-
Posts
1291 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Madziara
-
Porąbany ten świat :(
-
Flaire - nie przy ostrej mocznicy - mocznik ponad 300 - pies powinienbył być w śpiączce. Najpierw trzeba psa odtruć a później coś próbować leczyć. Poza tym przy założeniu, że nerki nie pracują, co się da zrobić? Przeszczep?
-
Może zbyt lakonicznie opisałam sytuację. Pojechałam na badania, wyniki - ostra mocznica. Za badania skasowano mnie 10 razy tyle niż one kosztowały realnie (gdyby chodziło o 2 złote razy 10 byłoby to w jakiś tam sposób uzasadnione lekarz, też człowiek, też musi zarobić, ale nie 200, nawet morfologii nie zrobili, bo aparatura się spsuła, a komu się dziś chce coś robić "na piechotę". Pani powiedziała, że strasznie współczuje, ale nerki nie działają - to już koniec. Później zaproponowała USG nerek za 100 zł i przetaczanie krwi za 150 (z marszu), pierwszy mój odruch - robić wszystko, by ratować psa, po chwili się pozbierałam, pomyślałam i zapytałam, co mi to da? Bo skoro nerki nie pracują, bo jest uszkodzony miąższ, to co mi da USG? i na ile przedłużę cierpienia psa przetaczaniem? ODP. no wsumie nic nie da, zobaczymy tylko czy z zewnątrz nie są uszkodzone, a przetaczanie poprawi stan ogólny psa na jakieś dwa dni! Co mi to da?!?!?! nie - dziękuję. Poszłam do domu, nastrzykałam psa furosemidem oraz nawodniłam - i okazało się, że pies jest do uratowania - sika (to nic - ale wydala toksyny), w tej chwili biega, szczeka i warczy na strzykawki, zastrzyki i całą resztę związaną z zabiegami wzmacniającymi. Kuracja kosztowała mnie jakieś 20 złotych + witaminki. W przyszłym tygodniu jedziemy na specjalistyczne badania do Olsztyna, teraz wiem, że jest sens, bo może coś z psa będzie :) Wydam na pewno troszkę kasy, ale wiem, że to ma sens i wiem, że zostanie dobrze zdiagnozowana i uda się ją wyciągnąć.
-
Wiesz co, mam znajomą - starsza kobieta, wdowa - miała psa - boksera x-lat. Kochała go strasznie, tylko on jej pozostał. Chodzi tylko do profesora, on nawet dla niej specjalnie przyjeżdża, nawet jak w ten dzień nie przyjmuje - nie da sobie powiedzieć, że profesor z niej zdziera, a psa ratowała do samego końca, pomimo, że tak naprawdę nie było już "co" ratować. Dla mnie ten "profesor" to ostatnia szuja, cham i świnia. Widział, że starsza Pani ma kasę i zdzierał do końca. Ręce by mu uciąć za to - złodziej i tyle! U mnie w Gdańsku takich przypadków na pęczki!
-
Flaire, może u Ciebie jest dużo spoko lecznic - to fajnie. Ja mieszkam w Gdańsku i co rusz słyszę, jak wyciągnęli od człowieka kasę a z psem i tak nie dało się nic zrobić :( Ale "leczą" do ostatniego tchu zwierzęcia przedłużając mu tym samym mękę.
-
[quote name='orsini']Madziara a to ciekawe-bo wscieklizna ma swoja cene urzedowa=15zl[/quote] Hahaha - ja płacę 20 PLN-ów (może w sezonie mają promocję, ale ja zawsze po :P) A tam 30 PLN-ów :P 20 to standartowa cena u nas :P
-
Flaire - znów się nie rozumiemy. Jedno i drugie potrzebne - sprzęt i wiedza - no i przede wszystkim dobre chęci, bo bez niech.... hmmm Ale jak widzę ile u nas wykańczają psów w najstarszej i "najlepszej" klinice ze sprzętem to słabo mi się robi - mając tak dobre warunki diagnostyczne wykańczać tyle psów??? A nawet za głupie szczepienie na wściekliznę kasują 50% drożej niż gdzie indziej. Chęci i wiedza bez sprzętu - jeszcze da radę (da się obejść jego brak) - można zrobić wyniki tam gdzie go mają, w drugą stronę nie da rady!
-
Waszka G R A T K I !!!!!!!! :) :drinking: :drinking: :drinking:
-
Flaire - po pierwsze nie szkodzić - co mi po lekarzu, który ma full wypas sprzęt, skoro nic nie chce robić poza wyłudzaniem kasy na następne badania! Mój wet nie ma sprzętu, jak czegoś nie wie - mówi, a przede wszystkim toleruje "moje leczenie" - nie obraża się, nie stroi fochów jak wynajdę coś, co może pomóc. Dlatego właśnie go tak cenię. Babsko, które robiło nam badania postawiło na małej krzyżyk, jednocześnie proponowała kolejne badania, które nic konkretnego do diagnozy by nie wniosły oraz inne zabiegi w celu ewidentnego wyłudzenia kasy!
-
Na przyszłość nie ratować, ale teraz trzeba :) Ile wlezie :) Zwłaszcza, że jest już super :)
-
hehehe po prostu nie ma nic gorszego od wątróbki :P a szczur to i piersi ma... :P
-
wcale się nie dziwię - szczur lepszy od wątróbki :P
-
Wątróbka bleh Cześć Ka-Vanga :)
-
No tak - sama wątróbki nie ruszysz :P
-
Orsini, co u Ciebie? Same niejadki? Czy Ty podjadasz im ich racje żywnościowe??:P
-
Hehehe Cześć Malawaszka :)
-
hehehe nie tylko Ty :P
-
Hehehe ja nie śpię :P Ja znowu pracuję :/
-
Witam wszystkich - dawno mnie nie było, nie dam rady wszystkiego przeczytać :( Pozdrowionka to all!!!
-
Istnieją - tylko nie mają kasy na specjalistyczny sprzęt!! Bo leczą sercem, nie skarbonką !! Ale cieszę się z wieści od Gadzika, moja suńka ma się lepiej - wyciągnięta jest już chyba z ostrego stanu -jutro badania, więc się okaże!! Ale "na oko" jest super :) Teraz tylko trzeba znaleźć przyczynę :)
-
Co prawda to fakt - "pani doktor", która nam robiła badania postawiła na małej krzyżyk - a my własnym sumptem ciągniemy już od ponad tygodnia i jest lepiej :)
-
Strasznie mi przykro :( Ale proszę niech ktoś napisze coś optymistycznego! My nadal walczymy!
-
Chodzi na zawołanie, łapać nie ma co, bo i tak przy nodze się trzyma :P A ząbki namiętnie wypadają :P
-
Nie zimno, nie zimno - śnieg próbowałam... i jakiś dziwny był :roll: