Jump to content
Dogomania

Berek

Members
  • Posts

    3222
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Berek

  1. Sprzedawałaś je po trzy stówki na Alegratce czy - obecnie - olx...?
  2. Spoczko, spoczko, suczka Klaki kiedyś zetknie się z podbiegaczem na tyle pewnym siebie, że kiedy spróbuje dać mu "zjebkę" tamten odpowie agresją - i wtedy poczytam że w ogóle, ale to w ogóle nie ma problemu. :-)
  3. Jeśli chodzi o naszego forumowego Jasia Fasolę - szczęśliwie u mnie zaplonkowany, więc wypowiedzi nie widzę :-), ale ciągle go ktoś na poważnie traktuje, sądząc po tej dyskusji - to czas jakiś temu była taka historia że pies Jasia został pogryziony przez takiego właśnie piesecka co to miał prawo sobie brykać bo przecież miejsce publiczne. Jaś Fasola nie tylko swojemu psu poczucia bezpieczeństwa nie zapewnił, ale też i właścicieli tamtego piesecka nie przyśrubował, bo to nieładnie i nielibertariańsko (hue hue), tylko postąpił zgodnie z tym, co głosi: porozmawiał z ludkami a oni obiecali że agresywnego piesecka będą na smyczy trzymali czy tam w kagańcu..., Jaś Fasola zadowolony bo wszystko było zgodnie z jego schematami i proszę, o, jak to wszystko działa, tak kulturalnie problem załatwił i w ogóle, ino po jakimś czasie cosik ponarzekał że tamten piesecek dalej lata i kombinuje kogo by tu na zęby wziąć, bez kontroli. Zadziwiające, jak pewien typ ludzi odmawia konfrontacji ze smutną rzeczywistością na rzecz własnych fantazmatów.
  4. Łąkówka, tych szczeniąt nawet nie rozważaj - zwyczajnie, jeśli ktoś ma sukę której przytrafiła się "wpadka" (też to zresztą źle o nim świadczy) to szuka szczeniętom tzw. dobrych rąk ZA DARMO. Jeśli chce żeby niby mu się coś niecoś "zwróciło" to już bardzo zły sygnał. BTW nie wyobrażam sobie rzetelnego odchowania psów w typie WNK którego realne koszty wyniosłyby 300 zł za szczeniaka. To jest dużo droższe - więc albo baba skąpiła na psach, ile wlezie, albo...? Dopowiedz sobie sama. P.S. Co do kupna szczeniąt, to jedynym, co można w ogóle zrobić, jest szukanie dobrej, fajnej hodowli "oficjalnej" ewentualnie (ale to tylko dla osób baaardzo dobrze znających się na rzeczy) wzięcie (nie kupno) psa z dobrze sobie znanego źródła. Na pewno nie na podstawie zdjęć (nota bene te zdjęcia które zamieszczasz są zatrważające) i zapewnień sprzedającego. Takich rzeczy, jak ta którą planujesz, zwyczajnie się NIE ROBI - z etycznych względów.
  5. Kaj, rany Julek, obojętnie znaczy obojętnie - to naprawdę w Twoim przekonaniu coś negatywnego? Jeszcze pytanie, co Ty rozumiesz przez "obojętnie" - dla mnie w tej definicji mieści się zdawkowe powitanie czy kiwnięcie głową czy nie nacechowane emocjami wyjaśnienie czegoś czy poproszenie o coś. Może Ty trochę inaczej to interpretujesz, nie wiem... Wrogo, oczywiście, nie, chyba że ktoś robi nam krzywdę - ja np. wtedy przejawiam niejaką wrogość, hue hue. Poruszasz wiele wątków ale głównie z nich wynika że to, co zarzucasz innym, Tobie się właśnie przydarzyło - mianowicie za rozmówcę opowiadasz, co też on niby chciał powiedzieć (a czego de facto nie powiedział). Co do psów, socjalizacji, uczenia ich i przekonywania to dobre tematy do osobnych dyskusyj, trochę chyba wychodzących poza ramy tych tutaj gadanek. Muchy i kupa, dobra, może mnie nie zmoderują: Żryjmy gówno! Miliardy much nie mogą się mylić! (to a'propos wiary w mit że demokratycznie można ustalić coś sprzecznego z realem - "powszechnie nawołuje się do... " tego czy owego i tak dalej).
  6. Nie wrogo. Obojętnie. Pod warunkiem, że i nas tak traktują. No, chyba, że "wrogość" oznacza "brak maniakalnej ochoty na ustawiczne zaprzyjaźnianie się". Nie rozumiem jednego: psy są gatunkiem z natury agresywnym, to drapieżniki. Naprawdę w agresji jako takiej nie ma nic złego, w ogóle to pojęcie nie podpadające pod wartościowanie, pod etykę ("zły, dobry"). Oczywiście na potrzeby życia w cywilizacji trzeba ją jakoś okiełznać (co ludzie robią m.in. pracą hodowlaną - popatrzcie na cavalierki chociażby). Ale to ciągłe wymaganie / oczekiwanie żeby wszystkie psy to były misiulisie, cium-cium i w związku z tym koniecznie, ale to koniecznie się "musiały" kontaktować ze wszystkim, co w zasięgu wzroku, no... to jakieś pomieszanie z popapraniem. Socjalizacja SZCZENIĄT jest oczywiście O.K., potem nie ma o czym mówić. A to akurat z punktu widzenia "psiego" idiotyczne, natomiast ludzie kochają łączyć się we wspólnoty i mieć poczucie że są przynależnością jakiejś grupy, tak już mamy jako gatunek - do tego szuka się pretekstów, czy to że jesteśmy właścicielami labradorów i musimy w związku z tym spędzać spacery razem, czy to że zbieramy znaczki i w soboty spotykamy się w klubie filatelisty, czy to że organizujemy się jako kibice jakiejś drużyny i tak dalej. Co do "powszechnego przekazu", to jest takie mało eleganckie powiedzonko o muchach i kupie... :-)
  7. No co Ty, świnki O.K. :-)
  8. Sleepingbyday, niezłe rezultaty przy takich psach (w sensie: zestresowany poschroniskowiec) dają po pierwsze dobry dobór zabawki (królicza skórka zawsze bywa dobrze widziana) a po drugie, dłuuugi sznurek dowiązany do w/w zabawki - niech ludzkie ręce będą jak najdalej. I jeszcze trzeba bardzo uważać z animacją szarpaczka, niektórzy ludzie przesadzają z energią a inni znów w drugą stronę - ślimakują przez co zabawka robi się mniej atrakcyjna.
  9. Hopsasa, i to jest "clou" tej całej dyskusji. DDD Jeszcze by ktoś kobicie pokazał jak się pracuje z psem i wtedy, hejkum kejkum. Cały wypracowany z takim trudem światopogląd runie.
  10. Może dlatego, że to po prostu realizacja łańcucha zachowań łowieckich... :smile: przynależna temu gatunkowi. BTW opisywana historyjka jak to piesek biegnie po aport i potem ucieka, i droczy się, i to jest "najlepsza zabawa" byłaby dla mnie do przyjęcia u kogoś, kto tak naprawdę umie ten aport z psem zrobić i - załóżmy - w pewnym momencie mu odgrzewa i myśli sobie, "eee, to nudne, z tym moim kolejnym psem tego nie zrobię, eeee...". Natomiast jakoś tak jest, panie dzieju, że najczęściej takie różne opowieści to słyszę od ludzi którzy kompletnie nie potrafią nauczyć psa całej sekwencji i tę niekompetencję pokrywają opowieściami że to tak właśnie ma być i w ogóle to jest właśnie "to" a to całe aportowanie to głupie, wstrętne i be.
  11. Cudownie wprost... Zapewne tak bywa; mnie jednak ciekawi, dlaczego pokutuje ten mit, że DOROSŁE psy mają się ze sobą BAWIĆ? I że dorosłe, już ukształtowane zwierzaki na okrągło muszą być "socjalizowane"...? Przywoływane tu "place zabaw dla psów" niekoniecznie muszą być tym wzorcem z Sevres. Nie tak dawno, przy okazji afery o psi park na Polach Mokotowskich rozkoszni blogerzy w imię wojowania o w/w zamieszczali na swoich blogach zdjęcia i filmy pokazujące dokładnie to, o co NIE chodzi przy kontaktowaniu psów ze sobą - niekiedy ocierało się to-to o patologię - co tylko utwierdza mnie w przekonaniu co można sobie z takimi psimi parkami i psimi wybiegami zrobić (nie powiem tego jasno bo nie bawią mnie wulgaryzmy).
  12. Nie ma nikogo kto oferuje indywidualne, pojedyncze spotkania? Jaka to miejscowość?
  13. Nie rozumiem dlaczego DOROSŁE psy miałyby się ze sobą usilnie BAWIĆ - a Twój pies dorasta i niedługo będzie po prostu młodym samcem, a nie rozrywkowym młodzianem. Dodatkowo, skoro mu akurat tamten pies nie bardzo pasuje, to nakłaniając go do kontaktu sam, usilnie, prowokujesz awanturę. Unikanie problemu? A jakże. Akurat w tym przypadku znakomite rozwiązanie. Pomysł z karceniem genialny, jeśli chcesz przekonać swoje zwierzę że nie można mieć do Ciebie zaufania.
