Jump to content
Dogomania

Berek

Members
  • Posts

    3222
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Berek

  1. Pracuję u klienta z suką rasy ozdobnej z super-wypas hodowli, z tych topowych. Oddana, wysłużona suka-emerytka, dawała liczne mioty. Gość się zlitował bo hodowczyni jakoś dziwnie się o suce wypowiadała i chciała się jej szybko pozbyć. Po półtora roku była w stanie zbliżyć się do obcego sobie człowieka - gościa żeby go z odległości metra powąchać od tyłu. Załatwia się w domu, kilka miesięcy zajęło przekonanie jej że można przejść się po trawie i oswojenie z samym faktem wyjścia na dwór. Zwierzę oddane wychudzone, z kręgosłupem sterczącym pod niebiosa, poddane sterylce "na wesoło" czyli zostawione jajniki w związku z tym regularne cieczki, chore oczy, zrypana psychika. Nie wiadomo, ile jeszcze takich psów-emerytów będzie wychodzić z hodowli takich deb...*li. Takich psów będzie mnóstwo, jeśli tak jak dotąd będziemy patrzeć przez palce i lizać sobie dupki na wystawach, bo pani Fiubścińska taka milutka i upiekła ciasto, a pani Bibrzańska zna wielu sędziów i wiele może. A pani Anusiak ma cały pokój pełen pucharów. Trochę lat temu istniał w ZK system skierowań do konkretnego reproduktora, a przynajmniej wskazań. Teoretycznie na sekcji mieli ludkowie dostawać takie właśnie "gotowce hodowlane" bo ktoś niby siedział w rodowodach, śledził, porównywał... właściwie powinien wszędzie być przyrostek "...by", bo w praktyce polegało to na tym że pani szefowa sekcji miała przyjaciółeczkę a ta przyjaciółeczka aktualnie modnego psa..., i ten pies krył wszystko bo... w końcu modny no i przyjaciółeczkom się nie odmawia. Teraz ludzie mają większą możliwość decyzji, ale nieraz są to decyzje dokładnie takie jak w stowarzyszeniu Puc, Bursztyn i Goście. Albo, co jeszcze lepsze, trzeba koniecznie sprowadzać mrożone nasienie interchampiona z Pernambuco żeby wszystkim znajomym gały z zazdrości wypadły. Słowem, i tak źle, i tak niedobrze...
  2. WaHasz, waHasz - błagam...
  3. ZKwP - rozumiane jako "czapa działactwa" - marzy o jednym: żeby zachować status quo, żeby nic się nie zmieniało, tylko jeszcze żeby jakoś tak podziałać żeby stworzyć absolutny monopol na sprzedaż psów pod jego światłym kierownictwem. Co do postulatów i tego, co proponuję - Sowa napisała wszystko pod czym podpisuję się wszystkimi kończynami. Rodowodowi rodzice = rodowodowe potomstwo, weryfikacja na poziomie kupującego. No ale wtedy ZK będzie skansenikiem dla niektórych, tych którzy akurat rajcują się eksterierem i pucharami - a chciałoby być wszechwładną organizacją kynologiczną z monopolem na jedynie słuszną rację. BTW kretyński sposób w jaki chciałoby to uzyskać jest godny podziwu, lobbowanie na rzecz zmiany przepisów przyniosło rozwój stowarzyszeń typu Puc, Bursztyn i Goście czego mógł się spodziewać każdy obdarzony choć jedną szarą komóreczką.
  4. Delph, całe FCi jest ciężko chore. Naprawdę u sąsiada trawa wcale nie jest bardziej zielona, co nam się tu czasem wydaje... :-( Albo, zależy jak na to patrzeć, będzie mniej reprodukujących się osobników w rasie, czyli dramatycznie ograniczymy pulę genową (co już się de facto stało).
  5. Wystarczy żeby myśleli trochę o tej nieszczęsnej suce, o tym, jak ona się czuje w tej sytuacji - wtedy dadzą radę jakoś tam młodego od zbyt spektakularnych akcji powstrzymać.
