-
Posts
6610 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by coztego
-
No proszę, nie było mnie kilka dni na dogomanii, a tu taki ruch 8) Co do spotkań, to ja bym proponowała zaczekać jeszcze chwilkę i umówić się już na śnieg. Teraz takie błocko w parku, szkoda, żebyście przyjeżdżali (niektórzy spory kawałek drogi) po to, żeby psiaki utaplać w zabrskim błocie :roll: Na śniegu będzie przyjemniej i dla psiaków i dla nas... Tak mi się wydaje... :wink:
-
No i trafił do tematu "Schroniska" tylko temat nieco zmienił swoją "wymowę" 8) Dziewczynki, co z nadchodzącą sobotą? 8)
-
No, jesteśmy po kontrolnym badaniu krwi... Nieszczęsne leukocyty spadły, co prawda do normy to im jeszcze duuuużo brakuje, ale jest tendencja spadkowa, to cieszy. 8) Jutro jadę do pani wet, omówimy dokładnie wyniki (bo inne wartości tez mocno odbiegały od normy) i zapoda dalsze leczenie. Jak na razie kulawizna nie wraca, ale Kreska cały czas chodzi na smyczy... Zobaczymy co powie pani wet, ale ja się boję ją puścić. Żeby ona umiała spokojnie się pobawić, pobiegać troszkę... A ona zaraz dzikie harce wyprawia, ledwo odepnę smycz :roll:
-
Myślę, że warto jednak umówić się z wetem, żeby w razie komplikacji był gotów suni pomóc. Poród to jest poród, wszystko może się zdarzyć. Jest spore prawdopodobieństwo (jakieś 50% 8) ), że sunia będzie rodziła w dzień więc wet 24h/dobę nie musi być potrzebny. Trzymam kciuki, żeby wszystko było dobrze.
-
Różnie bywa... Mój Filip aż do późnej starości nie przepuścił żadnej chusteczce porzuconej w domu, na dworze nic nie brał do pyska. W domu to pół biedy, bo da się upilnować, żeby się chusteczki nie walały... i piesek z żadka ma okazję coś zszamać. Ale na dworze...trzeba psiaka nauczyć, żeby nie jadł nic z ziemi. Moja (13 m-cy) komendę "zostaw" ma opanowaną, nawet jeśli coś próbuje wziąć na dworze, to na moje "zostaw" porzuca zdobycz. Więc radziłabym przejść na "wychowanie" i poczytać o psach-złodziejach i żarłokach i sposobach oduczania 8) Chusteczki w nadmiarze z pewnością nie są wskazane w diecie.
-
Gdzie?! Jak?! Nagrałaś? Będą to powtarzać? Ja też chcę zobaczyć Somę w TV 8)
-
Trzymamy kciuki!!! Będzie dobrze!!! :thumbs:
-
Myślę, że któryś z klubów agility obecnych na dogomanii chętnie by nam pokazał co i jak. Tylko trzeba by się wybrać na delegację 8)
-
Ja też bym została przy ryżu, zgodnie z poleceniem pani wet. Chodzi o to, żeby jedzonko na chory brzuszek było lekkostrawne... A suche najlżejsze nie jest, nawet RC ;) A jak już będzie ok i będziesz wracała do RC, to radziłabym także w małych porcjach podawać, tak jak teraz ten ryżyk... I powoli, w pierwszy dzień ryżyk i troszkę karmy, w drugi troszkę więcej karmy...Jak sunia przyswoi, to po kilku dniach wszystko wróci do normy. Daj jej spokojnie wydobrzeć 8)
-
Bardzo słuszna uwaga. Weci zwykle to mają... I ten Insectin też u weta kupowałam.
-
To i tak za dużo kolega policzył. Z Warszawy do Auckland, przez Londyn i Sydney, albo przez Frankfurt i Sydney, w jedną stronę oczywiście 8) , kosztuje zaledwie, niespełna 4000 zł! :D Nic tylko wsiadać i lecieć.
-
No coś Ty, bzdura. Wówczas nikt by tam nie latał, a znam osobiście kilka osób, które były w NZ albo Australii....
-
Dzielna dziewczynka! Wydrap za uszkiem ode mnie ;)
-
No i guzik. W tak niesprzyjających warunkach pogodowych nici z dzisiejszego spaceru... :(
-
Nic się nie martw, ja moją czeszę średnio raz na miesiąc, a i tak niewiele z niej wyczesuję ;) Chyba, ze się leni, wtedy żadne czesanie nie pomaga, ony kłaków wszędzie :roll: I co z sobotą? Ja będę na 99%. Do zobaczenia jutro.
-
Nansi, sięgnij do wyszukiwarki i poszukaj trochę na forum. Wydaje mi się, ze problemy gruczołów były już poruszane. Może coś znajdziesz dla siebie.
-
kingula, trzymaj się dzielnie!!! Piesek jest bardzo słaby i ma problemy z krążeniem, dlatego mu cały czas zimno. Ja mojego grzałam butelką z ciepłą wodą. Człowiek za bardzo psa nie ogrzeje, bo jest za zimny, a nie możesz go niczym ciężkim przykryć, bo będzie mu ciężko oddychać. Przykryj go czymś lekkim i pod przykrycie, tuż przy piesku włóż butelkę z ciepłą wodą. Zmieniaj tę butelkę jak tylko trochę ostygnie, bo zimna woda będzie chłodzić... kingula, będziesz wiedziała kiedy nadejdzie ten ostatni moment. Z Twoich słów wynika, ze jeszcze nie nadszedł. To Twój pies, Ty go najlepiej znasz i rozumiesz. Postaraj się spokojnie go dopieszczać, podawaj leki i zobaczymy. Trzeba zawsze być dobrej myśli. Pisz, jesteśmy z Tobą!
-
Ludek, prześwietlenie w kierunku dysplazji kosztuje ok. 60-80 zł. Zależy gdzie... Zwykle towarzyszy temu badanie. Zajrzyj do topiku Weterynarze godni polecenia, tam są różne namiary, pewnie na ortopedów także.
-
Frontline działa przez 3 miesiące, a potem to po prostu szczęście dopisało i pies pcheł nie złapał. Nie jest powiedziane, że każdy niezabezpieczony pies zaraz będzie miał pchły... ale prawdopodobieństwo, że je złapie jest spore. Jako, że Twój jest uczulony, powinnaś go szczególnie troskliwie zabezpieczać. Teraz najważniejszą rzeczą jest pozbycie się pcheł!!! Natychmiast! Żeby nei pogarszać sprawy. I to pozbyć się należy ich u wszystkich psów w domu. Jeśli wet nie ma akurat frontline, to weź jakiś inny preparat na pchły i do roboty. A potem radziłabym jakiś porządny leczniczy szampon (taki najzwyklejszy może psa dodatkowo uczulić i pogorszyć sprawę). Jak mój pies miał takie przeboje pchłowo-alergiczne to używałam szamponu dr. Seidla (ok. 12 zł), w zielonkawej butelce. Kąpałam go kilka razy w odstępach tygodniowych. Do tego jeszcze wapno dostawał zwykle i w zależności od decyzji weta i stanu skóry- czasem jakieś zastrzyki przeciwzapalne, lub antybiotyk...
-
Jak nie zapomnę to wezmę szczotkę Filipa. Kreska ma inną sierść i inne szczotki...
-
Kiedy coś psa absorbuje tak bardzo, że wiemy, ze komendy nie wykona to nie należy jej wydawać. :wink: Ale co do reszty pytania to ja też się nad tym zastanawiam. Np. wchodzę do pokoju i zastaję psa w pościeli. Mówię "na ziemię". Pies doskonale wie o co chodzi, ale patrzy w sufit i udaje, ze to nie do niego 8) Albo wypraszam sukę z łazienki, mówiąc "wyjdź stąd". Także wie o co chodzi... ale węszy sobie pod wanną i udaje, że nie słyszy... Ja powtarzam komendę jeszcze raz, lub dwa, daję psu chwilę do namysłu... a potem biorę za łeb i wyciągam z łóżka bądź łazienki. :roll:
-
Biegunka i wymioty w nocy to raczej przypadek chorobowy. Pomyśl o tym, że piesek musi się bardzo źle czuć, skoro wymiotuje i ma biegunkę w środku nocy... :roll: Trudno, żeby jeszcze myślał o tym, ze ma Was budzić i to do skutku. Ja jestem tak wyczulona, po chorobie mojego pierwszego psa, że momentalnie się budzę na odgłos psiego wymiotowania, ale nie ciągnę psa wówczas na dwór, tylko na podłogę, żeby było łatwiej posprzątać (nie na dywanie! :roll: ) No i z ewentualnymi biegunkami też zawsze było tak, że budził mnie niepokój psa, zaczynał się kręcić po mieszkaniu, jak szedł do kuchni to ja już byłam obudzona, ubrana i zanim "musiał" już był na dworze. Ciesz się, że pies jest na tyle miły, że załatwia nagłe nocne potrzeby w kuchni, a nie w salonie 8) A co do słabego sygnalizowania w dzień- spróbuj sposobu z dzwonkiem, który był tu na forum opisany. Może i w nocy będzie działał, o ile się obudzicie na dźwięk dzwonka.
-
Tego nie wie nikt, bo nie prowadzą zajęć ;) A jak sami coś zorganizujemy to na pewno koszty będą niższe.. Tylko ktoś musiałby się trochę przeszkolić w szkoleniu 8)
-
Niewiarygodne, że tylko Carragan i ja głosowałyśmy na Laekenois... :roll: Nie widzicie jakie one są piękne?! Reszta taka pospolita...
-
Hmmmmm 8) To do zobaczenia!!! Weźcie aparaty!!! (obiecałam zdjęcia tego mieszańca ASTa) I smycze... chociaż ja mam już trzy, (bo Kresce kupiłam wreszcie nową, więc tę starą też wezmę) więc jesteśmy zabezpieczone ;) I coś do czesania może? Jak się trafi jakiś kudłacz znowu... 8)