Jump to content
Dogomania

zachraniarka

Members
  • Posts

    2159
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zachraniarka

  1. Flaire maluchy są przecudowne. Ten topic stał się moim ulubionym, wpatruję się z zachwytem w zdjęcia. Anselek na ostatnim to sama słodycz, tylko schrupać. Wyściskaj mocno całe wspaniałe, erdelkowe trio ode mnie :D
  2. Luigi przepraszam. Oko ludzkie zawodne jest, ale już zmajstrowałam sobie szablon i będę przymierzać sobie co by nie popełniać pomyłek :oops: Oczywiście mieścisz się w regulaminie.
  3. Mi jak już pisałam wcześniej sobota średnio odpowiada. No ale kto wie, kto wie może pójdziemy z Hugolcem raz na wagary do dogomaniaków.. A tak w kwestii technicznej jeżeli chodzi o psy- to nie pozażerają się? :evilbat: No bo rozrzut rozmiarowo-rasowo-płciowo-wiekowy dość spory.. :roll:
  4. Luigi, Katarzynka zmniejszcie zdjęcia, wg regulaminu nie mogą być większe niż 500 x 500 pikseli lub zmieńcie je na linka.
  5. Każdy ma swoje podejście, swoje metody i dobrze :D Ja bym się bała skojarzenia 'śpiewać'- powrót alfy, bo przecież o to wkońcu psiakowi chodzi. Ja zawsze jak mój psiur szczeka staram się podejść do niego w chwili przerwy, tak by nie wzmacniać go w tym, że szczekaniem może uzyskać mój powrót lub zwrócenie na siebie uwagi. No i jednak nie karciłabym psiaka po powrocie, kara musi zawsze nastąpić w tej samej sekundcie co przestępstwo, a w tej sytuacji to raczej niemożliwe do wykonania. Poza tym dezaprobata za to że maluch się po prostu boi... to nie dla mnie :roll: :wink: A ja też mam zdjecie kilkutygodniowego Hugola z giczką, znajdę, zeskanuję i wstawię małego aniołka :angel:
  6. Ja inaczej widzę problem. Oczywiście nie jest to w żaden sposób krytyka Tadeusza, tylko przedstawienie mojego podejścia do sprawy. Ja bym wyszła z mieszkania bez słowa, spojrzenia, kontaktu z psem. Im mniej ceregieli związanych z wyjściem z domu tym lepiej, nie wprowadzamy wtedy zbędnego niepokoju. Wyjście z domu ma być jak przejście z jednego pokoju do drugiego. To samo się tyczy komendy Zostań. Zastanówmy się co ona ma oznaczać. Jeśli to że pies ma nie opuszczać wskazanego miejsca to nie ma sensu wydawać jej wtedy kiedy nie możemy tego dopilnować. Wydając psu komendę i zostawiając go bez kontroli pozwalamy mu na dowolną interpretację co nie jest najlepsze :D Nigdy też słysząc psi płacz nie weszłabym by psa skarcić. Minie trochę czasu nim pies zrozumie co nam się nie podoba, a do tego czasu nie potrzebnie dołożymy mu bodźców stresowych. Do stresu z poczucia samotności dołożymy kolejny stres związany z naszym powrotem. Trzeba mieć na uwadze, że taka mała kuleczka po prostu się boi i trzeba mieć dla niej duuuuuużo wyrozumiałości. Ja osobiście bym próbowała pokazać małemu szczylkowi że samotność to nic złego. Uczymy małymi kroczkami np. podając psu jedzenie wychodzimy do drugiego pomieszczenia. Kiedy ja musiałam wyjść z domu zawsze dawałam Hugolowi gicz cielęcą, skutecznie odwracała mu uwagę od faktu, że został sam. No i starałam się go wymęczyć porządnie przed każdym wyjściem, bo zmęczony pies to grzeczny pies. Ale tu trzeba wziąć poprawkę, ponieważ lab choćby nie wiem jak zmęczony, nagle potrafi się błyskawicznie zregenerować :lol: Życzę samych przyjemności związanych z wychowaniem maleństwa :D
  7. U mnie sytuacja kryzysowa to każda sytuacja blisko wody. Jak jesteśmy sami to nie ma problemu, psa mogę puścić luzem i na komendę do wody nie wejdzie. No ale niech tylko coś, ktoś się w wodzie znajdzie to jest kiepsko (zwłaszcza jak Hugo jest na smyczy, która się zaplątała wokół mego nadgarstka). Tutaj też jest najczęściej stosowana komenda WARUJ, wkońcu poddać się żyłowiowi to nie ujma :lol: Natomiast mimo że generalnie nie mam problemów z innymi psami to również w ich towarzystwie nie stosuję WARUJ tylko SIAD. Nie dlatego że mój lab nie chciałby się położyć przed innym psem, bo on generalnie ma to w nosie. Jednak jest prawdopodobieństwo, że kładąc mojego psa sprowakuję tego drugiego do podejścia, czego jednak wolę uniknąć. Oczywiście rzecz tyczy się psów nieznajomych. Cieszy mnie to bardzo, bo naprawdę kolce dla psa to nic przyjemnego.
  8. Przyznaje, że tego nie wiem- moja skucha :oops: Jednak nie spotkałam się jeszcze z psem, który jeżeli od samego początku (czyli pierwszych spacerów) był uczony poprawnego chodzenia przy nodze miał takie problemy by trzeba było użyć kolcy. Nadal nie sądze, żeby Twój pies był takim niespotykanym wyjątkiem, ale masz rację- nie znając go, nie powinnam go oceniać. A odpowiadają mu dogomaniacy, którzy chcą również dla zwierzaka jak najlepiej, czyli tego by nie musiał w ogóle nosić kolcy. Odnoszę wrażenie, że Ty uważasz, że wszyscy tu piszący wsiedli na ludzi używających kolcy z czystej złosliwości. Pomyśl o tym, że dla każdego tutaj ważne jest dobro psa. Dla mnie osobiście nie ma wytłumaczenia na użycie kolcy. Pamiętaj, pies nie wymyślił tego co my nazywamy tresurą, dlatego jest naszym obowiązkiem robienie jej ciekawej i przyjemnej.
  9. Jest to dobry sposób na psa, bo w razie czego możemy go przekierować na siebie (a raczej na piłeczkę :lol: ). Drugi bardzo fajny sposób podała PIKA: Ja to również stosuję w przypadku Hugola, tylko że używam komendy WARUJ. Ćwiczymy ją cały czas np. w lesie przed wyrzuceniem patyka, w domu przed podaniem jedzenia, przed drzwiami w drodze na spacer, mamy więc ją opanowaną bardzo dobrze. Kiedy więc mój kochany labek (a temperamencik to on ma, a siły chyba jeszcze więcej) się na coś napali -pada komenda, pies kładzie się i po problemie. Jest dużo rozwiązań dla psów, które ciągną, a jedyne co potrzebne to tak naprawdę żelazna konsekwencja i determinacja w drodze do sukcesu :D
  10. Dla mne sobota- dzień święty- treningujemy się wtedy z Hugolem. Także przykro mi, ale nas nie będzie. Życzę udanego spotkania :D
  11. jaszczurka ale też trochę czasu mija nim zaczynają się problemy z utrzymaniem psa- mówię teraz o sytuacji kiedy pies pojawia się w domu jako kilkutygodniowy szczeniak. Wiesz widziałam troszkę małych labów i jeszcze nie spotkałam takiego, który urodziłby się jako 40-kilogramowy parowóz. Rozumiem tłumaczenia o słabej posturze, ale naprawdę dużej siły do utrzymania szczeniaka ważącego 10-15 kg nie trzeba. Dlaczego wtedy nie rozpoczęłaś nauki chodzenia przy nodze? (Wiem że Kenzo jest u Ciebie od wczesnego szczeniactwa). Problemy jakie mamy z psami w późniejszym czasie są najczęściej spowodowane naszym zaniedbaniem i czemu z naszej winy ma cierpieć pies? Dzieci również się wysyła do szkoły kiedy mają 6 lat, a nie kiedy mają 15 i są jedną, wielką, zbuntowaną burzą hormonów (u psów proces dorastania wygląda tak samo). Uważam, że każdego psa da się nauczyć chodzenia przy nodze (bez kolców), również te psy, na które ponoć nie ma rady.
