Jump to content
Dogomania

Berek

Members
  • Posts

    3222
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Berek

  1. No tak, ale ZAWSZE musi być takie działanie: decyduję się psa zabrać, zostawiam namiary na siebie. U ochrony sklepu, pani sprzedawczyni, kierownika. Różne rzeczy się przytrafiają, ludziom i zwierzętom i NAPRAWDĘ nie można zabrać psa i oddalić się w niebyt nie pozostawiając śladu.
  2. Jest jeszcze opcja: wejść do sklepu, głośno spytać czyj to pies, czy ktoś wie... :smile: Ostatnio w mojej dzielnicy w identyczny sposób zniknął psiak, ktoś był świadkiem jak jakaś niewiasta go zgarnęła - właściciel był w niedużym sklepie, była 22 wieczorem, nie stanowiło problemu zapytanie - ale ludziom coś takiego, o dziwo, nie przychodzi do głowy. BTW zostawianie psa luzem to naprawdę proszenie się o kłopoty. I nie tylko luzem, przywiązanego też. Ludziska myślą sloganami. Ot, choćby przy zajęciach z tropienia - zostawiało się niegdyś w lesie psy w grupie, przywiązane, na kocykach, z miskami i linkami tak, żeby było wyraźnie widoczne że to jakiś "obóz" - i tak stosunkowo często znajdował się dobrosercowy turysta który usiłował je odwiązać (opcja gorsza) albo biegał i szukał niegodziwca który porzucił psy (opcja lepsza). Obecnie trochę pomaga tabliczka : "NIE JESTEŚMY PORZUCONE, PRACUJEMY, NIE PRZESZKADZAJ" ale też od czasu do czasu zdarza się wtórny analfabeta... - a generalnie staramy się tak wszystko zorganizować żeby jedna osoba została ze zwierzętami. Nie zawsze to się udaje, ale strach - którego dawniej nie było - zawsze się pojawia. Ludzie nie uruchamiają części mózgu odpowiedialnej za samodzielne myślenie tylko tę odpowiedzialną za rozumowanie frazesami: pies w lesie - przywiązany = porzucony. Abstrahując od dużej liczby ludzi agresywnych, niezrównowazonych, sfrustrowanych którym może się zachcieć wyładować na samotnym psie. Poczytajcie komentarze pod artykułami o różnych wydarzeniach z udziałem psów. NIektóre piszą psychopaci - moze to gimbaza która się zabawia, ale jeśli tylko 1% jest na serio, to należy zacząć się bać.
  3. 3,5 kg jestem w stanie przełknąć. :smile:) Już 2,5 to problem. To najczęściej cienka, słaba kość i trochę problemów ze zdrowiem. No cóz robić że nasza boska natura nie lubi przesady? Nie da rady miniaturyzować w nieskończoność... to znaczy da radę, ale skutki są opłakane. W sumie dobrze, że lepiej widziane są psy przerośnięte, niż przesadnie zminiaturyzowane. Ale chyba straszliwie offtopujemy. Beatrx, wzorce FCI to dla mnie coraz częściej zbiór czarnych punktów na mapie. :-( Akurat środowisko yorkarzy znam dobrze. Zapewniam Cię, że jak spytasz hodowców, to u nich NIGDY i ŻADNYCH problemow zdrowotnych, a w rasie...? A, jeśli są, to u konkurencji. DDD Tylko poproś żeby Ci któryś pokazał badania na slipping patella chociażby. Hue hue. W tej chwili syndromem wypadajacej rzepki jest dotknięte pewnie z 50% populacji, jeśli nie więcej. Wzorcowe, jak najbardziej, pieski, kureczka. :-( P.S. Przypominam że przodek yorków, Huddersfield Ben ważył 13 kilogramów. Taki wzorzec z Sevres, że tak powiem. No ale Ben mordował króliki, a do torebeczki by się nie zmieścił.
  4. E. No niekoniecznie. Moje rasowe yorasy dobijają do 5 i nie są grube. Zależy od wielkości psa / grubości kości - jego "konstrukcji", że tak powiem. :smile: Wiem że wzorzec premiuje skarlałe rachityki ale...! Na szczęście natura jednak jest mądrzejsza.
  5. Był kiedyś na Dogo taki temat. Jak zwykle, zdania były podzielone. Życie dopisuje jednak często scenariusze które są odpowiedzią na argumenty jednej ze stron. https://www.facebook.com/video.php?v=586992841402743&set=o.324154957633610&type=2&theater - taki filmik zamieszczono. Strasznie żal psa. Ale nieodpowiedzialność ludzi - okropna, zwłaszcza że panie były dwie i naprawdę nic by się nie stało gdyby jedna z nich z goldenką została. Wszytkim którzy opowiadają jak bardzo dobrze ułożone i grzeczne są ich psy i dlatego mogą zostawać pod sklepami - dedykuję.
  6. Iii tam, brzmi dobrze pod względem szkoleniowym. Lepsze obsesyjne łakomczuchy niż cholerne niejadki. Może ta zabawa w zdobywanie pokarmu ma zniwelować nudę? A jakie były losy zwierzątka zanim trafiło do Ciebie? Ucz tego zwierzaka miliona rzeczy, nagradzaj żarełkiem. Przyjemne z pożytecznym. :-)
  7. ... ale ludzie najczęściej bez sensu tę karmę wciskają zwierzakom wierząc, że to "nagroda" - nagroda z założenia powinna być atrakcyjna :-)
  8. Ponieważ szalenie mało psów - poza labradorami - daje się zabić i pokroić za te granule. W efekcie wydawanie nagrody przeistacza się w jeszcze jedno ćwiczenie z posłuszeństwa - grzeczny piesek zjada granulkę, mniam-mniam... bo wie że to jest od niego oczekiwane. Cavecanem ma rację, nagrodą może być wszystko co psa NAPRAWDĘ kręci - jeden mój uczeń działał tylko i wyłącznie na szprotki w oliwie, trochę to kłopotliwe było, ale cóż, jego właściciele się poświęcili. :-) Jeśli karma psa naprawdę rajcuje, to oczywiście można dawać, ale też ma to ograniczony zakres - bardzo często daje się psu wygryzać kawałek nagrody, jak Ci się to udaje w przypadku suchej karmy?
  9. Hm, zupełnie jak z bombą atomową - gdyby to było złe, to by nie produkowali, prawda? Podobnie jak karabiny maszynowe. I tak dalej :smile: BTW - dlaczego uważasz kolczatkę za "większe zło" od haltera? P.S. Gadżeciarstwo może być nieszkodliwe (kiedy człowiek wymyśla sobie coraz to nowe kolory obrózek dla pieska) oraz szkodliwe - kiedy człowiek upiera się na sprzęt ktory zupełnie nie jest potrzebny, a stanowi źródło utrapienia dla zwierzęcia.
  10. Gojka, użytkownik który taaak dba o poprawność i nieodbieganie od tematu (na wielu wątkach) jest płci męskiej, przynajmniej tak się przedstawia :-) A że śmiesznie mu wyszło, to fakt :-))
  11. No! Kliker jest fajny zwłaszcza w połączeniu z dobrą, niemiecką kolczatką. "I to by było na tyle". :-))
  12. P.S. Jako że wątek jest o chamstwie psiarzy, ale niekoniecznie o "spacerowym", spróbuję przenieść dysusję na inne tory: http://nowosci.com.pl/326001,Psy-zaatakowaly-matke-z-dzieckiem-Obronila-malenstwo-ale-sama-jest-w-ciezkim-stanie.html Tu może raczej trzeba mówić o skrajnej nieodpowiedzialności i głupocie, ale... chamstwo to absolutne nieliczenie się z innymi. Więc też pasuje. Takich nieszczelnych ogrodzeń i na darmo przeprowadzanych z właścicielami psów rozmów jest w naszym kraju mnóstwo, obawiam się.
