Jump to content
Dogomania

Faro

Members
  • Posts

    1489
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Faro

  1. Z moim wzrokiem nie jest aż tak tragicznie - TYLKO róznica tkwi w tym , iz ja odsyłam do słów z oficjalnej strony fundacji a Wy cytujecie sądy (słowa ) uzytkownika Forum Dogomania. Jak mi wiadomo, za słowa i własne poglądy każdy odpowiada sam. Gwoli uścislenia Ness którą cytujecie nie jest ani członkiem Zarządu Fundacji, ani Członkiem Rady fundacji ani nawet wolonteriuszem fundacji - od niedawna jest DT dla naszego boksera . Jesli słowa takowe (cytowane przez Was) wypowiedział by ktoś z członków fundacji miałybyście prawo przypisywać je w sposób posredni fundacji jako stanowisko organizacji jaką jest fundacja . W obecnej sytuacji jest to przekłamanie wynikające z faktu, iz nie zadano sobie tu trudu sprawdzenia "u żródła" tylko poprzestano na populistycznej żądzy szukania sensacji - oto fundacja uznaje psy w typie rasy za rasowe .
  2. I jakoś trudno mi uwierzyc (znając okolice , w których mieszka Ness i Diega), że Diego biega po wsi i straszy ludzi - [I]wiem, że większość nie wie o czym piszę, ale przynajmniej dwie osoby czytające ten watek wiedzą o co chodzi ![/I]
  3. Aby zakończyć te bezsensowne dyskusje , które raczej nie maja słuzyć interesowi psa - napiszę kilka słów : Byłam u Nes na wizycie przedadopcyjnej ,przyjechałam tam "nagle" , prawie bez uprzedzenia (bo zadzwoniłam , że planuje taka wizytę w przeciagu 3 najblizszych dni a byłam juz tam po niespełna 2 godzinach od telefonu) więc nie było szans na "przygotowanie czegokolwiek pod wyzytę". Pojechałam , ponieważ zaczęły do nas ( Fundacja SOS-bokserom) docierać dość niekorzystne informacje na temat Nes jako DT, przekazane przez znaną nam osobę. Nie ukrywam - po tych informacjach pojechałam bardziej na "nie" niz na "tak" - jeśli chodzi o powierzenie pod opieke Ness Diego. I dobrze , ze pojechałam , bowiem wizyta przekonała mnie, że Ness możemy powierzyc Diego pod opiekę , a przekazane nam informacje "nie do końca są zgodne z rzeczywistością " . Czas pokazuje , ze nie pomyliłam się w swej ocenie !!! A teraz konkrety : Przyjezdżając do Nes zastałam radosnego , pogodnego malca (choc byłam przygotowana zupełnie na inna sytuację) . Widziałam też Goyę - "mini -brytana" który przywitał mnie szczekaniem gdy wchodziłam na posesję (ogrodzona z bramka zamkniętą na klucz i dzwonkiem ) Zupełnie nie zauwazyłam u Goy problemów (a miała byc "psem z problemami" ) Gdy rozmawiałyśmy w mieszkaniu Goya towarzyszyła nam grzecznie w pokoju , "wystartowała" do mnie gdy chciałam wziąc z łózeczka Nataniela na ręce , ale gdy Nes ją zapewniłą , ze "to swój" - dała mi sie nawet bez problemu pogłaskać. Również gdy była u mnie , na obcym terenie zachowywała się zupełnie prawidłowo, w ogrodzie "zwiedzała" teren ale nie oddalała sie , a przywołana od razu przychodziła - zupełnie nie dostrzegłam jakichkolwiek problemów - jest zadbana , czuje sie bezpieczna. Gdy przyjechały do Nes "nasze "boksery Goya psy były poczatkowo izolowane (boksery i Goya) , by nie doszło do spięc . Tak więc i w tej sytuacji Nes była w pełni odpowiedzialna . Widziałam jak zmienił się wygląd Lotki przez zaledwie parę dni, które spędziła u Nes (widziałam ją w dniu przyjazdu i odwoząc do DS ). Widziałam jak zapatrzony w swą opiekunke jest Diego . Byłam u Nes w domu 3 razy , Nes z rodzina i Goyą była raz u mnie i na podstawie tych obserwacji - jestem spokojna o bezpieczeństwo psów u Ness i szczerze mówiąc - pełna uznania , za to jaką opieka otacza je.
  4. Wysyłałam PW (doszło?)
  5. [quote name='Nes2009']Kapselku. Chłonka się zbiera w zastraszającym tempie. W uszach ma taki gnój jakbym ich nie myła wcale. A myję. Zakraplam. Masuję tak,że mnie już momentami dłonie bolą. A to się zbiera. Dopuki będzie chłonka ucho się nie zagoi. Rana po kastracji piękna. Z uszami mam jechać do Myślenic. Tak mają podjąć decyzję co dalej. Sama teraz nie mam szansy jechać. Trufelek od dziś w szpitalu. Muszę złapać jakąś dobrą duszę która mnie i Dzieci zabierze [B]do weta do Myślenic[/B]. [B]Myślę że do środy jeszcze można się wstrzymać[/B]. Muszę masować. Dużo masować. Dostaje aescin i powinno uszczelnić te naczynka. Zobaczymy. A tak ogólnie gdyby nie to swędzenie to Diego jest w rewelacyjnej formie. Zaczął biegać(czyt. ciągnąć mnie żebym pobiegała) cieszy się tak samo jak przed zabiegiem. Je karmę bardziej wodnistą. Bo nadal ma awersję do wody.[/QUOTE] Czyli rozumię, że wizytę środową w Krakvecie mam odwołać ? Musimy się zdecydować czy leczymy go w Myślenicach czy w krakvecie , bo to tak "trochę głupio" jeżdzic raz tu raz tu - Każdy lekarz ma "inną wizję" prowadzenia leczenia i nie lubią "wymieniać się w leczeniu tej samej choroby" [I]ps. byłam w krakvecie w niedzielę na dyżurze nocnym - wszystko jest O'key.M.[/I]
  6. Nes - jak Diego po odrobaczeniu ? Jak te jego "kupony" ?
  7. Lotka jest "smarkaczem" , który bardzo łatwo sie nakręca, każde odezwanie sie do Diego , nie mówiąc o próbie pogłaskania go - powoduje , że to ona jest już przy człowieku - co więcej , jesli nie uda sie jej "wkręcic przed Diego" próbuje załatwic to "po swojemu", czyli przepłoszyć/przepedzic Diego. Diego zas myśle, zaczyna czuć sie u siebie i niby dlaczego ma pozwolic smarkatej na rządzenie ? Latka jest zazdrosna i Diego jest zazdrosny - jedyna rada izolowac je , albo bezwzględnie unikać dawania nawet oznak czułości/przywilejów któremus z nich . Lotka to psiak , który był z pewnościa coś juz uczony, ale nie znaczy to , że był prawidłowo wychowany . gdy sie do niej podchodzi zdecydowanie - słucha , gdy pozwoli sie jej na cokolwiek więcej - próbuje na ile może sobie pozwolic. Potrzebuje spokoju , konsekwencji i wyciszenia. Na dodatek problemy skórne dodatkowo ją nakręcaja - świąd powoduje , że jest niespokojna ,pobudzona i rozdrażniona. Gdy będzie mieć wyleczoną skórę - z pewnościa będzie znacznie spokojniejsza. Lotka ma problemy skórne , ale w warunkach "domowej" pielęgnacji - jest to do wyleczenia . Piszę " domowej" mając na myśli warunki w których mozna kapac psa , przemywać środkami dezynfekującymi. W domu , gdzie są same dorosłe osoby -nie widzę zadnych problemów - wystarczy zachować podstawowe zasady higieny w kontaktach z Lotką. Sama miałam do czynienia z psem , który miał w uszach gronkowca i pałeczke ropy błekitnej , czyściłam te uszy dwa razy dziennie w warunkach hotelowych i nie miałam jakichkolwiek problemów (choć czasami zdarzało sie , ze zapomniałam rękawiczek). Myslę, że problem skórny Lotki - to kilka nakładających sie na siebie spraw : Lotce trzeba zrobic badania poziomu hormonów , pobrac zeskrobinę z wyłysiałych miejsc , będzie wiedomo co jej jest . Wątpię, by wszystkie te badania zrobiono w schronisku i na nich oparto diagnoze .
  8. Włąśnie sobie ogladam zdjęcia z pierwszej strony - wprawdzie bez okularów (bo zostały w domu ) ale i tak widzę, że jak sie Diego trochę "podfutruje" i zadba o niego BĘDZIE PIEKNYM PSEM !!! Zwłaszcza na tym 4-tym zdjęciu jest piękny i ma niesamowity "wyraz twarzy".
  9. Oprócz butli 5-L. pamietajcie o misce na wodę dla psiaków - im z butelki będzie raczej trudno popijać ;)
  10. [quote name='Kapsel']....Ps. a co do róż dla M. tylko wybierz te mnie rozwinięte, a nie te które w tej chwili urwałeś, :diabloti: bo na pewno to nie sa takie, jakie Nes oczekuje :mad:[/QUOTE] Różyczki są bardzo ładne i pięknie za nie dziękuję (bardzo lubię róże - sprawiliście mi miłą niespodziankę nimi). Nes - ogromnie przeżywa przyjazd Diego - wierze , że wszystko będzie o'key, a jesli pojawiłyby sie jakies problemy wspólnie damy radę (mamy pomoc jeszcze Pani B. dzięki , której dotarłam do Nes na wizytę a... i Nes przy okazji mogła wycałować te TAJEMNICZE FAFLE Jej psiaka, oczywiści SOS-owego Boksia - już nie sierotki) . Myślę , że u Nes wystąpiły PEŁNE OBJAWY PIERWSZEGO STADIUM BOKSEROWIROZY . A że jest to jednostka chorobowa bardzo zakaźna - to.... nie, nie będe straszyć co może być dalej.
  11. No to sie ujawnię - miło mi było wczoraj poznać Wasżą rodzinkę - a Natuś jest cudownym, radosnym Maluchem. Pozdrawiam "internetowo". M.
  12. [QUOTE=Asior;14739497]...ACHA jest prośba do osób MAJĄCYCH PSY NA TYMCZASACH, nie CHCĄCYCH ODDAWAĆ ICH DO SCHRONU, Tych co chcą im szukać domów .. ONE MUSZĄ PRZEJŚĆ PRZEZ SCHRONISKO, nie mogą być w takim zawieszeniu, bo w schronisku będzie brakować tych psów.. Trzeba je albo adoptować na siebie, i potem w razie znalezienia domu trzeba będzie przepisać na nowego właściciela, albo muszą wrócić do schroniska!!! A może jakimś rozwiązaniem w tej szczególnej obecnie sytuacji byłoby sporządzanie umów o pełnienie funkcji DT . Ludzie będą z pewnością czuć się pewniej podpisując taka umowę - bo nie jest to zobowiązująca adopcja (a tak niestety może byc odczytywane przez niektóre osoby podpisywanie umowy adopcyjnej) , psiak formalnie jest "schroniskowy" - nie ginie w dokumentacji , a wiadomo kto ponosi za niego odpowiedzialność w tym czasie. Moze warto ASIU podpowiedzieć takie rozwiazanie p. Prezes Osuchowej ?? (bo decyzja w tej sprawie leżeć pewnie będzie w gestii TOZ-u jako prowadzącego schronisko).
  13. Jesli kwiecień 2010 to dla Ciebie Frotko "kilka miesięcy temu" to bardzo szybko biegnie ten czas , a jeśli boks A-6 jest boksem kwarantanny - to z pewnościa o róznych schroniskach mówimy.
  14. o 14. w KKJK było(jesli dobrze liczyłam ) 16 psiaków - MORDKI nie widziałam , nie ma jej tam . Utkwiły mi szczególnie dwa psiaki - jeden - taki bardzo "nijaki" z tych "przepraszam , ze zyje" , czarny , mały , lezał wtulony między sciane i klatke kenelkę, zero zainteresowania - mysle, że on bardzo potrzebuje DT , wygladał na straszną "bidę" - 200% stresu !!! Drugi - jego przeciwieństwo - pieknie zbudowany amstaf , siedzaił sam w boksie wyscielonym kołdrami - taki zamyslony..... Raczej TYLKO dla znającego rasę rozsądnego człowieka. I oczywiscie wspomniana wczesniej boksinka - została "obcykana" aparatem w kom. do dokumentacjischroniskowej i czeka na transport do SOEMY ( a ja czekam na wiadomośc , że dojechała). Psiaków było mało - ale tez nie było nikogo poza pracownikami schroniska . Boksy wyścielone kołdrami - na razie to luksus , ale jak te kołdry nawilgna , a przy takiej pogodzie to szybko nastapi - bedzie niezbyt "ciekawie"
  15. Jesli chodzi o numery tel. : stacjonarny do KKJK - nikt nie odbiera , włacza sie sekretarka (tak było wczoraj i tak jest dzis) Kom. - fakt Pan jest BARDZO miły , rozmawiałam juz z Nim dwukrotnie wczoraj, ale On jest poza stadnina więc nie może udzielic bieżących informacji - wydaje mi sie, ze nie ma sensu ich podawać , by ludzie dzwonili , bo i tak nic sie nie dowiedzą
  16. [quote name='krakowianka.fr'][B]Ostatnie info: [/B] [B]W KKJK (Krakowski Klub Jazdy Konnej) zostalo tylko KILKA psow. Beda juz wydawane jutro.[/B] [B]Co do bokserow: [/B] [B]- z chorymi nerkami jest w DT[/B] [B]- 1 duzy i 2 male sa w kwarantannie[/B] [B][B]Bedzie mozna zadzwonic jutro po wiecej info[/B[/B]][/QUOTE] Tylko do kogo dzwinić(pod jaki numer) po info ??
  17. [quote name='karusiap']W schronisku Jej boks byl juz ewakuowany jak dojechalam,w KKJK jej nie bylo na bank raczej.....[/QUOTE] Trzeba się jakoś dowiedzieć się gdzie ona jest - boje sie by Mordzia kogos nie "dziabnęłą" jeśli jest gdzieś w DT
  18. A nie wiesz co z MORDĄ ? Karusia i Soema szukały jej , ale chyba jej nigdzie nie widziały .
  19. Ten właścicel to jechał juz po nia przed 15.00 !!! - czekałam aż mąz wróci , by po nia podjechac, ale wrócił dopiero przed pól godziny . Zadzwonie rano do Soemy - dzięki Asiu.
  20. Asior - czy wiesz moze co stało się z bokserka, która przewieżli na Kobierzyńską ? Nie chcieli jej wydac Soemie, twierdząc , ze ma kwarantanne. Po południu udało mi sie skontaktować z p. Jaworskim i dowiedziałam sie ,ze nie mam żadnych przeszkód by ja zabrac - nietety nim dodzwiniłam sie do Soemy - była juz w drodze z innymi psiakami a potem nie miała czym wrócic po nią . CZy ona tam jeszcze jest ? Od której mozna podjechać jutro do KKJ ?
  21. Kto jedzie dziś do hotelu do p. Tomka do Lednicy ? Na kobierzyńskiej w KKJ jest bokserka ( w tej chwili wiem o niej jednej ) , która chcemy przewiażc do hotelu , tylko nie mamy transportu .
  22. Rozmawiałam z pracownica schroniska będącą w KKJ na kobierzyńskiej - jest tam pomad 400 psów. Osoby chcące zabrać psa na DT maja się zgłaszać do P. Pauliny Boba , która spisuje dane osobowe osób zabierających psy. Jest tam aktualnie bardzo trudna sytuacja - mnóstwo zestresowanych psów w nowym miejscu.
  23. Myślę, że bardzo dobry pomysł (by zebrać w jedno miejsce ofert pomocy) Apel o pomoc będzie zamieszczony wkrótce tez na stronie Chorągwii Krakowskiej ZHP (pozwoliłam sobie przedyktowac to co jest ten który jest tu napisany w watku.)
  24. Czy ktos ma kontakt telefoniczny do któregos z MODÓW ? Może by przykleili ten watek czasowo dodając informacje o ewakuacji schroniska .
  25. W chwili obecnej jest dojazd od str. ul. Księcia Józefa (informacja od zaprzyjażnionego policjanta )
×
×
  • Create New...