-
Posts
5623 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kinga
-
:-o :-o tak czułam,ze Aszot nie do konca psem jest :shake: , ale zeby aż tak... bezwzględnie, z zimną krwią ....porastać...:mad:
-
[quote name='Hailwyn_Hailwey']może po 18nastce :D wczesniej się nie uda;(. Ale moze kiedys przyjade je troche poprzytulac ;) eee tam się nie da :p - poślemy Cię tu do szkół - tu też są szkoły :evil_lol: prześlij mi te zdjęcia na adres: drachma97@gazeta.pl - mam nadzieję, że uda mi się zmniejszyć, to wstawię
-
Hailwyn_Hailwey - a nie przeniosłabyś sie czasem do Koszalina? - oczywiście po tym, jak juz Lincoln opuści Wasze szacowne progi... ... ja Ci też znajdę mnóstwo psów do pieszczenia, czesania i nauczania historii :evil_lol: - słowo, psów Ci nie zabraknie, i to takich niedopieszczonych, niewyczesanych - będziesz miała pole do popisu :lol:
-
Wilczarzowata już u swan- relacja z wesołej podrózy i zdjęcia
kinga replied to olekg89's topic in Już w nowym domu
[B]swan [/B]- nie wiem, czy to Cię pocieszy,ale Ci podkabluję, że Dorothy ma tę samą zabawę, co Ty :mad: z tymi sukami: otóż Hoska moja kochana :oops: żre się z Sunią bobtailką tak jak Twoje baby - do krwi ostatniej :angryy: przy czym ona - Dorota - odcięta jest od kompa i mądrych porad, a dodatkowo ma jeszcze psa nr 5 - szczeniaka na tymczasie, który miał być spokojny, a okazał się diabłem wcielonym, i... kotka :p , którego Hoska moja kochana postanowiła zamordować :mad: - raz, a konkretnie - co na razie jej się nie udało na szczęście :mad: wobec powyższego Ty masz sielankę, nieprawdaż? :diabloti: -
nooo, ja nie wpadłam na to, zeby zdjęć Aszota szukać w wątku Aszota...:oops: wypatrywałam go dziś intensywnie na zdjęciach Linkiego - ale tam był Linki...:cool3: nooo-piękny jest :loveu: - Aszot, nie Linki, bo Linkim to się zachwycam na jego wątku wcale nie jak słonik :shake: - słowo honoru - teraz jak pluszak ze sklepu z zabawkami :p - zawsze marzyłam o takim psie - pluszaku Kasia- a Ty go czeszesz tak intensywnie, czy on to ma taką sierść - dar natury? I jeszcze jedno na koniec - zostawisz go takiego naturalnego, aż zarośnie jak -no nie wiem - bobtail? - ależ by wyglądał! ...jak dla mnie Aszot wymiata.
-
no, to bierzemy się za Foresta ;) : - bo koszalińka wyżlica Kora pod skrzydłami tanitki w warszawie ma duże szanse na dom ( wreszcie!) - koszaliski mix bernardyna Lincoln pod skrzydłami Kasie w Krakowie ma chyba szanse na wyzdrowienie, a w każdym razie ma najlepsze z możliwych warunki na to natomiast Forest... Forest nadal tkwi sobie w zupełnym zapomnieniu w schronie - odwiedziłam go dziś po przerwie prawie dwutygodniowej - ech, jaki smutny był, długo czekałam, aż wyjdzie z budynku :-( - i smakołyczka nie wziął wcale :-( - wiec go tylko głaskałam, głaskałam, a on się wtulał i wtulał... :placz:
-
no to bierzemy się do rzeczy: mamy tu taki mix bernardyna ( czyli Lincolna, rzecz jasna), który w ostatniej chwili wywinął się spod łopaty - tzn. MAMY taką nadzieję ;) , ze się wywinął - i baaardzo pięknie prosimy o jakąkolwiek pomoc :modla: :modla: :modla: konto podane na stronie 13, post Camary nr 129 ja natomiast rozmówiłam się po męsku z moją bernardynką Drachmą, której stan uszu woła o pomstę do nieba i ukaranie właściciela za zaniedbanie medyczne :oops: - że niestety, Lincoln jest w większej potrzebie :niewiem: i pieniądze z domowego budżetu pójdą na jego leczenie :eviltong: - jako, ze bez uszu da się żyć, a bez łapy - nie za bardzo...:shake:
-
[quote name='Kasie']kinga :buzi: :lilangel: Bardzo Ci dziekuje (chociaż to tez Twój pies, prawda? :evil_lol: ) Ty go ratowałaś, Ty go znalazłaś, Ty mu dałaś szanse. Może i do mnie macha ogonem ale to przez Ciebie macha. quote] no właśnie - mój trochę on ci jest :oops: - więc moją psią powinnością jest trzymanie ręki na finansowym pulsie - w końcu JA go sobie kupiłam :p w schronisku... ...dlatego z lekką zgrozą :eek2: :eek2: :eek2: czytam, ile ten MÓJ PIES je.... - bo jak mi Kasie zasugeruje, żebym te 50 misek dziennie kurczaczka z ryżem finansowała..., to ja zrobię tak::mdleje: :flaming:
-
..to ja bardzo poproszę o fotki z tych malowniczych spacerów :lol: Camara - weź oddaj wreszcię tę piranię i odwiedź Kasie, i porób nam zdjęcia...bardzo, bardzo prosimy....:p przed chwilą wyzerowałam Lincolna ;) - według Camarowego rozpisku - saldo powinno wynosić zero ( zameldujcie, czy doszło) tak, ze chociaż do czasu dzisiejszej wizyty u weta - dziura budżetowa załatana;) - oby ta w łapie też była trwale załatana:cool1: i piszcie dziewczyny kochane, co u maluszka :loveu:
-
Camara - ponieważ ja - jeśli idzie o księgowośc - jestem niestety zupełnie upośledzona :placz: - i jest to chyba proces nieodwracalny niestety :placz: - bardzo bardzo proszę Cię o dalsze bycie Główną Księgową Lincolna - i załatwienie tego konta przez AFN, dobrze? - bo ja nie wiem, jak się do tego zabrać...:oops:
-
oj, martwiłam się szczerze przez całą noc o Lincolna - ile łap mu zostawili po tym zabiegu :shake: ... a tu proszę - wszystkie cztery :lol: ma jak na razie! dziewczyny kochane - przydałaby się jakaś rzeka pieniędzy płynąca szerokim strumieniem, prawda? - bo Lincoln duży, łapy duże, łaty na dziurach w łapie też duże... ...to bardzo prosimy Sanatorium Pod Aszotem o podanie namiarów, gdzie słać te pieniądze - może ziarnko po ziarnku i zbierze się miarka...;)
-
a wiecie, jaka Kasia jest fajna? :loveu: 1. nie dość, że zgodziła się przyjąć zdechlaka 2. to jeszcze w smsie ze zdaniem relacji z pierwszych godzin pobytu Linkiego u niej - podziękowała za niego :evil_lol: hi hi, ja mogę takie umarlaki regularnie zawozić - skoro jeszcze mi dziękują za nie...:evil_lol: - zamiast wywalić na zbity pysk :p Kasie - z odległości 750 km to ja mogę sobie spokojnie rymować - całkiem niezła alternatywa zamiast ogromnych nerwów o jego los i ryczenia Camarze w słuchawkę :cool1: a ja przy okazji chciałam bardzo podziękować jednej z dogomaniaczek ( zachowam anonimowość, zachowam ;) ) za przeznaczenie bez zmrużenia oka 200 zł na początek leczenia Linkiego u Kasi - :Rose: :Rose: :Rose:
-
[B]Koszalińskie[/B] schronisko ma stronę www :lol: : [URL="http://www.pies.wirtualnie.pl"][B]www.pies.wirtualnie.pl[/B][/URL]
-
uff, jestem :lol: - jeszcze trochę zdyszana, bo dopiero Polskę przejechałam po przekątnej i lapię oddech ale co by nie mówić - zostawiłam po sobie na Południu trwały i niezaprzeczalny ślad... - Lincolna :p dziewczyny kochane :loveu: - widzę, ze w Sanatorium Pod Aszotem :evil_lol: ruch, aż wióry idą... a że w pakiecie opieki nad rekonwalescentami jeszcze kurs spadochronowy gratis ... no no no ...:eviltong:
-
przyjedź. - dom duży, z lekka tylko nieposprzątany - do morza blisko, choć plaża ciut brudna - do jeziora blisko, choć dno zamulone i kąpać się nie można - wieś polska urokliwa, panowie za murkiem tylko od czasu do czasu urozmaicają ciszę staropolskimi słowami na literę k..., ch... itd - psów wbród, z czego na trzy sztuki tylko jedna nienormalna, pozostałe dwie - co najwyżej niezbyt wychowane ...i gdzie znajdziesz lepszą agro? no gdzie?... :p
-
...no właśnie ja też w tej sprawie - bo czarno to widzę :diabloti: - że podjeżdżamy do Kasie wyładowanym samochodem ze zdecydowanie zachodniopomorską rejestracją, naprzeciw nam wychodzą oszołomieni Rodzice Kasie - a ja ze słodkim uśmiechem, pokryta kurzem po 750-km podróży - wręczam im znaleziątko... :eek2: :eek2: :eek2:
-
taaa... ale ja przy okazji jadę na wakacje :p na tydzień - z całą ferajną... choć gdy pewnego wieczoru w rozmowie z mężem nagle mnie olśniło (:diabloti: ), że może przy okazji wzielibyśmy Lincona do Krakowa... ( tydzień kombinowałam, jak to mu sprzedać niewinnie), mój dość błyskotliwy TZ spojrzał na moją idealnie obojętną twarz, i westchnął: - Aaaa, to już teraz wiem, czemu jedziemy na te wakacje... plan przewozu LIncolna jest Ściśle Tajny I Zakamuflowany - nawet dzieci nie wiedzą, ze podróż zaczniemy od schroniska - a to dlatego, zeby się nie wygadały tesciom, którzy przyjadą pilnować domu i naszych psów... ...bo obawiam się, ze teściowie też byliby pod taaaaakim wrazeniem... niekoniecznie na plus :diabloti:
-
KOSZALIN - CZARNA HAŃCZA - ma własny, zupełnie własny DOM :-)
kinga replied to kinga's topic in Już w nowym domu
ale piękna historia... piękna, Zuza :lol: - ale czytałam ją w napięciu, jaki będzie finał... dobrze, ze to happy end :multi: -
oj, dziewczyny kochane,jak miło znów Was widzieć:evil_lol: ... ja mam awarię netu na wszystkich możliwych frontach już niemal od tygodnia :placz: - człowiek jak kaleka się czuje :placz: ale za to osobiście zawiozę Lincolna Camarze i Kasie do samiutkiego Krakowa już w piątek :lol: ...mam nadzieję, ze Camara czytając to nie zrobiła tak: :crazyeye::mdleje:... a teraz musze zmykać, bo w necie siedzę gościnnie i nie do konca nad nim panuję :shake:, i co chwilkę mi zżera dlugie elaboraty... pa;)