Jump to content
Dogomania

Berek

Members
  • Posts

    3222
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Berek

  1. BTW system mający chronić psy do adopcji NIE JEST szczelny - i też zdarzają się przekręty. Są ludzie poszukujący w schroniskach (zwłaszcza tam - bo od różnych fundacji pozyskać psa jest stosunkowo trudno) psów w typie rasy i nimi handlujący. Fakt że schrony są przepełnione nie ma tu wiele do rzeczy - te psy na ogół trafiają do osób ktore następnie nimi owo schronisko i tak zasilą - bo jaki typ człowieka kupi dorosłego psa czy podrostka niewiadomego pochodzenia, od przygodnego handlarzyny? Ktoś kto malo odpowiedzialnie podchodzi do tematu i traktuje psa jak zabawkę, rozrywkę, kolejny gadżecik. Zabawkę, rozrywkę, gadżecik kupuje się TANIO więc i szuka się "promocji". Choćby u handlarza na olx. Co do "dziwnych" adopcji, polecam ten tekst: http://www.psy.pl/archiwum-miesiecznika/art6568.html - być może mamy do czynienia z czymś takim w przypadku osoby opisywanej w tym topiku, choć te psy w typie rasy... zastanawiajace. P.S. Spike, jak mawiał Chesterton, fakty to najbardziej uparta rzecz pod słońcem... uparcie nie chcą być inne, niż są. Powtarzam: zdarzyło mi się być świadkiem kradzieży - to nie kwestia "jedna panienka drugiej panience powiedziała...". Także przygotowując się do pisania tekstu (do dużego ogólnopolskiego magazynu o psach) wykonuje się rzetelny research. Rozmawiałam z rzecznikiem policji oraz z ofiarami kradzieży (tych napadów w Warszawie). Ukradzione psy nie były szczeniakami, były w typie rasy, i owszem. Najstarszy skradziony pies o ktorym rozmawiałam z właścicielami miał - bagatelka - 15 lat. Złodziej najpierw kradnie, potem sprawdza, co mu w ręce wpadło. Taki lajf.
  2. http://alegratka.pl/ogloszenie/skradziono-psa-nagroda-24177413.html http://www.tvn24.pl/wideo/skradziono-psa-ze-schroniska,857560.html http://forum.trojmiasto.pl/skradziono-psa-z-ogrodka-t429062,4,3.html http://www.faktykaliskie.pl/skradziono-psa http://terazgostynin.pl/informacje/3628-ogloszenie-skradziono-psa http://łowiecki.pl/dziennik/forum/read.php?f=13&i=118511&t=118511 http://opoczno.lento.pl/skradziono-psa-huskiego-sprawa-zgloszona-na,1259108.html http://forum.muratordom.pl/showthread.php?135123-Skradziono-psa-Sopot A tu tzw. serprajs: http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/744325,policja-szuka-wlascicieli-skradzionych-psow-zdjecia,id,t.html?cookie=1 Facet przyznał się do winy, normalnie jakiś mitoman – przecież problem kradzieży nie istnieje... :smile: BTW choćby z tej próbki ogloszeń wynika, że ofiarą kradzieży padają zwierzęta w bardzo różnym wieku, rasopodobne i kundelki... byleby ładne, wabiące oko.
  3. Zdarzyło mi się pisać tekst o kradzieżach psów - m.in. konsultowany z rzecznikiem prasowym policji. Mimo tego, co się komu wydaje - dośc poważny problem. BTW jestem naocznym świadkiem kradzieży yorka. Psa nie udało się odzyskać prawowitym wlaścicielom, o ile wiem. No i jeszcze znam osobiście dwa spektakularne przypadki doslownie wyszarpnięcia psa rasy pokojowej - Warszawa, Bielany. W jednym przypadku chodziło o dziecko (no, takiego młodszego nastolatka - chłopiec 11 lat). W drugim - bardzo mocno starszej schorowanej pani. To już nawet nie "czysta" kradzież, tylko napad rabunkowy. Spike, taka kradzież nie musi się "opłacać" tak, jak to oceniają tzw. zwykli ludziska (powiedzmy: klasa średnia. Albo burżuje, zalezy jak na to patrzeć). Starsza pani oberwała od klasycznych meneli - pekińczyk "poszedł" pewnie za flaszkę. BTW pewna moja klientka "kupiła" psa za sześciopak piwa. Piesek podchowany i ewidentnie domowy, odchuchany. Raczej nie wychowywał się w melinie.
  4. Hm, mamy tu na forum innego właściciela z podobnymi, co Ty, problemami. Też zajmuje się wymyślaniem teorii że jego uroczy (i bardzo niegrzeczny) mieszaniec jest podobny do jakiejś rasy, np. do czechosłowackiego wilczaka - i dlatego zachowuje się tak a nie inaczej - a u podłoża tego tracenia czasu leży fakt że nie chce się chłopakowi z tym psem pracować, a tym bardziej wydać odrobiny kasy na fachową pomoc. Woli zapewnić sobie alibi "mój pies musi się rzucać bo to wilczak". Taaa..., jest taka kategoria właścicieli - "panie, on się rzuca bo to OBRONNY OWCZAREK", "to amstaff więc atakuje psy, one TAK MAJĄ" i tak dalej. No i jeszcze piesek po przejściach - to trzeba go zwolnić z konieczności zachowania pewnej dyscypliny. Znam taką panią z agresywnym dobermanem, pogryzł poważnie już kilka psów, no ale nie można mu założyć kagańca "bo on jest ze schroniska i od kagańca wpada w depresję". Pytamy Cię o rejon w ktorym mieszkasz właśnie po to, żeby doradzić Ci kogoś kompetentnego, a nie jakiegoś bałwana. Skorzystasz albo nie, Twoja brocha - myślę że dobry trener z doświadczeniem powie Ci więcej o Twoim psie na podstawie chwili obserwacji niż Ty, ze swoim brakiem wiedzy, będziesz w stanie wygenerować po całych miesiącach dywagacji z nieznanymi Ci ludźmi na setkach forów internetowych. No ale to już Twoja rzecz. "Myślę że wątpię". :smile:
  5. Dokładnie: skąd jesteś? Z jakiego rejonu? Na pewno wspólnymi siłami Ci kogoś podpowiemy. Zrozum: naprawdę nie ma co się bawić w gry p.t. "ilu aniołów mieści się na ostrzu szpilki" czyli "czy z faktu że suczka jest podobna do jagdteriera wynika że oszczekuje ludzi". Co by Ci zresztą dało stwierdzenie faktu że suka jest podobna do jagda, do welsha, do jakiejkolwiek rasy? Czy myślisz że kiedy się ma rozwydrzonego jagda na lekcji to się postepuje jakoś zupełnie inaczej, niż z - powiedzmy - rozwydrzonym owczarkiem? Już prędzej można powiedzieć że z jednym jagdem postępuje się tak, z innym - inaczej, bo mają trochę inne charaktery, bo ten jest wrażliwszy, tamten - trochę mniej, ten jest żarłoczny więc lepiej działa na jedzenie, tamten ma lepszy popęd łowiecki, więc dobrze się go nagradza zabawkami - i tak dalej. Jak dotąd z Twoich opisów wyłania się niewychowany psiak, lękliwy, z ostrością pozorną. I co z tego? Myślisz że przez net będą Ci tu ludzie pisali elaboraty jak z nim postępować? Przecież to bez sensu: trener musi psa ZOBACZYĆ, a zwłaszcza zobaczyć Was z psem. BTW kilka rzeczy już Ci tu podpowiedziano - jakoś odzewu nie ma. Może powtórzę moje pytanie: ile parówek zużywacie na przeciętny spacer...?
  6. Dobra, bo widzę że nieporozumienie się wkradło. Zatrzymujecie się - nic się nie dzieje - to pies ma pomysł z odganianiem wszystkich obcych. Biegniecie / idziecie / pies, kolokwialnie mówiąc, "ma się czym zająć" - jego mózg jest na tyle zaangażowany, że zwierzak trochę odpuszcza z tymi pomysłami na wrzaski i doskakiwanie do intruzów. O to mi chodziło z tym "terytorium" - grupa statyczna ma wokół barierę ochronną ktorą suka sobie wytycza, poniekąd "z nudów" (znów: to PRZENOŚNIA), nie będąc akurat zajęta niczym innym. Kurczę, popatrzcie na to, co się dzieje w każdym parku. Właściciel wędruje raźnym krokiem z psem - ten nawet mu w miarę towarzyszy, słucha, zwłaszcza kiedy pan ma żarcie, piłkę, zabawkę, niepotrzebne skreślić. Człowiek staje albo siada i np. zaczyna czytać gazetę - pies chwilę przy nim pobędzie, pokręci się, posika opodal, poogryza patyczek, skoro tkwią w tym miejscu dalej, to zaczyna się oddalać, rozgląda za psami, bo ileż można tak te korzenie zapuszczać... BTW przepraszam że to powiem, ale Twój wątek zaczyna mi trochę trollowato wyglądać. Takie - za przeproszeniem - p*... kotka za pomocą młotka. Pytanie anonimowych internautów "co sądzicie o tym zachowaniu, co sądzicie o tamtym zachowaniu" - po co to? Nie znasz nas, nie masz pojęcia co każdy z nas sobą reprezentuje w dziedzinie wychowania / szkolenia zwierząt. Poszukaj pomocy w REALU - o ile w ogóle szukasz tej pomocy, a nie zajmujesz się zabawą w wymyślanie kolejnych teorii dotyczących Twojego psa. Dobre buty na nogi i hajda na spacer, najlepiej zaś na spacer z dobrym trenerem który Was obejrzy i coś niecoś podpowie.
  7. Cóż, wytycza sobie obszar do pilnowania i tyle. Skoro już wiesz, że tak robi, nie narażaj postronnych ludzi choćby na przestrach związany z faktem że jakiś pies na nich jazgocze czy startuje im do nogawek. BTW widać "stanowcze: nie wolno!" nie działa na Waszego psa. A zapinanie na smycz PO FAKCIE - kiedy już pies do kogoś wystartował - to niby czemu miałoby slużyć? Mleko już się wylało i pies powtarza niedobre zachowania... Uważam że powinniscie się skontaktować z dobrym trenerem, powtarzam. Bo na razie to zabawa w internetowego voyerystę - poczytam sobie co mi w internecie powypisują i dobra jest. A problem ewidentnie narasta... :look3:
  8. Spróbować kupić "Nowoczesne szkolenie psów tropiących" Górnego (może ktoś opyla na Allegro czy gdzieś - bo o ile wiem Multico zawiadamia że nakład wyczerpany). A może jest w pobliskiej bibliotece? Poszukać w swojej okolicy jakiejś grupy bawiącej się w tropienie (coraz więcej jest takich). BTW tropienie sportowe znacząco różni się od, nazwijmy to, "użytkowego". Inaczej ustawiasz cały system szkolenia psa pod sportowe ślady, inaczej pod użytkowe. Ja tam wolę użytkowe, sportowe jest jak dla mnie absolutnie nienaturalne i przypomina raczej kolejne zadanie z posluszeństwa. Ale co kto lubi. :smile: Z kolei "znajdowanie przedmiotów NA ŚLADZIE" to po prostu jeden z elementów pracy węchowej - nie osobna dziedzina. Chyba że chodzi Ci o "rewir w poszukiwaniu przedmiotów" - no ale tu pies, właśnie, rewiruje a nie tropi w ścisłym znaczeniu tego słowa. Szukanie osób - masz na myśli przeszukiwanie terenu typu "search and rescue" czy tropienie, po śladzie, schowanego pozoranta?
  9. Zajmowanie sobie czasu takimi poszukiwaniami niewiele da - bo Twój pies zachowuje się nie jak przedstawiciel jakiejś konkretnej rasy, tylko jak PIES - którego trzeba jednak trochę "podszlifować", bo niewychowany i agresywny ze strachu. Tylko tyle. Podany Ci w tym topiku namiar na Marka Fryca powinieneś jak najszybciej wykorzystać. Myślę że dobrze byłoby żeby Wam ktoś pokazał choć początki pracy z psem, na pewno się to bardzo przyda. P.S. Off topic: tęsknię za czasami w których w szkole uczono ortografii. :smile:
  10. Hm, przepraszam, zasugerowała mnie ta Twoja wypowiedź: Co do izolowania, znów: - zamówiony kojec wpisywał się w ten typ prób wychowywania psa (izolacja jest w ogóle bez sensu, tj. jako kara albo próba uspokojenia zwierzaka - bo oczywiście uczenie psa że może zostawać na trochę sam jest jak najbardziej celowe i pożyteczne). Atencji to on będzie wymagał wiele, i to jeszcze długo - jednak rozsądnej. Skoro wstajecie żeby go uspokajać, to pies dostaje to, o co mu chodzi - więc uczy się że trzeba piszczeć to w końcu się nim zajmiecie. BTW jeśli czytałaś tekst Zofii, to dość znamienne są te słowa z artykułu: Szczeniak będzie piszczeć, zwłaszcza w nocy. Na ogół zabieramy od matki szczenię jeszcze całkowicie niezdolne do samodzielnego życia. Gdyby takie szczenię nie potrafiło piszczeniem wzywać matki na ratunek, nie tuliło się podczas snu do niej czy rodzeństwa - zachowywałoby się nienormalnie. A my izolujemy maleństwo i domagamy się, aby w nocy dało nam spokojnie spać, w dzień - spokojnie pracować, a wieczorem spokojnie oglądać telewizję... - jak to wygląda u Was? Gdzie to zwierzę śpi, że wyczynia takie brewerie - nie w Waszym pobliżu? I podstawowe pytanie - bo gdzieś umknęło - czy ten piesek jest jeszcze na kwarantannie?
  11. Mhm. Ino może wpaść na pomysł żeby tego intruza jednak pokotłować... Generalnie agresja ze strachu nie jest wytłumaczeniem / pretekstem do nicnierobienia ("on tak ze strachu..." powiada z zakłopotanym uśmieszkiem właściciel psa-ancymonka i pozwala mu się miotać na smyczy) albo - co gorsza - nie zachowywania podstawowej kontroli nad psem. Niestety dopóki nad nim nie panujemy, to jednak smycz jest dość podstawowym narzędziem. BTW to nie najlepiej świadczy o relacji właściciel-pies, jeżeli człowiek nie może uciszyć zwierzaka będącego przy nim NA SMYCZY. Znaczy to że nieszczęsne psisko nie dość, że przy panu czuje się na tyle niepewnie, że uważa iż musi wziąć sprawę na klatę (czyli rzucając się i pieniąc odpędzić intruza bo przecież pan nie obroni...) to jeszcze ma do właściciela zero respektu.
  12. Czy przeczytałaś artykuły zalinkowane przez Wilczycę? Napisane przez dobrą, doświadczoną trenerkę z dużą praktyką - można wierzyć w każde słowo tych tekstów. Generalnie: zafundowaliście bardzo młodziuteńkiemu szczeniakowi baaaardzo dużo wrażeń w pierwszych dniach - z socjalizacją też trzeba uważać i ją dawkować dość ostrożnie (abstrahując od tego, że to zwierzę chyba jest jeszcze na kwarantannie?). Oczekiwanie od psa dwumiesięcznego że będzie sygnalizował potrzeby fizjologiczne jest, delikatnie rzecz ujmując, nieporozumieniem. Podobnie jak narzekanie że gryzie do krwi, skacze, ma ataki nadaktywności. Trafił się Wam po prostu normalny, wesoły szczeniak z popędami, a nie pies - wypchana owca. Z takim jest oczywiście trochę trudniej, ale i rezultaty szkolenia są zazwyczaj lepsze, choćby przez fakt że macie szeroką gamę motywatorów (jedzenie, zabawki itd). P.S. Jeśli jedyną, w sumie, decyzją w tym stanie rzeczy jest "zakupienie klatki" czyli dalsze izolowanie szczeniaka - faktycznie go oddajcie. Klatka rzecz bardzo przydatna, ale tylko jako nieduży element całej układanki, ktorym jest praca ze zwierzęciem (nie polegająca na reprymendach słownych i wyrzucaniu do innego pomieszczenia za karę, zapewniam).
  13. No i słusznie, bo to tak nie działa. Pod okiem trenera to Wy uczycie się, jak najefektywniej pracować ze zwierzakiem. Najwygodniej chyba będzie odesłać do tego tekstu: http://ciekawe.onet.pl/pies/artykuly/za-kark-i-do-ziemi,1,4954978,artykul.html Co do kanapy i posłanka - psy bardzo lubią posypiać na tapczanach, fotelach... Nie dość że miękkie, to wyniesione nad poziom gruntu i jako takie - bezpieczne miejsce obserwacyjne. I jeszcze tak fajnie "jego" ludziami pachnie... Z sikaniem - nie wiem czy suczka już była w stanie wytrzymywać dłużej w ciągu dnia, bo noc nie jest miarodajna (spytam nieśmiało czy z własnej praktyki nie zauważasz że noc przesypiasz, a w dzień raczej nie chodzisz za potrzebą tylko raz...). Chyba że zaobserwowaliście że to faktycznie takie posikiwanie co pół godziny, częste - może świadczyć o zapaleniu pęcherza czy ogólniej dróg moczowych, przyglądajcie się i jakby co - to lepiej do weta. To by się łączyło z Twoim pytaniem o ubranko, jeśli mała krótkowłosa jest (albo szorstkowłosa, ale z takim rzadszym wlosem) to może faktycznie przy wieczornych minusach spróbować założyć jej coś niekrępującego ruchów - np. gatunek ubrań występujący na rynku pod ogólną nazwą "derka" - bez rękawów, nogawek i innych takich niewygodnych dla psa wynalazków). Ruchy kopulacyjne w tym wieku są częste, ot zwierzak dojrzewa - i zdarza się to zarówno u samców jak i u suk, tak że spokojnie... Spanie w osobnym pokoju - wiem że część właścicieli lubi żeby tak było, godzę się z tym i nie kopię z koniem, ale dla psa to zupełnie niezgodne z zachowaniami właściwymi gatunkowi - stado śpi razem. Toteż nic dziwnego, że młoda protestuje. :-)
  14. Rady z przyciskaniem psa do ziemi - tzw. Alpha Rolling - są BARDZO szkodliwe. Zwłaszcza że założyciel topiku ewidentnie nie ma pojęcia o psach - wierzy, że pies rozumie słowa, że można się z nim komunikować poniekąd jak z człowiekiem ("ona wie że nie wolno..." itd.). Przy inklinacjach suczki do startowania z zębami przez zabawy w "dominację" można dochować się psa bardzo niebezpiecznego. Na własne życzenie można bardzo pogłębić problem. Kontakt z dobrym trenerem to podstawa w tym przypadku.
  15. Być może suka ma problem z pilnowaniem przedmiotów (i osób... no, ogólnie: zasobów); być może dopiero zaczyna go mieć, także z powodu trochę nieumiejętnego podejścia ludzi do tematu. :gent: Nie za bardzo wierzę w realną agresję pięciomiesięcznego szczeniaka (zakładam że pies nie cierpi na rage syndrome czy inne cholerstwo) więc wygląda na to, że zachowanie to jest wynikiem jakichś Waszych działań. Co do wchodzenia na kanapę, suka nauczyła się że na kanapę nie należy wchodzić w Waszej obecności - i tyle. To standardowe zachowanie przeważającej większości psów. Pies to nie jest taki mały czlowiek ktory rozumuje tak jak my; to zupelnie inny gatunek z odrębną psychiką i zachowaniami. Jej wylegiwanie się na kanapie pod Waszą nieobecność nie ma nic wspólnego z dominacją, a wiele z... wygodą. Kto by się nie powywalał na łóżku jeśli ma taką możliwość? :smile: Jeżeli nie chcecie żeby tam właziła, uniemożliwcie jej to fizycznie (zastawienie kanapy, odizolowanie psa, ew. pułapka na tejże kanapie - coś co przy próbie wskoczenia runie z brzękiem i hukiem i psa wystraszy - i tak dalej). Uciekanie z przedmiotami to w tym wieku norma. Trzeba psa nauczyć że przynoszenie czegoś do człowieka i oddawanie mu tego się psu OPŁACA - na razie czytam że wyłącznym komunikatem jaki pies dostaje jest że czegoś nie wolno, coś jest fe, coś ma zostawić itp. Wydaje mi się, że naprawdę dobrze byłoby pokazać się z psem dobremu trenerowi - skąd jesteś...? Z jakiego rejonu? Może wspólnymi dogomanijnymi siłami podrzucimy Ci namiary na kogoś dobrego w swoim fachu... Generalnie z Twojego postu wynika, że psu nie pokazujecie, co może robić ZAMIAST. Jakie zachowanie może zaoferować zamiast tych, ktore Was denerwują / niepokoją / są dla Was niedopuszczalne. Proste pytanie - ile parówek "wychodzi" Wam na przeciętnym spacerze? Czy tam serka żółtego, psich nagródek, czegokolwiek?
  16. Halo! Mówimy o trzymiesięcznym szczeniaku! Tak mlodziutkie zwierzę siusia bardzo często i nie jest to nic dziwnego.
  17. (...) "Nic się nie stało, Polacy nic się nie stało..." :laugh2_2: Odezwijcie się do Hitt Doga, dobrze radzę. I to nalegajcie żeby zajął się Wami sam szef szkoły.
  18. Gryf, ci państwo mają dzikiego, nie tkniętego wychowaniem dużego i wesołego młodego psa. :-) Naprawdę, mówienie "stój" do psa ktory w ogóle nie ma pojęcia że istnieje coś takiego jak współpraca z czlowiekiem, że ludzie wydają polecenia ktore należy bezwzględnie respektować itd. - nie ma większego sensu. Niestety trzeba będzie wygospodarować czas na szkolenie, choćby w podstawowym zakresie - i tyle. Samo się nie zrobi, tu mamy pewność.
  19. Też przyszedł mi do głowy Hitt Dog. :smile: :smile: Wydaje mi się że ktoś powinien Wam przekazać trochę wiedzy jak działa pies - bo to mocno kuleje. To naprawdę nie polega na naczytaniu się internetowych mądrości o dominacji i zjadaniu ciasteczek przed wydaniem psu posiłku tudzież o kładzeniu psu ręki na karku. Tym bardziej, że JUŻ macie problem i działacie w maksymalnie "frontowych" warunkach - dziecko JUŻ jest na świecie, pies JUŻ ugryzł. Na szybko - izolujcie trochę te istotki, w sensie: niekoniecznie niemowlę musi łapać psa za futro. Mogą przebywać w tym samym pomieszczeniu ale po co bliski kontakt...?
  20. Takie uczucia są psu niedostępne. Bez sensu. Pies nie rozumie, że to "kara" za coś, co zdarzyło się chwilę przedtem. Wydaje mi się, że powinniście szukać jej domu i to doświadczonego. Jeśli jednak zdecydujecie się na pomoc fachowca, to szukajcie raczej psiego trenera, nie behawiorysty - teoretyka. P.S. Są psy ktore po prostu nie lubią dzieci. Suka, zwłaszcza że jest ślepawa, może czuć się podwójnie zagrożona - raz, że się tak pozmieniało w domu, dwa, że dziecko łapie, chwyta, dokucza nie kontrolując tego, co robi a ona ma słabszą percepcję tego, co się dzieje.
  21. Dla anglojęzycznych - niezły link: http://leerburg.com/dogparks.htm
  22. OJCKP... tak zwany humanitarny faszyzm w najczystszej postaci... :megagrin:
  23. U nas pies ma być - najogólniej ujmując - "pod kontrolą właściciela" - przy czym sformułowanie to jest dośc niejednoznaczne.
  24. Znam sporo rasowych labów - samców - z problemem agresji do psów chociażby. I coraz więcej retrieverów - ogolnie - mocno lękliwych. Napradę ciężko jest prowadzić rozmowę opierając się li i jedynie o jednostkowe przypadki, bo to zawsze będzie "znana mi historia kontra znana Tobie historia". Na szkolenie przychodzą bardzo kiepskie psychicznie psy z rodowodami ZKwP, bardzo zniszczone psychicznie psy z pseudo, calkiem fajne psy z rodowodem ZkwP i fajne psy bez udokumentowanego pochodzenia. Statystycznie nie ma specjalnej różnicy. Często jest też tak że pies z bardzo zlych warunków (zarowno z pseudo, jak i hodowli ZKwP - podkreślam!) ma dobre geny i dość szybko wychodzi na prostą przy początkowym obrazie fatalnym, tragicznym wręcz.
  25. Berek

    uparty pies

    Czy szkoleniowiec widział psa i Twoją interakcję z nim? Czy to była rozmowa przez telefon / na ulicy / na placu ale bez możliwości pokazania zwierzęcia trenerowi? P.S. W poprzednim topiku czytam, jak wyglądał ten niewiarygodnie ekscytujący dla zwierzęcia rozkład spacerów: dwa na wysikanie, jeden AŻ godzinny. Niech się kol. nie dziwi temu, co pies wyprawia, bo to rozkład dnia dla podstarzalego, dychawicznego pekińczyka. Nie chodzi o zajmowanie się psem 24/24 - to jasne. Ale też warto wreszcie sobie uświadomić że psy mają BARDZO duże potrzeby ruchowe i, nazwijmy to, intelektualne - w sensie potrzeby uczenia się czegoś, współpracy z ludźmi, wspólnego dzialania. Naprawdę nie ma obowiązku posiadania psa - na szczęście.
×
×
  • Create New...