Jump to content
Dogomania

kinga

Members
  • Posts

    5623
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kinga

  1. [quote name='supergoga'] [B][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img249.imageshack.us/img249/9843/tezeusz3uu1.jpg[/IMG][/URL][/B] [/quote] o chorobcia :shake: mamy w Koszalinie jego brata bliźniaka :shake: - [B]Kojaka [/B] - dwa prawie-labki :placz: : [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img124.imageshack.us/img124/7476/kojak2et3.jpg[/IMG][/URL]
  2. [quote name='Kasie'] Kingo, ale moje zdanie które cytowałaś było złożone, czy oba zdania składowe zostaly zrealizowane? złożone :p . a co - jestes zainteresowana, aby mój tymczas stał sie Twoim docelem? :lol: a teraz Shogun - pies, który myśli, że jest świstakiem ;) ... a serio - to pies, który wykonywał kolejno komendy pracownika - siad, - łapa, - poproś... :crazyeye: :
  3. przepraszam bardzo, umknęło mi, ze pytanie pozostawiłam bez odpowiedzi :oops: u Foresta wszystko cudownie. :lol: 1. wygląda jak BRODACZ MONACHIJSKI :loveu: :loveu: :loveu: - tak podobno wszyscy mówią :lol: 2. numeru z ustalaniem hierarchii domowej nie powtórzył, chwała Bogu :razz: 3. wszyscy pytają Forestowego Państwa, czy mają go od szczeniaka :p - tak wpasował sie w rodzinę... na co Pani Jola odpowiada z satysfakcją, ze to jest pies ze schroniska wzięty dwa miesiące temu 4. zasadniczo jest kulturalny i dystyngowany... zasadniczo :p . Raz jeden ubiegł gości zaproszonych na grilla... i zeżarł wszystkie kiełbaski przygotowane do grillowania :oops: 5. a poza tym wszystkim ... jest jak "brakujący puzzel, który się odnalazł" - prawda, ze pięknie powiedziane? 6. Pani Jola zresztą usiłuje sie zalogować na dogo - żeby pisać o Foreście Brodaczu Monachijskim :evil_lol: - ale jakoś na razie nie widać efektów :niewiem: 7. proszę więc tym razem uwierzyć mi na słowo - i uzbroić się w cierpliwość... :lol:
  4. [quote name='Kasie']Tymczasowy tymczas sobie zostaw ale wracaj do psów... ? namyśliłam się. Twoje słowo jest dla mnie rozkazem :p czy powrót do psów mogę zacząć od pokazania Shoguna - wilczura, który myśli, ze jest świstakiem? :lol: ...pokażę Wam go tylko wtedy, gdy mi obiecacie, że nie zostawicie mnie z nim na pastwę losu... :razz:
  5. [quote name='Kasie']Koleżanko Kingo, Drachma jest po prostu rozbrajajacą babcią. Ale Ty byś sie wstydziła robić jej zdjęcia gdy ona tkwi w błokim śnie, nieświadoma jak śmiesznie wyglada. To tak samo jakby Twój mąż zrobił Ci zdjecie jak śpisz z otwartą buzią i wkleił na dogomanii. Miło by Ci było? A później znając dociekliwość Camary dochodziła by do Twojego wieku po zębach na przykład... Koleżanko Kasiu. 1. Drachma nie jest babcią :mad: . Ona ma tylko 10 lat :p . I będzie żyła drugie tyle :lol: . 2. ząbeczki zawsze miała do luftu :oops: . małe, krzywe i wybrakowane :oops: . 3. KIEDYŚ muszę jej robić zdjęcia :niewiem: . A ona jak nie śpi - to rozmyśla. Przy czy w obydwu przypadkach wygląda niestety podobnie. 4. natomiast ja nie potrzebuję spać, zeby na zdjęciach wyjść tak, ze Drachma przy mnie wygląda jak gwiazda. :placz: :placz: :placz: Właśnie przeglądałam zdjęcia z wakacji - zastanawiając się, jak to możliwe, zeby normalny człowiek ( czyli ja :p ) na wszystkich zdjęciach bez wyjątku wychodził jak jakiś wybryk genetyczny :eek2: 5. stan mojego uzębienia pozostawię bez komentarza na forum :cool1:
  6. [quote name='Kasie']Nie podejrzewałam Cie kolezanko Kingo o taką zdradę branży :shake: Tymczasowy tymczas sobie zostaw ale wracaj do psów... ? Koleżanko Kasiu. a do czegóż ja mam wracać? :placz: psy, wielkie i kudłate w szczególności: - żrą dużo - brudzą - śmierdzą - gubią kudły nawet jak śpią - i nawet jak śpią - wyglądają kretyńsko :placz: :
  7. koleżance Paulinie dziękuję za precyzyjne wyjaśnienia, ze z tymi potworami nie łączy mnie NIC :shake: gwoli ścisłości: jakze bym śmiała sama z siebie pokazywać takie bestie na dogo :shake: , sugerujac, ze ktoś z czytelników może pogrązyć sie w nieustających kłopotach po zaadoptowaniu takowego :oops: je sobie koleżanka Camara kazała sprowadzić na południe :p - O-B-Y-D-W-A, o czym nieustająco wszem i wobec przypominam :razz:
  8. jakie znowu psy...jakie psy... ??? :siara: zbieżność kaukazów z Koszalina z kingą z Koszalina jest zupełnie przypadkowa :niewiem: ja już nie handluję psami :shake: , a zwłaszcza jakimis chamowatymi i niewychowanymi, a jeszcze chorymi... brrrrr! :shake: teraz "robię" w koteczkach :loveu: - mój najnowszy tymczasowicz :loveu: :loveu: :loveu: :
  9. [quote name='Kasie'] Lincoln mądrym psem? :stupid: Kasiu Droga Koleżanko. informuję Cię, ze WRÓCIŁAM i WSZYSTKO CZYTAM WSZYŚCIUTKO bardzo proszę nie robic publicznie z Lincolna przygłupa :angryy: , bo jeszcze poczuję się winna i w ramach rekompensaty podeślę Ci kolejnego wielkiego psa, domniemując, że ten będzie mądrzejszy
  10. no i Paulina jak widzisz zrobił Ci się na wątku tłok :p więc żeby był jeszcze większy - to ja się dopiszę :lol: - ale nic mądrego nie napiszę :niewiem: - bo nie chce mi się :oops: występuję jedynie jako TŁUM :loveu: - ku poprawie humoru Pauliny :lol:
  11. BeataJ- dziękuję ;) w poniedziałek postaram sie skontaktować z wetem ( bo urlop mi się odroczył w czasie o parę dni)
  12. [quote name='karina1002']Już wywaliłam. W sumie masz rację. Coraz bardziej przekonuję się do Twojego stylu wychowania psów - niech robią co chcą i tyle :evil_lol: . [/quote] oj, bo ja mam same trudne przypadki :niewiem: Drachma taka, na przykład - to na tresurze na PT była wbrew pozorom w czołówce grupy - a już przy komendzie: waruj-zostań - to biła wszystkie psy na łeb :p - jak już ZAWAROWAŁA i grzmotnęła cielskiem na ziemię - to anioł, nie pies - jak sfinks :loveu: ale juz aportować - to nie chciala :shake: , pluła tym aportem beznamiętnie :placz: , wiec na egzamin się nie udałyśmy :shake: ... wiec nie myśl, koleżanko Karino, że nie miałam KIEDYŚ ambicji wychowawczych :oops: - ale z czasem jakoś tak ... malały one i malały... :oops:
  13. [quote name='karina1002'] Może tekścik szybko walniesz, Ty to potrafisz :evil_lol: A tak w ogóle, to ładna jest, nie?[/quote] to ja się jeszcze poczepiam tego bawienia z ludźmi, co to nie umie :cool3: a weź Ty to zdanie w ogóle wywal - przecież jak suka biega, skacze, bawi się z psami, lubi być głaskana - to jest jak najbardziej kontaktowa i to tylko kwestia czasu, zeby zaskoczyła z piłeczką i innymi rzeczami a żebyś Ty wiedziała, jak moje DOMOWE Z DŁUGIM STAZEM psy reagują na akcesoria do zabawy... to byś dopiero zapłakała na ten żałosny widok :placz: : - albo zlewka totalna i chrapniecie, wszystko wypada z pyska w totalnym znudzeniu - albo pusty wzrok pt: Matko jedyna, o co ci kobieto chodzi - albo skulenie się na widok podniesionej ręki z piłeczką albo kijem i Mina Psa Po Przejściach ..po czym każde leci do swoich spraw i ma mnie w nosie :niewiem:
  14. a tak w ogóle to bardzo ladna jest :loveu: ja nie na urlopie, bo w domu mam lazaret :placz: mój mąż - główny kierowca - powalony przez grypę żoładkową leży w fazie agonalnej jedno dziecko zalega od trzech dni bez chęci do życia na łóżku ja niewiele lepiej :shake: :shake: :shake: urlop trza aneksować o min. 2-3 dni :placz:
  15. prosze o poprawienie zagadnienia tej zabawy z psami :huh: albo niestety nie umie się bawić, albo już umie się bawić :stupid: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:
  16. BeataJ - ja już teraz w imieniu Ady dziękuję :loveu: . Ale aby: a. nie wchodzić w paradę wetowi schroniskowemu b. mieć pewnosć, ze tabletki będą używane, a nie zalegały na półce muszę z nim porozmawiać na ten temat. proszę, jesli możesz, podaj nazwę tego preparatu - inaczej będzie wyglądała rozmowa, jeśli będę operowała konkretnym specyfikiem, niż jak powiem, ze "coś do nasmarowania stawow"
