-
Posts
3222 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Berek
-
Pies do rodziny z osobami niepełnosprawnymi.
Berek replied to Szczecin2+3's topic in Dogoterapia i psy asystujące
Kompletny brak stabilności - zwierzak nigdy nie wie, czego się może po dzieciakach spodziewać. Męczy go hałas, niemożność wycofania się w spokoju. To nie chodzi o "nadmiar ludzi" tylko o, jakby to powiedzieć, "kłębienie się", niestety głównie w okolicach psa :smile: Dorośli są pełni najlepszych chęci (no, w jednym przypadku trochę nie tak - tam raczej scedowali na psa funkcję "zajmowacza nadpobudliwego dziecka") ale - no właśnie, ciągle coś się dzieje. Wspólnym mianownikiem, choć psy są różnych ras (retriever, buldożek francuski) jest apatia tych zwierząt. Naprawdę po nich widać że są, najzwyczajniej w świecie, wykończone psychicznie. P.S. Znam też bardzo optymistyczny przykład - tyle że w tamtym domu młody czlowiek (zespół różnych dolegliwości, w tym nadpobudliwość ruchowa i inne takie) jest już pełnoletni, no i adaptacja psa, młodej suki schroniskowej, powiodła się dobrze. Tylko... matka bynajmniej nie uczyła suki delikatności, młody jest rozumnym człowiekiem więc został uprzedzony że machanie rękami nad psem może zaskutkować negatywnie, machał, oberwał od psa solidnie :-) i żeby było zabawniej dzięki temu dużo lepiej się przy psie kontroluje. Tak w ogóle to oboje się kochają bardzo; no ale też i nie mamy do czynienia z dzieciakiem bardzo młodym, więc przypadek trochę inny. -
Jasne, O.K. :-)
-
Nikt przecież nie krytykuje Twojej metody - tylko zwrócono uwagę, że to trochę potrwa. BTW jeśli suka jest wrażliwa albo łatwo się stresuje, lepiej nie dokładać jej presji w postaci usilnego uczenia komendy "siusiu" w momencie gdy nieszczęsna i tak nie wie do końca, o co chodzi. Nota bene ona sika na dworze, tylko - przynajmniej tak można wywnioskować z postu otwierajacego - robi to także w domu...
-
Pies do rodziny z osobami niepełnosprawnymi.
Berek replied to Szczecin2+3's topic in Dogoterapia i psy asystujące
Jeśli to tak wyszło, przepraszam. BTW ja ZNAM psy w podobnej sytuacji i w paru przypadkach zwierzaki naprawdę "ledwo ciągną" psychicznie - stąd nieśmiało zwracam uwagę na ten aspekt sprawy. Jeśli - mówiąc brutalnie - jesteście w stanie tak spacyfikować dzieci żeby nie tarmosiły psa, nie ryczały mu nad uchem i nie "strzelały" go znienacka to O.K. W znanych mi przypadkach rodzice zarzekali się że dadzą radę i że wszystko będzie pod kontrolą, ale nie jest. -
Pies do rodziny z osobami niepełnosprawnymi.
Berek replied to Szczecin2+3's topic in Dogoterapia i psy asystujące
Jeszcze raz przepraszam za moje pytanie, czuję ulgę bo widzę że zostało odebrane własciwie. Doskonale rozumiem potrzebę posiadania psa przez rodziców (ba! żeby to tak w każdej rodzinie!) ale... jeśli naprawdę lubicie psy, to warto dokładnie przeanalizować sytuację w Waszym domu. Bardziej pod kątem psa i tego, jak mu się będzie żyło. Ludzie w przeważajacej większości przecenianiają znaczenie przemocy fizycznej wobec zwierząt, a kompletnie nie doceniają przemocy psychicznej, prowadzącej do stanu permanentnego stresu. Bardzo! polecam ten tekst: http://www.psy.pl/archiwum-miesiecznika/art6654.html Zwłaszcza ten akapit byłby ważny: "(dogoterapeuci) często traktują je (psy) jak pluszowe maskotki czy przyrządy gimnastyczne. Nie przejmują się samopoczuciem czworonoga w trakcie zajęć lub nie potrafią go odczytać z mowy ciała zwierzęcia, więc wydaje im się, że czuje się ono dobrze. Nieetycznemu wykorzystywaniu psów w terapii sprzyja używanie ras o zwiększonej łagodności. – Agresja jest potrzebna, bo pozwala zwierzakom się bronić – podkreśla Włoszka Alexa Capra, która bada ją u psów. – W mojej pracy nie mam problemów z pitbulami czy owczarkami niemieckimi, tylko z goldenami, bo wiele z nich nie potrafi się bronić przed nękaniem przez ludzi czy inne psy. Nie umieją wyznaczać granic, co prowadzi do emocjonalnego wyczerpania. Uważam, że pies, który nie posiadł tej zdolności, nie jest psem dla każdego. Powinien żyć w warunkach, w których nie będzie mu ona potrzebna – dodaje Alexa. Myślę że są Państwo bardzo rozsądnymi ludźmi i są w stanie ocenić, czy to jest właściwy moment na przybycie nowego domownika. Generalnie - w kontaktach z dogoterapeutami trzeba bardzo uważać, niestety wiele osób działających w Polsce to ludzie żywcem wyjęci z zalinkowanego tekstu - takie osoby nie są kompetentne i nawet jeśli doradzą, to... źle. Nie mówię że wszyscy dogoterapeuci i wszystkie fundacje działają w ten sposób, ale ten problem jest w zasadzie problemem ogólnoświatowym. Niestety. -
Ręce opadają jak płetwy. Ot, urok wszelkich for dyskusyjnych.