  14. Jest jakiś przepis który zabrania siedzieć z psem w jakimś publicznym miejscu - nawet kilka godzin...? Sorry że tak się wcinam ale jeśli ktoś żebrze z psem, ale ten pies ma dobre warunki (tu, jak czytamy, nawet parasol...) to naprawdę widzicie w tym problem? W odróżnieniu do romskich dzieciaków & ich "opiekunów" tu sprawa wydaje się dość jasna - facet żebrze siedząc ze swoim własnym psem.
  15. W Warszawie. Całkiem ich sporo, niestety (co odbija się na zdrowiu ich psów). A_niusia, pozostaje mi - ponownie - pozdrowić SERDECZNIE. :-)
  16. Nie. Psy z lekiem separacyjnym często trafiają do schroniska właśnie z powodu tej przypadłości. Ponieważ nikt nie nauczył ich zostawania w samotności, wyły i szczekały w domu. Konflikty z sąsiadami, awantury, pies postrzegany jako "kłopotliwy" - w efekcie ląduje w przytulisku. Słowem, zjawisko słusznie zaobserwowane, ale wnioskowanie błędne.
  17. Mówię przez cały czas o przeciętnym psie przeciętnego gostka zaiwaniającego do pracy w korpo, który to gostek w tygodniu wyłazi z bydlątkiem trzy razy na piętnaście minut pod blok i tam czeka aż piesek wysadzi kupę koło irgi karłowatej; zaś w weekend gostkowi przypomina się że ma prowadzić "sportowy tryb życia" i wyrusza z nijak nieprzygotowanym do wysiłku psem w długą wyprawę rowerową. Mam nadzieję że teraz udało mi się wyjaśnić oraz pozdrawiam serdecznie.
  18. Ja trochę już wymiękam przy tych staruszkach, pająkach rzucanych w twarz i tak dalej - proponuję skupić się na psach i ich świecie, a nie uporczywie antropomorfizować, i to najczęściej trafiając kulą w płot. Patrząc na nasz świat, chodzi po nim dużo psów pań Jadź którym by się przydało solidne "zaraz cię zabiję" żeby raz a dobrze rozwiązać ich problemy. Ale widuję też całkiem sporo! psów pań Jadź które są zwyczajnie dobrze wychowane, i panie Jadzie nie są przy tym sportowcami od tysiąca sportów kynologicznych, tylko zwyczajnie... pojmują swoje stosunki z psem dość naturalnie. Nie chodzi o sportowość czy brak popędów, tylko predyspozycje (a nieraz zwykły zdrowy rozsądek) właściciela. P.S. Jeśli chodzi o psy rzucające się na inne psy, to te naprawdę zaciekłe doprawdy nie powstrzymuje świadomość że przeciwnik jest większy. Dużo większy. Dużo-dużo-dużo większy. Więc mamy tu kolejne bajkowe wyobrażenie ("pies nie rzuci się na psiego Pudziana bo nie jest samobójcą") nie mające przełożenia na praktykę.
  19. Wiele zależy od tego, ile masz czasu. Bo będziesz je uczyć osobno (czyli liczymy co najmniej 2x więcej czasu niż przy jednym zwierzęciu). Minusów widzę dużo, plusów - praktycznie wcale. No niestety, taki lajf. :-(
  20. Twoje psy mają bardzo dużo ruchu na co dzień i zbudowaną kondycję. Od podstaw, zakładam.
  21. Skąd jesteś? Może kogoś doradzimy.
  22. A_niusiu, Ty - zakładam - robisz treningi z głową. Jak myślisz, co wyprawia większość tzw. przeciętnych właścicieli psów? Raz na tydzień, bo niedziela, bo wolne, bo słoneczko - najlepiej jak jest gorąco, wtedy jest najfajniej, w samo południe - piesek, rower i hajda, sruuu, tylko koniecznie długa trasa, bo przecież nie będziemy marnować takiej fajnej wyprawy na coś krótszego. Widuje bardzo dużo zwierząt które autentycznie przypłacają bezmyślność ludzi zdrowiem. Bieganie przy rowerze - jak najbardziej, ale to naprawdę powinno być przemyślane. BTW ciekawe, z iloma rehabilitantami / ortopedami zdarzyło Ci się pogadać o tego typu wymuszonym ruchu? Piszę o wymuszonym, ale pewnie Wy jednak lecicie luzem - dużo ludzi bardzo mocno przesadza używając springera, a to już naprawdę źle wróży.
  23. Przede wszystkim z psem NIGDY nie poruszamy się rowerem "na pełnym gazie" - naturalnym ruchem jest kłus i do niego dostosowujemy prędkość pojazdu. I unikamy asfaltu / betonu.
  24. Jasne, Bim! Kultowe! I faktycznie ciężko było nie przeżywać... Skoro już o specyficznym systemie zza naszej wschodniej granicy mowa, to "Wierny Rusłan". Brr.
  25. A tak w ogóle to w tym wątku jest mowa o takim czymś: w psim wykonaniu:-)
×
×
  • Create New...