  17. [quote name='Angelika8']Kinga, WIELKIE dzięki...Wiem,wiem, jutro już tam tupię,może michę (miseczkę):cool3: przygotuję. Mam pytanie jaki wet zajmuję się schroniskiem (może znam)?[/quote] dr Andrzej Pławiński - dobrze byłoby, gdybyś z nim też porozmawiała ;) powodzenia :thumbs:
  18. no to ja w wątku Marleya jak najbardziej [B]nie na temat[/B] - czyli [B]o Fridzie[/B] :evil_lol: byłam widziałam wygłaskałam opowiedziałam, że już dom na nią czeka i posłanie zamówione ;) , i ze musi się trzymać, bo teraz to juz będzie na pewno lepiej ;) wysłuchała w skupieniu a teraz do rzeczy: - Angelika, dzwoń jutro. Co prawda kierowniczka stwierdziła, ze przecież i tak nikt jej teraz nie będzie chciał, ale poproś, zeby w jej papierach zapisała rezerwację na Ciebie. Za hotel chyba płacić nie będziesz ;) . - Frida jest dość nieśmiała, nie jest typem psa, który leci do człowieka na jego widok. Na szczęscie nawet jeśli się boi - to nie ma w tym cienia agresji. Być moze będzie potrzebowała cierpliwości na początku, zanim znowu zaufa. Ale nie boi się dotyku ręki - widać, ze sprawia jej przyjemność - tylko może byc z tych psow, które potrzebują czasu, aby wrócić do normy. Dziś siedziała grzeczniutko z glówką przytuloną do sciany, podczas, gdy ja ją głaskałam i drapałam ;) . - jak juz dojdzie do siebie - będzie b. ładną suczką - ma naprawdę fantastyczny pysk w wielgaśnymi uszyskami - ale teraz jest strasznie wyniszczona - bo nadal jest potwornie chuda ( dopiero 1,5 tyg. po zabiegu, jednak b. inwazyjnym) i widać, ze osłabiona - ale ma apetyt, limitują jej jedzenie, bo by konia z kopytami pożarła, koopy robi ładne - w przyszłym tygodniu kierowniczka powiedziała, ze postara się ja wynieśc z boksu na trawę i świeże powietrze - razem z operacją wet zrobił jej od razu sterylkę - i teraz z rzeczy trudniejszych: Frida się wykaraskała ze stanu niemal agonalnego. Wygląda, ze wszystko idzie ku lepszemu - trzeba mieć jednak świadomość, że to nie jest zwykła, zdrowiutka suka - bo czort wie, jak będą pracować inne narzady, jak szybko będzie ona dochodzić do siebie. Na dzień dzisiejszy - w dalszym ciągu jest to jeden z bardziej chorych psów w schronisku, choć miejmy nadzieję, ze jest juz rekonwalescentką ;) . Pewnie i tak będziecie musieli zacząć wspólne życie od wizyt u weta i dokładnego przebadania małej, w te i nazad. Tak sobie teraz pomyślałam, ze jeśli kierowniczka nie będzie chciała policzyć za ten hotel - moze zaproponuj w jakiś sposób dołożenie do jej - Fridy - leczenia w schronisku - chodzi mi o to, zeby nie oszczędzali na tym jej leczeniu, moze jakieś lepsze leki, jakieś badania. Choć takie rzeczy załatwia sie o wiele lepiej, jak już ma sie psa w domu - trudno wchodzić w kompetencje weta w schronie. Moze jednak odwiedź ją? ;) na pewno i rozmowa z kierowniczką byłaby łątwiejsza osobiście, niż przez telefon Trzymam bardzo mocno za Was kciuki, proszę wszystkich o kibicowanie Fridzie w zdrowieniu i Angelice w jak najszybszej, szybciutkiej przeprowadzce ;)
  19. byłam w schronisku, rozmawiałam m. in. o Adzie. no i co się okazało... okazalo się - o czym nie wiedziałam, bo ją wczoraj pierwszy raz zobaczyłam - że Ada - to ukochany pies wszystkich pielęgniarzy. wychodzę od kierowniczki z biura i widzę taki obrazek: dwóch pielęgniarzy siedzi na ławeczce na dymku, u ich stóp - rozwalona kołami do góry z roześmianą gębą suka- a oni, głaszczac ją jeden przez drugiego: - pani Kingo, Ada nie jest do adopcji, my jej nie oddamy. Ona jest już starutka, gdzie będzie znowu szła na jakąś poniewierkę. Przecież te psy to nie wiadomo gdzie trafiają - a lepiej, niż