Jump to content
Dogomania

DeDe

Members
  • Posts

    445
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by DeDe

  1. Stąd mój dopisek "śmietnikowych" - bo generalnie, szczury lubię i trzy nawet miałam. Sparaliżowana Alba (miała uszkodzony kręgosłup i niesprawny tył) była najmniejszym problemem, bo ze względu na kalectwo nie poruszała się zbyt szybko... natomiast na czarnego Salomona i siwego Blue musiałam uważać, bo dziewczynki zawsze kombinowały, jakby tu takiego capnąć... .
  2. DeDe

    dziwne krosty?

    Nie mam boksera, ale mojej belgijce podobne "dziwa" robią się na brzuchu - u niej jest to reakcja alergiczna. Być może u Twojego psa jest podobnie. I zmień weta - dobry lekarz nikogo nie wyśmieje, tylko szuka powodu.
  3. Nie lubię "dzikich"szczurów... kiedy jeszcze mieszkałam z rodzicami, była tam isna ich plaga... musiałam uważać na dziewczynki, bo polowały na nie, a licho wie, jakie zarazki taki szczur śmietnikowy ma :-?
  4. Moja miała jeszcze USG nerek i morfologię (z poziomem cukru).
  5. Pysia, to ja Ci powiem w tajemnicy :wink: , że moje tez rozpuszczam ogromnie. Tyle, że jak za bardzo rozrabiają, to ze mnie się robi taka Alfa... zwykle po takim "sajgonie" dwa dni psów muszę szukać, bo nawet z legowisk nie wstana bez komendy. Na szczęście, bardzo rzadko muszę urządzać im takie pokazówki.
  6. Aga2, u mojej też tak to wyglądało - dopiero, kiedy wykryto kamicę (spowodowaną wadliwą pracą nerek) uświadomiłam sobie, że ona trzymała, jak długo można - a po tych kilku godzinach po prostu musiała się wysikać. Przez kilka lat psioczyłam na nią, bo również uważałam, że to złośliwość - część winy zrzucałam tez na jej nadpobudliwość. Dokładne badania przeszła dopiero wtedy, kiedy sikała co chwilę - i nieważne było dla niej, gdzie to robi. Na szczęście zmieniłam wtedy weta i nowy wet podał diagnozę - okazało się, że słuszną. Ta suka juz nie żyje. Dwa lata po zdiagnozowaniu choroby odeszła - nowotwór nerek. Nie piszę tego, aby Cię straszyć - ale ciagle mam wyrzuty sumienia i uważam od tego czasu, że często szukamy przyczyny problemu w psychice psa - a kryje się ona w zwyczajnej chorobie (co nie oznacza, że tak jest w Twoim przypadku).
  7. Aga2, miałam podobny problem ze sznaucerką - okazało się, że miała problemy z nerkami (szkoda tylko, że dowiedziałam się o tym po kilku latach :-? ). U bardzo nerwowych psów też tak bywa - w stresie albo nieświadomie (np. przez sen) popuszczają mocz.
  8. Niebieska, właśnie takie zachowanie jednej z moich opisałam trzy posty wyżej :D
  9. Może prowadzi prywatną praktykę ?
  10. Odpowiem Ci tak : ja nigdy takowej wizyty nie robiłam. Ale jeżeli pies ma jakieś problemy zdrowotne (lub nie ma kompletu szczepień) lepiej się wybrać i zrobić, co trzeba, niż na miejscu być skazanym na nerwowe poszukiwania weta - którego w dodatku nie znamy.
  11. Nice, to albo ich tak mało, albo tatuowanie zaczęli od poczatku :wink: U nas tak jest z ON-ami. Kiedy ktoś dzwoni, że znalazł takowego z jakimś tatuażem, zawsze pytam - młody, czy stary?
  12. DobryPies, niezłe rady, ale czy nie obawiasz się, że przy tak zakodowanym byciu Alfą mogą u tego psa nie podziałać? Natomiast kontakt z dobrym szkoleniowcem bardzo jest tutaj potrzebny! Cortina, niestety, Katowice. A szkoda, bo straszenie zboczeńców w pojedynkę jest nudnawe :wink: Pysia, masz niufka - moje dziewczynki są bardziej ruchliwe (belg i sznaucer), stąd mój fanatyzm ruchowy :). Niestety, nie wychodzenie z psem na spacery (bo ma ogród) jest typowe u wielu ludzi... a potem dziwią się, że zwierzak szaleje. Ciekawe, jak oni by się zachowywali, gdyby nie mogli wyjść przez jakiś miesiąc poza ten ogród?
  13. Spróbuj przekraczać :D Ponad dwa lata temu przeprowadziłam się do mieszkania w bloku - centrum miasta, 8 piętro, 38 metrów. Kiedy wyprowadziłam się z psami od rodziców (mieszkajac z nimi, mieliśmy ich 4, wyprowadziłam się z dwójką tych całkiem "moich" 8) ), ciągle spotykałam się z głupimi komentarzami. Zwłaszcza, że okresowo miałam piesków liczbę ciutkę większą... (a to psy od rodziców, a to od znajomych "na przechowaniu", a to szczeniak - podrostek czekał na nowych nabywców...). Kiedy któryś kolejny raz usłyszałam pytanie "to ile tych psów pani ma", grzecznie odpowiedziałam - osiemnaście. Rozmówcę zatkało. Innej z kolei pani, posiadającej piatkę latorośli, na pytanie "po co pani tyle psów", równie grzecznym tonem odpowiedziałam, że "jedni chowają psy, a drudzy dzieci". O dziwo, "zawoalowana" w grzeczność złośliwość podziałała, bo po początkowych problemach z sąsiedztwem teraz mam święty spokój. Ale moje psy poza "dziesięciominutówkami" wychodzą na porządny, dwugodzinny spacer, gdzie mogą do woli się wyszaleć (chociaż muszę w tym celu zrywać się o świcie lub straszyć nocami zboczeńców w miejskim parku ). Przepraszam za tę obszerność, ale to gwoli wyjaśnienia tego, co napiszę teraz : moje psy nie wyją , nie demolują mi mieszkania, nie zjadają mnie chociaż mieszkają na skrajnie niewielkiej przestrzeni, którą okazyjnie muszą dzielić się z obcymi psami. To chyba czegoś dowodzi ?
  14. zaraz, zaraz... jak zeżarła kaktusy, to chyba o kwiaty doniczkowe chodzi <podejrzliwie>? Albo to ja żyję w nieświadomości 8)
  15. O, i tu się z Pysią w 100% zgadzam ! Dom (mieszkanie) to nie wybieg, to legowisko. Naprawdę niewiele ras rzeczywiście wymaga przestrzeni - a i to dotyczy głównie ras stróżujących typu owczarek kaukaski. Czy to M-6 w starym budownictwie, czy kawalerka w bloku, dom służy do spania - od wybiegania i szaleństw jest spacer. Szkoda tylko, że stereotyp "rozmiar psa=rozmiar mieszkania" jest wciąż tak rozpowszechniony, a u większości "psiarzy" spacer to 10 min. rano, 10 min. po pracy i 10 min. wieczorem (a i to większość na smyczy).
  16. Pysia, mam niejakie wrażenie, że preparatu tego Maya musiałaby używać w mieszkaniu (poprawcie mnie, jeżeli się mylę)... obawiam się, że w tej konkurencji to już wolałabym kamforę :D
  17. malawaszka, no i to to to to właśnie ! Nie docenił... i tego się dzielnie trzymajmy :wink:
  18. Napciaa, przeciw pchłom - jestem zwolenniczką kropel. Masz pewność, że nie zmyje ci środka deszcz, kąpiel itp - ważne tylko, aby aplikować je bezpośrednio na skórę (zwykle - między łopatkami) i przez 48 godzin nie moczyć psa (aby środek dobrze wchłonął). Można je kupić w każdej lecznicy. Co do kagańców - u mnie nie ma tego problemu, w sklepach do wyboru-do koloru: większość nowoczesnych, lekkich, zapewniających maksymalną swobodę psu. Po kaganiec koniecznie idź z psem - zwykle w wyborze "na oko" przesadza się na minus i kupuje za mały. W ostateczności kup kantarek - ale do tych czasem się przyczepiają, że "pies może w tym ugryźć"... no niby tak, ale na mordzie jest? Jest :wink:
  19. :D wg. Słownika Języka Polskiego, "chabaź m I, D. ~azia; lm M. ~azie, D. ~azi reg. «chwast, zielsko»" a w moim poście - żartobliwie kwiaty :wink: Zatkało faceta kompletnie, randkę przełozyliśmy, ale mimo, że wówczas byłam już pachnąca i schludna, jakoś cały czas podejrzliwie mi się przyglądał i nic z tego nie wyszło. Niewyrozumiały jakiś :D ?
  20. Nice, tak. Kira ma tendencje do łapania koziołka za końce, zamiast pośrodku, podgryza i niechętnie siada (jeżeli nie wezmę aportu, wypluwa go, zanim usiądzie lub cofa się, ale dalej stoi). Nie wiem, z której strony ją podejść, bo wypróbowałam już wszystkie znane mi metody - a ta diablica dalej po swojemu. Pierwszy raz widzę takiego uparciucha - inne szybko uczyły się robić prawidłowy aport (no, babcia z wiekiem zaczęła podgryzać, ale - jak napisałam - z wiekiem!). Kombinowałam juz z "napieraniem ciałem", z przysmakami, z naprowadzaniem smyczą do pozycji siad... :roll: miałam nadzieję, że dowiem się czegoś nowego, a tu..."nie mozna wyświetlić strony". Grrrr....
  21. Czyzby Martan rozrabiała :wink: ? Pozostaje mieć nadzieję, że jutro będzie ok... a zaczęło szwankować właśnie wtedy, kiedy chciałam poczytać porady Zosi dot. aportowania (młoda nie robi tego tak, jak ja bym sobie życzyła). Klątwa jakaś wisi nad tym aportem?!
  22. Maya, ja zrobiłam chyba lepszy numer... po maturze przez jakiś czas dorabiałam sobie w pewnej stajni. Któregoś pięknego dnia, było troszkę zamieszania - dwie wycieczki szkolne, dostawa słomy, awaria wody a na dodatek jeden koń dostał mięśniochwatu. Trzeba go było podnosić, nacierać, zmienić wyściółkę, spacerować itp... Wieczorem wyglądałam uroczo - rozczochrana, ze słomą we włosach i tu i ówdzie wczepioną w ubranie, jednym butem maźniętym końskim...ekhem...nawozem :wink: , woniejąca na odległość i na dodatek z twarzą w urocze zmazy (skutek awarii wody...). Dopiero wysiadając z autobusu przypomniałam sobie, że jestem umówiona na randkę i to z tym facetem, który właśnie idzie w moim kierunku z chabaziem w dłoni... Musiałabyś widzieć wtedy jego minę :D
  23. No nieee... najpierw, koło południa zaczęła mi "rozrabiać" stronka o belgach, teraz w ogóle komunikat "nie można wyświetlić strony"... Czy ktoś wie, co się dzieje?
  24. DeDe

    testy

    Testy psychiczne są różne dla różnych ras - stąd nie ma jednego, "ogólnego" regulaminu. Inne testy mają ON-y, inne dobermany, jeszcze inne gończe polskie, podobnie kaukazy i berneńczyki, pozostałe pasterskie itp., itd. Właściwie jest tylko jeden, wspólny punkt - do testów nie mogą przystępować psy młodsze, niż 15-miesięczne. W zasadzie regulaminy testów powinny być na stronkach klubów poszczególnych ras i stronie ZG, ale praktyka... . Natomiast każdy oddział otrzymuje przecież regulaminy testów, może po prostu zajrzeć do swojego oddziału i zgłosić się do sekcji szkolenia?
  25. Miłość wymaga poświęceń :evilbat:
×
×
  • Create New...