Jump to content
Dogomania

charciara

Members
  • Posts

    731
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by charciara

  1. Rotti - na okrągło piszę o pierwszych dniach w nowym domu :D . Wirka - dzięki wielkie !
  2. To nie chłop naprawił, tylko ja ! On tylko psuć umie. Stefania śpio, reszta też.
  3. Jasna cholera, mój genialny małżonek rozpieprzył sieć i dopiero teraz udało mi się naprawić. Cóż, większość kagańca pewnie jakoś przetrawił, a nity wykupkał. Ale gigant !!!
  4. No, kaganiec z własnego pyska to jest cóś. Natomiast jeżeli chodzi o kupę po styropianie, chodziło mi raczej o konsystencję i wygląd.
  5. Mandarynki są be dla moich Ziutków, ale jabłuszko, bananek, świeża papryka - tylko zimą, kiedy jest najdroższa. Ale i tak najlepszy jest chleb albo sucha bułka ukradziona wędkarzom i oczywiście wszystkie rodzaje padlinki, najlepiej takiej już dobrze przeleżałej. A także śmierdzące kości, sprytnie ukradzione psu sąsiadów, surowe ziemniaki i całe mnóstwo innych dziwnych rzeczy, których nie sposób wyliczyć. Felek któregoś dnia nażarł się takich drobnych kulek ze styropianu, byłam wtedy pełna podziwu dla jego kupy :lol:
  6. Wybaczam Rotti :D Ja na spacer zawsze biorę psie dropsy, a ostatnio bardzo im smakuje najzwyklejsza karma Frolic, której z miski nie ruszyłyby, a i ja sama nie karmiłabym ich tym paskudztwem. W domu dostają psie ciastka (Biscroki, Markizy). Stefan w domu smakołyki zjada, a na spacerze nie chce. Za bardzo jest rozproszony, tyle dziwnych rzeczy dookoła się dzieje. Pewnie się nauczy. Kiełbaskę rzadko im daję, ale żelki lubią, rodzynki, serek nie bardzo. Dostałam od kogoś taką wielką pakę daktyli, których nie cierpię, to miały wtedy raj.
  7. Rotti - nie jestem taka głupia jak Ci się wydaje. Mam dla niego smakołyka jak przychodzi na smycz, ale on nie chce :o
  8. Nigdy !!! Musiałam dopiero wykombinować, żeby brać ze sobą smakołyki, wtedy zaczęły grzecznie przychodzić. Biorę poprawkę na to, że Stefan jeszcze nie czuje się zbyt pewnie i niedługo też trzeba będzie na niego sposobu :)
  9. Fajnie byłoby spotkać się z Matrixem w Katowicach, to ostatni dzień w klasie szczeniąt, a i sędzia dobry. Jak to nie wypali, to Warszawa. A Ty Cary gdzie w końcu ?
  10. Na samym spacerze już super, trochę pośmigał z Felkiem, próbował wytarzać się w zdechłym krecie - normalka. Grzecznie wrócił na smycz. Po południu zmajstrowałam ze starej smyczy dwójnik, bo nie mogłam kupić i na kolejny spacer szedł "w parze" z Felkiem. Jeszcze ze dwa spacerki i będzie chodził na smyczy jak stary.
  11. Tak, Cary. Matrix (pan) jest wujkiem Stefana, a ja ciocią Matrixa (greyka). Rodzina jesteśmy tera. Przy okazji, w ciągu 15 minut nauczyłam Stefanię "siad".
  12. Wrażenie było jedno - szok !!!
  13. Matrix - dzięki. Co do chłopów - niech Ci będzie. Cary - odkąd jest Stefan, Bartek przestał sikać. To dopiero czwarty dzień, ale może poczuł się pewniej. Natomiast Edek - drugi pod względem starszeństwa, wczoraj ostentacyjnie olał grzejnik - przy nas. Musiał pokazać widocznie, że jest ważniejszy. Łomatko, cyrk z tymi psiorami :lol: .
  14. W aparacie :D
  15. Dzięki Cary za gratulacje. Póki co nie będę jednak odwoływać tego, co o małżeństwie napisałam. Cały czas uważam, że papierek nie jest do szczęścia potrzebny. Właśnie wróciliśmy z pierwszego samotnego spaceru, bez pomocy Grześka. Poszło nam całkiem nieźle. Stefan trochę się opierał przy wyjściu z podwórka, potem wszystko już było OK, tylko trochę się plątał. Na łąkach poznał zaprzyjaźnionego rottweilera i ze strachu porządnie go obszczekał. No, pierwsze koty za płoty.
  16. OK, relacja będzie. A tymczasem spadam palulu. :thumbs:
  17. Cztery na smyczy mam opanowane do perfekcji. Felek idzie na krótkiej, Krzyś z Edkiem na dwójniku, Bartek sam. Nie plączą się, idą ładnie. Jak gówniarz się nauczy, też z Felkiem na dwójniku będzie chodził - mniej do trzymania w rękach. Ogród do sikania czy kupy to ostateczność, jak już nie mogą wytrzymać.
  18. Ja tak robiłam od drugiego poczynając. Najmłodszy szedł za resztą bez smyczy, dopiero na łąkach, kiedy się wybiegał, na chwilę przypinałam smycz, jak nie pasowało odpinałam, potem znowu itd. Szybko się uczyły. Tyle że do tej pory wszystkie przychodziły do nas malutkie, a ten ma już pół roku i trochę boi się wjść za ogrodzenie. Uliczka prowadząca na łąki jest ślepa i mało uczęszczana. A bieganie po ogrodzie wygląda tak, że po pięciu minutach bez sikania towarzycho stoi pod drzwiami. Dla nich ogród to nie spacer.
  19. Tak, u nas wszystkie imiona ludzkie. Ogród mamy, tylko że i ja i psiory przyzwyczajone, że rano przed śniadaniem jest porządne bieganie na łąkach. To zaledwie sto metrów, które musi przejść na smyczy. Chyba rzucę go na głęboką wodę i będę od razu próbować. Najwyżej te 100 metrów będziemy szli godzinę :D
  20. Na górze napisałam, że Stefan. Tak już w hodowli był nazywany, a że mi się podoba, to zmieniać nie będę. Problem jest tylko mały, bo on na smyczy niegramotny. Teraz Grzesiek był cały czas w domu, to we dwoje chodziliśmy na spacery. Jutro już pracuje i nie mam koncepcji, jak sobie z pięcioma poradzę. Może pójdzie za resztą? Zupełnie nie wiem, jak to rozwiązać. A że piękniutki to wiem - dzięki.
  21. Dokładnie ten sam. Zdjęcia albo gdzieś tutaj wstawiałam albo Ci wysyłałam.
  22. Na tych zdjęciach ma 4,5 miesiąca. Z prawej strony ma prawie identyczną łatę jak Feluś. Adres strony - www.bokamaro.republika.pl
  23. Oj miałam minę, miałam, trzebabyło mi zdjęcie zrobić. Stefan jest z tej samej hodowli, co Feluś, z Bokamaro Gosi Kamińskiej. Jego "prawdziwe" imię to Bokamaro KENSINGTON.
  24. W drugi dzień świąt Grześka wcięło na parę godzin, byłam pewna, że do matki pojechał, a on z greyem wrócił. Zdjęcia się robią powoli, jeszcze nie mam. Greyek jest super, strasznie grzeczny, bardzo do Felka podobny, tylko więcej ma pręgowanego, ma 6 miesięcy. Taki szczudlak wielki i szczuplutki, dupinka maleńka. Całe towarzycho jest na razie nieco zdezorientowane, nie wiedzą, co to za potwór, ale przez dwa dni już się trochę ze sobą oswoiły. Chyba będzie dobrze.
  25. Jestem też. Jest też nowy Ziutek !!!
×
×
  • Create New...