-
Posts
862 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dag
-
Jedyne, co Ci pomoże, to KONSEKWENCJA, której mi zabrakło... :oops: Też miałam taką idee fix, że pies będzie spał na swoim posłaniu. Co noc byłą walka... ja Chrumę z wyra... ona na wyro i tak przez pół godziny. W końcu pies się obrażał, szedł na posłanie, ja zasypiałam, a i tak się budziłam z psią mordą na podusi. A swoje posłanie zeżarła, więc nawet nie miałam jej gdzie wysyłać... No to się poddałam, dałam się wytresować i jak pies chce w nocy wejść pod kołdrę, to dziubie mnie nosem w policzek, a ja przez sen, nieświadomie, podnoszę kołderkę, czekam, aż pies się umości i zakrywam kołderkę... :oops: PODOBNO, jak się jest bardziej konsekwentnym w zrzucaniu psa z łóżka, to on w końcu łapie o co chodzi i śpi "u siebie". Podobno. A "klapsania" bullowatego nie polecam, bo Ciebie tylko ręka zaboli, a on i tak nie poczuje. Lepiej działa leciutkie pacnięcie w okolice nosa. A czy to pomoże na stałe zgonić psa z łóżeczka... nie znaju. Czekam na wypowiedzi tych, co odnieśli skutek. :D
-
Z wścieklizną- tak ma być. Różne są szkoły... czasami szczepią jeszcze później. Ze spacerkami- nie czekaj, daj się małej nacieszyć póki jeszcze śnieg nie spadł i łapy nie przymarzają (a podobno za kilka dni zaczną- jeśli wierzyć prognozom). Nie musisz od razu dawać sie szczenięcince bawić z psami, ale weź ją np. na jakiś względnie czysty trawnik- niech sobie 10 minut połazi- tak kilka razy dziennie. Albo np. smakołyk w łapę i potrenuj chodzenie na smyczy (niektóre szczeniaki najpierw rozkładają się na plask i ni diabła nie chcą się ruszyć)- tak zupełnie bez celu- nie to, że ma się koniecznie wysiusiać. I koniecznie nadaj, jak przebiegł pierwszy spacerek :D
-
Dag dostęp do kompa ma, tylko, że w dziwnych godzinach... A właśnie się dowiedziałam, że Bostek to mój samozwańczy rzecznik prasowy. TYlko niepokoi mnie to, jak on to wszystko dobrze pamięta... A fakt- odkąd Dag chlała przez chyba 5 stron urodzin PPPPonia- Dag ma uczulenie na fiolecik. A tak właściwie, to czemu ja piszę o sobie w trzeciej osobie????
-
Ja też... aż mi oczka z orbitek wylazły :o Dokładnie tak. Ja wiem, że coś takiego jest, domyślam się jak to działa, ale nie mogę nic z tym zrobić, więc po prostu nie chcę się dobijać poznawaniem szczegółów. Taki mechanizm obronny.
-
Zemat- po Tobie się tego nie spodziewałam... Dag jest dziewczynką i za nic na świecie by tego nie zmieniła, bo chopy som durne...
