Faro
Members-
Posts
1489 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Faro
-
[quote name='Menrzuś']Chcesz dziewczyno działać - to działaj, tylko [B]nie pyszcz[/B] tam gdzie to jest niepotrzebne i nie wnosi nic nowego w temacie.[/quote] Menrzuś - nim następnym razem skierujesz do kogoś obrażliwe słowa - zadaj sobie trud poznania działań realizowanych przez ich adresata . Akurat w przypadku Germeine nie masz o tym zielonego pojęcie . Wiesz ile starych, NIEADOPTOWALNYCH bokserów znalazło schronienie pod dachem Germeine ? Wiesz, ze dzięki Jej działaniom własnie dostała szansę na życie bokserka zabrana z olkuskiego schroniska mimo iż może być zarażona parwo czy nosówką? W ciągu dwóch światecznych dni zorganizowała miejsce i transport dla niej . Wiesz, że właśnie bokser z tego watku - ma szansę na zycie (jesli jeszcze żyje , bo go szukają) dzięki Germeine, która podjęła zdecydowane działania - A fundacja boksery w potrzebie czeka i wymysla konkursy na imie dla starej bokserki w schronisku...... Myślę, że należy sie z Twojej strony PRZEPRASZAM POD ADRESEM GERMEINE.
-
Jeśli bokser jeszcze żyje - otrzma pomoc od Adopcje Bokserów (nie mylić z Fundacją Boksery w Potrzebie). Andzia - pomóżcie go znależć i przetrzmać do terminu, który uzgodnisz z Germeine(dziś "transport" mamy zajęty -właśnie jedzie z Warszawy do jednego z najgorszych schronisk w Polsce po boksinkę) [SIZE=1][I]AgaiTheta - szkoda , że gdzieś zniknęłą idea dla której powstawała rok temu fundacja boksery wpotrzebie - idea pomocy psom dla których działania fundacji są ostatnią deska ratunku, psam starym , chorym, z problemamiu zachowań - psom TRUDNOADOPTOWALNYM, konkursami na wybór imienia nie uratujecie zycia sterego psa w schronie. Miłego samopoczucia w Nowym Roku.[/I][/SIZE]
-
Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku -spełnienia marzeń , także związanych z tym wątkiem.M.
-
Jeden - dwa . O"key. Byle nie było ich zbyt wiele , bo przestaną traktować poważnie problem. No i aby autor nie napytał sobie biedy ( ze strony właścicela schronu "za pomówienia publiczne")
-
oczywiście - listy włąsne , jak najbardziej, ale mozna w nich pisać, tylko o tym jest faktem : ze psy zabierane stamtąd są w fatalnym stanie zdrowia, wychudzone, zaniedbane, z nieleczonymi zranieniami, otwartymi, niezaopatrzonymi ranami, zapchlone, z sierścia pozlepianą własnymi odchodami, ze są przypadki psów chorych na parwo i nosówke , że brak wystarczającej ilości bud, to są fakty , do których mozna dołączyć na poparcie zdjęcia, ale nie można pisać (choć rozumie intencje autora) listów w podobnym tonie jak ten przytoczony,(dlaczego - napisałam wcześniej). M.
