Ja przez pierwsze dwa lata życia psa gotowałam mu codziennie, bo odgrzewanego nie chciał jeść, a pies się rozwija więc potrzebuje itd... skrajne przypadki wyglądały tak że siedziałam z psem nad miską podkarmiałam, pokazywałam, że dobre, mlaskałam itd...
Po czym miałam dość - dostał wór suchego, dwa tygodnie nic nie żarł, a później się nauczył... Jadał tylko wieczorami i troszeczkę ale jadł :)
W wieku 9 lat mu odbiło i chciałby jeść 24/dobę... Ten typ tak ma :)
Oceń sama co jest lepsze - czy odrobinka luźnego kału (jak pies całe życie na suchym to nie dziwota), czy takie cyrki jak ja odstawiałam... (mój nawet gotowanym gardził)...