Jump to content
Dogomania

Faro

Members
  • Posts

    1489
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Faro

  1. Jeśli myslisz o boksiu z padaczką - to tak pamietam , jego losy znam z relacji wolontariuszki, która sie opiekowała tym boksiem,gdy przebywał w schroniski w jednym z duzych miast Polski . Myślała , że "przychyliła mu nieba" wyadoptowując go do Niemiec do rodziny weterynarzy . Niestety biedak j strasznie szybko tam odszedł w trakcie kolejnego ataku padaczki, wcześniej miał jeszcze operację , pytanie tylko W JAKIM CELU ??? Było to w okolicach 2004 roku (wtedy adoptowałam mojego Pirata i poznałam tę wolontariuszkę )
  2. Alexa77 - dzięki za odpowiedź. Pytanie zadałam CAŁKIEM ŚWIADOMIE i cieszę się, że odpowiedziała na nie osoba mieszkająca w Niemczech , bowiem nikt w tym przypadku nie może zarzucić braku rzetelności informacji (co podejrzewam byłoby podnoszone tu przez obrońców wywozu psów jeśli napisałabym sama lub ktoś inny z Polski o kosztach i procedurach adopcji psów z niemieckich schronisk). Myślę, ze każdy logicznie myslący zastanowi sie teraz czy te masowe wywózki psów są tak całkowicie bezinteresowne ??? Czy ZAWSZE I W KAŻDYM przypadku intencją osób zabierających psy - bądź co bądź "w nieznane" jest tylko i wyłącznie chęć pomocy im ???
  3. Miałam mocną wolę nie włączania się w tę dyskusję mimo iż śledzę ten wątek od początku, ale niektóe wpisy są po prostu aż żenujące . Nie wiem czy to tak daleko idąca naiwność nie pozwalająca spojrzeć obiektywnie na pewne rzeczy , czy też upór brnięcia w przysłowiowe "zaparte" . Wszystkim obrońcom adopcji zagranicznych dedykuję watek Argosa z mieleckiego schroniska . To był rok 2006 więc nie wiem czy ktoś pamięta tę historię - ja tak i będę ją pamietać baaaardzo długo . Tu jego wątek http://www.dogomania.pl/threads/16170-Argos-odszedl-Za-Teczowy-Most/page29?highlight=Argos dla tych którym brak czasu na wgłębienie sie polecam stronę 28 -30. Argos wyjechał do Niemiec pod koniec lutego2006 , najpierw były zachwyty , że wszystko jest super, potem pojawił sie na wątku wpis , który był "nie na rękę" bo wprowadził wątpliwości - były więc nieporadne próby tłumaczenia sytuacji, potem ciszaaaaa przez ponad dwa tygodnie i dopytywania sie "polskiej strony" (zwłaszcza Zu, która "wirtualnie" adoptowała Argosika jeszcze gdy był w schronie ) 18.III jak "grom z jasnego nieba" pojawił sie wpis "strony niemieckiej" o bardzo poważnych problemach zagresją Argosa , a w odpowiedzi propozycje "strony polskiej" powrotu Argosa (wiem, z rozmów telefonicznych z ZU , że gotowa była finansowo wspomóc ten powrót) I cóż się stało - ARGOS NAGLE UMARŁ nie doczekał nawet badań które miał pono zapewnione tam na miejscu !!!! (dla mniej spostrzegawczych zestawiam daty : od wyjazdu do koniec lutego - częste wpisy pajuni, pierwsza połowa marca - cisza z "niemieckiej strony" i dopytywania o Argosa "polskiej strony " , 18.III. wpis pajuni o problemach z Argosem, 18.III - wpisy ZU i propozycja powrotu Argosa do Polski 19.III - ARGOS NIE ŻYJE . Nie będę komentować wpisów , że mogło sie tak zdarzyć - fakt, mogło, ale dla mnie jest to conajmniej dziwny zbieg okoliczności !!!! Zbyt wiele watpliwości i pytań , choćby to najprostsze - dlaczego przez dwa tygodnie nikt nie napisał , że są problemy z Argosem ??? (mimo aktywności internetowej w tym czasie, mimo istnienia telefonów (w przypadku braku dostępu do netu). Jeśli jest tyle "dobrych dusz" za granicami Polski , chcących pomagać naszym bezdomnym psom to - mozna tę pomoc realizować tu na miejscu , przez wspieranie fundacji ratujących i leczących bezdomne psy ,przygotowujących te psy do adopcji i szukających im domów - a niemieckie domy, chcące adoptować psiaka - na pewno znajdą wystarczającą ilośc bezdomnych bied w niemieckich schroniskach. a tak przy okazji - jaki jest koszt adopcji psa z niemieckiego schroniska - może ktos mnie uświadomić ???
  4. I ja tu jestem i tak sobie patrzę na tego szczęściarza .........
  5. Nie wiem ktoś juz wklejał wczesniej ten link (jesli tak to "sorry za dubel") http://wiadomosci.onet.pl/wideo/zwierzeta-sa-meczone-a-schronisko-dziala-dalej,10737544,1,klip.html#m=10737544,c=1
  6. Hmmm , przy parwo psiak nie może mieć podawane nic doustnie (by nie podrażniać jelit) , wszystko pozajelitowo, Dziwi mnie , że jeśli wet stwierdził parwowirozę, to zlecił tylko całodniową głodówke a nie codzienne kroplówki dla maluchów. Mam nadzieje, że wet sie pomylił, bo jesli one naprawdę mają parwo, to raczej :shake::shake: , jesli tak je leczy. (przy parwo kupony bardzo "charakterystycznie cuchną")
  7. [quote name='Jagienka']Czy ktoś może się orientuje w psich stomatologach? W internecie znalazłam informacje, że w Krakowie mamy szczeście mieć dr Gawora z Arki, specjalistę w tej dziedzinie, jednak opinie o nim są tak skrajne, że wolałam zapytać, może ktoś zna kogoś innego? ........ [/QUOTE] Jagienko wysłałam Ci pw - [I]Jesteśmy (tzn Piracik) akurat po usuwaniu kamienia i bardzo nieładnych nadziąślaków , własnie u dr Gawora . [/I]
  8. Cezarek z pewnościa nie ma 10 lat - a ząbki ?? to może być bardzo mylny wyznacznik wieku (Maksiu w wieku 6 lat miał zęby starte prawie do dziąseł - cóz, zbyt lubił kamyki ,a te resztki zębów , które miał całkowicie pokrył kamyk - nazębny). Cezarek szczęśliwy w domku a w kolejnym "wysypiskowym schronisku" znów boksie , tym razem dwa , plaga jakaś z tymi schroniskami na wysypiskach śmieć !!!!
  9. Przeglądałam dziś sobie wspólne zdjęcia Gezesa i Garnuszka ...... Pomyslałam Haniu, ze może wtedy, w listopadzie Gezio już czuł , ze wkrótce odejdzie za TM i dlatego przyjął Garego, byście nie zostali sami??? Z pewnością wszystkich tu obecnych zachowanie Gezesa w stosunku do Garnuszka nie zdumiewało tak jak mnie , ale ja widziałam go w akcji :Gezes - Pirat/Maksymilian ...... Chyba tylko jakaś niewytłumaczalna dla nas "psia mądrość" - świadomość(?)/ przeczucie(?) tego co miało nastąpić może być wyjaśnieniem tego JAK Gezes przyjął tego boksia. A Garnuszek .....cóz , wiedział chłopak kiedy ponownie sie zgubić, w którym śmietniku sie schronić i skowytem wzywać na ratunek .......... Trafiło się chłopakowi , oj trafiło..... Nie uwierzę, że to NIE BYŁO JAKIEŚ PRZEZNACZENIE .
  10. tak... Pewnie jeśli bym go wtedy również zabrała , jego losy potoczyłyby sie całkiem inaczej Maks nie nadawał sie z przyczyn zdrowotnych i charakteru do adopcji:shake::shake: - został moim psem a Toro.... całe życie był bezdomny :-(:-( Może teraz spotkali sie znów , na Tęczowych Łąkach mam strasznego "doła", choć wiem , ze nie mogłam wtedy pomóc obu.
  11. Toro ....... Pamietam gdy pierwszy raz zobaczyłam go w schronie. On "normalny" boksiu dobrze radzący sobie w boksie ogólnym. Gdy podeszłam do krat - odganiał inne psy , nie dopuszczał ich , bo to do niego mówił człowiek , więc inni z dala..... I w pojedynczym boksie Maks - z etykietką agresora, bo ugryzł pracownika, leżący cały czas na palecie , bez jakiegokolwiek kontaktu z otoczeniem , czekający na smierć, gdy w końcu zdecydował sie podejść na moje zawołanie - pełzał brzuchem po ziemi , cały sie kuląc . Była jesień 2006 roku. Nie mogłam zabrać obu - wtedy nie istniała żadna fundacja bokserów, zabrałam do hotelu Maksa uznając , ze nie ma szans na adopcję ze schronu w przeciwieństwie do Tora. I nie myliłam sie - Toro wkrótce został adoptowany przez parę młodych ludzi ale to był poczatek jego tułaczki, "adopcji pomyłek" , wkrótce wrócił do schronu, by znów zostać w niedługim czasieadoptowany przez jeszcze bardziej nieodpowiedzialną osobę. Gdy dowiedziałam się, że po raz kolejny wrócił z adopcji i jest w schronie była bodajże wiosna kolejnego roku. Gdy zobaczyłam go potem w schronie - był wrakiem psa, psa którego w zyciu bym nie poznała gdyby nie powiedziano mi, że to TEN TORO - potworna choroba skóry , do tego etykieta agresora. Wtedy istniała już fundacja "boksery w potrzebie" - ta pierwsza założona przez Monikę (Dharmę) i Olę . Dziewczyny natychmiast zdecydowały o ratowaniu Tora i przewiezieniu go do Warszawy . Problemem było znależć transport dla psa z tak potworną chorobą skóry. I tak poznałam Germaine - obecną prezes SOS-bokserom, bo to Ona zdecydowała sie przewieżć Tora swoim samochodem . Wtedy gdy odbierałam go ze schronu widziałam go po raz ostatni ...... Miałam wtedy nadzieję, że Torcik będzie kiedyś miał swój wspaniały dom i kochającego własnego człowieka. Niestety, nie zdążył, całe swe zycie był bezdomny......... Tak mi smutno Toro .....
  12. [quote name='Avaloth']Biedak :shake: a orientujesz się czy Maurycy od dawna ma te problemy skórne?[/QUOTE] A czy miał on sprawdzany poziom hormonów tarczycowych ( T4) - wyłysienia nie zawsze są problemami chorób skóry . Przy problemach tarczycy są własnie charakterystyczne "przełysienia" , zaczynają się od "przerzedzeń" na klatce piersiowej , wewnętrznych stronach ud, potem obejmują większe"obszary"
  13. A czy były badania w kierunki wykluczenia mielopatii ???
  14. Te wyniki krwi, które miał robione jeszcze gdy był w przytulisku wcale nie wskazują na to by trzustka była w tak tragicznym stanie (Maks gdy zdiagnozowaliśmy problemy z trzustką miał amylazę 1333 U/l po miesiącu leczenia spadła do 1229 U/l , ale w końcy doszliśmy do wyników"książkowych". Był leczony Kreonem 10000 - lek ten naprawdę daje bardzo dobre efekty. Ostatnio przeglądałam forum krakvetu (prowadzone przez lekarza wet.) i ludzie opisują tam przypadek kiedy po zmiane leku własnie z Amylanu na Kreon 1000 przyszłą poprawa. Porozmawiajcie więc z wetem na ten temat, Weźcie też pod uwagę, że Zefir może nie tolerować karmy - bardzo rzadko, ale zdarza się, że psiak nie toleruje nawet najlepszej karmy/diety weterynaryjnej.(powodem są podobno jakies składniki(grzybki???-jesli dobrze pamietam) , które znajdują sie w każdej - nawet najlepszej karmie, diecie weterynaryjnej) . Wtedy nawet przy wyregulowanych narządach (wątroba/ trzustka) wciąż pojawiają sie nawroty biegunek i psiak nic nie przybiera na wadze - pozostaje wtedy dieta gotowana. Mam jednak nadzieję, że nie będzie to dotyczyć Zefirka Jeśli chodzi o ten jego biedny kręgosłup to dobrym lekiem jest MELOXIDYL - niesterydowy lek przeciwzapalny , który łagodzi stany zapalne i ból zarówno ostrych jak i przewlekłych schorzeń układu mięśniowo-szkieletowego . Niestety przeciwskazaniem są zaburzenia żoładkowo-jelitowe t.j. podrażnienie i krwotok, upośledzenie funkcji wątroby,serca lub nerek,oraz zaburzenia krwotoczne . Więc nie wiem czy można by podawać go Zefirkowi ze względu na te biegunki (choć o trzustce w ulotce nic nie pisze). (Sorry, że znów nawiążę do Maksymilianka, ale może nasze doświadczenia w czymś pomogą Zefirkowi, podpowiedzą jakiś pomysł na ratowanie go, ) Maks miał również zdiagnozowaną chorobę zwyrodnieniową kregosłupa , był okres , że nie mógł schylić głowy , bez skowytu - jakby miał jakąś sztywność karku i wtedy prowadzący go lekarz zlecił nam : 1) aspiryna 500mg 2x 1 tabl. przez 3-5 dni, jeśli nie pomoże to 2) Piroxicam 1x1 tabl. wieczór po jedzeniu co 2 dni ( seria 5x), jesli to nie pomoże , to 3) zastrzyki w lecznicy (nie wiem niestety jakie - chyba jakies blokady?) Byłam w szoku, bo ..... pomogły same aspiryny !!!!! (Maks miał już wtedy wyregulowaną trzustkę) (Piroxicam jest też w czopkach)
  15. Dobre więc miałam "przeczucie" podejrzewając problemy z trzustka (przerabiałam to dokładnie z Maksymiliankiem). Tak własnie jest z kuponami przy niewydolności trzustki - raz wszystko o'key a za chwilę biegunka. Amylan to chyba tabletki - dawka powinna byc podzielona i podawana przed każdym posiłkiem . Mój Maksio dostawał "ludzki" Kreon - kapsułki . Każda porcję jedzenia (gotowałam mu) posypywałam zawartością kapsułki (częścią dawki) i pozostawiałam na jakieś 20-30 minut dla "nadtrawienia" potem dostawał do jedzenia . Dodatkowo miksowałam jedzonko, by łatwiej się wchłaniało. Zapytaj lekarza czy nie byłoby wskazane namaczanie mu karmy . Problemy zapalne jelit ładnie łagodzi też siemię lniane ,ale może dawać "poślizg" więc przy biegunce - ostroznie i w niewielkich ilościach (mozesz o to też zapytać lekarza). Jak wspomoże się enzymami trzustkę - zacznie powoli nabierać ciał
  16. Takie nawracające biegunki sa często przy problemach z trzustką . Warto mu zrobic jeszcze kliszowe badanie kału. Z kolei to bieganie w kólko za może mieć podłoże zarówno w problemie medycznym jak i psychiczne. Widywałam (zwłaszcza ON-ki)kręcące się w kółko w boksach, łapiące w zęby i tłukące sie miską ...... A może jadł jakąś kość i odłamek utknął w końcówce przewodu drażniąc odbyt ??? Zaświadczenie o odbytej kwarantannie dobrze by było (ksero) dołaczyć do jego książeczki - chyba, że i tam wynik p. Doktor wpisała.
  17. [quote name='tatankas']Faro-adresik wysłany. Też jestem za tym,żeby Zefirka zabrać jak najszybciej do ciepełka,nie ważne gdzie te ciepełko będzie :) Ojjj - nie tak do końca ! W przypadku Zefirka BARDZO WAŻNE jest -"gdzie jest to ciepełko", bo to psiak z"etykietką". Ale osobiście uważam , że akurat u Michała jest to "dobre miejsce" , bo to sprawodzony bokserzy DT. Tylko jak go tam "dostarczyć" na cito??? pw doszło - kubki wyślę jutro.
  18. [quote name='conceited'][quote name='Alicja']Nie jeden pies z problemami jechał już na DT czy do hoteliku z ,,śródlądowaniami ,, w różnych miejscach i ani ich psychika ani zdrowie na tym nie ucierpiało . Poza tym nie jest to jakiś tam DT a DT znający boksery W myśl tej wypowiedzi zabieranie psa na tydzień też nie powinno nikomu przeszkadzać, skoro psychika psa nie ucierpi od ciągłych zmian. Pies się przyzwyczai do przebywania w domu, a potem pojedzie do hotelowego (wspaniałego, ale jednak) boksu. Po prostu mam odmienne zdanie i mam do tego prawo. Przecież mowa jest o noclegu u Michała. (w tym przypadku uważam , ze trzeba wybierać mniejsze zło) Jeśli zaś miałaś na mysli ten "tydzień próby" to tu sie z Tobą całkowicie zgadzam, ale mój tok myślenia jest inny - ZEFIR MUSI BYĆ PRZYGOTOWANY DO ADOPCJI , by nie powtórzyła sie sytuacja powrotu po najmnejszym incydencie , nie mozna go wyadoptowywać na zasadzie "zobaczymy co będzie"! Musi być przygotowany i musi trafic do odpowiedniego domu .
  19. [quote name='conceited']Ja się nie zawzięłam, tylko ja (wraz ze sponsorem ;) ) oferuję darmowy transport bezpośrednio do hotelu. Nie chcecie korzystać, to nie.[/QUOTE] Kochana - to nie chodzi o to , czy chcą czy nie chcą skorzystać (bo z pewnością chciałby każdy i to z wielka wdzięcznością) tylko o to, ze to byłoby za tydzień i przez ten tydzień psiak musiałby być nadal w zewnętrznym boksie (chyba , ze ja coś żle zrozumiałam z wpisów tu ) Gdyby było lato, ciepło... ale jest coraz zimnej (w Zakopanym wczoraj spadł śnieg - brrrr), wilgoć ..... Dlatego myślę, ze trzeba szukać mozliwośći przewiezienia go na citto.
  20. Nie jestem zwolenniczką lokowania Zefira "bądź gdzie" na DT , bo wiadomo, ze to pies z "etykietką" , wymagający szczególnego podejścia i przygotowania do adopcji , ale akurat Michał - choć Go nie znam osobiście a tylko z Jego działań na rzecz bokserów, w mojej ocenie może wspomóc Zefira ofiarując mu DT (Sama miałam do czynienia z trudnymi bokserami , nawet takim, którego trzeba było premedykować by mógł sie do niego zblizyc lekarz i wiem jedno - miłość, konsekwencja, stanowczość i cierpliwość działaja cuda nawet w odniesieniu do takich agresorów). Wg mnie Zefir to po prostu pies , którego trzeba postępując cierpliwie i stopniowo, ale konsekwentnie uczyć, że człowiek nie stanowi zagrożenia.
  21. Tylko , jesli pies jest w boksach zewnętrznych to przy swoim stanie zdrowia i takiej pogodzie może nie "poczekać tego tygodnia". To jest bokser - bez podszerstka i na dodatek z tego co czytam i widze na zdjęciach - bez jakiej kolwiek osłony tkanki tłuszczowej.....Myśle, że jednak należy szukać mozliwość przewozu Zefira zaraz po zakończeniu kwarantanny . Mniejszym złęm jest transport łaczony z noclegiem w Bydgoszczy niż pozostawienie psa w takich warunkach i przy takim a nie innym jego stanie i pogodzie jeszcze przez tydzień. TATANKAS - prześlij mi prosze na pw adres pod który mogę przesłac paczkę z tymi kubkami. Mam nadzieję, że znajdą się chetni na nie - bądź co bądź idzie zima i przyjemnie napić sie czegoś ciepłego z kubka w czasie podróży
  22. Gotówka nie pomogę, bo mam straszna pustke w portfelu po operacji mojego Piratka, ale moge przekazać 10 kubków termicznych na bazarek dla Zefirka (w sklepach są takie kubki po 12 -13 zł ) . Tylko do kogo je przesłać ??? ("poprawiłąm" - może w ferworze emocji ktoś zauważyteraz moje pytanie?? )
  23. Nie wiem kto mógł wpaść na tak szalony pomysł - myśle, że po prostu Pani "coś pomieszała".W chwili obecnej nalezy "zapomniec" o wyadoptowywaniu Zefirka . Nie można eksperymentować w ten sposób , bo może sie to skończyc tragicznie dla psiaka. Jesli jest miejsce u szkoleniowca - nalezy go tam jak najszybciej przewieżć i dać mu czas na to by sie wyciszył, zaufał człowiekowi. Nalezy go przygotowac do adopcji - w szczególności "odwrażliwic" na zakładanie obrozy , przyzwyczaic do kagańca , dotyku człowieka (takze w okolicach karku/głowy) -a to z pewnoscia potrwa, jednak takie przygotowanie Zefirka choć w pewnym stopniu da gwarację powodzenia kolejnej adopcji. Teraz najważniejszym jest skupienie sie na zdobywaniu środków na jego pobyt u szkoleniowca - bo może to trochę potrwac - pospiech w przypadku Zefirka (tak jak i w innych - ale w tym szczególnie)JEST ZŁYM DORADCĄ . (Czy ktoś robi jakis bazarek dla Zefirka - jesli tak prosze o pw może mogłabym przekazać jakieś "fanty" - mam słabość do boksio-"agresorów")
  24. Jeśli psiak jest w bardzo złym stanie fizycznym premedykacja - na dodatek w warunkach takich w jakich jest moze być zagrozeniem życia . Lepiej próbowac kaganiec . Choć można się spodziewac, że będą trudności by go założyć - więc polecam wcześniej próby z kagańcem i smaczkami (podawanymi przez kaganiec , tak by do niego wkładał pycholek). Myślę, że trzeba mu zrobić dokładną biochemię (profil trzustkowy , watrobowy i nerkowy) plus morfologię z rozmazem Może podkarmiać go puszkami "dla rekonwalescentów" ??
×
×
  • Create New...