dziwnych reakcji :) Tylko jak czytam wasze posty to dziwi mnie to, że mój był tak długo nieprzytomny, a wasze oddawali wam już obudzone...:roll: