-
Posts
5623 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kinga
-
Foteczki będą, zgodnie z życzeniami, zrobię jutro - ale bez tiuli - gdyż Yeti nie ma nic wspólnego z awanturą z udziałem falban. Poprosiła mnie, abym nie psuła jej dobrego imienia - gdyż mimo iż nie jest psem stadnym (nie ma ciśnienia na jakiekolwiek psie przyjaźnie), na razie nie wdaje się w zadne karczemne awantury z moimi osobistymi psami, i byłoby jej przykro, gdybym cokolwiek sugerowała, robiąc zdjęcie ze spódnicą. To Gaja z Georgią się pożarły - NIE Yeti. A teraz pilne i na serio - chyba [B]joaaa[/B] będzie najbardziej temacie: Mamy w schronie 15-letniego (!) boksera, oddanego przez właściciela, gdyż ponoć.... nie utrzymuje czystości. Prawda jest taka: bokser, który jest w budynku, wg pracowników bardzo stara się utrzymać czystość, natomiast państwo właściciele zastąpili go rocznym rottweilerem. Ot, i cała przyczyna. Do kogo z tym boksiem uderzyć na alarm, zanim po prostu odejdzie?......
-
Hehe, [B]brazowa[/B] - tak napisałaś, ze wszyscy myślą, że pomyliłaś wątki i opowiadasz o jakimś abstrakcyjnym psie :evil_lol:. Niniejszym wyjąśniam: Proszę Państwa - brazowa aż takiej demencji nie ma:evil_lol:. Suczkę Didi - ulubienicę ciotki brazowej - miałam przyjemność poznać, i później na pw wymieniałyśmy informacje na jej temat. No a teraz brązowa uszczęśliwiła szerokie grono opowieściami :p.
-
Ciągle nie mogę zrobić Gai nowych fotek.... zawsze najciemniej pod latarnią :shake:. Gaja ma się świetnie, jest już zupełnie odkarmiona i bardzo podoba się ludziom. Cieczka szczęśliwie dobiega końca. Nudzi się coraz bardziej - jak mops. Gaja chce do ludzi, i tyle. Baaardzo. I na koniec uchylę rąbka tajemnicy ;). Daleko - na drugim końcu Polski - w pewnym laptopie tapetą jest... zdjęcie Gai. A Pani, do której należy ów laptop, mówi o niej: NASZA Gaja, MOJA Gaja. Na razie dzieli nas jeszcze dooobre kilkaset km - więc nie cieszę się za wcześnie, uzbrajam w cierpliwość - i czekam.
-
[B]Alojzyna[/B] - a nie, tej kuuuuuuur***** nie próbowałam :evil_lol:. To było tylko niewinne: Georgiaaaaa, FEEE!. Gajaaaaa, FEEEEE!! Popatrz, jaki człowiek niewykształcony :shake: - a te Fe i Fe to one miały w dużym poważaniu :oops:. [B]joaaa[/B] - praca jak praca, normalna. Tylko spódnica z falbanami :lol:. Ale za to nie noszę do pracy np. szpilek, które podobno Kobiety Eleganckie do pracy ubierają. Ja bym się zabiła na pierwszym metrze w tym. Bogu dzięki, pod falbanami miałam martensy, takie fest, za kostkę, z dobrą podeszwą :diabloti:. [B]brazowa i Aimez_moi[/B] - ŻADNYCH monitoringów ani aparatów nie będzie :mad:. Proszę się nie naśmiewać z koleżanki, która od piątku behawioralnie jest spanikowana i zniechęcona.
-
[B]szuwar[/B] - pod prawym okiem Libra miała od początku taką dziko rosnącą kępkę sierści. Brazowa ma teorię, ze to być moze od częstego noszenia kaganca - choć wcześniej podejrzewałyśmy, że kaganiec poprzedni właściciele zakłądali jej po to, aby nie kręciła się (neurologicznie?) za ogonem. Teraz wiemy, ze ta teoria padła. I wiemy też, dlaczego u mnie była zupełnie inna, niż potem u brazowej: radosna, zero zainteresowania ogonem, zero jakichkolwiek innych problemów. To ten ropień w ogonie, a nie inne, większe problemy - uff.
