Jump to content
Dogomania

DeDe

Members
  • Posts

    445
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by DeDe

  1. DeDe

    Młoda babcia

    Gdyby zachowywała sie tak zawsze, powiedziałabym : zrób EKG, morfologię i cukier. Ale że nie zachowuje się tak zawsze... pewnie masz rację, Twój tato jest dla niej po prostu ciekawym obiektem, przy którym mała nieźle się bawi :roll: Moze troszeczkę ją przemęczyłaś? Spróbuj przez jakis czas nic od niej nie chcieć - nie zachęcać, nie wymuszać :pełen urlop od komend, ćwiczen i zabaw :). Przy okazji pochowaj jej zabawki. Nie chce wyjść na spacer? OK, nie musi (nie pozwól tutaj, aby ktos - zwłaszcza tata - zaraz po Tobie ją zabierał - nie o to chodzi!). Odczekaj 2-3 godziny (a jeżeli tyle wytrzyma, to najlepiej - do następnej pory spaceru). Idź sobie na spacer spokojnie. Że drepcze jak staruszka? W porzadku, ona niech drepcze, Ty - swoim własnym tempem spacerowym I BEZ ŻADNYCH KOMEND idziesz sobie. I - jak juz napisałam - zadnych komend, żadnych zabaw. Nie chce? To nie! Poczekaj tak ze dwa tygodnie (i nie wpadaj w dawny tryb, kiedy suka zacznie być żwawsza). Potem spokojnie i powolutku, bez pośpiechu, wracaj do szkoleń, zabaw itp.
  2. DeDe

    Niewidzialne dzieci

    Szantina, źle wyliczyłam - moja równiez miała cieczki co 7-8 miesiecy, wiec w efekcie krycie wypadało rzadziej :). Zapomniałam dodać po kryciu okres ciąży i odchowu młodych :oops: . W dokumentacji natomiast znalazłam, że jak np. kryta była w grudniu jednego roku, to nastepne krycie miała dopiero po 19 miesiacach. U Twojej pewnie bedzie podobnie.
  3. DeDe

    Niewidzialne dzieci

    Owszem, jest... o ile suka bedzie regularnie kryta. Jezeli jednak ktoś chce pokryc "raz dla zdrowia", to nadzieje na zniknięcie ciąży urojonych okazuja się najczęściej, niestety, płonne :( I, rzecz jasna, nie mam tu na myśli kryć przy każdej cieczce ! U mojej wspomnianej w poprzednim poście suki, pierwsze ciąże urojone były bardzo silne - od kiedy zaczeła być kryta (a zaczęła późno, miała niespełna trzy lata), kazde "nie krycie" również owocowało ciążą urojoną, z tym, że już nie tak silną. Kryta była co drugą cieczkę, w praktyce - co 14-16 miesięcy (miała długie odstępy między cieczkami). Dopiero po odchowaniu trzeciego miotu ciaże urojone zniknęły.
  4. DeDe

    witanie gości

    Taysha, jezeli mówimy o tej samej rasie - dogo canario - to kolor rzeczywiście niespotykany :D . Tyle, że w Polsce cześciej uzywa się nazwy "pies kanaryjski" - stąd na myśl wpadł mi argentyn. Ten argentyn od "pitbula" to trzyletnia suka - i wcale nie najmniejszych rozmiarów :D
  5. DeDe

    witanie gości

    A jakiego masz doga? Pewnie argentyńskiego? Jezeli tak, to znajomi (właściciele argentyna) ciągle słyszą, że to pitbul (?!). A ten facet to juz mocno starszy dziadek był, być może nie dosłyszał albo w ogóle nie interesowały go moje wypowiedzi - sam chciał znaleźć słuchacza :D
  6. DeDe

    witanie gości

    Tiaaaa... moja suka to "owczarek królewski", jak mnie to kiedyś uświadomił pewien pan. Bo on takiego miał i takie owczarki są czarne i długowłose :D Na dodatek zmienił jej płec na psa - Kira po prostu MUSI byc psem, bo jego jamniczka zawsze atakuje suki, a Kiry nie zaatakowała ! Kiedy usiłowałam panu wytłumaczyć, że to groenendael, a w dodatku suczka - oznajmił zdecydowanie "niech się pani nie przejmuje, skończy 9 miesięcy i zacznie podnosić łapę" :o :o :o Dzisiaj młoda ma prawie 13 miesięcy, ale jakoś płci nie zmieniła :wink: :D :D :D
  7. DeDe

    Niewidzialne dzieci

    Uuu, to juz nie tylko ciąża, ale i dzieci urojone? jedna z moich suk miała w młodości takie tendencje. Pomogły : zastrzyki (juz nie pamiętam, jakie - chodziło o powstrzymanie laktacji), znaczne ograniczenie pokarmu, odebranie wszystkich zabawek i maksymalne wypełnienie czasu suki spacerami, treningami itp. Raz byłam nawet w tej luksusowej sytuacji, że - nie pracując - wyjechałyśmy obie na trzy tygodnie (zmiana miejsca pobytu i związane z nią wrażenia też są skuteczne-przeszło jak ręką odjął).Obecnie ta suka ma ponad 11 lat i tego typu pomysły "odeszły z wiekiem". Jeżeli nie zamierzasz suki kryć, pomoże także sterylizacja (z tym, że - o ile wiem, nie teraz - dopiero, kiedy hormony się uspokoją). Po sterylizacji suki nie miewają ciąży ani dzieci urojonych :).
  8. DeDe

    witanie gości

    Spotykam sie z tym samym problemem :). Teraz, poza placem szkoleniowym, ćwiczymy w baaardzo ustronnych miejscach oraz w nocy. Co jakiś czas i tak robię małą sesję pomiędzy ludźmi, co kosztuje mnie sporo nerwów bo : 1) zawsze zbierze się tłumek obserwatorów 2) w tym tłumku zdarzy się babcia, która ma ochotę zdzielić mnie czymś ciężkim bo "po co tak psa biednego męczę" (ciekawe, że często taka kobieta ma na smyczy skrajnie zapasionego i zaniedbanego psa, którego ze smyczy broń boże nawet na minutkę nie spuści...) 3) często zdarzy się "domorosły treser" z komentarzami, jak ja powinnam to czy tamto zrobić (i wydziwiający, że nie używam kolców :evil: , a psa zachęcam przysmakiem lub piłeczką). Ehhh, ciężko bywa czasami...
  9. DeDe

