Jump to content
Dogomania

Berek

Members
  • Posts

    3222
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Berek

  1. Ale kobieta, z którą masz kontakt telefoniczny, miała te psy przez chwilę - prawda? To ona oddała je dalej - prawda? To powinno wystarczyć. Paserstwo to rozporządzanie cudzą własnością - rozporządzanie skradzionym dobrem; pani ma świadomość, że psy mają właściciela, więc powinna we własnym interesie współpracować z Tobą. Nie musi Ci podawać namiarów na "nowego pana" Twoich psów, tylko doprowadzić do ich zwrotu. P.S. Zrobiłeś tak, jak radzi Beatrx, czy dalej zajmujesz się nieefektywnymi chaotycznymi działaniami? Dziewczyna dobrze radzi - sprawdź czy ta pani Ci się jakoś wyświetla w googlu. To podstawa.
  2. Zadaj pani jedno pytanie - czy wie jakie wyroki są za paserstwo.
  3. Miód na moje serce. Nareszcie ktoś to napisał "po literkach". BTW ciekawe, jak się skończą te ruchy (moim zdaniem jak zwykle pozorowane) w ZK. Wiecie że pani od ohydnej hodowli w Łomiankach wznowiła działalność? Pod egidą ZK, jak najbardziej. Słowem, górą nasi. Gratuluję dobrego samopoczucia i uporczywej chęci życia w świecie Walta Disneya - to a'propos gwarancji zdrowia. A i z czystością genetyczna, hue hue, różnie bywa. Zważywszy na to że się ocieram o ZK od lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, mogę śmiele rzec że wiele różnych zabawnych (hm) faktów jest mi znanych...
  4. Gosir, to pismo które cytujesz to ... całość? A tak konkretnie to o co Ci w nim chodziło? Bo jeśli to jest cały list, jaki trafił do komendanta, to facet nic z niego nie zrozumie, gwarantuję Ci. P.S. Pogróżki. Pogróżki. Pogróżki!
  5. ... w sensie? To sytuacja odwrotna - właściciel nie chce się psów zrzec, chce je odzyskać. A osoby które psy wydały udają że nie ma sprawy. Hm, w zaistniałej sytuacji można im wręcz przypiąć paserstwo, a to już dość poważna historia... W innym topiku właściciel pisze że czip zarejestrowany jest w Safe Animal, gdzie było od razu zgłoszenie o zaginięciu + ogłoszenia w internecie. Więc możne udowodnić że dołożył starań w poszukiwaniu swoich zwierząt.
  6. Dokładnie - psy są baaardzo racjonalnymi zwierzętami. "Powód" zawsze mają - tyle że nieraz niedopuszczalny, przynajmniej dla nas. :-)) A weścio jest królem podwórka więc robi porządki... Nikt mu nigdy nie powiedział że jego zachowanie jest naganne, to i sobie rozwija tę rozrywkę. W końcu ktoś go zeżre i się skończy...
  7. A propos: Gosir, wujek Google nie gryzie. Poszukaj takich spraw - a tak BTW to nie wiem tak do końca, do czego Ci to potrzebne na tym etapie. Jeśli zdecydujesz się na drogę prawną, to niech Twój adwokat się tym zajmie - naprawdę, chcesz przekonywać - kogo? pana policjanta? - wydrukami opowiastek z Internetu? Ogarnijże się, człowieku, bo dziwnie to wszystko brzmi. Jeśli psy są w DT - a podejrzewam, że tak, sądząc po stosunkowo szybkim przekazaniu ich tzw. osobie trzeciej, najczęściej tak się dzieje właśnie gdy psy idą do DT - to zastanawiam się, na czym polega problem osób zaangażowanych w sprawę, to znaczy dlaczego ten cholerny DT nie pozbędzie się (z ulgą) dwóch psów na rzecz ewidentnego właściciela? Jakaś ambicjonalna jatka czy co...? Swoją drogą, jakby tak od strony prawnej przegrzebać te wszystkie niby-adopcje do Domów Tymczasowych, to parę fundacji i ich wolontariuszy przerobiłoby na własnej skórze jesień średniowiecza. Może to o to chodzi... wolą, żeby psy zniknęły "gdzieś w Polsce" bo a nuż właściciel będzie zbyt dociekliwy.