-
Pies do rodziny z osobami niepełnosprawnymi.
Berek replied to Szczecin2+3's topic in Dogoterapia i psy asystujące
Czy mogę zadać pytanie które pewnie zabrzmi drażniąco (ale tak naprawdę nie ma takie być!): - po co Wam jest ten pies? -
Norte, no nie możesz zwierzaka uczłowieczać - nie wolno Ci pisać że chcesz żeby pies Cię nagrodził przychodząc na wołanie..., bo zwierzak to zwierzak, a nie taki nieduży człowieczek z taką samą jak my psychiką, zachowaniami, rozumieniem świata i tak dalej. Pies zawsze robi to, co mu się w danej chwili najbardziej opłaca - zwierzak wie jedno, swoboda, hasanie to dostarczanie mózgowi bodźców, po prostu ŻYCIE - zaś przyjście do czlowieka jest jednoznacznie kojarzone z odcięciem świata zewnętrznego i powrotem do kojca który go zabija nudą. Ty byś wrócił? Tak w ogóle ten pies nigdy nie został NAUCZONY wracania na wołanie, więc wymaganie tego od niego to nieporozumienie. Zrozum: psy naprawdę nie mają tego "w pakiecie", trzeba nieźle się napracować (zwłaszcza u ras pierwotnych czy północnych) żeby im przekazać o co chodzi i co jest niedopuszczalne, a co - wręcz przeciwnie. Wiem że trochę u Ciebie krucho z kasą, ale postaraj się kupić, na początek, książki Zofii Mrzewińskiej - są niedrogie, a bardzo przystępnie, rozsądnie napisane i trochę Ci pomogą "poustawiać" temat. Skoro jesteś typem sportowca (dobrze się składa!) może - zamiast faktycznie ryzykownej jazdy na rowerze z nieułożonym, półdzikim i pełnym energii psem spróbujesz na początek canicrossu? Paczpan o, tutaj na przykład: http://www.biegi.pl/aktual/cani1.html
-
Mnie szalenie bawi jej DVD - takie m.in. z owczarkiem niemieckim. Te psy tam - za przeproszeniem - wymiotują komendami, z dobrą zabawą nawet na średnim sportowym poziomie to nie ma nic wspolnego. Nie do końca rozumiem czemu z tej niewiasty zrobiono w Polsce takie guru, od czasu jej pierwszych wizyt trochę się do przodu posunęliśmy, mam wrażenie, a i szkoleniowców innych, działajacych nieco efektywniej, też udało się pozapraszać...
-
Komornik juz sie zbliza,juz puka do Kseni drzwi...............
Berek replied to Marinka's topic in Już w nowym domu
Daj spokój, bo mnie przytłacza brzemię odpowiedzialności. Po nowych informacjach na priv wiem że sprawa faktycznie nie jest jednoznaczna, tj. z tymi niefajnymi zachowaniami wobec psów; popytam w tzw. środowisku, wydaje się że dla suki potrzebny ktoś z doświadczeniem, kto ani nie przestraszy się przy jakiejś akcji, ani nie będzie miał totalnie ciężkiej ręki, ale i nie będzie "rozciumciany". Trudna sprawa, cholercia, ale inne dziwniejsze rzeczy sie zdarzały na świecie. -
Komornik juz sie zbliza,juz puka do Kseni drzwi...............
Berek replied to Marinka's topic in Już w nowym domu
O.K. Jeśli udałoby się znaleźć doświadczony dom, do kogo właściwie mogę uderzać? Kto jest - eee - "głównym decydentem" w tej sprawie? -
Komornik juz sie zbliza,juz puka do Kseni drzwi...............
Berek replied to Marinka's topic in Już w nowym domu
Ulv, będzie miał jeszcze większego jak cioteczki będą ukrywać przed potencjanymi adoptującymi przykry fakt że ta suka zabiła innego psa. A widać wyraźnie tendencję do bagatelizowania problemu. BTW zobacz, ile lat zwierzątko było "resocjalizowane" - i jakie są postępy. To znaczy wiem, że za następnych siedem lat to już może w ogóle będzie tolerować obcych ludzi i może nie spuści bęcków psu ktory jej się nie spodoba, tylko... no, trudne to wszystko. :-( -
Dziwi Cię to...? NIezły stresik musi ten słabszy przeżywać... P.S. Czy Olsztyn - chyba ok. 100 km od Ciebie - to za daleko? Cosik kojarzę naszą forumową SaJo z Olsztynem właśnie. To znaczy ona teraz chyba ma bazę wypadową w Czechach, ale może bywa w tych okolicach...
-
Cóż, adiiszek, z tym się zgodzę :peace: Jednak faktycznie opowieści o tym jak to szczeniaczki wytrzymują 10 godzin trochę niepokoją, zwyczajnie i po prostu. Mam nadzieję że to tylko przypadek a'la baron Münchhausen - bo nie daj Boże jakiś szczawik w temacie zacznie tego wymagać od swojego młodziutkiego psa - i może być ciężko. Ludzie mają różne sytuacje i rozmaicie organizują sobie (i istotom od nich zależnym) czas; chodzi tylko o to, żeby przy okazji nie nakrzywdzić. Dzieciaków i zwierzaków i co tam tylko.
-
Chyba właśnie nie. Pies zamknięty całymi dniami w mieszkaniu - "bo tak"? Coraz bardziej cenię ludzi którzy mimo ogromnej potrzeby posiadania zwierzęcia potrafią powiedzieć sobie "sorry, sytuacja życiowa jest jaka jest i chwilowo nie da rady".
-
Czy z takimi jak na filmach szkoły zamieszczanych na YT?
-
Komornik juz sie zbliza,juz puka do Kseni drzwi...............
Berek replied to Marinka's topic in Już w nowym domu
Przepraszam za cynizm, ale jak tak sobie patrzę na koszty jakie osiągnęło utrzymywanie tego wyjątkowo trudnego (powiedzmy szczerze: nieadopcyjnego) psa to robi to wrażenie i aż każe się zastanowić: ile to zwierzątko ma lat przed sobą i kto je będzie finansował przez ten cały czas... -
LalaAla, gdzie szkolisz psy?
-
Urban legend. To o ustawianiu się "trochę" i zgubnych skutkach przeszkadzania pieskom przez ludzi. Psy po prostu zaczynają obniżać poprzeczkę wkur... wkurzenia, nazwijmy to łagodnie - tu się pocisną, tam poprzepychają, potem i tak jeden drugiemu coś odgryzie, no ale będzie "zgodnie z naturą" i fajnie, bo ludzie nie ingerowali.
-
Przepraszam za off topic, ale akurat kolczatki plastikowe wprowadzono po wybuchu histerii na temat tych zwykłych. Był taki TRYND do głośnych awantur na temat kolczatek na psach, często wśród profesjonalistów, na zawodach itd. - więc sprytni producenci dostosowali się do szalejącej politpoprawności. Te plastikowe są najczęsciej "pełne", nie widać kolców pod spodem co mniej nas naraża na atak nawiedzonego "pozytywisty". Natomiast prawdą jest że bardzo paskudnie i silnie dzialające narzędzia typu kantar przedstawiane są jako samo dobro i przypisywane "jasnej stronie mocy" co jest oczywiście bzdurą, niemniej faktycznie to stała praktyka.
-
Bo za słabo karcisz. Pardą my french ale skoro masz tak groźną sytuację (a jest groźna, niestety) to musisz zbudować w tym silniejszym psychicznie psie przekonanie że jeśli nie odpuści, nie posłucha, to go zabijesz. I nie mówię tu o katowaniu zwierzaka tylko umiejętnym przestraszeniu go. Skoro pieseczek ma w czterech literach fakt że mu zabraniasz dręczenia tego słabszego to Twoje "karcenie" wygląda bardziej na przekomarzanie się... oj nie wolno, nie wolno, piesuniu! Tak, powinien się bać w tej konkretnej sytuacji. Albo eufemistycznie powiem: mieć respekt do Ciebie. BTW skoro psy są ciągle razem i na podwórku, to zachowują się jak zwierzątka z dzikiego stada - trudno się dziwić że nie zwracają większej uwagi na ludzi, skoro dla każdego nie człowiek, a brat jest de facto najsilniejszym punktem odniesienia.
-
... więc, żeby naprawdę cieszyć się nowym przyjacielem - musisz wykonac pewną pracę... :wink:
-
Nie, zupełnie mi nie o to chodziło. Chodziło mi o to, że w wielu (niestety) hodowlach - zwłaszcza psów malych i miniaturowych - w ogóle nie patrzy się na psy pod kątem ich tzw. dobrostanu w sferze psychicznej. Pięć milionów różnych czempionatów a psy boją się własnego cienia albo są autyczne i jedyne, co umieją, to nieruchomieć na ringu. Przed tym zjawiskiem przestrzegam założycielkę wątku. Można się przez kilka - kilkanaście lat męczyć z super-ślicznym eksterierowo psem o fatalnym charakterze. Większośc hodowców ozdóbek w ogóle nie bierze czegoś takiego pod uwagę, koncentrując się na odpowiedniej długości włosa i odpowiednim stopie. :sad: Począwszy od nauki czystości kończąc na socjalizacji - ta sfera nieraz baaardzo kuleje. A dla tzw. przeciętnego nabywcy powinna być najważniejsza - nie zaś tysiące pucharów na półkach u hodowcy. Dodam - pod kątem zachowania POZA ringiem. :smile:
-
Ujmijmy to tak: to była (krwawa) ironia. Widać nie wyszło. :smile: