Jump to content
Dogomania

Dag

Members
  • Posts

    862
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Dag

  1. Jakby komuś brakowało dyskusji MCh i Buldoga, to przeniosłam ją tu: http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&p=251018#251018 Dag-mod. :evilbat:
  2. A co mi tam... Nie wiem, jak resztę, mnie nikt do tego nie zmusza....mnie to autentycznie zazwyczaj bawi do łez... :evilbat: No i? To jak z tym schodzeniem do poziomu prezentowanego na innych topikach? A po czym? Wracając do tematu wieszania szczeniaka na szmacie, bo mu to na zgryz nie szkodzi... :evilbat:
  3. No mam... mam... wystarczy na 3 dni wypaść z obiegu i już się trzeba naharować... :wink: Wydzieliłam waszą radosną dyskusję , bo nijak się ma do pierwotnego tematu. Na offa jej narazie nie przenoszę, bo tam zagladać mi się nie chce, a strasznie mi się ta wymiana zdań podoba, a poza tym dotyczy nietolerancji wśród bullowatych dogomaniaków.
  4. Nie wiem, jak ZEMAT, ale Dag nie spać... Dag czasami pracować 3 dni z rzędu po 13h na dobę... ale Dag już wrócić... Przeczytałam to wszystyko i ręce mi opadły. czy wyscie powariowali wszyscy? Matys, Alex, dzurga... (i cała reszta) wróćcie do tego tematu za tydzień, jak już wam ciśnienie spadnie i przeczytajcie wszystko jeszcze raz... To o psach miało być? Jak wy chcecie mieć spokojne, ułożone psy, jak sami siebie nie potraficie utrzymać na smyczy? Po kiego te całe awantury o poprawną polszczyznę i terminologię- tutaj spełniajacą akurat rolę conajmniej drugorzędną? Kogo obchodzi definicja słowa "dysputa" i zasadność jego użycia? Dalibyście sobie spokój z wycieczkami personalnymi i dotrzymalibyście słowa (kilka osób kilkukrotnie obiecywało, że da sobie spokój). Jak chcecie się o to żreć, to ja proponuję priv. Grzecznie proszę ocenzurować osobiście swoje posty- bez żadnych cmoknięć (na przyjemnośc trzeba sobie zasłużyć). Duzi jesteście, więc daję wam szansę rozwiązania problemu własnymi łapcami, bo matkować dzisiaj nie mam humoru. Jeżeli tego nie zrobicie- to ja się do cenzury dorwę i ilość postów spadnie... A teraz idę na zakupy.
  5. tak- to, że Chruma się kilka razy uszkodziła, nie znaczy, że każdy staffik się uszkodzi, tak samo jak to, że żaden z Twoich bullowatych porządnej kontuzji nie miał- nie znaczy, że nikomu nic się nie stanie. Ale Ty doradzasz niefrasobliwość, argumentując to tym, że przecież pies sam sobie krzywdy nie zrobi. A kto ma mu tą krzywdę zrobić? Że niby ja Chrumę do samochodu uwiązałam i biegła 10km po asfalcie aż do zdarcia poduch, czy może ona sama nie przestała biegać za piłeczką tenisową mimo, iż poduchy miała zdarte prawie do żywego mięska? Ja "tylko" nie przypilnowałam- i właśnie o to chodzi- żeby myśleć za psa, który w zabawie nie myśli i pilnować. Egzamin z "emocji i motywacji" zaliczyłam już bardzo dawno temu na studiach i nie chce mi się do tego wracać, ale jeżeli koniecznie chcesz, mogę przeszperać stare notatki, ot tak, żeby udowodnić, że to nie ja mylę pojęcia... ale czy naprawdę muszę? :evilbat: Ty... to może ona chora jest? :wink: Nie- ja po prostu pamiętam, co pisałaś wcześniej (Ty najwyraźniej nie) i widzę, że dorabiasz fakty do teorii. Marta- no proszę Cię... jak ja Cię mam traktować poważnie!!! W jednym topiku- tutaj, najpierw piszesz, że wieszanie psa na szmacie nie może mieć wpływu na kształtowanie się jego zgryzu: Argumentujesz to w najbardziej naiwny sposób z możliwych: A po chwili piszesz, że veci i hodowcy zalecili Ci wieszanie psa na szmacie WŁAŚNIE PO TO, by psu naprostować zgryz!!!!! No to weź się w końcu zdecyduj, czy wieszanie szczeniaka na szmacie ma wpływ na zgryz, czy nie? Albo zanim coś napiszesz, zapytaj sie tych vetów i hodowców, a potem ich WYSŁUCHAJ dokładnie!!!!! Nie wiem, co jest z Twoim logicznym myśleniem nie tak, ale szkodliwość braku Twojej logiki przedstawię obrazkowo: Skoro Twoja suka ma problemy ze zgryzem, a hodowcy doradzili Ci wieszanie psa na szmacie coby pomóc w jego naprostowaniu, to Ty pisząc komuś, kogo szczeniak ma prosty zgryz, że wieszanie psa na szmacie nie zmienia zgryzu- możesz zrobić wielką krzywdę!!!! :evil: Jeszcze nie daj Boże się Ciebie ktoś posłucha (nie wiem, może są tacy :wink: ), da psu dyndać na szmacie czy innym chwytaku, a potem co? Aparacik na zęby? Dorosła baba jesteś, nie małolata, rodzice za szkody wyrządzone przez Ciebie już od dawna nie odpowiadają, to weź Ty odpowiedzialność za własne słowa- nawet na internetowym forum... Minimum logiki Marta... tylko tyle od Ciebie wymagam... to naprawdę nie boli. Zarzucasz mi, że manipuluję Twoimi postami- teraz nie sięgałam do Twoich wywodów z innych topików- zacytowałam tylko fragmenty z jednego tematu- i nawet tu nie potrafisz nie dopasowywać faktów do teorii, jaka Ci w danym momencie pasuje. Do wykrycia tego nie potrzeba być hodowcą z 30 letnim stażem- wystarczy tylko umieć czytać!!! Do gazety codziennej to może nie, ale do jakiegoś tygodnika to by się nadawało... :wink: Na MOJĄ logikę nie można inaczej zinterpretować bzdur, które ktoś wypisuje, niż tylko jako bzdury. Jak widać na TWOJĄ się da. Polskie? Mój staffik czasem przez sen po czesku gada- tak jej zostało po tatusiu... Mamy staffików w Polsce tak mało, że jeszcze nie zdążyliśmy ich spiepszyć, ale wszystko przed nami... I dlatego radzę wziąć sobie do serca dane z zagranicznych stron o dysplazji, zamiast je kwestionować i UWAŻAĆ, a nie cieszyć się, że to nie u nas, ale u tych wrednych imperialistów... PS. Tak... tak... wiem... znowu wyrwałam Twoje słowa z kontekstu i wrednie je zmanipulowałam... :evilbat: ja już tak mam... :evilbat: Marek z Gromem może potwierdzić... :wink:
  6. do tej miny pasowałby tekst w "dymku": "nos... nos... co to jest nos... chciałbym go kiedyś zobaczyć..." :D
  7. Angielskiego humoru Polacy nie kumają, a humor Buldoga kumam zawsze... hmmm... to może ze mną też jest coś nie tak? :D
  8. A- jeszcze zapomniałam dodać, że Twój wisielczy humorek jak najbardziej mi odpowiada... jest taki ... bullowaty :evilbat: . I jeszcze tylko jedno pytanie- próbowałeś się w tej sprawie konaktować z hodowcą? Jeśli tak, to co Ci odpowiedział? I czy kiedy odbierałeś szczeniaki przyjrzałeś się zachowaniu psiej mamy? Coś Cię zaniepokoiło? Pytałeś o charakter ojca?
  9. Sorry, że ja tak zupełnie od czapki... :oops: Co do sterylizacji suk, to już się dawno temu doszkoliłam- kiedy można i dlaczego. A jak to jest z kastracją psów? Tu zupełny lajkonik jestem. Coś mi intuicja podpowiada, że 6 miesięczny pies nie zakończył jeszcze przebudowy gospodarki hormonalnej w organiźmie i że raczej nie powinno się tego zabiegu robić tak wcześnie... Ale to tylko intuicja, z nią różnie bywa, a pytanie ma cel tylko i wyłącznie informacyjny.
  10. A co mi tam... mam dziś wolne, to się trochę jeszcze poczepiam... :evilbat: To kto w końcu jest bardzej emocjonalny i uczuciowy? Staffik czy nagus? ____________________________________________ Taaaak... to rzeczywiście był opis bardzo opanowanego psa, który umie hamować swoje emocje, o ile w ogóle je ma... :lol: _____________________________________________ A tak na koniec: Życzę dalszych sukcesów w wieszaniu szczeniaka na szmatce. Nie twierdzę, że problem z uzębieniem wystąpił w wyniku wieszania psa (od tego raczej by się kły nie cofnęły), ale gratuluję beztroskiego podejścia do kwestii kształtowania się zgryzu psa- w szczególności, jeżeli ten ma już jakieś z tym problemy.
  11. Jakoś lubię polemizować z Martą Chmilewską, i mimo, że trochę spóźniłam się na debatę- nie mogę sobie darować. Nie... skąd... sama ostatnio pisałaś że Penny postanowiła przebiec przez płot i się zdziwiła. Chruma też kiedyś próbowała i zdrowo przyrżnęła, bo jednach umiejętności przechodzenia przez ściany nie posiada. Próbowała też wskoczyć na 1,5m murek- bo ja na nim siedziałam i prawie jej się to udało- wyobrażasz sobie, jaki to wysiłek dla młodego, rosnącego psiaka? Sam wyskok i potem upadek na ziemię? Kiedyś też chciała złapać frisbee w locie, zrobiła pół salta i rąbnęła o kant krawężnika. Normalnie chrum oszczędza się w upał, snuje, ale... znajomi grali w frisbee na plaży- 35 stopni gorąca- dałam Chrumie pobiegać 15 minut, piana z pyska jej leciała, to ją złapałam i nie pozwoliłam dalej biegać. Zaczęła mi takie cyrki odstawiać i się wyrywać, bo ona chce frisbee, że musiałam wrócić do namiotu, bo jakbym jej dała biegać, to by padła. One są pancerne, inny pies po takim rąbnieciu w ścianę, czy krawężnik, by nie wstał, a Chrum sie otrzepała i dalej hasać. Nie wiem, co nazywasz działaniem pod wpływem emocji, ale rozbawiony, czy zafascynowany staffik (a rozbawić, czy zafascynować je czymś jest strasznie łatwo) jest w stanie zerwać sobie więzadło, przeciążyc staw i biegać dalej nie sygnalizując, że stało się coś złego, ba, nawet tego nie zauważając. I gdzie tu instynkt samozachowawczy? Że niby staffiki są rozsadne? Tia.... pewnie. Kiedy staffik Ci "mówi", że coś go boli, to znaczy, że już jest naprawdę źle, kiedy zaczyna lekko kuleć, to znaczy że pies innej rasy już dawno by leżał i piszczał wniebogłosy. I dlatego właśnie staffika trzeba bardziej obserwować niż pudla i hamować jego zabawy. Psy- generalnie- tak. Staffiki uważają, że mogą wszystko. Zanim impuls informujacy o bólu dotrze do ich zakutego łebka, krąży przez 2h i 100 razy o drogę pyta :wink: . No a o czym my cały czas gadamy? Trudno, żeby pies był rozemocjonowany całą dobę- czasem fajnie się do pańci przytulić i TV pooglądać. Ale właśnie o to chodzi, że bullowatym czasem odbija korba niespotykana u innych ras. Jak się ma powyższe Twoje stwierdzenie do tego: To odbija im ta korba i trzeba je kontrolować, czy też pies wie, na ile go stać i sam będzie uważał? No taaaak... ciumkanie smoczka, a wiszenie na szczęce całym ciężarem ciała, to rzeczywiście jest coś, co można porównywać... :lol: Przerażająca logika... Tak jak już ktoś wcześniej zauważył, gadamy o szczeniakach, którym ten kościec dopiero się kształtuje. Poza tym staffiki mają ogólnie słaby "stelaż" w stosunku do swojej masy ciała. Nie dało Ci nigdy do myślenia to, że jakoś hodowcy pudli nie zalecają nabywcom noszenia psa po schodach do 6 mies życia? Ciekawe, czemu staffikowcy to robią???? Globalnie im się na mózg rzuciło, czy jak? Z wiekiem nawet staffiki normalnieją- to fakt. Przestają pikować mordą w śnieg i podniecać się każdym spadającym listkiem. Ale