Jump to content
Dogomania

Dag

Members
  • Posts

    862
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Dag

  1. obiecamy kota????????
  2. Dag

    Kastrować czy nie?

    rybkad- Jest teraz w Warszawie akcja pt. kastracja psów i kotów i wiele klinik się do niej dołączyło. Są specjalne, niższe ceny za zabieg. Byłam z kotem u weta w poniedziałek i wiem, że np. El-vet (mają klinki na Grzybowskiej i Niepodległości... i może gdzieś jeszcze) miał wtedy jeszcze miejsca dla suk, psów i kocurków (dla kotek już nie). W klinice na Niepodległości mają na 100% aparaturę do narkozy wziewnej. Do tego poczytaj sobie jeszcze o samym zabiegu na sronie vetservisu (czy vetserwisu)- tam jest ładnie wyjaśnione jak przygotować psa do zabiegu, jak on przebiega i co robić potem. Z tego co kiedyś czytałam, zabieg trwa krótko, psa można zazwyczaj do domu po kilku godzinach zabrać, a już po krótkim czasie może hasać jak gdyby nigdy nic (z sukami jest bardziej przechlapane). także- jeżeli jesteś na 100% zdecydowana (a ja popieram), to teraz masz najlepszy na to czas.
  3. Czy staffordshire bullterriery też się liczą??? :oops: Bo jak nie, to może ja mojej tą kwadratową mordę jakoś w jajo wyprofiluję... :wink:
  4. Z tego co pamiętam- do Acroby wróciły 2 szczeniaki z tego samego miotu co Chrumka. Jeden półroczny, zabiedzony jak jasne nieszczęście- "rozjechane" paluszki łap, zakrecony ogonek, klapnięte uszy i chudy jak pajeczak- znalazł dom u mojego kumpla i teraz jest tłuściutki jak pączek w maśle i szczęśliwy. Druga sunia- została zwrócona po dłuższym czasie, bo... z tego co pamiętam się drapała i ogonem waliła w szafkę i budziła dziecko... dawno to było, ale chyba jakoś tak to szło... i chyba jeszcze za mało obronna była (to staffik do jasnej anielki :evil: ). Żeby jeszcze było śmieszniej, facet zwrotu całej kasy chciał... Zastraszona jakaś była taka biedna, jak do Acroby wróciła... Ale już też ma dobry domek- za drugim podejściem. Także lepiej, jak idioci oddadzą psa po 2h, niż po 4 miesiącach, zastraszonego, przygłodzonego i kit wie, co jeszcze... albo nie oddadzą wcale, tylko wywyalą z domu i nawet się hodowca o tym nie dowie. Nauczona tymi przypadkami, gdybym miała kiedyś hodowlę, w umowie zamieściłabym chyba jakąś notkę, że w razie jakichkolwiek problemów- psa do mnie oddać, a nie kumplowi z podwórka, czy do lasu.
  5. Dag

    Mój Ahsanek

    Wywaliłam wszystkie posty o kooopach dp topiku "Akcja Bullterrier", gdyż tam rozmowa na ten temat toczy się od dłuższego czasu, a po co dzielić kooopę... ups, tzn włos na czworo? Dag-mod. :evilbat:
  6. Pozwolicie, że tamat kooop będzie ciagniety w jednym topiku? Bo się jakoś rozpączkował i tu i topiku "mój Ahsanek", a chiba jeden wystarczy... :wink: Dag-mod :evilbat:
  7. Paco- jak sie załamywałam z powodu tego, co wyczyniała małoletnia Chrumka, sąsiad mnie pocieszył następujaco: "Proszę się nie martwić, za 10 lat wydorośleje i będzie miała pani spokój." :wink: I ja tak czekam i czekam... dwa lata już z bani, jeszcze tylko osiem.... :evilbat:
  8. O, Ty wredna, paskudna, przebiegła i podstępna... :evilbat:
  9. Taki ładny temat... i się spóźniłam :oops:
  10. Koprofagia u szczeniaków zdaża się dość często. Chruma najpierw zżerała swoje koopy, jeszcze ciepłe, kocie z kuwety, potem na spacerku- innych psów, potem dorwała ludzką w krzaczorach (ucztę sobie w kilka psów zrobiły :evil: )... Polazłam do veta- a ten dał jakieś witaminki, bo jak pies żre kupy, to czegoś mu brakuje (to tak jak z wapnem i lizaniem ścian). Za cholerę nie pamiętam, jakie to były witaminki, i czy to za sprawą witaminek, czy mojego darcia ryja- Chruma przestała bawić się w koprofaga. Ale przestała- i to najważniejsze. Pal sześć, że to jest obrzydliwe, ale jeszcze niebezpieczne dla zdrowia i odrobaczać psa profilaktycznie trzeba strasznie często... A co do próby zagazowania mnie i otoczenia- to też zdarza jej się to już sporadycznie, ale jak była mała, moi znajomi chcieli opatentować choinki zapachowe, które by się przyczepiało psu pod ogon, albo zapachowe filtry do odkurzacza... :D
  11. Witaj Emilia. Przenoszę Twój topik do działu "pielęgnacji", gdyż najpewniej tam znajdziesz psich fryzjerów, albo chociaż osoby kóre znają się na temacie. Dag-mod.
  12. Ja też na początku twierdziłam, że pies nie będzie spał ze mną na łóżku. Ale Chruma miała inne zdanie :evilbat: . 2tyg wojen i zwalania psa z łóżka, a i tak budziłam się z psią mordą na poduszce. No i się poddałam. Chrumka jak była mała- miała fazę spania mi na głowie, lub na szyji. Teraz preferuje wtulenie się w mój brzuch z mordą wtuloną w moja pachę, albo zwinięcie się w kłębek w zgięciu kolan. już z automatu, nie przebudzając się nauczyłam się podnosić kołderke, kiedy pies mie dziubie nosem. Nieźle mnie wtresowała, nie? :D Co do dominacji- to Chrumka robi to w genialny sposób- kiedy ktoś, lub coś (inny pies, który na jawie rządzi, w stylu mama Chrumy gościnnie) śpi, to ona podchodzi po cichutku i siada śpiącemu półdupkiem centralnie na głowie. Siedzi tak dumna z siebie przez chwilę, poczym napawawszy się triumfem, odchodzi cichutko. Nie wiem, czy mi też tak robi, no bo przecież śpię :wink: .
  13. Cześć Szczęśliwka. Ja mam staffika i wiem, że moja sunia do dzieci jest b. dobrym pomysłem, ale... cudzych dzieci, bo swoich nie posiadam. Nie wiem, czy bym sobie dała radę ze staffiątkiem i własnym dzieckiem. Opowiem Ci 2 historyjki. Moja mama miała 24 lata i była ze mną w ciąży. Jakiś mądry znajomy, z okazji ciąży podarował rodzcom szczeniaczka ... charta afgańskiego. Tatuś obiecał się pieskiem zajmować, byle został, ale jak to z obietnicami bywa... Skończyło się na tym, że moja mama jakoś przetrwała gonienie za psem w 8 miesiącu ciaży. Nawet jakoś przetrwała kiedy uczyłam sie chodzić "podciągając" się na psie (mam fotę z garściami pełnymi charcich kłaków :D ). Ale potem się poddała i psa oddali komuś, kto posiadał dom z ogrodem. Kumpel miał dorosłego bulla, gdy urodziło mu sie dziecko. Bull był najpierw strasznie zazdrosny o dzieciaka, nie rozumiał, że nie jest już pępkiem świata, ale potem mu przeszło. Kiedy dzieciak uczył się chodzić można już było bez obaw spuścić psa i chłopczyka z oka (na chwilke), a nawet przykazac psu, żeby pilnował dzieciaka, co objawiało sie tym, że jak dzieciak wstawał i próbował gdzieś tuptać, to bull podchodził i "sadzał" dziecko na ziemię leciutko ząbkami za kaftanik. Przeuroczy obrazek (niestety bulla ukradli :evil: ). Wniosek 1- przy psie fajnie uczyć sie chodzić :D Wniosek 2- jeżeli żadne z was nie miało doświadczenia z bullowatymi, to odradzam łączenie świeżutkiego potomka ze szczeniakiem. I to nie dlatego, że rasa jest uznawana za agresywną i ze strach zostawić dziecko samo z psem, bo z żadnym psem, żadnej rasy nie powinno się zostawiać psa bez nadzoru. Bullowaty, tak samo jak każdy inny pies może być najlepszym przyjacielem dzieciaka. Ja tylko wiem z własnego doświadczenia ile mnie kosztowało wysiłku wychowanie Chrumy, a czasem jeszcze byłam przepracowana lub chora i padałam na pysk. Wiem też jak wyglądają moje koleżanki- świeżutkie mamy z podkrążonymi oczyma, bo ich Wojtuś, czy Zuzia płaczą, rozrabiają itd. I jakoś nie wyobrażam sobie połączenia wychowywania szczeniaka z wychowywaniem potomka. Jeżeli Twój mąż się uprze i obieca się psem zajmować "na wyłączność"- to jeszcze przejdzie. Jeżeli miał wcześniej doświadczenie bullowatymi, wie jak wychować psa bez agresji ze swojej strony, albo przynajmniej jeżeli macie wsród swoich znajomych kogoś, kto wychował ASTa na aniołka i wam doradzi, to może... A tak w ogóle, to daj mężowi poczytać to forum, niech zobaczy jakie problemy z bullowatymi mają inni ludzie, to może odłoży kupno szczeniaka na później, jak już wasz Krzyś będzie w stanie pojać, jak należy, a jak nie wolno bawić się z pieskiem i kiedy już sami się przekonacie, czy wasz synek jest tylko absorbujęcy, czy też MEGA absorbujący i czy macie czas i siłę na jeszcze jedno "dziecko" w domu. To tyle ode mnie.
  14. acroba, maupo, to Ty jednak zaglądasz jeszcze czasem na forum... wystarczy tylko wymienić Twoje świniaki i już się pokazujesz :D No właśnie o to mi chodzi. Staffiki średnio się nadają na psy obronne (pomijając poszczególne przypadki jak ten zacytowany przez Bulgota). Prędzej spodziewałabym się reakcji obronnej po yorkrzycy mojej mamy (jak mama śpi, to do jej łóżka teoretycznie zbliżyć się nie da, bo pompon warczy i zęby pokazuje- teoretycznie, bo wystarczyłoby to to pacnąć gazetą :D ) A Sońki szkoda strasznie. Dzielna, że próbowała coś robic. Ja Chrumę pewnie bym znalazła nażartą do nieprzytomności smakołykami, które by dostała za pomoc w pakowaniu... :-?
  15. Lapis- staffika da się dużo nauczyć, mimo, że to uparte bydlątka i kombinują po swojemu. Wejdź na stronę Acroby (link w linkowni w stafikach) i otwórz sobie małe filmiki. Zobaczysz jak brat Chrumy ślicznie zdejmuje rękaw z pozoranta. Tyle tylko że szkoląc jakiegokolwiek bullowatego na obronę trzeba bardzo uważać i mieć doświadczonego trenera, który nie spierniczy psu psychiki. Ale się da. Swoją drogą dalej się zastanawiam, jakby zareagował Armii (brat Chrumy) w obliczu rzeczywistego zagrożenia, bo to, że ładnie wykonuje komendę na treningu jeszcze o niczym nie świadczy.
  16. To jeszcze mu musisz pupę "usztywnić", coby tak ogonem z radości nie majtał... może uwierzą... :wink: Ja mam wrażenie, że Chrumy się boją tylko mamy (dzieci nie :D ), pańcie z pudlami i innymi "przekąskami", babcie i dziadkowie, którzy myślą, że pozjadali wszystkie rozumy i są "znawcami ras". No dobra... kilka innych osób też uciekło na drzewo, ale jakoś zawsze w biały dzień... ci co łażą po nocy jakoś nie uciekają.
  17. Lapis- złą rasę sobie wybrałaś... :D Jak Cię kiedyś Lapis wybroni (oby nie musiał... tfu tfu... na psa urok :wink: ), to ja zjem własne kapcie :evilbat: . Bullowate z rasami obronnymi wspólnego mają niewiele, a staffiki, to już chyba najmniej. One miały z założenia ulubiać ludzi, więc dwie znane mi reakcje na "zagrożenie" (czy rzeczywiste, czy udawane) wyglądają tak: 1. pies też chce się "bawić", poskacze, szczeknie nawet, ale z obroną to nie ma nic wspólnego. 2. pies się schowa za pańcię, albo będzie stał obok zdziwiony, nie kumając, że wypadałoby choć zęby pokazać. Byle pundelek, czy inne jamniorstwo dziabnie agresora w kostkę prędzej, niż staffik.
  18. Obrywa się wszystkiemu, co ma wielki łeb, chociaż fakt- bullki są najbardziej charakterystyczne. ludzie są pokopani jak stado gwoździ i jedni nazywają Chrumę pitem, astem i bullem, a najlepiej skarłowaciałym, chorym astem :evil: , czy ogólnie- psem- modrercą, a inni biją rekordy nieznajomości ras pytając (bądź stwierdzając), że Chruma to mały labek, buldożek francuski, mops, albo- i tu rekordzista: spasiony ratlerek. :lol: :lol: :lol:
  19. No to Abi musi by malutka i drobniutka. Z wagą u staffików jest tak, że pies ma być po prostu proporcjonalny, a czy waży mniej, czy więcej niż wzorzec, to już rybka (no, pomijając chwilowe spasienie Chrumy). Z tymi schodami to nie było tak źle, bo ja mieszkam na 15tym i winda jest, ale a to do metra, a to do kumpla na 2gie piętro, a to gdzieś po Warszawie- schody się zdarzają... cały czas na jakieś trafiałyśmy. Do tego Chruma wcale nie chciała na rączkach i wierzgała. Lapis- z tą cieczką wcale nie jest tak źle... Oprócz uświnonego mieszkania (bo Chruma kilka razy zdjeła majty i je zeżarła :evilbat: ) żadnych problemów nie ma. Po prostu troszkę zmieniamy trasę spacerów i porę, a przez te kilka dni, kiedy sama dupsko wystawia chodzimy na smyczy. W bloku i okolicach jest wiadome, która sunia ma cieczkę (poczta pantoflowa psiarzy działa), więc ludzie łapią swoje psiska jak widzą mnie i Chrum. Jakoś wolę to, niż opowieści sąsiadów, jak to szukali swojego psa, który za suką z cieczką poleciał i nie wracał godzinami (i kilka tragiczniejszych historii)...
  20. Nie mam bladego pojęcia... wiem, że jak ją odbierałam to ważyła prawie 6kg w wieku 10 tyg, a potem była już tylko tłusta... tłusta i cieżka... :wink: Nie, no żartuję... ale jak sobie przypomnę, jak ją taszczyłam po schodach do 6 mies życia, to mi do tej pory łapki opadają. Tłusta to ona jest teraz, bo oprócz tego, że jest zima, mi się łazić nie chce, a pies też szybciutko na siusiu i do domu, bo łapy przymarzają, to jeszcze po cieczce Chrum ma zawsze urojoną ciążę, co objawia się tym, że cycuchy ma jak krówka (bez laktacji) i mimo, że dostaje połowę mniej żarcia, a na dodatek przechodzi na eukanubę light- puchnie w oczach. A potem chudnie- efekt jo-jo. Skubana waży teraz prawie 20kg (normalna dla niej waga to 18kg). Stafinka kumpeli miała to samo i m.in. stąd się narodził pomysł pasienia szczeniaka karmą dla olbrzymów. Przy takiej masie rozłożonej na tak mały "stelaż" o przeciążenia łatwo. No, ale wiosna idzie, kumpel obiecał wykonać prawie niezniszczalne frisbee, więc niedługo znowu będzie śliczna (do kolejnej cieczki).