-
Tylko z tymi zmulonymi bernardynami i pokrewnymi jest jeden mankament. Do ludzi są na ogół idealne. Dobroduszne gamonie, zachwycone samym faktem, że zaczynasz je głaskać - i już nie odpuszczające ci przez resztę wieczoru. Ale do innych psów... Brązowa parę dni temu spytała mnie, czy benki w ogóle potrafią się pogryźć, czy im się chce. W złą godzinę spytała. W piątek wieczorem łaziłam noga za nogą po ogrodzie z moją osobistą pseudobernardynką Georgią, moją drugą psicą - terierowatą Tajgą, i Gają - tymczasowiczką, ktorą wzięłam zagłodzoną na maksa, i która po odkarmieniu waży ok. 40 kg, a może więcej (i ma cieczkę na dodatek). Łażą razem po ogrodzie tak od miesiąca, w zupełnej komitywie. Mojej bernardynce, pacyfistycznej, i raczej tylko zrzędzącej na inne suki, nagle jednak CHCIAŁO SIĘ - i jak mi nagle dwie wielkie suki runęły na siebie - to nie mogłam za Boga ich rozdzielić. Byłam w domu sama, co gorsza, jeszcze nie przebrana po pracy - miałam na sobie tiulową spódnicę do ziemi z milionem falban, spod której nie mogłam odnaleźć nóg, aby je kopniakami rozdzielać. Darłam sie kapralskim głosem na całą wieś, miotając sie w tych falbanach - plastikowe duże grabie, zawsze przygotowane na podobną okoliczność - leżały poza zasięgiem, a co suki rozdzieliłam w końcu, to one znowu na siebie. Plus moja 10-letnia niedołężna Tajga, wiedziona instynktem stada - też postanowiła pójść w sukurs. Przeżyły obie (ochotnicza pomoc Tajga też), bez większych ubytków na ciele, jedynie ja w sobotę miałam obie nogi nadwerężone w kostkach. Ale adrenalina długo nie mogła mi opaść. No bo bernardyny mają tę szczególna cechę: są terytorialne i bardzo często dominujące. Obserwuję Yeti. Yeti jest niestety typowym bernardynem. Mojego Liptona, psiego casanovę o dość silnej osobowości, od razu ustawiła: nie podchodź za blisko. RAZ mruknęła, i karty rozdane. Terierowatą sukę Tajgę, bardzo przyjacielską i spolegliwą, toleruje, choć bez okazywania najmniejszych emocji. Jedna z moich kocic postanowiła dziś - i wykonała - poocierać się o gębę Yeti, gdy ta wylegiwała sie na trawie. Kocica przeżyła :), ale koty nie są na ogół warte dźwignięcia się z ziemi (raz czy dwa ofuknęłam ją, i pojęła). Ale Pani (czyli ja) należy do Yeti, gdy Yeti jest wypuszczona na ogród innnymi psami. Pani nie powinna w tym czasie zajmować się za bardzo innymi psami, a jeśli np. czesze czy obcina Yeti - inne psy nie powinny zbliżać się za bardzo do JEJ Pani. Psy równiez nie powinny zapuszczać sie w okolice JEJ budynku gospodarczego, gdzie mieszka - jest wtedy zaniepokojona, i biegnie kontrolnie sprawdzić, czy nie zechcą wejść do środka. Dlatego, mając wszystko powyższe na uwadze, z moją bernardynką jeszcze jej nie konfrontowałam. Z jedną małpą jeszcze sobie poradzę, z dwoma mogę mieć kłopot. Co z wielkim, wielkim płaczem podejrzewam :-(.
-
[quote name='aida']Jest naprawdę piękna. [B]Zaczynam kochać Bernardyny[/B][/QUOTE] tylko że, aida, jak Ty w amstaffach siedzisz - to długo nie ocknęłabyś się z szoku po bliskim kontakcie z benkiem. Ja, mając moją śp. Drachmę od szczeniaka - przez pierwszy rok podejrzewałam, że jest jakaś chora (wcześniej miałam teriera). Turlasz takiemu szczeniakowi piłeczkę do zabawy - patrzy bezmyślnie i wzdycha. Zakładasz obrożę na spacer - kładzie się i zasypia. Ciężkie miałyśmy początki ;-). Ważyła trochę więcej ode mnie, i choć była bardzo karnym psem - gdy kierunek spaceru nie zgadzał się z jej poglądami - potrafiła na środku ulicy klapnąć doopskiem na asfalt, i koniec jakiejkolwiek współpracy. Wyobraźcie sobie, jaką uciechę mieli przechodnie, gdy prośbą, groźbą usiłowałam ją z tej ulicy zwlec. Albo gdy był dzdżysty dzien i nie miała ochoty na poranny spacer, a musiała wyjść się wysikać - wychodziła metodą na kiełbasę. Rzucałam jej co metr, półtora, po kawałku, aby w końcu doszła do jakiejkolwiek trawy i zechciała siknąć - musiała w ten sposób przebyć jakieś 50 m. Do dziś pamiętam twarze sąsiadów i ich komentarze: "- koniec kiełbasy - koniec spaceru." - gdy źle obliczyłam dawkowanie. Yeti rokuje na podobną współpracę. Sikać postanowiła tylko i jedynie w moich świeżo wyplewionych rabatach kwietnych, na tulipanki, dzielnie usiłujące wzejść na wiosnę. Przy czym rabaty są mikroskopijne w porównaniu do wielkich połaci trawy, przeznaczonych do deptania, sikania i nie tylko. Kupeczki sadzi na podjeździe dla samochodów, tuż przy bramie wjazdowej. Na brukowanym prezentują się okazalej. Powoli się otwiera. Siadła wczoraj przed moim mężem, uśmiechnęla się - i jak najprawdziwszy bernardyn - zaczęła go grzmocić łapą, ponaglając do głaskania. A bernardyn jak zacznie wiosłować tymi grabiami, to nie moze przestać :-) Z wyglądu przypomina Neandertala, nic na to nie poradzę. Duże, wypukłe czoło, niemal z fałdą nad oczami. Oczka małe. Nochal płaski. I wyraz gęby, dobitnie świadczący o tym, że proces myśleniowy jest zjawiskiem skomplikowanym i przechodzi długą, acz powolną drogą poprzez zwoje mózgowe. Kocham ją straszliwie ;-).
-
CHMURKA. Prawie sznaucerka miniaturka. Nigdy nie jest za późno na DOM :)
kinga replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Moja niespełna 4-letnia bernardynka ma to samo z tym nietrzymaniem moczu - drugi rok jest na propalinie, i co próbuję po cichu go odstawić, to od razu robią się pod nią jeziorka, gdy wstaje. Po nocy - posłanie można bylo wyrzymać. Mocz też był ok, a co ciekawsze - trochę moczyła się (bezwiednie) jeszcze PRZED sterylką, zaraz po tym, jak do nas trafiła. I żadnego parcia na pęcherz nie ma, nic. -
[quote name='gameta']Hej Kingo !!! Czy możesz wrzucić tu zdjęcie Yeti ? Yeti po sterylce (to były ostatnie dni ciąży) ;-): I jej wątek: http://www.dogomania.pl/forum/threads/225850-KOSZALIN-YETI-Sponiewierana-bernardynka-u-mnie-w-DT
-
Witam:) Deklaruję 15 zł stałej. (i bardzo, bardzo dziękuję raz jeszcze za refundację sterylizacji aborcyjnej mojej tymczasowej bernardynki Yeti)
-
[quote name='kanna']kurcze..nadal nic? po takich pięknych zdjęciach.....[/QUOTE] Rozmawiamy, rozmawiamy... dla urozmaicenia - z domem we ...Wrocławiu :evil_lol:. Koleżanka margaret twardo tworzy tam Klub Wyżłów Pomorskich. Zobaczymy po wizycie PA. Gdyby wypadła ok, pani nieśmiało zapytuje, czy mogłaby liczyć na chociaż częściową pomoc w transporcie (w sensie, żeby choć trochę Chilli podwieźć, bo to jednak kawał: Koszalin - Wrocław).
-
[quote name='Alojzyna']można prosić o jakies wiosenne zdjęcia Gai? ;)[/QUOTE] Tak, oczywiście - już od kilku dni zbieram się, aby jej coś zrobić. Tyle, ze ani wiosny u nas jeszcze nie ma, ani ja w formie (jakaś paskudna wirusówka mnie dopadła). Ale zdjęcia będą, obiecuję. Gaja ma cieczkę, w związku z czym mój Lipton - jedyny niewykastrowany w całym domowym psio-kocim towarzystwie, sukcesywnie dewastuje jej kojec. Oraz nasz dom, gdy go w końcu przyholujemy do domu. Po ogrodzie również plącza się od czasu do czasu małe wiejskie burki, które sobie tylko wiadomymi dziurami przedostają się na naszą działkę. Masakra z tymi cieczkami. Powtórzę, nie będę w tym oryginalna: Gaja to jeden z najmilszych psów, jaki kiedykolwiek gościł w naszym domu. I najbardziej uśmiechnięty, bez wątpienia. Taki zupełnie bezproblemowy pies, zadowolony niesamowicie z samego faktu, ze żyje.
-
Yeti dziś miała zdejmowane szwy. Rozpłaszczyła się na środku poczekalni jak żaba, i smierdziała niewymownie. Za nią leżał ogon, cały w krzywo przyciętych dredach. Poczekalnia pełna była zadbanych, rasowych i rasowszych psów ;-). Wolałam nie zastanawiać się, jak jestem postrzegana przez właścicieli. Po 10 dniach od sterylki, i tuczeniu jej przeze mnie na wszelkie możliwe sposoby - waży...35 kg. Ponieważ od razu zabrała się do wylizywania blizny po szwach, karnie i zapobiegawczo została jeszcze na 2 dni w kubraczku... a już myślałam, ze zacznę ją kompleksowo wyczesywać. Wszystko przed nami:-)
-
[URL=http://imageshack.us/photo/my-images/528/yeti22.jpg/][IMG]http://img528.imageshack.us/img528/4172/yeti22.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/707/yeti23.jpg/][IMG]http://img707.imageshack.us/img707/6172/yeti23.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/171/yeti24.jpg/][IMG]http://img171.imageshack.us/img171/8826/yeti24.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/43/yeti21.jpg/][IMG]http://img43.imageshack.us/img43/9214/yeti21.jpg[/IMG][/URL]
-
Kilka dni później. Ulubiona forma spaceru: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/62/yeti17.jpg/][IMG]http://img62.imageshack.us/img62/6986/yeti17.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/826/yeti18.jpg/][IMG]http://img826.imageshack.us/img826/9179/yeti18.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/99/yeti19.jpg/][IMG]http://img99.imageshack.us/img99/66/yeti19.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/838/yeti20.jpg/][IMG]http://img838.imageshack.us/img838/5304/yeti20.jpg[/IMG][/URL]
-
Wielka Sobota - Yeti dzień po sterylce: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/33/yeti12.jpg/][IMG]http://img33.imageshack.us/img33/123/yeti12.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/843/yeti13.jpg/][IMG]http://img843.imageshack.us/img843/7886/yeti13.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/38/yeti14.jpg/][IMG]http://img38.imageshack.us/img38/5164/yeti14.jpg[/IMG][/URL] Ponieważ odmówiła picia wody, mój mąż cały dzień dopajał ją strzykawką: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/823/yeti15.jpg/][IMG]http://img823.imageshack.us/img823/7446/yeti15.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/813/yeti161.jpg/][IMG]http://img813.imageshack.us/img813/5640/yeti161.jpg[/IMG][/URL]
-
[URL=http://imageshack.us/photo/my-images/528/yeti8.jpg/][IMG]http://img528.imageshack.us/img528/4756/yeti8.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/651/yeti2.jpg/][IMG]http://img651.imageshack.us/img651/9077/yeti2.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/215/yeti3i.jpg/][IMG]http://img215.imageshack.us/img215/2391/yeti3i.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/96/yeti51.jpg/][IMG]http://img96.imageshack.us/img96/3825/yeti51.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/19/yeti1i.jpg/][IMG]http://img19.imageshack.us/img19/7030/yeti1i.jpg[/IMG][/URL]
-
[URL="http://imageshack.us/photo/my-images/585/yeti7.jpg/"] Yeti w pierwszych dniach u mnie: [IMG]http://img585.imageshack.us/img585/6891/yeti7.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/844/yeti11.jpg/"][IMG]http://img844.imageshack.us/img844/7696/yeti11.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/836/yeti10.jpg/"][IMG]http://img836.imageshack.us/img836/3631/yeti10.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/6/yeti41.jpg/"][IMG]http://img6.imageshack.us/img6/9959/yeti41.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/718/yeti6r.jpg/"][IMG]http://img718.imageshack.us/img718/6710/yeti6r.jpg[/IMG][/URL]
-
