-
Posts
2537 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Cockerek
-
W sierpniu jedziemy nad morze (Międzyzdroje) ale niestety bez psinki :( . Dwa lata temu był z nami (też w Międzyzdrojach) i niestety nie było zbuyt dobrze, tzn. miałam problem czy brać go na plażę, wieczorem chcieliśmy iść do baru itd. Piesek zostawał w domku bo na szczęście on nie piszczy jak zostaje sam, ale cały czas miałam wrażenie że jest nieszczęśliwy. Gdyby to zależało tylko ode mnie to bym wybrała małą mieścinę tak, żeby pies mół iść z nami na plażę. Może kiedyś...
-
Miałam to samo z moim psem. Jak był młody to latał to wszystkich psów i je zaczepiał bez względu na ich reakcje. Kilka razy tamte psy warczały ostrzegawczo :evil: i on sam w końcu zakumał że one sobie nie życzą jego towarzystwa. Dwa razy jakieś psy go przegoniły bo go capnęły w tyłek. Może to było trochę ryzykowne bo przecież jakiś pies mógł go pogryźć, ale z drugiej strony ja też uważałam jakie psy się zbliżają i czasem go brałam na smycz jak nie byłam pewna. Teraz znam już większośc psów na osiedlu i wiem jakie są, a Toffi z resztą też wie :lol: . Jak widzi psa to zastyga w bezruchu i idzie dalej dopiero jak tamten go minie. Jak tametn jest zainteresowany to mój zaczyna machać ogonkiem i czasem się pobawią. Może więc spróbuj jednak spuścić psinkę na jakimś znanym wam terenie, najpierw na chwilę i stopniowo żeby się przyzwyczaił. Wydaje mi się że pies w końcu zrozumie do kogo może podejść. Aha, jesteś pewna że piesek będzie szedł koło ciebie i nie zwieje?
-
i nie tylko padaczki. Oglądałam na animal (chyba) jak pies wyczuwał komórki rakowe u osoby chorej i nawet potrafił dokładnie wskazać miejsce np. ręka, noga.
-
Ależ ja się nie gniewam :D . Jeśli wychodzę z psem 4 razy no to mam 4 okazje przynajmniej żeby z nim poćwiczyć :) . Mam nadzieję że się uda i potem bez smakołyków też będzie wiedział jak się zachować.
-
Było tak w miarę. Tzn. Na chwilę spokój bo faktycznie "jedzenie na dworze bez szukania to fajna rzecz" :-? ale zjadł i puścił się na ulicę jak zawsze :evil: . Ale może tak jak pisze AniaP małymi kroczkami i w końcu się nauczy. Tak sobie myślę, że dobrze że chociaż komende siad zna. Spróbuje jeszcze raz wieczorem.
-
własnie wychodze z nim na spacer wiec wezme ze soba jakies cos do zjedzenia i zobaczymy. Z reszta mialam wyprobowac smakolyki jeszcze w innej sytuacji wiec zobaczymy co z tego bedzie. pa. ja jestem ona :lol:
-
Pies ma 2,5 roku. Na zabawe to mi to nie wygląda bo on jest jakis nerwowy przy tym. Siad potrafi :) ale zeby tą komendę wykorzystać to już ze 3 metry przed ulicą musiałby zrobić siad bo mniej więcej wtedy juz zaczyna rwać. No ale wtedy oczywiście nie widziałabym czy coś jedzie. Próbowałam juz rózne miejsca, przejścia, pasy, ale on zawsze tak samo. Trochę to męczy, szczególnie jak się ma ręce zajęte zakupami :(
-
Mój pies idzie na smyczy całkiem ładnie, raczej nie ciągnie, ale jak widzi że zbliżamy się do ulicy, to jakby coś w nieo wstępowało. Ciągnie niemiłosiernie i wręcz rzuca się pod samochody. Czasem na światłach trzeba trochę poczekać ale on sie tak wyrywa. Boję się że kiedyś wysunie się z obroży. Zabawki, patyki, kamyki, jedzenie nie pomagają żeby odwrócić jego uwagę. Właściwie interesuje mnie dlaczego on tak robi.
-
Muszę przyznać że nie biorę ze sobą nagród na spacer, kiedyś wzięłam ale pies się szybko znudził i przestał na to zwracać uwagę. Piłka, ringo, zabawki - odpada, kiedyś też próbowałam ale na dworze nie sa dla niego atrakcyjne. Ale na pewno spróbuje jeszcze raz z nagrodą. Coś mi się wydaje że tu jednak chodzi też trochę o dyscyplinę - generalnie pies nie powinien uciekać od pana/i. Czyli szkolenie od nowa...?
-
Spacer nie na smyczy??? Lara, to niemozliwe! Jak tylko psa probowalam spuścic, to on zaraz w krzaki. probowalam kilka razy i zawsze to samo. O dziwo, nie ucieka tylko wtedy jak rzucam mu patyki bo on uwielbia biegac za patykami. Ale zaraz po zabawie zapinam psa i idziemy dalej na smyczy :cry: . Oby było tak jak mówi Cortina ze kiedys mu to minie...
-
No to mnie pocieszyliście - nie jestem sama. No tak, ale czy wasze psy tak potrafią się uprzeć że koniec spaceru? Mój się np. kładzie albo zapiera i ani rusz. Albo np. jak sobie ubzdura że zaraz pan przyjedzie to z połowy osiedla potrafi biec na łeb na szyję pod blok i szukać pana. Ręce by wyrwał.
-
Wioletta, zazdroszcze ze twoj psiak taki szczuply jak piszesz. Ja po wykastrowaniu swojego mam z jedzeniem ogromny problem :-? . Od czasu operacji praktycznie nie spuszczam go ze smyczy. To jest niesamowite co on potrafi robic zeby sobie cos podjesc na dworku. Stało sie nawet tak ze wychodzil na spacer tylko po to zeby polowac a dopiero spowrotem pod klatka zalatwial swoje potrzeby. To samo robi w domu. Staram sie nie dawac mu wiecej jedzenia niz przedtem ale i tak mam wrazenie ze przytyl :(
-
Pies ma 2,5 roku. Wlasnie byl kastrowany ale to chyba nie od tego poprzestawiało mu sie w glowie bo on juz tak wczesniej robil. Po prostu zastanawiam sie bo ktos mi kiedys powiedzial taka nieprzyjemna rzecz: "ale glupi pies, pana nie poznaje" :cry:
-
Dlaczego mój pies merda radośnie ogonem i rzuca się z radością na obcych ludzi :-? ? Albo rozgląda za samochodami chyba w poszukiwaniu auta swojego pana? Dlaczego on nie rozpoznaje że to nie jego pan? Czasem aż mi głupio przed obcymi bo on się aż do nich wyrywa na smyczy lub zapiera i nie chce iść dalej. Czy mogę mu jakoś "wytłumaczyć" ( :D ) że to nie jego pan?
-
Kurczę, niezbyt mogę sobie wyobrazić jak może coś tam psu w ogóle zostać :( . Jak patrzę na mojego (dopóki mu jeszcze włosy nie odrosły) to mi się zdaje że nie ma nic - żadnych worków, a tym bardziej balownów. On ma tylko "fujarkę" i nic więcej. W miejscu blizny jest małe zgrubienie ale ponoć tylko dlatego że jakimś cudem psu udało się liznąć sobie raz poraz. Za jakiś czas zupełnie się wchłonie i będzie goły, jak to określiła Image :lol: . MSMIMI wyciąganie szwów to chwila moment - wet przecinał po kolei każdy szewek i właściwie one same odpadały. Ale pies jakoś panikował, choć u weta on zawsze zachowywał się jak bohater 8) . A jak tam twój piesio się miewa? Napisz co nieco. Pozdrawiam!
-
Wet powiedział że tak może być ale najwidoczniej pies za dużo lizał ranę. O rety! A on cały czas przecież w "kloszu" chodził. No ale szwy już zdjęte i wszystko ok, więc tylko czekamy jeszcze 4 dni i wreszcie kąpiel! :D
-
O, dzięki! Trochę mnie to uspokoiło. Ale w międzyczasie zdążyłam zadzwonić do weta i jeszcze dziś podjadę wieczorem. Zobaczymy co powie. Jeszcze raz dziękuję :)
-
MSMIMI cieszę sie że z pieskiem już lepiej :D . Mam takie pytanie do wszystkich, których psy były kastrowane. Jak wygląda teraz miejsce gdzie jest blizna? Bo trochę się zaczęłam obawiać że u mojego coś nie tak. To miejsce zrobiło się bardzo twarde i trochę nabrzmiałe (chyba bo już sama nie wiem czy czasem za dużo nie panikuję). Jutro co prawda idziemy na zdjęcie szwów, ale bardzo mnie to zaniepokoiło. Proszę bardzo o szybką odpowiedź jeśli to możliwe :(
-
Mój od razu idzie na dwór, nawet się nie zastanawia - bohater z niego :lol: No, tak, ale on się burzy czy sylwestra nie boi a to juz inna historia.
-
No prosze, takich bohaterów tu mamy! Bo mój niestety się do nich nie zalicza. Jak tylko zobaczy choćby część od odkurzacza to zaraz zawija kitę i biegnie pod stół w kuchni - ale dlaczego tam #niewiem. Jak odkurzacz juz nie działa to niby wychodzi z ukrycia i wącha "potwora" ale jakoś tak niepewnie :lol: . Śmieszne te psy...
-
MSMIMI, jak się miewa psinka? Byłaś już na kontroli? mrówka czy dowiedziałaś się czegoś ciekawego jeszcze na vet serwisie? A tak a propos to gdzie to jest? Mój Toffi już chyba całkiem ok. Rana super się goi i trochę chyba przestało go swędzić bo niezbyt się tym interesuje. W czwartek ściagamy szwy, więc napiszę jak o przebiegało. Pozdrawiam!
-
mrówka, cena zależy od rasy psa tzn wagi psa. Ja mam cockera i zaplacilam 170 (razem z kołnierzem). Potem jeszcze cena wizyty kontrolnej 20 zł. Teraz czekam na zdjęcie szwów no i tak se właśnie myślę ile zabulę. Bo pewnie te 170 nie wlicza ściągnięcia szwów. Pewnie będę płacić osobno.
-
MSMIMI, a mnie się zdaje że to że psinka miała przejścia w przeszłości, może mieć szalenie olbrzymie znaczenie. A czy przed zabiegiem dawał się dotknąć "tu i tam"? Jeśli on tak panicznie reaguje na wszytsko co się dookoła niego dzieje (tzn. zabiegi pielęgnacyjne), to niestety taki zabieg jak kastracja na pewno go bardzo irytuje i niepokoi. Trudno więc określić co ma większy wpływ na jego zachowanie: swędzenie czy w ogóle zabieg. A on w ogóle śpi? Bo mój to spał prawie non stop przez pierwsze 1,5 dnia.
-
Moj piesek tego tak nie przezywa, ale pies mojego szwagra tak. Burza i petardy w sywestra doprowadzaja go do szalu. Nie dość ze sie chowa to jeszcze czasem wyje! Nie ma co się nad psem rozczulac bo to i tak niezbyt pomaga, ale jeszcze gorzej zostawic go samego. Tzn. samego w domu - tak kiedys zrobila siostra ze szwagrem bo szli na zabawe sylwestrowa. Pies zdemolowal lazienke, wyszarpal dziury w koszu wiklionwym, zadrapał futrynę i zostawił po sobie "cuchnącą niespodziankę". Nawet nie chcę myśleć co on przeżywał. Dostali ode mnie opierdziel że psa nie przywieźli do mnie. Następnego roku pies dostał pół relanium i spał jak szczeniak, nic go nie ruszyły petardy. A czy wet nie podpowie co można podać w czasie burzy? Może właśnie jakieś ziołowe?
-
:cry: :cry: :cry: Tak mi przykro ze twoj psiak tak to przezywa. Moze on jest histeryk, ale na pewno musi go swedzic. Probowalas tak jak pisalam delikatnie glaskac miejsce dookola? Moj pies robi maslane oczy i ekstaza. A nie pytalas weta o jakis srodek wyciszajacy? Ja 3 dni po zabiegu musialam jechac ponownie bo sie przyszwedalo zapalenie ucha i zeby pies tak sie nie wsciekal ze sie nie moze podrapac, wet dal mu tabletki odczulajace ale zarazem wyciszajace. Jak reka odjal :) . Tak samo jak u twojego. Zaczerwienione, spuchniete, miedzy szwami wychodzily takie male gorki, nie wiem jak to okreslic (takie male spuchniecia). Teraz sie ladnie zarozowilo, spuchniecia juz nie ma i zaczynaja rosnac wloski, czyli wszystko gra. Moze twojemu pieskowi przejdzie to szalenstwo za jakis dzien lub dwa - to poczatkowa faza jak piszesz i moze dlatego swedzi go bardziej. A moze w ogole sie wkurza ze jakis kolnierz każą mu nosic i nie moze sprawdzic co on tam ma takiego :wink: . Moj tez nie trafial we futryny ale sie nauczyl. A jakie mam siniaki na lydkach od tego kolnierza... :roll: Bo jak idzie krok w krok za mna to stale mnie trąca :lol: . Trzymaj się i buziak dla psiaka! Jak juz to przetrwacie, beda same korzysci :D Pozdrawiam! Pisz jak sie psiak miewa.