-
Posts
5623 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kinga
-
Lola - Bis - bossska , młoda wyżełka czeska. Anioł nie pies :)))
kinga replied to farmerka63's topic in Już w nowym domu
[quote name='margaret']3 dni, 3 noce i wyjdzie Lola-Bis w świat :)[/QUOTE] - i farmerka będzie miała wakat... :siara: A propos - mam w schronie sznaucerkę olbrzymią, bajka, nie pies - taka czarna zarośnięta Lola Bis, ino z ogonem :p. Robiłam jej zdjęcia, i potem wymyślaliśmy jej imię, aby wpisać do kartoteki. Pracownica myśli, myśli, i mówi: - o, a może Lolita? :diabloti: (jeśli malawaszka to czyta :p, to informuję, że sznaucerka jest boska, ma tylko 3 lata, i powinna jak najszybciej trafić do DT, na przykład takiego, który się zwalnia :scared:, bo jest zdominowana przez skundlonego sharpeia, z którym dzieli boks). -
tanitko, smsa odczytałam dopiero wieczorem. Coralgolek dostał w bonusie półtora roku, a dobrze wiemy, jak mu już niewiele brakowało ubiegłej zimy - i to dzięki Wam miał takie dobre te półtora roku. Pamiętam, jak wywlókł się ze schroniskowej budy w śnieżnej zamieci, potem, jak szczęka opadła mojemu wetowi, gdy go zobaczył. I potem, jak w moim schronisku nic innego nie robił, tylko spał i jadl, spał i jadl... I jak go zabrałam na kolejną wizytę do lecznicy, padało, a on tak niezdarnie starał się omijać kałuże, bo był delikatnym pieskiem. I jak zadzwoniłaś do mnie, żeby Ci go przywieźć, bo mieszkam na końcu świata, i kto do mnie dojedzie po niego?, a do Ciebie będzie ludziom bliżej. I jak Mama AniGucio na dworcu schowała go pod kurtkę, bo mu było zimno, i trząsł się cały. I jak zadzwoniłaś po raz kolejny, że zostaje u Was, "bo kto go weźmie, i gdzie na starość będzie się poniewierał..." Strasznie Wam za niego dziękuję, takie rzeczy zapamiętuje się na zawsze. Trzymajcie się ciepło kochani.
-
Z fotą problem, bo jest czujna na aparat :niewiem:, skradam się i skradam - a tu Yeti, dotąd śpiąca jak trup - nagle trzeźwa, język schowany, mało tego, wstaje i gramoli się w moim kierunku. Ale uwierzcie, przed chwilą obserwowałam ją, jak drzemała z językiem i półprzymkniętymi oczami - niewiarygodne, że to-to w ogóle żywe jest :crazyeye:. W weekend przerabialiśmy reakcję gości na cudowne rozmnożenie bernardynów. Bezcenne. . Do starszego dziecka przyszedł kolega Piotrek. W wiatrołapie potknął się o śpiącą Yeti, jeszcze nie przeczuwając, co zaraz nastąpi. W tejże chwili wynurzyła się Georgia, która postanowiła się przywitać z kolegą Piotrkiem, pamiętając, że niedawno poczęstował ją szczodrze drogą kiełbasą. Kolega Piotrek zrobił tak: :crazyeye:, po czym wykrztusił: - ILE tego??? Na co mój mąż: - A co, coś ci się już dwoi? PIotrek, powiedz szczerze, ile NAPRAWDĘ widzisz bernardynów? Więcej niż jednego? Kolega Piotrek przepraszająco: - Proszę pana, myśmy jeszcze nawet nie zaczęli pić.... Przypomniała mi się jeszcze kolezanka Beata (również starszego dziecka). Wpadła kiedyś. Po jakimś czasie wpadła znowu. Koleżanka Beata jest bardzo bystra i spostrzegawcza, bowiem widząc paradującego kota, zawyrokowała oskarżycielsko: - TEN kot był poprzednio w INNYM kolorze. Ot, złośliwe te zwierzaki. Albo dwoją się w oczach, albo zmieniają kolory jak kameleony, powodując frustracje u młodzieży.
-
Dziadziuś vel Rambuś z chorym sercem - PILNIE POMOC FINANSOWA! :-(
kinga replied to Mysia_'s topic in Już w nowym domu
dziewczyny, podajcie mi nr konta, bo nie mogę znaleźć, postaram się troszeczkę pomóc -
Ha. To Wy jeszcze nie widziałyście największej pokazówki Yeti (niby jak, skoro NIE MA zdjęć... :niewiem:) Otóż Yeti, jak wiadomo, ma klasyczny, masywny i krótki bernardyni pysk. Ale do tego ma długi język. Efekt jest taki, że zasypia na ogół z wysuniętym końcem języka (tak do przodu) - wygląda wtedy, jak nie przymierzając, jakiś stary pekińczyk czy inna Mała Popierdołka. Po prostu tak kiczowato i głupio, jak typowy pluszak dla małych dziewczynek, brakuje jej tylko doczepionego czerwonego pluszowego serca z napisem: I love you. A ponieważ Yeti, nic jej nie ujmując, jest psem nie do konca ogarniętym, często budzi się i zapomina schować ten koniec języka. I wtedy to już naprawdę tylko usiąść i płakać, gamoń do kwadratu i tyle. Staram się jej podpowiadać wtedy teatralnym szeptem: Yeti-schowaj-język!, ale efekt jest różny. Zdecydowanie nie jest to pies do ratowania zasypanych śniegiem, łudzące podobieństwo jest mylące. Zresztą myślę, ze gdyby jakiś zasypany lawiną zobaczył wyłaniającą się nad nim Yeti z tym jęzorem, też straciłby wszelką nadzieję na ratunek.
-
[quote name='Aimez_moi']Kinga....:) prosze Cie.....:):) Napisz jak Yeti i Georgia sobie radza.....[/QUOTE] Śpią i śpią, z krótką przerwą na jedzenie. Czasem wpadną na szalony pomysł i wykonają kilkunastometrowy spacer po ogrodzie. Z reguły wymuszony jest zrobieniem siku lub kupy (czyli nie za często). Po czym wracają, walą się z hukiem na posłania - i śpią i śpią. A tak w ogóle to udają, ze ta druga nie istnieje. Georgia zupełnym mimochodem drze mordę w całkowicie innym kierunku, niż Yeti - zapatrzy się np. na jakies drzewo, i wow-wow basem. Yeti przez zupełny przypadek nagle zakręca ze swojej trasy, i zaczyna w wielkim skupieniu wąchać jakieś trawki, gdy opodal przechodzi Konkurencja. Gdy Yeti na paluszkach wejdzie do domu i rozłoży się na jednym z psich posłań - Georgia nagle zaczyna kochać spanie na twardej terakocie. I tak dalej, i tak dalej... Generalnie ton nadaje Georgia - Yeti Bogu dzięki okazała sie psem uległym i ustępującym, a ja, zgodnie z wytycznymi Joaaa - znikam im z pola widzenia, zwłaszcza w sytuacjach podbramkowych. Nie podeszły jeszcze do siebie ani razu, ani nie obwąchały się, ale akurat dzisiaj każda z nich wykonała zakręt w złą stronę, przez co zderzyły się łbami. Zanim zdążyły wymyślić, co z tym fantem zrobić - obie jednomyślnie uznały, ze incydentu nie było, i rozeszły się w swoje strony. Ja wiem, to bywa trudne do przelożenia na inne, normalne psy ;-). Ale nie zapominajmy, że benki są psami specjalnej troski ;-)
-
Aj.... bo wiecie, jak to jest: dzieci szewca chodzą boso :oops:. Zawsze miałam wyrzuty sumienia, ze moje osobiste zwierzaki nie mają zadnych porządnych zdjęc :shake:, ale tak to jest, ze ZAWSZE jest czas na ich zrobienie. Przy czym Yeti nie przechodzi jakiejś wstrząsającej metamorfozy :niewiem:, jak była piękna -tak jest. W rabatkach nie zrobię jej zdjęcia, bo mi połamała kwiatuszki :placz:, nie-od-wra-cal-nie. Ale obecnie rabatki są już passe, Yeti postanowiła wprowadzić się do domu. Wcześniej nie wchodziła tu wcale, mimo, że mamy otwarte non stop na ogród. Teraz nie wychodzi stąd w ciągu dnia nawet na siku :stupid:. Leży w kątku domu jak trup, ze smutną miną - i ściemnia. Bo tak naprawdę jest jej bardzo, bardzo dobrze ;) No i jak j mam dać, ku pokrzepieniu serc, zdjęcie psa, który wygląda, jakby przebywała w schronisku?1
-
Lola - Bis - bossska , młoda wyżełka czeska. Anioł nie pies :)))
kinga replied to farmerka63's topic in Już w nowym domu
[quote name='farmerka63'] Koleżanko Kingo - po raz kolejny proszę Cię o number czipa Loluśki . J ?[/QUOTE] koleżanko farmerko - ZNOWU zapomniałam Ci tego chipa podesłać? :crazyeye: Niewiarygodne wprost :shake:. -
szuwar, wczoraj w nocy przez przypadek zupełny znalazłam wątek Musztardy, którą poznałam przecież osobiście, ucieszylam sie bardzo, weszłam tu, i - . Strasznie mi przykro i wiem, co czujesz. Niemal rok temu przez własną nieostrożność i nieuwagę również "załatwiłam" jednego ze zwierzaków w moim domu, którego udało mi się uratowac spod przysłowiowej łopaty, i przed którym było całe życie. I gdy umarł, tak zupełnie bez sensu, nie potrafiłam się odpędzić od wyrzutów: jak mogłam NIE przewidzieć, czemu postąpiłam wtedy tak, nie inaczej, dlaczego..., dlaczego... - i od świadomości, że od MOJEGO, tylko mojego, nieostrożnego wtedy posunięcia - zależało czyjeś życie. Nie będzie Ci lekko, ale spróbuj się tak strasznie nie obwiniać. Nie myli się tylko ten, kto nic nie robi. Ściskam mocno.
-
Lola - Bis - bossska , młoda wyżełka czeska. Anioł nie pies :)))
kinga replied to farmerka63's topic in Już w nowym domu
To trzymamy kciuki! :kciuki: -
Lola - Bis - bossska , młoda wyżełka czeska. Anioł nie pies :)))
kinga replied to farmerka63's topic in Już w nowym domu
[quote name='farmerka63'] Ponieważ Lola odmawia i picia i jedzenia , mamy się jeszcze wstrzymać z wyjęciem wenflonu.[/QUOTE] farmerko - pić powinna, jeść niekoniecznie. Naszą Yeti następnego dnia po sterylce - kiedy zupenie ignorowała miskę z wodą - mój mąż poił przez cały dzień strzykawką, a pod koniec dnia zaczęła mu już pić z dłoni - może spróbujcie tak samo? -
[quote name='Aimez_moi'].....czyli w domu jest labrador mamy papier w labradory......:)[/QUOTE] I tym sposobem wkraczamy w wyższy stopień specjalizacji: już nie wystarczy mieć papieru w pieski, należy mieć papier w pieski DANEJ RASY. Właścicielki kundli niech nie czują się usprawiedliwione - trzeba szukać papieru z pieskami w typie, i basta.
-
[quote name='szuwar']Spokojnie, jest bardzo wydajny ;) .[/QUOTE] koleżanko szuwar - czy Ty równiez przygotowujesz sie na wizytę PA? Jak weźmiesz ode mnie psa, w bonusie dostaniesz razem z nim białego kociaka 2,5 miesięcznego - na razie NIESIKAJĄCEGO psom do misek. Uwaga: ilość białych kociaków w promocji ograniczona! (zostały tylko dwa!), więc jak już masz ten papier, to określaj czym prędzej typ psa.
-
[quote name='brazowa1']Wczoraj sprawdziłam papier Gamety. ZALICZYŁA. Nie zartuje,sama mi zwróciła uwagę na te pieski.[/QUOTE] Zaraz, zaraz - brązowa: a Ty robiłaś tę wizytę u gamety tak bezzasadnie i bezproduktywnie , marnując Wasz wspólny czas :-(; czy ZAMIERZAMY jej (gamecie) coś wcisnąć? :multi: No bo skoro już ma ten papier - nie może się TAKI dom zmarnować :shake:. Tak samo Aimez_moi, proszę - już się zabezpieczyła przed potencjalną wizytą PA - co się jasno tłumaczy na chęć powiększenia stada :loveu:.
-
[quote name='Aimez_moi']Wszystko bardzo ladnie ale gdzie jest Yeti? [/QUOTE] Z Yeti mam pewien problem: już sama zaczynam się zastanawiać, czy ona aby na pewno nie jest sztuczna........ :niewiem:. Pamiętam, kiedyś w sklepach z zabawkami pojawiły się takie wielkie lezące pluszowe bernardyny, wpadłam wtedy w zupełny amok - tyle, ze miałam już lat naście, i rodzice wybili mi z głowy podobne fanaberie (zwłaszcza, ze sporo to kosztowało). No i los mi teraz zadośćuczynił, mam taki erzatz prawdziwego psa, boskie to-to do głaskania, ale... Yeti wlazła ostatnio do kuchni w rejony blatu, na którym było jakieś jedzenie, i niewiele myśląc (ona zresztą w ogóle myśli niewiele), wspięła się przednimi łapami, niuchając i poszukując łupów. Georgia - bernardynka rezydentka - oniemiała ze zgrozy, zaczęła ostrzegawczo powarkiwać - Yeti nic, ślepa i głucha. Mój maż wydał ostrzegawczą komendę, coś w rodzaju: - E-e! Yeti nic. W końcu mąż huknął, jakieś : fe! czy coś w tym rodzaju - Georgia skuliła się i odczołgała w ciemny kąt. Yeti NIC . Popatrzyła na niego jak na powietrze, dopiero trzeba było jej zdjąć łapy z tego blatu i przestawić ją w inne miejsce. Mój mąż, reanimując potem przerażoną Georgię, załamał się: - Yeti to pies bez żadnej interakcji :shake:, nic. NIC. Próbowałam ją usprawiedliwiać, ze na pewno była psem gospodarskim, nienauczona współpracy z człowiekiem, i takie tam - ale nasza Georgia nie była NAWET psem gospodarskim, tylko błąkającym się po obrzeżach wsi, i przeganianym - i jakoś kuma, o co chodzi. I jak kilka godzin później mąż wychodził z domu, (prawie) wszystkie psy odprowadzały go do bramy, a on spojrzał na Yeti - swoją Dotychczasową Pupilkę, i westchnął: - A ten Przygłup tam stoi bez ruchu... :diabloti:
-
No i NIKT się nie interesuje, CO z Gomezem :niewiem:. NIkt nie jest ciekawy - :cry::cry::cry:.
-
a ta Hałabajówka to mi zawsze powtarza, ze nie ma czasu i siły, aby odpalić kompa - a tu proszę - wszystko musi spalić, WSZYSTKO - tylko na pół godziny spuszczę dogo z oczu :cry:
-
margaret - no nie możemy tak od razu WSZYSTKIEGO wszystkim powiedzieć - musimy do tego nudnego Gomezowego wątku bez akcji wprowadzić trochę napięcia i element suspensu :razz:. NIC nie powiem, nic nic nic :ices_bla:.
-
[quote name='margaret']no co robi???? że Gomez jutro hmm na przykład gdzieś jedzie?????:hmmmm::hmmmm::hmmmm:[/QUOTE] Na przykład, rzeczywiście, MÓGŁBY jutro GDZIEŚ pojechać ....... :jumpie::jumpie::jumpie: