-
Posts
6911 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Pysia
-
Ja już szok przeżywałam jak ona szelki zżerała. Ale jednak do nich ciut dalej miała i ruch głowy lepszy. Ale adresówkę zawieszoną na obroży? Widzę to i oczom nie wierzę. Ona jest z gumy rzeczywiście :) I stała sie dość sprytna ruchowo. Przyszła sirotka do mnie a teraz jest wygimnastykowana spryciula :) No ale codziennie po kilka godzin gimnastyki z Luśką swoje robi :diabloti:
-
Calutkie popołudnie Bystra była zbyt cicha, zbyt spokojna i zbyt nieswoja. Przezycia plus szczepionka swoje zrobiły. Ale... Znajomej dała się pogłaskać. Ze strachem, ale nie zwiała. TZtowi dała sie pogłaskać. Do niego nawet w koncu za jego namowami podeszła na wyciągniecie ręki. Tylko że uciekla do niego od znajomego , którego nie zna wcale. Wyb rała " mniejsze zło". Ona nie ufa mi, jest coraz bardziej wpatrzona w Luśkę, ale jestem jednak dla niej pewną ostoją ludzką. A sama z sibie uśmiałam się przed chwilą. Luśka spała na kanapie. Zmorka spała w przedpokoju. A Bystra stanęła z lewej strony fotela. No to ja szybko smaczki do ręki i dalej ją podkarmiać. Matko jak sie cieszyłam ze ona je mimo że psów obok niej nie ma. Do czasu aż spojrzałam w prawą strone.... Dwie czarne paskudy cichutko, bezszelestnie jak duchy zjawiły się na pierwszy dźwięk smaczków wyciąganych z kubeczka.... :evil_lol:
-
O moja wystraszona bida :( Właśnie zżera adresówke. Nie pytajcie jak jej się udaje dostać do niej pysiem... Będzie po adresówce. Jutro zamówie dla niej z blachy. Calutki dzień w szoku była po tych przezyciach. Nawet z Luską sie nie bawiła. Szczepienie tez jej chyba ciut doskwiera. W koncu my też szczepionki ciężko przechodzimy a to dzieciak jeszcze. Za to teraz zaczyna dochodzić do siebie ( jak widać po adresówce). O! W tej chwili rozbebesza pluszaka. Znaczy jest ok i się martwic już nie muszę :)
-
Raczej na bank Bystra będzie wielkości suczki husky. Wszystko na to wskazuje :) Bystra waży 8,75 kg. :eviltong: Pieku się urosło i przytyło 3,65 kg. przez 23 dni ;) Sponsorowana przez cioteczki karma zrobiła swoje. Psiak nie ma braków witaminowych i rosnie jak trzeba. Wizyta u weta przebiegła bezproblemowo. Bez szarpania, wrzasków itd. Wczesniej 2 godz. przed wyjazdem dostała kropelki Bacha aby było lepiej i chyba pomogły. Tak mi sie wydaje znajac ją. Zołzy dwie też zobaczyły dlaczego ja tak marudzę ze ona musi szybko do domu bez psów... Przekonały sie na własne oczy że nie przesadzam ani ciutkę. Bystra zaszczepiona. Teraz tylko na wścieklizne zostało. Teraz pinda jedna po tych wrażeniach omija mnie z daleka. Trudno. Jakos to przeżyję ;)
-
A sprawdzałas czy nie ma tatoo w uchu albo pachwinie?
-
Nie przesadzaj z tym " grzecznie" bo ten wątek zbyt grzeczny nie jest :evil_lol: A po dzisiejszym dniu pewnie utopię Bystrą wiele razy w szambie, wypcham i utłukę młotkiem ;) Jak mnie obsiura ( a zrobi to na bank) to jeszcze będę gromy rzucać dodatkowo o to :diabloti: Uwielbiam tą france jedną... Mimo że mi oskubała z dredów Luśke. Dostałam odpowiedź z ZK katowickiego ze moge ją jeszcze wycofać z wystawy. Nie mam tam po co jechać z teraźniejszym stanem jej sierści. Nie będzie IntCh - trudno.
-
Witajcie :) Rano Bystra postanowiła, że chce isć na dwór już o 8-mej. Jako że ja nie byłam chętna wstawać, to zaczęła mnie odkrywać. Ale jak zmyślnie! Od strony mojej głowy wkładała kawałek po kawałku głowe z pycholkiem pod kołdre i podnosiła. Aż do nóg. Zostałam odkryta i nie miałam wyjścia. Tym bardziej, że na koniec złapano mnie za koszule nocną i pociągnięto :mad: No i oczywiscie było zakładanie szelek.... Czyli niestety łapanie. Zostałam posiurana od stóp do głów ze strachu, ale udało mi się. Szelki są za małe.... Weszła jeszcze, ale krępują jej ruchy. Kon ieczne są nowe. No i karma sie kończy.... Juz przeszłam na karmienie 2x dziennie bo mała jest w sam raz- ani nie za chuda, ani nie za gruba. Dzisiaj obie zołzy ( Ela i Aga) przyjeżdżają do mnie i jedziemy z Bystrą na szczepienie. Muszę się ubrać w dziadostwo, bo na bank znowu zostanę obsiurana. A mocz strachliwy czuć na kilka metrów. Do koszyka dziewcze już sie nie zmieści na pewno. Przyjechało do mnie coś ważące 5,10 kg. nieduże, a teraz mam w domu psa wiekszego od Luśki :crazyeye: A minęły tylko chyba 3 tyg. o ile dobrze pamiętam. Podałam jej teraz kropelki aby choć odrobinke zmniejszyc stres zwiazanym z łapaniem, braniem jej na ręce, jazdą samochodem, wizytą u weta itd. I boli mnie zołądek! Bardzo! Martwie sie tym, że ona sie strasznie będzie stresować. Bo jak pisałam już- ona nadal jest całkowicie dzika w relacjach człowiek- pies. Nawet do mnie....
-
Wszelakie zastrzyki są ingerencją zbyt dużą w organizm. Najlepszym wyjściem jest kastracja. I to już. Jezeli pies jest rodowodowy i chcesz te jądra pozostawic aby w przyszłości był reproduktorem to będziesz popełniać oszustwo w stosunku do właścicieli suk hodowlanych. Niezstępujące jądra są w bardzo silnym stopniu dziedziczne i na 100% on będzie miał potomstwo z takimi samymi problemami. Bądźmy uczciwi i nie powielajmy błędów.
-
[quote name='AgusiaP']No proszę, czyli nie jest tak źle;)[/QUOTE]A jak ma być skoro goście na dole tylko ściągają buty i idą do góry? Ona z nimi kontaktu nie miała... [quote name='Mysza2']tak jest:):) już się pewnie cieszysz:diabloti:[/QUOTE] Popołudniu proszę :) Bo wet tylko wtedy. I żebyś wiedziała ze się cieszę :) Do południa wyruszam na zakupy. Muszę sob ie kupić nowe buty i TZtowi kapcie.... Dwie walnięte właśnie szaleją.
-
[quote name='Mysza2']A niech ma te Święta, potem ją poglodzisz. Co do tego że jest u Ciebie szczęśliwa to nie mam wątpliwości:):) (aczkolwiek gdyby usłyszała co ją czeka w tym szambie ..... :cool3:;))[/QUOTE] Za każdym razem jak coś zbroi to ją szambem głośno straszę. Nawet jak sprzątam jej i czarnuchów efekty przemian y materii i podnoszę klapke szamba to wyraźnie jej pokazuję gdzie wyląduje jak nie przestanie wpatrywać sie w mopa :diabloti: Na razie Bystra nic sobie z tego nie robi.... Przypomniało mi sie jak jakies 6 lat temu coś Zmorka zbroiła. Kompletnie nie pamiętam co to było. Pamiętam tylko, że siedziałam jak teraz przy kompie, ona tuż obok patrząc na mnie a ja tłumaczyłam jej zły postępek. Na koniec postraszyłam że albo zastrzelę albo zatłukę mlotkiem Ona sobie poszła na dwór ( lato było i otwarte drzwi do domu) a ja pisałam dalej. Za kilka minut poczułam uderzenie na kolanach. Patrzę, a tu młotek :crazyeye: Zmorka mi przyniosła.... I przez te pon ad 6 lat zastanawiam się czy przyniosła mi ten młotek abym ją ubiła czy abym palnęła sie nim mocno w łeb :evil_lol: Uwierzcie, że płakałam ze smiechu pół dnia :lol:
-