co to ma do rozmowy o szczeniakach, które nie rozumieją rad typu: "nie wpadaj z impetem na płot, bo on nie ustąpi", "nie biegaj po asfalcie do zdarcia poduszek, bo następnego dnia nie będziesz mógł chodzić", "frisbee nie odleci, jeżeli tylko spuścisz je z oczu, żeby napić się wody"? Bo komenda "poproś" jest z założenia bez sensu i staffik o tym wie :evilbat: . A duża jest różnica w pracy poszczególnych grup mięśni i przeciążeniem kręgosłupa, kiedy szczeniak stoi na tylnych łapach, balansuje i prosi, a kiedy stoi na tylnych łapach i szarpie za szmatkę?????? :o Z jednej strony- szarpiąc ma "oparcie" na mordzie, z drugiej- porównaj tradycyjny czas "proszenia"- które to pies wykonuje niechętnie i unika, a czas stania na tylnych łapach i szarpania za szmatkę, które to szczeniak wykonuje z ochotą, właściwie dopóki jego panu się nie znudzi? A teraz pomyśl, co bardziej przeciąża kręgosłup... Hihihi... ciekawe, co na to Acroba... A można wiedzieć, jak uzasadniono tą opinię? Oczywiście, że staffika jest łatwiej namówić, do ciągnięcia wózka, lub dyndania na chwytaku na czas, albo zaciskania szczęki, niż do pokonywania slalomu czy skakania przez oponę. Staffik też średnio przyswaja, czemu wymaga się od niego, żeby dotknął łapą strefę kontaktu, bo i po co??? Fajniej jest sobie podyndać na zębach! :evilbat: Ale co to ma wspólnego z "nadawaniem" się do agility? Marta- czy ja mam znaleźć wszystkie posty, w których pisałaś, jak to Penny skacze z radości na obcych ludzi i przewraca starsze dzieci na podwórku? To jest opanowany pies o małym stopniu rozemocjonowania? Znaleźć fragmenty, kiedy to porównujesz zachowanie i temperament swojego nagiego grzywacza i stafficy? A jak do Ciebie przychodzą goście, to Penny siedzi spokojnie na posłaniu i wcale na nich nie skacze i nie próbuje zalizać ich na śmierć? Jak widzi na podwórku psy to je olewa, czy leci się przywitać, a jak jej dajesz jeść, to patrzy znudzonym wzrokiem, czy też mało co jej się łapy nie połamią jak biegnie do michy? Fakt, nie jest to cecha zarezerwowana dla bojowców- z tą tylko różnicą, że każdy inny pies, jak się uszkodzi, to zasygnalizuje problem, lub po prostu przestanie biegać. A bullowaty NIE!!!!! I takim oto sposobem z małej kontuzji, którą dałoby się wyleczyć w prosty sposób możemy dorobić się mega kontuzji leczonej operacyjnie. Na koniec- co do radosnego tematu dysplazji: Że co? Że niby dysplazja u staffików nie wystepuje? to nawet nie trzeba szukać na zagramanicznych stronach podanych przez Buldoga. Na stronie vetserwisu, którą sama podałaś- jest lik do listy ras najbardziej zagrożonych dysplazją. I tam- jak wół, wśród 136 ras jest i AST i staffik. Drogą prostych skojarzeń- wracając do samego tekstu o dysplazji z podanej przez Ciebie strony- "Zdarza się również, że dysplazja ujawnia się u szczeniąt pochodzących od rodziców wolnych od tego schorzenia. Prawdopodobnie wynika to z faktu, że każdy z rodziców jest nosicielem jakiegoś procentu genów odpowiedzialnych za rozwój dysplazji, a ich działanie zsumowało się u potomstwa." Czy jesteś pewna, że przodkowie Penny, albo innej staffinki, której to właścicielowi na tym forum doradzasz tylko niewielką kontrolę nad zabawami rozwijającego się szczeniaka, (bo przecież szczeniaki są odpowiedzialne i same sobie krzywdy nie zrobią myśląc o swojej światlanej przyszłosci i przyszłych studiach na Harvardzie) nie mają genów odpowiedzialnych z dysplazję? Czy myślisz, że Penny jak sobie naderwie więzadło w niewinnej zabawie- to przybiegnie do Ciebie natychmiast i o tym zasygnalizuje- tak jak zrobiłby to pudel? A może przemyśl to wszystko na spokojnie jeszcze raz?
