Jump to content
Dogomania

azzie5

Members
  • Posts

    811
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by azzie5

  1. John nie szczeka już w nocy wogóle.:multi: Ale za to wczoraj znalazł nowe miejsce do przeskakiwania, zrobiłam nowe barykady na płocie i do dzisiaj nie wyskakuje. Jedną noc spędził w domu- kręcił się i wiercił, nie mógł sobie znaleźć miejsca, chyba nie jest domowym psem. Ja też muszę powiesić nowe ogłoszenia, widziałam że niektóre już poznikały ze słupów.
  2. fona, zdjęcia już wysyłam.:) Nie wychodzimy na spacery bo to kłopotliwe, musiałabym za każdym razem najpierw chować moje psy do domu żeby przejść z Johnem przez ogród na ulicę i ktoś musiałby wtedy z nimi siedzieć lub je potem wypuścić.
  3. John tylko z Szarą się zgadza- z pozostałymi psami niestety się nie akceptują. [IMG]http://foto.onet.pl/upload/13/69/_580558_n.jpg[/IMG] [IMG]http://foto.onet.pl/upload/6/83/_580560_n.jpg[/IMG] [IMG]http://foto.onet.pl/upload/43/25/_580561_n.jpg[/IMG] [IMG]http://foto.onet.pl/upload/46/32/_580563_n.jpg[/IMG] [IMG]http://foto.onet.pl/upload/39/11/_580562_n.jpg[/IMG] [IMG]http://foto.onet.pl/upload/46/71/_580556_n.jpg[/IMG] [IMG]http://foto.onet.pl/upload/32/95/_580559_n.jpg[/IMG]
  4. oddałam dzisiaj aparat do naprawy, jeśli uda się go doprowadzić do stanu używalności to będą nowe fotki. John w nocy był grzeczny, teraz ma zwyczaj szczekać rano, czyli da się przeżyć.:) Ma pełno starych strupów w okolicach szyi i uszu, właśnie teraz mu odpadają i widać jak ich dużo- pewnie po pogryzieniu. Łapka i ucho już nie bolą, pozwala się wszędzie dotykać i robić ze sobą prawie wszystko. Zęby są w niezłym stanie, trochę kamienia i powierzchownie starte szkliwo. Dwa zęby są uszkodzone, kieł złamany w połowie i odłupany w kilku miejscach, tak jakby John gryzł coś bardzo twardego, oraz popsuty ząb z przodu na górze. To tyle z mojego przeglądu dentystycznego.;) John zaprzyjaźnił się z najmniejszą suką - Szarą.
  5. niestety znowu pudło- John nie okazał się zaginionym Dżekiem.
  6. za pół godz. przyjadą kolejni ludzie oglądać Johna, czy to nie jest ich zaginiony pies. W nocy było w miarę spokojnie, trochę zaczął wyć, ale dostał kość i przestał. W dzień John wygrzewał się na słońcu, wyglądał dobrze i nie wyskakiwał, mimo że widział mnie przez płot na ogrodzie. Kiedy do niego przychodzę to cieszy się jak szczeniak i delikatnie chwyta zębami za ręce, prosi żeby go głaskać.
  7. tyle nieszczęścia w jednym psim ciele- kto ją pokocha...?
  8. dziękuję Grażyno- John będzie wdzięczny.:) John czuje się znacznie lepiej, chyba już wszystko jest ok. Widziałam dzisiaj na Ochocie plakaty rozwieszone przez Fonę, dużo osób je czytało, ale póki co nikt nie zadzwonił- wciąż czekamy na szczęśliwy dzień.
  9. dziewczyny, dziękuję za pomoc! zaniosłam Johnowi kolację, ale nie był zainteresowany nawet surowym mięsem. Przez cały dzień nic nie zjadł, ma lekkie dreszcze. Jest smutny, nie szczeka i ciągle siedzi w budzie. Jak wróci tata to zmierzymy mu temperaturę, o ile on da to sobie zrobić.
  10. [quote name='fona']Hop, hop! Czy ktos dal ogloszenie na Allegro?[/quote] Magdarynka właśnie umieszcza Johna na allegro
  11. mam nadzieję, że tak właśnie jest jak mówisz, u mnie weci nie są zbyt dobrzy, mógł wet za dużo przepisać. W poprzednie noce szczekał, ale tylko trochę.
  12. [B][SIZE=3]dziękujemy Grażynie za przekazanie 30zł na Johna:multi: [/SIZE][/B] John wygląda niewyraźnie, jakby coś mu było, jakby cały czas działał na nim środek uspokajający, a przecież już dawno powinien przestać działać. Cały dzień siedzi w budzie, ani razu nie szczeknął i nie ma apetytu. Ale nie ma gorączki. Czy to możliwe, że to jeszcze działanie tego środka? Sedalin dostał wczoraj o 21.40. Cały czas go obserwuję. zauważyłam u Johna charakterystyczny szczegół - u prawej tylnej łapy ma słabo wykształcony, dodatkowy, piąty palec z zawiniętym w półksiężyc pazurem.
  13. sedalin zadziałał i John wogóle nie szczekał, nie brałam go więc do domu. Jeszcze do południa chodził lekko otumaniony. Na tą noc nie dam mu już sedalinu, jeśli będzie szczekał to wezmę go do domu, tak jak to miało być tej nocy. Jeszcze raz rozmawiałam z mamą, chcemy jednak spróbować jeszcze go u nas przetrzymać tak długo, jak damy radę. Najbliższe noce zadecydują.
  14. od 17.00 John siedzi cicho jak mysz. Podam mu na noc sedalin, a jeśli zacznie szczekać w nocy lub wcześniej to wezmę go do domu. Może będzie grzeczny.
  15. rozmawiałam z mamą, potwierdzam, że John może być u mnie tylko do niedzieli, potem albo spróbujemy z tym facetem albo hotel. Napewno będzie potrzebny transport. Kupiłam sedalin, tak mi się wydaje, że wczoraj mógł dostać za małą dawkę i może dlatego nie podziałało.
  16. mam bardzo złą wiadomość.:-( Dzisiaj dostałam nowego maila, pani z Poznania napisała, że jej życie gwałtownie się rozsypało, podupadła na zdrowiu i prawdopodobnie będzie musiała sprzedać dom i przenieść się do mniejszego mieszkania oraz być może oddać swego najmłodszego psa. Akcja odwołana. już gorzej być nie mogło.:placz: :placz: :placz:
  17. [quote name='fona'] co robimy?[/quote] porozmawiać z facetem nie zaszkodzi.:roll: Tak myślę że spróbuję jednak wziąć Johna na noc do domu, nie wiem jak to wyjdzie w praktyce, zobaczymy. Kiedy jest ze mną to jest najszczęśliwszy, nie szczeka. Chyba znalazłam miejsce, po którym Jofn przeskakuje przez płot- mała górka, niby skalniaczek przy płocie, którego wcześniej nie brałam pod uwagę jako 'zagrożenia'. Zlikwiduję to i już nie powinien wydostawać się poza wybieg. Jeden plus.
  18. potrzebuję rad co zrobić żeby w nocy był jak najbardziej cicho. Szczekał mniej więcej od 12.00 do 1.00 i od 4.00 do nie wiem już której... Zostawiałam mu kości, ale specjalnie się nimi nie interesował, owszem, lubi je sobie pojeść, ale wtedy, kiedy ja jestem w pobliżu lub w ciągu dnia, kiedy mu się nudzi. Chyba w dzień jest spokojniejszy niż w nocy, może więcej śpi, nie wiem. Wszelkie perswazje typu 'cicho bądź' itd ma w głębokim poważaniu. Zastanawiam się nad zabraniem go na noc do domu, ale to jest właściwie prawie nieznany mi pies, mam w domu kota i króliki. Może wet da mi jakiś środek.
  19. zwariować można:wallbash: :-( Numer, który podał mi ten pan, to numer do centrali firmy, gdzie jest ta stróżówka. Połączyli mnie ze stróżówką, odebrał kolega pana, podał komórkę do niego. Okazało się, że taki numer nie istnieje, coś jest źle zapisane. A pan zainteresowany Johnem będzie w pracy dopiero w niedzielę od rana i wtedy będę mogła z nim porozmawiać. Od jego kolegi dowiedziałam się że płot ma wysoki, ale jak wysoki to nie wiem, i podobno dwa podwórka, jedno obok drugiego. Poprzednim psem był collie, który uciekł dzieciom tego pana na spacerze.:roll:
  20. ucieka za mną, jak nie ma powodu to siedzi na wybiegu. Właśnie też tak myślę, że gdyby mógł swobodnie biegać po ogrodzie, to byłby większy spokój, bo miałby większą przestrzeń itd, ale niestety jedna z moich suk jest do niego agresywna i nie mogą być razem. Z ogłoszeń nikt nie dzwonił. Wczoraj zaszczepiłam Johna, ale wet-idiota nie chciał obejrzeć jego ucha, bał się chyba że John ugryzie go przez kaganiec... Kazał wpuszczać krople od czasu do czasu, hm [B][SIZE=3]na konto wpłynęło 60zł od Izy_g i 50zł od Nikak - bardzo dziękuję![/SIZE][/B] wydałam z tego 55zł na zaszczepienie Johna. dzwonię do tego pana i jeśli dojdzie co do czego to umawiam się na tą niedzielę.
  21. pani już u mnie była, ale John to nie jest niestety jej pies. To jest ta pani od Torysa, której rodzice oglądali go tuż po znalezieniu Johna w sobotę. John nie może zostać u mnie kolejnego tygodnia, chyba maksymalnie do niedzieli. Tak hałasuje w nocy że nie idzie wytrzymać, nie chodzi o mnie, tylko moich rodziców, którzy są już bardzo źli, oraz o sąsiadów. Nie umiem uciszyć go w nocy, nic nie pomaga, dostał nawet środek uspokajający, który za bardzo nie podziałał. Nie wiem jak przeżyję kolejną noc, spróbuję dostać dla niegojakiś silniejszy środek. Jeśli ten pan nie weźmie go w niedzielę, to chyba będzie musiał trafić do hotelu, o ile będą go tam chcieli... Już nie wiem co robić.:-(
  22. pani właśnie odpisała, że wstępnie zgadza się na 23 lutego. Proszę o kontakt do tej osoby w sprawie transportu.
  23. nie jest dobrze. John właśnie wyskoczył przez płot mimo odgarniętego śniegu. Zaprowadziłam go na wybieg, weszłam do domu i znowu wyskoczył, zaprowadziłam jeszcze raz, odeszłam i teraz siedzi, szczeka. Wiem że on nie może u mnie zostać długo, bo niedługo nauczy się wyskakiwać za każdym razem. On w każdej chwili może znowu wyskoczyć. Być może będzie potrzebny hotel.
  24. spokojnie. Napewno nie oddam Johna, jeśli nie będzie wiadomo, że to są pewne ręce. Wybadam dokładnie Pana i zapytam, czy jeszcze może poczekać, tylko teraz już go nie złapałam pod telefonem. Myślę że psa trzeba zawieźć tam na miejsce i zobaczyć jak tam jest. Podpiszemy umowę adopcyjną itd. A do weta go oczywiście zabiorę, musi być zdrowy, ale też musimy mieć pewność, że tam w tym nowym domu także będzie miał normalną opiekę weta tak jak każdy pies, inaczej nie ma mowy. Jeśli do adopcji dojdzie, to będziemy w stałym kontakcie z tym panem, przynajmniej telefonicznym. Być może do tego czasu ktoś jeszcze odezwie się z ogłoszenia. Co do jamnika, to John toleruje chyba wszystkie możliwe psy. Nie mam tylko możliwości sprawdzić, jak reaguje na dzieci, hmm...
×
×
  • Create New...