-
Posts
716 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by lupak
-
nie umiem tu wstawiac zdjęc :shake: ale s~ą w folderze adopcje w galerii na [url=http://chomikuj.pl/magda_ag]Chomik magda_ag - Chomikuj.pl[/url]
-
Wyrzucona z samochodu suczka poszukuje właściciela. Jest młoda, bardzo towarzyska i łagodna. Lubi dzieci. Umaszczenie jak na zdjęciach, oczy brązowe, gęste futro, wygląda na zdrową. Nie nadaje się na psa łańcuchowego - noc spędza żałośnie wyjąc. Garnie się do ludzi, jest nauczona podstawowych komend, jak siad, leżeć, daj łapę. Nie ma problemów z podróżowaniem samochodem - po otworzeniu drzwi wskakuje sama i układa się na siedzeniu, gdzie spędza całą podróż, nie sprawiając żadnych kłopotów. Jeśli ktoś chciałby ją przygarnąć to bardzo proszę o kontakt! Mój nr telefonu: 502 066 242 e-mail: [EMAIL="aga.kinsel@gmail.com"]aga.kinsel@gmail.com[/EMAIL] Suczka obecnie przebywa w Siewierzu, ale pilnie potrzebuje nowego właściciela i domu. Gdyby nie dwa własne psy, jeden kot i sprzeciwiający się kolejnemu czworonogowi teście sama bym ją wzięła, bo jest naprawdę piękna!
-
Patia, wiesz że ten Husky zwiał z SM przy karmieniu ? Drzwi nie zamknęli jak z miską wchodzili :mad: . A najgorsze jest to, że jest chyba potencjalny właściciel, który szuka :diabloti: . Tylko, że po psie ani śladu. Jakby obiło Ci się coś o uszy - daj znac, proszę Pies już w domu. Uffff.
-
[quote name='kinga']Bożesz Ty mój :oops: to JAK teraz pisać, Joanno - żeby nie zaśmiecać wątku w sposób durnowaty? :placz: ...nie mozemy, teraz już naprawdę NIC nie mozemy pisać - mozemy TYLKO czytać :roll: ( chyba, ze będziemy uprzednio podsylać do lupak pw z prośbą o cenzurę - czy wpis wystarczająco mądry :diabloti:)[/QUOTE] Lupak niczego cenzurował nie będzie :mad: Lupak lubi czytać cudze posty, (mniej i bardziej durnowate też) :diabloti: Lupak nie lubi czytać SWOICH durnowatych postów (szczególnie w cudzych wątkach) :mad: Lupak dopinguje Joannę nieustająco (chociaż milcząco) :P
-
[quote name='Patia']Ojej , teraz dopiero widzę ! Nie wiesz czy zgłosił się ktoś czy pojechał do schronu ?[/QUOTE] Nie mam pojęcia. Wiadomość z prośbą o pomoc dostałam przez Zabajkę ;) ostatnie wieści : pies zwiał ze strażnicy [IMG]http://forum.stake-out.org/images/smiles/icon_eek.gif[/IMG] ...błąka się po okolicy... zwiał ponoć przy próbie karmienia [IMG]http://forum.stake-out.org/images/smiles/icon_eek.gif[/IMG]
-
Dziewczyny, jesteście niezawodne i znów proszę o pomoc. Dzisiaj na obwodnicy w Wieliczce Straż Miejska odłowiła huskyego. Puchaty, czarno-biały, niebieskooki. Dwa dni będzie w siedzibie SM w Wieliczce, potem pojedzie do schronu w Nowym Targu albo Nowym Sączu. Właścicielu zgłoś się !!! Patia - błagam :loveu:
-
Dzisiaj na obwodnicy w Wieliczce Straż Miejska odłowiła huskyego. Puchaty, czarno-biały, niebieskooki. Dwa dni będzie w siedzibie SM w Wieliczce, potem pojedzie do schronu w Nowym Targu albo Nowym Sączu. Właścicielu zgłoś się !!!
-
[quote name='jolek68']takiego malamuta to ja jeszcze nie widziałam :crazyeye: może mało o nich jeszcze wiem :p[/quote] Bo to nie malamut. Ale.... też sympatyczny ;) :evil_lol:
-
Kraków we wrześniu, a nie jak dotąd w ostatni weekend czerwca :crazyeye:
-
[quote name='an1a']A co do pozytywnego zabierania według karjo2 - chyba chodziło o sytuację, w której pies atakuje inne.[/quote] Mnie również bardzo zainteresowało co można zabrac takiemu pieseczkowi. Kiedy mam czas na zmianę kierunku, skupienie itd nie ma sprawy. Ale kiedy już jest nakręcony ? (najwyższa z możliwych samonagroda )
-
Basia, ale ja spotkałam się nieraz u malamutów z brakiem P!. Po prostu nie urosły. I chyba to nie jest nawet wada. Ale tego nie jestem pewna :oops: czy wada czy nie.
-
[quote name='Chantell']nie wzbraniam się przed tym. Po prostu chcę znać wszystkie za i przeciw. Na razie nie planuję kupna, bo suńka nie ma nawet jeszcze trzech miesięcy i jest jeszcze zastrachana, że tak powiem xD[/quote] Hi hi. Moje, oba po kolei,( przekroczywszy 3 miesiące) zaczęły robic za odkurzacze na osiedlowych trawnikach i na "zadupiu" (szczególnie ludzkie kupencje na tym zadupiu im podchodziły :diabloti: ) Kagańce okazały się zbawienne. W tym newralgicznym momencie takie na mur-metalowe, drobne, coby nic nie wciągnęły przez luft pomiędzy prętami. Teraz oszukujemy i za kaganiec robi kantarek, i wibrysy są przed opaską - sprawdziłam :diabloti:. Taka jedna ciotka wie o czym piszę :eviltong:. A kagańce miały oswojone zanim nastąpiła koniecznośc zastosowania. Ale ja wredna jestem i przyzwyczajałam od urodzenia do najbardziej wariackich sytuacji, bo nigdy nic nie wiadomo to raz. A dwa :oops: im więcej oswojonych sytuacji tym większa stabilnośc i równowaga na przyszłośc. Tak myślę :oops: .
-
Jesteś właścicielem agresywnego psa i szukasz pomocy ?
lupak replied to Roxana & Western's topic in Agresja
...................................... -
Wyklad prof. Adama Miklosi z Uniwersytetu w Budapeszcie
lupak replied to Anah's topic in Fundacje, szkolenia
[quote name='ElGreco']Warto pojechac, bo w sumie wyklad czesciowo bedzie sie pokrywac z tym w Krakowie na zjezdzie PTDE. Plusem jest to ze jest bezplatny. ;)[/quote] Owszem, nawet bardzo warto było pojechac :evil_lol:. Nie wiem jaki był w Krakowie. Ale ten był bardzo profesjonalny, bardzo dobry, atmosfera była bardzo miła, rozmowy kuluarowe bardzo rozwijające. Ogólnie bardzo duży plus :multi: . A że bezpłatny ? nie najwaźniejsze, ale.... jeszcze większy plus.:diabloti: Jednej rzeczy tylko odżałowac nie mogę - nie poznałam Berek w realu. Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuu -
Wyklad prof. Adama Miklosi z Uniwersytetu w Budapeszcie
lupak replied to Anah's topic in Fundacje, szkolenia
[quote name='ElGreco']Wyklad , zt tego co wiem jest tylko dla czlonkow PTEoL' u a nie wszystkich. Zanim pojedziecie , zadzwoncie i sie dowiedzcie czy was wpuszcza.[/quote] Czy to jest pewna informacja ? -
A dlaczemu nie tu, w wątku ? Też bym chciała pooglądac. Taka szczęśliwa mamucia mordeczka kopa daje do szukania domków i dla innych. Bo.... ręce opadają. Co jedna złapie kawałek szczęscia - następne 2 albo 3 nowe czekają :angryy: . Ale jak z jakichś względów nie można to poproszę [email]magda_ag@gazeta.pl[/email]
-
[quote name='karjo2']Lupak, bo Twoje opisy sa cudne, soczyste, takie charakterne jak i pierwotniaki :evil_lol:..[/quote] :oops::oops::oops: Kto z kim przestaje....;) [quote name='karjo2']A swoja droga, podobne relacje widzialam w stadku spotykajacym sie regularnie co kilka dni, samiec obiegal wszystkie i krotkim liznieciem "zaznaczal" je. Po przepedzeniu obcego psa z terenu i dominujacy pies i podrzedny samiec lizaly sobie pyski, brykaly, jakby dokonaly czegos najwspanialszego w swiecie ;)..[/quote] Kapitalne są takie obserwacje !!! Prawda ?? Ja ingeruję w ostateczności. Z zimną krwią obserwuję do końca i wkraczam kiedy mus. Zagrożenie dla nich albo postronnych. A ostatni przykład przypomniał mi sytuację kiedy prowadzę 2 burki ( mojego i Anvika- tak ze 6 ton uciągnęli by obaj. Zauważyłam odwiecznego wroga ułamek sekundy przed nimi, więc jeszcze obraz nie skonkretyzował się w mózgu a padło gee. Misie jednocześnie zobaczyły frajera i usłyszały komendę. Karnie wykonały i.... zaczeli pod nosem mamrolic- obaj. Słyszałam dokładnie : patrz jaka głupia... a tak byłoby fajnie, przetrzepalibyśmy mu futro, a przez tą głupią ci... taka zabawa przeszła nam koło nosa. Ze 2 minuty tak nadawali na mnie :diabloti: . [quote name='karjo2']Rownie niesamowicie wygladala wspolpraca dwoch samcow, uderzanie na przemian w wybrane miejsce na zamarznietym jeziorze, by dostac sie do wody.[/quote] A ja lubię jak najpierw sprawdzają. Lekko-pac łapeczką i luk co się dzieje, potem mocniej i jeszcze mocniej - z oglądem wyniku, Potem z 2 łap na zmianę. Cuuuuuudo. Kurcze, czego ja nie zaczęłam pisac bloga o tym co wywinęły moje i nie moje psy :shake: . Ale te 10 lat temu blogów chyba jeszcze nie znano. I jak już mam zarobic bana za offowanie - nie tak dawno. przyleciałam z roboty i gotuję leczo. ( koniec lata i jesień tyle tego gotowania ;) ) Pokroiłam co trzeba, pizgłam w gar, gaz zmniejszyłam i poszłam do pokoju włączyc komputer i przeleciec ulubione wątki na forach. Ale kątem oka widzę, że Lupak wysyła do mnie Anubisa ( jak on się nim wysługuje :angryy:. Aż mi czasem żal chłopaka). Udaję, że nie widzę. No to Anu delikatnie wziął w pysk moją rękę. Więc pytam- co kochanie ? A Anu prowadzi mnie do kuchni, siada i... jednym okiem łypie na lodówkę, drugim na gar z leczem na gazie, trze... e tego...oboma na mnie i znów: jednym na lodówkę, drugim na gar, oboma na mnie. Taaaaa. Kiedy gotuje leczo zawsze na koniec jest krojenie a to winerków, a to frankfuterków, a to innej chabaniny i..... za spokojną asystę z bezpiecznej odległości ( bo kuchnię mam mniejszą niż przedział kolejowy) ostatnie kąski były zawsze dla nich. A tu ? Nic :angryy: bo leczo było wege dla kogoś. Za czujnośc i pilnowanie receptury dostali :oops: po pół kilo mięcha- rozbratel miałam, na jutro. A jutro były placki ziemniaczane z cukrem i śmietaną :oops: A wnusio właśnie mi wytłumaczył, że nie można ciągnąc za ogonek i podchodzic z tyłu i pokazał jak podejśc i jak piesek lubi byc drapany ;)
-
[quote name='isabelle30'].... majac kilka psow w domu nie pozwolilyscie aby ustalily miedzy soba takie relacje. przwodnikiem jestes ty a cala reszta to tylko psy podlegle. [/quote] Taak. Jestem zbyt leniwa żeby dopuścic do tego. Nie pozwolę żeby się psy ustawiły i będę kombinowac nad logistyką, ścieżkami ewakuacji i umierac z niepokoju np w pracy, że zabezpieczenie nie wytrzymało. Nie po to mam psy żeby je izolowac. Przytoczę słowa Puli : [I]Akurat u pierwotnych psów północy bardzo wyraźna jest ścisle przestrzegana wielostopniowa hierarchia stadna i silny instynkt walki.[/I] Jeszcze parę lat w stecz w głowach hodowcom i niektó[I]rym[/I] musherom się nie mieściło, że obce samce potrafią leżec koło siebie albo razem biegac. luzem po łąkach i połoninach. Natomiast dalej jest pomieszanie z poplątaniem. Owszem, jestem przewodnikiem, ale stado to nie ja. Stado to one. A ja ( i inni ludzie zamieszani w naszą wspólną egzystencję ) to.... na własny użytek nazywam[B] -społecznością[/B]. Nigdy nie będę członkiem stada bo jestem człowiekiem. Natomiast one ( od początku utworzenia rasy ukierunkowane na pracę właśnie w stadzie ) potrafią błyskawicznie ustawic się w stado domowe, treningowe, spacerowe itd [quote name='isabelle30']opisalyscie po prostu relacje miedzy psami rownorzednymi w stadzie, podejrzewam ze przy porownaniu do dzikiego stada mozna by okreslic "psami rownorzednymi ze srednego szczebla" [/quote] Nie ma czegoś takiego przynajmniej wśród tych, które znam najlepiej czyli północników. Tam nawet hołota średniego szczebla ma swoją szufladkę i wyżej ogona nie podskoczy. Tak że psy mam silnie schierarchizowane. Mało tego, pieczołowicie dbam o ten układ bo mam święty spokój. A kiedy bos liże po pysiu, uszkach itd ? Nie mówię o sytuacji kiedy ten niżej jest chory. ( u nie moich też to obserwowałam) Sygnałem, że młody wyszedł z choroby zawsze jest pierwszy wpi....l. :diabloti: Znaczy, jest OK i okres ochronny się skończył. Ale do dziś zdumiewa mnie jak szef potrafi odpuścic. Kiedy tak patrzę, to stwierdzam, że jakby na mnie padło to już dawno poleciałoby pierze i rozpierducha byłaby na 100 fajerek. A ten... pozwala, ba, właśnie liże, brzusio wywala, zaczepia- męcz mnie i maltretuj. Ale nadchodzi moment, że wstaje, otrzepuje się, łeb podnosi, i cała hołota w swoich szufladkach. Nie będę się wcinac do goldków, retriwerów i innych. Trochę o nich wiem ale...musiałabym miec stadko przynajmniej dekadę, poobserwowac, pouczyc się od nich i wtedy coś powiedziec. Tak jak o moich - ukochanych ;) chociaż co niektórzy złośliwcy twierdzą, że to nie psy tylko pierwotniaki.:diabloti: Ps: I żeby nie było, jechałam wierzchem na burku, bo miał fantazję mordę skuc innemu zbyt pewnemu siebie samcowi, a ja miałam inne zdanie na ten temat. Rączki mam powyrywane, nóżki poobijane. Ale za naukę slę płaci. Szczególnie jak się ma głowę nabitą wiedzą z książek i filmików ,a życie weryfikuje to i owo. Ps 2 :środa nabiera rumieńców ;) Ps 3: A teraz ziewam i oblizuję się siarczyście :p Ps 4 : [quote name='mamanabank']Puli i Lupak ale się uśmiałam czytając Wasze posty, dziękuję :lol:[/quote] A ja myślałam, że rada się przyda (wszak wątek o dzieciach i psach). Warto zapewnic psu święty kącik i nauczyc dziecko, że pies też człowiek i swoje prawa ma. A tu śmiech i wycieranie monitora . Buuuuuuuuuuuu ;) ;)
-
[quote name='isabelle30']poprosze o konkretna sytuacje kiedy to zrobi. przewodnik stada w stosunku do psa podleglego, nie ojciec do szczeniaka....[/quote] Moje psy- oba dorosłe wylizują sobie pyszczki nawzajem. Moje psy i 4 psy moich dzieci - patrz wyżej Stado wspólnie pracujące - patrz wyżej, szczególnie po długim niewidzeniu. Moje wszelkie smakołyki konsumują na świętych posłankach. Każdy na swoim.Starszy od początku tak miał ;) - nie musiałam uczyc. Młodszy miał zabierane na długą chwilę w momencie kiedy zaczynał się rozprawiac z powyższym w dowolnym innym miejscu niż jego święty kocyk. Bardzo szybko załapał. ( Wolałam tak, bo bałagan z miejscem spożywania mógłby nakręcic konflikty między nimi. Mamy mały metraż i muszą jeśc pysk w pysk). A święty kocyk pełni jeszcze bardzo ważną funkcję. Mój 3 letni wnusio od urodzenia (no prawie) wie, że jak piesek poszedł tam, to znaczy, że chce odpocząc i nie można mu przeszkadzac. Wtedy można męczyc drugiego. A jak oba na kocykach, to można męczyc babcię. Babcia nie ma kocyka . :|
-
[quote name='Berek']Niesmaczkowym, bez popędu łupu, mało zainteresowanym kontaktem z człowiekiem. Jest w gruncie rzeczy bardzo łatwo zrobić z niego "grzecznego psa" i nie potrzeba do tego dużego wysiłku ani główkowania, zapewniam. :cool1: Czasem tylko czlowiek wbija zęby w ścianę wspominając z sentymentem inne, problemowe psy ktorymi się zajmował. :evil_lol:[/quote] Berek, ale nie dam Ci swoich burków do zrobienia z nich grzecznych psów :eviltong: Kocham jak poniewierają mną po wądołach, uwielbiam jak okoliczna ludnośc, pełna współczucia, widząc mnie jak gubię laczki zapierdzielając za nimi udziela mi rad zbawiennych - do oddania psów włącznie ( kto to widział żeby kobitka po 50-tce latała po mieście i okolicach za psami i to bez bereta :crazyeye: ) Nie było różowo. Rączki mam urwane (obie), nóżki poobijane (obie), wierzchem jeździłam na moich burkach- obu ( pierwszy raz jak Lupaczek chciał skuc mordę ONkowi a mamunia inne zdanie na ten temat miała, na Anu o mało na ring nie wjechałam , bo synuś się zorientował, że reszta kumpli się prezentuje i po ringu biega, a on beznadziejnie leży gdzieś poza nawiasem- cienia łapaliśmy czekając na swoją klasą) I każdy przypadek był Z MOJEJ WINY. Albo się zamyśliłam, rozproszyłam (JA), oni kombinowali lepiej, sprytniej. Po tych wspólnych latach mają granice ( np nie podchodzenie do innych psów bez pozwolenia, granice bezpieczeństwa, granice nieuciążliwości dla postronnych) Ale uwielbiam ich kreatywnośc, wykorzystywanie każdej słabości, dni dobroci dla panci itd. I piszesz, że jest jasne i oczywiste NAWET dla osób uczących swoje psy regulaminów obi czy innych tego typu – słowem, trenujących psy do sportu...:evil_lol: to co nieudolnie próbuję przekazac. Piszcie jasno i wyraźnie. Wiem, źe to banał. Ale gdybym na drugi dzień po zakupie szczeniaka za sprawą hodowczyni nie dostała się w łapy mojego Guru, nie wiedziałabym. Znam z autopsji przypadki, że przyszli ludzie na szkolenie, a szkoleniowiec widząc malamuta w te słowa- no cudów to chyba pan/pani nie oczekuje, albo wręcz pogonieni zostali bo z tym nic nie da się zrobic. A jak zobaczyłam 7 miesięczną malamutkę na kolczatce w super renomowanej szkole to szlag o mało mnie nie trafił. Różne są teorie, różne są szkoły. Ale jeżeli ktoś zaczyna, ma problem, pyta, zacznijmy od tego banału. Obserwuj, wyciągaj wnioski, bezczelnie wykorzystuj naturalne zachowania. A potem ... w/g potrzeb :eviltong: . ( Miałam się nie odzywac, ale żelazna konsekwencja zarezerwowana dla malamutków, to gdzieś odreagowac muszę . I już cicho siedzę. )
-
:loveu::loveu::Rose::Rose::Rose: Pięknie dziękuję . ( I też cię lubie i wcale nie dlatego, że wątki zakładasz )
-
Taki wątek :roll: a ja dopiero dziś tu dotarłam :shake:. Jestem funką tego wątku ;)
-
Jolek to i o Hagera z Gaju ( na obu forach poprosze :oops: ) Obiecałyśmy Donvitow ;)
-
[quote name='Berek']:cool1:Lupak, ale to nie jest tak, ze są dwie opcje - piesek "jest psem" czyli szaleje z innymi psami albo "piesek jest na kontakcie" czyli nigdy się mu nie pozwala na 'zabawę" z innymi psami, izoluje się biedaka itd. :roll: Jest jeszcze coś pomiędzy... :lol:[/quote] I o to mi chodzi cały czas. :cool1: Tylko środek ciężkości dyskusji przesunął się w stronę musztry. [quote name='Berek'] Natomiast muszę Ci powiedziec, ze niestety cała masa ludzi w imię hasła "żeby ich pies był psem i miał radoche" gubi gdzies po drodze swój kontakt z własnymi psami. I wiesz co? W pewnym momencie im to przeszkadza, prosza o pomoc - ale strasznie by chcieli zjeśc ciastko i mieć ciastko... To znaczy żeby nic się nie zmieniało w ich sposobie "życia i bycia z psem" ale... jednoczesnie ma się takie coś stac ze pies bedzie odwoływalny, bedzie na nich zwracał uwage, i tak dalej, i tak dalej... :evil_lol: Uwazam że kazdy moze postepowac z własnym psem jak mu się podoba - ale na litośc niech to nie obejmuje także zmuszanie otoczenia żeby godziło się na rozmaite siupy (typu - mój pies poskacze po pani psie bo to lubi, bo jest psem, bo jak ma na to ochote to się go nie da odwołac itd - słowem, to, co słyszymy często w takich sytuacjach). :shake: [/quote] No to Puli świadkiem :eviltong: [quote name='puli']....Po drugie: widziałam akurat dwa dni temu jak wyglada spacer Twoich misiów - bez pozwolenia nie maja prawa zaczepiac ani nawet podchodzic do innych psów i bez szemrania sie temu podporzadkowują.[/quote] Bo tak ma być i... nie osiągnęliśmy tego przez smaczki :eviltong: [quote name='Berek']Mnie wkurzają dwie rzeczy, przyznaje. Po pierwsze, że ludzie tak strasznie nie widzą co się dzieje w grupie psów. Dopóki nie dochodzi do sytuacji drastycznych (typu awantura po ktorej jest szycie) - stoją ciołki i nie dostrzegają jak atmosfera się podgrzewa.... gotuje... [/quote] Mam dokładnie to samo. [quote name='Berek']Po drugie - irytuje mnie fakt iż święta i gorąca wiara w "naturalnośc do bólu" owocuje że takie osoby przymusem nawracają innych właścicieli psów. Ktoś wyraźnie się oddala, odsuwa, zabiera swojego psa - to