[quote name='AgusiaP']Pysiu ciekawa jestem czy Bystra dzisiaj przemówi ludzkim głosem:evil_lol: i co Ci powie :evil_lol:[/QUOTE] Nic nie powiedziała. A tak bardzo chciałam z nią pogadać.... [quote name='Mysza2']Ja też już po Wigilii, goście poszli i nawet posprzątane:):). Niech bystra lepiej nie gada bo jak powie co o nas myśli to strach się bać:):):)[/QUOTE] U mnie tez niby posprzątane, ale muszę na szybko jutro pozamiatać przed kolejnym najazdem ludzkim. Pozamiatać, bo mi odkurzacz padł... Bytra jest niufem! Nie wolno nic robić przy niej bo obserwuje i potem " poprawia" ! Przykleiłam chodnik taśmą do kafelków w przedpokoju bo sie podwijał. Nie chciałam wybić sobie zębów no i podstawiać brzegów Bystrej pod sam pysk. No i ona patrzyła jak przyklejam. W trakcie naszej wieczerzy oderwała skrzętnie ową taśme :razz: Do tego nadgryzła kawałek chodnika ... Na razie wypsikałam perfumami i przestał ją interesować. Jak go pogryzie to na serio ją utopię w szambie :diabloti: I słodka jest jak obrabia naszą stara Królową Zmorke. Cokolwiek je Zmoreczka albo pije wodę to potem ma wymyty cały pycholek i łapinki przez smarkulę :loveu: Mała pilnuje aby duża nie była brudna ani mokra. A nasza starowinka już zapomina sie otrzepać i wylizać dokładnie. Bystra robi to za nią. Dobre z niej dziecko. No i u nas nocne petardy na wsi obok strzelały. Syn sąsiadki jest ich wielkim wielbicielem. Żadna z moich burków nigdy petard się nie bała i nie zwracała na nie uwagi, ale zawsze mnie wkurzały bo wyobrażałam obie strach i panike tych bojących sie. Ale trudno się mówi- mogą na swoim placu robić co chcą. No i strzelali po 21-wszej. Zmorka i Luśka totalnie nie zwróciły uwagi na to strzelanie. Bystra zerwała się, ale popatrzyła na Luśkę i znowu się spokojnie położyła. A jak poszłyśmy na dwór i petarda strzeliła to sie nieco wystraszyła. Zaszczekała nawet. Był strach, ale nie było paniki. I załamki potem w domu. Wyluzowany szalejący z Luśką smarkacz tylko.
-
Niufki: Zmorka, Szelma[*], kot Tommy[*], collak Aris[*] i puli Luśka .
Pysia replied to arima's topic in Foto Blogi
Gosiu :loveu: Przepraszam że dopiero teraz, ale bywam tutaj tylko czasami. Nie fotoblogi są moim miejscem ;) Najlepszego dla Wszystkich :loveu: -
I już po bardzo rodzinnej i sympatycznej Wigilii. Wszyscy najedzeni na maxa. Psiaki tez. Dostały prezenty i chcą od razu je skosztować. Musiałam poczekać aż trochę ochłona po obżarstwie ;) Zaraz więc dostaną je i niche mamlają do woli ;) Oczywiscie były też opłatki. Zmorka pierwsza dostała życzenia: aby z nami była jeszcze długo w zdrowiu i radości Luśka: aby zawsze była taka radosna i kochana. I oczywiscie zdrowa. Bystra; tutaj przede wszystkim życzyłam oswojenia się z ludźmi i cudownego, najwspanialszego domku. Takie na całe życie i zakręconego na jej punkcie po cebulki włosów na głowie. Wszystkie życzenia były bardzo szczere i wszystkie opłatki zostały skonsumowan e :)
-
Witajcie w wigilijny dzień :) Na razie dalsze przygotowania, ale zostało tylko odrobinkę. Mogę sobie wiec pozwolić na chwilke przy kompie :) Wczoraj Psiaki były niestety zaniedbane. Wszystkie czi psy. Poszłam spać jak zwykle w środku nocy. I jak calutki dzień Bystra jak zawsze zmykała na mój i TZta widok tak gdy tylko położyłam się do łóżka to mała była przy mnie. Oczywiście z Luśką u boku. To wręcz niesamowite jak ona naśladuje Luśke. Jest tak bystra, że robi to po mistrzowsku! Luśka jak sie kłade wskakuje na kanape i kokosi się na niej wywracając tuż przy mnie, wiercąć, wsadzając nos pod poduszke i kołdre i cudując. I smarkaty klonik wczoraj pierwszy zaczął. Była wywrotka na grzbiet z wsadzeniem pysia pod poduszke i wierceniem sie niesamowitym i radosnym. Luska była pierwszy raz druga w tych szaleństwach. Nadal nie podejdzie do jedzenia bez psów. Dzisiaj amnestia bo Wigilja. Nie będę w ten dzień głodzić psa, bo jak stary polski zwyczaj mówi- jak w Wigilie tak potem cały rok. Bystra cały nastepny rok ma być szczęśliwa i najedzona. I basta :)