-
TO JA CIĘ NA POCZĄTKU PRZENIOSĘ NA "WYCHOWANIE" bo bardziej tam temat pasuje, niż na pielęgnacji. :D _____________________________________________________ Łoj... to żeś się wpakowała... Czyli ile szczeniak będzie w domu sam? Chrumę musiałam zostawiać w domu na około 8h- ale zawsze starałam się: a) uciec z pracy- miałam blisko, wylatywałam na godzinę- (20 min by dotrzeć do domu, 20 na spacerek, 20 na powrót do pracy). b) załatwić psu niankę- kilka osób miało klucze do domku i wyprowadzali ją na dwór, albo siedzieli przy kompie dotrzymując psu towarzystwa. c) wziąć psa do pracy (tak po 15tej, kiedy już prawie wsjio zrobiłam- fajne szefostwo miałam). d) podrzucałam psa do "cioci"- czyli kogokolwiek, kto był w stanie się nią zaopiekować, a nie wyrażał chęci koczowania u mnie w domu. A dlaczego tak? Nie można nauczyć psa siusiania tylko na dworzu jak się go nie zbeszta za lanie na podłogę. A nie można szczeniaka zbesztać, jak się go zostawiło na 8h samego w domu. Bo on po prostu tyle nie wyrobi i to nie jego wina. Taka mała szczenięcinka siusia co chwilę- z czasem ta "chwila" się wydłuża do 4h, potem do 5h itd. I szczeniaka trzeba obserwować... jak właśnie się obudził, jak się zaczyna kręcić w kółko, jak patrzy sie żałośnie, jak właśnie zjadł, jak napęcznieje mu brzuszek- -to go za chabety- i na dwór. Jak się wysiusia- to nagroda. Jak zacznie lać w domu- to zbesztać- i mimo, że siusiu zrobił- i tak na dwór... łoj... ile ja razy biegałam z Chrumą pod pachą na dwór, a ona jak tylko stawiałam ją na ziemi (na korytarzu, w windzie itd)- natychmiast przykucała... A i tak byłam z nią za mało i zdarzało jej się nalać w domu do prawie roku. No bo skoro się chce siusiu, a pańci nie ma, to czemu nie... Pańcia przyjdzie za kilka godzin, ochrzani, ale siusiu zrobię i będzie mi przez te kilka godzin do powrotu pańci lepiej... Szczeniaki, które mają stały nadzór uczą sie szybciutko- 3-4 miesięczne juz grzecznie czekają pod drzwiami i pokazują, że czas na spacer. A jak sie zawali na pocztku- to się ma później przerąbane. Ja- mimo starań j/w- zawaliłam i mop był w ciągłym użyciu. Co do samych spacerów- to teraz zimno jest i paskudnie, w łąpy mokro, a ten świat taki wielki i mamy nie ma... Szczeniak może być w jednej chwili bardzo ciekawski, a w drugiej się przestraszyć podmuchu wiatru. Obserwuj zachowanie psiaka- i jak tylko zauważysz, że się boi, trzęsie z zimna- uspokój- i do domku. Najlepsze są krótkie, częste spacerki, po małym terenie- typu dookoła bloku, jeden duży trawnik. Jak już sie z nim oswoi- trochę dalsza wycieczka, a potem jeszcze dalsza... Co do spotkań z innymi psami- to jak najbardziej - szczenię musi się zsocjalizować, obwachać itd. Tylko lepiej się na początku upewnij, że ten inny pies jest dobry dla szczeniaków. A raczej, czy jego właściciel jest mądry, czy nie. Nie ma co panikować, jak któryś pies postanowi pokazać hierarchię i na początku nieco szturchnie szczeniaka- mały musi wiedzieć, kto tu rządzi- ale lepiej, jakbyś wcześniej wiedziała, że inny pies tylko go szturchnie i przygniecie do ziemi, a nie zrobi przy tym krzywdy- a w tym pomaga rozmowa z właścicielem. Chruma szybko nauczyła się kłaść na plecki przed dorosłym psem, a teraz sama ćwiczy szczeniaki- zabawa zabawą, a jak przeginają, to je bęc na ziemię. Jak widzę, że ma szczeniaka dość, to ją zabieram, jak szczeniak ma dość, to też ją zabieram. Czyli w skrócie- dawaj się szczeniakowi bawić z innymi psami (najlepiej podobnych gabarytów) i nie panikuj, gdy go przewrócą, ale czujnie obserwuj i miej non stop kontrolę. Jak inny pies zaczyna być znużony napadającym go szczeniakiem- zabierz swojego. Jak Twój zaczyna mieć dosyć przewracania go na ziemię i podgryzania, albo zaczyna się bać i unika kontaktu- zabierz swojego. O szczeniakach można by pisać w nieskończoność (na podstawie własnych doswiadczeń i błędów :D ) A i tak sama zobaczysz- bo zawsze jest niby tak samo, a jednak inaczej. zobaczymy co napiszą inni. 8) Powodzenia- i pisz jak tam maluch.
-
A w jaki sposób powinno się męczyć zwierzęta????? :evil:
-
UTRUDNIĆ???? :o :o :o Jak? Może UNUDNIĆ- ale to tylko tym, którzy lubią takie pyskówki... Kaczy- ja Cię lubię (tylko za cholerę nie mogę sobie przypomnieć czemu), ale weź Ty sie chłopaku opanuj!!! PS. Spamer- a kto Ty jesteś?
-
Staffordshire bulterier.....rece mi opadly...
Dag replied to acroba's topic in Staffordshire Bull Terrier
W Gremlinach, to w/g mnie grały bulgotki francuskie, ale w Crittersach to już na mur były staffiory!!! :evilbat: A Ty Bossik dobrze się czujesz? Nie nasłuchałeś się ostatnio Gietrycha, Lepperka czy innego Gabriela Szalonego? Beńka- jak on tak w domu też gada, to do lekarza go... natychmiast... bo mu tak zostanie i blokować mównicę pójdzie... albo tory... albo łazienkę... -
Staffordshire bulterier.....rece mi opadly...
Dag replied to acroba's topic in Staffordshire Bull Terrier
Ja jusz napisałam... na adres z linka pt. "napisz do nas" z tamtej stronki zaraz po wpisaniu postu tutaj. Jak są jakieś inne adresy, na które mogłabym sobie popisać, to mi nadajcie na priva... dziś mam wolne... a co... nie ma to jak sensownie spędzić sobotę. -
Staffordshire bulterier.....rece mi opadly...
Dag replied to acroba's topic in Staffordshire Bull Terrier
A tu akurat najwyraźniej autor tekstu był inny, bo to była IRONIA!!!! Uśmiał się koleś z bzdurnej wybiórczości ras uznanych z niebezpieczne i tyle. -
Staffordshire bulterier.....rece mi opadly...
Dag replied to acroba's topic in Staffordshire Bull Terrier
O kur... śmiać się, czy płakać??? Oto jest pytanie... "Ten, kto nazywa go 'pitbulem' lub 'psem mordercą', ten wyrządza mu prawdziwą krzywdę, gdyz nie jest to pies będący mieszanką rozmaitych ras bojowych, nazywaną 'pitbull terierem' i wcale nie jest przesadnie agresywny." A mi się przez tyle lat wydawało, że pit to pit, a bandog, to bandog... "Czy taki pies w ogóle da się pogłaskać? Lepiej nie próbować, bo staffik, choć łagodny wobec ludzi, niezbyt chętnie zadaje się z obcymi, i jest wobec nich raczej nieufny" Chyba muszę to Chrumie przeczytać... może przestanie rzucać się na obcych ludzi i bezczelnie żadać pieszczot!!! "Uparty rozrabiaka kocha ryzyko i nie cofnie się przed żadnym zagrożeniem" A w razie czego... do pańci na rączki... :oops: "Pod tą dość odpychająca i nieprzystępną fasadą kryje się ogromne, tkliwe serce, które daleko nie każdemu zaufa." Te... koleś, podobno o gustach się nie dyskutuje... ale mów za siebie... :evil: "Tylko solidnie zmęczony ( a nie jest to łatwe!) potrafi zachować w domu spokój i nie rozrabiać." To fakt, koleś zapomniał tylko dodać, że po godzinnej drzemce taki zajechany staffik odzyskuje siły i rozrabia od początku... "Za to możecie państwo spokojnie zostawić go od czasu do czasu samego w domu bez obaw, że zdemoluje go do cna: staffik nie bywa ani nerwowy, ani tchórzliwy czy mściwy, to prawdziwy diament wśród szlachetnych kamieni innych ras" Nie... no skąd... ja to Chrumie muszę na psi przełożyć... ona jest jakaś wybitna chyba... bo i demoluje i tchórz jest i jak się chce zemscić, to zawsze znajdzie sposób... "jest wyjątkowo odważnym psem stróżującym, któremu można zaufać bez reszty. Jego nieprzystępna mina i nieprzychylne, świdrujące spojrzenie powstrzymają każdego intruza przed wejściem na jego terytorium... Jeśli jednak jakiś szczególnie uparty włamywacz zechce zbagatelizować obecność staffika i mimo wszystko wejść na pilnowany przezeń teren, to błyskawicznie tego pożałuje i będzie żałował do końca życia: staffordshire bulterier nie zwykł oszczędzać przeciwników, rusza do ataku łatwo, a wyhamować go w zasadzie nie sposób..." Jeszcze tylko dopisać, że to pies żarciem nieprzekupny i będzie apogeum durnoty... żałować, to potencjalny złodziej może wedy, gdy mu staffik chcąc go pocałować w pysk niechcący w nosa przyłoży... Facet pomylił "nieprzychylną minę" i "świdrujące spojrzenie" z obślinioną mordą i wzrokiem typu "daj jeść"... "Trudno powiedzieć, by staffordshire bulterier miał cierpliwość do innych psów, by w ogóle starał się je zaakceptować. Jest pod tym względem dziedzicznie obciążony - przecież jego przodków stworzono właśnie do walk z psami! Właściwe tej rasie zachowania dominacyjne i duch walki, niezależne od płci, wynikają niewątpliwie z założeń krzyżówki buldoga z terierem i wieloletnie wysiłki hodowców, zwłaszcza brytyjskich, by nieco wygładzić i utemperować charakter staffików na niewiele się zdały." tiaaaa... "Jako potencjalni właściciele staffordshire bulteriera powinniście państwo wiedzieć, że jest to pies reagujący błyskawicznie, bez rozkazu, zdecydowanie i od razu z pełną furią." Że niby kur... COOOOO???? :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: Niniejszym dziękuje panu autorowi tekstu za pomoc w naprawienu niesłusznego wizerunku rasy... :evil: "Nie zdarzy się, by staffik poddał się i odszedł z podkulonym ogonem, nawet w obliczu dużo większego i silniejszego przeciwnika. Na dodatek nigdy nie wiadomo, kiedy radosna zabawa z doskonale znanym psem z sąsiedztwa przerodzi się w krwawą jatkę, w której staffik nie będzie znał pardonu." Paranoja trwa.... "Co gorsza - równie zdecydowanie zareaguje, gdy uzna że ktokolwiek, pies czy człowiek, zagraża jego panu lub jego bliskim - stąd w zasadzie nie wolno go spuszczać ze smyczy!" Ratunkuuuuuuuu!!!! " Potrafi wprawdzie być niewiarygodnie serdeczny i przyjacielski, ale równocześnie przy lada okazji potrafi wprost wyjść ze skóry i zaatakować nawet w sytuacjach, które zna." Łapki mi opadły... "Staffik, jako pies złożony z samych mięśni, wymaga wyjątkowo dużo ruchu - najlepiej by było to we własnym ogrodzie, gdyż wszelkie spuszczenie go ze smyczy w nie ogrodzonym terenie grozi niebezpiecznym starciem z innym, zazwyczaj Bogu ducha winnym, psem." :wallbash: "Na wystawach psów w Anglii dwie rasy słychać z dala - wystawców owczarków niemieckich i psy - staffordshire bulteriery. Czworonogi zachowują się w sposób nie akceptowany w jakiejkolwiek innej rasie, potrafią szczerzyć na siebie zęby na ringu, warczeć czy szarpac smycze, rzecz u innej rasy nie do pomyślenia!" :stupid: nie wolno: przesadzać z układaniem go jako psa stróżującego czy obrończego - tę umiejętność ma już we krwi. Do Marty Chmielewskiej: Stąd wzięłaś rewelacje o wrodzonej obronności bullowatych? :evilbat: "Staffik jest psem pełnym temperamentu, który dość chętnie szczeka i praktycznie dwadzieścia cztery godziny na dobę zachowuje pełną czujność." SZCZEKA???? Chrumaaaaaaaaaaaa.... no zaszczekaj... proszę.... choć raz dziennie... "Niezbyt chętnie mieszka w bloku" Sorry Chrumcia... "W mieście psy te w żadnym wypadku nie mogą być wyprowadzane na spacer bez smyczy!" Sorry sąsiedzi.... "Jeśli ogród -(...) Nawet najmniejsza dziura w ogrodzeniu jest potencjalnym zagrożeniem - któż zaręczy, że jakieś dziecko nie wepchnie w nią rączki?" A myślałam, że to powinno się tyczyć do wszystkich właścicieli psów... "Staffordshire bulterier może spokojnie cały rok mieszkać w ocieplonej budzie w ogrodzie" A widzisz Chrumka? Wiedziałam, że ściemniasz, że ci zimno... Koniec spania pod kołderką i jak czekamy na tramwaj, to proszę mi nie wskakiwać na kolanka... nie dam sie więcej nabrać na to trzęsienie, wtulanie się pod moją kurtkę i szczękanie zębami... "Mocarny staffik nie jest wcale żarłokiem" :D :D :D Buahaaaahaaahaaaahaaaa....:multi: (aż czkawki dostałam :D ) "Każdy gryzoń namierzony przez staffika może się już pożegnać z życiem!" Ten fretek, szczur i królik nawet nie wiedzą, jakie mają szczęście... Jak można skontaktować sie z autorem tego tekstu? Bo ja bym mu chętnie pokazała staffika... zobaczyłby po raz pierwszy w życiu psa o którym pisze... -
Kaczuszka???? :D :D :D To naprawdę Ty? :evilbat:
-
Przeniosłam, gdyż tak "nieśmiało śmiem" twierdzić, że na "szpice" zagląda więcej osób, które wiedzą jak wygląda nie-malamut, niż na "Hodowlę" 8)
-
Jaszczurka- Ty mądra dziewczyna jesteś- wiec uważam, że sobie spokojnie poradzisz. Tylko kiedyś tam- przy wyborze szczeniaka z miotu weź sobie tego łagodniejszego (o łagodnych rodzicach nie wspomnę, bo to chyba oczwiste). Ja mam na podwórku bullika- śliczne z niego i kochane było zwierzątko, tylko, że ma właściciela debila :evil: . Wiesz, ile pracy kosztowało właściciela przerobienie dobrego bullika na agresora??? (o to mu chodziło, bo na porshe kolesia nie stać, a czymś szpanować musi... :evil: ). Jest też drugi bullik- jeszcze szczeniak, który jest pierwszym psem pewnego pana- i ten pan nie bardzo wiedział jak postępować ze psem (np, że nie wolno go siekać smyczą tylko za to, że się do Chrumy dobiera), ale już mu pewne rzeczy wytłumaczyłam i mam nadzieję, że w końcu załapał. Bo szczenięcina sama w sobie jest kochana i istnieje nadzieja, że nawet przy zupełnym laiku wyrośnie z niego fajna świnka. Żeby popsuć z założenia łagodnego bullika naprawdę trzeba się postarać, więc żeby wychować bullątko na dobrego pieska wystarczy po prostu być normalnym, konsekwentnym, uważnym i kochającym psa człowiekiem (dla niektórych to za trudne :evil: ). No a co do tych brutalnych zabaw bullików to wszystkie bojowce tak mają... i najlepiej jak sie uda znaleźć im bojowego kumpla- żeby się tłukły jak równy z równym, bo wtedy sierść lata, psy fruwają (dwa staffiki nawalając się u mnie w domu kilka razy "odbiły się od ściany" na wysokości +/- 1,20m :D ) i jest fajnie, ale z braku drugiego bojowca jamnik też sie nada (skubańce też są bojowe i cholernie wytrzymałe 8) ). Jak się kiedyś zdecydujesz na bullika- to masz moje 100% poparcie.
-
TY... to mógłbyś pogadać z moją Chrumcią? Bo na nią moja perswazja werbalna nie działa... :cry: tabasco już zresztą tyż nie... :evil: Ona co prawda tylko boczki kanapy wcina, więc dalej kanapa istnieje, ale... :evil: A może mu ten mały nogę zjadł, a Ty nie zauważyłaś? :evilbat:
-
Czeski akcent to moja świnka odziedziczyła po tatusiu- pepiczku i dlatego nię mogę się z nią czasem dogadać, za to jej mamusia śpiewa przepięknie po polskiemu!!! 8)
-
Łeeeee tam... daleko te Czechy... a jak mi szczeniak zacznie coś o netoperkach gadać :o ? Jeszcze trochę pojojczę Acrobie, to może mi w końcu białego zrobi... :D
-
tak wracając do tematu- to ja całego białego staffiora nie chcę... Ja chcę tak łaciatego jak krówka!!! Widziałam gdzieś foty zagramanicznych łaciatków, ale nie pamiętam gdzie- jak znajdę, to nadam. A co do podziału forum- to: 1. Staffiory nie mają moda, bulliki zresztą tyż. Trochę zapomniano o nich chyba. 2. Piszcie na priva do Margo i Admina, to może coś wskóramy. Ja też z automatu, jak nie mam za dużo czasu, to wchodzę tylko na ASTy, bo tam ciekawiej. Razem było nam całkiem dobrze... nie?
-
Tau.ceti- już Cię lubię... :D Twojego psa bardziej- i tak już zostanie... (ten typ tak ma 8) ) Ale ja już nareszcie wpadłam o co Chrumie z tą witaminą C biega... Z całej chmary porozgryzanych tabletek porozwalanych po całym domku wygrzebała spod łóżka jedną całą pastylkę i zaczęła ją ciumkać... obciumkała ze słodkiej warstwy i wypluła!!! (tak na odległość) To spryciula jedna... cukierki se znalazła...
-
Wrąbała mi całe pudełko ptasiego mleczka.... no wrąbała... I to drugie w swojej karierze...... Pierwsze ściągnęła sobie z blatu kuchennego (nie ma takiej chińskiej możliwości, żeby ten kurdupel tam doskoczył), a teraz- zostawiłam sobie przy komputerku... daleko od krawędzi biurka... pod samym monitorkiem... :o Krzesło jak zwykle odsunęłam daleko na środek pokoju (świnka lubi sobie przez okno wyglądać, więc włazi po krześle na biurko i się gapi- to normalka). A ta maupa wlazła jakoś i zeżarła... :evil: Moje ptasie mleczko... :evil: Tłusta, wredna wieprzowina... :evil: (pomijam fakt, że z tegoż biurka ściągnęła też Wit C i rozgryzła je po całym domku... chromolę Wit C, a jak się nażarła, to też nic jej nie będzie) O Kurrrr... :o :o :o :evil: W tej właśnie chwili świnia wskoczyła po krześle na stół i zwaliła kufelek... :evil: Słowo honoru... Co jej dzisiaj jest? :o Faza na wspinaczki wysokogórskie, czy kompleks wzrostu? A może jednak przerobię ją na świąteczny pasztet?
-
Eeee, no to genialnie!!! :D Tylko zapytaj tego jeszcze tańszego weta o wszystko- anastezjologa, monitorowanie w czasie operacji itd. Niedawno poznałam w pracy kolesia, któremu wet w trakcie takiej operacji uśpił "niechcący" dwuletnią dobermankę- i strasznie się takich rzeczy boję. Sorry- nie chcę straszyć i krakać, ale mam paranoję :oops: . A jeszcze napisz proszę, do czego podobna jest ta sunia- i maluchy. :P
-
Coztego- a ja mam kilka pytań technicznych- czyja to sunia, dlaczego szczeniaki wychowywane są w budzie i czemu to jej drugi miot w takich warunkach? Jakiej wielkości jest sunia, i co potem będzie ze szczeniaczkmi, jak już je zabierzesz? Czym dokarmiasz maluchy, ile ich jest? Tak tylko pytam z wrodzonej ciekawości...
-
Gosia- jesteś dla psa najlepszą zabawką- taką interaktywną, fajną i duuuużą... i masz tyle fajnych miejsc, w które Cię można użreć... To, że warczy, a raczej gada- jest normalne- ona Cię zachęca do zabawy, albo opieprza, że się nie bawisz, albo sobie jojczy, że się nudzi. Już zdążyła sie nauczyć, że jej gadanie zawraca Twoją uwagę, a o to jej przecież chodzi- no to gada jeszcze więcej. Zupełnie nie zwracaj na to uwagi, tzn. nie bój się tego. One po prostu gadają. Jedne więcej, drugie mniej, ale nie oznacza to większego poziomu agresji. Pyskatego masz szczeniaka i tyle. Tak jak napisała Mag, trudno jest radzić przez internet, nie znając ani psa, ani Ciebie. Napiszę więc jak to u mnie było. Mała Chrumcia zaraz po przebudzeniu miała rytułał- siusiu, micha, Dag. Zazwyczaj miałam czas i chęć, żeby się z nią pobawić- więc napadała na mnie i gryzła. Zakładałam stary sweterek, skarpetki na ręce i się z nią tłukłam. Jak użarła za mocno, to po nosie i "delikatnie". Jak jej miałam dość, bo szalała bez pamięci, to "Nie, odejdź, koniec". Jak nie chciałam się z nią bawić, to wtykałam jej do pyska maskotkę, coby sobie ją rozszarpała. Tylko jedna uwaga: maskotka się nudzi. maskotek, szmat, sznurków i gryzaków należy mieć kilka- jak widzisz, że pies się jakąś przez kilka dni nie interesuje, to ją schowaj, daj inną. Po kilku dniach znudzi się ta inna, a wtedy wyciągnij poprzednią. zobaczysz jaka radość nastąpi. Ja miałam cały worek nadgryzionych zabawek i co kilka dni zmieniałam zestaw. Jak mnie wkurzała, to- tak jak psia mama, łapałam za łeb i przygniatałam do ziemi (tak na plecki), coś tam burkałam. Jak przestyawała wierzgać, puszczałam i odchodziłam. I tak do skutku, aż załapała. I jeszcze jedno- jak Chrum grzecznie rozszarpywała maskotkę- raz na jakiś czas podchodziłam do niej i chwaliłam za to, że się grzecznie sama bawi wtedy oczywiście ona rzucała się na mnie i musiałam się z nią przez chwilę poszarpać- to maskotką, to dając się użreć w palec itd. Po chwili- machotka do pyska i odchodziłam. I tak Chrum naumiała się schematu- grzecznie się bawię SAMA- pańcia chwali i się interesuje. Jak za pańcią łażę i gryzę jej nogawki- pancia krzyczy i sie nie bawi. Ja miałam jeszcze inny problem- musiałam się naumieć dawać jasne, wyraźne sygnały. Bo wcześniaj miałam kota. I do szczeniaka na początku mówiłam jak do kota- czyli tym samym łagodno-nudnym głosem typu "Chrumcia, nieee rób.... nie wooooolno...." Dużo czasu mi zajęło opracowanie głosu "do zabawy", "karcącego", "łagodzacego". A to musi być stały, czytelny zestaw słów, głośności i tonu głosu. Może Ty też masz to samo? Ze np. opieprzasz ją tonem podobnym do tego, którego używasz w zabawie? Trudne to wszystko i intuicyjne. Musisz odbębnić dzienną dawkę "bycia gryzionym, obwarkiwanym i napadanym"- no bo przecież jak się ruszasz, to Cię można upolować. I musisz się z nią bawić często- w szarpanie, gryzienie i napadanie, bo masz bullowatego i nie ma dla niego innej formy zabawy. I nie będzie (aport piłeczki nigdy nie zastąpi tłuczenia się z pańcią, rozszarpywanie zabawki w samotności- też). Jesteś jej całym światem i ulubioną zabawką. Jedyne, co w tym układzie możesz zmienic, to siła gryzienia i koniec zabawy na komendę. Nie zawsze mi tak gładko wychodziło, musiałam najpierw się nauczyć, a potem psa. Ale teraz jak już mi świnka wydoroślała, strasznie tęsknię za tym szalonym szczeniakiem, któremu sie codziennie odgrażałam, że go na pasztet przerobię :D :D :D . Czyli duuużo roboty i jeszcze wiele zadraśnięć przed Tobą, ale też strasznie fajna zabawa. Powodzenia.
-
Oj... długo by gadać... No czekam i czekam... i ta moja sierota dalej ucieka w panice jak szczeknie na nią jakieś futrzaste coś wilkości chomika, co nie zmniejsza w żadnym stopniu mojej czujności. Bo może zaatakować. Nie dlatego, że jest bullowata, czy że niedługo skończy te "magiczne" 2 lata, ale dlatego, że JEST PSEM!!!!!!!!!! Się przyczepiłam do jednego tekstu, który rozpętał tą debatę, a nie do wszystkich wypowiedzi. Po prostu uważam, że w danym kontekście był zupełnie niepotrzebny. AZJA- proszę- zapomnij o 4miesięcznym amstaffiątku. Przegapiłaś najbardziej kluczowe tygodnie jego życia- czyli zaraz po odstawieniu od mamy i nie wiesz, co się z nim wtedy działo. Znajdziesz swoje amstaffiątko- takie 10cio-tygodniowe i też będzie prześliczne!!! :D