-
[quote name='PKika']Przeczytałem wszystko i mnie bardzo to poruszyło dolączam sie do akcji jak i moja rodzina dalem znać moim znajomym no i moja mama napisala taki jeszcze list który zamierzam wam tu dac do przeczytania: " Hej Panie Burmistrzu !! To ja - pies Twój najlepszy przyjaciel. Trafiłem do nowego domu, bo się zgubiłem. Tym nowym domem okazało się Olkuskie Schronisko dla zwierząt. Poznałem tu wielu nowych przyjaciół psów i kotów, którzy z różnych powodów znaleźli się tutaj. Myślałem, że będzie mi dobrze, że będę kochany, głaskany karmiony, tak jak poprzednio. Szybko się okazało, że moje marzenia to bzdura. Gdy nie dostawałem jeść ani pić (a było bardzo gorąca) zacząłem się domagać szczekaniem. Jakiś zły człowiek kopnął mnie butem. Poleciałem w stronę siatki i przez pewien czas nie rozumiałem co się stało. Następnym razem dostałem łańcuchem, rzemieniem. Nie prosiłem już o nic. Moi towarzysze niedoli dzielili się ze mną resztkami śmierdzącego jedzenie. Gdy było zimno lub padał deszcz kryliśmy się w dziurawych budach. Od bicia, deszczu, słońca robiło mi się coraz więcej ran. Nawet lizanie nie pomagało. Z brudu moja sierść się skudliła i stała się domem dla pcheł, które boleśnie gryzły. Jestem tu 2 lata i teraz moja obecność w " nowym domu" sie juz kończy. Leżę na zamarzniętej ziem, ale nie czuję zimna, nic mnie juz nie boli. Oddycham jeszcze i widzę jak człowiek kijem bije moich towarzyszy, którzy są głodni i zmarznięci. Gdy będziesz czytał mój list Panie Burmistrzu ja juz nic nie będę słyszał ani widział. Pamiętaj, że tam gdzie zostałeś wybrany i tam gdzie mieszkasz prócz ludzi są także zwierzęta, które nie umieją mówić językiem ludzi. One nie strajkują, nie wiecują, nie przychodzą z pretensjami. One ufają Tobie (człowiekowi). Żyją głośno (szczekają) umierają cicho (zdychają). Życzę Ci Panie Burmistrzu byś 1 stycznia otworzył szeroko oczy i aby łza, która z nich spadnie stopiła lód w Twoim sercu. Hej Panie Burmistrzu to ja pies najlepszy przyjaciel człowieka. Zaraz tu pewnie niektórzy na mnie "nakrzyczą" , ale trudno. Jestem absolutnie przeciwna wysyłaniu tego typu listów. Ja wiem , ze jest on podyktowany wielkimi emocjami, ale jeśli chcemy być traktowani przez urzędników poważnie a nie jako "oszołomy od psów" musimy pozostawić emocje na boku i wysyłąć tylko pisma w oficjalnej . urzędowej formie. Myśle, że dobrze będzie po nowym roku zacząć wysyłąć też wersje papierowe tych listów (każdy może powinien trochę zmnienić jakieś sformuowania , by nie nie były wszystkie identyczne). W pismach proponuje na dole dołaczyć: otrzymują : 1 x adresat do wiadomości : 1x........... 1x........... (i tu wpisać do kogo wysyłamy kopie , myślę, że przede wszystkim trzeba wysyłac kopie do (chyba - ARKO zweryfikuj czy mam racje - chodzi mi o nadzór nad schroniskami ) Ministerstwa Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej , można wpisać jeszcze np.TVP, TVN - w zależności do kogo wyślemy te kopie (już niekoniecznie za potwierdzeniem odbioru. Wierzcie mi (piszę to jako również w pewnym sensie urzędnik państwowy) - z pewnością jeśli Burmistrz , czy powiatowy/wojewódzki lekarz weterynarii przeczyta , że kopia powędrowała do wiadomości "tych na samej górze") i mediów - nie wrzuci pisma do kosza i będzie cos musiał "zrobic w temacie " w przypadku wysyłąnia pisma przez fundacje czy inne organizacje prozwierzece wpisać jeszcze (pod tym do wiadomości ) 1xa/a Mam nadzieję, że tym razem sie uda.M. ps. I jeszcze jedna uwaga do zacytowanego listu - właściciel schroniska może autora zaskarżyć z powództwa cywilnego (bo z pewnościa adresat pokaże mu taki list ) o zniesławienie, pomówienia ,działania na szkodę jego dobrego imienia, bowiem schronisko jest konkretnie wskazane, a nie można wskazać dowodów i świadków na to, że psy były bite łąńcuchami, kijem itd. Jesli zaś list nie zostanie podpisany - jako anonim wyląduje od razu w koszu.M.
-
KRAKÓW - wątek zbiorczy psiaków pod opieką karusiap i Jagienki
Faro replied to Jagienka's topic in Już w nowym domu
Karolinko - te wykładziny, które kiedyś przywiozłam są dla wszystkich potrzebujących bezdomniaczków-do budynku i na zewnątrz. Wprawdzie nie nadają sie do wyścielania bud , bo nawilgaja, ale mozna nimi pookrywać budy i zasłonić wejścia , zawsze cieplej będzie przy mrozach, które zapowiadaja. Mam jeszcze w pracy trochę wykładziny , ale cieńszej, jak potrzeba to dajcie znać , zorganizuję jakoś przywóz.M -
Mam nadzieję, że Bulek ma się dobrze
-
[quote name='invictus hilaritas']\.....[COLOR=black][FONT=Verdana]Czy możecie zrobić mu badania na parwo i nosówke? Ile to u Was kosztuje?[/FONT][/COLOR][/quote] nie wiem jak to wygląda w przypadku nosówki, ale wiem jak jest z parwo, bo przerabiałam to "z autopsji" - badania to rozumiem testy. Niestety nie są one w 100% wiarygodne - tzn. jesli wykażą wynik pozytywny - znaczy , że jest parwo, natomiast wynik negatywny nie daje w 100 %gwarancji, że parwo nie ma . Widziałam przypadek psa któremu robiono 3 X test: pierwszy wynik negatywny, drugi taki "dwuznaczny" . Pies cały czas biegunka , wymioty - test zrobiony po zgonie psa potwierdził parwo. całość trwała 3 dni , testy robił ten sam lekarz , ta sama partia testów.
-
Kilkuletni owczarek niemiecki w nowym wspanialym domu
Faro replied to tamb's topic in Już w nowym domu
jeśli ma apetyt - to jest szansa na w miarę "normalne" zycie. Pamiętam chorobę Sokratesa - najgorsze było to , że w żaden sposób nie mogłam go nakłonic do jedzenia zaleconej diety..... , a "normalne" jedzenie , które choć znacznie mniej chętnie , ale jakoś jeszcze zjadał było dla jego nerek "zabójcze" ............:shake::shake::shake: Dlatego tak dopytuję o apetyt SabONKI . Trzymajcie się dzielnie i cieszcie wspólnymi chwilami . -
Kilkuletni owczarek niemiecki w nowym wspanialym domu
Faro replied to tamb's topic in Już w nowym domu
Czy oprócz kroplówek dostaje jakieś leki ? (np. ipakitinę) -
Kilkuletni owczarek niemiecki w nowym wspanialym domu
Faro replied to tamb's topic in Już w nowym domu
A jak z apetytem i humorkiem ? -
Kilkuletni owczarek niemiecki w nowym wspanialym domu
Faro replied to tamb's topic in Już w nowym domu
Co u SabONKI ? Jak jaj zdrówko ? Co z wynikami badań ? -
Psiak od razu powinien mieć zrobiony komplet badań morfologię , biochemię i mocz . Na podstawie wyników badań można stwierdzić co dzieje się w organiźmie i ewentualnie zlecić dalsze , bardziej specjalistyczne badania. Marta - wysyłam Ci pw.
-
[quote name='Agga'][COLOR=darkgreen][B]Kochani ja z takim zapytaniem. Nie wiecie czy na 2009 r. będzie robiony kalendarz z bokserkami. Tak jak to było w zeszłym roku. Pieniążki szły podajże na bokserki w potrzebie.Rok się już kończy fajnie by było mieć kalendarz na następny rok. A przy okazji pomóc psiakom. [/B][/COLOR][/quote] W tym roku zapraszam do zakupu kalendarza ściennego . Jest tu : [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f99/kalendarz-2009-z-bokserami-na-pomoc-bokser-om-126801/#post11405355[/URL]
-
KRAKÓW - wątek zbiorczy psiaków pod opieką karusiap i Jagienki
Faro replied to Jagienka's topic in Już w nowym domu
Karusia , Jagienko - zgłoście sie do mnie po ten chodzik (np. w ten wekend?) , jest całkiem nowiutki , może ktoś skusi sie na prezent pod choinkę ? -
Fiu , fiu , jaki Weszka dostała dziś prezent mikołajkowy ;) Pewnie jak dotrze do domu to pochwali sie tu "prezencikiem" :lol: (Olgo - wielkie dzięki raz jeszcze )M.
-
AMICUSOWE MALAMUTY - piękne, uśmiechnięte. Saba się pożegnała ['].