  21. Eeee... tam, Lapis- dobrze będzie. Ja moja świnkę pasłam karmą dla szczeniaków ras olbrzymich do ukończenia roku, bo w tej karmie jest większa dawka na stawy. Chruma miała troszenieńkę za bardzo opuszczony kręgosłupek, a obserwując jej wyczyny, typu "kamikaze boski wiatr", bałam się też o łapki. Po przeanalizowani składu obu karm (tej pasujacej i tej "olbrzymiej") vet powiedział, że pomysł dobry, takie dawki jakie są w tej karmie nie zaszkodzą, a pomóc mogą. Teraz kręgosłupek śliczny, żadnych uszkodzeń stawów nie było (mimo opcji "kamikaze") i psiak zdrowy, więc eksperyment z przerobieniem Chrumy na molosa się powiódł :wink: Ania-weterynarz... odbiór... czy są jakieś przeciwskazania przeciwko takiemu pasieniu szczeniaka staffika?
  22. Chruma nie pisała... Chruma demonstrowała na bieżaco... :evilbat: Ona od dwóch dni ma jakąś nadwyżkę energii. Wcześniej spacerki były krótkie, bo zimno w łapy, gołe brzuch i ogólnie niefajnie, teraz biega, skacze, hasa, fruwa itd. W domu spała jak suseł, a teraz dziubie mnie non stop piłeczką, żebym się pobawiła, atakuje mnie znienacka i gada, a jak ja nie chcę, to szaleje sama i tylko się od ścian odbija :evilbat: . Nie wiem, co je jest... wiosnę czuje?
  23. Jak mogę? Ja ją kocham. I tylko czasami się odgrażam, że na pasztet przerobię... A co do piłeczki, to... kupiłam jej wczoraj kolejne frisbee. Frisbee to jedyna rzecz, którą Chruma kocha bardziej, niż mnie i całe jedzenie świata razem wzięte. Tym razem kupiłam materiałowe. Zabrałyśmy już frisbee na 2 spacerki. Trzeciego nie przeżyje. Wiesz, jak bardzo można poszarpać frisbee w trakcie "niewinnego" przynoszenia pańci talerza do rączek? Bo to frisbee z mordy ucieka, broni się i kopytami zapiera, to trzeba je szarpnać, trząsnąć, przygryźć mocniej, coby się uspokoiło... :evilbat: Wracając do tej piłeczki, to one żyją trochę dłużej niż frisbee, ale nie są aż tak atrakcyjne i często się gubią, bo się suce za 15tym rzutem iść po piłkę nie chce.
  24. co by Chruma dopowiedziała: lubię wszystko... :evilbat: nie ma rzeczy, króra się nie da włożyć do pyska... :evilbat: pocichutku, pomalutku... zdejmę Ci kapcia ze stopy... :evilbat: i nie ważne, że mi to zabrałaś i odłożyłaś na wysoką półkę... tylko wyjdziesz z domu, to i tak się tam wdrapię i wezmę, co moje... nawet, jeżeli odpadła jakaś mało atrakcyjna część zabawki... w momencie, kiedy trzymasz ją w rękach, automatycznie staje się bardziej atrakcyjna, niż to, co trzymam w pysku... co zaznaczę dobitnie przygniatając przedmiot łapą... Po jakimś czasie wszystko wygląda jak moje- znak rozpoznawczy- dziurki po kłach. zobaczyłem, usłyszałem, wywąchałem, wyczułem szóstym zmysłem... jak jesteś niezdara, to co się dziwisz? Prawo buszu!!! :evilbat: a tego akurat nie rozumiem... przecież wszystko co moje, chwilkę później jest połamane i popsute- i na tym polega cały fun...
  25. Znalazłam dawno zapomniany temat o bullach na "Hodowli". Bullowaci tam rzadko zaglądają, a kilka rzeczy w tym topiku jest ciekawych i może warto przeczytać? Przenoszę tamat na bullowate. Dag-mod.
×
×
  • Create New...