  12. Podpisuję się pod powyższymi wypowiedziami na temat diety co by zrzucić trochę sadełka. Pamiętając, że dieta nie powinna być związana tylko z ilością pokarmu, ale przede wszystkim ze składem jadłospisu. Chciałabym natomiast nawiązać do: Zdarza się, że i szczupłe psy są zbyt "luźne" i jest to problem niewystarczającego umięśnienia. Oprócz zwykłych spacerów, gdzie pies ma zapewniony ruch, proponuję rower (jako narzedzie zbrodni :evilbat: ). Nawet krótka przejażdzka, na której pies będzie poruszał się równym truchtem jest dużo wydajniejsza jeśli chodzi o rozwinięcie muskulatury i kondycji, niż zwykły spacer pełen gonitw i aportowanie, kiedy pies porusza się nieregularnie. Poza tym w truchcie pies najlepiej wzmacnia mięśnie grzbietu, z którymi to najczęściej mają problemy labki na wystawach. Przed wyruszeniem jednak na spacer pamietajmy, że pies powinien mieć ukończone 18 miesięcy. Biegi powinny być wprowadzane stopniowo i nim je rozpoczniemy warto psa odchudzić. Intensywny bieg dla psa otyłego to zabójstwa dla stawów i serca!! Oczywiście wspaniałe w odchudzaniu psa są kąpiele, kiedy pies bez obciązania stawów traci zbędne kilogramy. Życzę miłej pracy nad formowaniem prawidłowej sylwetki Malinki :D
  13. Według powstającego regulaminu Dogomanii, dłuższy bok nie może mieć więcej niż 500 pikseli.
  14. Dzięki wielkie!! Ostatnio spędziłam trzy dni w lecznicy na Stryjskiej i nie wpadłam na to by zajrzeć do sklepu. No nic trzeba będzie się tam wybrać ponownie..
  15. O jak to można przypadkiem wpaść na interesującą informację. Aga2 możesz mi napisać, gdzie nabywasz Chondorcan?
  16. Uważasz, że sytuacje kiedy pies obszczekuje inne psy stojąc za nogami panci i kiedy obszczekuje je szarpiąc się na smyczy, ciągnąc w ich kierunku i stojąc na tylnich łapach są do siebie podobne? Nie rozumiem dlaczego np. Ty możesz wydawać opinię, a ktoś inny ma się wstrzymać. Proponuję poczytać też trochę o Abi i jej bokserze, czym się zajmuje i z iloma psami miała do czynienia... Zgadzam się, dlatego ważne jest by swojego psa szkolić i wychowywać. Ponieważ pies z dobrym posłuszeństwem (czyli taki nad którym przewodnik ma kontrolę) w sytuacji stresowej jest spokojniejszy i bardziej podporządkowany człowiekowi. Wybacz, może inaczej pojmujemy "posłuszeństwo", ale dla mnie pies, który sie wyrywa i szarpie na smyczy do innych psów wbrew woli przewodnika nie jest psem posłusznym.. Nie mniej nadal jestem pod wrażeniem, że potrafisz wydać opinię na temat typu agresji.
  17. kayla mam nadzieję, że Tobie argumenty się nie skończyły, bo temat niezwykle ciekawy. To niesamowite by na podstawie kilku zdań określić rodzaj wystepującej agresji. Podziel się proszę swoją wiedzą i doświadczeniem i napisz na podstawie czego wywnioskowałaś, że pies ma fobie? Oczywiście piszemy tutaj o fobii conajmniej wybiórczej, skoro występuje ona tylko w obecności właściciela :roll:
  18. No ale chyba zgodzisz się, że tylko należy się cieszyć, że dla coraz większej liczby osób skrót PO znaczy pies sportowy, a nie obronny.. :D A co do pozoracji. To również przy szkoleniu psów pracujących (np. policyjnych) dobry pozorant stosuje amortyzację. Dzięki temu pies wchodzi w rękaw szybciej, pewniej i mocniej, co gwarantuje skuteczność w realnym działaniu. Stojąc jak mur nauczysz tylko psa by hamował przed Tobą i nie wykorzystywał swoich pełnych możliwości. Poza tym należy odróżnić trening od realnej sytuacji. Przy złej pozoracji zagrożenie jest duże, Iwona napisała o dobermance, która mogła skręcić kark. W podobnej sytuacji pies mojej znajomej stracił kły. Po co niepotrzebnie narażać psa? To tak jak patrząc na nasze treningi, kiedy przed puszczeniem psa na teren poszukiwań zamiatamy szkła, przykrywamy otwarte studzienki itd. Robimy wszystko by zminimalizować możliwość wystąpienia u psa kontuzji, mimo że w ten sposób ktoś mógłby powiedzieć, że tracimy na szkoleniu autentyczność sytuacji :lol:
  19. Tak różne od rozbrykanych, wszędowbylskich, ciekawskich, wesołych, przyjacielskich i potrafiących zalizać na śmierć labków :lol: :lol: :lol: Czy ja wiem... :roll: Lab też potrafi być ucieleśnieniem majestetyczności, opanowania i spokoju. Jak na załączonym obrazku: Sęk w tym, że u labów jest to tylko chwilowe i za moment wszystko wraca do (zwariowanej) normy :lol:
  20. Już się Samba dzielę.. Oto przykład dogów płaszczowych (moim zdaniem dogi w tym umaszczeniu są najpiękniejsze). Dorosła suczka: i szczeniak:
  21. Ja też uwielbiam dogi, dumne, majestatyczne i takie zgrabne... Gdyby nie fakt, że wciągnęłam się w pracę z psami to kto wie czy nie sprawiłabym sobie takiego olbrzyma. A co do kolorku to kiedyś byłam chora na punkcie błękitnych dogów. Teraz mi się zmieniły upodobania i najbardziej podobają mi się dogi płaszczowe...
  22. No to ja zapodaję obiecane zdjęcia z wyjazdu na poligon. Niestety jak już wcześniej pisałam, mam ich tylko kilka i to średniej jakości. Oto Hugo- strażnik mojego pomarańczowego namiociku. A to zdjęcia z naszego egzaminu (część sprawnościowa): "No Huguś naprzód-przeszkoda" Po drabince do góry... ...i w dół :D No i to niestety wszystko co mam. Pozdrawiam Wasz (ponoć) sympatyczny Mod :lol:
  23. DagaP. fotki wymiarowe- regulamin nie złamany!! A co do ilości to się nic nie przejmuj i nie bój jakiegoś tam moda. Tyle biszkoptów razem wygląda wspaniale, pozazdrościć tak udanego spotkania :fadein: Pozdrawiam serdecznie
  24. Oj muszę się odezwać, bo widzę, że historia mojego laba wprowadziła kapkę niepokoju. Otóż powszechnym jest, że psy skubią trawę, jest to normalne i nie ma co im tego zabraniać. Przyczyn może być wiele i opisała je AM. Natomiast Hugo jest rzeczywiście przypadkiem szczególnym. On nie skubie trawy, on ją po prostu pochłania i robi to zawsze kiedy ma do niej dostęp. Konsultowałam się już na ten temat z wetami i nie jest to spowodowane brakiem błonnika, witamin tudzież innych mikro- czy makroelementów. Hugo nie ma również problemów z układem pokarmowym. Zjada trawę ze zwykłego łakomstwa, tak samo jakby żarł śmieci gdybym mu na to pozwoliła. Moim błędem jest to, że nigdy nie broniłam mu pochłaniania zieleniny. No cóż człowiek uczy się na błędach i obecnie ostro pracuję nad oduczaniem mojego potwora jedzenia trawy. Także nie brońcie swoim pociechom skubania trawki, bo każdy normalny zwierzak sam sobie nią nie zaszkodzi. Niestety mi się trafił ciężki przypadek, bardzo ciężki. Także Evelina o kozetkach nawet nie myślę, tutaj nic i nikt już nie jest w stanie pomóc. Nie jest łatwo, ale za to ile taki głupol potrafi dostarczyć wrażeń :lol: :lol: :lol: :wink:
  25. Mi się bardzo spodobał system mojej znajomej ratowniczki z Niemiec. Ma ona dwie suczki, borderkę i aussie, obie szkolone. Kiedy zwraca się do dwóch suczek równocześnie mówi po niemiecku, natomiast oprócz tego nauczyła borderkę komend po angielsku, a aussie po francusku. Także mogą one pracować ze sobą razem, ale zupełnie niezależnie. Mi się ten system spodobał i myślę o tym, że mój drugi psiurek, którego wezmę do pracy oprócz polskich komend będzie musiał się nauczyć kilku zwrotów w obcym języku. Taki biedny będzie, no ale w końcu jesteśmy w Unii :wink: :lol: :lol:
×
×
  • Create New...