  13. Wiesz, naprawdę lepiej żeby miał na sobie jakiekolwiek łatwe do odczytania dane - Twój telefon chociażby. Bywa tak, że tzw. przypadkowy znalazca (tfu tfu, odpukać, oczywiście zakładamy że nic niepokojącego się nie wydarzy) pobieżnie sprawdza czy da radę znaleźć jakikolwiek kontakt do właściciela - ale nie jest już taki chętny do udania się do lecznicy weterynaryjnej albo siedziby SM gdzie mają czytnik. Adresówka zwiększa szanse psa, po prostu.
  14. Lux, spokojnie, nie namawiam do bezsensownych krzyków i szarpania - tylko do zachowania niejakiego dystansu do tego, co oglądasz na youtube czy czytasz. Dobra decyzja z tym zachowaniem ostrożności, po prostu jeszcze trochę za wcześnie na spuszczanie skoro nie jesteś bardzo, ale to bardzo pewna powrotu - poucz go na razie choćby na smyczy, cofając się, że hasło "do mnie" jest do bezwzględnego wykonania i że zawsze się opłaca. Na pewno to zrobiłas, ale spytam tak na wszelki wypadek - on ma adresówkę? To konieczność i dobrze by było gdyby to był solidny kawałek metalu z wygrawerowanymi danymi kontaktowymi do Was (np. te zakręcane, w kształcie malutkich zasobników na karteczkę z adresem mają paskudny zwyczaj rozkręcania się i dekompletowania).
  15. O, przewiewna, żart żartem ale go kupuję :-)
  16. Lux, jeśli dasz radę pracować nad wychowaniem psiska, nie będzie Ci się wydawać że nie masz postępów i tak dalej, to pewnie że możesz próbować sama. Natomiast dobry trener który coś niecoś podpowie - to nie jest takie złe rozwiązanie; choćby jednorazowa konsultacja. Wiesz, zawsze może lepiej żeby ktoś spojrzał na całą sytuację z zewnątrz, ktoś nie zaangażowany emocjonalnie. Do Marka Fryca możesz zdecydowanie iść z narzeczonym, myślę że panowie się świetnie porozumieją; możesz np. we wcześniejszej rozmowie zgłosić trenerowi co Cię niepokoi, położyć nacisk na fakt że zwierzak jest delikatny psychicznie, że jest psem po przejściach - i powiedzieć, jaka sytuacja miała miejsce i jak zareagował na nią pies. Jeśli możesz na spokojnie pogadać z narzeczonym o tym co się stało, to O.K., tylko pytanie, kiedy (i czy) te wybujałe emocje miną - i co się stanie jeśli za chwilkę będziesz mieć powtórkę z rozrywki? Wielu ludzi działa z psami dość schematycznie, często na zasadzie "z poprzednimi się sprawdzało, to teraz też zadziała"; swoją drogą, te zwierzaki naprawdę są cudownie elastyczne, co widać jak się popatrzy co ludzie z nimi wyprawiają - a one jakoś tam się w ten czy inny układ wpasowują. Prawdopodobnie narzeczony nie zastanawia się specjalnie, o co w tym wszystkim chodzi, pies miał być, to jest, tak jak kiedyś były poprzednie przed nim i tyle. :smile: Sowa dobrze radzi, tekst warto przeczytać - to tak swoją drogą. Za duża fascynacja tak zwanymi "pozytywnymi metodami" i za dużo oglądania tych tak zwanych "pozytywnych metod" w wersji filmowej na youtube. :-)
  17. Exactly :-) A to zależy, jaki pies i jakiej korekty udzielasz. Jeśli to nie wyjątkowo twardy zawodnik, to raczej powie "o ranyyyy, nie wiedziałem że nie wolno się rzucać na psy!" :-) P.S. Wracając do zdjęcia, to czarne maliniakiem być nie może z prostej przyczyny - maliniaki nie są czarne :-))
  18. Robi się OT, ale napiszę: kolczatka jest obrożą szkoleniową i raczej należałoby jej używać jako drugiej obroży, przeznaczonej do specyficznego typu korekty. W żadnym przypadku nie można zostawiać jej działania przypadkowi, czyli "jak piesek napnie to go ukłuje". Kłujemy my, dobierając siłę, kąt dzialania i tak dalej. Kolczatka zapięta pod uszami działa mocniej, a przez to pomaga nam skrócić bodziec i nie wymaga takiej siły, jak w przypadku obroży luźnej. A nie zapinasz jej przecież tak, że psy gały wychodzą i kolce są cały czas przyciśnięte do ciała. Masz pole manewru.
  19. No... wystarczy poczytac komentarze pod artykułami o zastrzelonym goldenie. Strasznie jesteśmy sfrustrowanym narodem, swoją drogą.
  20. To jest posikiwanie uległościowe. Evel dobrze radzi, możecie spróbować przez parę dni z obrożą na stałe. Albo podczas zakładania oprzyrządowania podrzucać zwierzakowi kawałki smakowitego pasztetu, ale nie gadać do niego i nie koncentrować się na nim za bardzo (tyle tylko, ile potrzeba do założenia obroży). NIe chwal go glośno po calej procedurze, lepiej patrząc w zupełnie innym kierunku podaj mu wyjątkowo duży kawał nagrody.
  21. Nie byłabym aż tak restrykcyjna, ale też mam szczęście coraz częściej trafiać na ludzi kulturalnych, dla których bon mocik "zasięg mojej pięści jest ograniczony bliskością twojego nosa" nie jest jedynie pustym hasłem. W wielkomiejskich parkach coraz więcej np. widuję ludzi którzy naprawdę odwołują swoje psy, a przynajmniej nie pozwalają im "iść na żywioł". Inna sprawa że przysłowiowa łyżka dziegciu jet w stanie popsuć beczkę miodu - ci od przeszkadzania i włażenia na kogoś są stokroć bardziej uciążliwi, a co za tym idzie - bardziej widoczni i ich się bardziej zapamiętuje. Jestem w stanie wyobrazić sobie biegacza który minął dziesięć psów bez szkody dla siebie, a przy jedenastym doznał solidnego urazu - więc teraz źle myśli (i mówi) o całej psiej populacji. Jednak nie jestem za tym żeby od razu wszystkim skuwać kajdankami ręce bo a nuż ktoś złodziej.
  22. WŁ jako źródło "zdrowej męskiej rozrywki przy szkoleniu psów" odpada. Marek Fryc O.K. i jeszcze oni mają tę zaletę że umieją szkolić. Myślę że w gruncie rzeczy Tobie też przyda się solidna dawka wiedzy o tym czym jest pies i jak działa (nie gniewaj się, ale w Twojej wypowiedzi też wychwytuje się rzeczy niepokojące z lekka) - naprawdę warto trochę się rozejrzeć za wsparciem. P.S. Daruj, że pewnie trochę wyolbrzymiam, ale te wszystkie panie ktore pozwalają żeby ich chłop im regularnie przywalał albo tlukł dziecko :-( dokładnie tak działają. Na początku zamiast od razu zrobić za coś takiego piekło - przeczekują, "dla dobra związku" albo "to był tylko jeden raz" i tak dalej. Jesteś na świetnej drodze do zostania kobitką-męczennicą. Stało się coś, na co nie wyrażasz zgody, co Cię uwiera psychicznie, ale siedzisz cichutko, pozwalasz krzywdzić podległą sobie istotę i cierpisz w milczeniu. Daj kobieto spokój.
  23. Evel ma rację, to mogłoby jakośtam pomóc - sęk w tym, że to musi być naprawdę dobry fachowiec i taki, który też sobie potrafi poradzić z tzw. trudnym klientem. Skąd jesteś?
  24. Czy zrobiono jakąś diagnostykę - rtg, usg??
  25. " I to jest clou. Zasada złotego środka jest zazwyczaj najlepsza - trudno psa smyczować cały czas, ale też trzeba myśleć o komforcie innych ludzi i zwierząt, nie tylko własnym.
×
×
  • Create New...