Wilczarzy nie było - ja nigdy nie widziałam wilczarza na coursingu.
Greye były dwa - mój i znajomej, były whippety, afgany, charty polskie, borzoje, deery, jeden węgierski.
Feluś był sam w greyach, oczywiście pierwszy - puchar dostał.
Edek w sprinterach zajął drugie miejsce.
Bartusiowi nie udało się zrobić licencji, ale wcale się tym nie przejął.
Fajny dzień, ale zmęczeni jesteśmy.