[U][B][COLOR=#ff0000][SIZE=3]ROZLICZENIA:[/SIZE][/COLOR][/B][/U] [B][SIZE=3] Nieoceniona pomoc, jaką otrzymałam na Yeti:[/SIZE][/B] [B] [COLOR=#ff0000]- 500,[/COLOR]- [/B]sterylizacja[B] ze Skarbonki Sterylkowej ([/B]dziękuję bardzo[B] brazowej1 i gamecie) [COLOR=#ff0000]- 20[/COLOR],- joaaa [COLOR=#ff0000]- 200,[/COLOR]- aida [COLOR=#ff0000]- 30,[/COLOR]- Aimez_moi -[COLOR=#ff0000] 30,[/COLOR]- Szuwar[/B] ............................. [B]razem: [COLOR=#ff0000]280[/COLOR][/B][COLOR=#ff0000],-[/COLOR] Co do kosztów utrzymania: Wcześniejszych wydatków nie wliczam (badania krwi, antybiotyki, odrobaczenie, odpchlenie, kubraczek etc), gdyż płaciłam za nie "z marszu", zanim napłynęła pomoc finansowa. Chyba, ze któryś z darczyńców miałby życzenie poznać dokładny bilans - nie ma sprawy, pozbieram wszystkie kwitki z lecznicy i wkleję ;-). Natomiast do powyższych pieniędzy (280 zł) dołożyłam jeszcze troszeńkę od siebie, i zakupiłam dla Yeti dwa wory osobistego żarcia. [SIZE=3][B]Wydatki:[/B][/SIZE] [B][COLOR=#FF0000]- 329,[/COLOR][/B]- karma Royal Canin Maxi Adult 2x15 kg
-
[SIZE=3][FONT=comic sans ms]Z pobliskiego schroniska miałam telefon z prośbą o zabranie zabiedzonej bernardynki. Gdy juz dojechałam na miejsce, musiałam z duszą na ramieniu wejść niemal do połowy do budy, aby ją zobaczyć- leżała w głębi zupełnie wyautowana, z łbem odwróconym do ściany. I ani drgnęła. Tak to jest z bernardynami - gęba pokerzysty; i tylko ugięte i trzęsące się nogi pozwalają domyślać się, że ta wielka kupa futra jest w rzeczywistości trzęsącą się ze strachu, śmiertelnie przerażoną kupeczką. Powtórzę moje ulubione określenie: w dużym ciele duże cielę. I dlatego tak strasznie je kocham. Po przyjeździe do mnie Yeti od razu zakopała się w słomie, odmawiając jakiejkolwiek bliższej znajomości. Ale juz wkrótce zaczęła się nasza przyjaźń. I oględziny niedźwiedzia... Oszacowano ją na plus minus 4 lata. Okazało się, że jej futro jest czarne od brudu i pcheł. Śmierdzi straszliwie, a co gorsza - pod licznymi sfilcowanymi dredami i kołtunami można było policzyć na Yeti wszystkie kosteczki. Z jedzeniem w ostatnim okresie na pewno było u niej krucho. Długo musiała błąkać się, zapewne przepędzana przez ludzi. Może też miała wcześniej całe takie podłe życie. Okazało się też, że Yeti jest w końcówce ciąży. Trzeba było działać jak najszybciej, sterylizacja przypadła na Wielki Piątek - na szczęście zdążyliśmy:). Otrzymałyśmy z Yeti ogromną pomoc finansową - inaczej chyba skończyłybyśmy pod kościołem jako dziady proszalne. Jestem Wam za to ogromnie wdzięczna; w przeciwnym wypadku poległabym z kretesem. [SIZE=2][I]Ponieważ ten wątek jest duplikatem poprzedniego, który zaginął w pomroce awarii dogo - w następnych postach przedstawiam kolejno: rozliczenia oraz zdjęcia.[/I][/SIZE] [URL="http://www.dogomania.pl/threads/184498-Akcja-STERYLIZACJA-%28by-bezdomniak%C3%B3w-by%C5%82o-mniej%29?p=14571219#post14571219"][IMG]http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/pg/se/vfxn/ATKRqIhBqaqusNeRUB.png[/IMG][/URL] [/FONT][/SIZE]
-
[quote name='tanitka']! :) i nic nie zapeszając czekamy do niedzieli :) a[/QUOTE] Jednak nie czekamy do niedzieli :-(. Kurczę, taaaki megafajny dom - i się posypało. Czasem tak bywa - ale tak strasznie szkoda. Alojzyna - dziękuje za wstawienie zdjęć ;-), tylko że zaraz mod Ci utrąci z postu większość z nich - w jednym poście można wstawiać max. 5 sztuk. Jeśli to możliwe, proszę, edytuj - aby porozbijać je na kilka postów. Bardzo dziękuję!
-
[quote name='brazowa1']Chanelka wygląda tak,że....jedno na plus dla koszalińskiego schronu,że ja wydali,a nie "posprzątali".[/QUOTE] A najbardziej podobało mi się określenie, które gdzieś w opisie dwóch malizn się przewinęło; że zostały zabrane "ze schroniska gdzieś na końcu świata". W sumie nigdy tak o sobie nie myślałam :turn-l:, że mieszkam na jakichś antypodach :shock:. Ale jak tak się wczuję w skórę dziewczyn z Warszawy - to w sumie Bogu dziękowac, ze mówiły do mnie po polsku :roflt:. (koleżanka brązowa może trochę zrozumieć klimat, bo mimo, iż z większej metropolii, to w sumie tyż na nadmorskim zadoopiu :shake:)