  6. Ale PO CO? Naprawdę nie umiesz okazać swojemu psu zwyczajnej dezaprobaty, tak, żeby zrozumiał że to dezaprobata? Myślisz że autorka też tego nie umie? Jak obserwuję właścicieli z psami to wydaje mi się ze to jest jedna z tych rzeczy którą umieją doskonale i używają w nadmiarze, w odróżnieniu od chwalenia...
  7. Trochę zachodzimy w rejony Marii Antoniny "nie mają chleba? niech jedzą ciastka!" czyli babranie się w szczegółach. Reasumując: uważasz że fajnie jest: a. że ten miot pojawił się na świecie - jakoby dlatego, że ludzie chcieli jednego szczeniaka dla syna :cool1: b. że założycielka wątku wzięła stamtąd szczeniaka, pokazując ludzieńkom że można postępować j/w gdyż frajerzy chętni na pozostałe szczenięta się znajdą ...? A tak w ogóle nie mogę znaleźć postu w tym topiku w którym ktoś sugeruje głodzenie - brak należytej opieki, i owszem, a co do tego, to wystarczy spytać po raz kolejny czy
  8. Rasę mógłby uratować dolew całkiem innej krwi, ale kółko się zamyka - przecież nie wolno! bo księgi hodowlane, bo czystość rasy! itd. BTW ja z kolei znam naprawdę mało "niespapranych" ras :-(
  9. Żartujesz sobie wesoło. Naprawdę nie potrafiłabyś powiedzieć młodemu pieskowi że rzucanie się na innego osobnika jest źle widziane? P.S. Z tego opisu: nie wynika, że to prawdziwa agresja (dlatego się tak dziwuję w poprzednim poście, że sześciomiesięczniak, ho-ho) - być może szczyl po prostu zauważył słabego psychicznie, wycofanego psiaka i ocenił że z tym psem, a może nawet TYM PSEM będzie fajnie się bawić (w zapasy, zabijanie króliczka i inne takie) - suka jest taka, że nie zagraża mu, on czuje, że w razie czego go nie skarci. Tak czy siak trudno pozwalać nadaktywnemu gnojkowi na pastwienie się nad suką która niespecjalnie sobie radzi społecznie (np. nie stać jej na przygrzmocenie smarkaczowi i wytłumaczenie mu, że nie lubi zabaw z dziećmi), można się jedynie zastanawiać, czy to realna agresja (dopadnę i pogryzę) czy raczej rozwydrzenie właściwe wiekowi. P.S. 2 Podejrzewam że to drugie - jako że pies raczej obawia się innych psów, tu trafił na istną żyłę złota - nareszcie ktoś po kim można bezpiecznie poskakać... DDD
  10. Kobieto, błagam: ja rozumiem że odpowiadasz trochę na zasadzie "uderz w stół, a nożyce się odezwą" ale NAPRAWDĘ uważasz że szczeniaki z obory, od prymitywów którzy sobie rozmnażają "wyżełki co dostali od myśliwych" (brrr) będą zsocjalizowane i zadbane? No nie...
  11. Iii tam, zauważył że jest słaba psychicznie (psy uwielbiają znęcać się nad słabszymi, mniejszymi, młodszymi i tak dalej - niestety z przykrością przekłuwam balon p.t. świat Disneya ale to dość charakterystyczna cecha tego gatunku (naszego co nieco też)...), więc i postanowił po niej pojeździć. P.S. Jeśli robi naprawdę agresywny dym (sześciomiesięczniak? uuu....), to karcić za to i to tak wyraziście, żeby dokładnie poczuł że jest to zachowanie nieakceptowane.
  12. No ale ten stan, jaki jest, spowodowali słynni i zrzeszeni w Kennel Clubie hodowcy... :-( Można było nie psuć - co stało się pod egidą związku - monopolisty, powtarzam...
  13. Np. tak wielkich głów u buldogów angielskich, że przychodzą na świat drogą cesarskiego cięcia, bo suki nie dają rady urodzić siłami natury... Przepraszam, ale trudno mi było się powstrzymać. :smile: P.S. Dla mnie rodowody nie są "znienawidzone" - tylko apeluję o nieco mniejszy dogmatyzm...
  14. Ależ oczywiście. I zawsze jest cacy o ile pies jest zdrowy i spełnia oczekiwania Kowalskiego. Na alarm bije się gdy coś się na jakimś etapie rypnie. Tylko... z ręką na sercu - identyczny mechanizm działa w przypadku kupowania psów z rodowodem ZK. Powtarzam, mnie też by się podobało żeby te psy z "naszej" organizacji można było NAPRAWDĘ reklamować w stylu "tu masz więcej pewności że będzie O.K.", ale w życiu jak w życiu... no bardzo różnie bywa. Dyskusja rozpączkowała nam w inną stronę, więc tak może spróbuję ją zweksolwać na temat główny: wszystko zależy od definicji rasy - z biologicznego punktu widzenia, jeśli dwa czyste rasowo osobniki dały potomstwo, to potomstwo to jest danej rasy niezależnie od białych, różowych czy zielonych papierków które mamy na potwierdzenie togoż czy też nie.
  15. Wszystkie szczenięta zostają u Was? Jeśli planujesz oddanie tej małej, to może nie wydłubuj z niej zalążków popędów które ma - ktoś może to lubić, tzn. może sobie na spokojnie korzystać z pasji tej suczki.
  16. Pani trzymająca psy w piwnicy (oprócz AKTUALNIE MODNYCH czyli tych wystawianych) wynajęła mieszkanie, ładnie umeblowaną kawalerkę, w której przyjmowała nabywców szczeniąt - suka wraz z miotem po lekkim "liftingu" były przywożone do mieszkania dzień wcześniej. Nabywca widział przemiłą panią (dużo gadającą i kontaktową) i jedną suczkę ze szczeniaczkami w wypasionych warunkach. Co do odwiedzania piesków przez zakupem itd. - naprawdę psiarze-hobbyści mają znacznie przesuniętą granicę tego, co dla przeciętnych ludzi którzy niekoniecznie żyją psami i dla psów jest normalnością. Nie, nie wymagam od takiego przeciętnego ludka który chce przeciętnego psa do przeciętnej rodziny akcji p.t. odwiedzanie szczenięcia, śledzenie jego rozwoju, praca wywiadowcza i wynajęcie prywatnego detektywa żeby prześwietlił hodowcę. Jeśli ZKwP chce pełnić rolę monopolisty, powołując się na względy moralne i etyczne, to zdecydowanie powinien zrobić taki porządek w swoich szeregach, żeby decyzja o zakupie psa z rodowodem tej organizacji NAPRAWDĘ niosła ze sobą znacznie mniejsze ryzyko wdepnięcia na minę. Nawet jeśli taki niegodziwy Kowalski po prostu dzwoni do hodowcy z ogłoszenia, umawia się, przyjeżdża po psa i go kupuje, bez wizyt zapoznawczych i dostarczania zaświadczenia o niekaralności i szczepieniu duru.
  17. Każdy z nich był wzięty przez Ciebie w wieku 6 tygodni? W związku z tym masz porównanie? Wilczocha - jeśli mogę coś zasugerować, ostrożnie z poradami.
  18. Jasne. Szkoda, że przeciętny pan Kowalski musi zrobić doktorat z dziedziny "poszukiwanie odpowiedniego hodowcy" - niestety; jasne, że ZK to nie kółko różańcowe (ba - nawet w nim różne rzeczy się zdarzają) ale jednak to, w jak ślepą uliczkę zabrnęli hodowcy i jak bardzo przesunęła się granica czy to uczciwości, czy to zdrowego rozsądku, jest dla mnie dość przerażające - a akurat mam wątpliwą przyjemność obserwować tę instytucję od wczesnych lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, więc już troszeczkę czasu. Naprawdę nie chodzi mi o górnolotny postulat "żeby wszyscy hodowcy mieli wysokie morale i hodowali świetnie", tylko, od drugiej strony: jeśli wszędzie wykrzykujemy żeśmy jedyną organizacją uprawnioną do zarządzania sprzedażą psów rasowych (umówmy się - ZK marzy o całkowitym utrąceniu handlu psami tzw. nierodowodowymi i jego ostatnie posunięcia lobbystyczne na których zresztą wyszedł jak Zabłocki na mydle o tym świadczą) i w ogóle, "poza ZK tylko ciemność" to do cholery najjaśniejszej stwórzmy system pilnowania naszych członków w dziedzinie tejże uczciwości oraz jakiś system pozbywania się czarnych owiec, żeby dawać jakiekolwiek gwarancje, jakiekolwiek - bo na razie to tylko dęty PR i tyle.
  19. Zastanawiające, jak ludkowie deklarujący się szumnie jako pozytywni, kochający świat, bezkonfliktowi i tak dalej dosłownie zieją tą miłością na otoczenie. Normalnie trudno się pozbierać. He he.
  20. Ojjj, nie wiem, czy policjanci się kwalifikują. No dobra, może w zależności od stopnia. Prosty aspirant nie ma prawa nawet oczu na nich podnieść. :-)
  21. Frodko, raczej chodzi mi o "potwierdzanie krystalicznej uczciwości przez Związek" - jeśli wprowadzi się masowe badania genetyczne, o tak, wtedy zgadzam się, że są jakieś szanse, ale tak...? To dopiero w kwestiach wysoce spornych i w ostatecznym rozrachunku i tak nabywca zapłaci za badania, prawda? Co do drugiej kwestii, jasne, wszystko zależy jaką definicję stosujemy. " Delph, tu wchodzimy naprawdę na grząski teren. Jednak należałoby mniej idealizmu, więcej realizmu. Rozumiem, ze chodzi Ci o pewne hasło, dla osoby która dopiero zaczyna oglądać kynologiczny światek, ale, wiesz... to jak z akcją rasowy=rodowodowy - fiasko z powodu zderzenia z realem. :-(
  22. " Następny specjalista od Cezara. Ciekawe tylko dlaczego ten bajki o negatywnej i pozytywnej energii wygłasza w trakcie swoich filmików, a w swym ośrodku stosuje głównie OE." Brezyl, zapewne rozmówca miał na myśli to, ze pies Spike'a - komunikując się z innymi psami astralnie - wyczuwa, które z tych psów należą do śmietanki towarzyskiej, high life'u, słowem, bankierów, prawników i lekarzy, ę, ą.
  23. Hue hue hue. Ech, naiwność... Frodko - może nie histeryzujmy, z biologicznego punktu widzenia szczenię dwójki psów tej samej rasy jest oczywiście tejże rasy - no i naturalnie, jak to już zostało napisane, właśnie z powodu owej ludzkiej skłonności do przekrętów i mataczenia, jakoś tam potrzebne jest potwierdzenie pochodzenia na piśmie - ale to naprawdę tylko kwestia ludzkich procedur, ja piszę o genetyce...
  24. A propos radosnego pozostawiania psom inicjatywy, a zwłaszcza zapoznawania szczeniąt ze światem w nieskrępowany sposób, taki tekst można poczytać: http://www.psyiludzie.pl/milosci-i-wsparcia-i-czasami-czegos-do-zarcia/ A dla anglojęzycznych: http://leerburg.com/pdf/socializepuppies.pdf
  25. Nie nie, ja rozumiem o co Zosi chodzi. Z punktu widzenia biologicznego (genotyp & fenotyp) te zwierzęta są jak najbardziej rasowe, tyle, że ta świadomość dla ludzi jest trochę bezużyteczna bo nie mają udokumentowanego pochodzenia. BTW Związkunio nie jest taki znowu kryształowy i z tym "udokumentowanym pochodzeniem" to takie różne zabawne i ucieszne cuda czasem się dzieją, że gdyby wprowadzono obowiązkowe badania genetyczne to byśmy się zdziwili...
×
×
  • Create New...