-
Posts
339 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ciacho
-
hihi, spoko, zasłużyłam sobie, ale gdybym teraz zrobiła takiego byka to nie dziwiłabym się gdyż jestem totalnie nieprzytomna, bo o 5 rano mój sąsiad postanowił rozpocząć remont swojego mieszkania i zaczął skrobać i szorować sciany - horror Soma zresztą też patrzy mętnym okiem, ale ona przynajmniej pośpi sobie w czasie kroplówki a ja nie będę miała takiego luksusu
-
tak, mogę teraz śmiało powiedzieć że to opóźnione wracanie do zdrowia po sterylce spowodowane było babeszią, bo obecnie suka wykonuje wszystkie ruchy jakie do tej pory wykonywała i nie sprawia jej to problemu - szef też jej nie dokucza a z bebeszji też już wychodzi bo przestała sikać krwią, troszkę zaróżowiły jej się dziąsła i w ogóle jest już bardziej rozbrykana PATI, mój Sebastian też był bardzo zdziwiony że to taki zbieg okoliczności i stwierdził że to pewnie w lecznicy ją zarazili, ale przecież pierwsze badania krwi były robione na tydzień przed wizytą w klinice na sterylkę i już wtedy nie były dobre i morfologia wskazywała na coś co niszczy krwinki a Soma na tyle doszła już do siebie że zaczęła grzebać w wenflonach i po tym jak wczoraj jeden sobie wyrwała to dzisiaj musieli jej się wkuwać w tętnicę (żyłę) udową bo obydwie przednie łapki już są zmasakrowane - więc dzisiaj śpi w kagańcu i z ogromnym opatrunkiem na tylnej łapce żeby tej ostatniej deski ratunku nie miała możliwości zniszczyć
-
PATI w naszym przypadku to byl zbieg okolicznosci bo pierwsze badania krwi - morfologia, ktory zaniepokoil lekarke byly robione tydzien przed zabiegiem i juz byly niedobre a po 2 dni po zabiegu jak powiedzialam ze suka sika na brazowo to badania zostaly powtorzone i byly juz 2 razy gorsze teraz do soboty jest pod kroplowka (z wielkimi bolami bo dzisiaj wyrwala sobie wenflon i ponowne jego zalozenie do uszkodzonej zyly bylo bardzo bolesne) a po zabiegu juz odzyla i juz ma ochote brykac i bawic sie pileczka - wiec w tym kierunku jest juz wszystko ok, a jej oslabienie wynikalo po prostu z potwornej anemii wywolanej babeszjoza ale mysle ze ogolnie wszystko jej na dobrej drodze bo apetyt wciaz ma wilczy, dostala juz ten imidazol (czy jakos tak) na pasozyta, antybiotyki i witaminy + kroplowka przez 5 dni i humor jej dopisuje coraz wiekszy, sil tez przybywa :-) Cortina - jezeli chodzi o nas to Soma ma 1,5 roku i przez 2 pierwsze doby po zabiegu prawie nie spala i to ja strasznie meczylo, potem jak dostala antybiotyk i jakis zastrzyk wzmacniajacy (i olej do picia bo mie mogla zrobic kupy) to w koncu slodko zasnela i od razu lepiej sie poczula - dodatkowo oslabial ja i meczyl wenflon w lapce, ktory po 4 dniach juz sie do nicczego nie nadawal i jak sie okazalo ze jest potrzebny to trzeba bylo wkladac kolejny do drugiej lapki - ale to juz w zwiazku z babeszjoza
-
kończę temat sterylziacji w moim przypadku bo wszystkie kłopoty z Somą wynikają z tego że ma babeszjozę - pani doktor miała dobre przypuszczenia mimo negatywnego wyniku w niedzielę, ale kolejna morfologia i krew w moczu mówią już same za siebie a szew po zabiegu ładnie się goi, nie przeszkadza jej i już jej nie boli i nie ogranicza ruchów
-
Flaire dziękuję za słowa otuchy i cenne informacje :-)
-
w badaniach krwi wyszło że ma za mało płytek krwi i anizocytozę i lekarka podejrzewa że to ma jakiś związek z kleszczami mimo tego że babejszoza wyszła negatywnie niech robi co uważa za słuszne żeby Somcię wyleczyć - ale ten wenflon to każę dzisiaj wyjąć
-
Flaire, mądry Polak po szkodzie, to pierwszy taki przypadek i podejrzenie (moj pierwszy pies na dodatek wiec nie mam zupelnie doswiadczenia z takimi sprawami) - sama sobie plulam w brode ze nie zlapalam tych sikow jak wsiakaly postaram sie wyjsc wczesniej z pracy i pojechac z nia na 15-ta do weta(bo o tej godziny przyjmuje nasza pani doktor) i jeszcze jak ja odbiore od rodzicow to sprobuje dokladniej przyjrzec sie temu co z siebie wydala wiem za ten zabieg to dla jej dobra ale jak tak patrze na bidulke to mi jej zal i zaczynam zalowac, a jeszcze sebastian mi wypomina ze popsulam nam psa :-( ze sterylizacja kota nie mialam takich problemow - juz nastepnego dnia byla "normalna" i w ogole przez te 11 lat nie mialam z nia zadnych problemow
-
dzisiaj jest gorzej widze ze wenflon jej wyraznie przeszkadza i ta lapka ja boli bo nie za bardzo chciala chodzic dzisiaj rano a poza tym nie wiem moze mi sie przywidzialo ale chyba w moczu widzialam krew - ale ciezko powiedziec bo szybko wsiakalo w ziemie a ziemia tez ma taki kolor brunatno-czerwony wiec moze to zwidy no i ma problemy z robieniem kupy o 15-tej idziemy do lekarza i wciaz jest taka smutna i wyciszona - mam nadzieje ze to przejsciowe i moj zywiolowy piesek wroci znowu, bo zaczne zalowac ze zdecydowalam sie na zabieg - teraz czuje jakbym w ogole nie miala psa tylko jakis podnozek
-
lekarka zatrzymala ten wenflon bo wciąż amrtwi sie tymi kiepskimi wynikami krwi i chyba bedzie jeszcze cos działać w tym kierunku - na razie czekała aż suka trochę wydobrzeje jutro kolejna kontrola lekarska
-
apetyt ma wilczy już od soboty - patrzy tęknei na każdy kęs jedzenia w moim ręku - ale neistety może dostawać na razie 1/4 dawki dziennej tylko wydaje mi sie że dzisiaj spuchła jej łapka w której ma wenflon
-
dzisiaj jest już znacznie lepiej - wyspała się w końcu i odżyła może wciąż jest wyciszona ale na dworzu chciała już brykać i musiałam ją wziąć na smycz
-
Mokka i Monia - gratulujemy wspanialego debiutu obie trzymalysmy za was kciuki i to mocno - zwlaszcza Soma bo skoro caly czas lezy i nic nie robi to miala duzo czasu na zaciskanie kciukow :-) - i przynioslo skutek jak widac
-
podajcie jakieś dobre wiadomości na poprawienie humoru - bo ja tu siedzę i już nie mogę patrzeć na mojego biednego cierpiącego psa - i mam doła
-
jednak nie jest tak dobrze jakbyśmy się tego spodziewali Soma jest strasznie wygaszona, wyciszona, nie chce spać tylko leży taka smutna i brzuszek jej spuchł na wizycie kontrolnej lekarce tez się nie podobał ten spokój, zwłaszcza że wciąż myśli o tych kiepskich wynikach krwi (mało płytek krwi i anizocytoza) i o tym że Soma jest blada (dziąsła) :-(
-
Soma czuje sie dzisiaj lepiej - nawet zaczela szczekac ale za to ja jestem psychicznie torturowana przez Somy pana, ktory sie nad nia uzala i powtarza ciagle ze zla pani pozwolila zdrowego pieska zoperowac i skazac na cierpienie :-( czuje sie podle
-
nie wiem czy robią to standardowo ale anestezjolog powiedziala ze ostatnio mieli przypadek ze suka nastepnego dnia po zabiegu dostala zapasci i teraz dmuchaja na zimne zreszta ta panika z babejszoza tez chyba miala zwiazek z tamtym przypadkiem dzisiaj w nocy nie powinna zaczac tego grzebac ale jutro to na pewno sie tym zajmie (tak jak kazdym bandazem jaki kiedykolwiek miala na lapce) wiec pojedziemy do kliniki zeby to wyjeli btw ciekawe kto pierwszy zasnie dzisiaj bo mi oczy ze zmeczenia juz sie zamykaja a ona wciaz z wytrzeszczonymi galami lezy :D - no nic specjalnei wybralam termin wiazacy sie z duza iloscia dni wolnych zeby zabe pilnowac i ew. w dzien sie wysypiac
-
jest znacznie lepiej - lezy sobie, bo spac to sie juz chyba naspala dzisiaj :-) wiec nie ma ochoty no i zaczyna sie "inteligentnie" rozlgadac co sie w domu dzieje (bez tego pustego wzroku) no i to ze piesek dochodzi do zdrowia swiadczy tez o tym ze juz nadstawia brzuszek do glaskania, hihi troche jej tylko ten wenflon w lapce przeszkadza ale musi z nim wytrzymac do wizyty u pani doktor w niedziele bo ja sama nie umiem go wyjac
-
no i juz po wszystkim chociaż kosztowało to nas dużo stresu o 9 rano stawiłyśmy się w klinice z wynikami badań krwi... no i te wyniki były powodem zamieszania, gdyż pani doktor nie podobał się wynik płytek krwi i czegoś tam i zaczęła się dopytywać m.in. o kleszcze - i jak się dowiedziała że Soma miała kilka kleszczy to zalecili badanie na babejszozę zanim zabieg zostanie przeprowadzony. dodatkowo zrobili też rtg klatki piersiowej rtg wyszło w porządku, wyniki badań krwi również ale Soma strasznie się zestresowała całą tą sytuacją - najpierw przywiązali ją do stołu rtg potem ogolili ucho do pobrania krwi na obecność babejszozy i jeszcze sie w nie kilka razy probowali wkuc igla, wygolili lapke do wpiecia wenflonu - zupelnie jej sie to nie podobalo, zwlaszcza ze na wyniki badan czekalysmy kolejna godzine ale w koncu moglo dojsc do zabiegu wiec pani anestezjolog podala jej najpierw glupiego jasia, potem wygolila brzuszek i miala juz pakowac na wozek transportowy gdy nagle soma wstala na cztery lapy ku zdziwieniu wszystkich (pelna wigoru mimo rozjezdzajacych sie na boki lapek) - wiec dostala kolejna dawke oglupiacza i szybko do narkozy (wziewnej) najgorzej bylo jak ja odbieralam - po prostu obraz nedzy i rozpaczy, taka bidulka w kaftaniku idaca jak cielaczek za pania doktor i nie bedaca za bardzo swiadoma tego co sie dzieje wokol niej - szlam kolo niej i plakalam bo az mi serce sie scisnelo i robilam sobie wyrzuty ze sama zgotowalam jej takie cierpienie i jeszcze ten potworny deszcz - zanim bidula doczlapala sie do auta to byla juz tak wyczerpana ze pod domem nie chciala z niego wyjsc no wiec siedzialam z nia przez nastepne 2 godziny w samochodzie i czekalysmy az pan skonczy prace (zeby pomogl mi ja wyniesc z auta do domu - bo on awazy niewiele mniej ode mnie) - ale po tych 2 godzinach psina juz sie bardziej wybudzila i sama wyszla :D a teraz sobie lezy i domaga sie kolejncyh porcji wody ale boje sie dawac jej tak duzo na raz zdjecie szwow za 12 dni, dzisiaj i jutro pyralgina w czopkach i jeszcze przez kilka dni hepatil i venescin w tabletkach + 2 wizyty kontrolne na zastrzyki jak teraz na nia patrze to juz mi lepiej bo widze ze ona tez juz troche lepiej sie czuje to tyle - musialam sie wygadac bo tak sie dzisiaj zestresowalam ze sama chodze ledwo przytomna dziekuje wszystkim za slowa otuchy i trzymane kciuki
-
a my się zaraz kładziemy spać - bo jutro rano na zabieg Soma chyba przeczuwa że coś się święci bo jakaś taka wyciszona jest dzisiaj, nie chce się bawić tylko leży i mnie obserwuje
-
a nam zostało jeszcze 2 dni do zabiegu - odebrałam wczoraj wyniki badań i większość na moje oko (porównanie z wartościami dopuszczalnymi) wygląda dobrze oprócz zwiększonej ilości mocznika we krwi ale nie panikuję, zobaczymy co powie pan doktor
-
dzieki Mokka ale Somie przekaze dopiero w sobote - teraz jeszcze o niczym nie wie, bo boje sie ze znowu wykreci mi taki numer jak w kwietniu i tuz przez zabiegiem wymysli cos zeby do niego nie doszlo (wtedy dostala cieczke)
-
a ja odbieram dzisiaj wyniki badan krwi ktore maja sprawdzic czy suka jest zdrowa a w piatek o 9:00 stawiamy sie w klinice na zabieg
-
a mi pani doktor z sggw powiedziala ze rodzaj ciecia zalezy od psa i budowy jego narzadow wewnetrznych i jakie ciecie zastosuje okaze sie dopiero w czasie zabiegu wciaz jednak nie moge sie zdecydowac jaka narkoze wybrac: dozylna czy wziewna? no ale mam jeszcze tydzien na decyzje - i poczekamy tez na wyniki badan
-
a my jesteśmy juz zapisane na zabieg - przyszły piątek na 9:00 pani doktor kazała jeszcze zrobić morfologię, próbę wąrtobową i nerkową