  8. Majkowska, Ty jesteś święty człowiek po prostu. Peem tak: zdecydowanie łatwiej zbić cudzego psa niż własnego. Jak to mówią: bliższa koszula ciału... :-)) Możesz mi mówić, jednakowoż reality bites :-))): znam całkiem sporo naprawdę mocnych psychicznie psów które spuszczają już nie łomot, ale wręcz wp...*dol. Oczywiście w stosownych warunkach. Faktycznie - nie napadają i nie histeryzują. Ale niech im kto na odcisk nadepnie... DD
  9. Hm, to pewna antropomorfizacja. Psy dużo lepiej niż ludzie radzą sobie w konfliktowych sytuacjach - mnie akurat nie dziwi że łomot spuszczają słabszym od siebie; matka natura tak to ustawiła, żeby każdy pilnował żeby nie mieć za dużych strat własnych... Majkowska, ja rozumiem Twoje obiekcje. BTW podczas ewentualnego starcia Twój pies też może odnieść obrażenia - choćby dziury w faflach. Pogryzienia w tym miejscu niedobrze się goją. Uważam że aby być humanitarna, powinnaś przez moment być... niegrzeczna - mówię Ci, wciągnij małego gada za winkiel i walnij łańcuchem o ziemię tuż obok niego, na tego typu podbiegaczy-wyjców działa bardzo dobrze. Chodzi o to, żeby miał do Ciebie respekt i wiedział że za blisko do Was podchodzić jest niebezpiecznie. Co do balkonu - wypróbuj odstraszacz. Zresztą możesz użyć odstraszacza także na spacerze, jeśli ten pomysł z łańcuchem Cię nie przekonuje. To działa trochę jak skoncentrowane światło z latarki - musisz to ustawić na obiekt który Cię interesuje, więc nikłe szanse żeby Twój pies oberwał - że tak powiem - rykoszetem.
  10. Niestety - klasyka, nie tylko w Polsce.
  11. Majkowska, nie wiem na ile west jest zażarty - to znaczy, na ile go stać - ale jeśli mieszkasz na parterze, to może spróbuj odstraszacza ultradźwiękowego? Działa, ale nie na psy będące w kompletnym "bitewnym szale" - jednak znając west highlandy wątpię, żeby którykolwiek był w stanie się w taki stan wprowadzić, więc wypróbuj. Może uda Ci się osiągnąć stan w którym będzie unikał bezpośredniego sąsiedztwa tuż pod Waszym oknem. Chyba kilka różnych modeli zdarzyło mi się widzieć na militaria.pl. Druga sprawa, to... czy udałoby Ci się wyprowadzić tego psa za winkiel tak, żeby cudowni właściciele nie widzieli - i trochę mu wprać, żeby skojarzył że trzeba się Was bać? Próbowałaś używać łańcucha? Zazwyczaj doskonale działa na tego typu rozwydrzeńców.
  12. Myślę że czym innym jest użycie, hmmm, wzmacniającego motywatora słownego :smile: - mogłaś krzyczeć wtedy cokolwiek, choćby "ta-le-rzyyyk!" - chodzi bardziej o skierowaną na psa-agresora energię, tzw. brzydkie słowa wydają się dla niektórych ludzi mieć większą moc, niż inne - w sumie to by znaczyło że jednak nieustannie nie bluzgasz, używając na przykład "ubogiej nierządnicy" co i rusz w charakterze przecinka. Opisana sytuacja jest trochę beznadziejna. Oprócz wyładowania emocji forumowicz wiele nie uzyskał, poza awanturą i - podejrzewam - większym zacięciem się w uporze inkryminowanej kobitki. Zresztą, nie wiemy, co tam się dzieje w tamtym domu. Może to koszmarne prymitywy i użycie nogi jest dla nich normalnym algorytmem postępowania wobec psów. Jeśli tak, spytam delikatnie, naiwny niczym dziecię kol. Adiiszek naprawdę ufał że komuś z taką psychiką i zapleczem rzucony bluzg otworzy oczy na niewłaściwość takiego postępowania? Babka nawróci się, posypie popiołem i zacznie nosić yorka na poduszeczce, kląskając do niego słodkim głosem? Wariant inny: babina cierpi na psychozę, syndrom Tourette'a, cokolwiek. Pozostaje współczuć psu, ale znów: zbluzganie w czymkolwiek tu pomoże? "Myślę że wątpię".
  13. Bluzgi szalenie rzadko pomagają efektywnie rozwiązać problem, oprócz rozładowania emocji wrażliwiutkich obrońców zwierzątek.
  14. ... ale te wszystkie rasy są - z założenia - "użytkowe" czyli, powiedzmy, nie powinny umierać w wieku sześciu miesięcy bo podskoczyły ani zostawać kalekami bo weszły po schodach. O to mi chodziło. Skoro tak się dzieje (a uczestnicy dyskusji przytaczali to opracowania w których to wręcz stoi, "po literkach") to po prostu cosik jest nie tak...
  15. ... i dlatego taki, na przykład, labrador - kanapowiec w sumie może sobie być obdarzony gorszym zdrowiem? Bo kanapowiec? Chodziło mi o to, że psy wywodzące się od zwierzaków pracujących nagle okazują się kalekami które trzeba specjalnie prowadzić boooo...! od byle czego zostaną kalekami. Moim zdaniem - nie tędy droga (kynologio...). :-)
  16. Opisujesz historie z własnego doświadczenia - co oczywiście wszyscy jakoś tam czynimy :-) - tylko że jednak jest coś takiego jak statystyka :-( Twierdzisz że nasze cuuudnie kątowane, kicające ONki nie mają problemów z aparatem ruchu? Są absolutnie sprawne, zdrowe i sprawdzają się w terenie jako psy pracujące? Przypomina mi się rozmowa z hodowcami buldogów angielskich: - U nas w rasie dysplazji stawów łokciowych i biodrowych nie ma! Ja (z opadniętą szczęką): - Co? Jak to...? - Ano tak, nie ma. Ja: - Macie przebadaną populację i takie wyniki??? - Nie, nie badamy naszych psów, bo nie ma takiej potrzeby. Przecież mówimy że w rasie problemu dysplazji NIE MA! Więc po co badać? DDD
  17. A jednak poszukaj... :-)) Większość wypowiadających się w tym topiku po prostu nawołuje do zachowania zdrowego rozsądku. Szkoda, że - z obserwacji w realu sądząc - spory procent właścicieli psów jest owego rozsądku pozbawiony.
  18. Jasne. Jeśli zwierzę jest tak stare, to oczywiście powinno prowadzić taki tryb życia, do jakiego jest przyzwyczajone. Jednak przesiadka na psa domowego, jeśli nigdy czegoś takiego nie zaznaliście, spowoduje bardzo poważny szok, zapewniam. Warto się przygotować na... co najmniej lekką zmianę życiową :-)
  19. Przyłączam się do pytania poprzedniczki. Owszem, taki teraz mamy tutaj trynd. :-) Przy czym widzę problem przy braniu szczeniaka ze schronu (opcja łącząca oba pomysły, czyli "przygarnij jakiegoś biedaka" z "ale chcę od szczeniaka żeby go sobie wychować"). Najczęściej, niestety, szczenięta te na starcie są niedożywione, często naprawdę zabiedzone. Co oznacza, że może (oczywiście nie musi) być problem w przyszłości, zwyczajnie: ze zdrowiem. "Na już" oczywiście odkarmisz i odchuchasz, ale zły stan psa we wczesnej młodości zazwyczaj odbija się czkawką później. Wiem że łamię zasady politpoprawności, ale...! :-)
  20. I tak, i nie - tzn. jeszcze jest kwestia tego, co dany właściciel uznaje za normę, a czego nie jest w stanie przeżyć - i wiele zależy od temperamentu danego osobnika. Oczywiście można rozważać sprawę niewydolności wychowawczej właścicieli, ale myślenie że wszystko da się zrobić, tak na 100%, dzięki pracy ludzi to mit, chętnie zapodawany przez szczególną grupę "psich guru" (albo tych co się za takowych uważają). Tak naprawdę ten trend powstał głównie na fali opowiadania ludziom że psów nie można karcić bo "wszystkie złe zachowania są winą ludzi". Co nie do końca jest prawdą, tak to ujmijmy. P.S. Na karb pseudohodowli składajcie pchły i zły stan ogólny, ale nie charakter, bo niczego patologicznego nie opisujesz.
  21. Dokładnie...! Pomysł żeby szczeniak / młody pies był otaczany opieką, nie przymierzając, laboratoryjną, świadczy że z rasą jest coś gigantycznie nie halo. Oczywiście żadnego młodego psa nie można przeforsowywać - i każdego należy dobrze karmić - ale też te wszystkie noszenia po schodach, smyczowanie, żeby tylko nie pobiegał za dużo, żeby tylko gdzieś nie wskoczył i tak dalej - mówimy o UŻYTKOWEJ rasie...? Na pewno...?
  22. Wydaje mi się że powinieneś sięgnąć po książki Temple Grandin: "Zrozumieć zwierzęta" i "Zwierzęta czynią nas ludźmi" (polecam zwłaszcza tę pierwszą). O autorce: http://pl.wikipedia.org/wiki/Temple_Grandin - bardzo! interesujące publikacje.
  23. A ja BŁAGAM o poprawkę w tytule wątku. ObejRZyjcie. "RZ"!
  24. Jak wyżej. A jeśli weterynarze stwierdzili dysplazję wrodzoną, to... niedobrzy weterynarze. Nie fachowcy. Nie znają się.
  25. A skąd wniosek że suka "na pewno z pseudohodowli" - tzn. kupiliście ją "okazyjnie" i "bez papierów"? Szczerze mówiąc brzmi jak normalny, pełen temperamentu beagle :-) .
×
×
  • Create New...