Faro
Members-
Posts
1489 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Faro
-
Nie dziwcie się, że chłopak chce się "najeść na zapas" , niestety złe doświadczenia długo pozostawiają rysę na psychice (mó Piracik po adopcji przez prawie rok podchodził co chwilę do miski z wodą na dwa- trzy łyki , a ja robiłam wszystkie mu badania , "bo pies ma non-stop pragnienie" - tylko dziwnie , ze tak mało pije ??? Po jakimś roku dowiedziałam sie przypadkowo , że w schronisku , gdzie był chowano miski z wodą by nie zamarzały i pies miał dostęp do wody tylko chwilę rano i chwilę wieczorem. Wtedy zrozumiałam , że Piracik ze zdziwieniem chodził sprawdzać, ze to woda całt czas JEST w misce !!!!)
-
. To pragnienie jest niepokojące. Trzeba by mu raz jeszcze skontrolować te nerki i ew. cukier
-
A co do zmniejszenia przez to ilości ruchu - nie miejcie absolutnie wyrzutów. Gwarantuję Wam , że Deni woli mniej ruchu niż stres który przeżyje zostając sam . gdy znikniecie mu z pola widzenia . Już raz BARDZOOOOO DŁUGO czekał na swojego człowieka, który zostawił go na stacji benzynowej , siedzial tam i siedział czekając ......... (tak zaczęła sie jego bezdomność)
-
Absolutnie nie zostawiajcie Deniego przed sklepem (ani gdziekolwiek indziej przywiązanego bez nadzoru). ładne psy to........ŁAKOMY KĘSEK DLA ZŁODZIEJI - często "lumpiarstwo" kradnie takowego psa a potem czeka aż pojawią sie ogłoszenia o.......nagrodzie za zgubionego/skradzionego psa. Cóż - łatwy zarobek na kolejną flaszkę . Jesli komuś zginie pies - zawsze doradzam dopisanie w rozwieszanych ogłoszeniach, że czeka nagroda - i dziwnym zbiegiem okoliczności takie psy znajdują sie znacznie szybciej niz te "bez nagrody" . Zakładając, że wogóle pies sie odnajdzie , że nie sprzedadzą go np.na giełdzie.
-
Kapselku, ależ ja sama polecałam biały serek (wprawdzie nie schowany w nalesniku - po co psu utrudniać zycie ?, ale mam nadzieję, że ten placek naleśnikowy to tylko dodatek do sera a nie odwrotnie )
-
Oczywiście, ze może przytyć - nawet jak 5 kg przytyje to ...... grubasem nie będzie (przy jego aktywności ruchowej to rzecz mało realna , by on był "grubciem")
-
Co do zabezpieczania skaleczonych łap - w sklepach zoologicznych (np. tam w lecznicy gdzie "przepisywaliśmy " Deniego) , mozna kupic ......... buty dla psa:evil_lol: (oczywiście wyglądają one troche inaczej niz te "ludzkie" )Są bardziej podobne do skarpety zabezpieczonej od zewnatrz przed szybkim przemakaniem , zapinanej na rzepy. U nas najlepiej się sprawdziły "WALKER" rozmiar XL . W w/w sklepie (czy innej lecznicy weterynaryjnej ) mozna też kupic w tabletkach witaminy dla dorosłego psa i podawać Deniemu - wtedy na pewno dostanie wystarczającą ilośc i wit. i wapna , wapń jest też w białym serku , który "wybrednemu Deniskowi" pewnie będzie smakował (też poczatkowo w niewielkich ilościach,) Co do golonki - bez skóry i tłuszczu - mozna dać , byle nie za często i.....obserwowac czy sie po wieprzowince Denio nie drapie . .
-
Dorosłę psy w zasadzie nie powinny dostawac mleka - często powoduje "rewolucje = rozwolnienie (piszę " w zasadzie", bo są indywidualne wyjątki). Lepiej dać psiakowi białego sera. Mój uwielbia "bielucha naturalnego " ( kupuję mu na Witosa w markecie , taki jak homogenizowany serek) i daję 2-3 razy w tygodniu . Lubi też bardzo biały ser z rybką w oleju (pól kostki białego sera półtłustego - nie wiem ile one ważą , ale chodzi mi o takie typowe, wielkości kostki masłą + puszka rybki w oleju - bez jakiś "udziwnień" czyt. przypraw = dokładnie wymieszane na pastę ) - dostaje czasami "wymiennie z "Bieluchem" (na przekąskę w trakcie dnia :lol:) Wszystko nowe co wprowadzam psu zawsze zaczynam od niewielkich ilości , by przyzwyczaić przewód pokarmowy do "nowości" i obserwuję skutki . Jesli nic sie nie dzieje niepokojącego , stopniowo zwiekszam "porcję nowości" . Soema - czy Deni skończył juz ten lek na "uszczelnienie " pęcherza ?? Na jak długo miał tę przepisaną dawkę? W domu (tym który go wcześniej adoptował ) wg relacji pana jadł gotowane mięso wołowe (podejrzewam, że jakieś podroby, bo nie wierzę by mu kupowali drogą wołowinę) z jarzynami i makaronem. I sporadycznie jakąś suchą karmę (pan nie potrafił wskazać jej nazwy, ale jak wąchałam ją to .... woniała rybą). Może warto spróbować dać mu jakąś dobrą karmę, ale własnie z rybą ???? Wieczorem poszukam po necie składu poszczególnych karm i coś pomyslimy. Warto by psiak też jadł choćby własnie "awaryjnie" suche - różnie bywa , czasami po prostu nie zdąży sie ugotować psiakowi , bo "cos własnie wypadło nieprzewidzianego" :razz:
-
[quote name='Kapsel']Nie chcę przerywać tak poważnej dyskusji o tłuszczach nasyconych, nienasyconych etc. ale muszę napisać jedno zdanie: Kochany Denisowy Domku, nie śmiałam się z Twoich pytań, tylko śmiałam się z fantastycznego przez Ciebie i pełnego humoru zadawania pytań a przy okazji dowcipnych komentarzy! Miałam wrażenie, że to Ty właśnie śmiejesz się z nas z nawiedzonych zboksiałych fanatyczek bokserów.... fakt ja wywołałam dysputę nt. żywienia, ale chciałam tylko pomóc jak niedrogo ale i dobrze boksia odżywiać. Boksie mam dwa: dziewczynkę i chłopczyka. Z niektórych gatunków kurczaka odchodzi około 15 dkg kości, a z niektórych i 30dkg. Prezent kurczakowy był z lepszej jakości kurczaka z których niewiele kości odchodziło. To na tyle, a miało być jedno zdanie :lol:[/QUOTE] Zapomniałaś Kapselku jeszcze napisać ile odchodzi z tym "kuperkiem" ;):lol:
-
O jeju - w co tu w takim razie wierzyć ??? Zostaje jeszcze tran , którym pojono dzieci jeszcze przed moja młodością czyli daaaawno (jego marketing jakoś omija) - tylko on jak dla mnie ma zapach nie do zaakceptowania (smaku nie znam ) - więc nie polecam męczyć psiaków tym zapachem ;)
-
[quote name='babaj']Post poprawiony, to nie było celowo. Źle zadziałało copy/paste ;) Ależ ja wcale nie miałam pretensji - zdziwiłam sie tylko Kurcze nie wiem jakie procesy i reakcje chemiczne zachodzą w oleju podczas smażenia frytek, ale odkąd syn (a było to dawno , dawno) zatruł sie frytkami kupionymi w "budce" nie mam zaufania do frytek smazonych poza domem i.... oleju z ich smażenia . (dokładnie chodzi nie tylko o skład ale i wzajemna proporcje tych kwasów - zabiłes mi przysłowiowego ćwieka, musze sprawdzić które z nich są w róznych rodzajach oleju a które i w jakiej proporcji w oliwie z oliwek )
-
Nooo Moi Drodzy, jakbym Wam dokładnie opisała jak żywię moje psy (teraz już tylko psa, bo Maksik odszedł we wrześniu) i jak wygląda przygotowanie jedzenia, tobyście wyrzekli się znajomości ze mną - nawet wirtualnej , a w realu zapakowali w kaftan bezpieczeństwa. Zdradzę tylko , że waga jest codziennie w użyciu , także blender do rozdrabniania i pojemniczki do przechowywania w lodówce, zaś mąz twierdzi, że pies ma lepiej niz on , bo ......co najmnie 2 razy dziennie dostaje gotowane a on (mąż) czasami raz na dwa dni ..... (przeciez ma dostęp do lodówki ). Maks - był bardzo chorym psem , non-stop biegunki , dlatego, gdy w końcu udało się znależć dietę, na której został ustabilizowany - przestrzegałam jej bardzo , zarówno co do wagi/ składu /jaki i pór posiłku .... i tak juz mi zostało. Powiem tylko , że raz dostał pół kromeczki z weki i po pół godzinie tak go wzdęło, że pędem jechalismy na dyżur do lecznicy... Wiem , że mam "skrzywienie" w tym zakresie , ale nic juz na to nie poradzę . Aaaa- i coś to" dogo "kłamie - nigdzie nie pisałam , ze daję psu parówki drobiowe (wogóle nie daję Piratkowi kurczaka, bo sie po nim drapie) - skąd ten cytat ???? I kontynuując temat : olej ze smażenia frytek - absolutnie , tu chodzi nie o to by było tłusto, ale o nienasycone kwasy tłuszczowe a ich w takowym oleju nie znajdziesz, z ziemniakami jest róznie , bo niby psy ich nie trawią, ale wiem , ze przy chorych nerkach zaleca sie właśnie podawanieziemniaków (muszę "rozgryźć " jak to z nimi jest) . Kaszę bardzo lubię, zwłaszcza z gulaszem, ale psu jej nigdy nie daję (bo nie trafi) , choć w latach 80-tych myslałam, ze to jest własnie najlepsze dla psa (przekonanie takie wyniosłam z rodzinnego domu) Ryż i makaron - to jest to ! przy czym po makaronie szybciej psiak przybiera na wadze . Denio chyba woli makaronik , a co do jedzenia to on wogóle je troche "mało elegancko" - przez te kilka dni gdy był u mnie przekonałam sie o tym , po kazdym jedzonku było wycieranie podłogi wokół miski. Suchego faktycznie chyba nie lubi - nawet namoczone jest zdecydowanie gorsze niż gotowane jedzonko (tu akurat wcale mu się nie dziwię). Miski - u mnie na stojaku, kiedyś zdecydowanie ta opcja była popierana, teraz pojawiły sie rózne głosy , własnie zgoła sprzeczne (m.in. uzasadnia się , ze przecież pies pochodzi od wilka, a zwierzęta te w naturze nie jedzą z podwyższenia ). Dla mnie stojaki są jeszcze pod innym względem praktyczne - bo mniej psiak brudzi jedząc ze stabilnej miski niż jeżdząc nią po podłodze. Na koniec jeszcze jedno - po posiłku zaleca się zabierać psu miskę , wtedy zwierzę przyzwyczaja się dojadać (jeśli non-stop nie dojada, a nie traci na wadze tzn, ze porcje są za duże) . I na tym koniec mojego wymądrzania się na dziś - idę gotować Piratkowi na jutro , będzie indyk z marchewką i ryżem , bo on (Pirat) nie pości w przeciwieństwie do męża , który na jutro ma przewidzianego TYLKO śledzika . M.
-
Oooo !! Chlebek je ??? to ja tu zaraz pogroże wirtualnie palcem . Po chlebku są wzdęcia , chlebek fermentuje, żadnych chlebków ani z pasztetóweczką , ani ze smalczykiem (etc) !:mad: (Kapselu, Twój boksik ma w takim razie super zdrowy zoładeczek !!! :lol: ). A tak poważnie : Wczoraj poznałam "w realu" dorosłą cześć rodzinki Deniska i ......mam głębokie przeświadczenie, że Denio będzie z nimi szczęśliwy i bezpieczny. Rodzinko Deniska - ciesze się, że Was mogłam poznać, szkoda , ze wczoraj nie mogliśmy dłużej porozmawiać, (Saimonek, czyli ten białasek , który przyjechał miał o 19 wizytę) ale .... co sie odwlecze to nie uciecze . Tylko śniegi puszczą .Pozdrawiam wirtualnie. M.
-
Rękawice się bardzo dobrze sprawdzaja, dobra jest jeszcze sciereczka z mikrofibry , ja taka poleruję psiaka po "głaskaniu rękawicą". Rekawicę mozna kupić w sklepie zoologicznym - to jest taka gumowa rękawica z "kolcami" ( zobaczymy dziś wieczorem w krakvecie jak sie spotkamy, by przepisac Deniego - często widywałam takie w ich sklepiku) . Kości absolutnie mu nie podajcie - pod jakąkolwiek postacią . Deni po skręcie i operacji przyszycia żołądka - ma bardzo wrazliwy przewód pokarmowy. Pamiętam jak go zabraliśmy i był kilka pierwszych dni u mnie a potem u Soemy jakie miał problemy jelitowe nim "wyregulowaliśmy" mu żoładek odpowiednim żywieniem. Trzeba też uważac by coś nie "łapsnął" na spacerze jak zniknie śnieg.... Mnie raz "wyciął" taki numer i od razu dostał potwornego rozwolnienia . Potem juz nigdy nie pozwalałam mu "nurkować " w trawie na poboczu drogi .
-
".....Myślę, że generalnie pies się nie odwinie. Wydaje mi się, że psy za bardzo ufają człowiekowi, swojemu Panu, żeby były do tego zdolne - po za przypadkami psów chorych. Co się na nich niejednokrotnie mści." Oj , nie masz racji . jesli pies jest bity , "często i solidnie" - może się "postawić " człowiekowi i zaatakować ........ze strachu . I wcale taki pies nie jest chory. Wiem to z autopsji . Miałam do czynienia z takimi psami (boksery, oddane do schroniska przez właścicieli z powodu ugryzienia) Trafiły pod moją opiekę , długo trwało nim zaufały mi , ani jeden ani drugi nigdy mnie nie ugryzł (oba zamieszkały w nowych domach - jeden z nich u mnie ). Dlatego uważam, że znacznie lepsze efekty daje praca z psem poprzez system nagród (wzmacniania pozytywnych zachowań ) niż karanie siłowe . Oczywiście, że pies musi wiedzieć kto rządzi , ale aby to osiągnąc nie trzeba używać siły. Denisek jest psem łagodnym, ufnym w stosunku do ludzi, pragnącym kontaktu z człowiekiem ,bardzo dobrze prowadzonym przez Soemę - gdy tylko przyzwyczai sie do nowej sytuacji wystarczy kontynuować to co Karina juz wypracowałą z Denim.:lol: A teraz juz na serio znikam , bo mój Piratek dziwi się czemu pańcia jeszcze nie w sypialni .:cool3:
-
Psy się smyczy nie bały, bo jak Sam piszesz - nigdy nią nie dostały . Ich reakcja ( "już jesteśmy grzeczne") była bardziej wynikiem tego iż Babcia z pewnością nie sięgała po smycz w milczeniu , tylko odpowiednio je strofowała (właśnie ta intonacja głosu .... i odpowiedniki proponowanego Fe ! Brzydki pies ! etc.) . Z pewnościa , gdyby pies dostał choć raz bolesne cięgi tą smyczą jego reakcja przy jej poruszeniu była by całkiem inna - albo schował by sie w jakiś kąt mieszkania, albo ..... zaatakował ze strachu (w zależności od konstrukcji psychicznej danego osobnika). Smycz kojarzyła by mu sie bowiem z bólem i wywoływała strach lub agresję lękową . Ponieważ nigdy nią nie dostały - wciąż kojarzyły ją z faktem miułym jakim był spacer . Ale juz dośc tych wywodów na dziś (a własciwie na wczoraj) - dobrej nocy wszystkim , pomiziaj Deniska ode mnie .
-
A czy suczka nie zbliżyła się zbyt do Ciebie ?? Skracając smycz , powodując jej napięcie dajemy psu sygnał "coś jest nie tak , trzeba uważac" - pies zaczyna się podświadomie "nakręcać" , dodatkowo sygnalizujemy niebezpieczeństwo (nieswiadomie) intonacją głosu (zazwyczaj mówimy ostro "spokój, nie rusz, nie wolno etc.). Podejrzewam , że Denis "ustawił ją" , bo zbytnio zblizyła się do jego Pana . Teraz to Wy jesteście całym jego światem i nie liczy się czy pies czy suka - to jest INTRUZ. (O Amiśke też był z tego co wiem zazdrosny , nie atakował jej tak wyraźnie , ale chyba nie raz na nia "naburczał") Psiak NIGDY nie powinien być bity smyczą , bo sie jej będzie bał. Klapsy dla psa też nie są dobrym rozwiązaniem - pies traci zaufanie do człowieka .Wystarczy ostry ton FE ! Nie wolno !!! A szkolenie to BARDZO DOBRY pomysł.
-
[quote name='babaj']..... Nie zjadł wszystkiego, ale nie wiem ile powinien zjeść.....[/QUOTE] W zasadzie dorosły , zdrowy psiak o przeciętnej aktywności powinien dostać tyle ugotowanego mięsa w dkg ile wazy (np. 35kg pies powinien dostać ok. 35 dkg ugotowanego mięsa) .To powinno stanowic 1/4 całości posiłku a pozostałe 3/4 to tzw "wypełniacze" czyli 1/4 (tj. 30-35 dkg ugotowane warzywa ) i 1/2 (tj.70 dkg ugotowany ryż/makaron) . W sumie daje to ok. 1,40 kg jedzenia na cały dzień , które powinno być podzielone na porcje 2 albo 3 by nie obciążać zbytnio żoładka . To schemat zywienia gotowanym. Jeśli psiak je tylko karmę - to nie ma problemu, bo na worze zawsze jest tabela z dawkowaniem wagowym . Jesli zaś dostaje jedzenie "mieszane" tzn suche i gotowane , trzeba to sobie proporcjonalne "powymieniać " np. w miejsce 1/3 dziennej racji "gotowanego" podać 1/3 dziennej porcji karmy. Jesli psiak dostaje tylko gotowane (Deni chyba bardziej je lubi . ale to najlepiej wie Soema) . dobrze dodawać mu do jedzenie dziennie 1 łyżkę stołową oliwy z oliwek (zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe , które jak wiadomo są cenne dla organizmu i dodatkowo bardzo dobrze wpływaja na sierść ) Żywiąc psa wg danego schematu (samo gotowane lub tylko suche lub mieszne ) można po pewnym czasie zorientowac się , czy podawane porcje są wystarczające (w przypadku psów bardzo aktywnych mogą być za małe : psiak pochłania je błyskawicznie i chętnie by coś jeszcze przekąsił po zjedzeniu swojej porcji - wtedy trzeba mu je troche zwiększyć , jeśli zaś w misce zostaje jedzonko , a psiak ładnie wygląda i nie chudnie - tzn, że racja dzienna jest dla niego za duża i mozna ją trochę zmniejszyć ). Deni jakieś 2 tygodnie temu był ważony w lecznicy -ważył (jesli dobrze pamiętam) 31 kg (jesli się pomyliłam to Soema z pewnoscią mnie poprawi) ( Przepraszam, że tak "przynudzam", ale może Wam to w czymś pomoże w tych początkowych dniach wspólnego życia ) M.
-
Soema - wiesz, że nie musisz daleko szukać "zeby Ci sie nie nudziło" - u nas w schronie są "2 sztuki" wkrótce gotowe do wzięcia na DT .Co do tego starszego to nawet mam "chytry plan" jak nie znajdzie się właścicel , bo on raczej ma marne szanse na adopcje prosto ze schronu . (ten "chytry plan " to dom, który trzeba umiejętnie przekonać, bo juz od jakiegoś czasu "chcą ale jakoś trudno im sie ostatecznie zdecydować, by znów zamieszkał z nimi boksio" - starszy , spokojny - wypisz wymaluj odpowiedni dla Nich.)
-
Deni w SWOIM DOMKU NA KANAPIE.... Jak bardzo sie cieszę, w końcu !!! ma dom taki, na jaki zasłużył. Wiecie dlaczego zabraliśmy go z poprzedniego domu ? Ludzie chcieli zrobic z niego "psa ogrodowego" Latem Deni całę dni i jak się okazało często i noce spędzał w ogrodzie :mad:, a jesienią ludzie zadzwonili , że Deni...... nie umie mieszkać w domu !!!!!:crazyeye::crazyeye: Więc od razu zabraliśmy psa . jesli ktoś opowiada takie bzdury - nie nadaje sie na właścicela boksera . Bokser "ma w genach" bycie blisko człowieka i .........spanie na kanapie .:loveu:
-
[quote name='kaika']Cześć! Byłam dziś rano na godzinnym spacerze z Denim, ubrałam się ciepło i po 10 min pływałam:)) Czuję że niedługo schudnę:) .......[/QUOTE] Fakt - aktywny bokser/boksery to najlepsza "dieta" na odchudzanie - nie musisz odmawiać sobie przyjemności jedzenia a i tak chudniesz :lol: . Wiem coś o tym ;)
-
Deni w pierwszym domu tymczasowym ( w Warszawie zaraz po operacji) mieszkał z grupką innych bokserów (rezydentów i tymczasowiczów), raczej dogadywał się z nimi, spięcia bywały tylko czasami , jak to w grupie(ale "jatki" nie wszczynał nigdy). Gdy został adoptowany - miał do dyspozycji duży ogród - lecz raczej sam musiał sobie "organizować zabawy" , bowiem pan miał mało czasu, a pani........ ignorowała Denisa bojąc się go. Bardzo lubił bawić się z kilkuletnia wnuczką tych ludzi . Gdy po powrocie z adopcji mieszkał kilka dniu u mnie - uwielbiał wspólne zabawy w ogrodzie , ale gdy "dopadł" zabawkę - nie było mowy by ją oddał, w zabawach był bardzo "niedelikatny", często zamiast zabawkę - łapał za rękę , skakał na "ludzia" by zabrac zabawkę. Soema włozyła mnóstwo pracy w "okrzesanie" i ułożenie "szalonego" Deniska. Deni PODOBNO" lubi pływać. Piszę "podobno", bo nie wiem ile w tym prawdy. Człowiek , który jako pierwszy adoptował Denisa mówił , że jeżdził z nim nad jakieś jeziorko (?) , zalew(?) - gdzieś w okolicach Puszczy Niepołomnickiej i Deni tam bardzo chętnie "wyławiał patyki" . Ale to wiadomość niepotwierdzona . Jesli tak jest faktycznie, to ................ Przy chorobach zwyrodnieniowych kręgosłupa pływanie jest bardzo dobrą formą ruchu a Wy chyba jesteście Rodziną " lubiąca wodę " ;)- to znaczy , że świetnie trafił :lol::lol: [I]Ps. Jesli mogę coś doradzić :[/I] [I]1. Pietruszka jest moczopędna więc ograniczcie ją w decie Deniego , by nie zdarzył sie "wypadek z kałużą" pod Waszą nieobecność.[/I] [I]2. Czy Deni ma przypiętą adresówkę ? Jesli nie to KONIECZNIE go w nią zaopatrzcie - tak na wszelki wypadek .[/I]
-
Nie da się zupełnie ograniczyć mu swobodnego ruchu, bo będzie nieszczęsliwy, ale z "powietrznych lotów" takich jak te na zdjęciach z pewnością musi zrezygnować.
-
Deni to wspaniały pies .Cieszę się że zamieszkał w Krakowie i to na dodatek nie tak daleko ode mnie. Widocznie mu to było od początku pisane , że zamieszka w Krakowie , tylko czekał na ten najlepszy domek Bezpieczniej dla Deniego będzie jesli będzie spacerował na smyczy, przynajmniej przez początkowe miesiące, zresztą , na Woli i Kurdwanowie straż miejska "rozdaje" mandaty za psy duże "luzem". Na pobieganie (choć Denis powinien unikać teraz szaleństw) możemy umówić sie czasami u mnie w ogrodzie - Deniemu całkiem sie w nim podobało ;) [I]Czekam na kontakt , by spotkac się w lecznicy i " przepisać "Deniego [/I]
-
Wczoraj na własne uszy (mimo iż Skinnek w Warszawie a ja w Krakowie) słyszałam tego terrorystę/wymuszacza. Nie mogłyśmy z Germaine spokojnie porozmawiać telefonicznie , bo ..........Skinek upominał się o BANANA , tak głośno, że skutecznie zagłuszał Germaine. (jakby ktoś nie wiedział to Skinnek bardzo lubi bananki)