    witanie gości

    Taysha, ale za to - jaka potem frajda ;)
  10. DeDe

    witanie gości

    Moje dotychczasowe psy (za wyjątkiem "killerki" :-? ) wpuszczały gości na zasadzie - gość wszedł, zatrzymał się, został obwąchany i "puszczony luzem". Moja młoda - przedstawicielka skrajnie innej, niz posiadane dotychczas przeze mnie psy - rasy, o równie innej psychice, również "lubi gości". Nie szczeka - ale znajomym pcha się na kolana, przy obcych (jak wspomniany wcześniej przez mirela facet chcacy odczytać licznik) - kładzie sie w drzwiach do mojego pokoju i gdyby tenże facet pchał tam się przede mną - warczy i patrzy na mnie. Zgadzam się całkowicie z Flaire - komenda "waruj-zostań" działa cuda. Z czasem pies nie musi jej słyszeć - wykonuje ją automatycznie na zasadzie gość=waruj. To działa ! I jeszcze jedno - ja nie pozwalałam moim gościom na przepędzenie z kolan psa. Jeżeli jakiekolwiek zachowanie mojego psa komuś przeszkadza, proszę o poinformowanie o tym MNIE - a nie samodzielne korekty. To ja jestem tu przewodnikiem, i to moje polecenia pies ma wykonywać. Słuchanie "wszystkich krewnych i znajomych królika" nigdy nie było, nie jest i nie będzie celem mojej pracy z psem.
  11. Dokładnie. Tym bardziej, że pies w mieście to nie tragedia - też mieszkam w bloku - 2 pokoje, 38 metrów, w centrum miasta - i mam psy. Twój pies przyzwyczajony byl do innych warunków, ale sądzę, że warto chociaż spróbować... Podam własny przykład - kiedy wyprowadzałam sie od rodziców (wielkie mieszkanie w starym budownictwie), też nie wyobrażałam sobie, jak to potem będzie. Bałam się. Ale zostawienie moich dziewczynek... musiałam choćby spróbować. U mnie skończyło się dobrze, może i u Ciebie się uda?
  12. Rozmawiałam przed chwila z kumpelą, jej pies też ma brak siekacza (pies dostał kopa w zęby, ale to już osobny temat :evil: ). Puste miejsce po siekaczu jest tak widoczne, że na dwóch wystawach po tymże wypadku sędzia po zajrzeniu w zęby nawet nie chciał już ogladać zaświadczenia - uznał to. Problem w tym, że - jak to było u mojej suki - z czasem zęby "rozchodzą się" i owo puste miejsce staje się powoli niewidoczne. Dla właściciela przyszłego reproduktora, który chce go promować poprzez wystawy, to katastrofa... . Zgadzam się w 100%. Jestem całym sercem za przegladami. Nie były ani uciążliwe (przypominały pikniki), ani drogie, odbywały się dwa razy w roku i - przede wszystkim - były potrzebne. Podejrzewam, że za zniesieniem przeglądów stoi m.in. lobby właścicieli dużych hodowli - w ich przypadku, wystawianie do przeglądu kilku - kilkunastu psów pociągało za sobą pewne koszty. Bo innego racjonalnego powodu znaleźć nie potrafię :niewiem:
  13. Warran, spokojnie - doczytałam, tyle, że podkreśliłam ponownie niewłaściwość takiego postępowania. Jeszcze jedno - X lat wstecz, kiedy były jeszcze przeglądy hodowlane dla wszystkich ras, moja suka straciła (na szczęście po przeglądzie) siekacza. Na wystawy biegałam zarówno z kartka z przeglądu, jak i zaświadczeniem o mechanicznej utracie zęba. Wtedy to honorowano, tym bardziej, że z samego przegladu jasno wynikało "uzębienie kompletne". Obecnie, niestety, jak to napisał warran I trudno tym sędziom się dziwić przy wszechobecnych oszustwach.
  14. z tym, że jeżeli nawet to wykonalne (jest miejsce na brakujacy ząb), jest to nielegalne i nieetyczne. Brak siekacza to wada genetyczna - pies przekaże ją swojemu ewentualnemu potomstwu. jak najbardziej. Być może mleczak jest, ale "ułożył" się płasko. Wtedy potrzebny jest zabieg, ale ząb jest.
  15. A w jakim wieku jest pies? Bo zdarza się, że brak siekacza w mleczakach wcale nie oznacza braku w uzębieniu stałym - spotkałam się juz z takimi przypadkami.
  16. No właśnie :D
  17. Anastazjo, widzę, że jesteś bardzo doswiadczona :) . Jestem pod wrażeniem, bo sama nie odważyłabym się wejść na salę operacyjną (ah, te mdłości...). Rzeczywiście, narkozę wziewną - jak każdą inną - powinien aplikować doświadczony wet. Ja niby czuję się komfortowo - doświadczony ( i znajomy) wet, podłączone EKG, zrobione wszelkie badania - ale i boję się, bo moja suka jest starszą panią z wadą serca. Dlatego też zwlekam z tym zabiegiem (chodzi o sterylizację). I nie piszcie mi, proszę, o korzyściach typu brak cieczek, nowotworów itp. - bo ja to wszystko wiem. Ale serce nie słucha rozumu.
  18. Zandalce bym też nie odpuściła. Ma się tę ambicję :D
  19. Miałam trzy psy po zabiegach wymagających narkozy, czwartego to czeka... a jaka to narkoza? Bo są różne rodzaje. Moje dwie starsze suki, operowane 11-8 lat temu, miały tradycyjną - oddano nam psa niewybudzonego, trzeba było pilnować ułożenia psa ( m.in. aby język był na wierzchu). Pies operowany niespełna dwa lata temu po zabiegu był już częściowo wybudzony (dostał środek na wybudzenie z narkozy). Sukę, którą czeka zabieg, chcę poddać narkozie wziewnej z kontrolą EKG (ma wadę serca) - wtedy można, w razie problemów, natychmiast wybudzić. Generalnie, po narkozie przez minimum 12 godzin nie powinno sie podawać jedzenia, a i woda pod kontrolą. Żaden z psów nie załatwił się pod siebie. Każdy z moich psów dochodził do siebie w różnym czasie - to raczej kwestia osobnicza organizmu oraz rodzaju zastosowanej narkozy. Fajnie by było, gdyby odezwał się tutaj jakiś wet...
  20. Rzeczywiście... ta wizja rozbraja :megagrin: Na poczatek mozna jej kupic piłeczkę i kulać ja po podłodze - jeżeli pobiegnie za nią, to juz super - zachwycać się i towarzyszyć. Jeżeli spojrzy na człowieka "jak na wariata", zachowywać się jak wariat - biegać samemu za piłką, zachwycać, turlać. To dziecinne, ale skuteczne zachowanie :)
  21. O, i to - to ! Aneta na pewno pokaże, jak bawić się w aportowanie. Ja też mogę, bo opisać to się raczej nie da... . Poza tym, wtedy błędów nie widać ;). Jeżeli bawi sie z Rafałem, na pewno i ten "cyrk" spodoba jej się. A ma jakąś swoją ulubioną zabawkę? Bo najlepiej zaczynać na tym.
  22. Sprawdź, sprawdź... taki "dziamdziak", który ciągle coś gdzieś nosi i obgryza, na pewno ma instynkt aportowania :). Zresztą, nawet, jeżeli nie ma tego instynktu - da się ją nauczyć po prostu wykonywania takiej komendy. Co prawda, psy nie maja wtedy takiej "pasji" - jeżeli widziałaś (a widziałaś :) ) aportująca moją Diunę albo Żuczka, wiesz, co mam na mysli 8) . Z drugiej strony, nieraz popełniaja mniej błędów (bo są dokładniejsze i nie podchodzą do aportu tak emocjonalnie).
  23. A lubi coś nosić w pyszczku? Jakieś patyczki, kamyczki, papierki, szmatki itp?
  24. Niech pracuje, pracuje :). Jesień - zima będzie mógł podejść do egzaminu PT, jak dobrze pójdzie, w przyszłym roku pojedziemy razem na MP PT : :D . A jak małej idzie aportowanie? Zaczynacie już coś w tym kierunku?
  25. Tak to jest, jak się przestawia z rasy cięższej do szkolenia na lepszą :D A Ty z nią nie chcesz pracować?
×
×
  • Create New...