u nas, to ona nigdzie nie będzie miała. Tu mieszka w budynku, w cieple, wychodzi na dwór, kiedy chce, my ją cały czas dokarmiamy, jest leczona. My jej nie oddamy. :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: - uśmiałam się - dwoch wielkich, dorosłych facetów zupelnie serio stajacych w obronie suki. jeśli Ada jest ukochanym psem pielęgniarzy i mieszka na takich warunkach, jak teraz - to myślę, ze tego tymczasu nie trzeba jej szukać tak bardzo, bardzo pilnie. Ona ponoć chodzi za nimi krok w krok, o ile daje radę. Jest też bardzo karna - na hasło kierowniczki: Ada, wyjdź z pokoju - grzecznie wykręciła, rąbiąc przy tym łbem w ścianę ( pocieszyłam ją smakołykiem) natomiast dzodzo - ja Ci głowy nie dam, co jej jest - dziś z wetem nie widziałam się, a przez 2,5 tygodnia mnie nie będzie - podejrzewam, ze raczej nie będzie w schronisku leczona lekami z górnej półki - myślę, ze jeśli miałabyś coś na zbyciu - to ja po powrocie wywiedzę się dokładnie o te jej stawy
  20. wet schroniskowy powiedział, ze ona nie może wchodzić na pojedyncze nawet stopnie - musi mieszkać absolutnie w jednym poziomie co do tej dysplazji - to przypuszczam, ze są to raczej zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa - nasilone z wiekiem, a takze przez otyłość, której co prawda już nie ma chodzi tak, jak 12-letni kaukaz Hefren z Krakowa, który jest u Kasie - czyli tylne nogi ma w lekkim niedowładzie, zatacza sie i jak chce więcej chodzić - to wywraca. ale ponoc początkowo to w ogóle nbie potrafiła stać. na pewno odpowiednie, specjalistyczne leki bardzo by jej pomogły a te sutki - to niestety nie tylko pozostałość po szczeniakach, ale tez jakies guzy - ponoć nie wyglądają brzydko na pierwszy rzut oka, wet mówi, że jak suka się podreperuje jeszcze trochę, to mozena je wycinać - ale byłoby zdecydowanie lepiej robić to poza schroniskiem
  21. [quote name='samoglow']a jaki to jest jezyk? Potrzebna pomoc?;)[/quote] ten straszny :placz: Małgosiu - to ja Ci wieczorkiem przekopiuję tego maila - bo moze oni w nim coś okropnego napisali :niewiem: ?
  22. [quote name='Angelika8']Oj,a może Frida jeszcze nie jest moja,a ja tu taka pewna jestem:oops:[/quote] [B]Angelika [/B]- ja zaraz podjadę do schronu, bo chcę z kierowniczka porozmawiać osobiście o Fridzie - później napiszę, co i jak - a ty jutro dzwoń ;) a Fridzie powiem, że już ma dom :loveu:
  23. prawda, ze nie wygląda na zdjęciach na swoje lata? ;) w realu znacznie gorzej, bo naprawdę ma zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa dość spore, i chodzi słabiutko :shake: a została oddana z książeczką zdrowia, gdzie jak byk ma rok urodzenia: 1996 :roll:
  24. założyłam jej jednak wątek ;) : http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=76146
  25. ADA ma 11 lat i już nie powinno jej być wcale bo była bardzo gruba, nie mogła chodzić, ma jakieś guzy - prawdopodobnie tłuszczaki - a na dodatek mieszkała na trzecim piętrze została przyprowadzona do uśpienia ale w schronisku Adzie darowano życie odchudzono podleczono Ada stanęła na nogi - choć chwiejnie na nich stoi, ledwo - ledwo, czasem przewraca się, to jednak bardzo garnie sie do normalnego życia - wstaje, podbiega, nastwia łeb do głaskania a jak zobaczy kota - to zapomina, że nie moze za bardzo chodzić - i wyrywa za nim tak, że schroniskowe koty zawdzięczają życie tylko jej zaawansowanej dysplazji jednak jeśli ma pożyc jeszcze przez jakiś czas - potrzebuje domu, przynajmniej tymczasowego, bo w schronisku póki co wygrzewa się na słońcu - ale jeśli nadciągnie jesień wraz z deszczami i chłodem - prawdopodobnie zgaśnie szybko, co nieraz było udziałem oddanych starych bokserów, wyżłów, i innych typowo domowych psów Adzie darowano życie - tylko czy uda się jeszcze zapewnić jej godną starość
×
×
  • Create New...