Judyta, w trakcie odpowiadania na Twoją wiadomość do mnie na priv, gdzie tak wychwaliłam Stefana, że już opatrunków nie ściąga, on oczywiście rozpaprał sobie wszystko.
W te pędy poleciałam do apteki i to coś po łacinie okazało się być zwykłym wyciągiem z nagietka (a po łacinie tak ładnie brzmi).
Tak więc zaraz sporządzam miksturę i będę testować.
Na ulotce jest napisane, że można stosować co 2 godziny nawet, ale to dla ludzi, co sobie ran nie liżą.
Zresztą to 70% alkohol, więc Stefania mogłaby się nieźle naświergolić :lol: .
Jeszcze raz dziękuję Ci bardzo za pomoc.