  12. Z jednej strony tak, ale z drugiej- nie wiesz, co by było, gdyby mała przychojraczyła. Gdyby Chruma nie padła na plask na ziemię- tamten pies zamiast tylko lekko porysować jej kark- mógłby zaatakować z jeszcze większą zaciętością i np. następnym razem złapać ją za gardło, urwać ucho, albo co. A tak- on tarmosił poddającą się Chrumę za kark- ja zdążyłam dobiec, właściciel psa zdążył go odciągnąć i było po akcji. Tego akurat nie byłabym taka pewna- Chruma ze strachu dostaje turbodoładowania :wink: . Znowu się nie zgodzę- część psów zrezygnuje, bo będzie się bać tak bliskiego kontaktu z człowiekiem, a w kilku wcześniej opisywanych przypadkach- kiedy to właściciel agresora olewał, albo wręcz aprobował to, że jego pies atakuje innego psa, jest szansa, że w końcu ruszy doopę i odciągnie swojego nie chcąc być odpowiedzialnym za uszkodzenie człowieka. Pozostają oczywiście przypadki, kiedy to atakujący pies nie wystraszy się człowieka, a właściciel agresora nie zareaguje i ten, kto zasłania swojego psiaka własnym ciałem zostanie pogryziony- ale to ryzyko jestem w stanie podjać. Musi!!! :wink:
  13. ZEMAT- masz problem- i tylko tyle mogę powiedzieć, bo nie mam zielonego pojęcia, jak wykonać takie mission impossible. NIEOBEZNANY- to zależy od wrodzonego temperamentu Twojej suni i od tego- jak ją wychowasz. Chruma zawsze była łagodna i nie miałam z niż nigdy problemów. Po tym ja bawi się z bratem, wiem, że jest zwinna i szybka jak cholera i nie ustąpi za żadne skarby świata, mimo, że on jest większy i silniejszy. Jak była mała i jakiś większy szczeniak ją męczył- zawsze ratowałam ją z opresji- brałam na rączki itd- nigdy nie pozwoliłam jej samej rozwiązać problemu ząbkami. No i tym sposobem wychowałam sobie klasycznego tchórza. Kiedyś zaatakował ją kundel owczarkopodobny, a ta sierota tylko przywarła brzuchem do ziemi i darła ryja rozpaczliwie- nawet nie próbowała sie bronić, chociaż wiem, że dałaby sobie radę, skoro potrafi wklepać bratu. Oczwiście przybiegłam i uratowałam swoją "bojową" psinę. Potem nawet byłam wkurzona, że wychowałam taką sierotę, ale jak się tak zastanowiłam i przedyskutowałam sprawę z Acrobą (z jej hodowli mam psa, a ona sama jest szkoleniowcem psów), to doszłam do wniosku- że to jednak dobrze. To JA mam niedopuszczać do takich sytuacji, to JA mam bronić psa. Jak to Acroba ładnie powiedziała- "lepiej, żeby staffik nie poznał nigdy smaku krwi, bo może mu się to spodobać." Ja tam wolę mieć bojową sierotę, która w razie problemów leci do pańci po ratunek.
  14. Niszczy!!! Przeciąganie szmatki raz na jakiś czas- OK, ale wiszenie to już niebardzo. nie chodzi o połamanie zębów, ale o zniekształcenie szczęki (tyłozgryz itd.). Dla rosnącego szczeniaczka to duże obciążenie. Zaznaczam- obciążenie, a nie wysiłek, bo te potwory są niezniszczalne... :evilbat: Nieobeznany- staffika do 6go mesiąca życia należy nosić po schodach, nie pozwalać wysoko skakać- w szczególności na twardym podłożu (na trawie już prędzej), bo można mu rozwalić stawy. W ogóle psom raczej nie powinno się pozwalać skakać na betonie. Staffiki są szalone i łatwo mogą same się uszkodzić. Takie rzeczy jak zerwane więzadła, naciągnięte ścięgna, czy przeciążone stawy możesz zauważyć dopiero po kilku dniach. Jak staffik nawet tylko lekko utyka, to może znaczyć, że stało się coś groźnego. Małe przykładziki- Chruma rozcięła sobie łapę do kości (6 szwów) i nawet tego nie zauważyła. Jak niosłam ją do samochodu- wyrwała się i pobiegła sama. Dopiero po pół h, w kolejce do weta, kiedy już zakrwawiła mi całe spodnie skumała, że coś jest nie halo. Innym razem znajomi grali w tenisa na asfalcie- a Chruma ganiała za piłeczką. Po godzinie padła i wtedy zobaczyłam, że ma do krwi zdarte poduszki łap. Dopiero następnego dnia stwierdziła, że faktycznie to boli i wypadałoby trochę pojojczyć. Jej brat miał spotkanie 3go stopnia z samochodem. Przeleciał kilka metrów, huknął o glebę i stracił przytomnść. Obudził się kilka minut później- już u weta, poleżał zdziwiony, a później wstał jak gdyby nigdy nic. Był strasznie poobijany, ale nic sobie z tego nie robił i dopiero po 2 dniach zaczął kuleć. Podsumowanie- jakiekolwiek treningi ze staffikiem- bardziej siłowe (opona, ciąganie, hasanie z górki i pod, skakanie i wskakiwanie, dłuższe wiszenie na chwytaku itd.) można zaczynać dopiero, jak już pies podrośnie, czyli tak po roku z haczykiem. Przeciąganie szmaty- jak zmieni ząbki. A przed ogólnym bieganiem z obłędem w oczach, ganianiem piłeczki, nawalaniem sie z innymi psami i wywijaniem fikołków przeciwskazań nie ma, a poza tym- spróbuj staffika przed tym powstrzymać... :evilbat:
  15. :o :o :o :o :o Oj... tu się z Tobą na maxa nie zgodzę... Szkolenie jest nie tylko po to, żeby nauczyć psa podawania łapy, ale głównie po to, by pod okiem fachowca ustalić właściwą relację: Ty-pies. Jak tylko człowiek widzi, że nie radzi sobie z kilkumiesięcznym szczeniakiem, że pies cały czas mu włazi na głowę i rządzi, to nawet jeżeli mu nie zależy na piesku-cyrkowcu wykonującym komendy, albo sam jest w stanie psa nauczyć niezbędnych komend, to i tak powinien ZASUWAĆ NA SZKOLENIE!!!! Kompetentny szkoleniowiec dojrzy i przeanalizuje problem i powie- jak psa ustawić!!! Szkoda, że z tej możliwości nie skorzystałeś.
  16. Postanowiłam trochę się pobawić przed snem i od tematu "w co się bawić" oddzieliłam tą część, w której poznaliśmy Nieobeznanego i jego Pumę. Tamta dyskusja nie ma nic wspólnego z "bawieniem się" i moim zdaniem zasługuje na osobny temat. Topikowi nadałam tytuł "stafficzka Puma". Pretensje bądź pochwały proszę na priv. Dag-mod.
  17. Oj, Marta, Marta... nieznane są mi drogi, którymi chadzają Twoje myśli... Nieobeznany- to wszystko trochę nie tak... To wszystko dlatego, że my, staffikowcy jesteśmy trochę porąbani :evilbat: . A po tym radosnym stwierdzeniu postaram się to wytłumaczyć: Nikogo już nie dziwią bezpapierowe ASTy w schroniskach- jest ich pełno. Nikogo też nie dziwią papierowe ASTy w schroniskach, tak jak już nkt nie wybałusza oczu na widok ogłoszenia w gazecie " sprzedam tanio bullterriery". Ze staffikami jest inaczej- mało ich w ogóle w Polsce, a tych bez papierka to już w ogóle malutko- i chodzi o to, żeby tak zostało. Nie da się dorwać kogoś, kto nie zarejestrował psa w ZK. Ale kogoś, kto ma hodowlę i puszcza szczeniaki na lewo, albo ma reproduktora i użycza go do nierejestrowanych kryć- to już można dorwać. Środowisko staffikowców jest tak małe, że póki się da- trzeba próbować przeciwdziałać sytuacji, że mała staffinka trafia do schroniska. Hasło "dbanie o czystość rasy" brzmi jak Ku Klux Klan, ale właśnie takim sytuacjom ma przeciwdziałać- i jak nie będziemy tego pilnować, to za chwilę ze staffikami stanie się to samo, co z ASTami- czyli wielkie burdello i masa nieszczęśliwych psów w schroniskach. I o to ta cała afera. Tylko przy okazji- jeszcze raz proszę wszystkich o niewyciąganie pochopnych wniosków na temat psa, którego papier został "dołączony" do małej Pumy. Nie wiemy- nie gdybajmy i nie osądzajmy. PS. A tak przy okazji, strasznie się cieszę, że mała trafiła do Ciebie :D . Obodwoje macie niesamowitego farta. Może zagrasz jednak w tego Totka?
  18. Marta- a Ty czytasz czasem to co ludzie piszą? Nieobeznany nigdzie nie napisał, że jest 100% pewny, że ojcem jego suni jest ten pies z papierka. Opowiedział tylko jak było- że sunia trafiła do schroniska razem z tym papierkiem, a schronisko przekazało sunię i papierek Nieobeznanemu. Ten papier nie potwierdza, że sunia jest po tym psie. Ten papier nic nie potwierdza. Papierek na stronę za pomocą Bostka wklepałam ja- jako część historii suni i teraz go z tej strony zdejmuję. Jako, że sam Nieobeznany nie jest zainteresowany dochodzeniem, czy to możliwe, żeby ojcem suni był te pies i jak to się stało, że trafiła do schroniska i że w Polsce pojawił się kolejny lewy miot staffików (i to czerwonych), tylko cieszy się, że trafił mu się taki fajny psiak- proponuję cieszyć się z nim i temat zakończyć. Jeżeli ktoś ma ochotę na prywatne śledztwo- to proszę- poza forum- od tego są privy. Takim Martowym gdybaniem i głośnym myśleniem nie opartym na żadnych faktach można zrobić krzywdę aktualnemu włacicielowi tegoż psa, jeżeli jest niewinny, a napewno winy w ten sposób mu się nie dowiedzie.
  19. to ja skomentuję- Niedopilnowanie przez te kilka dni takich maluchów jak yorki, to już zakrawa na ciężką głupotę i związek miał rację- u "doświadczonego hodowcy" to jest podejrzane. Panienka podała dwa wyjścia- utopić, albo sprzedać bez papierów. Jako doświadczony hodowca powinna znać trzecie wyjście- aborcja. Lepsze to rozwiązanie i dla dobra suki (mniej skomplikowane i inwazyjne niż ciąża i poród) i dla dobra rasy. Więc albo jest to kolejny przypadek totalnej ignorancji, albo próba wciśnięcia ludziom kitu.
  20. A pamiętasz Briards taką zasadę: "nie bij- wytłumacz"? Z tego co ja widzę, Madzik się jeszcze nie zdecydowała- co za tym idzie zamiast bić, może by tak wytłumaczyć, dlaczego lepiej rodowodowego? Oczywiście, że różnica kilkuset złotych przy zakupie tak małego, "nieużytkowego" pieska, który nawet ze zwichrowaną psychiką nikomu się do gardła nie rzuci- może być kusząca. Pozostaje kwestia chorób, na które poddatna jest ta rasa (to już zapraszam yorkowców do wygłaszania opinii- moja mama ma yorkrzycę, ale niechorowitą, pomijając brak większości zebów w wieku 8 lat i 2 ataki przypominające padaczkę w wieku szczenięcym). Większosć hodowli dba o opinię i nie wypuszcza na świat chorowitych szczeniaków- rozmnażaczom bezpapierowych opinia wisi. Druga kwestia, to etyka "hodowców"- bo ja np. nie rozumiem i nie nabijałabym kasy komuś, kto rozmnaża yorki (które w wielu przypadkach rodzą przez cesarskie cięcie), po to, by szczeniaki (a w miocie zazwyczaj jest ich mało) sprzedać za 500pln. Kolega ma mini hodowlę (3 mioty i koniec), byłam przy cesarce jego suni i rozcierałam ligninką świeżutkie szczeniaki :D i wiem, jak wygląda pielegnacja suni yorka w ciąży i po porodzie. I wiem ILE TO KOSZTUJE!!! I jeżeli ktoś naraża życie swojego bezpapierowego psiaka (sorry, ale cesarka to poważny zabieg, a prawdopodobieństwo, że sunia nie urodzi naturalnie jest w tej rasie dość duże) i robi to dla własnego "widzimisię", albo dla kasy (co jest przerażające, bo żeby zarobić na tych szczeniakach, trzeba mniej kasy wydać na opiekę nad sunią), to ja z takim pseudohodowcą nie chciałabym mieć nic wspólnego- ot tak, dla zasady. Nawet, gdybym miała mieć od tego człowieka super-zdrowego szczeniaczka wyglądającego jak rasowy york. Po prostu nie i już. PS. Jeżeli ktoś uważa, że temat ten należy przenieść na yorki- poproszę o sugestie na priv. Zobaczę jak potoczy się dyskusja.
  21. Dzięki Speed, to wiele wyjaśnia. Programu nie widziałam, ale po prostu lubię uzasadione opinie. Na stronce podanej przez Speeda ktoś w miarę logicznie wytyka błędy i naciągnięcia w programie: Można by było z tytmi argumentami polemizować, ale po co. Problem na pewno istnieje, choć niekoniecznie w środowisku "zawodowych pitmanów" :evil: , ile wśród małoletnich debili (nie tak dawno jakiś kretyn szczuł swojego ASTa na bordoga kolegi i już prawie odpinał smycz, ale kumpel podniósł raban i jacyś ludzie się zainteresowali to się idiota zawinął ze swoim ASTem i zniknął). Zemat- jaka jest Twoja opinia na temat tego programu?
  22. Za szybko wyciągasz wnioski... śledztwa nikt nie przeprowadził, a "Nieobeznany" wyraźnie wcześniej pisał, że ten papier po prostu dali mu w schronisku i tyle. To nie oznacza, że na 100% ojcem Pumy jest ten pies- nikt tego nie zweryfikował i dopóki ktoś tego nie zrobi- prosiłabym o powstrzymanie się od komentarzy. co do starszych dzieci- pewnie im się to podoba, więc OK. co do ślizgawki i drabinek- staffina jest jeszcze trochę za młoda na takie wygibasy, więc uważaj na przeciążenia stawów. co do skakania psom na plecy- jak najbardziej wskazane. co do łamania drzew... napisz proszę, że żartujesz i że wcale jej na to nie pozwalasz... :o
  23. Zemat- mógłbyś wytłumaczyć swoją wypowiedź? Jakie 3 po 3 i prowokacja? Bo jeżeli ten reportaż to nieprawda, to uspokój nas wszystkich! Jak jest?
  24. Kazik- na tym forum jest kilka osób, które potrafią sobie radzić z "ciężkimi przypadkami", wiec jeżeli dojdziesz do wniosku, że definitywnie nie chcesz już ze swoim bullem mieszkać pod jednym dachem i jedynym rozwiązaniem dalej będzie dla Ciebie uśpienie psa- nadaj ogólny apel, albo do mnie na priv i w tak podbramkowej sytuacji może znajdzie się osoba, która spróbuje poskromić agresywne zapędy Twojego psa, wychować go prawidłowo i naprawić błędy. Większość z nas zna się tutaj na forum i w ten sposób da się w 100% uniknąć oddania psa komuś, kto np. przeznaczy go jako mięso armatnie do walk. Tylko proszę- nie podejmuj decyzji o uśpieniu psa- zawsze jeszcze jest szansa, żeby znalazł dobry dom, bez biegających dzieci, dla których mógłby być zagrożeniem.
  25. O stafficy :evilbat: . Pomijając fakt, że każdy pies jest inny w obrębie jednej rasy, to staffik, bullik- jeden pies :wink: . Staffiki są niby z założenia łagodniejsze (chociaż....?), a bulla łatwiej zepsuć (chociaż....?). Jedne się bardziej "zawieszają", inne mniej, ale świnkowatość, pamięć i reakcje mają podobne.
×
×
  • Create New...