Noooo, ładnie. To ja wyszłam ciemną nocą, bo wydawało mi się, że dobrze wychowani goście o takiej porze powinni wychodzić, a tu się dopiero zaczynało. Nie było Zemata, nie było Ewy, ale byłyśmy MY, a Rotti kiblowała po drugiej stronie kabla i duchem była z nami.
Aha, i oczywiście nie było żadnych konkretnych ani poważnych rozmów - same bzdety !!! :o :o :o