Faro replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
Pisząc o "naszej trójce" miałam na myśli Sabcie, Sanderkę i Pajcia , ale masz racje w tym co napisałaś ........ -
AMICUSOWE MALAMUTY - piękne, uśmiechnięte. Saba się pożegnała ['].
Faro replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
Byłam w sobotę rano w hotelu , bardzo króciótko (przywiozłam Moriolu te wykładziny ) ale nie mogłam nie zaględnąc do Pajutka - kochany staruszek poznał mnie (choc ostni raz byłam w hotelu 3.V) - gdy podeszłam do kojca i powiedziałam "cześc Pajciu " wstał (leżał koła budki) jakby troszke zamachał ogonkiem , podszedł do kraty i.... zaczał mnie lizać po palcach. Pamiętał mnie choć tak długo mnie nie widział ........ Kochany.......... Tyle wspomnień , pięknych wspomnień ze spacerów "naszej" trójki ........ Nie będę już nic pisać, bo całkiem sie rozkleję........ -
Mariolu - pamietasz co napisałam Ci na pw kilka dni temu - ja wiem jak wyglada odchodzenie z powodu nerek i wiem, że nerki to wyrok . Mimo iż 11 listopada minęło 5 lat od śmierci mojego Sokratesa - wciąz nie potrafie o tym myśleć bez łez w oczach - dlatego nic tu nie pisałam choć kilka razy dziennie czytałam . Mariolu - ten dom dla Ciapusia - mimo , że jeszcze obcy - to najlepsze co mogło sie zdarzyć w tej sytuacji . Nie chcę pisać dlaczego - nie potrafie , to zbyt bolesne i osobiste przezycia , ale zadzwoń do mnie jak masz jakiekolwiek watpliwości - nr podaję Ci na pw .M
-
Tydzień temu byliśmy u lekarza na kontrolnych badaniach . Oczywiście maksik przywitał "swojego doktorka" jak typowy boksiu (ale jednak zawsze jest w kagańcu - tak "na wszelki wypadek") Był bardzo dzielny przy pobieraniu krwi. Wyniki badań - wszystkie w normie (cała biochemia i morfologia) - nawet mocznik i kreatynina , mi o iż od 10 dni nie dostawał już furosemidu - były w normie. Tylko lipaza enzym była bardzo wysoka - ponad 2000 jednostek. Prawdopodobnie było to wynikiem nieodstawienia przed badaniem kreonu - i enzym z leku został wyłapany w badaniu. Teraz odstawiliśmy kreon i w przyszłym tygodniu ponawiamy profil trzustkowy. Jeśli wynik będzie prawidłowy - znaczyć to będzie , że nawet trzustka nie wymaga juz wspomagania lekami i Maksio jest w zasadzie zdrowym psem. Wciąz jestj ednak na ścisłej diecie , ale nawet bez kreonu - kupony ładne. No i najważniejsze - było ważenie kontrolne Maksymilian waży ........ 31,750 kg (biorąc pod uwagę fakt , że gdy zamieszkał u mnie w lipcu 2007 r ważył 18 kg - to postęp jest niesamowity). Aż trudno mi uwierzyć, że nam się udało ..... Szkoda, że tylko jemu, że Sandrki nie ma z nami [ Dodano: Sro 26 Lis, 2008 08:32 ] Maks ma bardzo zniszczoną psychikę , Nadal sa sytuacje , w których aż sercr mi sie kroi jak patrzę na niego - np. gdy biore jego miske by przynieść mu jedzonko - Maksio kuli się , przywiera przerażony do podłogi, teraz mogę go juz pogłaskać, pokazać mu , że nic złego sie nie stanie - wcześniej powarkiwał ostrzegawczo gdy go usiłowałam pogłaskać w takiej sytuacji, gdy mój mąż wchodzi do niego do pokoju Maksi momentalnie kładzie sie odsłaniając brzusio (poddaje sie pokazując słabizny)i potrafi nawet popuścić ze strachu mocz - uwielbia mojego męża , ale strasznie sie go boi mimo iż Andrzej nigdy na niego nawet nie podniósł głosu , zawsze go głszcze, mizia - razem spali . Mysle, ze (tak jak już zaobserwowałam w hotelu) Maks to "męski pies" miał z pewnością pana , którego uwielbiał , ale który go rwnież z pewnością bił . W stosunku do mnie Maks nie wykazuje takiego lęku , ale też nie jest we mnie tak "zakochany" . Wie , że nie jestem dla niego zagrożeniem, ale wie też, ze "nie wejdzie mi na głowę" . Czasami w nowych sytuacjach Maks ostrzegawczo na mnie powarkuje usiłując "mnie ustawić" , ale powoli i konsekwentnie działając doprowadzam,że "wychodzi na moje (np. każdą nową zabawkę, którą - dostaje Maks - okropnie pilnuje. Nosi ją i powarkuje ostrzegawczo gdy zbliżam rękę do jego pyska, ale powarkuje TYLKO na mnie , pan może zabawke dostać od Maksa - niechetnie, ale mu ja odda. Ja najpierw pokazuję mu, że wcale mnie jego zabawka nie interesuje, że gi chcę tylko pogłaskać po łepetynce , czy fąfelkach po kilku takowych próbach - przestaje powarkiwać na "upartą pańcię" potem pańcia "podkrada" zabawkę gdy Maksio ma pycholek zajety czymś innym (tj jedzeniem czy piciem) no i oczywiście woła go i mu ja daje, po dwóch- trzech dniach takich "podchodów pańci" - Maksi daje juz zabawkę (nięchętnie , ale daje i już możemy sie nia wspólnie bawić) i tak z każdą nową zabaweczką .
-
KRAKÓW - SOŃKA - SZCZĘŚLIWA u MANCZY w Zakopanem
Faro replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
Mancza - GRATULUJĘ, i ogromnie sie cieszę (aż łezka kręci mi się o oku gdy patrzę na to zdjęcie). Bądź co bądź Sońka ma w sobie "coś" z boksera ;) - choćby te prążki i radosny charakterek. Niech maluszek rośnie zdrowo i bezpiecznie (choć o jego bezpieczeństwo nie musicie sie martwić gdy ma taką psią opiekunkę :lol:) . -
Te jego żałosne oczy-bokser Szekspir z Radomia już w swoim domku w Gdańsku!
Faro replied to red's topic in Już w nowym domu
[quote name='żywa']To jest strona Adopcje Bokserów i proszę usunąć, Szekspira, [B]bo to mój pies!!![/B][/quote] Żywa - wyjaśnijmy jedną rzecz - jeśli psa adoptowałaś i jest u Ciebie , to dlaczego wciąż sa informacje o tym, że jest w schronisku ???!!!! Jeśli zaś pomagasz temu psu w jakikolwiek inny sposób - nawet adoptując go wirtualnie to NIE JEST to TWÓJ PIES tylko nadal pies bezdomny szukający domu. Ogłaszanie psa w wielu miejsach , potencjalnie zwiększa jego szansę na dom - co jest , zwłaszcza w obliczu zimy W INTERESIE PSA - więc trochę niezrozumiały jest taki wpis - chyba , ze działasz w innym interesie niż dobro psa . -
BERTA -sparaliżowana bokserka- Piotrków Tryb. Tula już w swoim domu ...
Faro replied to dorotikus's topic in Już w nowym domu
Aż łezka kręci się w oku patrząc na Tulcię sprawną, radosną, szczęśliwą. Myslę, że to co widzimy na zdjęciach , to faktycznie taki "ziemski cud" - cud dokonany przez lekarzy i wspaniałą opiekę jaką otoczyła ja Monika. Gdy przypomnę sobie te rozmowy telefoniczne , gdy Monia opowiadała, że Tulci rozchodzi sie skóra obok szwów, ze wychodzi kręgosłup, że nie wie czy im sie uda...... Ilez w niech obu było i determinacji i chęci walki , inny by się pewnie poddał, a Monika uparcie dzień i noc pilnowałą Tulci, przemywała rane, wynosiła na spacer, wiem jak bardzo było jej ciężko i wiem, że największym ciężarem była nie ta codzienna pielęgnacja , tylko odpowiedzialność za tego z jednej strony przecież bardzo cierpiącego psa a z drugiej tak bardzo garnącego się do życia .......... Zastanawiam sie czy gdyby Tulcia nie trafiłą na Monikę - dziś oglądalibyśmy jej radosne zdjęcia.........