-
Posts
862 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dag
-
Co do karania za "nieprzychodzenie" to gorąco odradzam. No bo kiedy ukarać psa? Kiedy już sam w końcu po kilku minutach wróci? Czy może gonić za nim i ukarać, jak już się go złapie? Jak sam wróci i ochrzan dostanie, albo i przez łeb- to szybko nauczy się, że jak pan woła, to trzeba spierniczać, bo jak się wróci- to będzie przerąbane. Jak się ukarze psa, po wcześniejszym go dogonieniu i złapaniu- to nauczy się tylko szybciej uciekać- bo znowu to samo- jak pan dogoni, to będą bęcki, czyli, żeby tego uniknąć, trzeba wiać. Moim zdaniem cała tajemnica psiego "wracania" leży w tym, że trzeba być atrakcyjniejszym i fajniejszym od innych psów i ludziów. Pies po jakimś czasie nagradzania za powroty uczy się szybkiej oceny sytuacji- czy lepiej/korzystniej jest pognać do innego psa, czy lepiej jest wrócić do panci. Chruma ma 2,5 roku, a dalej na widok kilku swoich najlepszych kumpli- leci do nich zapominając, że istnieję i głuchnąc na komendy. Po prostu kumple są fajniejsi ode mnie i z tym nie wygram (to pewnie przez to, ze nie mam fafli :evilbat: :wink: ). Za to od obcych psów i ludzi- ja jestem fajniejsza. Bo jak wróci, to pogłaszczę, pobawię sie i wołam tak słodko i piskliwie... i zabawkę dam... i może mam smakołyka w kieszeni... Co do skakania- to nie mam pojecia, jak psa od tego oduczyć. Się poddałam chyba, bo ileż można oduczać... :oops: .
-
podziabałam wam jeszcze trochę w postach, coby zatrzeć ostatnie ślady... Ja wiem, że to głupiego robota, ale jek ktoś chce kupić bezpapierowego psiaka przez net, to niech sobie sam poszuka, a nie, że dostanie wszystkie info na tacy. W ogóle, jak znajdziecie gdzieś kiedyś ogłoszenie na allegro o psiakach- to nie dość, że nie podawajcie linka- nie piszcie też, że to na allegro- bo nawet i bez linka łatwo znaleźć. Formułka "gdzieś w necie znalazłem" jest bezpieczniejsza, bo wtajemniczeni i tak będą wiedzieli o co chodzi, a niewtajemniczeni- nie. I bedzie dobrze. Oki?
-
odchudzam sie,ale patrzac do lustra i tak efektow nie widze :( niechcialabys tak z 10 kg ? Oddam za darmo 8) A dawaj... nawet dopłacę... Teraz proponuję zakończyć tego offa i wrócić do tematu przewodniego. gdzie dokładnie kupić psa na raty, to ja nie wiem, ale mi się udało. Wydaje mi się, że jak się wykaże zainteresowanie jakąś hodowlą, będzie do niej przyjeżdżać w odwiedziny do ciężarnej suni, potem do szczeniaków, dzwonić, dowiadywać, wpłaci zaliczkę i ogólnie jeżeli się przekona hodowcę, że będzie się najlepszym (w sensie- najbardziej oddanym) właścicielem dla psiaka od nich- to nie odmówią. No cóż- jak sie nie ma kasy "na już", ani znajomej osoby prowadzącej hodowlę- to trzeba wykazać się zainteresowaniem, oddaniem, uporem i miłością do psiaka. sie mi tak wydaje... Staff-ka???? Jakbyś Ty zrobiła w takiej sytuacji?
-
Carry- odchudzasz się? Bo te główki to jeszcze puściutkie... :wink: mają tylko funkcje pt: jeść, spać, siusiu, gryźć... a najfajniejsze jest to, że potem tak im zostanie :evilbat:
-
No i właśnie dlatego życzę Ci, żeby udało się przekonać rodziców, że nie da się pieska zamknąć w złotej klatce. Z drewnianego dachu też cegła spaść na łebek komuś może... :evilbat: Silne mięśnie wyrabia się bieganiem i hasaniem, a mięśnie są potrzebne do trzymania "stelaża", czyli kręgosłupka i stawów we właściwej pozycji. Dobra kondycja, to zdrowe serducho. Do tego jeszcze ten uśmiech na pysku zmęczonego psa... :evilbat: Może dla spokoju rodziców namów ich na to, żeby przebadali psiaka- tzn badania krwi i serducha- jeżeli wszystko będzie jak u konia wyścigowego- to stracą argument, że sunia jest chorowita i nie można jej przemęczać hasaniem. (a jakbyś wcześniej sam poszedł do weta i z nim pogadał, to moze on przekona rodziców bardziej fachowo brzmiącymi opiniami, niż my tutaj wygłaszamy :wink: )
-
to ja jeszcze dodam swoje 3 grosze... a co :wink: Na bullowate trzeba uważać, bo one się mogą same niechcący zajechać na śmierć... Już kiedyś o tym gadaliśmy na forum, że bullowaty ból odczuwa dopiero "po zabawie". Czasem długo "po". I tak- moja Chruma raz zdarła sobie łapy do mięska ganiając po asfalcie za piłeczką przez 1,5-2h. A jak widzi frisbee, to zapomina, że jest 35 stopni w cieniu i wypadałoby się wody napić, a nie ganiać tak, że piana z pyska leci. Czasem więc trzeba hamować pieska, żeby sobie sam krzywdy nie zrobił (tzn, zatrzymywać, żeby odpoczął, chronić przed ostrym słońcem, poić wodą, sprawdzać łapy, a jak przefikołkuje i rąbnie w krawężnik- to do domu, bo może później jednak zorientuje się, że go coś boli... itd). Ale genaralnie- jak najwięcej ruchu, zabawy z innymi psami, ganiania piłeczki. Jak Chruma wchodzi do domu, pada brzuchem na podłogę i dyszy, a potem zwleka się po jakiś 10 min do miski z wodą i znowu pada na pysk- to jestem najszczęśliwsza na świecie. PS. To, że ropomacicze- biedna sunia, mieliście pecha. :( To, że ucho- uprzedź rodziców, że to nie pierwszy i ostatni raz. :evilbat: Dodaj jeszcze, że sunia na bank kiedyś rozetnie sobie łapę, uszkodzi pazura, dostanie świerzba, albo innego grzyba na łapach, pogryzą ją meszki, komary lub mrówki i na mur beton coś jej wpadnie do oka. Tylko, że żadna z tych przypadłości nie jest śmiertelna- a otyłość, niewyżycie i ogólna nieszczęśliwość non-stop na smyczy- może mieć bardzo poważne skutki.
-
smażone amstaffiątka? Mniam!!! A udka na grilla... się obśliniłam z wrażenia... :evilbat:
-
no jak to co... ze dwa do gara... swieżutka stafficzyna... mniam... :eating: A jak się ostanie jeszcze jeden... hmmm... zawsze można oddać mi za pół ceny... jednego pożeracza mieszkania mam... to i drugi staffior znajdzie sobie jakąś listwę przypodłogową do zeżarcia... :evilbat: co Ty na to staff-ka?
-
no weź Ty mnie nie dobijaj!!!! :evil: Serio??? :o Tzn, nie to, że Ci nie wierzę, ale wierzyć mi się nie chce... :cry: Ile ma tygodni? I jeszcze powiedz, że rodowodowy, to mi szczęka na stałe opadnie....
-
Niech to będzie niespodzianką :evilbat: No powiedz... proszem... bo jeszcze umrę z ciekawości i co Ty wtedy beze mnie biedna zrobisz? Jak Ci doopsko odgryze, to se sama zobaczysz :evilbat: Przeca padliny chyba nie będziesz żarła???? A jak Ci zdechnę z tej ciekawości??? 1. Nie szeptaj, bo jak palnę w ten poniemiecki łeb.... 2. Fioleciku nie tknęłam od urodzin PPPPonia i twardo się tego trzymam... pijanico paskudna!!!! Rottuś- nie bojaj siem... flachę przywiozę własną, a kranów nie urywam odkąd skończyłam 5 lat :evilbat: Powtarzam... jak mi jeszcze raz szeptniesz, to Cie huknę. Że niby taka biedna jestes??? Masz do Poznania tylko 2 h dłużej niż ja. To kiedy jedziemy razem nawiedzić Rotti?
-
Rottuś- kilka stron temu napisałam, że jak już bedziesz gotowa na dłuuugie ze psami spacery, to się do tego Poznania przytelepię. Daleko, cholera, ale co mi tam.... a Chruma lubi pociągi :D . I wtedy wypijemy za Twoje zdrowie. :D Więc zdrowiej szybciutko, bo mnie jusz kuna suszy!!! :evilbat:
-
Gocha- a nie ma takiej możliwości, że ona nie zaatakowała- w sensie tak agresywnie- tylko właśnie- tak jak Chruma ma to w zwyczaju- po prostu skoczyła z radości, że zobaczyła kogoś "ukofanego"??? Chruma kilka razy przywaliła mi (i innym) z "bańki"- czasem tylko nosem, czasem otwartą mordą (mi wbiła kieł w brodę, mojej siostrze w dolną wargę :evilbat: ). Czasem zdarza jej się to w zabawie, a czasem po prostu leży plackiem i nagle się zrywa. Klika razy też zerwała się tak z warkotem (w sensie z "bullowatym" gadaniem, a nie z warknięciem na serio- tylko, że to trudno czasem odróżnić :evilbat: ). I nie powiem- ze dwa razy się wystraszyłam, ale po chwili wiedziałam już, że to był taki "bullowaty" buziak. Oczywiście- ochrzaniłam ją za to... i może kiedys w końcu załapie, że nad buziakami należy panować, bo pancia ma tylko jedną twarz... i całkiem jest do niej przywiązana... :wink: Możliwe, że Emi tak tylko zbuziakowała, czy zupełnie nie?
-
Tak? :drinking:Hi hi hi... nowe oblicze Myszuni... :evilbat: Czekaj, różowy golasie, ja Cie kiedyś dorrrwe :evilbat:Co mi zrobisz jak mnie złapiesz????? BTW- czy ktos widział myszę jedzącą golonkę? :evilbat: Rotti- nadawaj, co u Ciebie- tak na bieżąco! :D
-
Jeżu... ludziska... znowu najpierw skaczecie do gardła, a potem o szczegóły pytacie... :cry: I co z tego, że głośna impreza? Chruma chodzi ze mną do pubów i klubów (barmanka jestem, więc i pies "klubowy" :evilbat: ). Jak muzyka gra za głośno i dużo obcych ludzi- to zabieram psa jak najszybciej- każdy by tak zrobił. Ale jak widzę, że pies dobrze sie czuje i nie głupieje, to sobie siedzimy (Chruma idealnie wskakuje na stołki barowe i łeb na barze kładzie, albo siedzi mi na kolanach, lub też drogi do kuchni szuka (tylko ciiiicho, bo jak się sanepid dowie... :wink: ) Imprezy działkowe i wypady nad morze to istny raj dla Chrumki- zawsze ktoś kiełbachę upuści, można biegać, hasać. Tylko jest jeden warunek- zawsze trzeba wiedzieć, gdzie jest pańcia. Bo jak sie za daleko od pańci odejdzie, to potem jest panika- bieganie i szukanie. Z tego, co Gosiu napisałaś- wynika, że pies Cię nie widział bo nie było Cię przy tym, jak dziabnął Twojego chłopaka. Ja nigdy nie zostawiam Chrumy samej. Jeżeli już gdzieś idę, to psa na smyczy zostawiam z kimś, kogo lubi. Oczywiście siedzi wtedy sierota z wzrokiem utkwionym w miejscu, gdzie zniknęłam, a potem się dziko cieszy, jak wracam. Ale nie jest sama, ktoś cały czas jest przy niej i głaszcze, uspokaja. Dziwne (w sensie- dla mnie, bo nie spotkałam sie z czymś takim u Chrumy), jest to, że Emi leżała sama- Chruma, nawet, gdy jest padnięta- śledzi mnie non-stop, a położy się tylko, gdy jestem blisko- a najlepiej na mnie (chociażby łbem na mojej stopie). Napisz jeszcze, jak ona się wtedy dokładnie zachowała- warczała, zjeżyła się, czy tylko skoczyła i walnęła Twojego chłopaka otwartą mordą, a potem była spokojna? Chruma czasami niechcący robi komuś krzywdę- z dzikiej radości, że kogoś widzi- skacząc z prędkością torpedy.
-
Tak? :drinking:Hi hi hi... nowe oblicze Myszuni... :evilbat:
-
Ja teraz jak zwykle nie dam rady... buuuu... jakbyście planowali coś w czerwcu... to może... Tylko zatrudnijcie wróżkę, coby przewidzieć opady i inne chlapy 8) .
-
Cholera jasna... człowiek na 2 tygodnie z dogo zniknie, potem zajmuje się jakimiś durnotami w stylu "włamanie na TdM", a najważniejsze sprawy przegapia!!!! :evil: Głupia Dag!!! :wallbash: Rottuśku kochana!!! Przepraszam!!! :oops: Trzymaj się, bądź silna i wracaj do zdrowia słoneczko!!! :angel: Daleko ten Poznań, kurka wodna, ale obiecuję, że jak już będziesz miała siłę na długie spacerki, to się do Ciebie z Chrumką przejedziemy na hasanie po łące. :D
-
nie... :oops: objaśnij, tylko wersję dla komputerowych blondi poproszę. :D
-
hihihi... :lol: Najpierw zmieniłam foty Doomsdaya na linki, a dopiero potem przeczytałam resztę postów w tym topiku. Lapis!!! Jesteś genialna!!! :D
-
Czy pies powinien gryźć w obronie właściciela?
Dag replied to mariusx's topic in American Staffordshire Terrier
a ja wam powiem tak: brawo dla Mili. Wymagacie od psa, żeby sam bezbłędnie rozróżniał sytuacje- kiedy wolno atakować, a kiedy nie. A to przecież tylko pies. Raz, jak chce się rzucić, opieprzacie go, że nie wolno. Innym razem tego wymagacie. A co to dla psa za różnica, że inny pies dziamnął tylko na niego, albo podstępnie chce ukraść piłeczkę? Albo, że inny pies skoczył na was z zamiarem przyjacielskiego uszczypnięcia w rękę, albo dziabnięcia was na serio? Zagrożenie jest zagrożeniem. Dla psa nie zawsze sytuacja jest jasna. A wy nauczyliście go, że NIE WOLNO samemu podejmować akcji i już!!! No to jak nauczyliście, tak macie. Przecież nawet z naturze- w stadzie- dopóki pies alfa sobie radzi z napastnikiem, to reszta się nie wpiernicza pomiędzy wódkę, a zakąskę. Są psy, które same instynktownie reagują tylko we właściwych sytuacjach- i tylko pogratulować ich właścicielom. Tylko, że zazwyczaj tak sie składa, że są to kundle, albo przedstawiciele ras obronnych- ciekawe czemu... nie? Naumiałam Chrumę, że ja ją zawsze obronię i że trzeba się za mnie schować w razie niebezpieczeństwa. I dumna z niej jak narazie jestem straszliwie. Ja tam wolę, żeby pies NIGDY nie podejmował żadnej akcji, niż żeby choć raz podjął ją w złym momencie, bo mu się wydawało, że powinien. Sami czasami w dziwnych, niespodziewanych sytuacjach nie wiemy, jak się zachować, nie reagujemy kiedy trzeba, reagujemy nie tak, albo za późno- więc czemu wymagamy więcej od psa niż od siebie? A na koniec- jak chcecie, żeby pies reagował na konkretną komendę- to błagam- nie uczcie go tego sami i niech nie uczy go tego spec od szkolenia owczarków, bo bullowate działają troszeczkę inaczej. -
A zejdźcie wy już ze mnie paskudy jedne... :evilbat: o wystawie miało być...
-
Mareczku kofanie- zamorduję i zeżrę, a kości dam Chrumie. :evil: Już kończę Chrumią galerię, więc za kilka dni sobie pooglądacie. Oki???
-
A związek jak pozwalał wystawiać "cięte" psy, tak pozwala. czyli galopująca paranoja trwa. :-?
-
No jak miałam nie przyłapać, skoro biegała po ringu jakaś kobieta z rozwianym włosem i zestafficzeniem w oczach i do psa "Bamber" wołała??? To musiała być Staff-ka!!! :D Również bardzo miło było Cię poznać! :D Franco- jesteś gdzieś tutaj? Ciebie też widziałam, ale co się zbierałam na odwagę, żeby powiedzieć "dzieńdybry", to otaczał Cię jakiś wianuszek ludzików.
-
To ja poproszę fotkę na maila, a potem proszę zjeść pozostałe jej ślady z negatywem włącznie!!!! :wink: