Jump to content
Dogomania

zachraniarka

Members
  • Posts

    2159
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zachraniarka

  1. Ależ mucha bardzo się interesuje człowiekiem.. zwłaszcza jak jest on nie pierwszej świeżości :lol:
  2. Jak przeczytasz jeszcze raz rozwój dyskusji to zobaczysz, że moje przykłady były w odpowiedzi na wypowiedź Marmaszy: Być może mam problemy z dosłownością, ale dla mnie "w żadnej sytuacji" nie oznacza tylko na szkoleniu, lecz w każdej sytuacji.
  3. Oooo, jaka pewna, ze to chlopczyk ? 8)NUM wie 8) Samba zdrówko za 147! :drinking:
  4. A mam od takiego jednego Chłopczyka.. Tadeusz się nazywa :lol:
  5. Narobiłam to ja :oops: :oops: :oops: Dobrze, że wszystko się dobrze skończyło. Ciachanie jest radosne, ale jeszcze radośniej, gdy ciachać nie trzeba- to moje nowe motto :lol: :lol: :lol: KUNA!!! I trzeba by znowu 146 stron czekac na 147 strone!!! : No wiesz Ty co, aż tak szalona nie jestem.. jako cel ataku ciachania obrałam sobie zaledwie 2-stronicowy temat 8)
  6. Ja teoretyczna nie jestem :oops: Wiedzę czerpię, głównie z zagranicy i nie wiem dobrze jak się wszystko tłumaczy. Tzn. może tłumaczy to i wiem, ale gorzej z tym jakich dokładnie w Polsce pojęć się używa. Dlatego ja to opiszę tak jak ja to nazywam, a co najwyżej Marmasza proszę o tłumaczenie na polski język fachowy :wink: No to próba: Nauczenie warowania- czyli chcę by bodziec neutralny dla szczeniaka (słowo "waruj") stał się bodźcem aktywnym wywołującym czynność. By to zrobić używam bodźca, który szczeniak zrozumie np. smakołyk, który szczeniak chce otrzymać. Czyli mamy tak: -wzbudzenie- zainteresuje psa samkołykiem w dłoni -wywołanie-wykonanie- kładę dłoń ze smakołykiem na ziemi szczeniak może drapać, piszczeć, ale dostanie smakołyka tylko w momecie kiedy się położy, powtarzają procedure wkótce szczeniak wykluczy zachowania, które nie dają efektu i kładzie się natychmiast kiedy biorę smakołyk. Wtedy powiem "waruj" nim dam smakołyka, po kilku razach słowo stanie sę bodźcem aktywnym i pies położy się na komendę. To jest jak obecnie robię (starałam się opisać dokładnie i prosto). Natomiast myślę nad inną filozofią i rozważam sobie plusy i minusy. Do następnego szczeniaka mam jeszcze trochę czasu, więc kto wie czy nie zmienię stosowanej metody. Różnica jest w wywołaniu-wzmocnieniu, czyli w wstępnych ćwiczeniach w których używamy kilku bodźców by wywołać zamierzone przez nas zachowanie psa. W tej metodzie nacisk jest na to, że stosując kilka bodźców pod rząd musi ten bodziec, który chcemy zachować jako ten który wywoła zachowanie psa (stanie się sygnałem) znajdować się na pierwszej pozycji. Celem jest jak naszybsze pozbędzenie się pozostałych bodźców. Czyli w naszym przypadku "warowania": przed skłonieniem psa do położenia psa powinnam spokojnie powiedzieć "waruj" i dać mu 1-2 sekundy na przetrawienie informacji. Jest to metoda, która dość mnie intryguje. Czy w zwykłym szkoleniu posłuszeństwa będę wykorzystywać zobaczymy.. Natomiast jest pewne, że będę ją używać przy szkoleniu ratowniczym, ponieważ pozwala uniknąć pojawienie się częstych błędów.. Ot tak tyle ode mnie.. siem rozpisała.. czego nie lubiem :lol:
  7. No to Marmasza to teraz będziemy powtarzać to razem na dwa głosy :wink: , ponieważ mi tylko i wyłącznie o to chodziło. Na samym początku zostało tu napisane, ze szkolenie tradycyjne polega na szarpaniu psa. Dlatego poprosiłam o definicję "szkolenia tradycyjnego". Ty wtedy napisałeś, że szkolenie tradycyjne jest to takie, które wykorzystuje wzmocnienie negatywne. Wyszło na to, że wzmocnienie negatywne równa się szarpanie, zadawanie bólu. A ja właśnie cały czas próbuję to zanegować i tylko i wyłącznie o to mi w tym temacie chodzi. Mam nadzieje, że teraz to będzie jasne. BeataG nie dogadamy się, więc odpuszczamy. Ja nie zmienie zdania, Ty też nie i ok :D
  8. Potwierdzam. Wczoraj wieczorem "powarczalam" sobie na topiku o warczeniu labka, a dzis nie moglam go znalezc :oZa to teraz już jest!! :o To jest dopiero dziwne.. Ja przez niego zawału prawie dostałam i już chciałam wycofać się z modowania, bo moje morale upadło.. A było tak, że wczoraj późnym wieczorem postanowiłam pociachać sobie wypowiedzi Eve z wyżej wymienionego tematu, które czkawką się odbiły i pokazały się w ilości 5 sztuk. No i tak ciachałam sobie z początku radośnie, później troszku już z niesmakiem, bo dogo mi się ciąąąąąągnęło niemiłosiernie.. i tak uśpiłam moją czujność, że zamiast kolejnego postu, cały temat skasowałam.. ! ! ! Co ja się nerwów najadłam.. Już miałam oficjalne przeprosiny napisać, kiedy to patrzę, a on spokojnie jest na swoim miejscu.. Może to wszystko mi się tylko przyśniło.. :roll: :roll: :wink:
  9. Moj tez :wallbash: No to my som już trzy :lol:
  10. Marmasza masz rację, ale to nie zmienia istoty tej dyskusji. Fakt, że są dwa typy wzmocnienia nie dzieli automatycznie sposobów szkolenia na dwa typy. Wiele osob przecież stosuje wzmocnienia pozytywne na przemian z negatywnymi. Nadal będę się upierać w tym, że tradycyjne nie znaczy szarpanie, musztrowanie. Psa uczyć można na wiele sposóbów np. wchodzenia na schody. Klikerowo poprzez klikanie mu na początek za to że się zbliżył do schodów albo kładąc mu smakołyki na szczeblach albo mu przestawiając łapy albo samemu wchodząc albo szarpiąc na kolczatce i jeszcze pewnie kilka metod by się znalazło. I nie można jednozncznie określić gdzie się kończy pozytywne szkolenie. Ja wezmę psa, który nie lubi dotyku i jak przestawię mu łapę to on będzie czuł się niekomfortowo i źle, a nie będzie miał wyjścia. A wezmę psa pełnego zaufania i chęci i ta sama sytuacja to on chętnie się temu mojemu działaniu podda by poznać co ja od niego oczekuję. Z psem spokojnym wejdę na górę i go zawołam i on do mnie przyjdzie. W tej samej sytuacj histerycznemu psu tak podniosę poziom stresu, że odmówi wszelkiej współpracy lub zrobi na takich nerwach, że i tak nie skojarzy czego od niego wymagałam. Ja się zgadzam z Flaire, że ile psów tyle typów szkolenia, trzeba obserwować i dopasowywać. Nie ma podziału na szkolenie tylko nagradzaniem i tylko szarpaniem. I niby też czas mam, ale.. jeśli pies nie wie jak ma tylnią łapę postawić to pewnie można czekać i go nęcić smakołykiem.. jednak ja tam wolę mu tą łapę przestawić, krzywda mu się nie stanie, a jest szansa, że się szybciej nauczy.. dlatego nie podchodzę pod pozytywne szkolenie. Jednak w życiu nie uczyłabym psa chodzić po szczeblach szarpiąc za łańcuszek czy nawet ciągnąc za obrożę, czyli tradycyjna też nie jestem :wink: :D
  11. Czyli jednak wiesz dobrze, że takie sytuacje się zdarzają. Ja to też wiem, chociaż również bardzo pilnuję mojego psa i w przypadku obcych psów zawsze go łapię i proszę o złapanie drugiego pieska. Natomiast głupoty ludzkiej nie przewidzisz i ja też miałam dwie sytuacje, gdzie sucz z odchylonym ogonem znalazła się przed moim psem. I wtedy nie ma rady trzeba zadziałać fizycznie. I ja tu wcale nie mówię o szarpaniu! Bo teraz wyszło na to, że ja jestem zwolennikiem szarpania psem. Podczas gdy samo moje pojawienie się w tym temacie jest spowodowane tym, że ja nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że szkolenie tradycyjne automatycznie równa się szarpaniu.
  12. Też to stosujemy z powodzeniem, hi hi jest to niezły manewr zwłaszcza dla postronnych osób obserwujących :lol: Huguś w młodości miał trochę za dużo swobody co do dziś potrafi nam się odbić czkawką. Zdarza się, że nagle namierzy coś i postanowi ruszyć na zwiady.. Wysokie, entuzjastyczne okrzyki i bieg w przeciwnym kierunku, rzeczywiście jest skuteczny :D Natomiast na codzień staram się wyprzedzać działania mojego laba. Kiedy jesteśmy na spacerku to też zaczynamy od ćwiczeń, chodzenie przy nodze, komendy w marszu, przeszkody i szukanie piłek w liściach. Potem daje Hugusiowi troche luzu co by mógł sobie spokojnie poczytać psią gazetę. Jednak obserwuję go uważnie, kiedy widzę, że kogoś/coś zauważył lub wywietrzył mówię mu spokojnie "nie" i na szczęście jesteśmy już na tym etapie, że Hugo wtedy wraca do przerwanej lektury na temat leśnych newsów :wink: To jest niezaprzeczalna prawda, że zmęczony pies to grzeczny pies (i szczęśliwy przy okazji również! :D ) Huguś przybija łapkę zwariowanym, żywiołowym labkom. Mimo że już trochę stetryczały to nadal chętny na wszelkie szaleństwa.
  13. kayla to super, że tak uważasz, bo wniskować można było, że jest zupełnie inaczej. Jeśli jeszcze nie utożsamiałabyś tradycyjnego z czarnym, czyli z szarpaniem, czyli z przemocą, metodami siłowymi, musztrą itd. itd. to już w ogóle by było super. Są szkolenia tradycyjne i tradycyjne, nie można ich wrzucić do jednego czarnego worka :wink:
  14. Nie wierzę :roll: Można mieć 100% pewność, że pies na zawołanie odejdzie od chętnej suczki? Zakładając, że ma się 100% samca :wink:
  15. wendka ale ja jestem daleka od bezsensownych przepychanek typu "tradycyjne" vs. "kliker". Przeczytaj jeszcze raz moje wypowiedzi. Ja tutaj się nie wypowiadam na temat tych metod i nigdzie nie piszę, że kliker powinien być wspierany metodą tradycyjną. Ja tylko piszę, że nie można traktować szkolenia na zasadzie czarny-biały, jakby były tylko dwa sposoby szkolenia- TYLKO negatywny i TYLKO pozytywny. Zaś na to wskazywała wypowiedź: Z którą się absolutnie nie zgadzam. Mój pies nie jest szkolony WYŁĄCZNIE pozytywnie, co nie znaczy, że "nie ma odwagi eksperymentować, bo jest za to karany szarpaniem". Jak napisałam mój pies mimo że już 6 lat szkolony i to w różnych kierunkach nadal ma własną inwencję twórczą. Co więcej w swej dziedzinie to on wręcz musi czasem przejmować inicjatywę. Dlatego nie uważam, że są dwa typy szkolenia, bo wtedy jak to żartobliwie zauważyłam wychodzi na to, że mój pies w ogóle nie jest szkolony. I tylko o to chodziło w tej dyskusji..
  16. wendka przepraszam Cię bardzo, ale to nie moderatorzy przeszli na temat szkolenia przy pomocy klikera. Zajrzyj proszę na pierwszą stronę tego tematu, bo tam się kwestia szkolenia przy pomocy klikera rozpoczeła. A jakby każdy temat na dogomanii miałby być zamykany ze względu na zmianę tematu to by chyba nie było za ciekawie. Dlatego takiego nakazu w regulaminie nie ma.
  17. Tylko na początek nie puszczaj go zupełnie bez niczego. Tylko przypnij mu zamiast linki taki krótki sznurek, co by pies miał wrażenie, że jednak coś go trzyma- takie małe oszustwo :wink: Chwal się chwal jak najwięcej! Jasne, że tak. Ja zawsze nosiłam (i noszę) ze sobą dużo smakołyków. Każde podejście do mnie było i jest nagradzane, a na smyczy każde spojrzenie na mnie było i jest nagradzane :D Hugo w młodości był też psem lubiącym samodzielne wyprawy, zwłaszcza jak się jakiś pies na horyzoncie pokazał. Natomiast teraz nie ma problemu. Smakołyki to raz. Dwa: to ja staram się cały czas rzucać coś Hugusiowi, by miał zajęcie. Nuda to najgorsze co może być, wtedy zawsze wpadają jakieś głupie pomysły do psiej łepetyny :lol:
  18. A co jeśli wpłynę fizycznie na psa by czegoś nie robił, a następnie zaoferuję mu by zrobił coś innego. To już jest pozytywne, czy jeszcze tradycyjne? :roll: :roll: A przykładów by można było mnożyć :lol:
  19. Czyli jednak cały czas rozdział na czarne-białe. A ja dopuszczam jednak szarości i wiele innych kolorków :D Jeżeli ja delikatnie posadzę chętnego do współpracy psa i go za to nagrodzę to nie szkolę klikerowo, ponieważ wpłynęłam na niego fizycznie. Jednak też nie tradycyjnie, skoro szkolenie tradycyjne równa się wzmocnieniu ujemnemu- pies nie znosi czegoś co mu nie odpowiada. (i w gwoli ścisłości przykład "siadania" podałam, bo jest jasny, sama osobiście nauczyłam mojego psa siadania bez użycia rąk, bo to proste). Chodzi mi tylko i wyłącznie o zwrócenie uwagi na to, że odziaływanie fizyczne na psa, wcale nie musi być dla niego nieprzyjemne. Co za restrykcje :o Ciekawe jak "pozytywni" by zareagowali widząc jak ich psiaczek właśnie otwiera paszczę by wchłonąć zzieleniałą rybę, potencjalnie mogącą zaszkodzić. Czy szarpnęli by za smycz, by odciągnąć psa? Czy też chcąc pozostać pozytywnym w znaczeniu Marmaszy charakteryzując się refleksem zaoferowali by pieskowi coś w zamian (ryzykując, że może się to okazać za mało atrakcyjne :wink: ) Pozdrowienia od Hugusia, który nie wiem co robi trzy razy w tygodniu, pewnie nic pozytywnego, jednak własnej inwencji mu nie brakuje :D
  20. A to przepraszam, źle zrozumiałam Twoją wypowiedź :D
  21. Ej no Bila nie bądź taka i nie rezygnuj z rozmów publicznych na forum odnośnie obedience. Ja też bym chciała poczytać o tym jak rozwiązujecie problemy ze swoimi labkami. Wymieniając się doświadczeniami można się najwięcej nauczyć. Piszcie więc tu prosze jak najwięcej jak uczycie i pracujecie ze swoimi labkami i goldenkami. Być może ktoś ma jakieś ciekawe patenty na nauczenie poszczególnych komend. Piszcie! :D
  22. Arga myślę, że problem dominacji to trochę inna innszość niż to co zostało tutaj przedstawione. Nie sądze by labek Marso zawarczał, bo jest dominujący. "Poważne warczenie" znaczy generalnie, że piesek nie życzy sobie bliskiego kontaktu. Marso ja bym była ostrożna z tym "ukróceniem". Nie znany jest nam powód zachowania (ciężko jest go określić na podstawie jednej sytuacji). Na pewno szczeniak odczuł stres, w takiej sytuacji reagując gwałtownie tylko ten stres podniesiesz. Zakładając, że np. szczeniak się po prostu przestraszył to ustawiając go do pionu, możesz tylko spowodować, że pies będzie odczuwał jeszcze większy dyskomfort w związku nagłym pojawieniem się obcym człowieka. Ja myśle, że naprawdę jeden warkot nic nie znaczy. Jednak.. jeśli sytuacja by się powtórzyła to proponuję (jeżeli będzie taka możliwość) by osoba która wzbudziła tak negatywne emocje w labiku zaoferowała pieskowi smakołyczka, na początek bez głaskania i kontaktu wzrokowego.
  23. Marso jedno zdarzenie nie przesądza o charakterze psa. Obserwuj go, jeśli warkoty się nie powtórzą to nie ma co się martwić. 5,5 miesiąca to początek głupiego wieku, kiedy to psiurek zaczyna dojrzewać, hormony buzują i tak jak ludzkie nastolatki nasze kochane labki mogą mieć nagle jakieś głupie wyskoki. Pozdrówki dla Ciebie i Twojego labika!
  24. Tak jak napisalam na początku każdy ma swoje zdanie. Ja nadal uważam, że kontakt szczeniaka z psami jest niezbędny, ale nie z innymi szczeniakami. Jak sam napisałeś zabawa jest nauką psich zachowań i ja wolę by mój piesek uczył się od kogoś kto jest w tej dziedzinie ekspertem, a nie tak jak on się dopiero uczy. Kiedy zaś nauczy się już poprawnej psiej mowy to pewnie niech się bawi w najlepsze, wszak dobra zabawa z psimi kumplami to fajna sprawa :D Co zaś do treningów to tutaj też się nie zgadzam... Mi generalnie nie zależy na treningu ciałka malucha, ale.. gdyby mi zależało to na pewno bym uważała, że najlepszy trening to nie ten chaotyczny polegający na niekontrolowanych zrywach, biegach, zapasach lecz na systematycznych, zaplanowanych ćwiczeniach. Jednak jak już wspomniałam mi na treningu mięśni kilkutygodniowego, kilkumiesięcznego szczeniaka nie zależy :)
  25. kayla a czy możesz napisać co według Ciebie oznacza szkolenie tradycyjne. Czytając Twoje wypowiedzi nasuwa się wniosek, że istnieją 2 typy: szkolenie tradycyjne i klikerem, jednak kłóci się to z tym: Patrząc na powyższy opis wychodzi na to, że mój pies szkolony tradycyjnie nie jest, ale klikerowo też nie. Może on w ogóle nie jest szkolony :silly: A tak na poważnie.. kayla proponuję trochę rozciągnąć horyzonty, świat nie jest czarno-biały. Szkolenie nie-klikerem, czyli tradycyjne wcale nie musi być musztrą, gdzie pies jest karany za każdy przejaw inicjatywy.
×
×
  • Create New...