niby przypadkiem nasz piesek tam jednak dobiegnie, zaczepi tamtego psa - a masz, ty wstretny palancie-włascicielu tamtego pieska, teraz zobaczysz, że własnie że się nasze psy pobawią...! A masz, a masz...! :evil_lol:[/quote] Też. Ale równie irytują mnie osoby przymusem nawracające innych, że [B]przykład[/B] - tylko kliker i nic innego :mad: Z przytoczonym cytatem Susanne Clothier: zgadzam się , ale do [quote name='Berek']P.S. A tak naprawde najczęściej poczucie przynalezności do grupy - w tym przypadku do towarzyskiego układu właścicieli kilku czy kilkunastu psów ktorzy spotykają się w danym miejscu o konkretnych porach - powoduje iż spacery z naszymi psami stają się DLA NAS wydarzeniem towarzyskim. To u nas ma się dopamina wydzielać, a nie u naszych psów, choć sobie tłumaczymy jak nasz piesek "to uwielbia" - spotykamy innych ludzi o podobnych zainteresowaniach, gadamy, plotkujemy, porównujemy pieski, jest miło i fajniuśko. I jeszcze psy zazywają sporo ruchu przy naszym zerowym wysiłku. ;) Czysty zysk. :evil_lol:[/quote] mam uwagę na przykładzie moich nie-psów . To, że dostają kociokwiku kiedy zbliżamy się na takie spotkanie i wyraźnie cieszą się, że spotkają kumpli- może źle interpretuję ich zachowanie. Ale.. Od szczeniaka Lupak "przyjaźnił" się z psem w sile wieku. An był dla niego mistrzem i mentorem. Kiedy An był już stary, schorowany,z objawami podobnymi do ludzkiej demencji - spotkania z Lupakiem zapalały mu błysk w oku, przez ten czas zachowywał się jakby mu 5 lat z grzbietu spadło. Po tych spotkaniach był w lepszej formie psychicznej i fizycznej. A wierzcie mi, właścicielka poza tymi spotkaniami nie patrzyła bezczynnie jak jej pies marnieje. Był to dodatkowy bodziec, spotkanie towarzyskie dla psów. Bo my.. nie plotkowałyśmy tylko z łezką w oku gapiłyśmy się na nich. ( I do końca Lupak witał się z An tak jak wtedy kiedy był szczeniakiem. Nigdy nie chciał przejąć władzy, co zrobiłby z łatwością). Czysty zysk ;) A o co mi chodzi z tym naturalnym prowadzeniem :-( Podam przykład, głupi, ale zilustruje o co mi chodzi. Ja cały czas do tych moich psów gadam. No, tak mam i już . I kilka razy, powiedziałam: suuuuuper, duży pies to podsikuje duże drzewo. I w tym czasookresie nie pozwoliłam (z szarpnięciem :oops: ) podsikać samochodu. Oczywiście z tyradą, że dobrze wychowany pies tego nie robi. I pewnego dnia wącha gadzina samochód, zapachy nos wykręcaj, wszystko w środku się skręca żeby "moje było na wierzchu". Podnosi głowę- O jest drzewo. Łapa prawie na karku. I ten wzrok- no jak ? dobrze ? No pewnie że dobrze !!!! Nie na smaka, nie ćwicząc i powtarzając, tylko dla mojej wewnętrznej radości i dumy, że mam takiego fajnego psa. Takie dojście do celu od końca jakby. Obserwować i wzmacniać, wykorzystywać jego inicjatywę. Jaśniej już nie umiem :oops: No ale [quote name='puli'] Lupak, po pierwsze: Ty masz pierwotniaki a nie psy a to inna inszość. :evil_lol:[/quote] i do tego 95% wspólnych genów z Lupkiem. To ja już nic nie będę pisać.:oops: (Poczytałam parę interesujących tematów...... idę odszczekać. Jednak internet bardzo zamydla obraz rzeczywistości buuuuu ;) )